
Swatka
Sophie Smith · Zakończone · 242.3k słów
Wstęp
Nikt nie wychodzi ze Swatki bez szwanku. Proces jest prosty—każdy uczestnik jest łączony z istotą nadprzyrodzoną, często przypieczętowując swój los krwią. Śmierć jest najczęstszym wynikiem, a Saphira nie spodziewa się niczego innego. Ale kiedy dzieje się niemożliwe, zostaje połączona z istotą tak legendarną, tak potężną, że nawet najodważniejsi drżą na jej imię—królewskim smokiem.
Teraz związana z pradawną siłą zniszczenia, Saphira znajduje się wśród królewskiej watahy. Z nimi przemierza świat pełen władzy, oszustwa i przeznaczenia. Gdy kroczy tą nową ścieżką, znajome twarze powracają, wyciągając na światło dzienne dawno pogrzebane tajemnice. Jej pochodzenie—kiedyś zagadka—zaczyna się rozwikłać, ujawniając prawdę, która może zmienić wszystko.
Rozdział 1
Księżyc zawsze był jej przeznaczeniem.
Odkąd tylko Saphira pamiętała, wyobrażała sobie właśnie tę noc – swoje osiemnaste urodziny, pełnię wschodzącą jakby specjalnie dla niej, chwilę, w której jej wilczyca wreszcie się przebudzi. Każda usłyszana opowieść, każdy wyszeptany przez starszyznę zapewniający szept, każdy sen, którego kurczowo się trzymała, mówił jej to samo… Kiedy księżyc wzywa, twoja wilczyca odpowiada.
A tej nocy księżyc wołał.
Jej współplemieńcy zebrali się wokół w luźnym kręgu. Jedni patrzyli z zazdrością, inni z nabożnym podziwem, ale wszyscy czekali na to samo. Na pierwszą przemianę.
Czekała na to całe swoje życie.
Gdy księżyc wspiął się ponad linię drzew, nienaturalnie jasny, Saphira wystąpiła w jego blask. Światło spłynęło na nią jak płynne srebro, jednocześnie ciepłe i lodowate. Zamknęła oczy, przygotowując się na trzask łamanych kości, na przypływ mocy, na dziki, piękny wybuch jej wilczycy, która miała wznieść się w górę, by się z nią połączyć.
Czekała… I czekała. Ale nic się nie stało.
Wibrowanie pod skórą zamigotało… po czym zgasło.
Po kręgu przebiegł cichy szmer. Saphira przełknęła ślinę i spróbowała jeszcze raz… wymusiła przemianę, błagała o nią, modliła się w milczeniu do bogini księżyca. Jej serce dudniło w uszach tak głośno, że zagłuszało szepty za jej plecami.
Wciąż nic.
Minuty rozciągały się w wieczność. Księżyc piął się wyżej, obojętny. Jej oddech stał się płytki, dłonie spociły się jak przed najgorszym egzaminem w życiu. Próbowała zmusić ciało do przemiany, wywołać cokolwiek, choćby cień zmiany, ale jej ciało pozostawało uparcie, boleśnie ludzkie.
Kiedy księżyc sięgnął zenitu, prawda uderzyła ją jak ostrze.
Jej wilczyca nie nadchodziła.
W piersi otworzyła się lodowata, pusta jama, rozlewając się po niej jak szron. Szepty za plecami stwardniały, stając się ostrymi jak brzytwa słowami, które cięły noc na kawałki.
Bez wilka.
Zepsuta.
Do niczego.
Ktoś parsknął śmiechem. Ktoś inny wymamrotał krótką modlitwę. Kilkoro cofnęło się o krok, jakby jej porażka była zaraźliwa.
Obraz przed oczami Saphiry zamazał się; nie mogła złapać tchu.
Nie mogła z nimi zostać. Więc uciekła.
Gałęzie drapały jej ramiona, gdy pędziła w głąb lasu, obraz świata coraz bardziej się rozmazywał z każdym kolejnym krokiem. Nie zatrzymała się, dopóki nie stanęła na krawędzi urwiska, gdzie świat nagle urywał się pod jej stopami. Daleko w dole ryczała rzeka – ciemny, nienasycony nurt, który pożerał wszystko, co odważyło się stanąć mu na drodze.
Wpatrywała się w noc, łzy spływały jej po policzkach, a głos załamywał się, gdy błagała boginię księżyca o odpowiedź.
Dlaczego ona?
Dlaczego to?
Dlaczego zabrała jej jedyną rzecz, na którą czekała całe swoje życie?
Ale wiatr nie przyniósł żadnej odpowiedzi. Tylko ciszę.
Za jej plecami rozległy się kroki. Przez jedno uderzenie serca w piersi zapłonęła iskierka nadziei. Może ktoś przyszedł, żeby ją przytulić, powiedzieć, że to pomyłka, że jej wilczyca po prostu się spóźnia.
Ale to była Ruby.
Głos jej przyrodniej siostry był jak jad owinięty w jedwab.
– Jesteś hańbą dla tej rodziny. W ogóle nie powinnaś się urodzić.
Saphira drgnęła, ale Ruby jeszcze nie skończyła.
– Ośmieszyłaś nas przed całym stadem. Ojciec nigdy ci tego nie wybaczy. I ja też nie.
Saphira otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale Ruby odwróciła się… tylko po to, by w jednej chwili znowu się na nią rzucić, z warknięciem, jak rozwścieczona wilczyca. Jej zamiar był aż nazbyt jasny.
Ruby chciała zepchnąć ją w dół.
Panika ścisnęła ją za gardło.
Stopy uciekły jej na luźnym żwirze. Krawędź urwiska osunęła się spod jej pięty. Cofnęła się chwiejnie, wymachując rękami… A wtedy Connor wypadł spomiędzy drzew.
Nie krzyknął. Nie zawahał się ani na sekundę. Rzucił się między nie, z całej siły odpychając Saphirę z drogi Ruby.
Świat zawirował.
Upadła mocno na ziemię, uderzenie wybiło jej powietrze z płuc. Ból przeszył jej kręgosłup aż po kark. Zachłysnęła się, podparła na łokciach w samą porę, by usłyszeć krzyk Ruby.
— CONNOR!
Krew Saphiry zmieniła się w lód.
Ruby pochylała się nad krawędzią urwiska, jej głos odbijał się echem od gór, przeszywający, spanikowany.
Connora nie było.
Serce Saphiry tłukło się o żebra, kiedy zataczając się, podeszła do skraju. Rzeka daleko w dole pieniła się dziko, wściekle pożerając wszystko, co napotkała. Saphira darła się, wykrzykując jego imię, aż paliło ją w gardle, aż głos się załamał, aż sama noc zdawała się cofać przed jej rozpaczą.
Ale odpowiedzi nie było.
Tylko rzeka.
Tylko cisza.
Ugięły się pod nią kolana. Chwyciła się ziemi, drżąc, szlochając, modląc się o cud, który nie nadszedł.
Zanim wataha dotarła na miejsce, Ruby zniknęła… a jej kłamstwa już zapuściły korzenie.
— Ona go zepchnęła!
— Zabiła go!
— Puściły jej nerwy, jak się nie przemieniła!
— Jest niebezpieczna!
Oskarżenia rozchodziły się jak ogień w suszy. Saphira próbowała mówić, próbowała tłumaczyć, ale każde słowo roztrzaskiwało się o mur podejrzeń i strachu. Wataha zacisnęła się wokół niej jak pierścień. Ich spojrzenia były zimne, wyroki — ostateczne.
Nie zabili jej za zbrodnię, o którą ją oskarżali. Nie dlatego, że jej uwierzyli, ale dlatego, że ciała Connora nigdy nie odnaleziono. Bez dowodu nie mogli jej wykonać wyroku.
Zamiast tego wymyślili inny rodzaj kary. Zaciągnęli ją do lochów.
Osiemnaście batów. Jeden za każdy rok jej życia i jeden za każdy rok, którego Connor nigdy nie dożyje.
Bicz ze srebrnymi okuciami raz po raz rozdzierał jej plecy. Nie miała w sobie wilka, który stępiłby ból albo przyspieszył gojenie. Nie była pewna, czy to przeżyje. Część jej wcale nie chciała.
A jednak przeżyła… ledwo.
Blizny zostały. Wypukłe, poszarpane ślady, wyryte głęboko w skórze. Nosiła je jak drugi kręgosłup, każda bruzda była wspomnieniem zdrady, straty i tej nocy, kiedy jej świat rozpadł się na kawałki.
Przez lata spojrzenia watahy chodziły za nią jak cienie. Morderczyni. Potwór. Pomyłka.
Nauczyła się trzymać głowę nisko. Nauczyła się połykać swój żal. Nauczyła się żyć z ciężarem zbrodni, której nie popełniła.
Ale Saphira odmówiła złamania się.
Odmówiła uwierzenia, że Connor zginął na darmo.
Odmówiła przyjęcia triumfu Ruby.
Odmówiła pozwolić, by wataha ją zdefiniowała.
Tego wieczoru obudziło się w niej coś dzikiego… nie wilk, lecz wola. Siła. Obietnica.
Obietnica, że pewnego dnia odkryje prawdę i pomści brata.
Przeżyje, nawet jeśli cały świat będzie powtarzał, że nie powinna.
A pewnego dnia sprawi, że wszyscy pożałują, iż zlekceważyli dziewczynę, która nigdy się nie przemieniła.
Ostatnie Rozdziały
#243 1 ROK PÓŹNIEJ
Ostatnia Aktualizacja: 6/29/2026#242 ROZDZIAŁ 241
Ostatnia Aktualizacja: 6/29/2026#241 ROZDZIAŁ 240
Ostatnia Aktualizacja: 6/29/2026#240 ROZDZIAŁ 239
Ostatnia Aktualizacja: 6/29/2026#239 ROZDZIAŁ 238
Ostatnia Aktualizacja: 6/29/2026#238 ROZDZIAŁ 237
Ostatnia Aktualizacja: 6/29/2026#237 ROZDZIAŁ 236
Ostatnia Aktualizacja: 6/29/2026#236 ROZDZIAŁ 235
Ostatnia Aktualizacja: 6/29/2026#235 ROZDZIAŁ 234
Ostatnia Aktualizacja: 6/29/2026#234 ROZDZIAŁ 233
Ostatnia Aktualizacja: 6/29/2026
Może Ci się spodobać 😍
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Zły Alfa
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.
"Mogę wyjaśn- "
Przerwał mi.
"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."
Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.
"Rozbieraj się."
To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "
"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."
Czy to naprawdę się dzieje?
"2."
Myślałam, że jest gejem.
"3."
Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.
Ale nie wiedziała...
Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?
SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.












