Szepty w Sosnach

Szepty w Sosnach

Peculiar Gabriel · Zakończone · 362.9k słów

631
Gorące
2.2k
Wyświetlenia
6
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Ona myślała, że to tylko rutynowa wycieczka. Obudziła się jako ofiara.

Siedemnastoletnia Lana budzi się sama w ciemnym lesie, jej koledzy z klasy zniknęli, a pamięć jest pusta. Gdy desperacko szuka swoich zaginionych przyjaciół, odkrywa, że jest uwięziona w czymś, co nazywa się Protokółem Sosnowym – przerażającym eksperymentem, który zamienia uczniów szkół średnich w obiekty manipulacji psychologicznej.

Ukryte kamery śledzą każdy jej ruch. Zamaskowani łowcy tropią ją wśród drzew. A pod lasem znajduje się tajne laboratorium skrywające najciemniejsze prawdy.

Dlaczego została wybrana?
Kto pociąga za sznurki w tym koszmarze?
Co stało się z innymi „zaginionymi” uczniami?
Czy uda jej się złamać system, zanim ten złamie ją całkowicie?

Gdy Lana przeistacza się z przerażonej ofiary w śmiertelnie niebezpiecznego łowcę, odkrywa, że zasięg Protokołu Sosnowego sięga daleko poza jej najgorsze koszmary. Ta konspiracja obejmuje agencje rządowe, ogromne sumy pieniędzy, niekontrolowaną władzę... i ludzi gotowych zapłacić każdą cenę, by oglądać, jak nastolatki walczą o życie.

Ale Lana jeszcze nie zna największej tajemnicy: prawdziwego powodu, dla którego została wybrana. Kiedy prawda wyjdzie na jaw, stanie przed niemożliwym wyborem – takim, który może zniszczyć wszystko, co jest jej drogie.

Niektóre eksperymenty mają koszt gorszy niż śmierć.

Mroczny thriller psychologiczny, który sprawi, że zaczniesz kwestionować wszystkich wokół siebie.

Rozdział 1

Pierwsze, co Lana zarejestrowała, to zimno – nie łagodny chłód porannej rosy, ale głęboki mróz, który zdawał się przenikać przez jej skórę i osiadać w kościach. Jej oczy otworzyły się gwałtownie, ukazując baldachim wysokich sosen, których ciemne gałęzie splatały się jak szkieletowe palce na tle szarego nieba, które nie dawało żadnej wskazówki co do pory dnia. Metaliczny smak krwi wypełniał jej usta.

Spróbowała usiąść i natychmiast tego pożałowała. Ból eksplodował za jej lewą skronią, ostry i uporczywy, a gdy przycisnęła palce do tego miejsca, były lepkie od czegoś ciepłego. Krew. Świeża krew.

Co do diabła?

Lana podniosła się na łokciach, walcząc z falami mdłości, które przetaczały się przez jej ciało. Świat niebezpiecznie się przechylił, ale zmusiła się do skupienia. Leżała na łóżku z igliwia i martwych liści, jej plecy opierały się o szorstką korę ogromnego drzewa. Las rozciągał się bez końca w każdym kierunku, cichy, z wyjątkiem okazjonalnego szeptu wiatru przez gałęzie nad nią.

Jej kurtka była rozdarta na ramieniu, odsłaniając bladą skórę, porysowaną przez coś ostrego. Igliwie przylegało do ciemnego materiału jak małe, zielone oskarżenia. Jej jeansy były brudne i wilgotne, a jedna z jej butów trekkingowych całkowicie straciła sznurówkę.

Jak się tu dostałam?

Ostatnie wyraźne wspomnienie, które miała, to wejście na żółty szkolny autobus tego ranka, jej plecak ciężki od zeszytów i kanapki, którą zrobiła jej mama – z indykiem i serem szwajcarskim, zbyt dużo musztardy, tak jak lubiła. Wycieczka z nauk o środowisku do Lasu Pine Ridge. Pan Halbrook był tak podekscytowany, opowiadając o nauce w terenie i łączeniu się z naturą. Wciąż słyszała jego głos: "Ta wycieczka zmieni wasze spojrzenie na świat przyrody, uczniowie. Zobaczycie rzeczy, których nigdy wcześniej nie zauważyliście."

Ale między tym momentem a teraźniejszym – nic. Pustka tak ciemna i pusta jak przestrzenie między drzewami wokół niej.

Lana szukała swojego telefonu, jej ruchy były niezgrabne i nieskoordynowane. Ekran był czarny, nie reagował na jej gorączkowe stukania. Martwy. Całkowicie martwy. Próbowała sobie przypomnieć, kiedy ostatnio go ładowała, ale nawet ten prosty fakt zdawał się ulatniać jak dym.

"Hallo?" zawołała, jej głos się załamał. Dźwięk został niemal natychmiast pochłonięty przez przytłaczającą ciszę lasu. "Czy ktoś mnie słyszy?"

Nic.

Z trudem stanęła na nogi, używając pnia drzewa jako podpory. Jej nogi były słabe, chwiejne, jakby leżała tam przez godziny. Albo dni. Ta myśl wywołała u niej falę paniki.

Gdzie są wszyscy inni?

Na autobusie było dwudziestu trzech uczniów, plus pan Halbrook i pani Chen, nauczycielka biologii, która zgłosiła się na opiekuna. Powinni tu gdzieś być. Musieli tu być.

"Maya!" krzyknęła, myśląc o swojej najlepszej przyjaciółce, która siedziała obok niej w autobusie, narzekając na konieczność wczesnego wstawania na weekendową wycieczkę. "Sara! Ktokolwiek!"

Las pochłaniał jej głos jak gąbka, nie oddając niczego w zamian.

Lana zrobiła niepewny krok do przodu, potem kolejny. Jej równowaga była teraz lepsza, chociaż głowa wciąż pulsowała z każdym uderzeniem serca. Musiała znaleźć innych. Musiała znaleźć drogę powrotną do—dokąd? Do autobusu? Do obozowiska? Nie mogła nawet pamiętać, czy dotarli do celu przed... przed tym, co się z nią stało.

Zaczęła iść, wybierając kierunek losowo, ponieważ każdy wyglądał równie nieprzyjaznie jak inne. Podszycie było gęste, zmuszając ją do przedzierania się przez jeżyny i nisko zwisające gałęzie, które chwytały jej ubrania i włosy. Kolce drapały jej ramiona, dodając świeże zadrapania do kolekcji, którą najwyraźniej już miała.

Po tym, co wydawało się wiecznością, ale prawdopodobnie trwało tylko dwadzieścia minut, potknęła się o małą polanę, gdzie promienie bladego światła przeciskały się przez baldachim. A tam, rozrzucone po lesie jak okruchy w bajce, były rzeczy, które nie powinny się tam znaleźć.

Podarta kawałek jasnoczerwonego materiału wisiał na niskiej gałęzi—ten sam kolor co ulubiona kurtka Mai. Serce Lany skoczyło z nadzieją i przerażeniem w równym stopniu. Rzuciła się do przodu i złapała materiał, dokładnie go oglądając. To na pewno była kurtka Mai, ta z charakterystycznymi srebrnymi zamkami w kształcie małych piorunów.

"Maya!" zawołała ponownie, tym razem głośniej. "Maya, gdzie jesteś?"

Ale gdy spojrzała wokół polany bardziej uważnie, nadzieja zaczęła się zamieniać w coś znacznie gorszego. W ziemi były rozrzucone inne rzeczy: para okularów korekcyjnych z grubymi czarnymi oprawkami, jedno szkło pęknięte w wzór pajęczyny. Rozpoznała je natychmiast—należały do Davida Kima, cichego seniora, który siedział w ostatnim rzędzie na zajęciach z nauk o środowisku.

Kilka stóp dalej, częściowo ukryty pod stertą liści, znalazła telefon komórkowy z pękniętym ekranem. Etui było jasnoróżowe z naklejką jednorożca na tyle. Telefon Sary. Ekran migał, gdy go podniosła, pokazując siedemnaście nieodebranych połączeń od kontaktu oznaczonego "Mama" i dziesiątki nieprzeczytanych wiadomości tekstowych, najnowsza sprzed zaledwie trzech godzin: "Gdzie jesteś? Zadzwoń TERAZ."

Trzy godziny. To oznaczało, że cokolwiek się wydarzyło, wydarzyło się niedawno. Bardzo niedawno.

Ręce Lany drżały, gdy próbowała odblokować telefon, ale ekran zgasł, zanim mogła wprowadzić kod. Kolejna ślepa uliczka.

Kontynuowała przeszukiwanie polany i znalazła więcej dowodów obecności swoich kolegów z klasy: podarty kawałek papieru z zeszytu z zapisanymi równaniami chemicznymi charakterystycznym pismem Marcusa Webba, niebieską gumkę do włosów należącą do Jenny Rodriguez, a co najbardziej niepokojące, pojedynczy but trekkingowy, który na pewno nie był jej.

Ale żadnych ludzi. Żadnych głosów wołających do niej. Żadnych oznak życia.

Cisza stawała się przytłaczająca, prawie fizyczna w swojej ciężkości. Nawet w najgłębszych lasach powinny być dźwięki - ptaki, owady, małe zwierzęta szeleszczące w zaroślach. Ale ten las był cichy jak grób, jakby każda żywa istota uciekła lub została zastraszona do absolutnej nieruchomości.

Stojąc w centrum polany, otoczona rozrzuconymi śladami obecności swoich kolegów, Lana zaczęła odczuwać inne wrażenie wspinające się po jej kręgosłupie: niepodważalne uczucie bycia obserwowaną.

Powoli się odwróciła, skanując linię drzew otaczającą polanę. Cienie między pniami wydawały się teraz głębsze, bardziej nieprzeniknione. Czy to był ruch, który dostrzegła kątem oka, czy tylko gra światła między gałęziami? Czy ten ciemny kształt za masywnym dębem naprawdę był człowiekiem, czy tylko jej wyobraźnia szalejąca ze strachu?

„Wiem, że ktoś tam jest,” powiedziała, próbując utrzymać głos w równowadze. „Jeśli to jakiś żart, to już nie jest śmieszne. Ludzie zaczną się martwić. Moi rodzice—”

Jej głos zamarł, gdy rzeczywistość jej sytuacji zaczęła w pełni do niej docierać. Jej rodzice prawdopodobnie spodziewali się, że wróci godzinami wcześniej. Kiedy nie wróciła, zadzwoniliby do szkoły. Szkoła zadzwoniłaby do pana Halbrooka. A gdyby nikt nie mógł się z nimi skontaktować...

Jak długo zanim ktoś zacząłby jej szukać? Jak długo zanim ktokolwiek wiedziałby, gdzie szukać?

Uczucie bycia obserwowaną nasiliło się, wywołując gęsią skórkę na jej ramionach mimo względnego ciepła popołudnia. Obróciła się, próbując złapać tego, kto ją obserwował, ale widziała tylko drzewa, cienie i fragmenty rzeczy należących do jej kolegów z klasy, rozrzucone jak dowody jakiejś strasznej zbrodni.

Ale teraz było coś jeszcze na polanie, coś, czego była pewna, że wcześniej tam nie było. W korze największej sosny, dokładnie na wysokości oczu, wyryte były symbole, których nie rozpoznawała. Nie przypadkowe zadrapania, ale celowe znaki wycięte głęboko w drewno czymś ostrym. Tworzyły wzór, niemal jak prymitywna mapa lub diagram.

Lana podeszła do drzewa ostrożnie, jej serce waliło w piersi. Symbole były świeże - mogła to stwierdzić po jasnym kolorze odsłoniętego drewna i soku, który wciąż sączył się z niektórych nacięć. Ktoś zrobił te znaki niedawno. Bardzo niedawno.

Gdy przesuwała palcem po jednym z symboli, coś trzasnęło pod jej stopą. Spojrzała w dół i zobaczyła kolejny kawałek papieru, ten złożony w ciasny kwadrat i wciśnięty między dwa odsłonięte korzenie. Drżącymi rękami rozłożyła go.

Wiadomość była napisana drukowanymi literami, wyglądającymi na wykonane węglem: NIE JESTEŚ SAMA.

Papier wyślizgnął się z jej bezwładnych palców i opadł na ziemię. Ktoś zdecydowanie był w lesie razem z nią. Ktoś, kto wiedział, że tu jest. Ktoś, kto zostawiał wiadomości.

Ale czy próbował jej pomóc, czy to właśnie przez niego się tu znalazła?

Gdzieś za nią pękła gałąź, ostro jak wystrzał w nienaturalnej ciszy. Lana obróciła się, serce w gardle, ale nie zobaczyła nic oprócz niekończącego się labiryntu pni drzew i podszytu. Teraz była pewna, że nie jest sama. Coś—ktoś—poruszał się w pobliżu, dotrzymując jej kroku, pozostając tuż poza zasięgiem wzroku.

"Kim jesteś?" zawołała, nienawidząc drżenia swojego głosu. "Czego chcesz?"

Jedyną odpowiedzią był kolejny dźwięk—kroki, zdecydowanie kroki, oddalające się od niej przez zarośla. Nie biegnące, ale idące z zamierzoną powolnością, jakby ktokolwiek to był, chciał, żeby za nim podążała.

Każdy instynkt krzyczał, żeby iść w przeciwnym kierunku, żeby oddalić się jak najdalej od tego, co ją śledziło przez te lasy. Ale alternatywą było bezcelowe błądzenie po lesie aż do zmroku, a myśl o byciu samą w tym miejscu, gdy zapadnie noc, była jakoś jeszcze bardziej przerażająca niż podążanie za tajemniczym obserwatorem.

Poza tym, ktokolwiek tam był, mógł wiedzieć, co stało się z jej kolegami z klasy. Mógł być jedyną szansą na ich odnalezienie.

Albo mógł być powodem, dla którego jej koledzy z klasy zniknęli.

Lana zebrała porwane kawałki materiału i złamane okulary Davida, upychając je w kieszeniach kurtki. Dowody, powiedziała sobie. Dowód na to, że inni tutaj byli. Następnie podniosła telefon Sarah, mając nadzieję, że może ożyje na tyle długo, by wykonać połączenie.

Kroki ustały, ale nadal czuła na sobie wzrok kogoś z otaczającej ciemności. Obserwujący. Czekający.

Biorąc głęboki oddech, który nie uspokoił jej bijącego serca, Lana wybrała kierunek, w którym poszły kroki i zaczęła podążać. Każdy krok prowadził ją głębiej w las, dalej od jakiejkolwiek nadziei na znalezienie drogi powrotnej do cywilizacji na własną rękę.

Ale gdy cienie stawały się dłuższe, a powietrze coraz chłodniejsze, jedna myśl odbijała się echem w jej umyśle z narastającą pilnością: cokolwiek stało się jej kolegom z klasy, cokolwiek sprowadziło ją tutaj bez pamięci o tym, jak się tu znalazła, to jeszcze się nie skończyło.

To dopiero się zaczynało.

A gdzieś w ciemności między drzewami, coś obserwowało każdy jej ruch, czekając, aby zobaczyć, co zrobi dalej.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO

Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO

124.9k Wyświetlenia · Zakończone · Willow Ashford
„Emily Johnson, nawet nie waż się uciekać!” warknął Alex, ściskając jej podbródek.

Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”

Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”

Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.

Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”

——

Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.

Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.

Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.

Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

98.7k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.8m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

455.3k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

511.8k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Ostatnia Trisolarian

Ostatnia Trisolarian

146.1k Wyświetlenia · Zakończone · Dancingpen
Astrid ma pozornie idealne życie jako licealistka, ale kiedy jej dobry przyjaciel Jason przedstawia ją swojemu bratu Killianowi, natychmiast przyciąga ją niebezpieczeństwo i urok Killiana. Jest nim zafascynowana, dopóki nie odkrywa, że Killian i Jason są potężnymi wilkołakami. Co gorsza, okazuje się, że jest ona połączeniem wilkołaka, wampira i czarownicy, i ostatnią potężną Trisolarianką na ziemi.
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Zacznij Od Nowa

Zacznij Od Nowa

2.5m Wyświetlenia · Zakończone · Val Sims
Eden McBride całe życie spędziła, trzymając się zasad. Ale kiedy jej narzeczony porzuca ją na miesiąc przed ślubem, Eden ma dość przestrzegania reguł. Gorący romans to dokładnie to, czego potrzebuje na złamane serce. Nie, nie do końca. Ale to właśnie jest potrzebne Eden. Liam Anderson, spadkobierca największej firmy logistycznej w Rock Union, jest idealnym facetem na odbicie. Prasa nazwała go Księciem Trzech Miesięcy, ponieważ nigdy nie jest z tą samą dziewczyną dłużej niż trzy miesiące. Liam miał już sporo jednonocnych przygód i nie spodziewa się, że Eden będzie czymś więcej niż przelotnym romansem. Kiedy budzi się i odkrywa, że Eden zniknęła razem z jego ulubioną dżinsową koszulą, Liam jest zirytowany, ale dziwnie zaintrygowany. Żadna kobieta nigdy nie opuściła jego łóżka dobrowolnie ani go nie okradła. Eden zrobiła jedno i drugie. Musi ją znaleźć i zmusić do odpowiedzialności. Ale w mieście liczącym ponad pięć milionów ludzi znalezienie jednej osoby jest równie niemożliwe, jak wygranie na loterii, aż los ponownie ich łączy dwa lata później. Eden nie jest już naiwną dziewczyną, którą była, gdy wskoczyła do łóżka Liama; teraz ma sekret, który musi chronić za wszelką cenę. Liam jest zdeterminowany, by odzyskać wszystko, co Eden mu ukradła, i nie chodzi tylko o jego koszulę.

© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Niemoralna propozycja miliardera

Niemoralna propozycja miliardera

107.5k Wyświetlenia · Zakończone · Sunscar
„Mam propozycję.” Nicholas delikatnie głaskał moją skórę, patrząc na mnie. „Chcę mieć dzieci. I chcę, żebyś mi w tym pomogła.” Chciał, żebym dała mu dziecko! „W zamian dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz.”


Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.

Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.

Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

32k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Znalazłem swojego anioła. A potem połamałem jej skrzydła.

Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.

Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.

Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.

Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Zły Alfa

Zły Alfa

176.2k Wyświetlenia · Zakończone · ALMOST PSYCHO
OSTRZEŻENIE - BARDZO, BARDZO DOJRZAŁE TREŚCI!!
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.

"Mogę wyjaśn- "

Przerwał mi.

"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."

Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.

"Rozbieraj się."

To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "

"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."

Czy to naprawdę się dzieje?

"2."

Myślałam, że jest gejem.

"3."

Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.

Ale nie wiedziała...

Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?

SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Wzlot Brzydkiej Luny

Wzlot Brzydkiej Luny

57.2k Wyświetlenia · W trakcie · Syra Tucker
Lyric spędziła życie w nienawiści. Dręczona za swoją bliznowatą twarz i znienawidzona przez wszystkich – w tym przez swojego własnego partnera – zawsze słyszała, że jest brzydka. Jej partner trzymał ją przy sobie tylko po to, by zdobyć terytorium, a kiedy osiągnął swój cel, odrzucił ją, zostawiając złamaną i samotną.

Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.

To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.

Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.

Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.

Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.