Szepty w Sosnach

Szepty w Sosnach

Peculiar Gabriel · Zakończone · 362.9k słów

631
Gorące
2.6k
Wyświetlenia
33
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Ona myślała, że to tylko rutynowa wycieczka. Obudziła się jako ofiara.

Siedemnastoletnia Lana budzi się sama w ciemnym lesie, jej koledzy z klasy zniknęli, a pamięć jest pusta. Gdy desperacko szuka swoich zaginionych przyjaciół, odkrywa, że jest uwięziona w czymś, co nazywa się Protokółem Sosnowym – przerażającym eksperymentem, który zamienia uczniów szkół średnich w obiekty manipulacji psychologicznej.

Ukryte kamery śledzą każdy jej ruch. Zamaskowani łowcy tropią ją wśród drzew. A pod lasem znajduje się tajne laboratorium skrywające najciemniejsze prawdy.

Dlaczego została wybrana?
Kto pociąga za sznurki w tym koszmarze?
Co stało się z innymi „zaginionymi” uczniami?
Czy uda jej się złamać system, zanim ten złamie ją całkowicie?

Gdy Lana przeistacza się z przerażonej ofiary w śmiertelnie niebezpiecznego łowcę, odkrywa, że zasięg Protokołu Sosnowego sięga daleko poza jej najgorsze koszmary. Ta konspiracja obejmuje agencje rządowe, ogromne sumy pieniędzy, niekontrolowaną władzę... i ludzi gotowych zapłacić każdą cenę, by oglądać, jak nastolatki walczą o życie.

Ale Lana jeszcze nie zna największej tajemnicy: prawdziwego powodu, dla którego została wybrana. Kiedy prawda wyjdzie na jaw, stanie przed niemożliwym wyborem – takim, który może zniszczyć wszystko, co jest jej drogie.

Niektóre eksperymenty mają koszt gorszy niż śmierć.

Mroczny thriller psychologiczny, który sprawi, że zaczniesz kwestionować wszystkich wokół siebie.

Rozdział 1

Pierwsze, co Lana zarejestrowała, to zimno – nie łagodny chłód porannej rosy, ale głęboki mróz, który zdawał się przenikać przez jej skórę i osiadać w kościach. Jej oczy otworzyły się gwałtownie, ukazując baldachim wysokich sosen, których ciemne gałęzie splatały się jak szkieletowe palce na tle szarego nieba, które nie dawało żadnej wskazówki co do pory dnia. Metaliczny smak krwi wypełniał jej usta.

Spróbowała usiąść i natychmiast tego pożałowała. Ból eksplodował za jej lewą skronią, ostry i uporczywy, a gdy przycisnęła palce do tego miejsca, były lepkie od czegoś ciepłego. Krew. Świeża krew.

Co do diabła?

Lana podniosła się na łokciach, walcząc z falami mdłości, które przetaczały się przez jej ciało. Świat niebezpiecznie się przechylił, ale zmusiła się do skupienia. Leżała na łóżku z igliwia i martwych liści, jej plecy opierały się o szorstką korę ogromnego drzewa. Las rozciągał się bez końca w każdym kierunku, cichy, z wyjątkiem okazjonalnego szeptu wiatru przez gałęzie nad nią.

Jej kurtka była rozdarta na ramieniu, odsłaniając bladą skórę, porysowaną przez coś ostrego. Igliwie przylegało do ciemnego materiału jak małe, zielone oskarżenia. Jej jeansy były brudne i wilgotne, a jedna z jej butów trekkingowych całkowicie straciła sznurówkę.

Jak się tu dostałam?

Ostatnie wyraźne wspomnienie, które miała, to wejście na żółty szkolny autobus tego ranka, jej plecak ciężki od zeszytów i kanapki, którą zrobiła jej mama – z indykiem i serem szwajcarskim, zbyt dużo musztardy, tak jak lubiła. Wycieczka z nauk o środowisku do Lasu Pine Ridge. Pan Halbrook był tak podekscytowany, opowiadając o nauce w terenie i łączeniu się z naturą. Wciąż słyszała jego głos: "Ta wycieczka zmieni wasze spojrzenie na świat przyrody, uczniowie. Zobaczycie rzeczy, których nigdy wcześniej nie zauważyliście."

Ale między tym momentem a teraźniejszym – nic. Pustka tak ciemna i pusta jak przestrzenie między drzewami wokół niej.

Lana szukała swojego telefonu, jej ruchy były niezgrabne i nieskoordynowane. Ekran był czarny, nie reagował na jej gorączkowe stukania. Martwy. Całkowicie martwy. Próbowała sobie przypomnieć, kiedy ostatnio go ładowała, ale nawet ten prosty fakt zdawał się ulatniać jak dym.

"Hallo?" zawołała, jej głos się załamał. Dźwięk został niemal natychmiast pochłonięty przez przytłaczającą ciszę lasu. "Czy ktoś mnie słyszy?"

Nic.

Z trudem stanęła na nogi, używając pnia drzewa jako podpory. Jej nogi były słabe, chwiejne, jakby leżała tam przez godziny. Albo dni. Ta myśl wywołała u niej falę paniki.

Gdzie są wszyscy inni?

Na autobusie było dwudziestu trzech uczniów, plus pan Halbrook i pani Chen, nauczycielka biologii, która zgłosiła się na opiekuna. Powinni tu gdzieś być. Musieli tu być.

"Maya!" krzyknęła, myśląc o swojej najlepszej przyjaciółce, która siedziała obok niej w autobusie, narzekając na konieczność wczesnego wstawania na weekendową wycieczkę. "Sara! Ktokolwiek!"

Las pochłaniał jej głos jak gąbka, nie oddając niczego w zamian.

Lana zrobiła niepewny krok do przodu, potem kolejny. Jej równowaga była teraz lepsza, chociaż głowa wciąż pulsowała z każdym uderzeniem serca. Musiała znaleźć innych. Musiała znaleźć drogę powrotną do—dokąd? Do autobusu? Do obozowiska? Nie mogła nawet pamiętać, czy dotarli do celu przed... przed tym, co się z nią stało.

Zaczęła iść, wybierając kierunek losowo, ponieważ każdy wyglądał równie nieprzyjaznie jak inne. Podszycie było gęste, zmuszając ją do przedzierania się przez jeżyny i nisko zwisające gałęzie, które chwytały jej ubrania i włosy. Kolce drapały jej ramiona, dodając świeże zadrapania do kolekcji, którą najwyraźniej już miała.

Po tym, co wydawało się wiecznością, ale prawdopodobnie trwało tylko dwadzieścia minut, potknęła się o małą polanę, gdzie promienie bladego światła przeciskały się przez baldachim. A tam, rozrzucone po lesie jak okruchy w bajce, były rzeczy, które nie powinny się tam znaleźć.

Podarta kawałek jasnoczerwonego materiału wisiał na niskiej gałęzi—ten sam kolor co ulubiona kurtka Mai. Serce Lany skoczyło z nadzieją i przerażeniem w równym stopniu. Rzuciła się do przodu i złapała materiał, dokładnie go oglądając. To na pewno była kurtka Mai, ta z charakterystycznymi srebrnymi zamkami w kształcie małych piorunów.

"Maya!" zawołała ponownie, tym razem głośniej. "Maya, gdzie jesteś?"

Ale gdy spojrzała wokół polany bardziej uważnie, nadzieja zaczęła się zamieniać w coś znacznie gorszego. W ziemi były rozrzucone inne rzeczy: para okularów korekcyjnych z grubymi czarnymi oprawkami, jedno szkło pęknięte w wzór pajęczyny. Rozpoznała je natychmiast—należały do Davida Kima, cichego seniora, który siedział w ostatnim rzędzie na zajęciach z nauk o środowisku.

Kilka stóp dalej, częściowo ukryty pod stertą liści, znalazła telefon komórkowy z pękniętym ekranem. Etui było jasnoróżowe z naklejką jednorożca na tyle. Telefon Sary. Ekran migał, gdy go podniosła, pokazując siedemnaście nieodebranych połączeń od kontaktu oznaczonego "Mama" i dziesiątki nieprzeczytanych wiadomości tekstowych, najnowsza sprzed zaledwie trzech godzin: "Gdzie jesteś? Zadzwoń TERAZ."

Trzy godziny. To oznaczało, że cokolwiek się wydarzyło, wydarzyło się niedawno. Bardzo niedawno.

Ręce Lany drżały, gdy próbowała odblokować telefon, ale ekran zgasł, zanim mogła wprowadzić kod. Kolejna ślepa uliczka.

Kontynuowała przeszukiwanie polany i znalazła więcej dowodów obecności swoich kolegów z klasy: podarty kawałek papieru z zeszytu z zapisanymi równaniami chemicznymi charakterystycznym pismem Marcusa Webba, niebieską gumkę do włosów należącą do Jenny Rodriguez, a co najbardziej niepokojące, pojedynczy but trekkingowy, który na pewno nie był jej.

Ale żadnych ludzi. Żadnych głosów wołających do niej. Żadnych oznak życia.

Cisza stawała się przytłaczająca, prawie fizyczna w swojej ciężkości. Nawet w najgłębszych lasach powinny być dźwięki - ptaki, owady, małe zwierzęta szeleszczące w zaroślach. Ale ten las był cichy jak grób, jakby każda żywa istota uciekła lub została zastraszona do absolutnej nieruchomości.

Stojąc w centrum polany, otoczona rozrzuconymi śladami obecności swoich kolegów, Lana zaczęła odczuwać inne wrażenie wspinające się po jej kręgosłupie: niepodważalne uczucie bycia obserwowaną.

Powoli się odwróciła, skanując linię drzew otaczającą polanę. Cienie między pniami wydawały się teraz głębsze, bardziej nieprzeniknione. Czy to był ruch, który dostrzegła kątem oka, czy tylko gra światła między gałęziami? Czy ten ciemny kształt za masywnym dębem naprawdę był człowiekiem, czy tylko jej wyobraźnia szalejąca ze strachu?

„Wiem, że ktoś tam jest,” powiedziała, próbując utrzymać głos w równowadze. „Jeśli to jakiś żart, to już nie jest śmieszne. Ludzie zaczną się martwić. Moi rodzice—”

Jej głos zamarł, gdy rzeczywistość jej sytuacji zaczęła w pełni do niej docierać. Jej rodzice prawdopodobnie spodziewali się, że wróci godzinami wcześniej. Kiedy nie wróciła, zadzwoniliby do szkoły. Szkoła zadzwoniłaby do pana Halbrooka. A gdyby nikt nie mógł się z nimi skontaktować...

Jak długo zanim ktoś zacząłby jej szukać? Jak długo zanim ktokolwiek wiedziałby, gdzie szukać?

Uczucie bycia obserwowaną nasiliło się, wywołując gęsią skórkę na jej ramionach mimo względnego ciepła popołudnia. Obróciła się, próbując złapać tego, kto ją obserwował, ale widziała tylko drzewa, cienie i fragmenty rzeczy należących do jej kolegów z klasy, rozrzucone jak dowody jakiejś strasznej zbrodni.

Ale teraz było coś jeszcze na polanie, coś, czego była pewna, że wcześniej tam nie było. W korze największej sosny, dokładnie na wysokości oczu, wyryte były symbole, których nie rozpoznawała. Nie przypadkowe zadrapania, ale celowe znaki wycięte głęboko w drewno czymś ostrym. Tworzyły wzór, niemal jak prymitywna mapa lub diagram.

Lana podeszła do drzewa ostrożnie, jej serce waliło w piersi. Symbole były świeże - mogła to stwierdzić po jasnym kolorze odsłoniętego drewna i soku, który wciąż sączył się z niektórych nacięć. Ktoś zrobił te znaki niedawno. Bardzo niedawno.

Gdy przesuwała palcem po jednym z symboli, coś trzasnęło pod jej stopą. Spojrzała w dół i zobaczyła kolejny kawałek papieru, ten złożony w ciasny kwadrat i wciśnięty między dwa odsłonięte korzenie. Drżącymi rękami rozłożyła go.

Wiadomość była napisana drukowanymi literami, wyglądającymi na wykonane węglem: NIE JESTEŚ SAMA.

Papier wyślizgnął się z jej bezwładnych palców i opadł na ziemię. Ktoś zdecydowanie był w lesie razem z nią. Ktoś, kto wiedział, że tu jest. Ktoś, kto zostawiał wiadomości.

Ale czy próbował jej pomóc, czy to właśnie przez niego się tu znalazła?

Gdzieś za nią pękła gałąź, ostro jak wystrzał w nienaturalnej ciszy. Lana obróciła się, serce w gardle, ale nie zobaczyła nic oprócz niekończącego się labiryntu pni drzew i podszytu. Teraz była pewna, że nie jest sama. Coś—ktoś—poruszał się w pobliżu, dotrzymując jej kroku, pozostając tuż poza zasięgiem wzroku.

"Kim jesteś?" zawołała, nienawidząc drżenia swojego głosu. "Czego chcesz?"

Jedyną odpowiedzią był kolejny dźwięk—kroki, zdecydowanie kroki, oddalające się od niej przez zarośla. Nie biegnące, ale idące z zamierzoną powolnością, jakby ktokolwiek to był, chciał, żeby za nim podążała.

Każdy instynkt krzyczał, żeby iść w przeciwnym kierunku, żeby oddalić się jak najdalej od tego, co ją śledziło przez te lasy. Ale alternatywą było bezcelowe błądzenie po lesie aż do zmroku, a myśl o byciu samą w tym miejscu, gdy zapadnie noc, była jakoś jeszcze bardziej przerażająca niż podążanie za tajemniczym obserwatorem.

Poza tym, ktokolwiek tam był, mógł wiedzieć, co stało się z jej kolegami z klasy. Mógł być jedyną szansą na ich odnalezienie.

Albo mógł być powodem, dla którego jej koledzy z klasy zniknęli.

Lana zebrała porwane kawałki materiału i złamane okulary Davida, upychając je w kieszeniach kurtki. Dowody, powiedziała sobie. Dowód na to, że inni tutaj byli. Następnie podniosła telefon Sarah, mając nadzieję, że może ożyje na tyle długo, by wykonać połączenie.

Kroki ustały, ale nadal czuła na sobie wzrok kogoś z otaczającej ciemności. Obserwujący. Czekający.

Biorąc głęboki oddech, który nie uspokoił jej bijącego serca, Lana wybrała kierunek, w którym poszły kroki i zaczęła podążać. Każdy krok prowadził ją głębiej w las, dalej od jakiejkolwiek nadziei na znalezienie drogi powrotnej do cywilizacji na własną rękę.

Ale gdy cienie stawały się dłuższe, a powietrze coraz chłodniejsze, jedna myśl odbijała się echem w jej umyśle z narastającą pilnością: cokolwiek stało się jej kolegom z klasy, cokolwiek sprowadziło ją tutaj bez pamięci o tym, jak się tu znalazła, to jeszcze się nie skończyło.

To dopiero się zaczynało.

A gdzieś w ciemności między drzewami, coś obserwowało każdy jej ruch, czekając, aby zobaczyć, co zrobi dalej.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Swatka dla dzieci

Swatka dla dzieci

58.2k Wyświetlenia · Zakończone · Natalia Ruth
Zdradzona przez mojego ojca i przyrodnią siostrę, zostałam zmuszona do jednorazowej przygody z Charlesem Windsor. Uciekając z domu, wkrótce odkryłam, że noszę jego trojaczki.
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

544.9k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.9k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Alpha Leo i Serce Ognia

Alpha Leo i Serce Ognia

13.3k Wyświetlenia · Zakończone · Moonlight Muse
"Biegnij, mała wilczyco, jak najdalej, bo jeśli cię kiedykolwiek złapię, twoje najgorsze koszmary staną się rzeczywistością." Szepnął niebezpiecznie, jego uchwyt na mnie był boleśnie mocny.
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."


Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

26.1k Wyświetlenia · W trakcie · Daniella AGUOCHA
Elena Walsh okazuje się prawdziwą dziedziczką jednej z najbogatszych rodzin w Mayfield.
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.

Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.

Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.

Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.

Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.

Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

37.4k Wyświetlenia · W trakcie · ranatalashier
— Rozpierdolę cię, zniszczę cię tak samo, jak twój ojciec zniszczył mojego.

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

316.8k Wyświetlenia · Zakończone · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.2m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana Kontraktem z Alfą

Związana Kontraktem z Alfą

933.4k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Moje idealne życie rozpadło się w jednym uderzeniu serca.
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Dziewczyna, którą miliarder stracił

Dziewczyna, którą miliarder stracił

419.8k Wyświetlenia · W trakcie · sirenbeauty
Wybrał władzę zamiast niej. Teraz zaryzykuje wszystko, by ją odzyskać.

Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.

Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.

A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.

Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.

Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.

Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.

Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.

Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Zemsta Opuszczonej Luny

Zemsta Opuszczonej Luny

328.2k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
– Jakie to troskliwe.

– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.

– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.

– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…

Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.

Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.

Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.

Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.