
Uwikłana z Zastępczym Nauczycielem
Lola Ben · Zakończone · 125.8k słów
Wstęp
Nie wiedziała, że nie tylko zwiąże się intymnie z Adonisem, ale jej cały świat wywróci się do góry nogami w sposób, którego nigdy by nie przewidziała...
Możesz polubić OPIEKOWANIE SIĘ DZIECKIEM MILIARDERA, jeśli podoba ci się ta historia
Rozdział 1
Ruby
Ciepłe powietrze, które otulało dzień, wślizgnęło się do pokoju, gdy kolejny klient wszedł do środka, trzymając na rękach małą dziewczynkę. Na moich ustach pojawił się lekki uśmiech, gdy zauważyłam podekscytowanie na twarzy dziewczynki, kiedy zapytał, jaki rodzaj ciasta chciałaby.
"Nie mogę uwierzyć, że szkoła zaczyna się już w przyszłym tygodniu. Nie zarobiłam wystarczająco dużo pieniędzy," narzekał za mną piskliwy głos, a ja obróciłam się na krześle, by spojrzeć na moją przyjaciółkę Abby, której towarzystwem cieszyłam się od około ośmiu lat i ani razu nie żałowałam, że ją mam przy sobie.
"To nasz ostatni rok," zauważyłam. "Kiedy skończymy szkołę, zawsze możesz zrobić sobie przerwę, żeby zarobić więcej pieniędzy." Wysoka brunetka zrobiła nadąsaną minę, opierając się o marmurowy blat. Jej praca w cukierni połączonej z kawiarnią była jedną z wielu, które podjęła podczas wakacji, bo nienawidziła prosić rodziców o pieniądze, zwłaszcza gdy w końcu dostanie się na studia.
"Nie możemy zamienić się życiami, Ruby?" Jej wielkie oczy błagały, jakbym była jakąś magiczną wróżką, która spełni jej życzenie. Gdy zaśmiałam się z komicznego wyrazu na jej twarzy, powiedziała: "Mówię poważnie. Masz takie szczęście, twój ojciec nawet nie pozwoliłby ci kiwnąć palcem, a co dopiero znaleźć pracę."
To przypomniało mi o kłótni, jaką miałam z ojcem przed rozpoczęciem wakacji, i prawie zacisnęłam zęby ze złości. "Nie rozumiem, dlaczego nie mogę znaleźć pracy."
"Bo jesteś Ruby Powers, jego córką." Instynktownie sięgnęła po talerz z czekoladowym ciastem z podgrzewacza i podała mi go. Podziękowałam jej i zaczęłam jeść. "Widziałaś dzisiaj Jake'a?"
"Ten przystojniak?" Wzruszyłam ramionami, oblizując łyżkę z resztek czekolady. "Pewnie jest tam na zewnątrz, ciesząc się uwagą dziewczyn."
"Powinien już z którąś z nich zacząć chodzić. Nie chcę zaczynać nowego roku, siedząc z irytującymi i dziwnymi dziewczynami."
"Wiem, że tego nie myślisz." Uśmiechnęłam się sugestywnie, a ona skrzywiła się na mnie. Chociaż mi tego nie powiedziała, czułam, że trochę lubi Jake'a, który jest jak nasz brat i ochroniarz. Jego muskularna budowa przyciągała dziewczyny i odstraszała chłopaków od Abby i mnie, co nam się podobało, bo prawie wszyscy chłopcy w naszej szkole myślą tylko o jednym.
Abby wyprostowała się i sięgnęła po telefon. Była zdecydowanie wysoką dziewczyną, w przeciwieństwie do mojego metra sześćdziesięciu, co czasami sprawia, że czuję się niepewnie. Ale po spędzeniu miesięcy obok Abby, która szybko rosła, przestało mi to przeszkadzać.
"Uh... Ruby?"
"Tak?" odpowiedziałam, jedząc obiad. "Mogłabyś podać mi butelkę coli?" Na pewno nie umknął mi wyraz zdezorientowania na jej twarzy, gdy sięgała po to, o co prosiłam. "Co to?"
"Byłaś wczoraj w galerii handlowej?"
"Tak."
"Musisz to zobaczyć." Podsunęła mi telefon pod nos, a moje oczy rozszerzyły się, gdy zobaczyłam nagłówek ujawniający, że jestem córką Dominica Powera, która przez długi czas była trzymana z dala od światła reflektorów. Artykuł nie poprzestał na licznych zdjęciach mnie, ujawniał wszystko inne o mnie. Gdzie się uczę, gdzie mieszkam... nawet to, gdzie uczę się grać na skrzypcach.
"Nie mogę w to uwierzyć..." Ciasto przede mną przestało istnieć, problem przede mną był większy. "To niszczy wszystko."
"Co zamierzasz zrobić?" Abby włożyła telefon do kieszeni swojego wzorzystego fartucha i spojrzała na mnie z troską.
"Nie wiem. Jak mam to przetrwać? Nawet nie wiem, jak teraz wszystko się potoczy."
"Powinnaś powiedzieć rodzicom."
"Wtedy dam tacie pretekst, żeby wysłać mnie do internatu. Poza tym, i tak się dowie."
Abby westchnęła. "Co teraz zrobisz?"
"Na pewno nie mogę uciec," zażartowałam subtelnie. Potem wzruszyłam ramionami. "Chyba muszę żyć z tym, że jestem znana."
"To nie będzie łatwa droga."
Teraz ja westchnęłam, tym razem głośniej. "Wiem. Ale bardziej martwię się o jedno..." Przez chwilę wpatrywałam się w gładką ścianę za nią.
"O co?"
"Liceum." Odpowiedziałam krótko.
~
"Hej, bogata dziewczyno."
Właśnie kiedy myślałam, że dzień się wreszcie skończył. W momencie, gdy odepchnęłam różne spojrzenia, które otrzymywałam przez cały dzień, aby marzyć o misce lodów, którą schowałam bezpiecznie w lodówce, Roger Stevens musiał wszystko zepsuć.
Nie zadałam sobie trudu, żeby na niego spojrzeć, prawdę mówiąc, nie miałam siły na ludzi takich jak on, więc kontynuowałam swój marsz.
"Wiesz, że do ciebie mówię," jego irytujący głos rozbrzmiał, przyciągając uwagę wszystkich na mnie. "Czy teraz mnie zignorujesz?" Słyszałam, jak się zbliża, ale nadal nie spojrzałam w jego stronę. "Ruby..." jego głos zdawał się mnie drwić. "Dlaczego nie powiedziałaś nam, że jesteś dzieckiem Dominica Powersa? Myślałaś, że jesteśmy złotymi kopaczami czy coś?" Zaśmiał się. Westchnęłam.
I kontynuowałam marsz do swojej szafki.
"Jesteś nadal nikim!" wrzasnął. "Tak jak zawsze byłaś przez te wszystkie lata. Nie ma znaczenia, że jesteś najinteligentniejsza wśród nas."
"Czy jest jakiś problem, Roger?" Usłyszałam stanowczy głos Jake'a, który przerwał ciszę spowodowaną dramatem Rogera. "Chcesz, żebym powiesił cię na twojej szafce za pomocą twojej bielizny w rozmiarze dla dorosłych?"
"Po prostu się odwal, człowieku."
"Spadaj... palancie." Abby dołączyła.
"Tak, tak. I tak wszyscy jesteście przy niej tylko ze względu na pieniądze jej ojca." Gdy dotarłam do swojej szafki, zamknęłam na chwilę oczy, próbując utrzymać narastającą złość na wodzy. Choć bardzo chciałabym być tą, która go gdzieś powiesi, obawiam się opcji internatu mojego taty.
"Ruby, nie powinnaś pozwalać, żeby tacy ludzie jak on mówili do ciebie w ten sposób," powiedziała Abby, gdy w końcu stanęła obok mnie.
"Hej, wszystko w porządku? Zauważyłem, że byłaś nieswoja na lekcji chemii." Po zebraniu swoich rzeczy, zamknęłam szafkę i odwróciłam się do przyjaciół, uśmiechając się lekko, choć zmęczona.
"Jestem w porządku. Jake? Możesz mnie dzisiaj odwieźć do domu?"
"Oczywiście." Jego stylizowane włosy zatańczyły, gdy podszedł do mnie i objął mnie. "Dzisiaj też będę twoim ochroniarzem."
"Popatrz na niego. Zawsze byłeś naszym ochroniarzem," droczyła się Abby, zanim Jake przeprosił na chwilę. "Tak czy inaczej, Ruby, powinnaś odpowiedzieć takim jak Roger, żeby ich uciszyć. To nie twoja wina, że jesteś córką swojego ojca."
"To tylko strata czasu i energii psychicznej."
"A znoszenie krzyków i gapienia się jest zdrowe?" Spojrzała mi w oczy z poważnym, niemal matczynym wyrazem twarzy. "Nie sądzę, że to sytuacja, w której powinnaś milczeć. Mogłabyś się zranić."
"Przestań..." Przewróciłam oczami. "To nie tak, że ktoś z nich posunie się do porwania mnie czy coś." Abby szybko zasłoniła mi usta rękami, jej oczy bacznie obserwowały otoczenie. Zaskoczona zmarszczyłam brwi i próbowałam mówić, ale wydobył się tylko stłumiony dźwięk. "Abby?" Brzmiało to, jakbym nuciła.
A ona nadal nie zdejmowała tymczasowej blokady z moich ust.
"Fuj." Jej ręce odskoczyły i szybko sięgnęła po chusteczki w swojej torbie. "Dlaczego polizałaś moją dłoń? To obrzydliwe."
Pasek mojego plecaka się poluzował, więc poprawiłam go, mówiąc, "Następnym razem nie zasłaniaj mi tak ust."
"To następnym razem nie mów o porwaniu," odparła.
"Dlaczego?"
"Ty pytasz dlaczego?" Boże, Abby jest taka dramatyczna. "A co, jeśli ktoś cię usłyszy i postanowi zrealizować ten pomysł? Jeśli twój tata zapłaci okup, ten ktoś trafi na żyłę złota. Teraz, gdy o tym myślę..." Przyjęła pozę myśliciela. "Może twój tata powinien wynająć ochroniarza. Wczoraj przysięgłabym, że ktoś nas śledził. Wyglądał łysy i-"
"Dobra Abby, rozumiemy. Nie jestem już tak bezpieczna jak kiedyś. Nadal będę w porządku." Uspokajałam ją. "Ale proszę, nie rozmawiaj o ochroniarzu z moim tatą, on od razu podchwyci ten pomysł."
"Twój tata? Nie. Twój tata mnie przeraża." Lekko się wzdrygnęła, jakby właśnie zobaczyła jego dramatyczny kamienny wyraz twarzy, który zwykle ma poza domem. "Porozmawiam o tym z twoją mamą i upewnię się, że przedstawię ten pomysł z wystarczającą ilością argumentów."
"Nie potrzebuję ochroniarza, który będzie za mną chodził jak za dzieckiem." Odwróciłam się i zauważyłam grupę dziewczyn patrzących w naszą stronę i rozmawiających między sobą. Westchnęłam ponownie.
"Jesteście gotowi?" Jake uśmiechnął się krótko, podchodząc do nas.
"Tak, jesteśmy." Ruszyliśmy w stronę jego samochodu. "Gdzie byłeś?" zapytała Abby.
"No cóż..." Na jego twarzy pojawił się dziecięcy uśmiech i zarzucił ramiona na nasze ramiona, przyciągając nas do siebie. "To tajemnica." Abby przewróciła oczami i kopnęła go w kolano. "Ałć," jęknął, śmiejąc się potem.
"Kiedy mamy następny wieczór filmowy?" zapytała Abby, gdy już miałam wysiadać z samochodu. Samo patrzenie na mój dom sprawiało, że tęskniłam, ale jej pytanie było dość ważne.
"Uh... w ten piątek?"
"U ciebie czy u Jake'a?" Nigdy nie korzystamy z jej domu, ponieważ jej ojciec był silnym zwolennikiem, że człowiek nie potrzebuje nikogo innego oprócz siebie samego. Więc... prawie zabronił jej mieć przyjaciół, gdyby nie jakaś niesamowita interwencja.
"U mnie. Moja mama robi dla nas popcorn."
"Tak!" Jake świętował, gdy nasze spojrzenia się spotkały. "Uwielbiam, gdy twoja mama robi jedzenie."
Moja uśmiech był szeroki. "Wiem, że to komplement. Ale..." Mój uśmiech zniknął, a ja przybrałam poważny wyraz twarzy. "Mój tata nie może tego usłyszeć, bo inaczej użyje cię jako wycieraczki do domu."
Jego zielone oczy niepewnie uciekły, co spowodowało, że Abby i ja podzieliliśmy się złowrogim śmiechem. "Cześć, chłopaki," powiedziałam w końcu i ruszyłam w stronę naszego domu.
Kiedyś mieszkaliśmy w hotelu - właściwie dorastałam w penthousie tam. Ale krótko po tym, jak przenieśliśmy się na Filipiny, wydarzyły się pewne rzeczy i wszyscy musieliśmy wrócić do Nowego Jorku. I w przeciwieństwie do momentu, gdy wyjeżdżaliśmy na Filipiny, wróciliśmy z moim młodszym bratem... Zionem Powersem.
I już mogłam usłyszeć jego głośne powitanie bez wchodzenia do domu. Chłopak, który prawie osiąga wielki wiek dziesięciu lat, jest moją małą radością, ponieważ zawsze chciałam mieć rodzeństwo. Powinnaś była zobaczyć, jak ogromny był mój uśmiech, gdy po raz pierwszy zobaczyłam jego piękną twarz i urzekające oceaniczne niebieskie oczy.
Więc, gdy otworzyłam drzwi wejściowe do eleganckiego bungalowu, pierwsze imię, które wyszło z moich ust, to "Zion." Rzucając torbę na najbliższą kanapę, pobiegłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. "Zion!" Moje oczy się rozszerzyły. "Gdzie jesteś i gdzie są moje lody?"
"Możesz trochę ciszej, młoda damo?"
"Cześć, mamo," powiedziałam, nie patrząc na nią. "Zion!"
"Śpi." Drzwi lodówki zamknęły się, a oczy mojej mamy, delikatne, ale jednocześnie nieco rozkazujące, patrzyły w moje. "Zabrałam twoje lody."
"Co? Dlaczego?"
Wzruszyła ramionami i odeszła w stronę wyspy na środku pokoju. "Chodź, usiądź, twój ojciec i ja musimy z tobą porozmawiać."
"Ale mamo..." Moje ramiona opadły. "Moje lody."
"Siadaj."
"Już jest?" Głos mojego taty oznajmił jego wejście, a ja natychmiast zapomniałam o straconym przysmaku. On i ja jesteśmy przyjaciółmi, nie ma wątpliwości, ale czasami nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zawsze powinnam być skoordynowana przed nim. "Cześć, Ruby."
"Cześć, tato." Usiadłam naprzeciwko mamy.
"Cześć, kochanie." Dał mojej mamie mały pocałunek na czole.
"Szkoła była w porządku. Dzięki za pytanie."
Mama wybuchnęła śmiechem na moje słowa, a tata usiadł obok niej. "Więc... Ruby, mamy ci coś do powiedzenia."
"Co to takiego?" Coś we mnie nie mogło się oprzeć myśli, że pomysł Abby na ochroniarza jakoś dziwnie dotarł do mojego taty. Szybko zmarszczyłam brwi.
"Ruby..." Jej uśmiech był tak szeroki. "Jestem w ciąży."
Ostatnie Rozdziały
#78 Epilog- część druga
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#77 Epilog- Część pierwsza
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#76 Siedemdziesiąt sześć
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#75 Siedemdziesiąt pięć
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#74 Siedemdziesiąt cztery
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#73 Siedemdziesiąt trzy
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#72 Siedemdziesiąt dwa
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#71 Siedemdziesiąt jeden
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#70 Siedemdziesiąt
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#69 Sześćdziesiąt dziewięć
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












