
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Page Hunter · Zakończone · 369.1k słów
Wstęp
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.
Rozdział 1
Rozdział 1: Wychodzisz za mojego byłego?
„Wychodzę za mąż!”
Mrugnęłam. „Co? Ty się z kimś spotykałaś?”
„Oczywiście, że tak, głuptasie. Wiesz, że uwielbiam być zakochana.” Moja siostra, Chloe, zaśmiała się.
Promieniała. To był pierwszy czerwony alarm.
„Czy to ten facet o imieniu Zane z cichym G? Ten, którego poznałaś na trzymiesięcznym kursie jogi w LA?”
„Fuj, nie. Zane to był dupek.” Warknęła.
„Umm, gratulacje chyba... ale kto jest tym szczęśliwcem?” Nieszczęśliwcem, gdybym mogła być szczera.
Chloe wyciągnęła świeżą, zielono-kremową kopertę ze srebrnym kaligrafią.
Wzięłam zaproszenie na ślub i rozłożyłam je, już z poczuciem niepokoju osiadającym w tyle głowy.
„Masz zaszczyt być zaproszonym na ślub Chloe Hart i Deana Archera.”
Moje serce nie tylko opadło, ono spadło przez żołądek i wypadło z ciała.
„Dean Archer,” powiedziałam powoli. „Mój Dean?”
Chloe szybko wyrwała zaproszenie ze zaciśniętych palców. „MÓJ Dean,” zaświergotała Chloe. „Czy to nie szalone? Wszystko po prostu... kliknęło. Wrócił do New Hope w zeszłe święta, odnowiliśmy kontakt i – bum. Natychmiast.”
Patrzyłam na moją siostrę, jakby mówiła w obcym języku.
Dean Archer był moim byłym z czasów studiów. Tym, który zostawił mnie bez prawdziwego wyjaśnienia. Rzucił mnie przez SMS-a w moje urodziny.
Byłym, którego nigdy nie zapomniałam.
Tym, który znał wszystkie właściwe guziki do naciśnięcia i zniknął dokładnie wtedy, gdy zaczęłam w niego wierzyć.
„Wychodzisz za mojego byłego?”
Chloe przewróciła oczami. „Twojego byłego? To było w ogóle jakieś związanie? Ta stara przygoda? Daj spokój, siostro.”
Moje usta zaschły.
Chloe wstała z kanapy i ruszyła w moją stronę, ale nagle się zatrzymała, marszcząc nos w delikatnym przerażeniu.
„Och. Nie, nie sądzę, że mogę cię przytulić. Masz tusz na rękach, a ja właśnie oddałam ten sweter do pralni chemicznej.”
Miała na sobie pastelowo-różowy sweter z warkoczowym splotem na białym satynowym topie, do tego wyprasowane kremowe lniane spodnie i baleriny, które nigdy nie widziały zadrapania. Jej blond włosy były upięte w idealny niski kok. Każda część jej osoby krzyczała o bezwysiłkowej elegancji.
Ja, w przeciwieństwie do niej, stałam w drzwiach w pogniecionej koszuli, grafitowej spódnicy ledwo zakrywającej uda, jednym obcasie trzymającym się resztkami sił i czarnym tuszem rozmazanym na trzech palcach.
Patrzyłam na nią, oszołomiona.
Chloe łyknęła wina. „Wszystko w porządku? Wyglądasz na trochę bladą. To znowu zawroty głowy? Może lepiej odpuść toast szampanem na ślubie. Nie chciałabym, żebyś zemdlała podczas przysięgi. To byłoby żenujące, Sav. W każdym razie, będziesz moją druhną. Trzymaj kciuki, żebyś złapała bukiet. Mój narzeczony ma przystojnych przyjaciół, których mogłabyś zauroczyć.”
Patrzyłam na nią.
„Wybiegłam z biura w pośpiechu, złamałam cholerny obcas, przejechałam trzy czerwone światła, walczyłam z pijanymi kierowcami i prawie rozbiłam moje Audi, żeby tylko wrócić do domu do ciebie, Chloe. Powiedziałaś, że to była nagła sprawa!”
Zatrzymała się w połowie łyka.
„Och... przepraszam, nie miałam pojęcia. Myślałam, że się spóźniłaś, bo znowu zagapiłaś się na wystawę w Zarze.” Zachichotała.
„Nie.”
„Cóż, gdybyś to zrobiła, to teraz by się przydało, bo wiesz, że jestem bardzo wybredna co do kolorów, odcieni i tkanin.” Paplała dalej.
Przyszła moja kolej na przewracanie oczami, „No to słucham.”
„Jest zielona. Ale nie taka zwykła... jest trochę bardziej intensywna.” Opisała.
„Masz na myśli szmaragdową zieleń?” Zapytałam beznamiętnie.
„To nie jest tylko szmaragdowa, okej? Boże, czy wyglądam jak ktoś, kto nosi coś z półki? Nie. To bardziej jak... gdyby zazdrość i królewskość miały skandaliczne dziecko. Pomyśl o głębokim lesie, który błyszczy cichym osądem. Bogata. Królewska. Ale też ostra, nie dotykaj mnie. Nie turkusowa. Nie mszysta. Nie nefrytowa. I absolutnie nie ta mętna zieleń z galerii handlowej, którą znajdziesz w koszach z przecenami, gdzie kupujesz swoje OOTD. Ten odcień mówi: 'Tak, przybyłam, i nie, nie obchodzi mnie, że się gapisz'.”
Opadła mi szczęka.
„To jest szmaragdowa, Chlo.” Zaczęłam się kłócić.
„Nie, to nie jest. To jest podstawowe. A co do materiału? Jedwab. Bogaty jedwab. Możesz sobie na to pozwolić, Sav? Będziesz moją druhną, musisz wyglądać na tyle przyzwoicie, żeby grać tę rolę. Nie przynoś swoich lumpeksowych ciuchów na moje wesele.”
Coś we mnie pękło.
Jeśli tak chcesz grać, to grajmy, mała siostrzyczko.
„Mogę przyjść z osobą towarzyszącą?”
Spojrzała znad telefonu. „Nie miałaś porządnego związku od lat. Kogo mogłabyś przyprowadzić?”
Uniosłam podbródek. „Właściwie, mam dużą nowinę do przekazania... chciałam to trzymać w tajemnicy, ale teraz? Już nie.”
„Awansowałaś w pracy?”
„Jestem zaręczona.”
Chloe zakrztusiła się łykiem wina. „Ty?”
Uśmiechnęłam się promiennie, „Tak, też wychodzę za mąż.”
Chloe zrobiła minę, jakby jej wino nagle stało się gorzkie. „To duża sprawa. A kto jest tym odważnym facetem?”
„Roman Blackwood. Wiesz, mój najlepszy przyjaciel. Pracuje w finansach.” Skłamałam bez mrugnięcia okiem.
Brwi Chloe uniosły się wysoko. „Roman? Ten, który zawsze pisze do ciebie podczas rodzinnych obiadów i wysyła tacie cygara na Boże Narodzenie? Ten Roman?”
Wymusiłam uśmiech. „Właśnie ten. Trzymaliśmy to w tajemnicy. Nie chcieliśmy nikomu odbierać blasku.”
Chloe mrugnęła. „Hmm. No cóż... dobrze dla ciebie. Myślałam, że nie jesteś typem do związków, ale oto jesteśmy. Musi być coś w powietrzu.”
„Musi być.”
Odwróciłam się w stronę kuchni, żeby nalać sobie szklankę wody, moje palce drżały na tyle, że stuknęły szklanką o kran.
„Ale, uh, nie mówmy jeszcze rodzinie. Wciąż ustalamy terminy. Wiesz, Roman jest zawsze zajęty i ma tylko dwa urlopy w roku, a ja zawsze jestem zajęta organizowaniem spotkań i kontrolowaniem harmonogramów. Nie chcemy się przytłoczyć całym procesem. Rozumiesz, prawda?”
Chloe wstała i chwyciła swoją torebkę, z tą samą spokojną miną, gdy kierowała się do drzwi.
„Jasne,” powiedziała głosem jak kostka cukru rozpuszczająca się w herbacie. „Rozumiem cię. Kocham cię, siostro.”
I wtedy wyszła. Zostawiając za sobą swój zapach... i chaos.
Natychmiast mój telefon zaczął wibrować w torebce. Po długim szukaniu, w końcu go znalazłam i prawie upuściłam z krzykiem.
Chloe otworzyła swoją wielką gębę i powiedziała dosłownie wszystkim z naszego rodu, że wychodzę za mąż.
Rodzinna grupa na czacie aż się gotowała. Mama, tata, nasza starsza siostra, Alyssa, ciocia Janice, ciocia Thelma, wujek Jace... dosłownie wszyscy, którzy widzieli mnie w pieluchach!
Cholera!
Muszę ostrzec Romana.
Ostatnie Rozdziały
#300 Ty to zrobiłeś
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#299 Nasze dzieci
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#298 Jesteś niesamowity
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#297 Czas to wszystko
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#296 To nie jest pożegnanie
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#295 Więcej niż gotowe
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#294 Żyj dobrze, Roman
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#293 Nienarodzony
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#292 Oszczędziłem ich
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#291 Wychowałem Córki
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












