Accardi

Accardi

Allison Franklin · Zakończone · 199.6k słów

276
Gorące
1.2m
Wyświetlenia
27k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Obniżył usta do jej ucha. "To będzie miało swoją cenę," wyszeptał, zanim pociągnął jej płatek ucha zębami.
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."


Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.

Rozdział 1

Żołądek Genevieve opadł, kiedy Mallory położyła swoje karty na stole z zarozumiałym uśmiechem. Zwaliła to na alkohol… i na nieznośnie piskliwy głos Mallory, przez który dała się wciągnąć do gry w karty. Zwykle była dobrą pokerzystką. Mallory jednak sprawiała wrażenie dobrej tak bardzo, jakby grała w ciemnych okularach i wygrywała teleturnieje. 

— Co to znaczy? — zapytała Jada, poprawiając biały szarfę oznajmiającą wszystkim, że to ona jest przyszłą panną młodą. 

— To znaczy — zaczęła Mallory, odchylając się na krześle z błyskiem w oku — że twoja siostra jest mi winna pierścionek.

Pozostałe kobiety siedzące wokół nich westchnęły głośno. Gen spojrzała na pierścionek swojej matki. Obróciła go na serdecznym palcu prawej dłoni, gdzie nosiła go codziennie od czternastu lat. 

— Mallory, nie możesz. Jestem panną młodą i nie wolno ci denerwować panny młodej, prawda? — wyszeptała Jada, przenosząc wzrok między dwiema kobietami, które mierzyły się gniewnie spojrzeniami. — Ten pierścionek… on był…

Gen uniosła dłoń, powstrzymując siostrę, zanim powie za dużo.

— Podwójnie albo nic — rzuciła wyzwanie Gen, już podając talię kart przyjaciółce Jady ze studiów, Lucy, żeby potasowała.

Mallory przyjrzała się swojej nieskazitelnej francuskiej manikiurze z przesadną uwagą.

— Hmmm, nie — oznajmiła z tym smugowatym uśmieszkiem, który sprawiał, że Gen miała ochotę sięgnąć przez stół i ją udusić. 

— Daj spokój, Mallory — powiedziała Lucy, wciąż tasując. — Ta gra była najciekawszą częścią wieczoru! — Spojrzała na Jadę, która skrzyżowała ręce i wydęła usta. — Przepraszam, Jada.

Gen zaśmiała się cicho, przechylając kolejny kieliszek tequili. Nie chciała tego mówić, ale nie mogła się bardziej zgodzić. To miał być wieczór panieński. Miały siedzieć w jakimś klubie ze striptizem w centrum, rzucać jednodolarówkami i patrzeć, jak striptizerzy zlizują wódkę ze swoich pępków. Zamiast tego były w eleganckim barze na Lower East Side na Manhattanie, który śmierdział testosteronem. Gdyby Gen mieszkała bliżej, sama zaplanowałaby ten wieczór i jej siostra odpędzałaby tłumy facetów, zamiast walczyć z narastającym ziewaniem. 

Nie po raz pierwszy rozejrzała się po niewielkim barze, w którego rogu grał kwartet. To miejsce było ładne. Miało klimat dawnego, nielegalnego lokalu — ciemne drewno, długi bar i nienagannie ubranego barmana. W normalnych okolicznościach Gen bez trudu wyobrażała sobie, że szykuje się i przychodzi tu spotkać się z przyjaciółmi na późnowieczorne pogaduchy. Ale wieczór panieński? Nawet kręcący się wokół mężczyźni wyglądali na przygnębionych. Większość z nich była wytatuowana i dwa razy większa od tych, na których zwykle natykała się w Bostonie. Wszyscy mieli na sobie ciemne garnitury, a ich ramiona zdawały się uginać pod chmurą żałoby. 

Gen spojrzała w stronę baru, ku mężczyźnie, który przyciągnął jej uwagę w chwili, gdy weszła do środka na końcu tej nazbyt rozchichotanej grupy kobiet. Siedział samotnie przy barze, a mężczyźni wokół trzymali się od niego z daleka. Wyglądał tak samo jak godzinę wcześniej. Podpierał głowę prawą ręką, w której tlił się papieros, niebezpiecznie blisko jego pięknych, głęboko brązowych włosów, zaczesanych do tyłu, z wyjątkiem kilku kosmyków, które opadły mu na czoło. Lewą dłonią obracał w palcach do połowy opróżnioną szklankę bursztynowego trunku. Jego sylwetka sprawiała wrażenie zapadniętej w sobie, jakby całe ciało trzymało się w pionie wyłącznie dzięki prawej ręce. Kiedy tę rękę opuszczał, żeby zaciągnąć się papierosem, aż dziwiła się, że nie rozłupuje głowy o drewniany blat baru. Serce ją na jego widok ścisnęło. 

— Tak! Zróbcie ten numer z „Jak stracić chłopaka”! — zaproponowała Rachel, podskakując na swoim miejscu. Lucy i Jada położyły dłonie na jej ramionach, próbując ją uspokoić. 

Gen spróbowała z powrotem skupić się na rozmowie.

— Co się dzieje?

— Hmm, podoba mi się — powiedziała Mallory. 

— Co ci się podoba? — zapytała Gen. 

Jada westchnęła.

— Rachel, jak to ona, zawsze taka pomocna, zaproponowała, żeby Mallory wybrała ci faceta, którego zabierzesz do domu.

— Jak ten zakład z „Jak stracić chłopaka w 10 dni”! — powtórzyła Rachel. 

Gen roześmiała się, przyciągając spojrzenia kilku najbliżej stojących mężczyzn.

— To akurat dobre.

— Chcę to zrobić — zachichotała Mallory. 

— Nie.

Mallory pochyliła się do przodu i wyciągnęła rękę.

— To oddaj mi pierścionek.

Szczęka Gen zacisnęła się, tak samo jak pięść, w której ściskała pierścionek matki. Mogłaby ją uderzyć. Nie byłaby to pierwsza twarz, na której odcisnąłby się ślad po zaręczynowym pierścionku jej matki. 

— Dobra — wycedziła przez zęby.

Rachel klasnęła w dłonie z ekscytacji.

— No to zobaczmy, zobaczmy, kogo możemy znaleźć, żeby…

— Jego — powiedziała Mallory bez chwili wahania. 

Kobiety wokół niej zgodnie westchnęły, podążając wzrokiem za kierunkiem, który wskazywał jej palec. Gen obejrzała się przez ramię i serce jej zabiło mocniej. Mallory wskazywała na mężczyznę siedzącego samotnie przy barze. Tego, od którego nie potrafiła oderwać wzroku przez cały wieczór. Uśmiechnęła się pod nosem, ale szybko opanowała wyraz twarzy, gdy znów spojrzała na Mallory.

Zatroskane oczy Jady powędrowały ku jej przyszłej szwagierce.

– Mallory, nie. Wybierz kogokolwiek innego. Nie pozwolę…

– Umowa – powiedziała Gen, pochylając się do przodu, by uścisnąć wyciągniętą dłoń Mallory. Kiedy chciała ją cofnąć, Mallory trzymała ją twardo.

– Pamiętaj tylko, że jak cię odrzuci, pierścionek jest mój – oznajmiła Mallory z upiornym uśmiechem, który Gen widziała dotąd tylko na plakatach horrorów.

Gen w końcu zdołała szarpnięciem wyswobodzić rękę. Wypiła do dna ostatniego shota i wstała. Wygładziła sukienkę i odrzuciła za ramiona czarne włosy sięgające talii. Jada wyrwała się z miejsca i chwyciła Gen za ramię, zanim ta zdążyła ruszyć.

– Wiesz, kto to jest? – wyszeptała, a jej głos dławiły nerwy.

– Nie. Jakiś celebryta? – zapytała Gen, przyglądając się mężczyźnie, który zaciągnął się papierosem, po czym zgasił go w popielniczce. Z westchnieniem podniósł paczkę, wysunął papierosa wargami i zaczął szperać po kieszeniach w poszukiwaniu zapalniczki. Idealna okazja.

– Tak, to…

– Dzięki, młodsza siostrzyczko, ale ogarnę. Nie mów mi, bo tylko namieszasz mi w głowie. Muszę iść – ucięła Gen, wysuwając się z uścisku siostry.

Ruszyła w stronę baru, ignorując zaniepokojone szepty kobiet, które zostawiła za sobą. Jej cel wciąż grzebał po kieszeniach. Szybko skróciła dystans, zbywając ciekawskie spojrzenia pozostałych facetów w sali. Stanęła przy stołku obok tajemniczego mężczyzny, który zdawał się nie zauważyć jej podejścia. Warknął sfrustrowany, wsuwając dłoń głęboko do prawej kieszeni.

– Vodka Tonic – powiedziała do czekającego barmana. Skinął głową i odszedł. Gen zerknęła na mężczyznę po prawej, który chyba zrezygnował ze szukania zapalniczki i zamiast tego gapił się spode łba na drinka, który ściskał między złączonymi dłońmi. – Masz ogień? – zapytała ostrożnie.

Mężczyzna zamknął oczy i odchylił głowę, odsłaniając jabłko Adama oraz ścięgna na szyi znikające w ciemnej brodzie.

– Kurwa, tak – jęknął; dźwięk był tak bliski czegoś seksualnego, że Gen zacisnęła uda.

Wyjęła zapalniczkę z torebki. Podniosła papierosa z blatu i odpaliła go, po czym podała mu go między środkowym a wskazującym palcem. Skrzywiła się na widok czerwonego śladu szminki na końcówce. Opuścił głowę i wziął papierosa bez słowa. Zaciągnął się mocno i długo. Potem z łomotem opuścił dłoń na blat i wypuścił dym nosem.

Otworzył oczy i wpatrzył się w papierosa w swojej dłoni. Uniósł go i obrócił, żeby zobaczyć cały kontur jej ust. Gen wstrzymała oddech, gdy spojrzał na nią z ukosa, a jego wzrok natychmiast przyciągnęły jej wargi. Rozchyliła je pod jego oceną. Wreszcie mogła zobaczyć całą jego twarz i uderzyło ją, jak piękny jest ten mężczyzna.

Łagodne brązowe oczy otaczały gęste czarne rzęsy, a dzielił je ostry nos, który zdecydowanie był łamany nie raz. Miał pełne usta, wyglądające na miękkie, kiedy przeciągnął dolną wargę między zębami. Odwrócił wzrok, nim ponownie podniósł oczy na jej twarz, nie pozwalając jej odczytać czegokolwiek.

– Jesteś kiepską pokerzystką – skomentował tajemniczy mężczyzna, po czym znów się zaciągnął. Jego głos był niższym barytonem, niż się spodziewała, i miał w sobie nutę włoskiego akcentu, jakby spędził w tym kraju mnóstwo czasu. Gen usiadła głębiej na stołku, żeby nie zdradziły jej mięknące nogi.

– Słucham?

Skinął głową w stronę stołu, przy którym kobiety obserwowały ich uważnie. – Jak ci się zrobiło źle w kartach, miałaś to wypisane na twarzy.

– Obserwowałeś nas, co? – zapytała, mając nadzieję, że zabrzmi to flirtująco.

– Od chwili, gdy weszłaś – przyznał. Dopił resztę whiskey i zagwizdał na barmana, który natychmiast postawił przed nim kolejną. – Gdzie jej vodka tonic? – warknął tajemniczy mężczyzna. Barman wyjąkał kilka wymówek, po czym wyczarował jej drinka jakby z powietrza.

– Dziękuję – wymamrotała.

– Więc co przegrałaś? – zapytał.

– Nic. Jeszcze – odpowiedziała, popijając.

Tajemniczy mężczyzna parsknął śmiechem. – Mallory Carmichael nie puszcza ofiar tak łatwo. Coś jej wisisz.

– Znasz ją?

– Niestety.

Gen postukała palcami w blat i zerknęła przez ramię. Mallory odchyliła się na krześle, a na twarzy miała przyklejony zadowolony, wredny uśmieszek. Jada nerwowo stukała własnymi palcami, a Rachel masowała jej ramiona.

– Ciebie – odpowiedziała w końcu Gen.

Tajemniczy mężczyzna prychnął. – Mnie?

Gen wzięła głęboki oddech. – Podwójnie albo nic. Wracam do domu z tobą albo tracę pierścionek mojej matki.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

840.1k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

94.8k Wyświetlenia · Zakończone · Calista York
Trzy dni przed zaręczynami przyłapała swojego narzeczonego i przyrodnią siostrę na zdradzie, co złamało jej serce. W strugach deszczu, mężczyzna, który ją kochał, podniósł ją, mówiąc: "W końcu cię znalazłem." Po jednorazowej nocy, pośpiesznie się pobrali. Wkrótce odkryła, że jest Ministrem Finansów i prezesem największego konglomeratu. Jednocześnie zdała sobie sprawę, że straciła osiem lat wspomnień, a jej tożsamość wydawała się niezwykle wyjątkowa...
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

37.2k Wyświetlenia · W trakcie · ranatalashier
— Rozpierdolę cię, zniszczę cię tak samo, jak twój ojciec zniszczył mojego.

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

25.7k Wyświetlenia · W trakcie · Daniella AGUOCHA
Elena Walsh okazuje się prawdziwą dziedziczką jednej z najbogatszych rodzin w Mayfield.
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.

Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.

Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.

Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.

Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.

Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Miłość mojego oprawcy

Miłość mojego oprawcy

244.9k Wyświetlenia · Zakończone · Stacy Rush
Przez całe życie byliśmy sąsiadami i kiedy byliśmy dziećmi, najlepszymi przyjaciółmi. Teraz jest moim dręczycielem, który twierdzi, że należę do niego — żeby mógł mnie gnębić. Jest tylko jeden drobny problem: odkąd skończyłam szesnaście lat, jestem w nim zakochana. Od dwóch lat Jace Palmer torturuje mnie swoim okrucieństwem na korytarzach naszego liceum, ale jak mam sprawić, żeby przestał, skoro to właśnie te same zachowania podniecają mnie bardziej, niż powinny. Zwłaszcza kiedy przyciska mnie do szafki i szepcze: „Byłaś niegrzeczną dziewczynką, Ella”.

Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

1.9m Wyświetlenia · W trakcie · Harper Rivers
Zakochać się w bracie mojego chłopaka z Marynarki.

"Co jest ze mną nie tak?

Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?

To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.

To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.

Przyzwyczaję się.

Muszę.

To brat mojego chłopaka.

To rodzina Tylera.

Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.

**

Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.

Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.

Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.

Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.

**

Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.

Rozpieszczonych.

Delikatnych.

A jednak—

Jednak.

Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.

Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.

Nie powinno mnie to obchodzić.

Nie obchodzi mnie to.

To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.

To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.

Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.

Szczególnie nie jej.

Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.

Ona nie jest moim problemem.

I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.

Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.9m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

534.8k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.