
Wybrana przez księcia lykana
Cassandra K · Zakończone · 147.1k słów
Wstęp
Książę Draven, najstarszy z trzech książąt lykanów i kolejny w linii do tronu, jest bezwzględnym, żądnym krwi i aroganckim mężczyzną. Ze światem jego brutalności zetknął się, gdy był jeszcze dzieckiem. Żeby przejąć dziedzictwo i zostać królem, musi odnaleźć swoją przeznaczoną – misję, która wydaje się niemal niewykonalna.
Kiedy łapie omegę, dziewczynę, która próbowała odebrać mu życie, musi ją ukarać za usiłowanie zabójstwa. A może także wykorzystać ją, żeby dostać to, czego pragnie.
Próbując uciec przed agresywnym partnerem i okrutną watahą, Esmeray pakuje się w jeszcze większe kłopoty. Z desperacji próbowała zabić mężczyznę. Gdy odkrywa, że jest nim wszechpotężny Książę Lykanów, ten sam, o którego bezlitosnej naturze słyszała straszne opowieści, gdy była mała, jest pewna, że czeka ją śmierć. Tylko dlaczego ten nieustraszony książę prosi ją, żeby udawała jego przeznaczoną?
Kiedy prawda w końcu wyjdzie na jaw, a książę odkryje kłamstwa Esme i jej przeszłość, czy odeśle ją z powrotem do życia pełnego cierpienia? Czy może odnajdzie swoją prawdziwą partnerkę w miejscu, w którym najmniej się tego spodziewał?
Rozdział 1
A gdybym to po prostu skończyła? Skończyła ten żal, to cierpienie, ten ból, ten wstyd, to upokorzenie?
Próbowałam, miałam nadzieję, że zobaczę światełko w tunelu, ale ten tunel nie ma końca. Moje gruczoły łzowe są już wysuszone do cna, dusza roztrzaskana na kawałki, a serce nie jest w stanie dźwigać już tego bólu.
Skrzywiłam się i zacisnęłam powieki, przygotowując się na pięść Alfy, która miała zaraz z hukiem spaść na moją twarz. Moja codzienna dawka kary za to, że ośmieliłam się istnieć. Mijały sekundy, a ja powoli zaczęłam uchylać powieki, bo wciąż nie czułam jego pięści na policzku. Powinnam była je trzymać zamknięte. Powinnam była wiedzieć, że zawahał się tylko po to, żeby dopaść mnie nieprzygotowaną. Zobaczyłam szyderczy uśmieszek na jego ustach, zanim jego ręce w mgnieniu oka wylądowały na mojej twarzy, odrzucając mi głowę w lewo i niemal całkiem pozbawiając mnie wzroku.
Krzyknęłam, ale mój krzyk wcale go nie powstrzymał, wręcz przeciwnie – tylko dolał oliwy do ognia, jeszcze bardziej go rozjuszając. Druga ręka wymierzyła cios w lewą stronę mojej twarzy, a ja od tego uderzenia dostałam zawrotów głowy.
– Na podłogę – warknął. Znałam go już na tyle, by wiedzieć, że nie wolno mi się z nim sprzeczać ani błagać o litość. Nigdy nic, co mówiłam, nie działało. Błaganie tylko pogarszało sytuację, więc zrobiłam dokładnie to, co kazał: położyłam się na brudnej podłodze na brzuchu, z rękami wyciągniętymi przed siebie, jak zawsze, jak w tym chorym codziennym rytuale.
Zacisnęłam zęby, znosząc ból jego bata, gdy spadał na moje plecy dwadzieścia razy, a ja wyłam jak opętana, kiedy ostrze cięło skórę, każde uderzenie boleśniejsze od poprzedniego. Ale Alfie wciąż było mało. Dalej smagał moje plecy, wkładając w każdy raz coraz więcej siły. Czasem przestawał po dwudziestu razach i pozwalał mi się wlec do mojego kąta, ale chyba dziś nie jest mój szczęśliwy dzień. Jest wściekły, a ja – jego główny worek treningowy, jego sposób na rozładowanie furii.
– Ile już razy, Niewolnico? – prychnął, robiąc przerwę, i szturchnął mnie w głowę podeszwą buta.
– Ah… – Nie tylko straciłam głos, ale też gdzieś koło dwudziestu ośmiu dawno zgubiłam rachubę.
– Ogłuchłaś? – ryknął i znowu kopnął mnie butem w głowę.
– Czterdzieści trzy – skłamałam. – Czterdzieści trzy… – Oczy piekły mnie od łez, które nie chciały wreszcie popłynąć.
W myślach złorzeczyłam rodzicom. To przez nich tu byłam. Dlaczego to ja musiałam odpokutowywać za ich winy? Czemu nie umarłam razem z nimi? Czemu to akurat mnie przypadł w udziale cały ten wstyd i hańba? Do diabła, czemu musiałam się urodzić zdrajcom?
– Naliczę ci trzydzieści pięć! – warknął. – Masz czelność mnie okłamywać? Ty brudna niewolnico!
Poczułam znowu uderzenie bata na plecach i tym razem łzy w końcu popłynęły po policzkach.
– Ty pierdolona, zdradziecka kłamczucho. Bezużyteczna wieśniaro! Mnie ośmielasz się kłamać?! – Bat śmigał coraz szybciej po moich plecach, aż nie byłam w stanie dłużej leżeć na brzuchu. Przewróciłam się na bok, objęłam się ramionami i wrzasnęłam jeszcze głośniej. Ale Alfa nie przestawał. Smagał mnie po całym ciele, obrzucając wyzwiskami przy każdym ciosie.
Może byłby zadowolony, gdybym umarła. Może wszyscy w końcu odetchnęliby z ulgą, gdybym zniknęła im z oczu. Ale oni nawet umrzeć mi nie pozwolą. Oni się karmią moim cierpieniem, czerpią z tego chorą satysfakcję. Wolą, żebym żyła wystarczająco długo, by w pełni odpokutować „grzechy” moich rodziców.
– To cię nauczy, żeby nigdy więcej nie kłamać swojemu Alfie! – zakończył, prostując się do pełnej wysokości, kiedy wreszcie skończył. – Czasem się zastanawiam, po co w ogóle zgodziłem się przyjąć cię do mojego stada. Trzeba cię było zostawić na śmierć w twojej starej sfiorze. Ale nie, ja cię, kurwa, uratowałem, przywiozłem tutaj, a ty myślisz, że pozwolę ci zniszczyć to stado tak, jak twoi rodzice rozwalili Srebrny Księżyc? Ja nie jestem jak twój były Alfa, ty mały idioto – syknął, spluwając mi w twarz, po czym odwrócił się na pięcie i zostawił mnie tam samą.
Patrzyłam za nim niewyraźnym wzrokiem, dopóki całkiem nie zniknął z pola widzenia, a wtedy wybuchnęłam niepohamowanym płaczem. Czułam, jak krew z moich pleców powoli przesiąka koszulę, swędząc i piekąc. Płakałam długie minuty, krzyczałam, klęłam pod nosem i znowu płakałam, ale łzy nie przyniosły ukojenia ani mojemu roztrzęsionemu ciału, ani rozoranym ranom.
Grzmot zatrząsł ziemią, błyskawica przecięła niebo i w jednej chwili wszystko pociemniało, jakby samo niebo szykowało się, żeby się na mnie otworzyć. Spróbowałam wstać, ale udało mi się tylko uklęknąć, zanim z powrotem runęłam na ziemię. Mój wilk potrzebuje jeszcze dobrych kilku minut, żeby mnie poskładać, zanim stanę normalnie na nogi, a ja nie mam tyle czasu, zanim lunie na całego. Nie dam rady dotrzeć do żadnego schronienia.
Osunęłam się na ziemię i zwinęłam w kłębek, na tyle, na ile pozwalała mi poraniona skóra, kiedy zaczęło lekko siąpić.
Moje życie to wszystko, tylko nie usłane różami. Zamknęłam oczy, myśląc o mojej starej watasze. W Cichej Moonie nie było ani odrobinę lepiej niż tu. Alfa Thane, mój obecny alfa, wykorzystuje każdą okazję, żeby mi przypomnieć, jak to mnie „uratował” z poprzedniej watahy, ale chyba wolałabym już tam zostać. Może tamten alfa dawno by mnie zabił, tak jak zabił moich rodziców. Ale nie – musiał mnie sprzedać do Srebrnego Księżyca, żebym tam tyrała jak niewolnica.
Jestem w watasze Srebrnego Księżyca od dziesięciu lat, a i tak to miejsce nie jest dla mnie domem. Tortury stały się moją codziennością przez te ostatnie dziesięć lat, a ja byłam na tyle naiwna, żeby myśleć, że u Srebrnego Księżyca będzie lepiej niż w Cichej Moonie.
Srebrny Księżyc i Cicha Moona to siostrzane wataszki. Alfy obu watah, Alpha Thane i Alpha Ronan, są braćmi, a mój ojciec był tym głupim betą Alfy Ronana, który uznał, że należy mu się stołek alfy. Prawie go zdetronizował. Miałam wtedy tylko osiem lat.
Przez pierwszych osiem lat moje życie było prawie idealne. Żyłam jak normalne dziecko. Chodziłam do szkoły, miałam przyjaciół. Ale po tym, co zrobił mój ojciec, przyjaciele zamienili się w wrogów. Nigdy nie byłam z ojcem specjalnie blisko, bo on zamiast mnie chciał mieć syna, ale mama zawsze była po mojej stronie.
Urodziła mu potem syna, Leandera, mojego młodszego brata, który nawet nie dożył swoich trzecich urodzin. Z moich oczu popłynęło jeszcze więcej łez, kiedy znów przeżywałam tamte chwile. Ze wszystkich rzeczy, które życie mi odebrało, Leander boli najbardziej. Ojciec? Nie obchodzi mnie, że zginął. Nigdy nie byłam z nim związana, a poza tym zasłużył na to, próbując odebrać alfie władzę. Byłam blisko z mamą, ale ona była największą fanką mojego ojca. Posłuchałby jej, gdyby powiedziała mu, żeby nie zaczynał tej wojny. Ale ona też była spragniona władzy.
Zadrżałam, gdy deszcz zaczął lać z nieba jak z cebra, zmywając krew z mojej koszulki. Mój wilk zaczął już mnie leczyć, ale wciąż potrzebowałam jeszcze kilku minut, żebym mogła stanąć na nogi i doczłapać się do domu watahy.
Zabłąkana kula trafiła Leandera, kiedy chowaliśmy się za domem watahy przed całym tym chaosem. Mój mały braciszek umarł w moich ramionach. Patrzyłam, jak się wykrwawia, z kulą ze srebra tkwiącą w jego sercu. Płakałam, wrzeszczałam, wołałam o pomoc, ale nikt do nas nie przyszedł.
Jakiś wojownik znalazł nas niedługo potem, ale ojciec przypieczętował mój los w chwili, kiedy zdecydował się zrobić coś tak niewyobrażalnego. Nazwano mnie zdrajczynią, zamknięto w klatce i skazano na cierpienie. On oczywiście przegrał tę wojnę, a ja zostałam jedyną żyjącą osobą z naszej rodziny. To mnie zostawiono, żebym poniosła konsekwencje jego czynów.
Alpha Ronan traktował mnie gorzej niż zwierzę, a kiedy miał mnie dosyć, sprzedał mnie swojemu bratu, alfie Srebrnego Księżyca, Alfe Thane’owi.
Przez to wszystko trzymałam się jednej nadziei – że znajdę swojego partnera, swoją drugą połowę. Może wtedy miałabym powód, żeby żyć. Myślałam, że jeśli go znajdę, poczuję wreszcie, jak to jest, gdy ktoś cię kocha. Planowałam uciec z nim i zacząć nowe życie. Ale jak mogłam uwierzyć, że cokolwiek dobrego może mi się przytrafić, mnie – służącej dziewczynie, w której żyłach płynie krew zdrajcy. Nawet mój własny partner okazał się cierniem w moim boku.
Podniosłam się do pozycji stojącej akurat w chwili, gdy przede mną zatrzymało się czerwone SUV‑em. Otarłam oczy wierzchem dłoni, kiedy dotarło do mnie, że przyszła pomoc.
– Szukałam cię wszędzie, Ray! – Ailana, jedyna przyjaciółka, jaką mam na całym świecie, wybiegła do mnie, otulając mnie kocem. – To Alfa Thane ci to zrobił, prawda?
Nie odpowiedziałam jej. Usiadłam tylko na tylnym siedzeniu jej samochodu. Zamknęłam oczy i dalej szlochałam.
Ostatnie Rozdziały
#103 Rozdział 103
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#102 Rozdział 102
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#101 Rozdział 101
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#100 Rozdział 100
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#99 Rozdział 99
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#98 Rozdział 98
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#97 Rozdział 97
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#96 Rozdział 96
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#95 Rozdział 95
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#94 Rozdział 94
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.












