
Wybrana przez księcia lykana
Cassandra K · Zakończone · 147.1k słów
Wstęp
Książę Draven, najstarszy z trzech książąt lykanów i kolejny w linii do tronu, jest bezwzględnym, żądnym krwi i aroganckim mężczyzną. Ze światem jego brutalności zetknął się, gdy był jeszcze dzieckiem. Żeby przejąć dziedzictwo i zostać królem, musi odnaleźć swoją przeznaczoną – misję, która wydaje się niemal niewykonalna.
Kiedy łapie omegę, dziewczynę, która próbowała odebrać mu życie, musi ją ukarać za usiłowanie zabójstwa. A może także wykorzystać ją, żeby dostać to, czego pragnie.
Próbując uciec przed agresywnym partnerem i okrutną watahą, Esmeray pakuje się w jeszcze większe kłopoty. Z desperacji próbowała zabić mężczyznę. Gdy odkrywa, że jest nim wszechpotężny Książę Lykanów, ten sam, o którego bezlitosnej naturze słyszała straszne opowieści, gdy była mała, jest pewna, że czeka ją śmierć. Tylko dlaczego ten nieustraszony książę prosi ją, żeby udawała jego przeznaczoną?
Kiedy prawda w końcu wyjdzie na jaw, a książę odkryje kłamstwa Esme i jej przeszłość, czy odeśle ją z powrotem do życia pełnego cierpienia? Czy może odnajdzie swoją prawdziwą partnerkę w miejscu, w którym najmniej się tego spodziewał?
Rozdział 1
A gdybym to po prostu skończyła? Skończyła ten żal, to cierpienie, ten ból, ten wstyd, to upokorzenie?
Próbowałam, miałam nadzieję, że zobaczę światełko w tunelu, ale ten tunel nie ma końca. Moje gruczoły łzowe są już wysuszone do cna, dusza roztrzaskana na kawałki, a serce nie jest w stanie dźwigać już tego bólu.
Skrzywiłam się i zacisnęłam powieki, przygotowując się na pięść Alfy, która miała zaraz z hukiem spaść na moją twarz. Moja codzienna dawka kary za to, że ośmieliłam się istnieć. Mijały sekundy, a ja powoli zaczęłam uchylać powieki, bo wciąż nie czułam jego pięści na policzku. Powinnam była je trzymać zamknięte. Powinnam była wiedzieć, że zawahał się tylko po to, żeby dopaść mnie nieprzygotowaną. Zobaczyłam szyderczy uśmieszek na jego ustach, zanim jego ręce w mgnieniu oka wylądowały na mojej twarzy, odrzucając mi głowę w lewo i niemal całkiem pozbawiając mnie wzroku.
Krzyknęłam, ale mój krzyk wcale go nie powstrzymał, wręcz przeciwnie – tylko dolał oliwy do ognia, jeszcze bardziej go rozjuszając. Druga ręka wymierzyła cios w lewą stronę mojej twarzy, a ja od tego uderzenia dostałam zawrotów głowy.
– Na podłogę – warknął. Znałam go już na tyle, by wiedzieć, że nie wolno mi się z nim sprzeczać ani błagać o litość. Nigdy nic, co mówiłam, nie działało. Błaganie tylko pogarszało sytuację, więc zrobiłam dokładnie to, co kazał: położyłam się na brudnej podłodze na brzuchu, z rękami wyciągniętymi przed siebie, jak zawsze, jak w tym chorym codziennym rytuale.
Zacisnęłam zęby, znosząc ból jego bata, gdy spadał na moje plecy dwadzieścia razy, a ja wyłam jak opętana, kiedy ostrze cięło skórę, każde uderzenie boleśniejsze od poprzedniego. Ale Alfie wciąż było mało. Dalej smagał moje plecy, wkładając w każdy raz coraz więcej siły. Czasem przestawał po dwudziestu razach i pozwalał mi się wlec do mojego kąta, ale chyba dziś nie jest mój szczęśliwy dzień. Jest wściekły, a ja – jego główny worek treningowy, jego sposób na rozładowanie furii.
– Ile już razy, Niewolnico? – prychnął, robiąc przerwę, i szturchnął mnie w głowę podeszwą buta.
– Ah… – Nie tylko straciłam głos, ale też gdzieś koło dwudziestu ośmiu dawno zgubiłam rachubę.
– Ogłuchłaś? – ryknął i znowu kopnął mnie butem w głowę.
– Czterdzieści trzy – skłamałam. – Czterdzieści trzy… – Oczy piekły mnie od łez, które nie chciały wreszcie popłynąć.
W myślach złorzeczyłam rodzicom. To przez nich tu byłam. Dlaczego to ja musiałam odpokutowywać za ich winy? Czemu nie umarłam razem z nimi? Czemu to akurat mnie przypadł w udziale cały ten wstyd i hańba? Do diabła, czemu musiałam się urodzić zdrajcom?
– Naliczę ci trzydzieści pięć! – warknął. – Masz czelność mnie okłamywać? Ty brudna niewolnico!
Poczułam znowu uderzenie bata na plecach i tym razem łzy w końcu popłynęły po policzkach.
– Ty pierdolona, zdradziecka kłamczucho. Bezużyteczna wieśniaro! Mnie ośmielasz się kłamać?! – Bat śmigał coraz szybciej po moich plecach, aż nie byłam w stanie dłużej leżeć na brzuchu. Przewróciłam się na bok, objęłam się ramionami i wrzasnęłam jeszcze głośniej. Ale Alfa nie przestawał. Smagał mnie po całym ciele, obrzucając wyzwiskami przy każdym ciosie.
Może byłby zadowolony, gdybym umarła. Może wszyscy w końcu odetchnęliby z ulgą, gdybym zniknęła im z oczu. Ale oni nawet umrzeć mi nie pozwolą. Oni się karmią moim cierpieniem, czerpią z tego chorą satysfakcję. Wolą, żebym żyła wystarczająco długo, by w pełni odpokutować „grzechy” moich rodziców.
– To cię nauczy, żeby nigdy więcej nie kłamać swojemu Alfie! – zakończył, prostując się do pełnej wysokości, kiedy wreszcie skończył. – Czasem się zastanawiam, po co w ogóle zgodziłem się przyjąć cię do mojego stada. Trzeba cię było zostawić na śmierć w twojej starej sfiorze. Ale nie, ja cię, kurwa, uratowałem, przywiozłem tutaj, a ty myślisz, że pozwolę ci zniszczyć to stado tak, jak twoi rodzice rozwalili Srebrny Księżyc? Ja nie jestem jak twój były Alfa, ty mały idioto – syknął, spluwając mi w twarz, po czym odwrócił się na pięcie i zostawił mnie tam samą.
Patrzyłam za nim niewyraźnym wzrokiem, dopóki całkiem nie zniknął z pola widzenia, a wtedy wybuchnęłam niepohamowanym płaczem. Czułam, jak krew z moich pleców powoli przesiąka koszulę, swędząc i piekąc. Płakałam długie minuty, krzyczałam, klęłam pod nosem i znowu płakałam, ale łzy nie przyniosły ukojenia ani mojemu roztrzęsionemu ciału, ani rozoranym ranom.
Grzmot zatrząsł ziemią, błyskawica przecięła niebo i w jednej chwili wszystko pociemniało, jakby samo niebo szykowało się, żeby się na mnie otworzyć. Spróbowałam wstać, ale udało mi się tylko uklęknąć, zanim z powrotem runęłam na ziemię. Mój wilk potrzebuje jeszcze dobrych kilku minut, żeby mnie poskładać, zanim stanę normalnie na nogi, a ja nie mam tyle czasu, zanim lunie na całego. Nie dam rady dotrzeć do żadnego schronienia.
Osunęłam się na ziemię i zwinęłam w kłębek, na tyle, na ile pozwalała mi poraniona skóra, kiedy zaczęło lekko siąpić.
Moje życie to wszystko, tylko nie usłane różami. Zamknęłam oczy, myśląc o mojej starej watasze. W Cichej Moonie nie było ani odrobinę lepiej niż tu. Alfa Thane, mój obecny alfa, wykorzystuje każdą okazję, żeby mi przypomnieć, jak to mnie „uratował” z poprzedniej watahy, ale chyba wolałabym już tam zostać. Może tamten alfa dawno by mnie zabił, tak jak zabił moich rodziców. Ale nie – musiał mnie sprzedać do Srebrnego Księżyca, żebym tam tyrała jak niewolnica.
Jestem w watasze Srebrnego Księżyca od dziesięciu lat, a i tak to miejsce nie jest dla mnie domem. Tortury stały się moją codziennością przez te ostatnie dziesięć lat, a ja byłam na tyle naiwna, żeby myśleć, że u Srebrnego Księżyca będzie lepiej niż w Cichej Moonie.
Srebrny Księżyc i Cicha Moona to siostrzane wataszki. Alfy obu watah, Alpha Thane i Alpha Ronan, są braćmi, a mój ojciec był tym głupim betą Alfy Ronana, który uznał, że należy mu się stołek alfy. Prawie go zdetronizował. Miałam wtedy tylko osiem lat.
Przez pierwszych osiem lat moje życie było prawie idealne. Żyłam jak normalne dziecko. Chodziłam do szkoły, miałam przyjaciół. Ale po tym, co zrobił mój ojciec, przyjaciele zamienili się w wrogów. Nigdy nie byłam z ojcem specjalnie blisko, bo on zamiast mnie chciał mieć syna, ale mama zawsze była po mojej stronie.
Urodziła mu potem syna, Leandera, mojego młodszego brata, który nawet nie dożył swoich trzecich urodzin. Z moich oczu popłynęło jeszcze więcej łez, kiedy znów przeżywałam tamte chwile. Ze wszystkich rzeczy, które życie mi odebrało, Leander boli najbardziej. Ojciec? Nie obchodzi mnie, że zginął. Nigdy nie byłam z nim związana, a poza tym zasłużył na to, próbując odebrać alfie władzę. Byłam blisko z mamą, ale ona była największą fanką mojego ojca. Posłuchałby jej, gdyby powiedziała mu, żeby nie zaczynał tej wojny. Ale ona też była spragniona władzy.
Zadrżałam, gdy deszcz zaczął lać z nieba jak z cebra, zmywając krew z mojej koszulki. Mój wilk zaczął już mnie leczyć, ale wciąż potrzebowałam jeszcze kilku minut, żebym mogła stanąć na nogi i doczłapać się do domu watahy.
Zabłąkana kula trafiła Leandera, kiedy chowaliśmy się za domem watahy przed całym tym chaosem. Mój mały braciszek umarł w moich ramionach. Patrzyłam, jak się wykrwawia, z kulą ze srebra tkwiącą w jego sercu. Płakałam, wrzeszczałam, wołałam o pomoc, ale nikt do nas nie przyszedł.
Jakiś wojownik znalazł nas niedługo potem, ale ojciec przypieczętował mój los w chwili, kiedy zdecydował się zrobić coś tak niewyobrażalnego. Nazwano mnie zdrajczynią, zamknięto w klatce i skazano na cierpienie. On oczywiście przegrał tę wojnę, a ja zostałam jedyną żyjącą osobą z naszej rodziny. To mnie zostawiono, żebym poniosła konsekwencje jego czynów.
Alpha Ronan traktował mnie gorzej niż zwierzę, a kiedy miał mnie dosyć, sprzedał mnie swojemu bratu, alfie Srebrnego Księżyca, Alfe Thane’owi.
Przez to wszystko trzymałam się jednej nadziei – że znajdę swojego partnera, swoją drugą połowę. Może wtedy miałabym powód, żeby żyć. Myślałam, że jeśli go znajdę, poczuję wreszcie, jak to jest, gdy ktoś cię kocha. Planowałam uciec z nim i zacząć nowe życie. Ale jak mogłam uwierzyć, że cokolwiek dobrego może mi się przytrafić, mnie – służącej dziewczynie, w której żyłach płynie krew zdrajcy. Nawet mój własny partner okazał się cierniem w moim boku.
Podniosłam się do pozycji stojącej akurat w chwili, gdy przede mną zatrzymało się czerwone SUV‑em. Otarłam oczy wierzchem dłoni, kiedy dotarło do mnie, że przyszła pomoc.
– Szukałam cię wszędzie, Ray! – Ailana, jedyna przyjaciółka, jaką mam na całym świecie, wybiegła do mnie, otulając mnie kocem. – To Alfa Thane ci to zrobił, prawda?
Nie odpowiedziałam jej. Usiadłam tylko na tylnym siedzeniu jej samochodu. Zamknęłam oczy i dalej szlochałam.
Ostatnie Rozdziały
#103 Rozdział 103
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#102 Rozdział 102
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#101 Rozdział 101
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#100 Rozdział 100
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#99 Rozdział 99
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#98 Rozdział 98
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#97 Rozdział 97
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#96 Rozdział 96
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#95 Rozdział 95
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#94 Rozdział 94
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Uzależniony od Niej
Ściskając w ręku diagnozę medyczną, podpisałam papiery rozwodowe i odeszłam od życia, które budowałam przez trzy lata, zostawiając wszystko dla niego i jego prawdziwej miłości.
Ale wtedy stało się coś niespodziewanego—Aleksander porzucił swoją zimną maskę i oszalał, szukając mnie wszędzie.
Twierdził, że nigdy nie kochał nikogo poza mną...
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.












