
Zapomniałam, że cię kochałam, Alfo
Aurora Starling · W trakcie · 267.3k słów
Wstęp
—Nigdy w życiu nie pozwolę, żeby ta bezwilcza szumowina urodziła mi dziecko. Ona jest tylko surogatką!
Łzy ciekły jej po policzkach ciurkiem, gdy doszło do wypadku… a wraz z nim zniknęły wszystkie wspomnienia.
Jej przyjaciółka powiedziała cicho, z goryczą:
—Prawie rzuciłaś wszystko dla tego faceta…
—Kogo? Ja? Ale… po co?!
Jego żona wydawała się teraz inna, jakby ktoś podmienił w niej iskrę. Tyle że on nie miał zielonego pojęcia, dlaczego.
Naciskała go bez ogródek:
—Rozwiedźmy się. Natychmiast!
Zacisnął zęby, aż mu szczęka stwardniała:
—Nie ma mowy!
Rozdział 1
Perspektywa Ellie
— Słyszałaś, że Alfa ożenił się z tą dziewuchą-włóczęgą tylko dla jej dziecka? Bo dziecko przeznaczonej partnerki ma być najsilniejsze?
— No bo po co miałby ją brać, taką bez kręgosłupa, nisko urodzoną… Jak ona ma na imię, Ellie?
— Nieważne. — Alfa, mój przeznaczony partner, Nolan, też się odezwał. — I tak zaraz się rozwodzimy.
— No właśnie. Bezużyteczna. — Ludzie oblepili go ze wszystkich stron: jego kumple, jego podwładni. Parskali śmiechem, jakby właśnie usłyszeli najlepszy kawał wieczoru.
Na dźwięk ich słów test ciążowy wysunął mi się z dłoni i stuknął o podłogę.
Miałam mu powiedzieć, że wreszcie jestem w ciąży. Po trzech długich latach.
Nowe życie zrodzone z więzi partnerów. Z nas.
Myślałam, że Nolan się ucieszy; zawsze chciał dziedzica.
Ale kiedy podekscytowana przybiegłam tu z domu, do jego ulubionego lounge’u, zastałam Nolana wśród grupki ludzi, którzy śmiali się ze mnie. Mówili o mnie „ta dziewucha-włóczęga”, „nisko urodzona”, że jestem desperatką i trzymam się go jak rzep psiego ogona.
A obok niego do ramienia przytulała się kobieta.
Jego była dziewczyna.
Felicity.
Przez szklaną ścianę lounge’u widziałam, jak Nolan siedzi w prywatnej loży. Ciemne włosy ułożone idealnie, ostra linia szczęki łapiąca złoty blask baru. Garnitur leżał na nim jak szyty pod samą siłę—na jego szerokich ramionach wszystko wyglądało jak z katalogu. Był opanowany do bólu, nie do odczytania, jakby nic nie mogło go tknąć.
Jedną dłoń opierał o aksamitne oparcie za sobą, drugą trzymał na szkle, z którego nawet nie upił łyka. Wyglądał jak facet wykuty z lodu i kontroli—daleki, piękny i kompletnie poza moim zasięgiem. Jak zawsze.
Felicity, z krągłym ciałem, wtulała się w niego. Jej piersi niemal wylewały się z czerwonej sukienki, a długie, złote włosy spływały po ramieniu jak jedwab. Śmiała się, odchylając głowę, i przeciągnęła palcem po jego rękawie. On nawet nie drgnął. Nie odsunął jej. Nie sprostował. Po prostu siedział, pozwalając na to, z oczami utkwionymi gdzieś ponad jej ramieniem.
Zacisnęłam szczękę. Felicity opuściła watahę lata temu, kiedy Nolan i ja wzięliśmy ślub… To dla niej była ta impreza?
To był wystawny lounge, taki, do którego rzadko miałam odwagę wchodzić. Tylko dziś miałam gdzieś te wszystkie szepty wypolerowanych, wpływowych ludzi, którzy nigdy do końca nie ukrywali, jak bardzo patrzą na mnie z góry.
Otworzyłam drzwi i zajrzałam do środka, zawieszona w tłumie ciał, niepewna, jak… albo czy w ogóle powinnam podejść. Obok mnie kilku członków watahy obserwowało to z zaciekawieniem, śmiejąc się głośno—za głośno, tak, żeby było słychać.
— Felicity i Nolan, znowu razem. No serio, wyglądają jak stworzeni dla siebie.
— Felicity jest o niebo lepsza od tej dziewuchy-włóczęgi, w końcu to córka Bety.
— Ellie błagała Nolana, żeby się z nią ożenił. Żałosne. Nie będzie miała nic przeciwko, jak Nolan sobie poskacze na boku. Powinna dziękować, że w ogóle jej dotknął.
Ich śmiech był okrutny, kąśliwy, i ani jedna osoba w tym pomieszczeniu nie raczyła ściszyć głosu. On ich nie uciszył.
Oddech utknął mi w gardle, a ja zacisnęłam palce na framudze drzwi, żeby się nie zachwiać. Czekałam, aż Nolan zaprzeczy. Że powie cokolwiek.
Ale on tylko wzruszył ramionami. Pusto. Bez serca.
— Po prostu uznałem ją za… zapominaną — powiedział tonem równie obojętnym jak jego twarz. — Nie było tam żadnej iskry wartej podsycania.
Świat mi się przechylił.
W końcu mnie zauważyli. Niektórzy rzucili okiem i odwrócili wzrok, zasłaniając usta, rozbawieni. Inni nawet nie próbowali ukryć szyderczych uśmieszków. Ale oczy Nolana znalazły moje dopiero na końcu. I kiedy to się stało, nie było w nich ani cienia żalu. Żadnego „przepraszam”. Tylko ta sama martwa obojętność.
— Wynoś się! — ktoś na mnie wrzasnął, jakby próbował przegonić bezdomną. Ktoś pijany chlasnął we mnie drinkiem, parskając śmiechem. — Idź zbierać śmieci! Nie po to są te wasze włóczęgi?
Nadzieja rozsypała się jak kruche szkło. Odwróciłam się i pognałam przed siebie. Nawet nie byłam pewna, dokąd biegnę, ale nogi niosły mnie w niezdarnym, chaotycznym galopie.
Ktoś zawołał za mną. Beta, chyba. „Na zewnątrz jest niebezpiecznie...”
— Pozwól jej iść.
To był głos Nolana.
— Czas, żeby zobaczyła swoje miejsce.
Nawet nie zorientowałam się, że zaczęło padać, dopóki świadomość nie wskoczyła mi z powrotem na swoje tory. Głowa pulsowała od płaczu, wszystko miałam jak przez mgłę, i nie miałam pojęcia, gdzie jestem—
To nie fair.
Dałam z siebie wszystko. Stawałam na rzęsach, żeby tylko mnie zobaczył, żeby mnie pokochał. W ciszy żebrałam o okruchy czułości, trzymałam się tej głupiej nadziei, że zmięknie, że któregoś dnia wyciągnie do mnie rękę tak, jak ja zawsze wyciągałam ją do niego, mimo mojego miejsca w stadzie.
Wypadłam zza ceglanego muru, a buty rozchlapały wodę w kałuży.
Samochód zatrąbił.
Reflektory buchnęły światłem. Odwróciłam się za późno.
— Bach—
Uderzenie wbiło się we mnie, a przeszywający ból eksplodował w całym ciele.
Światło rozkwitło jak ogień, ostre i białe jak rozżarzony metal, zanim wszystko zgasło, a cichy wilczy skowyt stopił się w jeden dźwięk z piskiem opon.
Najpierw uderzył mnie zapach środka odkażającego i czystej pościeli.
Zamrugałam, broniąc się przed ostrym, białym światłem.
Sala szpitalna — tylko tu lampy potrafią tak wypalić oczy. Kończyny miałam jak z ołowiu, głowę ciężką, pełną waty. Gdzieś obok odbijało się echem piknięcie aparatury.
— Ellie!
Znajomy głos przebił się przez mgłę. Powoli odwróciłam głowę. Nad łóżkiem pochyliła się kobieta o rudych włosach, blada jak ściana, z szeroko otwartymi oczami zaczerwienionymi od zmartwienia.
— Wszystko w porządku? Bogini, Ellie, ale mnie przestraszyłaś. Mówili, że po prostu weszłaś na jezdnię, nawet nie patrząc. O czym ty w ogóle myślałaś?!
Próbowałam odpowiedzieć, ale słowa poplątały mi się na języku. Co się stało... weszłam na drogę?
Dlaczego nic nie pamiętam?
Drzwi się otworzyły i weszła pielęgniarka, a za nią mężczyzna w uniformie uzdrowiciela. Uzdrowiciel mruknął coś do pielęgniarki, po czym zwrócił się do mnie.
— Jak się czujesz?
Patrzyłam na niego bez wyrazu.
— Okej. — Uzdrowiciel wyraźnie nie przejmował się moją odpowiedzią, wyciągnął długopis. — Nazywasz się Ellie Ashwood, zgadza się?
Nie odpowiedziałam nic. Uzdrowiciel zmarszczył brwi i przysunął tablet, przerzucając notatki. — Skontaktowaliśmy się z twoim partnerem. Alfą Nolanem. Łączył się z tobą myślami wcześniej, ale…
Zamrugałam znowu, powoli.
Mój partner…
Co to w ogóle jest „partner”?
Czy ja mam zanik pamięci, czy…?
Uzdrowiciel powiedział: — Alfa Nolan stwierdził, że pewnie zmyślasz ten wypadek dla atencji i robisz zamieszanie. W każdym razie poinformuję go, że się obudziłaś.
Ostre milczenie przecięło salę, a potem obojętny głos zabrzmiał prawie przy moim uchu — w mojej głowie.
„Ellie. Serio?” Znajomy męski głos odezwał się w moich myślach. „…Musisz robić aferę z niczego?”
Perspektywa trzecioosobowa
Nolan był wściekły.
Dostał telefon od Uzdrowiciela, że Ellie miała wypadek samochodowy.
Pomyślał, że to kolejna wymówka, którą sobie wymyśliła.
Przez te lata robiła jeden cyrk za drugim. Focha strzelała, sceny urządzała, dramaty odpalała — wszystko tylko po to, żeby zwrócić jego uwagę. Miał dość.
Teraz wypadek samochodowy, tak?
Nie było jej raptem pół godziny! Jakie są na to szanse?
— Nie będę brał udziału w twojej dziecinnej gierce. — Jego głos był niski. — Ile razy jeszcze będziesz szukać pretekstu, żeby zwrócić na siebie moją uwagę? Przestań, Ellie. Mam lepsze rzeczy do roboty—
— Yyy… co? — Brzmiała na niepewną. — Jaki dom?
— Wracaj do domu. — Rozkazał. — I przestań mi zawracać głowę.
Jej głos był kompletnie skołowany: — JA NIE WIEM, GDZIE JEST DOM… kim ty w ogóle jesteś?!
—…… — powiedział. — Co?!
Ostatnie Rozdziały
#200 Rozdział 200
Ostatnia Aktualizacja: 5/30/2026#199 Rozdział 199
Ostatnia Aktualizacja: 5/30/2026#198 Rozdział 198
Ostatnia Aktualizacja: 5/30/2026#197 Rozdział 197
Ostatnia Aktualizacja: 5/30/2026#196 Rozdział 196
Ostatnia Aktualizacja: 5/30/2026#195 Rozdział 195
Ostatnia Aktualizacja: 5/30/2026#194 Rozdział 194
Ostatnia Aktualizacja: 5/30/2026#193 Rozdział 193
Ostatnia Aktualizacja: 5/30/2026#192 Rozdział 192
Ostatnia Aktualizacja: 5/30/2026#191 Rozdział 191
Ostatnia Aktualizacja: 5/30/2026
Może Ci się spodobać 😍
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Uzależniony od Niej
Ściskając w ręku diagnozę medyczną, podpisałam papiery rozwodowe i odeszłam od życia, które budowałam przez trzy lata, zostawiając wszystko dla niego i jego prawdziwej miłości.
Ale wtedy stało się coś niespodziewanego—Aleksander porzucił swoją zimną maskę i oszalał, szukając mnie wszędzie.
Twierdził, że nigdy nie kochał nikogo poza mną...
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Echa Wieczności
– To rozkaz: na kolana i ssij. – Posłuchałem bez wahania, biorąc jego kutasa do ust.
– No, dobry chłopczyk.
Callan, po tym jak rodzice wyrzucili go z domu, bo okazał się gejem, znalazł schronienie w ramionach swojego chłopaka. Szybko jednak to schronienie zamieniło się w piekło. Chłopak zaczął go wykorzystywać, gwałcić i traktować jak swoją osobistą niewolnicę.
Los sprawił jednak, że jego droga przecięła się z drogą właściciela największego gejowskiego klubu BDSM w mieście – Gideona, Mistrza Doma. To właśnie on pomógł Callanowi odkryć prawdziwy sens jego życia.
Czy Mistrz Dom okaże się dla niego wybawieniem i uwolni go od kajdan toksycznego, brutalnego byłego chłopaka?
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?












