
Alfa Cieni (Seria Rzadki Wilk Księga #2)
jokerblade Author · Zakończone · 152.2k słów
Wstęp
Zamiast miłości, spotyka ją jednak zimny szept pogardy.
"Nienawidzę słabeuszy takich jak ty," syczy, sekretne upokorzenie tylko dla jej uszu.
Zszokowana i oszołomiona jego jadowitymi słowami, Lucianna, jedna z najzacieklejszych wojowniczek swojego stada, zmaga się z okrutnym zwrotem losu.
"C-Co?" wykrztusiła Lucianna.
"Słaba i głucha, co? Niezbyt dobre połączenie." Jacob warknął i zniknął w mgnieniu oka.
'SŁABA? Jestem jedną z najlepszych wojowniczek w moim stadzie! Kim jest ten drań, żeby nazywać mnie słabą?!'
Jak to możliwe, że partner, którego tak pragnęła, widzi ją jako kogoś innego niż silną? Zanurz się w opowieści o miłości, dumie i wyzwaniu udowodnienia swojej wartości.
To jest zakończona historia. Druga książka z serii Rzadki Wilk.
Każdą książkę z tej serii można czytać jako samodzielną, ale gorąco polecam czytanie ich w kolejności dla najlepszych wrażeń.
Rozdział 1
Perspektywa Lucianny
Nie mogłam powstrzymać przytłaczającej radości, którą czułam. Miałam ochotę tańczyć, choć nie było muzyki. Chciałam śpiewać, ale nie mogłam znaleźć odpowiedniej piosenki, co sprawiało, że co chwilę nuciłam i chichotałam! Gdyby ktoś mnie tak zobaczył, mógłby pomyśleć, że straciłam rozum.
I czułam, że może niedługo rzeczywiście tak będzie!
"Biegnijmy, Ash!"
Rozmawiałam przez telefon z moją najlepszą przyjaciółką, Ashirą. Minęło już kilka dni od mapowania i w końcu wiedziałam, gdzie jest mój partner! Był z Plemienia Cienia! Mapowanie to była tradycja stada. Każde stado w każdym regionie robiło to raz w roku, aby Wilczyce mogły znaleźć miejsce, gdzie mieszka ich partner.
Więź partnerska dla samic aktywowała się w wieku osiemnastu lat. Mapowanie służyło jako przewodnik, abyśmy mogły znaleźć naszych partnerów, a potem podróżowałyśmy do tego stada, aby uczestniczyć w Balu Mapowania.
Jedyna impreza, o której zawsze marzyłam!
Ahhhh! W końcu!
"Nie mogę. Mam do załatwienia kilka spraw."
Przewróciłam oczami. "No weź! Jutro opuszczam stado! Nie mów, że się nie spotkamy przed moim wyjazdem? I! Nie powiedziałaś mi, dlaczego uciekłaś po mapowaniu! Z którego stada jest twój partner? Nic nie powiedziałaś!"
"Nie chcę wychodzić. Po prostu przyjdź, jeśli chcesz, i ci powiem."
Parsknęłam. "Dobrze. Poćwiczę trochę, a potem wpadnę do ciebie."
"Okej."
Rozłączyłam się z nosem zmarszczonym z niezadowolenia. Ashira była beznadziejna! Ale zawsze taka była, odkąd ją poznałam. Ja byłam hałaśliwa, ekstrawertyczna, a ona była cicha.
Hmm, może dlatego się z nią zaprzyjaźniłam, kiedy zobaczyłam ją na treningu. Była łatwa do zniesienia i akceptowała moje hałasy.
Wzruszyłam ramionami.
Byłam sierotą. Moi rodzice zostali zabici w wojnie z renegatami, kiedy miałam osiem lat, a stado od tamtej pory się mną opiekowało. Mieszkałam sama, bez żadnego opiekuna, ale stado regularnie mnie odwiedzało, żeby sprawdzić, jak sobie radzę.
Wyszłam z moim sprzętem do treningu. Byłam jedną z najlepszych wojowniczek w Regionie Północnym, wygrywając różne wystawy z Plemieniem Prime i Plemieniem Trivian w Grze Wojowniczek Wilczyc.
Odkąd moi rodzice zginęli, postanowiłam stać się silna. Poprawić się, chronić siebie i walczyć za swoje stado.
"Hej, Lucy."
Zatrzymałam się i spojrzałam, kto mnie zawołał. To był Gamma Sol, trzeci w dowództwie Alfy.
"Dzień dobry, Gamma." Ukłoniłam się lekko, okazując szacunek.
"Znalazłaś swojego partnera? Jest z Północy?" Skinęłam głową. "Z którego stada?"
Uśmiechnęłam się nieśmiało, podekscytowana i dumna z osoby, której jeszcze nie znam, ale jestem pewna, że zasługuje na moje pochwały.
"Jest z Plemienia Cienia." Uśmiechnęłam się szeroko, a Gamma Sol zaśmiał się na mój widok.
"Widzę, że jesteś szczęśliwa," zaśmiał się ponownie, kiedy podrapałam się po głowie. "Widzę, że przyszłaś tu trenować. Nie nabuduj za dużo mięśni, bo przestraszysz swojego partnera, okej?" Uśmiechnął się.
"O nie! Dam mu piękno, któremu nie będzie mógł się oprzeć, Gamma."
Śmialiśmy się, zanim się rozstaliśmy. Gamma Sol zawsze taki był wobec mnie. Był stary i ustąpiłby ze swojej pozycji trzeciego w dowództwie, kiedy jego syn skończyłby dwadzieścia jeden lat. Zbliżyłam się do niego, ponieważ często mnie odwiedzał, kiedy byłam młoda i samotna.
Po moim codziennym treningu poszłam prosto do domu Ashiry i znalazłam ją markotną w salonie. Nie wyczuwałam nikogo w domu, więc pewnie była sama.
"Hej, gdzie jest twój brat?"
Cruz nie był jej prawdziwym bratem. Była samotną wilczycą, zanim Beta Eric ją znalazł i przygarnął, ale traktowali ją jak własną krew.
"Nie wiem. Obudziłam się i nikogo nie było w domu."
"Hmmm." Opadłam na ich kanapę i spojrzałam na telefon. Ach. Nie mogłam przestać patrzeć na czas i datę. "Więc! Gdzie jest twój książę z bajki?"
Mogłam powiedzieć, że moje oczy błyszczały, czekając na jej odpowiedź. Nie miałam okazji poznać wyniku jej mapowania, ponieważ uciekła, zmieniając się w powietrzu i pokazując swoją białą wilczycę.
Ach! Zazdrościłam, jak piękny był jej wilk.
Mój miał ten sam kolor co moje włosy, błyszczący złotobrązowy wilk, ale wyższy od Ashiry z powodu moich długich nóg. Tę wysokość odziedziczyłam po ojcu. O, cholera. Mam nadzieję, że mój partner będzie wyższy ode mnie.
No cóż, jakbym mogła wybierać, prawda? Niezależnie od tego, jak wyglądał, w moich oczach i tak będzie idealny, gdy go spotkam.
Jak uwielbiałam sposób, w jaki działały więzi partnerskie!
„Prime pack,” powiedziała z znudzonym wyrazem twarzy. Ugh! Ta dziewczyna zabijała mój entuzjazm!
Postanowiłam zignorować jej brak zainteresowania więzią partnerską i skupiłam się na wiadomościach, które właśnie usłyszałam.
„Wow! Ash! To najsilniejsza wataha na Północy!”
Kontynent był podzielony na cztery regiony: Wschód, Zachód, Południe i Północ. Każdy region miał grupy watah, a nasza Północ miała pięć.
Pierwsza była Prime pack, najsilniejsza. Na drugim miejscu była Shadow pack, gdzie mieszkał mój przyszły tata dziecka. O, tak! Trzecia była Trivian pack, potem moja wataha, Regal, była czwarta. Piąta i ostatnia na liście była Ravenous pack.
Mieli siłę w liczbach i umiejętnościach, i tak oceniali, która była najsilniejsza, tak samo jak Alfa.
W tamtym czasie Alfa Aiden z Prime pack był najsilniejszym na Północy. Siła Alfy pochodziła od członków jego watahy, co oznaczało, że im większa wataha, tym silniejszy Alfa.
„Nie interesuje mnie ta cała sprawa z partnerem.”
Przewróciłam oczami.
„Poczekaj, aż spotkasz swojego partnera, założę się, że padniesz na kolana.” Wystawiłam język, a ona tylko westchnęła. „Kiedy wyjeżdżasz?”
„Pojutrze. A ty?”
„Jutro mnie zaplanowali. Shadow pack jest dalej, co?”
Ashira skinęła głową. O, słodki Panie. Moja energia została zmniejszona przez nieobecne zachowanie Ashiry. Co jest nie tak z tą dziewczyną?
Postanowiłam zamknąć usta. Może była smutna, bo miała opuścić watahę?
Hmm…
Kiedy byłam pogrążona w głębokiej myśli, Cruz wszedł przez frontowe drzwi, przyciągając naszą uwagę.
„Gdzie byłeś?” zapytała Ash cichym głosem.
„W hali. Achhh! Co za pracowity dzień,” opadł zmęczony na kanapę obok mnie. „Hej, Luce,” przywitał się, ale nie patrzył w moją stronę, tylko zamknął oczy.
„Cześć. Co tam w hali?”
Westchnął. „Cóż, Alfa Shadow pack miał odwiedzić na spotkanie, ale odwołał w ostatniej chwili.”
„To dziwne,” skomentowała Ashira. O, więc jednak była tutaj, co? Myślałam, że nadal była w swoim świecie. „Tata wspominał, że to było ważne spotkanie.”
„Jest i on dziwny. Słyszałem, że Alfa Jacob miał przekroczyć granicę, kiedy się wycofał.”
„Nie sądzę, żeby to było dziwne.” Musiałam bronić watahy, do której wkrótce należałam! „Może mieli coś ważnego do załatwienia.”
Cruz wzruszył ramionami. „Wciąż. To niestosowne.”
Zrobiłam kwaśną minę. Dlaczego w ogóle broniłam tej watahy, kiedy jeszcze nie byłam jej członkiem? Czy zobaczę swojego partnera na balu mapującym? Co jeśli był na misji? Nieee! Wtedy musiałabym czekać kolejny rok na kolejny bal mapujący?!
O, cholera! Co jeśli zginął na misji?!
Nie!!!
„Muszę iść się spakować.”
„Tak wcześnie? Wyjeżdżasz pojutrze, spakuj się jutro i zostań.” Ashira nalegała.
„Nie mogę! Jestem zbyt podekscytowana!” Wstałam i zatrzymałam się, gdy Cruz się zaśmiał.
„Nie możesz się doczekać spotkania swojego partnera, Luce,” powiedział.
Przewróciłam na niego oczami.
„Nie mogę się doczekać, żeby mieć własną rodzinę. Duh.”
Wyszłam i krzyknęłam pożegnania, gdy dotarłam do drzwi.
To było smutne, ale prawdziwe.
Mieć dzieci z kochającym mężem, móc poczuć, że żyję w tym, co mogłabym nazwać moim domem.
Udało mi się żyć samemu przez te wszystkie lata, ale to nie znaczyło, że nie pragnęłam rodziny. A ponieważ wiedziałam, że niemożliwe było przywrócenie życia moim rodzicom, zaczęłam marzyć o zbudowaniu własnej rodziny, aby doświadczyć ciepła, które wydawało mi się, że zapomniałam.
To właśnie chciałam osiągnąć dzięki tej sprawie z partnerem.
O, i seks, oczywiście.
Ostatnie Rozdziały
#87 Rozdział 87 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 1/30/2026#86 Rozdział 86 86
Ostatnia Aktualizacja: 1/30/2026#85 Rozdział 85 85
Ostatnia Aktualizacja: 1/30/2026#84 Rozdział 84 84
Ostatnia Aktualizacja: 1/30/2026#83 Rozdział 83 83
Ostatnia Aktualizacja: 1/30/2026#82 Rozdział 82 82
Ostatnia Aktualizacja: 1/30/2026#81 Rozdział 81 81
Ostatnia Aktualizacja: 1/30/2026#80 Rozdział 80 80
Ostatnia Aktualizacja: 1/30/2026#79 Rozdział 79 79
Ostatnia Aktualizacja: 1/30/2026#78 Rozdział 78 78
Ostatnia Aktualizacja: 1/30/2026
Może Ci się spodobać 😍
Niemowa żona kobieciarza
Ona szukała wolności. On dał jej obsesję, owiniętą w czułość.
Genesis Caldwell myślała, że ucieczka z przemocowego domu oznacza zbawienie – ale jej aranżowane małżeństwo z miliarderem Kieranem Blackwoodem może być własnym rodzajem więzienia.
Jest zaborczy, kontrolujący, niebezpieczny. A jednak w swoim zepsutym sposobie... jest dla niej delikatny.
Dla Kierana, Genesis nie jest tylko żoną. Jest wszystkim.
I będzie chronił to, co jego. Nawet jeśli oznacza to zniszczenie wszystkiego innego.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Udawana Randka z Ulubionym Hokeistą Mojego Byłego
Zane i ja byliśmy razem przez dziesięć lat. Kiedy nie miał nikogo, trwałam przy jego boku, wspierając jego karierę hokejową, wierząc, że po wszystkich naszych trudach zostanę jego żoną i jedyną osobą przy jego boku. Ale po sześciu latach randkowania i czterech latach narzeczeństwa, nie tylko mnie zostawił, ale siedem miesięcy później otrzymałam zaproszenie... na jego ślub! Jakby tego było mało, miesięczny rejs weselny jest tylko dla par i wymaga osoby towarzyszącej. Jeśli Zane myśli, że złamane serce uczyniło mnie zbyt nieszczęśliwą, aby ruszyć dalej, to się mylił! Nie tylko uczyniło mnie to silniejszą... uczyniło mnie na tyle silną, by ruszyć dalej z jego ulubionym złym chłopcem hokeistą, Liamem Callowayem.
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












