Alfa Wybrał Mnie

Alfa Wybrał Mnie

Julian Wilson · Zakończone · 204.4k słów

974
Gorące
40.7k
Wyświetlenia
2.7k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

— Nie jestem jednym z twoich politycznych zasobów do zarządzania.

— Nigdy tak o tobie nie myślałem. Ale już zdecydowałaś, że to ja jestem czarnym charakterem, prawda?

Oparzona przez chłopaka, który zrobił z niej zakład, i przez system miażdżący najsłabszych, pracownica socjalna Nora Hayes wyciągnęła wnioski: nie ufaj nikomu, a już na pewno nie potężnym wilkom. A potem Julian Sterling — odznaczony bohater wojenny, federalny inspektor i czystej krwi Alfa — wciąż pojawia się dokładnie wtedy, gdy ona potrzebuje ratunku. Jego ochrona wydaje się zbyt dobra, by mogła być prawdziwa. Jego zainteresowanie — zbyt skupione, by było niewinne.

Julian wie, że Nora jest jego przeznaczoną partnerką w chwili, gdy uderza w niego jej zapach. Ale ona widzi w nim tylko kolejnego manipulatora w drogich garniturach. Kiedy rodzina jej byłego zamienia ukryte długi w broń i zaczyna grozić jej bliskim, Nora staje przed niemożliwym wyborem: zostać kochanką byłego czy przyjąć pomoc od kolejnego niebezpiecznego Alfy — jedynego, który kiedykolwiek walczył o nią, nie żądając niczego w zamian?

Rozdział 1

Perspektywa Nory

Osunęłam się na krześle przy biurku, wpatrując się w górę akt rozrzuconych po wytartej powierzchni jak polegli na wojnie. Dopiero co wróciłam z jakiejś zapadłej mieściny, trzy dni zajmowania się sprawą znęcania nad starszym Lykanem, łącznie osiem godzin snu, i miałam wrażenie, że ktoś rozwala mi czaszkę młotem pneumatycznym.

Jarzeniówki w biurze oddziału DSW w Blackwood brzęczały nad głową, tym nieustannym elektrycznym bzyczeniem, które stało się ścieżką dźwiękową mojego życia. Telefony dzwoniły w desperackiej harmonii, a moi współpracownicy krążyli między boksami, ściskając kubki z kawą. Całe to miejsce pachniało przypaloną kawą i instytucjonalną rozpaczą — eau de rządowe cięcia budżetowe.

Potarłam skronie, próbując skupić się na formularzu przede mną. Kolejna nieszczęsna kobieta, 37 lat, podejrzenie przemocy ze strony męża. Musiałabym umówić wizytę domową. Palce właśnie sięgały do klawiatury, gdy dyrektor zastukał w ściankę mojego boksu.

— Nora, masz minutę?

Podniosłam wzrok na przełożonego, rejestrując pogniecioną koszulę i bruzdy stresu głęboko wyżłobione wokół oczu. Marcus Brennan prowadził oddział w Blackwood od piętnastu lat i było to widać w każdym z nich. — Jasne. Co jest?

— Do mojego gabinetu. Teraz.

Świetnie. Poszłam za nim przez labirynt boksów, kiwając głową do Claire, która z nad biurka bezgłośnie ułożyła wargami: powodzenia. Cokolwiek to było, nie zapowiadało się przyjemnie. Marcus używał gabinetu do dwóch rzeczy: rozmów o budżecie i gównianych zadań, których nikt inny nie chciał.

Zamknął za mną drzwi i wskazał krzesło naprzeciwko biurka. Usiadłam, zauważając formalną kartę zaproszenia leżącą na wierzchu jego zwyczajowego chaosu papierów.

— Potrzebuję cię dziś wieczorem na wydarzeniu — oznajmił bez wstępów. — O szóstej trzydzieści.

Zamrugałam. — Dzisiaj? Marcus, ja dopiero wróciłam z—

— Wiem. Ale to ważne. — Podniósł zaproszenie: kremowy kartonik ze złoconym tłoczeniem, które pewnie kosztowało więcej niż mój miesięczny czynsz. — Rodzina Taylorów organizuje doroczną galę charytatywną w hotelu Blackwood. Przekazali znaczne fundusze Departamentowi Dobrostanu Gatunków. Ich Alfa poprosił konkretnie, żebyśmy wysłali przedstawicieli.

Poczułam, jak zmęczenie zapada jeszcze głębiej. Impreza dla sponsorów.

— Jesteś najlepsza do takich rzeczy. — Przesunął zaproszenie po blacie w moją stronę.

Tłumaczenie: ja najlepiej się prezentuję. Podniosłam kartę i przejrzałam szczegóły. Doroczna Gala Charytatywna Rodziny Taylorów. Black tie opcjonalnie. Cicha aukcja i licytacja na żywo na rzecz kilku inicjatyw, w tym DSW.

— Aukcja charytatywna? — zapytałam.

Marcus skinął głową. — Duża. Co roku zbierają miliony. Nasze finansowanie od nich zależy od utrzymania dobrych relacji, więc musimy się pojawić i wyglądać na wdzięcznych.

Dwie godziny uśmiechania się do bogatych Lykanów, którzy rzucają nam pieniądze, żeby poczuć się lepiej, jednocześnie dalej tworząc dokładnie te problemy, które my przez całe życie próbujemy naprawiać. Chciałam powiedzieć „nie”. Chciałam wrócić do domu, wziąć prysznic i spać mniej więcej piętnaście godzin.

Ale Marcus miał rację. Potrzebowaliśmy ich pieniędzy. Oddział w Blackwood trzymał się na ostatnim pazurze.

— Dobra — powiedziałam płasko.

— Zabierz ze sobą Benjamina i Claire. W grupie raźniej. — Zawiesił głos, a jego wyraz twarzy odrobinę złagodniał. — Wiem, że to dużo, szczególnie po takim tygodniu. Ale nie możemy odmówić.

Wstałam, wsuwając zaproszenie do torby. — Coś jeszcze?

— Tak. — Marcus nawet się uśmiechnął, choć uśmiech nie dotarł do jego oczu. — Postaraj się nie mówić żadnemu z nich, co tak naprawdę myślisz o ich odpisywanej od podatku dobroczynności.


Szatnia oddziału Blackwood pachniała przemysłowym środkiem czyszczącym i desperacją — zresztą jak wszystko w tym budynku. Stanęłam przed lustrem, ściągnęłam znoszoną terenową kurtkę DSW i przyjrzałam się kobiecie, która patrzyła na mnie z odbicia.

Trzy dni prawie bez snu zostawiły pod moimi szaroniebieskimi oczami cienie, których nie zdołałby ukryć żaden korektor. Moje blond włosy były totalną katastrofą, wciąż przesiąknięte zapachem motelu, w którym padłam między kolejnymi wywiadami. Wyglądałam dokładnie tak, jak byłam w rzeczywistości: dwudziestoczteroletnia kontraktorka rządowa, jadąca na oparach i złośliwości.

Chlusnęłam sobie w twarz zimną wodą i sięgnęłam po strój awaryjny — ciemnoszarą marynarkę, czarne spodnie i białą bluzkę, tylko lekko pomiętą. Kiedy się przebierałam, znów złapałam w lustrze własne spojrzenie i poczułam, jak w gardle narasta ten znajomy, gorzki śmiech.

Ludzka pracowniczka socjalna idzie na dobroczynny bal Lykanów. Kiedyś to byłoby absurdalne.

Trzydzieści lat. Tyle czasu minęło, odkąd Ustawa o Integracji Gatunków rzekomo zrównała wszystkich. Lykanie i ludzie, ramię w ramię, te same prawa, te same szanse. Piękna opowieść o jedności i postępie, świetnie wyglądająca w podręcznikach do historii i rozsypująca się w chwili, gdy tylko zetknęło się z rzeczywistością.

Związałam włosy w schludny kok, spinając go wsuwkami. W lustrze widziałam prawdę, której prawo udawało, że nie ma. Lykanie mieli siłę, zmysły, długowieczność, a przede wszystkim agresję, by dominować w każdej branży, która się liczyła. Górnictwo, energetyka, ochrona — wszędzie tam, gdzie potrzebowało się fizycznej mocy i umiejętności zastraszania, rządzili Lykanie.

A ludzie? Nam przypadła rola klasy profesjonalnej. Prawnicy, księgowi, pracownicy socjalni. Ci, którzy sprzątali po tym, jak Lykanie narobili bałaganu, udając, że stoimy na równych zasadach.

Wygładziłam marynarkę, myśląc o stanie Department of Species Welfare — agencji, o której wszyscy zapomnieli, że w ogóle istnieje. Tej z budżetem, który nie wystarczyłby na wakacje zamożnej rodziny. Tej, w której ogrzewanie zepsuło się trzy miesiące temu i nadal go nie naprawiono, bo nie było pieniędzy na remont.

Mieliśmy być mostem między gatunkami, siatką bezpieczeństwa dla najsłabszych. Zamiast tego byliśmy zapomnianym pasierbem rządu federalnego, żyjącym z ochłapów i okazjonalnych „datków z poczucia winy” od tych samych rodzin, które tworzyły większość naszych spraw.

„Czemu ty się tak na to wszystko zajeżdżasz?” Głos Kyle’a Vaughna zabrzmiał mi w głowie — ta mieszanka czułości i frustracji, którą słyszałam tyle razy przez ostatni rok. „DSW to tonący statek, kochanie.”

Zawsze to zbywałam śmiechem, mówiłam mu, że wierzę w tę pracę. Że nawet jeśli system jest zepsuty, wciąż mogę pomóc tym, którzy wpadają w szczeliny. Ale stojąc tutaj, w tej obskurnej szatni, w jedynym porządnym stroju, jaki miałam, gotowa iść błagać o pieniądze ludzi, którzy widzieli w nas tylko ulgę podatkową, musiałam się zastanowić, czy nie ma racji.

Mój telefon zawibrował. Wiadomość od Kyle’a.

Nie mogę się doczekać, aż zobaczę cię jutro wieczorem. Rok z najbardziej niesamowitą kobietą na świecie. Zaplanowałem coś wyjątkowego. ❤️

Uśmiechnęłam się mimo zmęczenia. Jutro była nasza rocznica. Byliśmy razem od roku i choć jego rodzina w oczywisty sposób nie aprobowała jego ludzkiej dziewczyny, Kyle trwał przy mnie. To musiało coś znaczyć.

Ja też.

Wsadziłam telefon z powrotem do torebki i rzuciłam sobie w lustrze ostatnie spojrzenie. Wystarczy. Nie musiałam robić na tych ludziach wrażenia, tylko nie skompromitować wydziału.

—Nora! —Głos Benjamina przebił się przez drzwi. —Samochód gotowy! Musimy jechać, bo spóźnimy się na to cholerne wydarzenie!

Benjamin niedawno skończył studia; był moim tymczasowym partnerem. Dołączył do departamentu pełen zapału i optymizmu, a teraz zaczynał narzekać na pracę bez przerwy.

—Już idę —odkrzyknęłam.

Kilka minut później chwyciłam płaszcz i wyszłam, spotykając na korytarzu Claire. Jakimś cudem udało jej się znaleźć sukienkę, w której wyglądała przyzwoicie, a ciemne włosy ułożyła w fale.

—Ładnie się prezentujesz —powiedziałam.

—Ty też. No, na tyle, na ile ktokolwiek może wyglądać przy pensji z DSW. —Zrównała krok ze mną. —Myślisz, że będzie dobre jedzenie?

—To rodzina Taylorów. Przystawki pewnie kosztują więcej niż nasza miesięczna pensja.

Benjamin czekał przy samochodzie. Przeczesał brązowe włosy i miał krawat; wyglądał poważniej niż zwykle.

—Gotowi popatrzeć, jak bogaci rozrzucają forsę? —zapytał z uśmiechem.

Wsuwając się na fotel pasażera, odparłam:

—Gotowa jak nigdy. Tylko pamiętaj—uśmiechać się, być uprzejmym i na miłość boską nie rób niczego szalonego.

Benjamin poprowadził służbowy wóz przez dziurawe ulice Blackwood w stronę autostrady.

Hotel Blackwood wyrastał z krajobrazu jak wyciągnięty środkowy palec dla wszystkiego, co reprezentowało Blackwood. Cały ze szkła i stali, ociekający agresywnym bogactwem, stał tuż za granicą administracyjną Silverton—na tyle blisko naszego okręgu, by mogli twierdzić, że „odwdzięczają się społeczności”, i na tyle daleko, by nigdy nie musieli jej naprawdę oglądać.

Benjamin wjechał na okrągły podjazd i natychmiast poczułam, że tu nie pasuję. Przy wejściu stały luksusowe auta—smukłe sedany z indywidualnymi lakierami, SUV-y kosztujące więcej, niż zarobiłabym przez pięć lat. Parkingowy w nienagannym uniformie pojawił się przy moim oknie, zanim w ogóle zdążyłam do końca otworzyć drzwi.

—Dobry wieczór, proszę pani. Witamy w hotelu Blackwood.

Wysiadłam, poprawiając marynarkę, podczas gdy Benjamin zaczął się jąkać coś o tym, czy powinniśmy dać napiwek. Claire znalazła się obok mnie; oczy miała szeroko otwarte, gdy wpatrywała się w lobby widoczne przez szklane drzwi.

—Ja pierdolę —wydyszała. —Czy ja właśnie weszłam do innego świata?

—Pewnie tak. Chodźcie. —Poprowadziłam ich do środka. Lobby było pełne strzelistych sufitów i wysmakowanego oświetlenia, tego rodzaju wykalkulowanego luksusu, który krzyczał: mamy więcej pieniędzy, niż jesteś w stanie sobie wyobrazić.

Podszedł do nas mężczyzna w nieskazitelnie skrojonym garniturze, z uśmiechem profesjonalnym i chłodnym.

—Dobry wieczór. Są państwo z gali charytatywnej rodziny Taylorów?

—Tak. Jesteśmy z Department of Species Welfare. —Wyciągnęłam identyfikator.

Jego wyraz twarzy się zmienił — nie było to wprawdzie ciepło, ale jakby odrobina mniej chłodu. — Oczywiście. Pan Taylor wspominał, że do nas dołączycie. Proszę tędy.

Poprowadził nas przez lobby w stronę podwójnych drzwi, zza których już dobiegał mnie szmer rozmów i miękka muzyka. Idąc, zauważyłam innych gości — kobiety w sukniach od projektantów i mężczyzn w smokingach, z tą swobodną pewnością siebie ludzi, którzy nigdy nie musieli się martwić, czy w tym samym tygodniu będzie ich stać na zakupy i benzynę.

— Licytacja na żywo zaczyna się o siódmej — mówił nasz eskort. — Wasze miejsca są w środkowej sekcji, piąty rząd. Będziecie mieć znakomity widok na scenę.

— Jakie przedmioty będą licytowane? — zapytała Claire, z szeroko otwartymi oczami.

— Och, niezwykłe rzeczy. Rzadkie dzieła sztuki, luksusowe pakiety wakacyjne, biżuteria od ekskluzywnych projektantów. Najdroższy przedmiot w zeszłym roku poszedł za milion dolarów. — Wskazał wejście do sali balowej. — Miłego wieczoru.

Znaleźliśmy swoje miejsca — całkiem niezłe, musiałam przyznać, z wyraźnym widokiem na scenę, gdzie czekał już pulpit dla prowadzącego aukcję. Sala balowa była obscenicznie wręcz luksusowa.

Zapadłam się w miękki fotel i próbowałam zignorować skręcanie żołądka. To nie był mój świat. Byłam tu po to, żeby się uśmiechać i reprezentować DSW, a potem wrócić do domu i zapomnieć, że ci ludzie w ogóle istnieją.

— Panie i panowie — rozległ się przez nagłośnienie donośny głos. — Witamy na dorocznej gali charytatywnej rodziny Taylorów. Dziś wieczorem łączymy siły, by wesprzeć kluczowe inicjatywy w naszej społeczności, w tym niezwykłą pracę Department of Species Welfare.

Po sali przetoczyły się uprzejme brawa. Wymusiłam uśmiech, gdy kilka głów odwróciło się w naszą stronę.

Aukcja zaczęła się od mniejszych pozycji — podpisanych pamiątek, kolekcji win, weekendowych wypadów. Licytacja była swobodna, niemal znudzona, jakby ci ludzie wybierali między przystawkami, a nie wydawali tysiące dolarów.

Wtedy głos prowadzącego przybrał inny ton. — A teraz, panie i panowie, nasz klejnot koronny wieczoru. Olśniewający, wykonany na zamówienie egzemplarz od Cartiera — naszyjnik Moonlight Cascade. Platyna i diamenty, z centralnym kamieniem o masie piętnastu karatów. Wycena: 850 tysięcy dolarów. Czy zaczniemy licytację od 500 tysięcy?

Reflektor oświetlił aksamitną gablotę wjeżdżającą na scenę. Nawet z mojego miejsca widziałam, jak naszyjnik iskrzy się niczym uwięzione światło gwiazd — obsceniczny w swoim pięknie i cenie.

— Czy słyszę 500 tysięcy?

Gdzieś w przedniej sekcji uniosła się tabliczka.

— 500 tysięcy dla tabliczki czterdzieści siedem. Czy słyszę 550 tysięcy?

Kolejna tabliczka. Kwoty rosły szybko — 600 tysięcy, 650 tysięcy, 700 tysięcy. Patrzyłam na to z mieszaniną fascynacji i odrazy. Te pieniądze mogłyby sfinansować całą naszą placówkę przez pół roku. Mogłyby pomóc setkom rodzin. Zamiast tego miały zawisnąć komuś na szyi na koktajlowych przyjęciach.

— 850 tysięcy dla tabliczki dwadzieścia trzy. Czy słyszę 900 tysięcy?

Cisza. Prowadzący odczekał, budując napięcie.

— 850 tysięcy po raz pierwszy...

— Milion dolarów.

Ten głos przeciął salę jak ostrze. Głęboki, rozkazujący, bezbłędnie Alfa. I bezbłędnie znajomy.

Krew mi zastygła.

Odwróciłam się w stronę przedniej sekcji, a serce waliło mi o żebra. Mężczyzna wstał, z uniesioną tabliczką; jego profil oświetlały światła sceny.

Kyle.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

1.9m Wyświetlenia · W trakcie · Harper Rivers
Zakochać się w bracie mojego chłopaka z Marynarki.

"Co jest ze mną nie tak?

Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?

To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.

To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.

Przyzwyczaję się.

Muszę.

To brat mojego chłopaka.

To rodzina Tylera.

Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.

**

Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.

Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.

Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.

Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.

**

Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.

Rozpieszczonych.

Delikatnych.

A jednak—

Jednak.

Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.

Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.

Nie powinno mnie to obchodzić.

Nie obchodzi mnie to.

To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.

To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.

Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.

Szczególnie nie jej.

Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.

Ona nie jest moim problemem.

I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.

Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

95k Wyświetlenia · Zakończone · Calista York
Trzy dni przed zaręczynami przyłapała swojego narzeczonego i przyrodnią siostrę na zdradzie, co złamało jej serce. W strugach deszczu, mężczyzna, który ją kochał, podniósł ją, mówiąc: "W końcu cię znalazłem." Po jednorazowej nocy, pośpiesznie się pobrali. Wkrótce odkryła, że jest Ministrem Finansów i prezesem największego konglomeratu. Jednocześnie zdała sobie sprawę, że straciła osiem lat wspomnień, a jej tożsamość wydawała się niezwykle wyjątkowa...
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Adoptowany Grzech

Adoptowany Grzech

246k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
!!!UWAGA. TO DRAMAT OSADZONY W ŚRODOWISKU STUDENCKIM, ALE PAMIĘTAJ, ŻE WSZYSTKIE MOJE HISTORIE SĄ ODROBINĘ MROCZNE, A POSTACI BYWAJĄ CZASEM MORALNIE DWUZNACZNE. CZYTAJ DALEJ, JEŚLI MASZ OCHOTĘ NA COŚ GORĄCEGO, ALE TEŻ SŁODKIEGO!!! Dostanie się na jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w kraju to spełnienie marzeń, zwłaszcza że mój przyszywany brat już tam jest i jest wschodzącą gwiazdą futbolu.
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Zemsta Opuszczonej Luny

Zemsta Opuszczonej Luny

329k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
– Jakie to troskliwe.

– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.

– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.

– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…

Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.

Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.

Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.

Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

317.2k Wyświetlenia · Zakończone · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

333.3k Wyświetlenia · Zakończone · Tintedverry
W Ravencrest High wszyscy znają jedną zasadę: trzymać się z daleka od Rydera Aldricha Steinmanna. To najbardziej budzący strach zły chłopak w całej szkole — chłodny, nieobliczalny i całkowicie nietykalny. Kiedy więc zjadliwa plotka grozi zniszczeniem reputacji Raisy Tyli Petrovej, cicha prymuska robi coś niewyobrażalnego — prosi go, żeby udawał jej chłopaka.

To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.

Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Requiem Grzechu - Romans Mafijny

Requiem Grzechu - Romans Mafijny

28.3k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Weszłam do niewłaściwego pokoju hotelowego...
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.

Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.

– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.

Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...

Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.

I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Alpha Leo i Serce Ognia

Alpha Leo i Serce Ognia

13.4k Wyświetlenia · Zakończone · Moonlight Muse
"Biegnij, mała wilczyco, jak najdalej, bo jeśli cię kiedykolwiek złapię, twoje najgorsze koszmary staną się rzeczywistością." Szepnął niebezpiecznie, jego uchwyt na mnie był boleśnie mocny.
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."


Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

150.9k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

304k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.