Alpha Tatusiowie i Ich Niewinna Mała Służąca (18+)

Alpha Tatusiowie i Ich Niewinna Mała Służąca (18+)

Nyssa Kim · W trakcie · 275.9k słów

1.1k
Gorące
195.6k
Wyświetlenia
7.1k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Ostrzeżenie: Treść dla dorosłych, treść dla dorosłych i treść dla dorosłych.

"Czyj kutas sprawił, że płakałaś najgłośniej dzisiejszej nocy?" Lucien mówił niskim warkotem, trzymając mnie za szczękę i zmuszając do otwarcia ust.

"Twój," wydyszałam, mój głos zdarty od krzyku. "Alpha, proszę—"

Palce Silasa wbiły się w moje biodra, gdy ponownie we mnie wbił się, szorstki i bezlitosny. "Kłamczucha," warknął przy moim kręgosłupie. "Płakała na moim."

"Może powinniśmy sprawić, by to udowodniła?" powiedział Claude, jego kły muskały moją szyję. "Zwiążmy ją znowu. Niech błaga tym ślicznym usteczkiem, aż uznamy, że zasłużyła na nasze węzły."

Trzęsłam się, ociekałam, byłam wykorzystana — i jedyne, co mogłam zrobić, to jęknąć: "Tak, proszę. Użyjcie mnie znowu."

I tak zrobili. Jak zawsze. Jakby nie mogli się powstrzymać. Jakbym należała do nich wszystkich trzech.


Lilith kiedyś wierzyła w lojalność. W miłość. W swoją watahę.

Ale wszystko zostało jej odebrane.

Jej ojciec — nieżyjący Beta Fangspire, zmarł. Jej matka, złamana sercem, wypiła wilczą jagodę i nigdy się nie obudziła.

A jej chłopak? Znalazł swoją partnerkę i zostawił Lilith bez mrugnięcia okiem.

Bez wilka i samotna, z narastającymi długami szpitalnymi, Lilith wchodzi do Rytuału — rytuału, w którym kobiety oferują swoje ciała przeklętym Alfom w zamian za złoto.

Lucien. Silas. Claude.

Trzech bezwzględnych Alfów, przeklętych przez Boginię Księżyca. Jeśli nie oznaczą swojej partnerki przed dwudziestym szóstym rokiem życia, ich wilki ich zniszczą.

Lilith miała być tylko środkiem do celu.

Ale coś się zmieniło w chwili, gdy jej dotknęli.

Teraz jej pragną — oznaczonej, zrujnowanej, czczonej.
I im więcej biorą, tym bardziej pożądają.

Trzech Alfów.

Jedna dziewczyna bez wilka.

Bez przeznaczenia. Tylko obsesja.

I im więcej jej smakują,

Tym trudniej jest im ją puścić.

Rozdział 1

Co było największą formą zdrady?

Proste. To wtedy, gdy osoba, którą kochasz i której najbardziej ufasz… jest tą, która cię rani.

W tej chwili przeżywałam to na własnej skórze, a zdrada pochodziła od mężczyzny, którego kochałam.

Mój chłopak od czterech lat chciał mnie porzucić – dla kobiety, którą poznał wczoraj.

Stałam tam, zamrożona w bezruchu, słuchając jego słów. Słyszałam je, ale nie docierały do mnie.

Bo to wszystko nie miało sensu. Nie mogłam zrozumieć, co mówił… a może po prostu nie chciałam.

„Lilith, musisz to zrozumieć,” powiedział, jego głos był spokojny – jakby to nie roztrzaskiwało mnie na kawałki. „Wiem, że obiecałem cię oznaczyć jako moją partnerkę, gdy się pobierzemy, ale to było zanim poznałem wczoraj Serafinę. Ona jest moją prawdziwą partnerką i nie mogę zignorować więzi między nami. Nie mogę jej odrzucić. Więc… bardzo mi przykro, ale muszę z tobą zerwać.”

Zanim zdążyłam się powstrzymać, jedna łza spłynęła po moim policzku. Wzięłam ostry, urywany oddech – moje serce ściskało się, jakbym się dusiła. Nie mogłam oddychać.

Kael znalazł swoją partnerkę.

I była tam, w jego ramionach, gdy ze mną zrywał.

Dzień, którego zawsze się bałam, w końcu nadszedł – dzień, w którym zostanę odrzucona i porzucona przez mężczyznę, którego kochałam.

Ale najgorsze było to, że wiedziałam, że ten dzień prędzej czy później nadejdzie.

Mimo to oszukiwałam samą siebie. Mówiłam sobie, żeby mu ufać, ufać jego słowom i wierzyć w niego, nawet wiedząc, jak silna jest więź partnerów.

Jednak obiecał, że nawet jeśli znajdzie swoją partnerkę, nadal będzie mnie kochał. Że mnie nie zostawi.

Ale nie minął nawet dzień, a on złamał tę obietnicę, zniszczył wszystko, co budowaliśmy przez cztery lata.

To było niemal zabawne.

Moje paznokcie wbijały się w skórę, gdy zmuszałam się, by nie płakać. Podniosłam głowę, moje oczy skierowały się na piękną rudowłosą kobietę w jego ramionach. Jej spojrzenie było skupione na mnie z litością – jakby patrzyła na zranionego psa.

Ale delikatny uśmiech na jej ustach mówił mi wszystko. Cieszyła się, patrząc, jak się rozpadałam.

Zanim zdążyłam się powstrzymać, moje oczy opadły na jej szyję – tam, gdzie znajdował się jego ślad po ugryzieniu.

I w tej chwili poczułam, jak moje serce rozpada się na milion kawałków.

On już spędził z nią noc i oznaczył ją jako swoją partnerkę.

„Lilith…” Kael zawołał, robiąc krok w moją stronę, jego ręce wyciągały się po moje, jego oczy były pełne winy, ale i zdecydowania.

„Wiem, że teraz cię boli, ale wiesz, że odrzucenie mojej partnerki wpłynęłoby na mojego wilka, a ja nie mogę—”

„Nie obchodzi mnie więź partnerów, mój kochany,” przerwałam mu gorzkim śmiechem, powtarzając słowa, które zawsze mi mówił. Kolejne łzy spływały, mimo że starałam się je powstrzymać.

„Nie obchodzi mnie, czy więź partnerów na mnie wpływa. Miłość, którą mamy, jest większa niż jakaś mistyczna więź. Nigdy bym cię nie zostawiła. Chcę, żebyśmy byli razem… żebyśmy się zestarzeli razem i mieli małe szczenięta, które będą do nas podobne!”

Mój głos wzrastał z każdym słowem, każda pamięć drapała moje serce, a jego oczy się rozszerzyły.

„Więc nie martw się. Nie myśl o tym,” wyszeptałam teraz, mój głos drżał, gdy zaczęły wybuchać szlochy. „Nigdy bym cię nie zdradziła…”

„Lilith…” wyszeptał, ale wyrwałam moje ręce z jego uścisku.

Te ręce, które kiedyś kochałam, teraz mnie paliły. Teraz mnie obrzydzały.

„A jednak wystarczyła jedna noc, by wyrzucić wszystko, co mówiłeś przez cztery lata, Kael!” ryknęłam, podnosząc pięść i uderzając w jego pierś.

„Cztery cholernie lata i zapomniałeś każde słowo, które mi kiedykolwiek powiedziałeś, tylko po to, by przespać się z kimś innym i ją oznaczyć?!”

Z każdym słowem, które wypluwałam, moje pięści wciąż uderzały w jego pierś, ale on nie mówił – nie kłócił się.

Jego spojrzenie tylko opadało w winie, pozwalając mi go uderzać, raz za razem.

„Dlaczego, Kael… Dlaczego musiałeś mnie zapewniać za każdym razem? Dlaczego sprawiłeś, że ci ufałam, skoro i tak miałeś mnie zdradzić? Dlaczego? Dlaczego?!”

Popchnęłam go, padając na ziemię, gdy wybuchłam jeszcze mocniejszym szlochem, łzy zamazywały wszystko wokół mnie.

Dlaczego mi to zrobił?

Po śmierci mojego ojca… po tym, co stało się z moją matką…

Był jedyną osobą, która naprawdę była dla mnie.

A teraz?

Teraz nie mogłam nawet zmusić się, żeby go nienawidzić.

To było najgorsze.

Nawet nie byłam na niego zła.

Byłam po prostu… zraniona.

„Proszę, nie bądź zła, Lilith,” zabrzmiał wysoki, kobiecy głos, a potem usłyszałam stukot obcasów zbliżających się do mnie.

„Wiem, że masz pełne prawo być zła, ale to naprawdę nie jest wina Kaela, wiesz? Rozumiesz, jak silna jest więź partnerów, prawda? Kiedy Kael i ja się spotkaliśmy, nie mogliśmy tego kontrolować – po prostu musieliśmy się połączyć. To nie było coś, co mogliśmy powstrzymać.”

Zatrzymała się, a potem dodała słodko,

„Ale chyba to coś, czego nie zrozumiesz… skoro nie masz wilka.”

Podniosłam głowę i spojrzałam na nią przez łzy, zaciskając dłonie w pięści.

Wiedziałam, kim była. Nazywała się Serafina. Była kiedyś moją przyjaciółką, zanim mój świat się zawalił tamtego dnia. Zanim mój ojciec, który był dawnym Betą u zmarłego Alfy, zginął.

Mój ojciec był Betą w stadzie Fangspire, ale po tym, jak on i Alfa poszli na wojnę z wyrzutkami trzy lata temu, nigdy nie wrócili tacy sami.

Nie — nie wrócili żywi.

Wrócili jako trupy.

A jakby tego było mało, tego samego dnia moja matka próbowała popełnić samobójstwo, używając wilczej jadu, trucizny śmiertelnej dla wilkołaków.

Nie zmarła tego dnia, ale od tamtej pory jest w śpiączce, jej życie wisi na włosku, a żaden szpital nie jest w stanie jej pomóc. Od tamtej pory wydałam całe nasze rodzinne oszczędności na czarowników, mając nadzieję, że któryś z nich ją uleczy.

Bez pieniędzy i bez nikogo, kto chciałby pomóc, wkroczył Kael. Pomógł nam, bo nasze rodziny były zawsze blisko, gdy mój ojciec żył, a Kael i ja byliśmy parą.

Wszystko, co się wydarzyło tamtego dnia — śmierci, śpiączka, złamane serce — to powód, dla którego stałam się bezwilcza.

Bo tamten dzień był moimi osiemnastymi urodzinami.

Dniem, w którym mój wilk miał się obudzić.

I według jednego z czarowników, którego odwiedziłam… smutek zniszczył moje połączenie z nią.

Nigdy nie usłyszałam jej głosu. Nigdy się nie przemieniłam. Nigdy nie przyszła.

"Wiesz, to naprawdę zabawne, jak myślałaś, że możesz być z moim partnerem," drwiła Serafina, jej ton pełen kpiny. "Nawet gdy jest Betą najpotężniejszego stada... a ty jesteś bezwilcza. Chyba to twoja wina, że byłaś taka złudna."

Patrzyłam, jak Kael sięga po jej rękę, lekko potrząsając głową, jakby próbując ją powstrzymać.

Tak. Kael był obecnym Betą trzech Alfa trojaczków stada Fangspire.

Po śmierci poprzedniego Alfy i Bety, trzej synowie Alfy przejęli władzę, a ponieważ mój ojciec nie miał syna, pozycja Bety przeszła na rodzinę Kaela.

"Co? Dlaczego nadal próbujesz być dla niej miły, Kael?" warknęła Serafina, patrząc na niego z gniewem. "Czy nie mówiłeś, że nigdy jej nie kochałeś? Że tylko ją żałowałeś? Nie lubię czuć się jak ta druga, gdy jestem wyraźnie twoją partnerką."

Kael wyglądał na zmieszanego, rzucając na mnie spojrzenie, a potem szybko odwracając wzrok, jakby nie mógł spojrzeć mi w oczy.

Gorzki śmiech wydobył się z moich ust, a ja tak mocno przygryzłam dolną wargę, że poczułam smak krwi.

"Serafina, przestań—" Kael zawołał jej imię, ale ona prychnęła i skrzyżowała ramiona.

"Już mnie to nie obchodzi. Nie będę cię słuchać. Obiecałeś zerwać z nią kontakt, a zaczniesz od zaprzestania płacenia za rachunki szpitalne jej matki."

Świat zdawał się zatrzymać wokół mnie, gdy moje oczy skierowały się na Kaela w szoku.

Nawet przy wszystkim, co się działo… nie mógł tego zrobić.

Kael mógł zerwać ze mną.

Mógł mnie zdradzić.

Ale nie mógł, nie przestałby płacić za rachunki szpitalne mojej matki.

Bo nawet jeśli szpital nie mógł jej wyleczyć, to był jedyny powód, dla którego jeszcze oddychała.

A jeśli przestanie… to moja matka naprawdę umrze.

Kael patrzył na Serafinę z niedowierzaniem, zanim zmarszczył brwi.

"Serafina, nie mogę tego zrobić cioci. Jeśli to zrobię, Lilith nie będzie w stanie zapłacić, a ona nie przeżyje," powiedział i po raz pierwszy tego dnia odetchnęłam z ulgą.

Przez chwilę zobaczyłam mężczyznę, w którym się zakochałam.

Mężczyznę, który przysiągł mnie chronić.

Ale ta ulga była krótkotrwała.

Serafina spojrzała na Kaela z pogardą i prychnęła.

"Dobrze, w porządku. Jeśli tego nie zrobisz, to zerwijmy ze sobą. A zerwanie zabije dziecko, które noszę!"

Zamarłam.

Jej słowa uderzyły jak policzek i wydawało się, że nie tylko ja byłam oszołomiona, bo oczy Kaela rozszerzyły się, a on cofnął się o krok.

"C-Czy powiedziałaś… dziecko?" wyjąkał.

Odwróciłam się do triumfującej twarzy Serafiny, słowa opuszczały moje usta w oszołomieniu.

"J-Jeśli jesteś w ciąży, to..."

Ale jakby już wiedziała, co zamierzam powiedzieć, uniosła podbródek i uśmiechnęła się.

"Tak, Lilith. Wczoraj nie był pierwszy raz, kiedy się spotkaliśmy i zrozumieliśmy, że jesteśmy partnerami. Znamy się od miesiąca, ale Kael nie chciał ci powiedzieć, bo nie chciał cię zranić. Ale jestem w ciąży z jego dzieckiem. Więc… co możemy z tym zrobić?"

Pokręciłam głową, zamykając oczy, odmawiając uwierzenia.

"Kłamiesz… Kłamiesz…" szepnęłam bez tchu.

Potem zwróciłam się do Kaela, modląc się, żeby zaprzeczył. Żeby powiedział mi, że to nieprawda.

Ale Kael nie spojrzał mi w oczy.

Opuścił głowę — poczucie winy i wstyd wyryte na jego twarzy.

Cichy jęk wydobył się z moich ust, gdy patrzyłam na niego z niedowierzaniem.

To nie było kłamstwo.

Kael naprawdę zdradził mnie w najgorszy możliwy sposób.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

710.5k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

637.3k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

430.8k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

404k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

742.9k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

427.3k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

277.6k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

271.5k Wyświetlenia · W trakcie · Honeybird
Odrzucił ją i upokorzył za to, że była nikim – nie wiedząc, że wkrótce będzie przed nią błagał o litość.
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.

Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.

Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.

Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.

– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.

Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

428.8k Wyświetlenia · W trakcie · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.