
Chcemy mamusi, nie ciebie, tatusiu!
Marina Ellington · Zakończone · 177.6k słów
Wstęp
Przycisnęła się do ściany, oczy szeroko otwarte ze strachu.
Ale kiedy moje palce zacisnęły się wokół jej delikatnej kostki, wszelka racjonalna myśl mnie opuściła. Jej skóra była niewiarygodnie miękka pod moimi zrogowaciałymi dłońmi, a sposób, w jaki drżała, rozgrzewał moją krew.
"Pan Sterling... proszę... puść mnie..." Jej szeptane błaganie przecięło mgłę jak ostrze.
Chryste. Co ja robiłem?
Puściłem ją, jakbym się poparzył, zaciskając szczęki, gdy rzeczywistość powróciła z hukiem. Przekroczyłem granicę, której nigdy nie przekraczam – dotknąłem jej bez pozwolenia, bez powodu. Gdy tylko jej ograniczenia zniknęły, przytuliła prześcieradło do piersi, patrząc na każdy mój ruch swoimi sarnimi oczami.
Powietrze między nami iskrzyło czymś niebezpiecznym. Czymś, czego nie mogłem sobie pozwolić zbadać.
Ale kiedy odwróciłem się, by odejść, jedna myśl odbijała się echem w mojej głowie: chciałem dotknąć jej ponownie.
Jestem Cedar Wright, wychowana przez rodziców adopcyjnych, którzy wydawali się cenić mnie bardziej za to, co mogłam dla nich zrobić, niż za to, kim jestem. Kiedy walczę, by uwolnić się od ich toksycznego wpływu, w moim życiu nagle pojawia się sześcioletni chłopiec, nazywający mnie "mamusią". To surrealistyczne – jestem przecież dziewicą! Jednak jego obecność wnosi ciepło i nadzieję do mojego inaczej przeciętnego życia.
Wkrótce w moim życiu pojawiają się jeszcze dwoje dzieci, każde z nich chce, żebym była ich "mamusią". Są jak mali Kupidyni, wnoszący niespodziewany romans do mojego życia – romans, który obejmuje ich dominującego ojca. Czuję się do niego przyciągana, mimo że rozum mówi mi inaczej, ale nasz związek jest pełen niepewności.
Kiedy już całkowicie się w nim zakochuję, on zaczyna się oddalać. Czy to dlatego, że jego pierwsza miłość powróciła, czy może jego prawdziwa natura w końcu się ujawnia?
Rozdział 1
Perspektywa Cedara
[Nie spieprz tego. Ta współpraca jest kluczowa dla firmy.]
SMS od mojego przybranego ojca, Jonathana Wrighta, rzucał się w oczy na ekranie, gdy wygładzałem szary garnitur w lustrze windy hotelowej. Wiadomość nie była zaskoczeniem – Jonathan nigdy nie był skłonny do zachęt.
Obserwowałem, jak piętra przesuwają się w górę, każde kolejne przybliżając mnie do spotkania, które mogło albo wynieść Wright Creatives na wyżyny, albo potwierdzić to, co Jonathan zawsze sugerował: że nigdy nie będę wystarczająco dobry. Ciężar bycia adoptowaną córką rodziny Wrightów przygniatał mnie bardziej niż teczka, którą trzymałem w ręku.
Brad Wilson, dyrektor generalny działu inwestycji Wilson Group, przywitał mnie uśmiechem, który nie sięgnął jego oczu. Spotkanie rozpoczęło się profesjonalnie – przedstawiłem nasze koncepcje projektowe, on zadawał pytania o potencjał rynkowy. Ale z biegiem czasu atmosfera się zmieniła.
"Twoja praca jest imponująca," powiedział Wilson, zbliżając się, gdy zbierałem swoje materiały. "Ale potrzebuję więcej... osobistego zapewnienia, zanim zaangażujemy nasze środki."
Jego ręka celowo musnęła moje ramię. "Może powinniśmy kontynuować tę dyskusję przy kolacji wieczorem. Gdzieś na osobności."
Sugestia była jednoznaczna. Cofnąłem się, utrzymując kontakt wzrokowy.
"Pan Wilson, nasza propozycja opiera się wyłącznie na jej walorach biznesowych. Chętnie odpowiem na wszelkie profesjonalne wątpliwości, ale mój czas prywatny nie jest częścią tych negocjacji."
Jego wyraz twarzy stwardniał. "Jest pani naiwna, jeśli chodzi o sposób, w jaki działa biznes na tym poziomie, pani Wright."
"Jeśli to jest pana warunek współpracy, to sądzę, że nasze spotkanie dobiegło końca," odpowiedziałem, zamykając teczkę drżącymi rękami, mimo bijącego serca.
"Będzie pani żałować tej decyzji," powiedział zimno Wilson. "Wasza mała rodzinna firma potrzebuje tego bardziej niż my."
Opuściłem spotkanie z zachowaną godnością, ale z zagrożonymi perspektywami kariery.
Gdy wyszedłem z hotelu, zaczęło padać, a markiza zapewniała chwilową osłonę, zanim wszedłem na śliski chodnik.
Mój telefon zawibrował: trzy nieodebrane połączenia od Jonathana. Wyłączyłem dźwięk i schowałem telefon do kieszeni. Ta rozmowa mogła poczekać, aż wymyślę, jak wyjaśnić, że właśnie odmówiłem współpracy, o którą zabiegał przez miesiące.
Stojąc pod skąpą osłoną markizy sklepowej, otworzyłem aplikację Uber i zamówiłem przejazd do mojego mieszkania w Wicker Park. Odległość między Gold Coast a moją dzielnicą wydawała się symboliczna dla przepaści między aspiracjami rodziny Wrightów a moją rzeczywistością.
W tylnej części Ubera, obserwując krople deszczu ścigające się po szybie, odtwarzałem w pamięci ostatnie miesiące w Wright Creatives. Źródła zrównoważonych materiałów, które zapewniłem, obniżając koszty o piętnaście procent. Wzmianka w Architectural Digest, która wyraźnie wspominała o mojej pracy – co Jonathan szybko przypisał "dziedzictwu projektowemu rodziny Wrightów."
"Powinieneś być wdzięczny, że cię przyjęliśmy."
Słowa mojej przybranej matki, Elary, rozbrzmiewały w mojej głowie z niedawnego spotkania, gdy jej prawdziwa córka, Selena, przedstawiła moje projekty armatury łazienkowej jako swoje. Gdy zaprotestowałem, Elara obdarzyła mnie zimnym spojrzeniem zza stołu konferencyjnego. "Rodzina wspiera rodzinę, Cedar. Nie bądź trudny."
Rodzina. To słowo zawsze miało warunkowy charakter w domu Wrightów – status, który musiałem ciągle zdobywać przez osiągnięcia i posłuszeństwo. W wieku dwudziestu sześciu lat wciąż próbowałem udowodnić swoją wartość ludziom, którzy zdecydowali o mojej wartości w momencie podpisania papierów adopcyjnych.
Samochód zatrzymał się przed moim budynkiem, kamienicą w Wicker Park z trzeszczącymi drewnianymi schodami i wysokimi oknami, które wpuszczały mnóstwo światła, nawet jeśli izolacja pozostawiała wiele do życzenia. Deszcz się nasilił, bębniąc o chodnik, gdy płaciłem kierowcy i wysiadłem, osłaniając głowę torbą, gdy spieszyłem się do wejścia.
Wtedy zauważyłem małą postać skuloną przy wejściu do mojego budynku — dziecko, nie więcej niż sześć czy siedem lat, półprzemoczone i drżące. Jego za duża granatowa bluza przylegała wilgotno do jego małej sylwetki.
„Cześć,” zawołałem, podchodząc powoli. „Zgubiłeś się? Gdzie są twoi rodzice?”
Chłopiec spojrzał w górę, a ja zamarłem. Jego oczy — zaskakująco niebieskie i otoczone długimi rzęsami — odbijały moje własne w sposób, który wydawał się niemożliwy. Jego mała twarz, blada od zimna, miała rysy, które poruszyły coś głęboko i niewytłumaczalnie we mnie.
„Mamo, nareszcie wróciłaś.” Jego oczy rozszerzyły się z ekscytacji, gdy wstał, ale jego głos był cienki i drżący.
Mrugnęłam, pewna, że się przesłyszałam. „Co? Nie, kochanie, chyba się mylisz. Zgubiłeś się? Potrzebujesz pomocy w skontaktowaniu się z kimś?”
Drżał, pocierając nos wierzchem dłoni. „Znalazłem cię,” wyszeptał, jego małe ciało drżało gwałtownie. „Oni... oni mówili, że nie żyjesz, ale ja wiedziałem... wiedziałem, że nie. Wszyscy są kłamcami.” Kolejne kichnięcie wstrząsnęło jego ciałkiem, a on skrzywił się, obejmując się ramionami, żeby się ogrzać.
Pomyłka, na pewno. Musiał tęsknić za swoją matką.
Uklękłam obok niego i przyłożyłam dłoń do jego czoła. Był rozpalony.
„Kochanie, jesteś bardzo chory. Musimy cię zabrać do środka i zadzwonić do twoich rodziców.”
Ponownie pociągnął nosem, jego zęby szczękały. „Nie mam rodziców,” powiedział, jego głos był lekko zmęczony. „Tylko ojca. On już mnie nie chce.” Zatrzymał się, drżąc, i znów kichnął.
Te słowa uderzyły we mnie boleśnie. Wiedziałam, jak to jest czuć się niechcianym, kwestionować swoje miejsce w rodzinie. Spędziłam dzieciństwo, próbując zasłużyć na miłość, którą Wrightowie tak swobodnie dawali Selenie.
„Teraz mam ciebie,” powiedział cicho, jego niebieskie oczy — tak przerażająco podobne do moich — patrzyły w górę z pełnym zaufaniem mimo gorączkowego spojrzenia. „Wiedziałem, że jeśli cię znajdę, wszystko będzie dobrze.” Jego głos był zachrypnięty, a potem mocno mnie przytulił.
Jego słowa sprawiły, że moje serce się skręciło. Nie mogłam go zawieść, nie gdy patrzył na mnie w ten sposób.
Zmusiłam się do delikatnego uśmiechu. „Jak masz na imię?” zapytałam cicho.
„O-Oliver.” Znów kichnął, ledwo się powstrzymując.
„Och, kochanie. Oliver, najpierw musimy cię ogrzać i wysuszyć, dobrze?”
Zawahał się, a potem spojrzał na mnie, nadzieja migotała w jego gorączkowych oczach. „Mogę zostać... z tobą?”
Jego mała ręka sięgnęła po moją, palce zacisnęły się wokół mojego kciuka. „Proszę, nie wyrzucaj mnie,” błagał, jego głos był cichy i złamany, przerywany kolejnym kichnięciem.
Zobaczyłam, jak jego ciało się chwieje, nogi uginają się pod nim. Złapałam go w samą porę, gdy upadł, jego mała sylwetka płonęła gorączką w moich ramionach. Bez zastanowienia podniosłam go i pośpieszyłam do środka, mój umysł wirował. Kto mógł wyrzucić tak małe dziecko? Jak znalazł drogę do mojego progu?
W moim mieszkaniu położyłam go delikatnie na kanapie i pobiegłam po ręczniki, koce i termometr. Gdy wróciłam, jego oczy były półotwarte, śledziły moje ruchy.
„Mamo,” mruknął, gdy owijałam go kocem, jego mała ręka sięgnęła, by chwycić rąbek mojej kurtki. „Proszę, nie odchodź znowu. Obiecaj?”
Ostatnie Rozdziały
#171 Rozdział 171
Ostatnia Aktualizacja: 10/16/2025#170 Rozdział 170
Ostatnia Aktualizacja: 10/16/2025#169 Rozdział 169
Ostatnia Aktualizacja: 10/16/2025#168 Rozdział 168
Ostatnia Aktualizacja: 10/16/2025#167 Rozdział 167
Ostatnia Aktualizacja: 10/16/2025#166 Rozdział 166
Ostatnia Aktualizacja: 10/16/2025#165 Rozdział 165
Ostatnia Aktualizacja: 10/16/2025#164 Rozdział 164
Ostatnia Aktualizacja: 10/16/2025#163 Rozdział 163
Ostatnia Aktualizacja: 10/16/2025#162 Rozdział 162
Ostatnia Aktualizacja: 10/16/2025
Może Ci się spodobać 😍
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Narzeczona Wojennego Boga Alpha
Jednak Aleksander jasno określił swoją decyzję przed całym światem: „Evelyn jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek poślubię.”
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Od Zastępczyni do Królowej
Zrozpaczona, Sable odkryła, że Darrell uprawia seks ze swoją byłą w ich łóżku, jednocześnie potajemnie przelewając setki tysięcy na wsparcie tej kobiety.
Jeszcze gorsze było podsłuchanie, jak Darrell śmieje się do swoich przyjaciół: "Jest przydatna—posłuszna, nie sprawia problemów, zajmuje się domem, a ja mogę ją przelecieć, kiedy tylko potrzebuję ulgi. Jest właściwie żywą pokojówką z korzyściami." Robił obleśne gesty, które wywoływały śmiech jego przyjaciół.
W rozpaczy Sable odeszła, odzyskała swoją prawdziwą tożsamość i poślubiła swojego sąsiada z dzieciństwa—Lykańskiego Króla Caelana, starszego od niej o dziewięć lat i jej przeznaczonego partnera. Teraz Darrell desperacko próbuje ją odzyskać. Jak potoczy się jej zemsta?
Od zastępczyni do królowej—jej zemsta właśnie się zaczęła!
Związana z Panem Blackiem
Oboje się zakochali, ale czy ta miłość przetrwa na zawsze?
Śledź piękną historię Adama Blacka i Tii Nelson.












