Czas Omeg

Czas Omeg

Emma Mountford · Zakończone · 160.9k słów

1.1k
Gorące
7k
Wyświetlenia
201
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

"To właśnie chcesz mi zrobić?" Nawet nie wiedziałam, czy chcę usłyszeć jego odpowiedź, bo w głębi duszy już wiedziałam.

"Tak." Lincoln nawet się nie zawahał. Jego ręka przesunęła się w górę, by objąć moją wzgórkę. "Od momentu, gdy cię po raz pierwszy zobaczyłem, aż do tej chwili, chcę cię wypełnić. Rozciągnąć cię i zamknąć się tak głęboko w twojej cipce, że będziesz krzyczeć, bo nie będziesz wiedziała, gdzie ja się kończę, a ty zaczynasz."

Usta Lincolna znalazły moją szyję i ugryzł. "Nie zabieranie cię jest najtrudniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek musiałem zrobić."

"Chcesz mnie skrzywdzić?" Mój głos był gruby od łez.

"Tak." Lincoln poruszył się pode mną. Pocierając tam i z powrotem wzdłuż szczeliny mojej pupy. "Czy to właśnie chcesz usłyszeć, Hope? Tak, chcę, żebyś krzyczała."


Artystka Hope znajduje się w brutalnym świecie, gdzie piękno zniknęło, zastąpione przez przemoc i rozpacz. W tym brutalnym społeczeństwie kobiety są zmuszane do stania się seksualnymi towarzyszkami - wymieniając swoje ciała na ochronę i przetrwanie.
Hope odmawia zaakceptowania tego losu. Ucieka w niebezpieczną dzicz, zdeterminowana, by przetrwać na własnych warunkach, tylko po to, by napotkać legendarnego wilkołaka, Alfę Lincolna. Ten potężny przywódca kontroluje system towarzyszek, jednak od ich pierwszego spotkania wydaje się niewytłumaczalnie przyciągany do Hope w sposób, który łamie wszystkie zasady.
Kiedy Hope odkrywa starożytny list, który ujawnia szokujące prawdy o tym świecie, musi stawić czoła nie tylko surowej rzeczywistości swojej sytuacji, ale także zakazanej atrakcji, która rośnie między nimi - miłości, która może zniszczyć wszystko, co znają.

Rozdział 1

Nadzieja

Jasne światła ulicy za oknami taksówki przemykały obok, rozmazane mieszanką białych i czerwonych świateł oraz deszczu, co sprawiało, że trudno było dostrzec cokolwiek konkretnego na ulicy.

Poczułabym się jeszcze gorzej, gdyby nie chłodne szkło przyciśnięte do mojego policzka. Jego zimno pomagało ukoić łzy, które płynęły po mojej twarzy od momentu, gdy opuściłam mieszkanie Justina.

Trzy lata poszły na marne.

Dokładnie trzy lata i dziewięć miesięcy i po co?

Dla absolutnie niczego.

Zawsze myślałam, że Justin jest miłością mojego życia. Mężczyzną, z którym spędzę resztę swoich dni. Ale to było wtedy, kiedy byłam młoda i głupia. Wtedy, kiedy myślałam, że ma jakieś ambicje.

Wtedy, kiedy…

Nie miało znaczenia, co myślałam, i doprowadziłabym się do szaleństwa, gdybym pozwoliła, by te myśli mnie opanowały. Kochałam go.

Ale nie mogłam z nim być.

Chciałam coś osiągnąć w życiu, chciałam zwiedzać świat i rysować to, co widziałam, a on chciał…

Cóż, nie wiedziałam, czego chciał, bo nie byłam pewna, czy on sam to wiedział, ale na pewno nie tego samego co ja. Był zbyt zajęty graniem w swoje gry komputerowe i narzekaniem na koniec świata.

Jakby to miało się wydarzyć lada dzień. Szalone rozmowy o zbliżających się wojnach i tajnych eksperymentach rządowych. Była nawet jedna o rządzie, który ulepsza ludzi... tworząc z nich jakieś hybrydy człowieka i zwierzęcia, które miały być używane jako superżołnierze. To była moja ulubiona, bo pokazywała, jak bardzo był szalony.

Gdybym musiała wysłuchać jeszcze jednej teorii spiskowej czy planu na apokalipsę, straciłabym chęć do życia.

Świat był pełen piękna, szkoda tylko, że on tego nie widział.

Więc nie miało znaczenia, czy odejście od niego i zakończenie naszego związku bolało mnie w środku, wiedziałam, że to dla najlepszego.

Byliśmy po prostu dwoma zupełnie różnymi ludźmi. I zmierzaliśmy w zupełnie innych kierunkach.

„Wszystko w porządku tam z tyłu?”

Głęboki, męski głos kierowcy zaskoczył mnie i pisnęłam, zanim zdążyłam się powstrzymać. Podniosłam wzrok, by spotkać jego spojrzenie w lusterku wstecznym, wyprostowałam się i skinęłam głową.

Dziwne, że do mnie mówił. Taksówkarze w dużych miastach zazwyczaj tego nie robią. Przynajmniej nie do kogoś, kto nie jest turystą, a wystarczyło jedno spojrzenie na mnie, żeby wiedzieć, że się tu urodziłam.

Do tego miałam rozmazany tusz na policzkach i szlochałam suchymi łzami, nie byłam dokładnie przyjaznym widokiem, a jednak on do mnie mówił.

I nie tylko mówił, patrzył na mnie z dziwnym wyrazem twarzy, mrużąc oczy.

Wypuściłam drżący oddech i zmusiłam się do uśmiechu. „Tak, wszystko w porządku.” Mały wzruszenie ramion. „Nigdy nie było lepiej. Dobrze pozbyć się martwego ciężaru, wiesz?” Uśmiechnęłam się, ale on nie powiedział ani słowa, tylko nadal patrzył. „Jutro wyjeżdżam w podróż. Z przyjaciółmi i rodziną.” Dodałam łatwe kłamstwo, bo nie zamierzałam pozwolić, żeby jakiś taksówkarz porwał mnie i zrobił mi coś strasznego, myśląc, że jestem słabą kobietą.

Nie, żadnych prób porwania mnie. Mam życie do przeżycia. I skopię tyłek każdemu, kto spróbuje mnie zatrzymać. Dwanaście lat karate w końcu się przyda. Nie że naprawdę myślałam, że mnie porwie, nie byłam aż tak paranoiczna jak Justin, ale zabawne było myśleć, jak mogłabym skopać jego pulchny tyłek, gdyby spróbował.

„To dobrze.” Przez chwilę jego oczy wpatrywały się w moje. „Że lubisz przygody.” Wrócił do skupiania się na drodze, a ja zamilkłam, gdy moja ulica pojawiła się w zasięgu wzroku. "Wyglądasz na silną i piękną. Poradzisz sobie."

Oczywiście, że byłam paranoiczna. On po prostu prowadził rozmowę. Pewnie próbował, żeby czas szybciej mijał na jego nocnej zmianie. Poza tym płakałam, a jaki to byłby mężczyzna, gdyby nie zapytał płaczącej kobiety, czy wszystko w porządku.

Beznadziejny, taki właśnie.

Czasami mężczyźni po prostu nie mogą wygrać.

„To numer sześć”. Grzebiąc w torbie, wyciągnęłam portmonetkę i czekałam, aż zatrzyma samochód. Teraz najbardziej chciałam się położyć i płakać. W ten sposób mogłabym obudzić się rano i być w porządku z tym, że pozwalam odejść miłości mojego życia.

Samochód zatrzymał się płynnie, nachyliłam się do przodu, wrzuciłam pieniądze do jego czekającej dłoni i otworzyłam drzwi. Deszcz bił mnie w twarz.

„Dziękuję”. Miałam już obie nogi na chodniku i zamierzałam wstać i zamknąć drzwi, gdy on odezwał się zza mnie.

„Pani, zgubiła to pani”.

Odwróciłam się w pół i spojrzałam na błysk złota wiszący z jego ręki.

„Przepraszam, to nie moje”. Nigdy wcześniej tego nie widziałam, to było masywne. Męski zegarek, coś czego w ogóle bym nie nosiła.

Między jego brwiami pojawiła się zmarszczka, gdy wyciągnął go jednym palcem. „Jest pani pewna?” Zmarszczka pogłębiła się. „Widziałem, jak wypadł z pani torby, gdy wysiadała”.

„Ja-”

„Wygląda na drogi. Może należał do chłopaka?”

„Może, ale-”

„Mogę go zabrać do biura i umieścić w zgubach i znalezionych, ale wygląda na drogi i nie chciałbym, żeby go ktoś zabrał”.

„Tak, może wpadł do mojej torby, oddam go jemu rano”. Powoli wzięłam metal od niego i zamknęłam rękę wokół niego. Wcale nie zamierzałam tego zrobić, ale zostawiłabym wiadomość, że może go odebrać z domu moich rodziców.

„Przykro mi”. Powiedział cicho i to nie miało dla mnie sensu. Dlaczego przepraszał za to, że zgubiłam coś w jego taksówce. „Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze”.

„Dzięki jeszcze raz”. Wstałam, zamknęłam drzwi samochodu i stałam tam w deszczu. Podniosłam twarz do góry, żeby deszcz zmył łzy z mojej twarzy. Przycisnął moje ciemnoczerwone włosy do skóry głowy, ale nie obchodziło mnie to. Wiatr i deszcz były przyjemne. Jakby mogły zmyć wszystkie moje problemy, gdybym stała tu wystarczająco długo. Nie zamierzałam tego robić. Musiałam wejść do środka, zanim złapię przeziębienie lub zanim któryś z moich rodziców mnie zauważy i zacznie zadawać pytania, na które nie byłam gotowa odpowiedzieć.

Poza tym było chłodno. Zimno, właściwie.

Wszystko było zimne. Wszystko oprócz masywnego zegarka w mojej ręce. Metal wydawał się być podgrzany i robił się coraz gorętszy z każdą sekundą. Zdezorientowana, spojrzałam na niego, gdy taksówka odjechała z piskiem opon na mokrym asfalcie. Przez chwilę patrzyłam na szybko znikające światła, a potem westchnęłam.

I wtedy to poczułam. Skurcz w żołądku, jakby ziemia przechyliła się pod moimi stopami. Mdłości wypełniły moje gardło.

Latarnie, które wcześniej były tak jasne, przygasły, a potem zaczęły migać, a złoto stawało się coraz gorętsze.

„Ała”. Potrząsając ręką, pozwoliłam zegarkowi spaść, patrząc, jak spada na chodnik w zwolnionym tempie i jak jego tarcza pęka.

Potem zaczęłam spadać, spadać i spadać.

I przyciemnione światła nad moją głową wybuchły jasnością, tak silną, że mnie oślepiły i wszystko stało się czarne. Ale uczucie spadania pozostało. Jak we śnie, tylko wiedziałam, że nigdy nie uderzę o ziemię ani się nie obudzę. Moje ciało i dusza zostały rozciągnięte, a potem rozproszone na milion kawałków. Sto milionów lat wydawało się mijać, ale jednocześnie nie minęło wcale.

Moje oczy otworzyły się. Ciemność ustąpiła i spojrzałam prosto w niebo, które nie przypominało żadnego nieba, jakie kiedykolwiek widziałam. Ciemne chmury wrzały nad moją głową. Chodnik nie był nawet chodnikiem pod moimi plecami. Wszystko wokół mnie było nie tak, nawet zapach powietrza. Pachniało ozonem i chemikaliami. Gorzkie i drażniące.

Byłam obudzona i już nie spadałam, ale nie byłam też przed domem. W rzeczywistości nie wiedziałam, gdzie jestem. Podnosząc się do góry, rozejrzałam się i natychmiast żałowałam, że to zrobiłam.

„Czy wszystko w porządku?” Mężczyzna podbiegł, aby uklęknąć obok mnie. „Nie można tu być po zmroku, pani, to niebezpieczne”.

Nie musiał mi tego mówić. Widziałam, że to niebezpieczne. Byłam tuż przed domem rodziców, ale już nie byłam.

Nie, nie byłam w domu, obudziłam się w samym środku czegoś, co wyglądało jak piekielny krajobraz.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

26.1k Wyświetlenia · W trakcie · Daniella AGUOCHA
Elena Walsh okazuje się prawdziwą dziedziczką jednej z najbogatszych rodzin w Mayfield.
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.

Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.

Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.

Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.

Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.

Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

316.8k Wyświetlenia · Zakończone · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

150.4k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.9k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

94.9k Wyświetlenia · Zakończone · Calista York
Trzy dni przed zaręczynami przyłapała swojego narzeczonego i przyrodnią siostrę na zdradzie, co złamało jej serce. W strugach deszczu, mężczyzna, który ją kochał, podniósł ją, mówiąc: "W końcu cię znalazłem." Po jednorazowej nocy, pośpiesznie się pobrali. Wkrótce odkryła, że jest Ministrem Finansów i prezesem największego konglomeratu. Jednocześnie zdała sobie sprawę, że straciła osiem lat wspomnień, a jej tożsamość wydawała się niezwykle wyjątkowa...
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.9m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

537.6k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Zemsta Opuszczonej Luny

Zemsta Opuszczonej Luny

328.3k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
– Jakie to troskliwe.

– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.

– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.

– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…

Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.

Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.

Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.

Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

37.4k Wyświetlenia · W trakcie · ranatalashier
— Rozpierdolę cię, zniszczę cię tak samo, jak twój ojciec zniszczył mojego.

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.