
Deszcz i Popioły
Amy T · Zakończone · 164.1k słów
Wstęp
Kiedy Rain kończy osiemnaście lat i znajduje swoją bratnią duszę, myśli, że w końcu będzie kochana i zazna szczęśliwego zakończenia. Ale los ma dziwny sposób, by raz po raz uderzać Rain w twarz.
Rozdział 1
Ogniska płoną w ogrodzie przed domem stada Wilkołaków Księżycowego Półksiężyca. Wielu członków stada, zwłaszcza nastolatków lub niezamężnych dorosłych, zbiera się wokół, rozmawiając lub tańcząc. Zawsze jest alkohol i jedzenie, a także muzyka. Nie zapominajmy o tym, bo co to za impreza bez dobrej muzyki? Nie żebym kiedykolwiek była zapraszana na te imprezy, ale lubię słuchać głośnego rytmu dochodzącego z głośników. To prawdopodobnie dlatego zaczęłam ukrywać się na orzechu włoskim. Odkąd skończyłam osiem lat, nosiłam ze sobą kawałek papieru i ołówek, i rysowałam, słuchając tego, co działo się wokół ognisk.
Szkic, nad którym pracowałam przez ostatnie kilka dni, leży zapomniany na moich kolanach. Świetliki tańczące w powietrzu przykuły całą moją uwagę, gdy powoli wyciszałam muzykę i głosy wokół ogrodu. Cicho obserwuję je z gałęzi, na której się usadowiłam, opierając plecy o pień drzewa. To moje ulubione miejsce w stadzie. Nikt mi tu nie przeszkadza. Zwykle ukrywam się między liśćmi i oglądam zachód słońca, wyobrażając sobie, że jestem daleko stąd.
Kiedy rysuję, mój umysł ucieka do świata, gdzie kolory, linie i kształty łączą się, tworząc coś pięknego. Pomaga mi to zapomnieć, jak bardzo stado, w którym się urodziłam, mnie nienawidzi. Często zastanawiałam się, czy mój status Omegi ma z tym coś wspólnego; tradycyjnie Omegi powinny być chronione przez stada, zwłaszcza przez Alfy. Niestety, w moim stadzie – Stado Księżycowego Półksiężyca – rzeczywistość jest inna.
Wszyscy mnie źle traktują. Nie tylko dlatego, że jestem Omegą, ale także – według nich – zabiłam moich rodziców, gdy miałam trzy lata. Byłam wtedy tak mała, że nie pamiętam tamtej nocy ani moich rodziców, ale z tego, co słyszałam, dom, w którym mieszkaliśmy, spłonął doszczętnie. Gdy członkowie stada odkryli, co się stało, znaleźli mnie wśród popiołów i spalonego drewna, otoczoną ogniem. Według nich, moje oczy były jak rubiny, a moje włosy, które kiedyś były czarne, teraz stały się czerwone. Kilka godzin później naturalny kolor moich oczu – zielony – powrócił, ale moje włosy zachowały szkarłatny odcień. Mała korona płomieni pojawiła się na moim lewym ramieniu, co sprawiło, że uznali mnie za morderczynię. Ludzie wierzyli również, że zostałam przeklęta przez Boginię Księżyca, ponieważ czerwony kolor zwykle kojarzy się z wampirami. Jeśli jest coś, czego wilkołak nienawidzi najbardziej, to wampir.
Jako kara za to, co zrobiłam rodzicom i za to, że zostałam oznaczona przez Boginię Księżyca jako morderczyni, stałam się współczesną Kopciuszkiem. Każdego dnia, około 5:30 rano, zaczynam swój dzień. Oczekuje się ode mnie, że kuchnia będzie lśniąca, podobnie jak jadalnia. Pani Marian, główna kucharka stada, nie tylko krzyczy na mnie lub mnie bije, jeśli nie posprzątam wszystkiego tak, jak jej się podoba, ale także głodzi mnie przez kilka dni. Nikt się tym nie przejmuje. Kiedy kończę pracę o 21:00, jestem gotowa paść z głodu i zmęczenia.
Nawet teraz nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam porządny posiłek. Jeśli kiedykolwiek taki miałam. Wilkołaki są silniejsze od ludzi i mogą przeżyć bez jedzenia przez kilka dni, nadal funkcjonując. Jednak... kiedy przez lata nie jesz wystarczająco, aby przeżyć, każdy kęs jest na wagę złota. Zwłaszcza gdy oczekuje się ode mnie, że będę utrzymywać i sprzątać cały dom stada, prać, pakować śniadaniówki szczeniętom i robić wiele innych rzeczy.
Nie przeszkadza mi ciężka praca. Pomaga mi odciągnąć myśli od tego, jak stado mnie traktuje. Większość czasu trzyma mnie to z dala od kłopotów, ponieważ wielu lubi mnie dręczyć. Niedługo skończę dziewiętnaście lat. W momencie, gdy zegar wybije północ, odchodzę. Sayonara, kochani! Niech stado radzi sobie z własnym bałaganem. Chcę zobaczyć, jak poradzą sobie ze wszystkimi obowiązkami, gdy mnie już nie będzie, ponieważ jestem jedyną Omegą tutaj. Wydaje się, że uważają, że Omegi są tylko do sprzątania. Szczerze mówiąc, w ogóle mnie to nie ciekawi.
Mój nauczyciel sztuki, pan Smith, pomaga mi dostać się na Akademię Sztuk Pięknych w Bukareszcie lub na jakąkolwiek inną uczelnię. To dla mnie trochę trudne, ponieważ byłam uczona w domu, co nie jest uznawane w Rumunii. Jednak pan Smith ma przyjaciół pracujących na kilku uczelniach w całym kraju, którzy mogą mi pomóc. Gdyby nie pan Smith, byłabym zgubiona i w tarapatach. On jest jedynym, który okazuje mi jakiekolwiek uczucia, i bez jego pomocy prawdopodobnie zostałabym wyrzutkiem, czego nie pragnę, ponieważ Omegi wchodzą w 'cieczkę' i chcą być w pobliżu Alf.
Głośny śmiech przerywa muzykę, wyrywając mnie z myśli, i wciągam powietrze. Wilkołaki mają bardzo wyczulony węch, ale mówi się, że to Omegi mają najlepszy nos w stadzie. Z mojego miejsca mogę obserwować, nie będąc zauważonym.
Zanurzam się w myślach, gdy nagły wybuch śmiechu mnie przerywa. Instynktownie biorę głęboki oddech, używając mojego czułego nosa, aby zidentyfikować źródło zapachu. Będąc Omegą w stadzie, mam najostrzejszy węch. Pozostaję ukryty, obserwując wszystko, nie będąc zauważonym.
W powietrzu unoszą się różne zapachy, ale ten, który przyciąga moją uwagę, to lawenda. Należy do Ruth, mojej kuzynki. Inny to pomarańcze, co oznacza Jordana - przyszłego Alfę stada. Drżę na myśl o Jordanie jako moim Alfie. On i Ruth to utrapienie mojego życia. Jordan śmieje się z czegoś, co powiedziała Ruth. Jak mógłby nie? W końcu Ruth to wszystko, czym ja nigdy nie będę: wysoka, zdrowa, blondynka, niebieskie oczy, niesamowite piersi, świetny tyłek - marzenie każdego mężczyzny. Przynajmniej tak mówią większość mężczyzn w stadzie o Ruth - że jest piękna. Ja nie jestem. Jestem tak chuda, że mogłabym przypominać deskę.
Jeśli chodzi o Jordana... przypuszczam, że kobiety mogłyby za nim szaleć. W końcu, kto nie chciałby mieć za partnera silnego, wysokiego, blond mężczyzny? Szkoda, że jego mózg jest wielkości groszku.
Mogę być jedyną w stadzie, która z pasją nienawidzi Jordana. Odkąd pamiętam, Jordan mnie prześladował. To nie było nic poważnego, ale i tak sprawiło, że go nienawidzę. Staram się ukrywać moje uczucia przed nim. Nie jestem pewna, jak by zareagował, gdyby dowiedział się, ile nocy spędziłam, marząc, że poślizgnie się na lodzie i złamie kark. Niemożliwe, wiem, ponieważ wilkołaki mają dwie strony - ludzką i zwierzęcą. Dzięki temu stworzenia wilkołaków są trudniejsze do zabicia.
Jordan pochyla głowę i mówi coś do ucha Ruth. Ona odwraca głowę, prawie go całując, ale on odsuwa się od niej. Jestem pewna, że wszyscy w stadzie wiedzą, że Ruth jest beznadziejnie zakochana w Jordanie lub... w idei bycia przyszłą Luną stada. Skończyła dziewiętnaście lat cztery miesiące temu. Kiedy zdała sobie sprawę, że nie jest bratnią duszą Jordana, miała załamanie - ponieważ Jordan osiedli się tylko z tą, która jest mu przeznaczona, jego bratnią duszą. Jeszcze jej nie znalazł. W ciągu ostatniego roku stał się trochę niecierpliwy, ponieważ ma dwadzieścia dwa lata, a stado naciska na niego, by ją znalazł. Mogę go nienawidzić, ale nadal nie chciałabym być na jego miejscu. Ciągłe pytania "czy już ją znalazłeś?" doprowadziłyby mnie do szału.
Safia, mój wilk, przesyła mi obraz Jordana z rudowłosą dziewczyną obok niego - karmelizowane jabłka nad jej głową - i mentalnie unoszę brew na nią. Nie jestem jak większość ludzi, ponieważ cierpię na prozopagnozję, czyli ślepotę twarzy. Nie widzę twarzy. Są dla mnie rozmazane, więc bycie wilkołakiem to błogosławieństwo. Mogę rozpoznać po zapachu, kto jest kim i jak się czuje. Safia jest też... inna. Zwierzęca strona wilkołaka może rozmawiać z ludzką stroną, ale Safia nie ma głosu, więc przesyła mi obrazy, kiedy chce mi coś powiedzieć. Z czasem stworzyliśmy własny sposób komunikacji i teraz porozumiewamy się bez problemów. Pomarańcze oznaczają Jordana; lawenda Ruth; szare chmury, gdy ktoś jest zdenerwowany; pioruny, gdy chce mi dać znać, że ktoś jest wściekły; tęcze oznaczają szczęście.
Ruth próbuje ponownie zbliżyć się do Jordana, ale on ją odpycha. Safia daje mi znać, że Jordan jest zły. Przewracam oczami.
Do momentu, gdy Ruth skończyła dziewiętnaście lat - wieku, w którym wilkołaki są uważane za dorosłe i mogą poczuć swoje bratnie dusze - Jordan interesował się Ruth, a ja mogłam ich przyłapać na seksie raz czy dwa. Udawałam, że tego nie widzę i kontynuowałam to, co robiłam. Ruth była więcej niż szczęśliwa, mogąc wszystkim powiedzieć, że Jordan się nią interesuje. W dniu, w którym skończyła dziewiętnaście lat i Jordan wiedział, że nie są sobie przeznaczeni, zwrócił uwagę na inną dziewczynę. Jednakże, ponieważ była zakochana w innym członku stada, Jordan się wycofał. Od tamtej pory jest singlem. Nie że mnie to obchodzi.
Safia nalega na obraz Jordana i rudowłosej dziewczyny, którą zakładam, że jestem ja, ponieważ mój zapach to karmel i jabłka. Od kilku miesięcy jest obsesyjnie zainteresowana Titanem, wilkiem Jordana.
’Wiesz, jak bardzo nienawidzę Jordana, prawda? I wątpię, żeby on był zadowolony z mojego towarzystwa. Za każdym razem, gdy się spotykamy, kończy się to dla mnie większą ilością pracy,’ mówię do Safii.
Jeśli nie kopnie wiadra z wodą, której używam do mycia podłóg, znajdzie inne sposoby, żeby mnie dręczyć. Pewnie będzie mnie wyzywał, a jeśli będzie w naprawdę złym humorze, może nawet mnie popchnie albo sprawi, że się przewrócę.
Safia jęczy. Bycie samotnym wilkiem w stadzie jest trudne. Kiedy jest pełnia, zazwyczaj biegamy sami, podczas gdy reszta stada biega razem. W sumie to wolę, bo pewnie ciągle bym się oglądała za siebie, gdyby któryś z członków stada biegł obok mnie, zastanawiając się, czy mnie zaatakuje.
’Pewnego dnia znajdziemy tego, który jest nam przeznaczony. Naszą bratnią duszę. Nigdy już nie będziemy sami. Gdy pełnia księżyca wzejdzie nad lasem, będziemy biegać obok naszej bratniej duszy,’ mówię, próbując pocieszyć Safię. Z nas dwóch to ona najbardziej cierpi z powodu braku przyjaciół i towarzystwa. Ja jestem więcej niż szczęśliwa, nie rozmawiając z nikim ze stada przez kilka dni z rzędu.
Wilkołaki nie są stworzone do samotności. Dlatego wielu samotników po latach izolacji popada w szaleństwo. Niektórzy z nich łączą się w grupy i tworzą stada, które, choć nie są akceptowane przez Radę Starszych, utrzymują ich przy zdrowych zmysłach.
Safia próbuje mi wytłumaczyć, że Tytan nie tylko jest dobrym wilkiem, ale też chciałby biegać z nami. Niech mnie! Nie mam nic przeciwko Tytanowi. Ale Jordan pewnie zabiłby mnie, zanim pobiegłby ze mną.
Wkładam szkicownik do plecaka i schodzę na dół, chcąc pójść do swojego pokoju i się wyspać. Urodziny Jordana są za dwa dni, co oznacza więcej pracy dla mnie. Nieparzyste samice z innych stad mają przyjechać i paradować przed Jordanem, żeby sprawdzić, czy któraś z nich jest jego bratnią duszą. Chociaż mi żal Tytana, mam nadzieję, że Jordan nigdy nie znajdzie swojej bratniej duszy.
Aby dostać się do swojego pokoju w Domu Stada, muszę przejść obok ognisk. Mam nadzieję, że nikt nie zwróci na mnie uwagi. Proszę, proszę, proszę…
„Jeśli to nie kundel,” mówi ktoś.
Nie muszę nawet wąchać jej zapachu, żeby wiedzieć, że to Ruth, bo tylko ona nazywa mnie kundlem. Albo mieszańcem. Albo jakimkolwiek innym obraźliwym słowem, które jej przyjdzie do głowy.
Próbuję iść dalej, udając, że jej nie słyszałam, ale grupa jej przyjaciół blokuje mi drogę. Zazwyczaj mnie ignorują, tak jak ja ich. Jednak dzisiaj wieczorem jest jeden z tych wieczorów, kiedy chcą się zabawić kosztem Omegi. Przenośnie, nie dosłownie.
Zanim zdążę coś odpowiedzieć Ruth, dodaje: „Co tu robisz? Czy nie powinnaś upewnić się, że wszystko jest gotowe na specjalny dzień Jordy’ego? Prawda, Misiu-Pysiu?”
Próbuję nie przewracać oczami, ale pewnie by się zakręciły jak bębny w jednorękim bandycie. Kto tak mówi? Jordy… Misiu-Pysiu… która oczywiście jest Hannah, najlepszą przyjaciółką Ruth.
„Zawsze masz rację, Ruthy,” odpowiada Hannah.
Czy one mają sześć lat?
Co Jordan albo inni mężczyźni w stadzie widzą w Ruth? Jest wkurzająca jak cholera. Pewnie dlatego, że jest piękna, ale skoro nie widzę twarzy, znajduję inne rzeczy atrakcyjne.
„Idę do swojego pokoju, bo mam wolny czas,” odpowiadam. Nie że muszę tłumaczyć się Ruth, ale tak jest łatwiej.
„Gdybym miała zostać Luną, musiałabym dopilnować, żebyś nigdy nie miała wolnej chwili,” mówi Ruth, a jej przyjaciółki przytakują. Niespodzianka.
„Cóż, dobrze, że nie jesteś przyszłą Luną. A teraz, jeśli będziecie tak miłe i pozwolicie mi przejść…” mówię.
„Nawet nie wiem, dlaczego zawracamy sobie głowę rozmową z nią,” mówi Ariel. Nie jest zła, ale odkąd zaczęła spędzać więcej czasu z Ruth i jej sługusami, zaczęła mówić te same bzdury co Ruth. „Co jeśli Bogini Księżyca, nie wiem, ukarze nas za to, że jesteśmy blisko niej?”
Czy w stadzie panuje epidemia mózgów gadzich? Dlatego nienawidzę życia w tym stadzie, bo zawsze obwiniają mnie za wszystko, co im się nie uda.
Próbuję przepchnąć się przez krąg, który się wokół mnie tworzy, kiedy ktoś szarpie mój plecak. Obracam się, mając nadzieję wyczuć zapach tego, kto zabrał mi rzeczy, kiedy uderza mnie silny zapach pomarańczy.
Jordan.
To on zabrał mój plecak. Oczywiście, że to musiał być on.
„Czy mogę odzyskać mój plecak?” pytam, starając się, żeby nie brzmieć tak wściekle, jak się czuję.
Po całym dniu klęczenia i szorowania podłóg, chcę tylko udać się do swojego pokoju i zasnąć. Czy to za dużo, by prosić?
Jordan uśmiecha się złośliwie—przynajmniej według Safii. Papieros tkwi w lewym kąciku jego ust. „Tylko jeśli ładnie poprosisz.”
Co on ma do mnie? Czy nie wystarczająco mnie dręczył, teraz muszę jeszcze błagać o swoje rzeczy? „Proszę.”
Ruth parska śmiechem. „Jak na kogoś, kto żyje z łaski stada, powinieneś bardziej popracować nad swoim 'proszę'.”
Ponieważ nie mam rodziny, która by mnie utrzymywała, stado rzuca mi swoje resztki—od starych ubrań, które najczęściej są albo za małe, albo za duże, po resztki z ich posiłków. Ale jestem wdzięczny za wszystko, co dostaję. Koszula, którą noszę, należała do jednego z wojowników stada, a kiedy była już za bardzo znoszona i pełna dziur, podarował mi ją na ostatnie Boże Narodzenie. Mam podstawowy zestaw do szycia, więc naprawienie jej nie było problemem. A stare dżinsy, jestem pewien, należały kiedyś do Ruth.
Stado Księżycowego Półksiężyca nie jest zbyt duże—około stu członków—ani bogate, jak inne stada, więc przekazywanie ubrań jest dość powszechne. Ruth uwielbia ubrania, ale nigdy nie była zmuszona nosić rzeczy po innych. Kiedy się nimi znudzi, albo daje je innej samicy, albo mnie… jeśli jest wystarczająco hojna, a ubrania zawsze są zniszczone.
Jordan macha plecakiem przede mną, a ja próbuję go złapać. Może być stary jak Tutanchamon i brakować mu paska, ale to tam trzymam swoje szkice i ołówki. Nie mogę przestać rysować. To jedyna rzecz, która trzyma mnie przy zdrowych zmysłach, poza Safią. Jordan zaciąga się papierosem i wydmuchuje dym w moim kierunku. Jeśli nagle złapię papierosa i zgasiłbym go na jego języku, czy przynajmniej zapewni mi to szybką śmierć?
„Wiesz co,” mówi Jordan. „Po tym, jak zajrzę do plecaka, oddam ci go.”
Wolałbym, żebyś tego nie robił, dziękuję bardzo, ponieważ nigdy nikomu nie pokazuję swoich rysunków poza panem Smithem. Ale oczywiście, nie mówię tego na głos.
„Nie,” zaczynam mówić, ale Jordan mnie ignoruje i otwiera plecak.
Jego brwi unoszą się—dzięki Safii wiem, że to zaskoczenie—gdy wyciąga mój szkicownik. Jest otwarty na stronie, na której rysowałem—Safia i Tytan biegnący przez las w pełni księżyca. To mój prezent dla niej na dziewiętnaste urodziny.
„Co to jest?” pyta, jego głos brzmi zszokowany i zmieszany.
Czuję, jak inni na mnie patrzą, ale ich ignoruję. To nie tak, że mam tam narkotyki.
„Nic.” To nie jego sprawa. „Oddaj to!” żądam.
Jordan patrzy na mnie, a kiedy Safia daje mi znać, że jest zły, przełykam nerwowo. Jordan jest uciążliwy, ale zły Jordan to koszmar. Ostatnim razem, gdy go rozzłościłem, głodził mnie przez kilka dni. Lubię jedzenie.
„Czy właśnie wydałeś mi rozkaz?” warczy. Jego pomarańczowy zapach staje się pikantny, i nie potrzebuję Safii, żeby wiedzieć, jak bardzo jest zły.
„Nie,” mówię cicho.
Wpycha szkicownik do plecaka, po czym zarzuca go na lewe ramię. „Skoro miałeś czelność rysować Tytana, zatrzymuję to. Chcę zobaczyć, co jeszcze narysowałeś.”
Ruth śmieje się. „Ten kundel potrafi rysować?”
„Nie nazwałbym tego rysunkami. Bardziej przypominają bazgroły,” odpowiada sarkastycznie Jordan, zanim odchodzi—z moim plecakiem.
Jestem zdruzgotany. Bazgroły czy nie, są moje. Włożyłem w nie godziny pracy i chcę je z powrotem. Chociaż wiem, że Jordan nie odda mi moich rzeczy. Łzy napływają mi do oczu. Bez ołówków i papieru nie mogę rysować. Może pan Smith da mi więcej, ale czuję się źle, ciągle go o coś prosząc.
Ruth i reszta zaczynają się śmiać, a ja biegnę w stronę Domu Stada. Na szczęście nikt nie próbuje mnie zatrzymać.
Jeszcze tylko trzy tygodnie i będę wolny od tego stada, zwłaszcza od Jordana.
Kiedy docieram do swojego pokoju, trzaskam drzwiami, po czym opadam na materac i zakrywam się starym kocem.
W sekundzie, gdy stąd odejdę, zapomnę o wszystkim, co związane z tym stadem. Nie będę tęsknić za nikim ani za niczym. Ani za starymi deskami, które skrzypią pod moimi stopami, ani za moim pokojem—który kiedyś był pralnią—ani nawet za orzechem włoskim. Przesuwam się na materacu i przypadkowo uderzam nogą w stolik kawowy stojący u jego stóp. W wybuchu gniewu, Jordan lub jeden z jego przyjaciół kopnął go i złamał dwie nogi. Uratowałem go przed wyrzuceniem i naprawiłem.
Wzdycham, zdejmując trampki i wracając pod koc. Zasypiając, uświadamiam sobie, że będę tęsknić za orzechem włoskim. I za panem Smithem.
Ostatnie Rozdziały
#86 86. Rozdział bonusowy - Deszcz
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#85 Rozdział bonusowy
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#84 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#83 83. Caleb
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#82 82. Caleb
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#81 81. Deszcz
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#80 80. Caleb
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#79 79. Caleb
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#78 78. Deszcz
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#77 77. Deszcz
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia












