Dlaczego Nigdy Nie Powinieneś Ratować Bezpańskich Demonów

Dlaczego Nigdy Nie Powinieneś Ratować Bezpańskich Demonów

Kit Bryan · Zakończone · 248.1k słów

325
Gorące
92.3k
Wyświetlenia
3.8k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Czy kiedykolwiek słyszałeś powiedzenie, że nie powinno się karmić bezpańskich zwierząt, bo będą cię śledzić do domu? Okazuje się, że ta zasada dotyczy również demonów...
Nawet nie wiedziałam, że był demonem, ale teraz upiera się, że jest mi winien życie. Haczyk? Nie może odejść, dopóki nie "odpłaci się za przysługę", co oznacza, że jest zmuszony podążać za mną jak jakiś demoniczny cień. Dobra wiadomość jest taka, że będzie miał mnóstwo okazji, by mi się odpłacić.
Tylko... zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę chcę, żeby odszedł. Zwłaszcza gdy rzuca mi to spojrzenie, które sprawia, że serce bije mi szybciej. To takie spojrzenie, które sprawia, że myślę, że może nie miałabym nic przeciwko, żeby zostać uratowana trochę za bardzo.
Jasne, ma ogon, ale jest coś w nim, czego nie mogę się pozbyć. Może to sposób, w jaki jego głos obniża się, gdy się zbliża, albo może to po prostu dlatego, że zmywa naczynia po kolacji. Tak czy inaczej, zaczynam się przywiązywać. Nie, że to ma znaczenie, bo odchodzi. Wiem lepiej niż zakochać się w demonie... Prawda?

Fae są NAJGORSZE. Jestem sobie, zajmuję się swoimi sprawami, a tu nagle, bam, zostaję wciągnięty w krąg przywołania. Szczerze mówiąc, ktokolwiek pomyślał, że przywoływanie demonów to dobry pomysł, powinien zobaczyć, dlaczego wszyscy boją się demonów. Jeszcze lepiej? Ten Fae rzuca na mnie zaklęcie, że nie mogę wrócić do domu, dopóki nie zabiję kogoś dla niego.
Osoba, którą chce, żebym zabił? Kobieta, która uratowała mi życie. Nie tylko jest dobra, ale nie mogę się zmusić, żeby ją skrzywdzić. A najgorsze? Ona też jest w połowie fae, to tylko prosi się o kłopoty. Teraz jestem uwięziony, związany własną magią, chroniąc ją, próbując ignorować, jak bardzo chcę zostać. Ale nie mogę. Muszę w końcu odejść. Prawda?

Rozdział 1

OZ

Nie mogę się ruszyć. Tępy ból pulsuje w moich ramionach, promieniując do moich rąk, nóg, nawet ogona. Każda kończyna wydaje się ciężka, odłączona, jakby już nie należały do mnie. Próbuję się ruszyć, ale moje ciało odmawia posłuszeństwa. Panika bulgocze tuż pod powierzchnią, ale zmuszam ją do zniknięcia. Pokój, w którym się znajduję, jest ciemny. A może… nie? Coś lekkiego ociera się o moje rzęsy, materiał, może? Opaska na oczy. Dlaczego, do cholery, mam na sobie opaskę? Próbuję ocenić sytuację, ale myślenie boli. Moja czaszka pulsuje, jakby za oczami grał bęben. Moje usta są suche, język bezużyteczny na podniebieniu. Ugh. Co się stało? Miękki, celowy dźwięk rozlega się po lewej stronie. Ktoś tu jest. Nie jestem sam. Biorę powolny, ostrożny oddech. Zapach uderza mnie jak cios. Mdły, słodki, duszący, mocna mieszanka miodu i cukru. Przepełnia moje zmysły, zbyt bogaty, zbyt gęsty. Żołądek mi się przewraca. Jest tylko jeden rodzaj stworzenia o takim zapachu. Fae. Ale to nie ma sensu! Co do diabła robi Fae w demonicznym świecie? Nie należą tutaj. Nie mogą nawet tutaj DOTRZEĆ. Nie bez pomocy. Chyba że…

Nie… Nie, nie, nie. Cholera. Zostałem wezwany. To wyjaśnia, dlaczego nie mogę się ruszyć. Prawdopodobnie jestem uwięziony w kręgu przywołania. Opaska na oczy to kolejny środek ostrożności. Naprawdę sprytny. Bezpośredni kontakt wzrokowy z moim rodzajem może mieć… Niefortunne skutki. Potem pojawia się głos. Jest męski i zimny. Zbyt gładki, by należał do kogoś starego, ale zbyt celowy, by należał do kogoś młodego. Jest bezczasowy i przecina ciszę jak nóż.

„Demonie.” Mówi. To jest po prostu obraźliwe. Zna moje imię, musiał je znać, żeby mnie wezwać. Jak trudno jest używać imienia faceta?

„Zostałeś wezwany z bardzo konkretnym zadaniem. Jest ktoś, kogo muszę zabić. Ty ją zabijesz.” Fae ogłasza to, jakby mówił o pogodzie. Jego słowa uderzają mnie jak kamień.

„Jesteś związany z tym światem.” Kontynuuje.

„Twoje zdolności przejścia przez bramy są zablokowane, a nałożono na ciebie zaklęcie, które uniemożliwia przejście przez bramy stworzone przez innych. Gdy zadanie zostanie wykonane i otrzymam dowód, zdejmę zaklęcia. Będziesz wolny, by wrócić… do domu.” Pluje słowem, jakby było trucizną w jego ustach, jakby „dom” był czymś brudnym. Walczę z warkotem, który wzbiera w moim gardle. Myślę o moim rodzeństwie, moim młodszym bracie, który zbiera ciekawe kamienie, mojej siostrze z oczami jak srebrne gwiazdy. Jasne, demoniczny świat ma swoje wady, ale jest mój. Jest nasz. Nie chcę nikogo zabijać. Ale nie mogę tu zostać, przykuty do kaprysów jakiegoś pokręconego fae z kompleksem boga. Jaka jest alternatywa? Gnić tutaj na zawsze? Stać się jego zwierzakiem? Nie. Nie ma mowy. A poza tym, ktokolwiek ten fae chce zabić, prawdopodobnie nie jest niewinny. Dobrzy ludzie nie angażują się w fae jak on.

„Rozumiem.” Chrypię. Mój głos jest szorstki, suchy. Podejrzewam, że to efekt przywołania. Nie mogłem otworzyć bramy, więc zostałem właściwie wyrwany z mojego domu i wrzucony do innego świata w najbardziej bolesny sposób. To wyjaśnia, dlaczego zemdlałem.

„Dobrze.” Odpowiada fae. Jego ton sugeruje wszystko, tylko nie zadowolenie.

„Na szyi masz cienki łańcuszek. Gdy dziewczyna będzie martwa, załóż go na nią. Jej imię to Kacia Hunter. Nie zajmuj się tym zbyt długo. Nie lubię czekać.” Mówi gładko. Potem jego kroki zaczynają zanikać.

„Czekaj!” Wołam.

„Czy nie zamierzasz mnie uwolnić z kręgu?” Żądam. Śmieje się. To okrutny, elegancki dźwięk.

„Żebyś mógł mnie zaatakować? Nie sądzę. Magia wkrótce się wypali. Bądź cierpliwy.” Mówi swobodnie. Więcej kroków, a potem zniknął. Zostaję z opaską na oczach, sparaliżowany i całkowicie sam. Cisza wkrada się, rozciągając czas w coś powolnego i duszącego. Magia delikatnie trzaska pod moim ciałem, klatka, z której nie mogę uciec. Jestem bezradny, wrażliwy i niesamowicie wkurzony.

Cztery. Godziny.

Minęły cztery cholerne godziny, zanim magia w kręgu osłabła na tyle, że mogłem się znowu ruszyć. Gdy mogłem poruszyć choćby palcem, sztywność przejęła kontrolę nad całym moim ciałem. Każdy mięsień palił z wyczerpania i bezruchu. Stawy trzeszczały głośno, gdy usiadłem, przypominając mi, że zostałem wyrwany ze swojego świata, zanim zdążyłem zjeść kolację. Teraz jestem obolały, głodny i wciąż pół ślepy od ciemności. Z frustracją zrywam opaskę z oczu i mrużę je. Pokój wokół mnie jest mały, może dziesięć stóp szerokości, kamienne ściany zimne i bez wyrazu. W jednym rogu migocze pojedyncza latarnia, oferując słabe światło. Cienie, które tworzy, sprawiają, że wszystko wydaje się bardziej klaustrofobiczne, niż już jest. Rozciągam się, krzywiąc się, gdy coś w moich plecach trzeszczy. Ten cholerny fae. Nie dał mi NIC. Żadnej mapy. Żadnych instrukcji. Tylko imię, Kacia Hunter. Nie mam pojęcia, gdzie ona jest. Nie mam pojęcia, gdzie ja jestem, choć podejrzewam, że jestem w jednym ze światów ludzkich. Mogłaby być w następnym mieście, albo po drugiej stronie świata. Cholera, za wszystko co wiem, mogłaby nawet nie być na tej płaszczyźnie istnienia. To byłoby typowe dla fae, dać niejasne polecenie i oczekiwać, że sam wymyślisz, jak osiągnąć niemożliwe. Typowe. Zaczynam układać plan, ale mój żołądek przerywa mi tak głośnym burczeniem, że przysięgam, że odbija się echem od kamienia. Dobra. Priorytety. Nowy plan:

Krok pierwszy - jedzenie.

Krok drugi - znaleźć miejsce do spania do rana.

Krok trzeci - zrobić lepszy plan.

Z ciężkim westchnieniem zmieniam się w ludzką postać. I CHOLERA, boli! Moje rogi powoli cofają się do czaszki, ciągnąc gorący nacisk wzdłuż kości. Moje czarne oczy mętnieją, przechodząc w blady, burzowy szary i nieco osłabiając moje widzenie. Moja skóra, naturalnie głęboko węglowa szara, zaczyna się zmieniać, plama po plamie, w jasny, niemal chorobliwie blady ludzki odcień. Moje pazury cofają się z serią ostrych ukłuć, aż moje palce zaczynają przypominać coś bardziej akceptowalnego. Nie jest idealnie. Nigdy nie jest. Ale wystarczy. Każdy mięsień w moim ciele protestuje, gdy wymuszam zmianę, już krzycząc z powodu godzin bezruchu. Jęczę i zginam się wpół, oddychając przez to. To ciało jest tak ograniczające. Słabsze i bardziej kruche niż moja naturalna forma. Ale jest to konieczne. Ludzie mają tendencję do paniki, gdy widzą demony, zwłaszcza takie jak ja. W sumie... Zasłużyliśmy na tę reputację. Moja rasa JEST naturalnie drapieżna. Nie jesteśmy subtelni. A demony Kakos, takie jak ja, mają szczególny dar, albo przekleństwo, zależnie od tego, kogo zapytasz. Efekt koszmaru, jak to ludzie nazywają. Każdy, kto spojrzy nam w oczy w naszej prawdziwej formie, jest uderzony przytłaczającym, pierwotnym terrorem. Nie jest to zwykły strach, to paraliżująca, głęboka w duszy groza. Niszczy wszelkie racjonalne myśli. Ofiary czasami błagają o śmierć, tylko po to, aby uciec od tego. To nie jest sprawiedliwe. To nawet nie jest zamierzone. Ale się zdarza. Nigdy nie doświadczyłem tego osobiście, oczywiście, ale widziałem rezultaty. To... Nie jest ładne. Dlatego uczymy się zmieniać. Ukrywać się i wtapiać, gdy podróżujemy. Aby unikać paniki i niepotrzebnego rozlewu krwi. Zajęło mi lata, aby to opanować, a nawet teraz, nie jestem doskonały. Jedna rzecz, której nigdy nie udało mi się ukryć? Ogon. Próbowałem. Raz po raz próbowałem. Ale to czuję się ŹLE. Jak próba chodzenia bez jednej nogi. Wytrąca mnie z równowagi. Mój ogon jest długi i zręczny. Jest wystarczająco silny, aby działać jako dodatkowa kończyna, zakończony ostrym, ostrym jak brzytwa kolcem. Wzdycham i podnoszę koszulkę, owijając ogon ciasno wokół talii. Okręca się wokół mnie dwa razy, ciasno i zwinięty jak wąż. Naciągam koszulkę z powrotem, dopasowując ją do miejsca. Nie idealnie. Czuję się niezręcznie. Ograniczająco. Mój ogon drga instynktownie, reagując na moje rozdrażnienie, ale nie ma miejsca, aby się swobodnie poruszać. Przypomina mi to zwierzę w klatce. Powiedziano mi, że to trochę jak ogon kota reagujący na stres. Nie spędziłem jednak zbyt wiele czasu wśród kotów. Mimo to, to jest najlepsze, co mogę zrobić. Patrzę w dół. Brak butów. To się dzieje, gdy nikt nie daje ci czasu na przebranie się przed wyrwaniem z własnego świata. Moje stopy są gołe, podeszwy chropowate, ale nie na tyle, żeby wytrzymać długo na trudnym terenie. Moje paznokcie, choć już nie pazury, pozostają czarne. Mój odcień skóry jest teraz wystarczająco bliski, aby przejść jako człowiek, choć trochę zbyt blady. Mogę to udawać. Dopóki nikt aktywnie nie szuka demona, przejdę kontrolę... Mam nadzieję.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Syreny Mafii

Syreny Mafii

20.6k Wyświetlenia · Zakończone · black rose
„Jak to się nazywa, kiedy robię to?” zapytał Nixxon, przyciskając swoje usta do ust Vernona.

Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.

„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.

„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.


Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.

Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.

Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?

Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.

Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.

A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

539.9k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Dziewczyna, którą miliarder stracił

Dziewczyna, którą miliarder stracił

425.5k Wyświetlenia · W trakcie · sirenbeauty
Wybrał władzę zamiast niej. Teraz zaryzykuje wszystko, by ją odzyskać.

Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.

Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.

A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.

Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.

Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.

Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.

Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.

Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

304k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

317.5k Wyświetlenia · Zakończone · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

26.5k Wyświetlenia · W trakcie · Daniella AGUOCHA
Elena Walsh okazuje się prawdziwą dziedziczką jednej z najbogatszych rodzin w Mayfield.
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.

Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.

Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.

Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.

Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.

Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Polowanie Alfy

Polowanie Alfy

469.3k Wyświetlenia · W trakcie · Ms.M
Każda dziewczyna w wieku osiemnastu lat, jeśli nie zostanie sparowana, jest zgłaszana do Polowania Alf. Hazel nie jest wyjątkiem i jako jedyna nie widzi w tym szansy na znalezienie silnego Alfy, który by się nią zaopiekował, lecz raczej jako ceremonię, która odbiera wolną wolę i wysyła cię do lasu, byś była ścigana jak jeleń.

Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.

Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Po Romansie: W Ramionach Miliardera

Po Romansie: W Ramionach Miliardera

997.6k Wyświetlenia · W trakcie · Louisa
Od pierwszego zauroczenia do przysięgi małżeńskiej, George Capulet i ja byliśmy nierozłączni. Ale w naszym siódmym roku małżeństwa, on zaczął romansować ze swoją sekretarką.

W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...

Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.

George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.

Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"

Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.

Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.

"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"

George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"

"Obawiam się, że to niemożliwe."

Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

64.7k Wyświetlenia · Zakończone · chalista saqila
„Potrzebuję męża w trzy dni, albo stracę wszystko”.

Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,

Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.

Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.

Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.

Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Miłość mojego oprawcy

Miłość mojego oprawcy

246.3k Wyświetlenia · Zakończone · Stacy Rush
Przez całe życie byliśmy sąsiadami i kiedy byliśmy dziećmi, najlepszymi przyjaciółmi. Teraz jest moim dręczycielem, który twierdzi, że należę do niego — żeby mógł mnie gnębić. Jest tylko jeden drobny problem: odkąd skończyłam szesnaście lat, jestem w nim zakochana. Od dwóch lat Jace Palmer torturuje mnie swoim okrucieństwem na korytarzach naszego liceum, ale jak mam sprawić, żeby przestał, skoro to właśnie te same zachowania podniecają mnie bardziej, niż powinny. Zwłaszcza kiedy przyciska mnie do szafki i szepcze: „Byłaś niegrzeczną dziewczynką, Ella”.

Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?