
Dlaczego Nigdy Nie Powinieneś Ratować Bezpańskich Demonów
Kit Bryan · Zakończone · 248.1k słów
Wstęp
Nawet nie wiedziałam, że był demonem, ale teraz upiera się, że jest mi winien życie. Haczyk? Nie może odejść, dopóki nie "odpłaci się za przysługę", co oznacza, że jest zmuszony podążać za mną jak jakiś demoniczny cień. Dobra wiadomość jest taka, że będzie miał mnóstwo okazji, by mi się odpłacić.
Tylko... zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę chcę, żeby odszedł. Zwłaszcza gdy rzuca mi to spojrzenie, które sprawia, że serce bije mi szybciej. To takie spojrzenie, które sprawia, że myślę, że może nie miałabym nic przeciwko, żeby zostać uratowana trochę za bardzo.
Jasne, ma ogon, ale jest coś w nim, czego nie mogę się pozbyć. Może to sposób, w jaki jego głos obniża się, gdy się zbliża, albo może to po prostu dlatego, że zmywa naczynia po kolacji. Tak czy inaczej, zaczynam się przywiązywać. Nie, że to ma znaczenie, bo odchodzi. Wiem lepiej niż zakochać się w demonie... Prawda?
Fae są NAJGORSZE. Jestem sobie, zajmuję się swoimi sprawami, a tu nagle, bam, zostaję wciągnięty w krąg przywołania. Szczerze mówiąc, ktokolwiek pomyślał, że przywoływanie demonów to dobry pomysł, powinien zobaczyć, dlaczego wszyscy boją się demonów. Jeszcze lepiej? Ten Fae rzuca na mnie zaklęcie, że nie mogę wrócić do domu, dopóki nie zabiję kogoś dla niego.
Osoba, którą chce, żebym zabił? Kobieta, która uratowała mi życie. Nie tylko jest dobra, ale nie mogę się zmusić, żeby ją skrzywdzić. A najgorsze? Ona też jest w połowie fae, to tylko prosi się o kłopoty. Teraz jestem uwięziony, związany własną magią, chroniąc ją, próbując ignorować, jak bardzo chcę zostać. Ale nie mogę. Muszę w końcu odejść. Prawda?
Rozdział 1
OZ
Nie mogę się ruszyć. Tępy ból pulsuje w moich ramionach, promieniując do moich rąk, nóg, nawet ogona. Każda kończyna wydaje się ciężka, odłączona, jakby już nie należały do mnie. Próbuję się ruszyć, ale moje ciało odmawia posłuszeństwa. Panika bulgocze tuż pod powierzchnią, ale zmuszam ją do zniknięcia. Pokój, w którym się znajduję, jest ciemny. A może… nie? Coś lekkiego ociera się o moje rzęsy, materiał, może? Opaska na oczy. Dlaczego, do cholery, mam na sobie opaskę? Próbuję ocenić sytuację, ale myślenie boli. Moja czaszka pulsuje, jakby za oczami grał bęben. Moje usta są suche, język bezużyteczny na podniebieniu. Ugh. Co się stało? Miękki, celowy dźwięk rozlega się po lewej stronie. Ktoś tu jest. Nie jestem sam. Biorę powolny, ostrożny oddech. Zapach uderza mnie jak cios. Mdły, słodki, duszący, mocna mieszanka miodu i cukru. Przepełnia moje zmysły, zbyt bogaty, zbyt gęsty. Żołądek mi się przewraca. Jest tylko jeden rodzaj stworzenia o takim zapachu. Fae. Ale to nie ma sensu! Co do diabła robi Fae w demonicznym świecie? Nie należą tutaj. Nie mogą nawet tutaj DOTRZEĆ. Nie bez pomocy. Chyba że…
Nie… Nie, nie, nie. Cholera. Zostałem wezwany. To wyjaśnia, dlaczego nie mogę się ruszyć. Prawdopodobnie jestem uwięziony w kręgu przywołania. Opaska na oczy to kolejny środek ostrożności. Naprawdę sprytny. Bezpośredni kontakt wzrokowy z moim rodzajem może mieć… Niefortunne skutki. Potem pojawia się głos. Jest męski i zimny. Zbyt gładki, by należał do kogoś starego, ale zbyt celowy, by należał do kogoś młodego. Jest bezczasowy i przecina ciszę jak nóż.
„Demonie.” Mówi. To jest po prostu obraźliwe. Zna moje imię, musiał je znać, żeby mnie wezwać. Jak trudno jest używać imienia faceta?
„Zostałeś wezwany z bardzo konkretnym zadaniem. Jest ktoś, kogo muszę zabić. Ty ją zabijesz.” Fae ogłasza to, jakby mówił o pogodzie. Jego słowa uderzają mnie jak kamień.
„Jesteś związany z tym światem.” Kontynuuje.
„Twoje zdolności przejścia przez bramy są zablokowane, a nałożono na ciebie zaklęcie, które uniemożliwia przejście przez bramy stworzone przez innych. Gdy zadanie zostanie wykonane i otrzymam dowód, zdejmę zaklęcia. Będziesz wolny, by wrócić… do domu.” Pluje słowem, jakby było trucizną w jego ustach, jakby „dom” był czymś brudnym. Walczę z warkotem, który wzbiera w moim gardle. Myślę o moim rodzeństwie, moim młodszym bracie, który zbiera ciekawe kamienie, mojej siostrze z oczami jak srebrne gwiazdy. Jasne, demoniczny świat ma swoje wady, ale jest mój. Jest nasz. Nie chcę nikogo zabijać. Ale nie mogę tu zostać, przykuty do kaprysów jakiegoś pokręconego fae z kompleksem boga. Jaka jest alternatywa? Gnić tutaj na zawsze? Stać się jego zwierzakiem? Nie. Nie ma mowy. A poza tym, ktokolwiek ten fae chce zabić, prawdopodobnie nie jest niewinny. Dobrzy ludzie nie angażują się w fae jak on.
„Rozumiem.” Chrypię. Mój głos jest szorstki, suchy. Podejrzewam, że to efekt przywołania. Nie mogłem otworzyć bramy, więc zostałem właściwie wyrwany z mojego domu i wrzucony do innego świata w najbardziej bolesny sposób. To wyjaśnia, dlaczego zemdlałem.
„Dobrze.” Odpowiada fae. Jego ton sugeruje wszystko, tylko nie zadowolenie.
„Na szyi masz cienki łańcuszek. Gdy dziewczyna będzie martwa, załóż go na nią. Jej imię to Kacia Hunter. Nie zajmuj się tym zbyt długo. Nie lubię czekać.” Mówi gładko. Potem jego kroki zaczynają zanikać.
„Czekaj!” Wołam.
„Czy nie zamierzasz mnie uwolnić z kręgu?” Żądam. Śmieje się. To okrutny, elegancki dźwięk.
„Żebyś mógł mnie zaatakować? Nie sądzę. Magia wkrótce się wypali. Bądź cierpliwy.” Mówi swobodnie. Więcej kroków, a potem zniknął. Zostaję z opaską na oczach, sparaliżowany i całkowicie sam. Cisza wkrada się, rozciągając czas w coś powolnego i duszącego. Magia delikatnie trzaska pod moim ciałem, klatka, z której nie mogę uciec. Jestem bezradny, wrażliwy i niesamowicie wkurzony.
Cztery. Godziny.
Minęły cztery cholerne godziny, zanim magia w kręgu osłabła na tyle, że mogłem się znowu ruszyć. Gdy mogłem poruszyć choćby palcem, sztywność przejęła kontrolę nad całym moim ciałem. Każdy mięsień palił z wyczerpania i bezruchu. Stawy trzeszczały głośno, gdy usiadłem, przypominając mi, że zostałem wyrwany ze swojego świata, zanim zdążyłem zjeść kolację. Teraz jestem obolały, głodny i wciąż pół ślepy od ciemności. Z frustracją zrywam opaskę z oczu i mrużę je. Pokój wokół mnie jest mały, może dziesięć stóp szerokości, kamienne ściany zimne i bez wyrazu. W jednym rogu migocze pojedyncza latarnia, oferując słabe światło. Cienie, które tworzy, sprawiają, że wszystko wydaje się bardziej klaustrofobiczne, niż już jest. Rozciągam się, krzywiąc się, gdy coś w moich plecach trzeszczy. Ten cholerny fae. Nie dał mi NIC. Żadnej mapy. Żadnych instrukcji. Tylko imię, Kacia Hunter. Nie mam pojęcia, gdzie ona jest. Nie mam pojęcia, gdzie ja jestem, choć podejrzewam, że jestem w jednym ze światów ludzkich. Mogłaby być w następnym mieście, albo po drugiej stronie świata. Cholera, za wszystko co wiem, mogłaby nawet nie być na tej płaszczyźnie istnienia. To byłoby typowe dla fae, dać niejasne polecenie i oczekiwać, że sam wymyślisz, jak osiągnąć niemożliwe. Typowe. Zaczynam układać plan, ale mój żołądek przerywa mi tak głośnym burczeniem, że przysięgam, że odbija się echem od kamienia. Dobra. Priorytety. Nowy plan:
Krok pierwszy - jedzenie.
Krok drugi - znaleźć miejsce do spania do rana.
Krok trzeci - zrobić lepszy plan.
Z ciężkim westchnieniem zmieniam się w ludzką postać. I CHOLERA, boli! Moje rogi powoli cofają się do czaszki, ciągnąc gorący nacisk wzdłuż kości. Moje czarne oczy mętnieją, przechodząc w blady, burzowy szary i nieco osłabiając moje widzenie. Moja skóra, naturalnie głęboko węglowa szara, zaczyna się zmieniać, plama po plamie, w jasny, niemal chorobliwie blady ludzki odcień. Moje pazury cofają się z serią ostrych ukłuć, aż moje palce zaczynają przypominać coś bardziej akceptowalnego. Nie jest idealnie. Nigdy nie jest. Ale wystarczy. Każdy mięsień w moim ciele protestuje, gdy wymuszam zmianę, już krzycząc z powodu godzin bezruchu. Jęczę i zginam się wpół, oddychając przez to. To ciało jest tak ograniczające. Słabsze i bardziej kruche niż moja naturalna forma. Ale jest to konieczne. Ludzie mają tendencję do paniki, gdy widzą demony, zwłaszcza takie jak ja. W sumie... Zasłużyliśmy na tę reputację. Moja rasa JEST naturalnie drapieżna. Nie jesteśmy subtelni. A demony Kakos, takie jak ja, mają szczególny dar, albo przekleństwo, zależnie od tego, kogo zapytasz. Efekt koszmaru, jak to ludzie nazywają. Każdy, kto spojrzy nam w oczy w naszej prawdziwej formie, jest uderzony przytłaczającym, pierwotnym terrorem. Nie jest to zwykły strach, to paraliżująca, głęboka w duszy groza. Niszczy wszelkie racjonalne myśli. Ofiary czasami błagają o śmierć, tylko po to, aby uciec od tego. To nie jest sprawiedliwe. To nawet nie jest zamierzone. Ale się zdarza. Nigdy nie doświadczyłem tego osobiście, oczywiście, ale widziałem rezultaty. To... Nie jest ładne. Dlatego uczymy się zmieniać. Ukrywać się i wtapiać, gdy podróżujemy. Aby unikać paniki i niepotrzebnego rozlewu krwi. Zajęło mi lata, aby to opanować, a nawet teraz, nie jestem doskonały. Jedna rzecz, której nigdy nie udało mi się ukryć? Ogon. Próbowałem. Raz po raz próbowałem. Ale to czuję się ŹLE. Jak próba chodzenia bez jednej nogi. Wytrąca mnie z równowagi. Mój ogon jest długi i zręczny. Jest wystarczająco silny, aby działać jako dodatkowa kończyna, zakończony ostrym, ostrym jak brzytwa kolcem. Wzdycham i podnoszę koszulkę, owijając ogon ciasno wokół talii. Okręca się wokół mnie dwa razy, ciasno i zwinięty jak wąż. Naciągam koszulkę z powrotem, dopasowując ją do miejsca. Nie idealnie. Czuję się niezręcznie. Ograniczająco. Mój ogon drga instynktownie, reagując na moje rozdrażnienie, ale nie ma miejsca, aby się swobodnie poruszać. Przypomina mi to zwierzę w klatce. Powiedziano mi, że to trochę jak ogon kota reagujący na stres. Nie spędziłem jednak zbyt wiele czasu wśród kotów. Mimo to, to jest najlepsze, co mogę zrobić. Patrzę w dół. Brak butów. To się dzieje, gdy nikt nie daje ci czasu na przebranie się przed wyrwaniem z własnego świata. Moje stopy są gołe, podeszwy chropowate, ale nie na tyle, żeby wytrzymać długo na trudnym terenie. Moje paznokcie, choć już nie pazury, pozostają czarne. Mój odcień skóry jest teraz wystarczająco bliski, aby przejść jako człowiek, choć trochę zbyt blady. Mogę to udawać. Dopóki nikt aktywnie nie szuka demona, przejdę kontrolę... Mam nadzieję.
Ostatnie Rozdziały
#185 185- Ale kocham go - OSTATNI ROZDZIAŁ
Ostatnia Aktualizacja: 11/27/2025#184 184- Ponieważ Okazuje się, że gryzie
Ostatnia Aktualizacja: 11/27/2025#183 183- Ale plan brzmiał: „Wejdź, ocal go, wynoś się”
Ostatnia Aktualizacja: 1/29/2026#182 182- Ale nazwał mnie księżniczką, a mój mózg się zwarł
Ostatnia Aktualizacja: 11/27/2025#181 181- Ponieważ teraz nie odejdzie
Ostatnia Aktualizacja: 11/27/2025#180 180- Ponieważ nazwał to „szybkim objazdem” - znalazł się w innym królestwie
Ostatnia Aktualizacja: 11/27/2025#179 179- Ale zaczął zostawiać tutaj swoje ubrania, a ja go nie powstrzymałem
Ostatnia Aktualizacja: 11/27/2025#178 178- Ponieważ warunki mogą obejmować miłość
Ostatnia Aktualizacja: 11/27/2025#177 177- Ponieważ kocham ciasto
Ostatnia Aktualizacja: 11/27/2025#176 176- Ale rozśmieszył mnie
Ostatnia Aktualizacja: 11/27/2025
Może Ci się spodobać 😍
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Uzależniony od Niej
Ściskając w ręku diagnozę medyczną, podpisałam papiery rozwodowe i odeszłam od życia, które budowałam przez trzy lata, zostawiając wszystko dla niego i jego prawdziwej miłości.
Ale wtedy stało się coś niespodziewanego—Aleksander porzucił swoją zimną maskę i oszalał, szukając mnie wszędzie.
Twierdził, że nigdy nie kochał nikogo poza mną...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?












