
Dziedzictwo Krwi
Lavinia Luca · Zakończone · 189.6k słów
Wstęp
Stoję przy swojej szafce. "Dojrzewanie musiało go uderzyć jak cholerny tir. Kiedy stał się taki przystojny?"
Jego silne i duże dłonie mocno zacisnęły się wokół moich nadgarstków, przyciskając je do drzwi na wysokości moich ramion, tak mocno, że czułam, jak moje kości bolą tak cholernie, że myślałam, że zaraz pękną, jeśli doda jeszcze trochę siły.
Mimo tego przerażającego bólu odmówiłam uronienia choćby jednej łzy, wyzywająco patrząc prosto w jego lśniące szmaragdy.
"Nie boję się ciebie," wycedziłam przez zaciśnięte zęby, zauważając ten diabelski uśmieszek na jego naturalnie różowych ustach.
"A teraz?"
Szepnął złowieszczo, czując, jak całe moje ciało wypełnia się czystym strachem i przerażeniem, gdy patrzyłam, jak jego oczy zmieniają kolor z szmaragdowej zieleni na nienaturalnie świecące złoto, głodnie wpatrując się we mnie.
Jego ręka szybko przycisnęła się do moich ust, nagle tłumiąc krzyk, który miał się wydobyć.
"Nie obchodzi mnie, co myślisz, jesteś moja!"
"Co do..."
Carrie DeLuca, nie całkiem normalna nastolatka z wieloma problemami behawioralnymi i poważnie popapranym życiem, spotyka największy problem swojego życia: wilkołaka z wieloma problemami z gniewem i wyraźną obsesją na jej punkcie...
Co może zrobić? Uciekać jak najdalej od niego czy zostać i spróbować go zwalczyć?
Rozdział 1
Nieludzko świecące złote oczy czaiły się w cieniach, czekając, obserwując i studiując swoją ofiarę, czekając na idealny moment do ataku, szykując się do zabójstwa...
"Hej! Przestań marzyć i patrz, gdzie jedziesz!"
Zabrakło mi tchu, nagle zauważając, jak samochód ślizga się z jednej strony na drugą na wciąż mokrym od wczorajszego deszczu asfalcie. Moja noga natychmiast zeskoczyła z pedału gazu, dopiero teraz zauważając widocznie zaniepokojony wyraz twarzy Andrei, której paznokcie wbijały się w brzegi siedzenia, oddychając szybko i ciężko.
Byłam wyraźnie zbyt rozproszona, by się skupić, mój umysł ciągle krążył wokół tego powracającego i absolutnie przerażającego snu.
Tydzień minął, a ja już miałam tego wszystkiego dość... ten sam koszmar powtarzał się w mojej głowie, bezsenne noce...
Nie wiedziałam już, co się ze mną dzieje.
Wiedziałam tylko, że zaczęło się to dokładnie tydzień temu i wywróciło moje życie do góry nogami...
"Wiesz co? Jeśli dzisiaj nie jesteś w stanie porządnie prowadzić, po prostu zatrzymaj się i pozwól mi to zrobić, bo naprawdę nie chcę skończyć na pogotowiu, ok?" Krzyknęła na mnie, gdy znowu nieświadomie naciskałam na ten przeklęty pedał, a samochód znowu jechał z szaloną prędkością.
"O Boże!"
Natychmiast znowu zabrałam nogę, przerażona jak diabli, stopniowo naciskając na hamulec, aż samochód zwolnił do dozwolonej prędkości, rzucając siostrze przepraszający uśmiech.
"Przepraszam, ok? Obiecuję, że będę bardziej uważać..." cicho powiedziałam, uspokajająco dotykając jej ręki spoczywającej na kolanach, zanim znowu skupiłam uwagę na drodze, tym razem zmuszając się do pełnego skupienia i ignorowania tych okropnych obrazów, które nadal próbowały przedostać się przed moje oczy.
Uf... to będzie długi dzień...
Złote oczy, ostre zęby-
Cholera!
Mocno zamknęłam oczy, walcząc, aby pozbyć się tych paskudnych obrazów, chwilowo opierając czoło o kierownicę.
Skup się, Carrie, skup się.
Biorąc głęboki oddech, przygotowałam się na kolejny przeklęty dzień w szkole i w końcu wysiadłam z samochodu, zabierając plecak z tylnego siedzenia, a potem zamknęłam samochód, gdy moja siostra też wysiadła.
Jednak zanim mogłam zrobić kolejny krok, nagle poczułam zimny dreszcz przechodzący po kręgosłupie, a potem dziwne uczucie bycia obserwowaną.
Powoli odwróciłam się, uważnie przeszukując zatłoczony parking w poszukiwaniu czegoś dziwnego, gdy mój wzrok przypadkowo spotkał się z parą żywo kolorowych oczu, które intensywnie mnie obserwowały z kilku samochodów dalej.
Był tam bardzo wysoki i widocznie dobrze zbudowany facet, obserwujący mnie jak jastrząb swoją ofiarę, stojąc tuż obok czarnego, drogiego samochodu. Jego strój i czarne, rozczochrane włosy pasowały do pojazdu, nosił czarną skórzaną kurtkę i dżinsy, wyglądając jak uosobienie śmierci.
Co do diabła?
Z jakiegoś dziwnego powodu zabrakło mi tchu, czując się dziwnie zastraszona, gdy nieznajomy nadal utrzymywał mój wzrok, jego jasne oczy powoli przesuwały się po mojej sylwetce, zanim znowu spotkały moje.
"On wrócił..."
"Demon wrócił..."
Słyszałam ciche, jakby śpiewane szepty wokół siebie, gdy mój wzrok nadal był z nim złączony... aż coś - a raczej ktoś - zderzył się ze mną, skutecznie mnie przerażając.
"Carr-bear!" Piskliwy głos Kayli zabrzmiał mi w uchu, sprawiając, że mimowolnie się skrzywiłam i rzuciłam jej wściekłe spojrzenie, gdy mocno przytuliła moje ramię.
"Ty cholerny psycholu, przestraszyłaś mnie," warknęłam irytowana na jedną z moich dwóch najlepszych przyjaciółek, otrzymując przewrócenie oczami, podczas gdy moja siostra zaśmiała się, zanim zbliżyła się, by pocałować jej policzki w powietrzu.
"No tak, ponieważ byłaś oczywiście zbyt zajęta podziwianiem tego przystojniaka, żeby mnie zauważyć," odpowiedziała z głupim uśmiechem na twarzy, rzucając spojrzenie dziwnemu facetowi, zanim znowu spojrzała na mnie.
Rzuciłam jej wściekłe spojrzenie, lekko kręcąc głową, bo nie miałam dziś ochoty się z nią kłócić.
Nie. Zbyt zmęczona na to...
"Kim on właściwie jest? Czy to nowy nauczyciel czy coś?" zapytałam z ciekawością, gdy mój wzrok nieco ukradkiem powrócił do niego, akurat w momencie, kiedy wychodził zza swojego samochodu i niedbale zarzucił plecak na szerokie ramię. Cała szkoła patrzyła na niego, jakby był jakimś przerażającym, ale jednocześnie pociągającym diabłem.
"Aha, nigdy go nie poznałaś, bo wyjechał tuż przed tym, jak się przeprowadziliście," usłyszałam Kaylę, podczas gdy nadal obserwowałam, jak powoli przechodzi przez zatłoczony parking, wszyscy szybko schodzili mu z drogi, unikając go, jakby miał dżumę.
"O, oglądacie Nathana Darkharta? On kiedyś chodził z nami do szkoły," nagle odezwała się moja druga najlepsza przyjaciółka, Jessica, szybko odwróciłam głowę, aby zobaczyć, jak podchodzi do nas i wymienia się z moją siostrą powietrznymi całusami, zanim przywitała się ze mną.
"Co? To jest uczeń?" zapytałam z niedowierzaniem, ponownie przyglądając się jego imponująco wysokiej i umięśnionej sylwetce.
"Tak, był w tej samej klasie co Jess, zanim..." Kayla nagle urwała po dziwnym spojrzeniu od Jessiki, co sprawiło, że spojrzałam na nie z ciekawością.
"Zanim co?"
"Wygląda na dużo większego, prawda?" Jessica szybko powiedziała, jawnie mnie ignorując, gdy splotła ramię z Andreą, a Kayla splotła ramię ze mną, zachęcając nas, abyśmy zaczęły iść w stronę wejścia do szkoły, idąc kilka metrów za obiektem naszej dyskusji.
"Dojrzewanie musiało go uderzyć jak cholerny ciężarówka,"
"Jak cholerny ciężarówka, rzeczywiście. Kiedy stał się tak cholernie przystojny? Był naprawdę uroczy wtedy, ale teraz... wygląda jak cholerny mokry sen," gadały dalej, gdy weszłyśmy do budynku szkoły i szłyśmy w stronę naszych szafek, mój wzrok jednak podążał za nim, dopóki nie zniknął za podwójnymi drzwiami.
Co za dziwny facet...
Mimowolnie zadrżałam, myśląc przez chwilę o jego przenikliwym spojrzeniu, postanawiając to zignorować i zająć się swoimi sprawami, otworzyłam szafkę i wrzuciłam do niej plecak, biorąc tylko rzeczy potrzebne na pierwszą lekcję, po czym sprawdziłam się w lusterku przymocowanym do drzwi szafki.
Brak widocznych worków pod oczami... Dobrze.
Zebrałam swoje rzeczy blisko piersi i zamknęłam drzwi szafki w tym samym czasie, co dziewczyny.
"No to do zobaczenia później," powiedziała Kayla do Jessiki i mnie, ponieważ ona i moja siostra były rok młodsze od nas, splotła ramię z Andreą, zanim odeszły na swoją pierwszą lekcję.
Jess i ja poszłyśmy na naszą pierwszą lekcję, rozmawiając o różnych rzeczach, aż dotarłyśmy do naszej klasy. Popchnęłam drzwi z siłą i pewnością siebie, zdziwiona, że klasa była już pełna, a nauczyciel już tam był.
"Panienki Fey, DeLuca, akurat na czas,"
"Pospieszcie się dziewczyny i zajmijcie miejsca," zaprosił nas pan Heeley z łagodnym uśmiechem, gestykulując w stronę zatłoczonej klasy, mój nastrój jednak gwałtownie spadł, gdy zauważyłam, że zostały tylko dwa wolne miejsca, jedno obok cholernie Josha Mendeza - którego nienawidziłam z całego serca, nie pytajcie dlaczego - a drugie obok samego syna śmierci, czyli Nathana Darkharta, którego intensywne spojrzenie już było na mnie skierowane.
Cholera-nie!
Mentalnie jęknęłam, widząc, jak Jess praktycznie biegnie prosto do wolnego miejsca obok Josha, zostawiając mi tylko jedną opcję.
"Dzisiaj, panienko DeLuca," ledwo słyszałam pana Heeley'a, gdy w końcu zmusiłam nogi do ruchu i podeszłam do wolnego miejsca obok niego, z jakiegoś powodu czując się wyjątkowo zastraszona jego imponującą obecnością i palącym spojrzeniem.
Co się do diabła działo? Kim on był? Co z nim i dlaczego patrzył na mnie w ten sposób?
Nerwowo położyłam podręcznik i zeszyt na swoim biurku, świadomie unikając patrzenia na niego, gdy odsunęłam krzesło nieco dalej od jego i wygładziłam plisowaną spódnicę, ostrożnie siadając.
"Boisz się, że cię ugryzę, panienko DeLuca?"
Moje serce podskoczyło na dźwięk tego głębokiego głosu tuż obok mnie, mimowolnie drgnęłam, odwracając głowę, by spojrzeć na niego i napotkać te żywe zielone oczy, zauważając ich niepokojącą głębię, gdy patrzył prosto w moje niebieskie.
"Umm nie, ja-"
"Dobrze. Powinnaś."
Ostatnie Rozdziały
#141 139. W środku nocy
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#140 138. Nie twoja wina
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#139 137. Czas więzienia
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#138 136. Rada
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#137 135. Rytuał
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#136 134. Biegnij!
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#135 133. Dariusz bez zawiasów
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#134 132. Moje bratnie dusze
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#133 131. Tak świat, on rzeczywiście żyje
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#132 130. Świąteczna oferta pt.2
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Bracia Varkas i ich Księżniczka
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.












