Dzień, w którym przestała się przejmować

Dzień, w którym przestała się przejmować

Dreamer · Zakończone · 308.0k słów

623
Gorące
165.2k
Wyświetlenia
6.4k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Charlotte Spencer była idealną żoną dla Alexandra Forbesa i oddaną mamą ich pięcioletniego synka.
Latami dopracowywała jadłospisy, uczyła się zasad żywienia i ogarniała opiekę medyczną, poświęcając własne marzenia, żeby zapanować nad ciężkimi alergiami syna.

Ale w dniu, gdy Charlotte uległa bolesnemu wypadkowi i dotkliwie się oparzyła, jej mąż nie popędził do niej jak na skrzydłach.
Zamiast tego trzymał za rękę inną kobietę, a jego głos był miękki od troski: „Nic ci nie jest? Boli?”

Zdrada zabolała jeszcze mocniej, kiedy jej własny syn spojrzał na nią chłodnymi oczami.
„Wolę ciocię Sabrinę” — powiedział. — „Jest delikatna, piękna i utalentowana. Nie to co ty, mamo. Ty jesteś tylko gospodynią domową.”

W dniu urodzin Charlotte usłyszała, jak kobieta, która ukradła jej życie, zadaje Alexandrowi jedno, miażdżące pytanie: „Czy ty kiedykolwiek mnie pokochasz?”
Odpowiedział bez wahania. „Tak.”
W tej chwili prawda roztrzaskała jej świat na kawałki.

To nie było tak, że za mało się starała; po prostu on nigdy jej nie kochał — ani trochę.
Patrząc, jak toną w swojej bliskości, Charlotte w końcu przestała walczyć o miejsce w domu, w którym tak naprawdę nigdy jej nie chciano.

Odwróciła się plecami do jedynego życia, jakie znała, a jej głos był spokojny i ostateczny.
„Alexander Forbes, chcę rozwodu.”

Rozdział 1

Dzień był urodzinami Charlotte Spencer.

Jej mąż, Alexander Forbes, zarezerwował elegancką restaurację i wziął na siebie zaproszenie jej przyrodniej siostry, Sabriny Spencer.

Powiedział: „Z całą rodziną jest jakoś raźniej, no nie?”

Ale ledwie Sabrina weszła, od razu złapała Alexandra za rękaw i zaczęła się do niego łasić, słodka jak cukierek. „Tak mi brakuje domowych obiadów Charlotte” — westchnęła.

Alexander natychmiast odwołał rezerwację i postanowił, że jednak będą świętować w domu.

Charlotte nie potrafiła ukryć rozczarowania.

No i proszę. Znowu to samo.

Odkąd Sabrina wróciła do kraju, działo się tak stanowczo za często. Zawsze znajdowała sposób, żeby wepchnąć się z butami w ich życie.

A Alexander tylko przytakiwał i szedł za tym jak po sznurku.

Kto by nie znał sytuacji, pomyślałby, że to Sabrina jest jego żoną.

Tak jak dzisiaj — wyglądało na to, że to nie urodziny Charlotte, tylko Sabriny.

Bo jej mąż i syn siedzieli teraz w salonie, śmiejąc się i gawędząc z Sabriną, jakby byli starymi znajomymi z jednej paczki. A ona — solenizantka — od rana uwijała się w kuchni.

Kiedy o tym myślała, spojrzała na garnek z zupą w swoich rękach i uśmiechnęła się do siebie gorzko, z drwiną.

To była ta zupa, o której Alexander co chwilę jej przypominał — żeby koniecznie ugotowała ją specjalnie dla Sabriny, „na powrót do sił”.

Kiedyś, gdy chciała, żeby cała rodzina była zdrowa, ponad rok uczyła się przepisów, a codziennie wstawała skoro świt i sama gotowała zupy.

Nie spodziewała się tylko, że kiedy Alexander dowie się, iż Sabrina ciężko chorowała za granicą i wróciła, żeby dojść do siebie, każe jej gotować zupę także dla Sabriny. Codziennie.

W końcu w ostatnim czasie traktował Sabrinę lepiej niż ją — własną żonę.

Teraz, kiedy Charlotte na to patrzyła z perspektywy, aż kłuło to ironią.

Z tą myślą wyniosła garnek zupy z kuchni.

Sabrina, która siedziała przy stole jak pani domu, pogadując i śmiejąc się z jej mężem i synem, wreszcie wstała, gdy zobaczyła Charlotte. „Charlotte, ostrożnie, gorące. Pomogę ci.”

„Nie trzeba. Nie chcę, żebyś się poparzyła albo to upuściła, a potem jeszcze miała do mnie pretensje.”

Charlotte próbowała odsunąć się, mówiąc to, ale z garnkiem w rękach była o ułamek sekundy za wolna.

Palce Sabriny ledwie musnęły garnek, kiedy ta nagle odskoczyła, jakby poraził ją prąd, wrzasnęła i runęła do tyłu.

Patrząc na tę scenę, Charlotte od razu poczuła, jak w głowie zaczyna jej pulsować ból.

No i proszę. Znowu.

Na szczęście była przygotowana. Gdy tylko zobaczyła, że Sabrina idzie w jej stronę, mocniej ścisnęła uchwyty, żeby gorąca zupa się nie rozlała.

I właśnie kiedy poczuła ulgę, znajoma sylwetka przemknęła obok niej i złapała spadającą Sabrinę. Jego głos był pełen troski, jakiej Charlotte nigdy wcześniej u niego nie słyszała: „Sabrina! Nic ci nie jest?”

Twarz Sabriny pobladła, a w oczach od razu stanęły jej łzy, gdy pokręciła głową z żałosną miną. „Wszystko w porządku...”

Celowo schowała dłonie za plecami.

Alexander bez wahania złapał jej ręce i ostrożnie ujął je w swoje dłonie, przyglądając się im z bliska, po czym wypuścił powietrze z ulgą. „Dzięki Bogu, to nic poważnego.”

Pięcioletni Owen Forbes też odłożył zabawki i podbiegł, nadął policzki i zaczął dmuchać Sabrinie na dłonie.

Sabrina uśmiechnęła się przez łzy, z kropelką wciąż zawieszoną na rzęsach — wyglądała tak bezradnie, że aż serce ściskało.

Odwróciła się do Alexandra i błagalnie, ostrożnie powiedziała: „Alexander, nie miej żalu do Charlotte. Ona naprawdę nie zrobiła tego specjalnie.”

Dopiero wtedy wzrok Alexandra w końcu padł na Charlotte, którą przez cały czas kompletnie pomijał.

Ale w jego oczach nie było ani krzty ciepła, a głos miał lodowaty. „Charlotte, przeproś.”

Owen natychmiast uniósł swoją małą buzię i dorzucił słodkim głosikiem: „Mamusiu, oparzyłaś Sabrinę. Musisz powiedzieć: przepraszam.”

No i proszę. Znowu to samo.

Za każdym razem, gdy tylko pojawiał się jakiś zgrzyt z Sabriną, to Charlotte musiała przepraszać.

Jak jedzenie Sabrinie nie smakowało — Charlotte przepraszała.

Jak zupa była spóźniona o parę minut — Charlotte też przepraszała...

W tej chwili Charlotte jakby nie czuła palącego żaru, tylko jeszcze mocniej zacisnęła palce na garnku.

W oczach Sabriny mignęła iskra triumfu. „Alexander, daj spokój. Nie utrudniaj Charlotte.”

Alexander zmarszczył brwi. „Charlotte...”

Nie zdążył dokończyć, bo Charlotte nagle z hukiem odstawiła garnek na stół.

Uniósła głowę i spojrzała prosto na Alexandra, a w jej oczach była czysta, bolesna nieufność i rozczarowanie. „To ja trzymałam ten gorący garnek przez cały czas. To nie ja powinnam być oparzona?”

Alexander znieruchomiał, a jego wzrok mimowolnie zsunął się na dłonie Charlotte; poruszył lekko wargami.

„To moja wina!” Sabrina od razu się zachwiała, a jej oczy znów zaszkliły się czerwienią. „To wszystko moja wina! Nie powinnam była prosić o zupę.”

Jednym zdaniem Alexander natychmiast zapomniał, co miał powiedzieć Charlotte. „Sabrina, to nie twoja wina.”

Owen też zsunął się z krzesła i objął nogę Sabriny. „Nie płacz! Babcia mówiła, że moja mama nie boi się oparzeń.”

Patrząc na tę scenę, Charlotte nagle poczuła, jak uchodzi z niej cała siła; nawet stanie wydawało się wysiłkiem.

Okazało się, że cokolwiek by zrobiła, i tak to ona kończyła na straconej pozycji — przegrywała do zera.

„W kuchni są jeszcze inne dania.”

Wciągnęła głęboko powietrze, po czym odwróciła się i wróciła do kuchni, nie oglądając się za siebie.

Drzwi zatrzasnęły się z głuchym trzaskiem, od razu odcinając wszystko, co na zewnątrz — łącznie z uspokajającymi słowami Aleksandra i Owena kierowanymi do Sabriny.

Dopiero wtedy drżące dłonie Charlotte wreszcie puściły swój kurczowy uścisk.

Na jej dłoniach widać było przerażająco czerwony obrzęk, a piekący ból dopiero teraz, jakby spóźniony, zaczął się rozlewać.

Wsadziła ręce pod kran, pozwalając, żeby zimna woda spływała po skórze. Ból w dłoniach jakby trochę zelżał, ale serce dalej bolało ją tępym, głuchym bólem — takim, co nie puszcza, choćby człowiek chciał.

To ona się poparzyła. Jasne jak słońce.

A jednak jej mąż i jej syn obaj pierwsi rzucili się do Sabriny.

A na nią? Nawet spojrzenia. Nawet jednego: „Nic ci nie jest?”. Ani słowa troski.

No ale trudno.

Przez te sześć miesięcy, odkąd Sabrina wróciła do kraju, takie sytuacje stały się chlebem powszednim. Czy nie powinna już dawno się do tego przyzwyczaić?

Aleksander zawsze powtarzał, że Sabrina od zawsze była „taka wątła” i że za granicą tyle wycierpiała, więc oni, jako rodzina, powinni jej to wynagrodzić.

Tyle że Charlotte nie chciała wynagradzać jej niczego. Ani trochę.

Bo Sabrina była jej przyrodnią siostrą, a jednocześnie tylko o rok młodszą.

Kiedy jej matka była z nią w ciąży, ojciec Charlotte już miał romans.

Później, kiedy wszystko wyszło na jaw, jej matka umarła z żalu i wściekłości, a dosłownie następnego dnia Sabrina wraz ze swoją matką wprowadziły się do domu Spencerów.

A co dopiero doprowadziło Charlotte do szału? Na pogrzebie jej mamy Sabrina podeszła do niej z uśmiechem i wyszeptała:

— Super! W końcu twoja mama zdechła.

Do końca życia nie potrafiła wyrzucić z pamięci tej złośliwej twarzy z uśmiechem, jakby to była najlepsza wiadomość świata.

A Aleksander? Był ich sąsiadem z dzieciństwa.

Kiedy jej matka odeszła, stał cicho obok niej — był wtedy jedynym ciepłem, jedyną jasną plamą w tym całym koszmarze.

Potem dziadek zabrał ją z powrotem do rodziny Talbotów i rozdzielili się, trzymając kontakt już tylko przez listy.

Ale z czasem tych listów było coraz mniej.

Dopiero później, gdy rodziny Forbesów i Spencerów ustaliły małżeństwo, spotkali się znowu.

Tyle że wtedy Aleksander, wbrew jej woli, uparł się, że będzie zajmował się Sabriną.

Tłumaczył to tym, że przed śmiercią jej ojciec powierzył mu Sabrinę, a on uważał, że Sabrina też jest ofiarą.

Nawet Owena przeciągnął na swoją stronę.

Ze względu na Owena i przez wzgląd na to rzadkie ciepło, które Aleksander kiedyś potrafił jej dać, Charlotte na razie ustąpiła. Czekała tylko na właściwy moment, żeby obnażyć prawdziwą naturę Sabriny.

W końcu była jedyną osobą, która naprawdę wiedziała, czy Sabrina jest niewinna, czy tylko świetnie udaje.

Ale sprawy potoczyły się inaczej, niż zakładała.

Minęło pół roku i nie dość, że Aleksander faworyzował Sabrinę…

To jeszcze stopniowo nawet dziecko, które z takim trudem wywalczyła, żeby przyszło na świat, robiło się wobec niej coraz chłodniejsze — i całymi dniami trzymało się Sabriny, jakby Charlotte była tylko kimś obcym w ich własnym domu.

Być może nadszedł czas, żeby wreszcie podjąć decyzję.

Charlotte zakręciła wodę, w pośpiechu wytarła ręce i ruszyła z powrotem w stronę jadalni.

Kiedy tylko doszła do rogu korytarza, usłyszała głos Owena.

— Czemu mama jeszcze nie wychodzi? Ale ona robi dramę!

Sabrina pstryknęła go lekko w nos.

— Owen, tak się o mamie nie mówi.

Niedaleko Alexander po cichu przyglądał się Sabrinie — delikatnej, ułożonej — a w jego oczach mignęła nuta aprobaty.

Sabrina udawała, że tego nie widzi, i dalej pouczała Owena.

Ale Owen nie zamierzał odpuścić.

— Tak mówi babcia! I babcia mówi też, że mama to bezużyteczna kura domowa, co tylko umie wydawać kasę taty!

Alexander skarcił go cicho:

— Owen!

Tyle że w jego głosie nie było prawdziwej nagany — raczej obowiązek niż złość.

Sabrina od razu stanęła w obronie chłopca.

— Alexander, nie możesz tak traktować Owena. Trzeba pozwalać dzieciom się wypowiadać, bo inaczej łatwo dorobią się problemów z głową.

Alexander natychmiast zamilkł.

Mając kogoś po swojej stronie, Owen poczuł się jeszcze pewniej i podniósł głos:

— Sabrina ma rację. Mama jest za ostra, strasznie mnie wkurza.

— Sabrina jest dużo lepsza. Ona pozwala mi robić, co chcę.

Nagle wyciągnął rysunek.

— Miałem to dać mamie, ale ona cię gnębiła i nawet nie przeprosi. Nienawidzę jej!

Po tych słowach wcisnął rysunek w ramiona Sabriny.

— Sabrina, to dla ciebie. Będziesz moją mamą?

Serce Charlotte nagle poczuło się tak, jakby ktoś wyrwał z niego wielki kawał — została tylko pusta, bolesna dziura, która pulsowała tępym bólem.

Syn, którego urodziła, ryzykując życie… naprawdę chciał, żeby ktoś inny był jego mamą?

A tą osobą była Sabrina!

W jadalni Sabrina uśmiechała się i już miała coś powiedzieć, gdy nagle dostrzegła sylwetkę w rogu.

Jej spojrzenie drgnęło, po czym uśmiechnęła się jeszcze szerzej i pogłaskała Owena po głowie.

— Owen, to może zapytajmy o to tatę?

Owen pokiwał głową z entuzjazmem, aż mu się oczy zaświeciły.

Sabrina odwróciła się, chwyciła Alexandra pod ramię i lekko nim potrząsnęła, jakby to była niewinna zabawa. Jej głos zabrzmiał miękko i słodko:

— Alexander, mogę ci zadać pytanie?

Alexander jakby się tego spodziewał. Odwrócił głowę, zakaszlał niezręcznie, ale w jego tonie pobrzmiewała pobłażliwość i czułość, jakiej Charlotte nigdy wcześniej u niego nie słyszała.

— Pytaj.

Sabrina przygryzła wargę, a jej mokre oczy wpatrywały się w niego tak, jakby zebrała w sobie całą odwagę świata.

— Gdyby babcia wtedy nie zmusiła cię do ślubu i gdybym nie wyjechała za granicę… wybrałbyś mnie? — zapytała.

Powietrze momentalnie stężało.

Charlotte wstrzymała oddech, słuchając własnego serca, które waliło jak młot. Nie umiała nawet powiedzieć, czy bardziej czeka na odpowiedź, czy się jej boi.

W końcu usłyszała ten znajomy głos — niski i wyraźny…

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Związana Kontraktem z Alfą

Związana Kontraktem z Alfą

933.4k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Moje idealne życie rozpadło się w jednym uderzeniu serca.
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Dziewczyna, którą miliarder stracił

Dziewczyna, którą miliarder stracił

419.8k Wyświetlenia · W trakcie · sirenbeauty
Wybrał władzę zamiast niej. Teraz zaryzykuje wszystko, by ją odzyskać.

Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.

Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.

A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.

Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.

Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.

Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.

Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.

Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

1.9m Wyświetlenia · W trakcie · Harper Rivers
Zakochać się w bracie mojego chłopaka z Marynarki.

"Co jest ze mną nie tak?

Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?

To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.

To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.

Przyzwyczaję się.

Muszę.

To brat mojego chłopaka.

To rodzina Tylera.

Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.

**

Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.

Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.

Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.

Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.

**

Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.

Rozpieszczonych.

Delikatnych.

A jednak—

Jednak.

Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.

Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.

Nie powinno mnie to obchodzić.

Nie obchodzi mnie to.

To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.

To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.

Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.

Szczególnie nie jej.

Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.

Ona nie jest moim problemem.

I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.

Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Swatka dla dzieci

Swatka dla dzieci

58.2k Wyświetlenia · Zakończone · Natalia Ruth
Zdradzona przez mojego ojca i przyrodnią siostrę, zostałam zmuszona do jednorazowej przygody z Charlesem Windsor. Uciekając z domu, wkrótce odkryłam, że noszę jego trojaczki.
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.9k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

840.5k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.9m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Miłość mojego oprawcy

Miłość mojego oprawcy

245.6k Wyświetlenia · Zakończone · Stacy Rush
Przez całe życie byliśmy sąsiadami i kiedy byliśmy dziećmi, najlepszymi przyjaciółmi. Teraz jest moim dręczycielem, który twierdzi, że należę do niego — żeby mógł mnie gnębić. Jest tylko jeden drobny problem: odkąd skończyłam szesnaście lat, jestem w nim zakochana. Od dwóch lat Jace Palmer torturuje mnie swoim okrucieństwem na korytarzach naszego liceum, ale jak mam sprawić, żeby przestał, skoro to właśnie te same zachowania podniecają mnie bardziej, niż powinny. Zwłaszcza kiedy przyciska mnie do szafki i szepcze: „Byłaś niegrzeczną dziewczynką, Ella”.

Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

26.1k Wyświetlenia · W trakcie · Daniella AGUOCHA
Elena Walsh okazuje się prawdziwą dziedziczką jednej z najbogatszych rodzin w Mayfield.
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.

Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.

Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.

Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.

Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.

Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.