
Dziewica Krwi: Płomień Krwi
KLMorganWrites · W trakcie · 130.1k słów
Wstęp
Śledź Esme, gdy odkrywa siebie i swojego nowego opiekuna. Czasami rzeczy są głębsze, niż się wydają na pierwszy rzut oka. Zło przybiera różne formy, a nauka, czym one mogą być, jest kluczem do przetrwania w tym dziwnym nowym świecie.
Rozdział 1
***Nota od Autora: Wszystkie uwagi dotyczące błędów zostały uwzględnione do 2 lipca 2022 roku. Ponadto zaktualizowano rozdziały 5, 8, 12, 13, 14, 22 i 26. Dziękuję za czytanie i proszę o dalsze komentarze. Zawsze chętnie przyjmuję sugestie i poprawki dotyczące gramatyki, postaci, użycia słów itp.
ESME
„Nie możemy im na to pozwolić!” warknął Bellamy, sfrustrowany stanem naszego domu, a raczej brakiem takowego.
Westchnęłam, biorąc go za rękę i ciągnąc na skały wzdłuż brzegu oazy, w której się ukrywaliśmy.
„Co proponujesz, Bellamy? Cały obóz został zajęty. Jesteśmy tylko dwojgiem ludzi, co chcesz, żebyśmy zrobili przeciwko całemu imperium nadludzkich, krwiopijczych potworów?”
Przeciągnął rękami przez włosy, wydmuchując z siebie sfrustrowane powietrze.
„Nie wiem... po prostu nie wiem... Jeśli udałoby nam się znaleźć opór, moglibyśmy mieć szansę! Musimy, Esme! Nie mogę pozwolić, żeby im się to upiekło! Nie znowu!” jego głos podniósł się do krzyku.
Skrzywiłam się na podniesiony ton, strach przeniknął mnie na myśl o tym, że zostaniemy znalezieni przez Żniwiarzy. To drugi dom, który Bellamy stracił na rzecz wampirów, więc staram się być dla niego delikatna. Jest o kilka lat starszy ode mnie, jego miękkie brązowe włosy związane i opadające na plecy. Bellamy dołączył do naszego rezerwatu po tym, jak jego dom został napadnięty przez wampiry pewnej nocy. Zostawili go na śmierć po kilku nocach karmienia się nim, a teraz traci kolejny dom przez chciwość wampirów. Miał wtedy tylko dziesięć lat, ale teraz, mając dwadzieścia dziewięć, musi być mu znacznie trudniej zdać sobie sprawę, jak bezsilny jest wobec wampirów.
„Musisz być cicho, Bellamy, wiesz, że słyszą znacznie lepiej niż my.”
Westchnął, kiwając głową, przeczesał palcami luźne włosy opadające na twarz, po czym odwrócił się i zaczął chodzić w tę i z powrotem przy drzewie. Patrzyłam z niepokojem, jak słońce zachodzi, strach zwijał się w moim żołądku. Kiedyś byliśmy bezpieczni przed nimi za dnia, gdy świeciło słońce... ale coś musiało się zmienić, ponieważ nasz obóz został napadnięty w dzień, gdy słońce stało wysoko na niebie, a nasze obrony były najsłabsze.
„Co to było?” zapytał Bellamy, gwałtownie się odwracając, a w jego spojrzeniu odbijała się rosnąca panika.
„Esme, uważaj!” krzyknął, gdy poczułam chłodny powiew na karku.
Bellamy rzucił się w moją stronę, ale zanim mnie dosięgnął, zostałam pociągnięta do tyłu, a powietrze zostało wyciśnięte z moich płuc, gdy moje plecy zderzyły się ze skałami.
„Nie tak szybko, maluchy,” zachrypiał szorstki głos.
Strach zamraża mnie na chwilę, zanim odzyskuję równowagę i gorączkowo rozglądam się wokół. Bellamy dociera do mnie i szarpie za ramię, gdy tylko dostrzegam źródło dźwięku. Tak jak się obawiałam, Kosiarz stoi tam, gdzie przed chwilą się kręciłam, z maniakalnym uśmiechem na twarzy.
„Mikhael, kochanie, przestań bawić się bydłem... mamy robotę do wykonania,” rozbrzmiewa melodyjny głos.
Krzywię się, rozpoznając głos jednego z Kosiarzy, który zaatakował obóz trzy dni temu. Bellamy ponownie szarpie moje ramię, gdy wychodzi z zarośli po naszej lewej stronie. Potykam się, gdy mnie prowadzi, biegnąc tak szybko, jak tylko możemy, z dala od stworzeń, które nawiedzają nasze koszmary. Strach sprawia, że moje kroki są ciężkie, gdy słyszę ich śmiech za nami, ale nie zamierzam się poddać, bez względu na to, jak beznadziejna wydaje się ucieczka. Udało nam się raz, wiem, że możemy to zrobić ponownie.
Skupiam się na Bellamym i biegnę, aż poczuję ból w boku, a moje oddychanie staje się ciężkie. A mimo to śmiech nie jest dalej niż na początku. Nagle moja głowa zostaje szarpnięta do tyłu, skóra na głowie pali, gdy pazury wbijają się w nią, odsłaniając moją szyję. Ukłucie ostrza na gardle zaskakuje mnie, i krzyczę.
„Esme! Nie!” krzyczy Bellamy, gdy mężczyzna... nie, potwór... rzuca się na niego, obnażając kły.
„Uciekaj, Bel, uciekaj!” krzyczę, gdy kobieta liże moją krew z ostrza.
„Mikky, zostaw smarkacza, ta jest świeższa...” Uśmiechając się, drugi wampir kopie Bellamy'ego w bok, zanim wraca tam, gdzie jestem trzymana.
„Dostaniemy za ciebie niezłą sumkę, mała,” chichocze.
Wyciąga szmatę z wprawnymi ruchami, nalewa na nią coś i przykłada do moich ust i nosa. Walczę, ale daremny wysiłek szybko ustaje, gdy mój umysł pustoszeje, wszystko znika z mojej świadomości...
_
_
Jęcząc, przewracam się na bok i wymiotuję. Czuję się, jakbym wpadła w tornado, a moja głowa pulsuje bólem.
„Fuj,” mówi szeptem głos po mojej prawej stronie.
Marszcząc brwi, ostrożnie otwieram oczy, patrząc w kierunku głosu. Widzę obdrapaną małą dziewczynkę, która marszczy nos, patrząc na plamę wymiocin na podłodze. Opadam z powrotem na tkaninę, która mnie podtrzymuje, jęcząc, gdy ruch nasila ból w głowie.
„Gdzie ja jestem?” pytam przez zaciśnięte zęby.
Dźwięk poruszającej się dziewczynki poprzedza uczucie chłodnego dotyku na moim policzku. Otwierając oczy, widzę, że trzyma w moją stronę pęknięty kubek. Ostrożnie siadam i biorę kubek od niej, wąchając go i marszcząc nos na stęchły zapach stojącej wody.
„Albo to, albo nic,” mówi mi, „Nie przyniosą więcej przynajmniej przez kolejny dzień.”
Marszcząc brwi, płuczę usta półzgniłym płynem, wypluwając go do kałuży wymiocin.
Ona rzuca okiem na kałużę, zanim szybko odwraca wzrok, z lekkim zielonym odcieniem na twarzy. Uśmiechając się złośliwie, podaję jej z powrotem kubek, zanim wstaję na nogi. Sięga szybko, aby mnie ustabilizować, gdy się chwieje, zanim w końcu odpowiada na moje pytanie.
„Jesteśmy w obozach niewolników… albo jak nazywa je propaganda naszych wampirzych panów, ‘Obozy Oświecenia,’” mówi z grymasem.
Czuję, jak kąciki moich ust opadają, próbując przypomnieć sobie, jak tu trafiłem.
„Jak cię złapali?” pyta, ale tylko kręcę głową, nie mogąc przypomnieć sobie niczego poza pulsującym bólem w mojej głowie.
„Nie wiem… moja głowa…” jęczę.
Jej zmarszczki się pogłębiają, gdy pochyla się bliżej.
„To chloroform… Używają go, żeby pozbawić przytomności Dziewice Krwi,” mówi rzeczowo.
„Co to jest Dziewica Krwi?”
„Dziewica Krwi… wiesz, ktoś, kto nigdy nie został ugryziony? Podobno wampiry nie lubią smaku, który zostawiają inne pijawki, więc szukają ludzi, którzy nigdy nie zostali ugryzieni i sprzedają nas najwyższemu oferentowi… Łowcy, nazywam ich Żniwiarzami, tną nas, aby posmakować naszej krwi, żeby nie ryzykować zanieczyszczenia kogoś, kto mógłby sprzedać się za wysoką cenę…” na jej słowa wspomnienia wracają.
Rezerwat… ogień… wszystko płonęło, wszyscy krzyczeli… i Bellamy. Kiedy wampiry zaatakowały, był dzień. On mnie wyciągnął, biegliśmy przez dni, zanim znaleźliśmy odosobnioną oazę, gdzie się ukryliśmy. Znaleźli nas, Żniwiarze. Jeden z nich złapał mnie i ostrożnie przeciągnął ostrzem po mojej szyi, smakując ją, zanim powiedział swojemu partnerowi, żeby zostawił Bellamy'ego, bo jestem „świeżakiem.” Musiała mieć na myśli, że jestem jedną z tych Dziewic Krwi, ponieważ nigdy nie zostałem ugryziony.
„Przypomniałeś sobie?” pyta cicho dziewczyna, patrząc na mnie z niepokojąco przenikliwymi oczami.
Przeciągając ręką po twarzy, zaciskam usta i kręcę głową z odrazą. Złapali mnie tak łatwo. Lata treningu, aby się bronić, a oni złapali mnie w sekundach.
„Trzymają nas oddzielnie od innych… Uważają nas za zbyt cennych, aby ryzykować zanieczyszczenie przez tych, którzy już zostali nakarmieni,” mówi bez śladu emocji.
Dźwięk ciężkich drzwi otwierających się sprawia, że podskakuję, i gorączkowo patrzę na małą dziewczynkę, która cicho wycofuje się na swoje łóżko w drugim rogu celi. Oddycham szybko, gdy panika zaczyna mnie ogarniać. Po chwili drzwi do naszej celi otwierają się, a do małej przestrzeni wchodzi wysoki, blady mężczyzna, ubrany w szaty, drzwi zamykają się za nim z brzękiem. Obserwuje mnie uważnie, gdy patrzę na niego i na małą dziewczynkę, która teraz zwija się w kulkę na swoim łóżku, drżąc. Mężczyzna uśmiecha się, ukazując zestaw ostrych jak brzytwa kłów. Dreszcze przechodzą mi po plecach, gdy zaczyna mówić hipnotyzującym głosem.
„Witaj w Centrum Oświecenia, młoda duszo. Jestem twoim Pasterzem i będę cię prowadzić na drodze do oświecenia. Masz zaszczyt być jedną z czystych i zostałeś wybrany, by trenować, abyś pewnego dnia mógł służyć wyższym sferom Imperium.”
Patrzę na niego, drżąc, bojąc się poruszyć, gdy on monotonnie opowiada, jak wspaniałe są wampiry i jak wielkie mam szczęście.
„Pójdziesz teraz ze mną, aby dołączyć do reszty stada...”
Wyciąga rękę, a nasze spojrzenia się spotykają. Mój ból głowy się nasila, gdy trwam w jego spojrzeniu, a on lekko marszczy brwi, zanim machnie na mnie ręką.
„Chodź, moje dziecko.”
Mała dziewczynka patrzy na mnie z przerażeniem na twarzy. Zbierając siły, odwracam wzrok od dziewczynki i z powrotem kieruję go na wampira, szykując się na odwet.
„A co z nią?” pytam, głos drży, gdy adrenalina przepływa przez moje ciało, rozpoznając zagrożenie przede mną.
Wampir marszczy brwi, spoglądając na dziewczynkę, po czym ponownie nawiązuje kontakt wzrokowy ze mną. Mój ból głowy się nasila, gdy patrzymy sobie w oczy. W końcu, po chwilach, a może wiekach, odpowiada, z marsową miną.
„Ona wkrótce zostanie eskortowana do nowego stada.”
„Co masz na myśli, nowego stada?”
„Nie ważne, po prostu wiedz, że Stwórca nie toleruje nieposłuszeństwa od swoich Oświeconych...” mówi, ukazując przerażający uśmiech, który traktuję jako ostrzeżenie.
Wampir ponownie wyciąga palce, a ja niechętnie chwytam jego rękę, strach przebiega mi po kręgosłupie, gdy jego zimne palce mocno zaciskają się wokół moich. Wątły wyglądający wampir zaskakująco silnie wyciąga mnie z celi i prowadzi po schodach, choć nie powinno mnie to dziwić, w końcu jest wampirem.
_
_
Myślałem, że mój ojciec przygotował mnie na stawienie czoła wampirom w ich obozach, gdybym kiedykolwiek został schwytany, ale następne dni pokazały mi, jak bardzo się myliłem. Nic nie mogło mnie przygotować na czyste tortury, które zadają nam w imię 'oświecenia'. Mój wampirzy 'pasterz' wyprowadził mnie z tej celi do pozłacanej klatki, mającej dać mi fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Przeniosłem się z mrocznych lochów do względnego luksusu. Mój nowy pokój jest mały, ale ma wyściełane łóżko, lepsze niż jakiekolwiek, na którym kiedykolwiek spałem, i szafę pełną eleganckich sukni i skromnych sukienek. Karmili mnie pieczoną kaczką z marchewką i zieloną fasolką na ryżowym pilawie, posiłek był jednym z najlepszych, jakie kiedykolwiek jadłem. Nie zajęło mi długo, by dowiedzieć się, dlaczego tak dobrze się nami opiekują.
Ostatnie Rozdziały
#132 132
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#131 131
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#130 130
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#129 129
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#128 128
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#127 127
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#126 126
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#125 125
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#124 124
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#123 123
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025
Może Ci się spodobać 😍
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?












