
Dziewica Krwi: Płomień Krwi
KLMorganWrites · W trakcie · 130.1k słów
Wstęp
Śledź Esme, gdy odkrywa siebie i swojego nowego opiekuna. Czasami rzeczy są głębsze, niż się wydają na pierwszy rzut oka. Zło przybiera różne formy, a nauka, czym one mogą być, jest kluczem do przetrwania w tym dziwnym nowym świecie.
Rozdział 1
***Nota od Autora: Wszystkie uwagi dotyczące błędów zostały uwzględnione do 2 lipca 2022 roku. Ponadto zaktualizowano rozdziały 5, 8, 12, 13, 14, 22 i 26. Dziękuję za czytanie i proszę o dalsze komentarze. Zawsze chętnie przyjmuję sugestie i poprawki dotyczące gramatyki, postaci, użycia słów itp.
ESME
„Nie możemy im na to pozwolić!” warknął Bellamy, sfrustrowany stanem naszego domu, a raczej brakiem takowego.
Westchnęłam, biorąc go za rękę i ciągnąc na skały wzdłuż brzegu oazy, w której się ukrywaliśmy.
„Co proponujesz, Bellamy? Cały obóz został zajęty. Jesteśmy tylko dwojgiem ludzi, co chcesz, żebyśmy zrobili przeciwko całemu imperium nadludzkich, krwiopijczych potworów?”
Przeciągnął rękami przez włosy, wydmuchując z siebie sfrustrowane powietrze.
„Nie wiem... po prostu nie wiem... Jeśli udałoby nam się znaleźć opór, moglibyśmy mieć szansę! Musimy, Esme! Nie mogę pozwolić, żeby im się to upiekło! Nie znowu!” jego głos podniósł się do krzyku.
Skrzywiłam się na podniesiony ton, strach przeniknął mnie na myśl o tym, że zostaniemy znalezieni przez Żniwiarzy. To drugi dom, który Bellamy stracił na rzecz wampirów, więc staram się być dla niego delikatna. Jest o kilka lat starszy ode mnie, jego miękkie brązowe włosy związane i opadające na plecy. Bellamy dołączył do naszego rezerwatu po tym, jak jego dom został napadnięty przez wampiry pewnej nocy. Zostawili go na śmierć po kilku nocach karmienia się nim, a teraz traci kolejny dom przez chciwość wampirów. Miał wtedy tylko dziesięć lat, ale teraz, mając dwadzieścia dziewięć, musi być mu znacznie trudniej zdać sobie sprawę, jak bezsilny jest wobec wampirów.
„Musisz być cicho, Bellamy, wiesz, że słyszą znacznie lepiej niż my.”
Westchnął, kiwając głową, przeczesał palcami luźne włosy opadające na twarz, po czym odwrócił się i zaczął chodzić w tę i z powrotem przy drzewie. Patrzyłam z niepokojem, jak słońce zachodzi, strach zwijał się w moim żołądku. Kiedyś byliśmy bezpieczni przed nimi za dnia, gdy świeciło słońce... ale coś musiało się zmienić, ponieważ nasz obóz został napadnięty w dzień, gdy słońce stało wysoko na niebie, a nasze obrony były najsłabsze.
„Co to było?” zapytał Bellamy, gwałtownie się odwracając, a w jego spojrzeniu odbijała się rosnąca panika.
„Esme, uważaj!” krzyknął, gdy poczułam chłodny powiew na karku.
Bellamy rzucił się w moją stronę, ale zanim mnie dosięgnął, zostałam pociągnięta do tyłu, a powietrze zostało wyciśnięte z moich płuc, gdy moje plecy zderzyły się ze skałami.
„Nie tak szybko, maluchy,” zachrypiał szorstki głos.
Strach zamraża mnie na chwilę, zanim odzyskuję równowagę i gorączkowo rozglądam się wokół. Bellamy dociera do mnie i szarpie za ramię, gdy tylko dostrzegam źródło dźwięku. Tak jak się obawiałam, Kosiarz stoi tam, gdzie przed chwilą się kręciłam, z maniakalnym uśmiechem na twarzy.
„Mikhael, kochanie, przestań bawić się bydłem... mamy robotę do wykonania,” rozbrzmiewa melodyjny głos.
Krzywię się, rozpoznając głos jednego z Kosiarzy, który zaatakował obóz trzy dni temu. Bellamy ponownie szarpie moje ramię, gdy wychodzi z zarośli po naszej lewej stronie. Potykam się, gdy mnie prowadzi, biegnąc tak szybko, jak tylko możemy, z dala od stworzeń, które nawiedzają nasze koszmary. Strach sprawia, że moje kroki są ciężkie, gdy słyszę ich śmiech za nami, ale nie zamierzam się poddać, bez względu na to, jak beznadziejna wydaje się ucieczka. Udało nam się raz, wiem, że możemy to zrobić ponownie.
Skupiam się na Bellamym i biegnę, aż poczuję ból w boku, a moje oddychanie staje się ciężkie. A mimo to śmiech nie jest dalej niż na początku. Nagle moja głowa zostaje szarpnięta do tyłu, skóra na głowie pali, gdy pazury wbijają się w nią, odsłaniając moją szyję. Ukłucie ostrza na gardle zaskakuje mnie, i krzyczę.
„Esme! Nie!” krzyczy Bellamy, gdy mężczyzna... nie, potwór... rzuca się na niego, obnażając kły.
„Uciekaj, Bel, uciekaj!” krzyczę, gdy kobieta liże moją krew z ostrza.
„Mikky, zostaw smarkacza, ta jest świeższa...” Uśmiechając się, drugi wampir kopie Bellamy'ego w bok, zanim wraca tam, gdzie jestem trzymana.
„Dostaniemy za ciebie niezłą sumkę, mała,” chichocze.
Wyciąga szmatę z wprawnymi ruchami, nalewa na nią coś i przykłada do moich ust i nosa. Walczę, ale daremny wysiłek szybko ustaje, gdy mój umysł pustoszeje, wszystko znika z mojej świadomości...
_
_
Jęcząc, przewracam się na bok i wymiotuję. Czuję się, jakbym wpadła w tornado, a moja głowa pulsuje bólem.
„Fuj,” mówi szeptem głos po mojej prawej stronie.
Marszcząc brwi, ostrożnie otwieram oczy, patrząc w kierunku głosu. Widzę obdrapaną małą dziewczynkę, która marszczy nos, patrząc na plamę wymiocin na podłodze. Opadam z powrotem na tkaninę, która mnie podtrzymuje, jęcząc, gdy ruch nasila ból w głowie.
„Gdzie ja jestem?” pytam przez zaciśnięte zęby.
Dźwięk poruszającej się dziewczynki poprzedza uczucie chłodnego dotyku na moim policzku. Otwierając oczy, widzę, że trzyma w moją stronę pęknięty kubek. Ostrożnie siadam i biorę kubek od niej, wąchając go i marszcząc nos na stęchły zapach stojącej wody.
„Albo to, albo nic,” mówi mi, „Nie przyniosą więcej przynajmniej przez kolejny dzień.”
Marszcząc brwi, płuczę usta półzgniłym płynem, wypluwając go do kałuży wymiocin.
Ona rzuca okiem na kałużę, zanim szybko odwraca wzrok, z lekkim zielonym odcieniem na twarzy. Uśmiechając się złośliwie, podaję jej z powrotem kubek, zanim wstaję na nogi. Sięga szybko, aby mnie ustabilizować, gdy się chwieje, zanim w końcu odpowiada na moje pytanie.
„Jesteśmy w obozach niewolników… albo jak nazywa je propaganda naszych wampirzych panów, ‘Obozy Oświecenia,’” mówi z grymasem.
Czuję, jak kąciki moich ust opadają, próbując przypomnieć sobie, jak tu trafiłem.
„Jak cię złapali?” pyta, ale tylko kręcę głową, nie mogąc przypomnieć sobie niczego poza pulsującym bólem w mojej głowie.
„Nie wiem… moja głowa…” jęczę.
Jej zmarszczki się pogłębiają, gdy pochyla się bliżej.
„To chloroform… Używają go, żeby pozbawić przytomności Dziewice Krwi,” mówi rzeczowo.
„Co to jest Dziewica Krwi?”
„Dziewica Krwi… wiesz, ktoś, kto nigdy nie został ugryziony? Podobno wampiry nie lubią smaku, który zostawiają inne pijawki, więc szukają ludzi, którzy nigdy nie zostali ugryzieni i sprzedają nas najwyższemu oferentowi… Łowcy, nazywam ich Żniwiarzami, tną nas, aby posmakować naszej krwi, żeby nie ryzykować zanieczyszczenia kogoś, kto mógłby sprzedać się za wysoką cenę…” na jej słowa wspomnienia wracają.
Rezerwat… ogień… wszystko płonęło, wszyscy krzyczeli… i Bellamy. Kiedy wampiry zaatakowały, był dzień. On mnie wyciągnął, biegliśmy przez dni, zanim znaleźliśmy odosobnioną oazę, gdzie się ukryliśmy. Znaleźli nas, Żniwiarze. Jeden z nich złapał mnie i ostrożnie przeciągnął ostrzem po mojej szyi, smakując ją, zanim powiedział swojemu partnerowi, żeby zostawił Bellamy'ego, bo jestem „świeżakiem.” Musiała mieć na myśli, że jestem jedną z tych Dziewic Krwi, ponieważ nigdy nie zostałem ugryziony.
„Przypomniałeś sobie?” pyta cicho dziewczyna, patrząc na mnie z niepokojąco przenikliwymi oczami.
Przeciągając ręką po twarzy, zaciskam usta i kręcę głową z odrazą. Złapali mnie tak łatwo. Lata treningu, aby się bronić, a oni złapali mnie w sekundach.
„Trzymają nas oddzielnie od innych… Uważają nas za zbyt cennych, aby ryzykować zanieczyszczenie przez tych, którzy już zostali nakarmieni,” mówi bez śladu emocji.
Dźwięk ciężkich drzwi otwierających się sprawia, że podskakuję, i gorączkowo patrzę na małą dziewczynkę, która cicho wycofuje się na swoje łóżko w drugim rogu celi. Oddycham szybko, gdy panika zaczyna mnie ogarniać. Po chwili drzwi do naszej celi otwierają się, a do małej przestrzeni wchodzi wysoki, blady mężczyzna, ubrany w szaty, drzwi zamykają się za nim z brzękiem. Obserwuje mnie uważnie, gdy patrzę na niego i na małą dziewczynkę, która teraz zwija się w kulkę na swoim łóżku, drżąc. Mężczyzna uśmiecha się, ukazując zestaw ostrych jak brzytwa kłów. Dreszcze przechodzą mi po plecach, gdy zaczyna mówić hipnotyzującym głosem.
„Witaj w Centrum Oświecenia, młoda duszo. Jestem twoim Pasterzem i będę cię prowadzić na drodze do oświecenia. Masz zaszczyt być jedną z czystych i zostałeś wybrany, by trenować, abyś pewnego dnia mógł służyć wyższym sferom Imperium.”
Patrzę na niego, drżąc, bojąc się poruszyć, gdy on monotonnie opowiada, jak wspaniałe są wampiry i jak wielkie mam szczęście.
„Pójdziesz teraz ze mną, aby dołączyć do reszty stada...”
Wyciąga rękę, a nasze spojrzenia się spotykają. Mój ból głowy się nasila, gdy trwam w jego spojrzeniu, a on lekko marszczy brwi, zanim machnie na mnie ręką.
„Chodź, moje dziecko.”
Mała dziewczynka patrzy na mnie z przerażeniem na twarzy. Zbierając siły, odwracam wzrok od dziewczynki i z powrotem kieruję go na wampira, szykując się na odwet.
„A co z nią?” pytam, głos drży, gdy adrenalina przepływa przez moje ciało, rozpoznając zagrożenie przede mną.
Wampir marszczy brwi, spoglądając na dziewczynkę, po czym ponownie nawiązuje kontakt wzrokowy ze mną. Mój ból głowy się nasila, gdy patrzymy sobie w oczy. W końcu, po chwilach, a może wiekach, odpowiada, z marsową miną.
„Ona wkrótce zostanie eskortowana do nowego stada.”
„Co masz na myśli, nowego stada?”
„Nie ważne, po prostu wiedz, że Stwórca nie toleruje nieposłuszeństwa od swoich Oświeconych...” mówi, ukazując przerażający uśmiech, który traktuję jako ostrzeżenie.
Wampir ponownie wyciąga palce, a ja niechętnie chwytam jego rękę, strach przebiega mi po kręgosłupie, gdy jego zimne palce mocno zaciskają się wokół moich. Wątły wyglądający wampir zaskakująco silnie wyciąga mnie z celi i prowadzi po schodach, choć nie powinno mnie to dziwić, w końcu jest wampirem.
_
_
Myślałem, że mój ojciec przygotował mnie na stawienie czoła wampirom w ich obozach, gdybym kiedykolwiek został schwytany, ale następne dni pokazały mi, jak bardzo się myliłem. Nic nie mogło mnie przygotować na czyste tortury, które zadają nam w imię 'oświecenia'. Mój wampirzy 'pasterz' wyprowadził mnie z tej celi do pozłacanej klatki, mającej dać mi fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Przeniosłem się z mrocznych lochów do względnego luksusu. Mój nowy pokój jest mały, ale ma wyściełane łóżko, lepsze niż jakiekolwiek, na którym kiedykolwiek spałem, i szafę pełną eleganckich sukni i skromnych sukienek. Karmili mnie pieczoną kaczką z marchewką i zieloną fasolką na ryżowym pilawie, posiłek był jednym z najlepszych, jakie kiedykolwiek jadłem. Nie zajęło mi długo, by dowiedzieć się, dlaczego tak dobrze się nami opiekują.
Ostatnie Rozdziały
#132 132
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#131 131
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#130 130
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#129 129
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#128 128
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#127 127
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#126 126
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#125 125
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#124 124
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025#123 123
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2025
Może Ci się spodobać 😍
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Bracia Varkas i ich Księżniczka
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.












