
Gdzie lód się załamuje
Sheridan Hartin · Zakończone · 284.3k słów
Wstęp
Charlotte i Charlie „przesunęli się” raz, lata temu, i nigdy nie zrozumieli, co to właściwie znaczyło. Nie mieli watahy, żadnego prowadzenia ani ochrony. Tylko dwoje bliźniaków kurczowo trzymających się siebie i udających, że ten głos w ich głowach to stres, wyobraźnia albo samotność. A potem przeprowadzają się do Wellington.
Blake Atlas wyczuwa swoją wybrankę w chwili, gdy Charlotte przyjeżdża. Więź uderza mocno i nie do pomylenia, ale Charlotte jej nie rozpoznaje. Nie rozumie, czemu jej klatka piersiowa wciąż ciągnie ją w stronę jedynego chłopaka, którego absolutnie nie może sobie pozwolić pragnąć. Blake jest nowym kapitanem hokejowym Charliego. Szansą Charliego na to, żeby wreszcie coś z tego wyszło. Charlie stawia sprawę jasno: jego siostra jest nietykalna, a Blake próbuje postąpić jak trzeba — ale tajemnice nie zostają zakopane na zawsze. Wyrzutki krążą na obrzeżach miasta. Lód pęka. Więź się zaciska. A potem budzi się rzadki biały wilk Charlotte — coś, co czyni ją potężną, i jednocześnie sprawia, że staje się celem.
Shanti potrzebuje Shakti. (Pokój potrzebuje siły.)
Gdzie lód się załamuje to młodzieżowy paranormalny romans typu slow burn, pełen przeznaczonych sobie partnerów, opiekuńczej energii alfy, zaciekłej lojalności rodzeństwa, więzi odnalezionej rodziny-watahy, motywu hurt/comfort i cichego, bolesnego napięcia, które długo nie puszcza. To historia o pierwszym poczuciu przynależności, o uczeniu się, że można pozwolić innym o siebie dbać, i o tym, co się dzieje, kiedy dziewczyna, która zawsze trzymała wszystkich na powierzchni, wreszcie opada z sił — i ktoś ją łapie.
Rozdział 1
Charlotte
Śnieg osiada na przedniej szybie cienkimi, szeleszczącymi smużkami, gdy samochód, kaszląc, zjeżdża z autostrady. Ogrzewanie pyka i gaśnie, a zimno wciska się każdą szczeliną. Oddech zaparowuje szkło; rękawem rysuję kółko i patrzę, jak biel połyka drogę za nami.
Drzewa rzedną, a miasteczko wyrasta ciche i blade.
To nic nowego. Każde miasteczko, do którego się przeprowadzamy, wydaje się wyglądać prawie tak samo. Jest ta jedna knajpka, która jest otwarta całą noc — światła bzyczą, okna są zaparowane. Jedna stacja z ręcznie malowanym szyldem, jakby ktoś go powiesił w latach sześćdziesiątych i od tamtej pory już go nie tknął. Główna ulica z piekarnią, bankiem i kilkoma sklepami, które zamykają wcześnie.
A potem są domy.
Ta część zawsze jest uderzająco podobna. Najpierw przejeżdżamy przez bogate ulice, bo oczywiście są najbliżej centrum. Mają duże ogrodzenia, ciepłe światła i podjazdy już odśnieżone. Są pełne dzieciaków ze srebrną łyżeczką w ustach, z przestrzenią, żeby oddychać.
Potem przychodzą rodziny z klasy pracującej. Farba łuszczy się na ścianach, ale podwórka są zamiecione, a samochody zaparkowane równo. To ludzie, którzy ciężko pracują i dbają o to, co mają, nawet jeśli jest stare.
A potem jest skraj miasta, gdzie droga się zwęża, a latarnie stoją coraz rzadziej. Gdzie nikt nie musi patrzeć, jak sobie nie radzisz — tu mieszkają biedni, pechowcy i samotni rodzice.
No i my — po trochu z każdej z tych grup.
— Hej, Lotty.
Mój brat bliźniak, Charlie, szturcha mnie butem z tylnego siedzenia. Odrywam wzrok od okna i na niego patrzę.
Śnieg zwilżył mu włosy tam, gdzie otarły się o podsufitkę, przez co jego loki są ciemniejsze niż zwykle. Uśmiech już ma na twarzy — jasny, uparty i czekający na mnie.
— Przynajmniej tu jest lód.
Uśmiecham się i kiwam głową, bo wiem, co to dla niego znaczy.
Ostatnie miasteczko było gorące, suche i zakurzone, bez ani jednego lodowiska w zasięgu wzroku. Charlie próbował sobie radzić na rolkach, na popękanym asfalcie, z pożyczonym kijem, ale to nie było to samo. Kiedy dorastaliśmy, gdy mama jeszcze żyła, zima otulała nas każdego dnia. Uczyła nas jeździć na łyżwach, kiedy tylko mogła, z dłońmi na naszych plecach i śmiechem niesionym przez zimne powietrze.
Oboje to kochaliśmy, ale Charlie miał marzenie, które wgryzło się głębiej.
Tata przeniósł nas jak najdalej od wszystkiego, co mu o niej przypominało, po tym jak umarła, ale co jakiś czas się sypie. Traci pracę albo daje się zamknąć za coś głupiego. Potem łapie kolejną robotę w miasteczku, które pasuje jemu albo Charliemu.
Hokej jest dla Charliego drogą ucieczki.
Jeśli będzie wystarczająco dobry, może wyrwie się z tego kręgu i, mam nadzieję, zabierze mnie ze sobą.
Tata skręca w wąską ulicę i samochód wpada w poślizg — opony piszczą — po czym osiada krzywo w zaspie na końcu długiego podjazdu. Z obu stron wyrastają zaspy, a tata klnie, szarpie drzwi i zimno wpada do środka jak taran.
— Wysiadać.
Charlie i ja wyskakujemy w pośpiechu.
Śnieg od razu przesiąka przez moje trampki. Palce u nóg najpierw pieką, potem drętwieją. Tata zatacza się obok nas, ślizgając butami, i rusza podjazdem w górę, nawet się nie oglądając.
Na szczycie czeka dom. Jest mniejszy od innych w okolicy i jakby zapadnięty w siebie. Jego deski są wykrzywione i szare, a ganek ugina się pod ciężarem lodu. Jedna okiennica wisi na jednym zawiasie, stukając cicho o ścianę na wietrze. Podwórko to bałagan z zamarzniętych chwastów i starych narzędzi, na wpół przysypanych śniegiem.
– No chodź, Lotty – mówi Charlie, już ruszając. – Zabierzmy nasze rzeczy. Samochód odkopiemy później.
Każde z nas bierze po jednym pudle, bo tylko tyle mamy. Karton, zmiękczony zębem czasu i taśmą. Mróz kąsa mocniej, gdy człapiemy podjazdem, a śnieg skrzypi pod stopami.
Kiedy docieramy na ganek, nogi mam jak z drewna, a drzwi wejściowe zacinają się, gdy Charlie napiera i wpycha je do środka.
W środku pachnie wilgotnym drewnem i starym olejem. Tata już trzaska szafkami. Drzwi gdzieś uderzają o framugę, po czym przemyka obok nas; zahacza barkiem Charliego, a jego pudełko sunie po podłodze.
– Jadę do miasteczka – mówi. – Wybierzcie sobie pokój.
Drzwi się zamykają i po nim wpada do środka cisza.
Odstawiam swoje pudło i kucam, zbierając rzeczy Charliego. Podaję mu jedną łyżwę, a on bierze drugą. Upychamy wszystko z powrotem i idziemy na górę.
Schody głośno skrzypią, ściany są porysowane, a na stęchłych ścianach wisi pusty haczyk po obrazie. Na górze są dwoje drzwi tuż obok siebie, daleko od sypialni głównej.
Nie mówimy tego na głos, ale oboje wiemy, czemu wybraliśmy właśnie te.
Charlie rzuca swoje pudło i chwilę później wraca, opierając się o framugę moich drzwi z tym samym, krzywym uśmieszkiem.
– Wypuścimy wilki, siostrzyczko?
Stawiam swoje pudło na łóżku. Materac zapada się w środku, jakby już się poddał.
– Czytasz mi w myślach.
Bo jest tak z moim bratem i mną. Różnimy się. Zawsze to wiedzieliśmy. Siniaki znikają nam zbyt szybko, a biegać potrafimy dłużej, niż powinniśmy. W zeszłym roku, w nasze szesnaste urodziny, tata był nieprzytomny na kanapie, a księżyc stał wysoko, gdy nasze kości zaczęły płonąć. Myśleliśmy, że umieramy. Myśleliśmy, że tata przez przypadek nas otruł.
Okazało się, że potrafimy zamieniać się w wilkołaki.
Nikomu o tym nie mówimy; to nasze. Może to prezent od mamy, sposób, żeby uciec, żeby oddychać i na chwilę zniknąć.
Zanim się przemienimy, powoli obchodzę pokój. Okno dzwoni w ramie, a szron pełznie wzdłuż krawędzi szyby jak żyły. W rogu stoi krzywo komoda, w jednej szufladzie brakuje uchwytu. Na suficie ciągnie się plama po czymś, co kiedyś przeciekło i nigdy nie zostało naprawione.
Przyciskam dłoń do ściany i chłód przesącza się prosto przez skórę, gdy wiatr gdzieś na zewnątrz szoruje po okapie.
Dom wydaje się zmęczony, stary i zaniedbany… Zupełnie jak ja.
Charlie uchyla okno i do środka wpada śnieg, oprószając parapet — podwórko za nim opada w stronę drzew, a dalej w otwarty teren. Nie ma ogrodzeń ani świateł, tylko biel i cień.
Patrzy na mnie, czekając, a ja kiwam głową raz.
Zrzucamy ubrania szybko, ręce drżą nam z zimna i z wyczekiwania. Przemiana nadchodzi jak zawsze: żar pod skórą, stawy przeskakujące w coś mocniejszego. Futro przebija się na wierzch, pokój się kurczy, a rama okna pęka, gdy się przez nią przeciskamy.
Śnieg wybucha wokół nas, kiedy lądujemy; łapy zapadają się, potem unoszą, potem lecą.
Biegniemy.
Zimno nie boli w ten sposób. Ziemia faluje pod nami, szybka i otwarta. Charlie dotrzymuje mi kroku przy ramieniu, ciemny cień na tle bieli. Przecinamy zaspy i drzewa, przeskakujemy powalone pnie i zostawiamy za sobą dom i drogę.
Księżyc wisi nisko, a nasze ślady splatają się ze sobą i znikają w padającym śniegu.
Przez chwilę jest tylko wolność i my, dzicy i wolni, pędzący w niej.
Ostatnie Rozdziały
#265 Rozdział 265 Lód ustąpił
Ostatnia Aktualizacja: 7/28/2026#264 Rozdział 264 Pakiet, który nadejdzie później
Ostatnia Aktualizacja: 7/28/2026#263 Rozdział 263 Ostatni sezon
Ostatnia Aktualizacja: 7/29/2026#262 Rozdział 262 Co budujemy dalej
Ostatnia Aktualizacja: 7/27/2026#261 Rozdział 261 Wzrost
Ostatnia Aktualizacja: 7/26/2026#260 Rozdział 260 Podążaj za swoim sercem
Ostatnia Aktualizacja: 7/25/2026#259 Rozdział 259 Piękne
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#258 Rozdział 258 Wystarczająco bezpieczny, aby się zepsuć
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#257 Rozdział 257 Zmiana, którą powinniśmy mieć
Ostatnia Aktualizacja: 7/23/2026#256 Rozdział 256 Kiedy świat stał się zbyt głośny
Ostatnia Aktualizacja: 7/22/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?












