Gdzie lód się załamuje

Gdzie lód się załamuje

Sheridan Hartin · W trakcie · 179.0k słów

790
Gorące
790
Wyświetlenia
0
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Charlotte Pierce przywykła do tego, że żeby przetrwać, trzeba być w ciągłym ruchu. Nowe miasteczka, nowe szkoły, ten sam stary dom na końcu świata, na odludziu, i ta sama zasada, która trzyma ją na nogach. Trzymać jej bliźniaczego brata, Charliego, bezpiecznego. Utrzymać przy życiu jego hokejowe marzenie. I uciszyć własne potrzeby. Pracuje za dużo, śpi za mało, a jedyną rzecz, która wciąż wydaje się naprawdę jej, zostawia na środek nocy — kiedy może zasznurować zdarte łyżwy i wyciąć sobie wolność w niebezpiecznym, zamarzniętym lodzie.

Charlotte i Charlie „przesunęli się” raz, lata temu, i nigdy nie zrozumieli, co to właściwie znaczyło. Nie mieli watahy, żadnego prowadzenia ani ochrony. Tylko dwoje bliźniaków kurczowo trzymających się siebie i udających, że ten głos w ich głowach to stres, wyobraźnia albo samotność. A potem przeprowadzają się do Wellington.

Blake Atlas wyczuwa swoją wybrankę w chwili, gdy Charlotte przyjeżdża. Więź uderza mocno i nie do pomylenia, ale Charlotte jej nie rozpoznaje. Nie rozumie, czemu jej klatka piersiowa wciąż ciągnie ją w stronę jedynego chłopaka, którego absolutnie nie może sobie pozwolić pragnąć. Blake jest nowym kapitanem hokejowym Charliego. Szansą Charliego na to, żeby wreszcie coś z tego wyszło. Charlie stawia sprawę jasno: jego siostra jest nietykalna, a Blake próbuje postąpić jak trzeba — ale tajemnice nie zostają zakopane na zawsze. Wyrzutki krążą na obrzeżach miasta. Lód pęka. Więź się zaciska. A potem budzi się rzadki biały wilk Charlotte — coś, co czyni ją potężną, i jednocześnie sprawia, że staje się celem.

Shanti potrzebuje Shakti. (Pokój potrzebuje siły.)

Gdzie lód się załamuje to młodzieżowy paranormalny romans typu slow burn, pełen przeznaczonych sobie partnerów, opiekuńczej energii alfy, zaciekłej lojalności rodzeństwa, więzi odnalezionej rodziny-watahy, motywu hurt/comfort i cichego, bolesnego napięcia, które długo nie puszcza. To historia o pierwszym poczuciu przynależności, o uczeniu się, że można pozwolić innym o siebie dbać, i o tym, co się dzieje, kiedy dziewczyna, która zawsze trzymała wszystkich na powierzchni, wreszcie opada z sił — i ktoś ją łapie.

Rozdział 1

Charlotte

Śnieg osiada na przedniej szybie cienkimi, szeleszczącymi smugami, kiedy samochód, kaszląc jak stary grat, zjeżdża z krajówki. Nagrzewnica cyka i gaśnie, a mróz wciska się przez każdą szparę. Mój oddech zaparowuje szybę, więc przecieram rękawem kółko i patrzę, jak biel połyka drogę za nami. Drzewa robią się rzadsze, a miasteczko wyrasta ciche i blade.

To nic nowego. Każde miasteczko, do którego się przenosimy, wygląda niemal tak samo. Jest ta jedna całodobowa knajpka przy drodze, co świeci do rana, jarzeniówki bzyczą, a szyby są wiecznie zaparowane. Jedna stacja z ręcznie malowanym szyldem, jakby ktoś go powiesił w latach sześćdziesiątych i od tamtej pory nawet go nie dotknął. Główna ulica z piekarnią, bankiem i kilkoma sklepami, które zamykają się, jak tylko zrobi się ciemniej. A potem są domy. Ta część zawsze jest aż podejrzanie podobna. Najpierw przejeżdżamy przez bogate ulice, bo oczywiście są najbliżej centrum. Wysokie płoty, ciepłe światła w oknach i podjazdy odśnieżone do czysta. Pełno tam dzieciaków ze srebrną łyżeczką w gębie, takich, co mają czym oddychać. Potem przychodzą rodziny „z roboty”, te od fizycznej harówki. Farba łuszczy się ze ścian, ale podwórka są zamiecione, a auta stoją równo jak od linijki. To ludzie, którzy zapieprzają i dbają o to, co mają — nawet jeśli jest stare. A na końcu jest obrzeże, gdzie droga się zwęża, a latarnie stoją coraz rzadziej. Tam, gdzie nikt nie musi patrzeć, jak sobie nie radzisz — tam mieszkają biedni, pechowcy i samotne matki. No i my, po trochu ze wszystkich tych bajek.

— Hej, Lotty. — Mój brat bliźniak, Charlie, szturcha mnie z tylnego siedzenia czubkiem buta. Odrywam wzrok od okna i na niego patrzę. Śnieg zwilżył mu włosy tam, gdzie otarły o podsufitkę, przez co loki są ciemniejsze niż zwykle. Uśmiech już ma gotowy — jasny, uparty i czekający, aż się złapię. — Przynajmniej tu jest lód.

Uśmiecham się i kiwam głową, bo wiem, co to dla niego znaczy. Ostatnie miasteczko było gorące, suche i zakurzone, bez lodowiska w zasięgu wzroku. Charlie próbował jakoś to obejść: rolki, popękany asfalt i pożyczony kij, ale to nie było to samo. Kiedy byliśmy mali, gdy mama jeszcze żyła, zima otulała nas codziennie. Uczyła nas jeździć na łyżwach, kiedy tylko mogła — dłonie na naszych plecach, a śmiech niósł się w mroźnym powietrzu. Oboje to kochaliśmy, ale Charlie miał marzenie, które wgryzło się głębiej i trzymało mocniej. Tata, po jej śmierci, wywiózł nas jak najdalej od wszystkiego, co mogło mu o niej przypominać, ale co jakiś czas i jemu powinie się noga. Traci robotę albo ląduje na dołku za jakąś głupotę. Potem znowu znajduje pracę w miasteczku, które pasuje jemu albo Charliemu. Hokej to dla Charliego wyjście awaryjne. Jeśli będzie wystarczająco dobry, może wyrwie się z tego kręgu. Może któreś z nas się wyrwie.

Tata skręca w wąską uliczkę i samochód zarzuca, opony piszczą, zanim wreszcie staje krzywo w zaspie na końcu długiego podjazdu. Po obu stronach piętrzą się zaspy, a tata klnie pod nosem, szarpie drzwi i mróz wpada do środka jak taran.

— Wysiadać.

Charlie i ja gramolimy się na zewnątrz. Śnieg przemaka mi przez trampki na wylot. Palce u stóp najpierw pieką, a potem przestają czuć cokolwiek. Tata chwieje się obok nas, ślizgają mu się buty, i rusza pod górę podjazdu, nawet się nie oglądając. Dom czeka na szczycie. Jest mniejszy od tych dookoła i jakby przygarbiony, skurczony do siebie. Boazeria na ścianach jest powykrzywiana, a ganek ugina się pod ciężarem lodu. Jedna okiennica wisi na jednym zawiasie i stuka cicho o ścianę na wietrze. Podwórko to bałagan z zamarzniętych chwastów i starych narzędzi, na wpół zasypanych śniegiem.

— No chodź, Lotty — mówi Charlie, już w ruchu. — Zgarnijmy graty. Auto odkopiemy później.

Bierzemy po jednym pudle, bo tyle tylko mamy. Karton zmiękczony przez czas i taśmę. Mróz gryzie coraz mocniej, gdy człapiemy podjazdem, a śnieg piszczy pod butami. Palce bolą mnie nawet przez cienkie rękawiczki. Kiedy docieramy na ganek, nogi mam jak z drewna, a drzwi wejściowe zacinają się, gdy Charlie szarpie je i wpycha do środka.

W środku pachnie wilgotnym drewnem i starym olejem. Tata już trzaska szafkami. Coś huknie drzwiami, zanim przemknie obok nas jak burza, barkiem zahaczając Charliego i posyłając jego pudło ślizgiem po podłodze.

— Jadę do miasteczka — rzuca. — Wybierzcie sobie pokój.

Drzwi trzaskają, a po nim wpada cisza, aż dzwoni w uszach. Stawiam swoje pudło i kucam, zbierając rzeczy Charliego. Podaję mu jedną łyżwę, a on bierze drugą. Upychamy wszystko z powrotem i idziemy na górę. Schody skrzypią głośno, na ścianach pełno otarć, a z zatęchłej tapety zwisa pusty haczyk po obrazku. Na górze są dwoje drzwi obok siebie, daleko od sypialni rodziców. Nie mówimy tego na głos, ale oboje wiemy, czemu wybraliśmy właśnie je. Charlie rzuca swoje pudło i po sekundzie wraca, opierając się o mój framugę z tym samym cwaniackim uśmieszkiem.

— To co, wypuścimy wilki, siostra?

Stawiam pudło na łóżku. Materac zapada się w środku, jakby już się poddał. — Czytasz mi w myślach.

Bo z moim bratem i mną jest tak: jesteśmy inni. Zawsze o tym wiedzieliśmy. Siniaki schodzą nam za szybko, a biegać potrafimy dłużej, niż powinniśmy. W zeszłym roku, w nasze szesnaste urodziny, tata odciął się na kanapie, a księżyc stał wysoko, kiedy nasze kości zaczęły palić żywym ogniem. Myśleliśmy, że umieramy. Myślałam, że może tata otruł nas przypadkiem. A wyszło na to, że potrafimy zmieniać się w wilkołaki. Nikomu o tym nie mówimy; to nasze. Może to prezent od mamy — sposób, żeby uciec, złapać oddech i zniknąć na chwilę.

Zanim się zmienimy, robię powolny obchód po pokoju. Okno klekocze w ramie. Szron pełznie po krawędziach szyby jak żyłki. W rogu stoi krzywo komoda, w jednej szufladzie brakuje uchwytu. Na suficie jest plama po czymś, co kiedyś ciekło i nigdy nie zostało naprawione. Przykładam dłoń do ściany, a zimno przechodzi na wskroś, kiedy gdzieś na zewnątrz wiatr szoruje po okapie. Ten dom jest zmęczony, stary i zaniedbany… bardzo jak ja. Charlie uchyla okno i śnieg wpada do środka, oprószając parapet — podwórko za nim opada w stronę drzew, a dalej jest już otwarta przestrzeń. Nie ma żadnych płotów ani świateł, tylko biel i cień. Charlie patrzy na mnie, czeka, a ja kiwam raz głową.

Zrzucamy ubrania szybko, ręce drżą nam z zimna i z tego napięcia, które aż podchodzi do gardła. Przemiana przychodzi jak zawsze: żar pod skórą, stawy trzaskają, układając się w coś silniejszego. Futro przebija się na wierzch, pokój nagle robi się za mały, a rama okna trzeszczy i pęka, gdy przeciskamy się na zewnątrz. Śnieg wybucha wokół, kiedy lądujemy, łapy zapadają się, potem unoszą, a potem już lecą.

Biegniemy.

Zimno nie boli w taki sposób. Ziemia faluje pod nami, szybka i otwarta. Charlie trzyma tempo przy moim boku, ciemny cień na tle bieli. Przecinamy zaspy i drzewa, przeskakujemy powalone kłody i zostawiamy za sobą dom i drogę. Księżyc wisi nisko, a nasze ślady splatają się ze sobą i znikają w padającym śniegu. Przez chwilę jest tylko wolność — i my, dzicy, wolni, biegnący w niej na oślep.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

708.3k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

603.5k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

422.6k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

735.8k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

397.8k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

759.3k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

425.4k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

3.4m Wyświetlenia · Zakończone · Charlotte Morgan
"Przykro mi, pani Parker. Nie udało nam się uratować dziecka."

Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"

"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.

Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"

Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.

Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.

Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.


Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.

Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.

Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?

Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

270.6k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?