
Hodowczyni Króla Lykanów
Joy Apens · Zakończone · 96.1k słów
Wstęp
Nagle się poruszył, sięgając po mnie. Poczułam jego palce muskające moje ramię, jedwabisty szlafrok powoli zsuwał się ze mnie. Moje serce wypełniło się przerażeniem, gdy pomyślałam, jak teraz wyglądam w jego oczach. Moje ciało drżało, oczy miałam zamknięte, a twarz płonęła.
"Proszę..." błagałam złamanym i drżącym głosem. "Nie chcę być twoją rodzącą."
Talon Czarny jest taki, jak sugeruje jego imię. Dominujący. Bezduszny. Bezwzględny. Król Lykanów, Talon, szaleńczo kocha swoją partnerkę, Willow, ale wszystko zaczyna się rozpadać, gdy nie może ona urodzić mu dziecka. Zdesperowana, Willow błaga go, by zapłodnił brudną ludzką kobietę, a choć Talon jest niechętny, robi to, czego pragnie jego ukochana.
Maltretowana i źle traktowana przez rodziców, Avalyn została sprzedana przez ojca Lykanom. Jej życie staje się jeszcze gorsze, gdy zdaje sobie sprawę, że ma być rodzącą dla Króla Lykanów. Ma z nim spać i nosić jego dziecko, mimo że jest już żonaty.
To zimna transakcja biznesowa, jej krągłe ciało w zamian za dziedzica, nic więcej. Ale co się stanie, gdy ten bezwzględny król zacznie się w niej zakochiwać? Czy będą mogli ukryć swoją zakazaną miłość przed Willow, czy też czeka ich piekło, gdy ona się o tym dowie?
Rozdział 1
Rozdział 1: Punkt widzenia Talona
W lustrze odbijała się twarz pełna niepokoju. Szczerze mówiąc, nie pamiętałem, kiedy ostatnio byłem tak zdenerwowany.
Do diabła, nawet nerwy, które czułem w dniu mojego ślubu z Willow, nie były tak druzgocące jak teraz.
Mój żołądek był w supeł, gdy w agonalnym napięciu chodziłem tam i z powrotem po wypolerowanej podłodze mojej sypialni.
Czy to już? Czy w końcu dostanę wiadomość, o której marzyłem od tak dawna? Czy moja Willow wyjdzie tutaj z najlepszą wiadomością w moim życiu? W naszym życiu?
Modliłem się do bogini, żeby tak było. Zasługiwaliśmy na dobre wieści na tym etapie naszego życia. Przez tak długi czas staraliśmy się, żeby teraz nie otrzymać tego błogosławieństwa.
Zaśmiałem się, gdy wspomnienia naszego wielkiego połączenia napłynęły do mojej głowy. To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu, dzień, w którym uznałem Willow za swoją, dzień, w którym stałem się związanym wilkołakiem, zdolnym do prowadzenia całego terytorium wilkołaków. Wciąż pamiętam gwizdy i świętowanie różnych członków stada, gdy Willow i ja ukończyliśmy rytuał połączenia.
Była taka piękna, ubrana w tradycyjny strój, który podkreślał te krągłości, które doprowadzały bety do szaleństwa. Byłem szczęściarzem, że mogłem być jej.
Tradycją w naszym rodzaju było natychmiastowe posiadanie potomstwa po połączeniu. Będąc wilkołakami, miało to być łatwe zadanie, nawet łatwiejsze niż dla przeciętnego człowieka.
To nie był mój przypadek.
Po pierwszych dwóch latach wymówek od Willow i mnie, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na potomstwo, moi ludzie zaczęli się martwić. I szczerze mówiąc, nie mogłem ich winić, chociaż sam zaczynałem się martwić, w końcu potrzebowałem dziedzica, aby zabezpieczyć moją linię. Potrzebowałem dziedzica, aby pokój nadal panował na moim terytorium.
Zaczęło się od jednego poronienia po drugim. Próbowaliśmy wszystkiego, co mogliśmy, nawet mag stada przygotowywał mikstury z obietnicą dziecka, ale wszystko na próżno. Widziałem, że Willow traci nadzieję, a ja również, ale musiałem być silny dla nas obojga.
Zostałem wyrwany z zamyślenia, gdy dźwięk otwierających się drzwi przywrócił mnie do rzeczywistości. Spojrzałem w górę i zobaczyłem Willow z pustym wyrazem twarzy.
Podchodziła do mnie powoli, jakby ostrożnie zbliżała się do dzikiego zwierzęcia, bojąc się go przestraszyć. Powinienem był dostrzec oznaki niepokoju na jej doskonałych rysach. Nagła zmiana w jej rytmie serca powinna była być sygnałem, aby przygotować się na złe wieści.
Westchnąłem cicho, gdy bardzo znajome uczucie niepokoju zakręciło się w moim żołądku – Ale nie, musiałem być pełen nadziei. Jeśli nie dla siebie, to dla mojej partnerki.
"No i?" wychrypiałem zmęczonym głosem. Głos pełen niepokoju, który usłyszałem, nie brzmiał jak mój, ale w tej chwili nie miało to znaczenia.
Willow wzięła chwilę, zanim jęknęła drżącym głosem: "Przepraszam, Talon."
Pokręciła głową gwałtownie, jakby to miało nagle zmienić jej obecny stan. "Talon, tak mi przykro. Zrobiłam wszystko, ona powiedziała, że to będzie to... Ja... Nie wiem, dlaczego nic nie działa... Nie mogę..."
"Shhh, wszystko w porządku, kochanie." Szybko podszedłem do niej, przytulając ją ciepło i przerywając jej bełkot. "Wszystko w porządku, zawsze możemy spróbować jeszcze raz." Próbowałem ją uspokoić, tłumiąc własne rozczarowanie i rozpacz, aby pocieszyć moją zrozpaczoną żonę. "Wszystko w porządku, mój księżycu."
"Ale to nie jest w porządku, Talon!" Willow pociągnęła nosem, wtulając twarz w moją pierś. "Ludzie gadają. Jestem pewna, że mówią o mnie... o nas. Twoi ludzie się martwią, a jeśli nie mogę tego zrobić, to oni—"
"Przestań." Zganiłem ją, przyciągając jej twarz bliżej mojej. Starłem łzy z jej policzków kciukiem i spojrzałem głęboko w jej oczy.
"Utnę głowę każdemu, kto ośmieli się znieważyć moją partnerkę i ich królową. Obiecuję ci to!" warknąłem groźnie.
Willow musiała zrozumieć, że jesteśmy w tym razem, każda zniewaga rzucona na nią była zniewagą rzuconą na mnie. Nikt z mojego ludu nie będzie kwestionował mojej partnerki i wyjdzie z tego bezkarnie. Nie nadano mi tytułu Króla Lykanów bez powodu.
"Ale potrzebujesz dziedzica... a ja nie mogę ci go dać," płakała.
"Poradzimy sobie z tym. Przejdziemy przez to razem." Zapewniłem, czując frustrację ściskającą moje serce na widok jej cierpienia. Wiedziałem, że Willow to zauważyła, patrząc na mnie z wątpliwością malującą się na jej twarzy.
"Ale jak, Talon? Jak mamy mieć szczenię, skoro jestem wadliwa—?"
"Ugryź się w język!" warknąłem. Na twarzy mojej partnerki pojawił się wyraz szoku na mój nagły wybuch.
Jak mogła tak mówić? Nazywać siebie wadliwą.
Z tego, co wiedzieliśmy, problem mógł leżeć po mojej stronie. To ja mogłem być głównym powodem, dla którego mieliśmy trudności z poczęciem dziecka – nie ona!
"Talon, posłuchaj mnie... proszę, posłuchaj mnie," Willow szepnęła delikatnie, trzymając mocno moje ręce. "Musimy to zrobić. Wiesz głęboko w sobie, że musimy to zrobić... musimy."
Odwróciłem wzrok uparcie, wyciągając ręce z mocnego uścisku mojej partnerki.
Jak Willow mogła oczekiwać, że będę z tym w porządku?
Zaczęło się to wcześniej, gdy zaczęliśmy starać się o szczenię i nie udawało się. Moja partnerka wtedy zasugerowała, żebyśmy spróbowali z hodowcą, aby począć dziecko. Odrzuciłem ten pomysł tak szybko, jak go zasugerowała, mając nadzieję, że nie dojdzie do tego.
Modliłem się, aby jakimś cudem Willow została dotknięta przez boginię płodnością. To było szalone, jak okrutne mogło być życie. Jak ludzie, którzy zasługiwali na dzieci, byli pozbawieni tego przywileju, podczas gdy ci, którzy na to nie zasługiwali, dostawali je za darmo.
"Talon, porozmawiaj ze mną," Willow mamrotała, podchodząc do mnie, aby delikatnie dotknąć mojej twarzy. "Proszę, kochanie, powiedz coś."
"Co chcesz, żebym powiedział?" westchnąłem, nagle zmęczony wszystkim.
Byłem zmęczony frustracją. Byłem zmęczony staraniem się o coś, co powinno naturalnie do nas przyjść. Byłem zmęczony udawaniem odważnego przed moimi ludźmi, gdy powoli traciłem rozum. Byłem zmęczony możliwością zbezczeszczenia mojego związku przez związanie się z inną kobietą, która nie była moją.
To wszystko było zbyt wyczerpujące.
"Wiem, że to będzie trudne, ale musimy to zrobić," powiedziała uspokajająco.
"Musi być inny sposób," wyszeptałem słabo. "Musi być coś, co możemy zrobić, coś, o czym nie myślimy. Możemy wezwać maga i poprosić ją o przygotowanie mikstur dla nas."
"Talon, już to robiliśmy. Wiesz, że tak."
"Musi być coś, o czym zapomniała. Krok, który pominęła. To nie może się do tego sprowadzać!" próbowałem znów przekonywać, ale Willow nie ustępowała.
"Talon—"
"To nie może się do tego sprowadzać, Willow!" krzyknąłem z frustracją, uderzając pięścią w ścianę i rozrywając sobie kostki w procesie.
Musiałem jakoś, w jakikolwiek sposób, wyładować tę złość, która we mnie kipiała. Byłem sfrustrowany, nie powinienem musieć podejmować tej decyzji, nie powinienem być w tej sytuacji.
"Nic więcej nie da się zrobić," Willow odpowiedziała spokojnie, zupełnie niewzruszona moim wybuchem tym razem. Myślę, że ona też miała już dość.
"Jak możesz być z tym w porządku? Jak możesz być z tym w porządku, że będę pieprzył inną dziewczynę, która nie jest tobą?" powiedziałem, wydając bolesny jęk, gdy osunąłem się na dobrze zrobione łóżko królewskie stojące w rogu.
"To nie jest sprawiedliwe wobec ciebie." Westchnąłem, przeczesując rękami moje niesforne włosy.
"To nie jest sprawiedliwe wobec nas obojga," Willow powiedziała, podchodząc do mnie. Uklękła w przestrzeni między moimi nogami i przyciągnęła moją twarz, aby złożyć szorstki pocałunek na moich ustach.
"Ale to nasz obowiązek. To nasz obowiązek jako pary i twój jako Króla. To twój obowiązek wobec stada... wobec twoich ludzi. Musisz pokazać im wszystkim, że masz to, czego potrzeba, aby być przywódcą królestwa, Talon. A jaki lepszy sposób na to, niż przynieść na świat dziedzica."
"To wszystko jest popieprzone," odpowiedziałem, patrząc na nią intensywnie. Nie przerwała kontaktu wzrokowego, gdy wsunęła ręce w moje spodnie i zaczęła pieścić moje szybko rosnące podniecenie.
"Willow." Pół ostrzegłem, pół jęknąłem.
"Wyglądasz na spiętego… tylko ci pomagam, kochanie." Jej gładki, zmysłowy głos zabrzmiał uwodzicielsko. "Pozwól mi sprawić, że poczujesz się lepiej, mój Królu. Pozwól mi pokazać, jak bardzo cię kocham, Talon."
"Musimy jeszcze... hmm... porozmawiać... o tym, Willow," jęknąłem, przynosząc moje już całkowicie wyleczone kostki, aby delikatnie musnąć jej usta.
"Prawda." Odpowiedziała z uwodzicielskim uśmiechem, powoli mnie zaspokajając. "Ale to zawsze może poczekać."
I z tym byłem zgubiony.
Ostatnie Rozdziały
#72 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#71 Cholera cię
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#70 Odsłonięte
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#69 Wierzba kret
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#68 Zło
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#67 Szalony
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#66 Porwany
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#65 Podejrzane
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#64 Martwy
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#63 Złap mnie
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Sekret Surogacji
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.












