
Jak zepsuć ślub byłemu: Udawana randka z hokeistą
Miracle U · Zakończone · 229.5k słów
Wstęp
Rozdział 1
Perspektywa Harper
Powinnam była zorientować się, że coś jest nie tak, w chwili, kiedy Joel zamówił za mnie.
On tak nigdy nie robił.
A dziś w Marcello’s nawet na mnie nie spojrzał, tylko rzucił kelnerowi:
— Dla niej łosoś.
Objęłam dłońmi drogi kieliszek wina i próbowałam zignorować coraz ciaśniejszy supeł w żołądku.
To miało być romantyczne.
Nasza dziesiąta rocznica, w dokładnie tej samej loży w rogu, do której Joel zabrał mnie na pierwszą randkę. Wtedy był bezczelnym dwudziestoletnim hokeistą, który cytował wiersze między wznowieniami… a ja byłam naiwną studentką pierwszego roku.
Cały tydzień Joel nerwowo macał kieszeń marynarki, jakby nosił w niej coś bezcennego. Chodził rozkojarzony, podenerwowany. Zupełnie nie w jego stylu.
Pierścionek miał się pojawić dzisiaj. Byłam tego prawie pewna.
Bo niby z jakiego innego powodu Joel robiłby tyle tajemnic, zwłaszcza akurat tego wieczoru?
— Ślicznie dziś wyglądasz — powiedział nagle, a jednak w jego głosie coś brzmiało kompletnie nie tak.
Słowa były poprawne. Ale ton… zupełnie nie ten. Miękki, smutny, przepraszający. Jakby już mi się za coś kajał, a ja jeszcze nie wiedziałam za co.
— Joel, co się dzieje? — zapytałam.
— Możemy po prostu najpierw zjeść kolację?
— Co jest, kochanie? Mów.
W końcu na mnie spojrzał. I zobaczyłam to w jego oczach, zanim cokolwiek powiedział. To nie była kolacja z zaręczynami.
— Dostałem propozycję transferu — zaczął ostrożnie. — Vancouver chce mnie na ich podejście do play‑offów. To naprawdę świetna okazja, Harper. Prawdziwa szansa na Puchar.
Wciągnęłam powietrze, starając się utrzymać równy oddech. Transfer. Okej… Już przeżyliśmy transfery.
— Dobra — powiedziałam. — To przeprowadzamy się do Vancouver. Przerabialiśmy to. Znajdę sobie nową pracę…
— Właśnie o to chodzi. — Głos Joela zadrżał.
— Mój agent uważa, że wizerunkowo lepiej, żebym był singlem. Taki narracyjny motyw „wolnego kawalera”. To się lepiej sprzedaje, zwłaszcza w nowym klubie. A ten transfer, to moja szansa, żeby naprawdę zbudować markę.
Te słowa zupełnie nie układały mi się w głowie.
— Czekaj — powiedziałam powoli. — Zrywasz ze mną, bo twój agent uważa, że to dobre dla twojego wizerunku?
— To nie chodzi tylko o to…
— Rzucasz mnie dla SWOJEJ MARKI? — Mój głos podskoczył tak ostro, że para przy sąsiednim stoliku przestała rozmawiać i się odwróciła. Miałam to gdzieś.
— Harper, proszę, ścisz głos — syknął Joel.
— Ściszyć głos? Mówisz mi, że dziesięć lat mojego życia znaczy mniej niż twoja „sprzedawalność” i mam ściszyć głos?
— Nie to miałem na myśli.
— To co W OGÓLE masz na myśli? Bo brzmi to tak, jakbyś wybierał kontrakty reklamowe zamiast mnie.
Wyglądał na zranionego, jakby to jemu ktoś zrobił krzywdę. Oczy mu się zaszkliły, naprawdę miał łzy w oczach.
— Poświęciłaś dla mojej kariery wszystko — powiedział cicho. — To wobec ciebie nie fair, Harper. Zasługujesz na kogoś, kto postawi cię na pierwszym miejscu. A ja teraz, przy takiej okazji, muszę skupić się wyłącznie na hokeju. Bez rozpraszaczy.
Rozpraszacze.
To słowo wybiło mi powietrze z płuc.
— To ja jestem dla ciebie rozpraszaczem? — mój głos się załamał. — Po pełnych dziesięciu latach staję się… rozpraszaczem?
— Nie tak to chciałem powiedzieć…
— Przeprowadzałam się dla ciebie cztery razy, Joelu. — Całe ciało mi drżało. — Boston, Charlotte, Providence, Seattle. Cztery razy pakowałam całe życie w kartony. Cztery razy zaczynałam od zera. Robiłam to, bo cię kochałam. Bo myślałam, że coś razem budujemy.
— Nigdy cię o to nie prosiłem.
— NIE MUSIAŁEŚ PROSIĆ! — Słowa wyrwały się ze mnie jak wystrzał. Teraz już cały lokal się na nas gapił. — Zrobiłam to, bo dałeś mi tę bransoletkę i powiedziałeś, że jestem twoją kotwicą. Pamiętasz?
Złapałam się za nadgarstek i potrząsnęłam nim w jego stronę, a złota bransoletka błysnęła w blasku świecy.
— Oczywiście, że pamiętam…
— Zrezygnowałam z własnej kliniki dla ciebie. Miałam dogranych inwestorów w Charlotte. Prawdziwe pieniądze, konkretne wsparcie. Miałam wybraną lokalizację, zamówiony sprzęt, gotowy biznesplan. A potem dostałeś powołanie do Seattle i „potrzebowałeś mnie tutaj”, więc powiedziałam: jasne. Odeszłam od wszystkiego, bo myślałam, że jesteśmy drużyną.
— Nigdy nie chciałem, żebyś zrezygnowała ze swoich marzeń.
— Ale JA z nich zrezygnowałam! — poderwałam się, a krzesło zaskrzypiało, przesuwając się do tyłu. — Ze wszystkiego zrezygnowałam. Z kariery, z planów, z całego życia. A ty teraz sobie siedzisz przede mną i mówisz mi, że to wszystko było gówno warte, bo twój agent chce, żebyś wyglądał na singla przed kamerami?!
Joel zamarł z otwartymi ustami. Próbował coś powiedzieć, ale żaden dźwięk nie wydostał mu się z gardła.
— J-ja cię kocham — wykrztusił w końcu. — Harper, naprawdę cię kocham. Staram się zrobić to, co trzeba.
— To, co trzeba? — prychnęłam, śmiejąc się gorzko, aż coś we mnie pękło. — To, co trzeba, byłoby NIE marnować dziesięciu lat mojego życia. To, co trzeba, byłoby być ze mną szczerym co do tego, kim dla ciebie naprawdę jestem.
— Znaczysz dla mnie wszystko.
— To DLACZEGO? — pytanie wyrwało się ze mnie jak krzyk bólu. — Jeśli naprawdę znaczą wszystko, to czemu tak łatwo jest ci mnie wyrzucić na śmietnik?
— To nie jest łatwe, Harper. To mnie wykańcza… musisz mi uwierzyć…
— Z mojej perspektywy wygląda na całkiem łatwe — warknęłam. Chwyciłam torebkę i odepchnęłam się od stołu, dłonie trzęsły mi się tak, że ledwo byłam w stanie przełknąć wściekłość palącą mnie w środku.
— Harper, zaczekaj — Joel też wstał, próbując mnie złapać za rękę. — Proszę, chociaż pozwól mi odwieźć cię do domu.
— Nie — syknęłam. — Nie idź za mną. Nie dzwoń do mnie. I nawet nie próbuj mi pisać. Nie pokazuj się pod moim mieszkaniem z kwiatkami. Po prostu daj mi spokój. Nie chcę cię już nigdy więcej widzieć.
— Harper, proszę…
Odwróciłam się i odeszłam, zanim zdążył dokończyć.
Kiedy wypchnęłam drzwi, uderzyło we mnie zimne, wilgotne seattle’owskie powietrze, takie typowe, przesycone mżawką i zapachem deszczu. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że ledwo mogłam odblokować telefon, ale jakimś cudem udało mi się odnaleźć kontakt do Mai.
Odebrała po pierwszym sygnale.
— O MÓJ BOŻE, oświadczył ci się?!
— Zerwał ze mną — powiedziałam.
Po drugiej stronie zapadła cisza. Jakby zamarła.
— Zaraz będę — powiedziała Maja, a jej głos nagle stwardniał jak stal. — Nigdzie się nie ruszaj. Nie odzywaj się do niego, jeśli wyjdzie. Będę za dziesięć minut.
Rozłączyła się.
Stałam na chodniku przed Marcello’s, patrząc, jak pary przechadzają się, trzymając się za ręce, śmieją się cicho, pewnie przeżywają swoje idealne, małe, wieczorne randki.
Wibracja telefonu przecięła ciszę.
Joel: Proszę, pozwól mi to wyjaśnić. To nie tak miało dziś wyglądać. Przepraszam.
Skasowałam wiadomość.
Kolejny sygnał.
Joel: Kocham cię, Harper. Musisz to wiedzieć. Musisz mi uwierzyć.
Tym razem zablokowałam jego numer. Skurwysyn.
Przez okno restauracji widziałam, jak Joel wciąż siedzi przy naszym stoliku, z twarzą ukrytą w dłoniach, trzęsącymi się ramionami.
I wtedy zobaczyłam, jak kelner podchodzi z czymś małym w dłoni, okrytym ciemnym aksamitem.
Pudełeczko na pierścionek.
Serce mi stanęło.
Joel naprawdę miał dziś przy sobie pierścionek. Naprawdę planował się oświadczyć, tak jak mówił. A potem, gdzieś między winem a łososiem, zmienił zdanie.
Odwróciłam wzrok.
Samochód Mai zatrzymał się z piskiem opon przy krawężniku osiem minut później. Maja pochyliła się, otworzyła drzwi od strony pasażera i rzuciła na mnie jednym spojrzeniem, zanim zapytała:
— Lody czy wódka?
— I to, i to — mruknęłam, wsiadając.
— No i to jest moja dziewczyna.
Gdy Maja ruszyła, kątem oka zobaczyłam Joela, jak wylatuje przez drzwi restauracji, wciąż ściskając w dłoni to aksamitne pudełeczko, wołając moje imię.
Nie obejrzałam się.
Dziesięć lat mojego życia właśnie rozsypało się w drobny mak na białym obrusie, a ja skończyłam udawać, że to wszystko kiedykolwiek cokolwiek dla niego znaczyło.
— No więc — odezwała się Maja po kilku przecznicach milczenia. — W skali od „podrapać mu samochód kluczem” do „spalić mu koszulki z nazwiskiem”, jak bardzo mściwe dziś jesteśmy?
Wpatrywałam się w okno, w seattle’owską panoramę. W miasto, do którego przeprowadziłam się dla kariery Joela.
— Maja — powiedziałam cicho. — Jak się niszczy człowieka?
Spojrzała na mnie, unosząc brew, a na jej twarzy powoli rozlał się uśmiech.
— Czyje życie rujnujemy?
— Joela.
Uśmiech Mai stał się wręcz drapieżny, absolutnie wściekle dziki.
— Och, Harper — mruknęła, już wyciągając telefon. — Myślałam, że nigdy o to nie poprosisz.
Ostatnie Rozdziały
#137 Rozdział 137 EPILOG
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#136 Rozdział 136 Po co zostaliśmy
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#135 Rozdział 135 Maya się żegna
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#134 Rozdział 134 Dokładnie tak, jak powinno być
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#133 Rozdział 133 Zwykłe chwile
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#132 Rozdział 132 Część, w której zostajemy
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#131 Rozdział 131 Wymiana Ślubów
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#130 Rozdział 130 Rose to zrobiła
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#129 Rozdział 129 Przed przejściem
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#128 Rozdział 128 Nierozpoznawalnie lepszy
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026
Może Ci się spodobać 😍
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.












