Jak zepsuć ślub byłemu: Udawana randka z hokeistą

Jak zepsuć ślub byłemu: Udawana randka z hokeistą

Miracle U · Zakończone · 229.5k słów

1k
Gorące
98.5k
Wyświetlenia
7.1k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Harper przez dziesięć lat była idealną dziewczyną Joela… aż ten ją rzucił, żeby podbić własny wizerunek. Teraz Joel się żeni, a Harper wpada na jego ślub pod rękę z Crewem Lawsonem – jedynym facetem, którego Joel naprawdę nie znosi. To wszystko ma być tylko na niby: trzy miesiące zemsty w świetle fleszy. Tyle że Crew ukrywa groźne uzależnienie, Harper tłumi prawdziwe uczucia, a Joel nie mówi całej prawdy o tym, dlaczego tak naprawdę odszedł. Niektóre udawane związki rozpalają taki ogień, że nie da się już dalej grać.

Rozdział 1

Perspektywa Harper

Powinnam była zorientować się, że coś jest nie tak, w chwili, kiedy Joel zamówił za mnie.

On tak nigdy nie robił.

A dziś w Marcello’s nawet na mnie nie spojrzał, tylko rzucił kelnerowi:

— Dla niej łosoś.

Objęłam dłońmi drogi kieliszek wina i próbowałam zignorować coraz ciaśniejszy supeł w żołądku.

To miało być romantyczne.

Nasza dziesiąta rocznica, w dokładnie tej samej loży w rogu, do której Joel zabrał mnie na pierwszą randkę. Wtedy był bezczelnym dwudziestoletnim hokeistą, który cytował wiersze między wznowieniami… a ja byłam naiwną studentką pierwszego roku.

Cały tydzień Joel nerwowo macał kieszeń marynarki, jakby nosił w niej coś bezcennego. Chodził rozkojarzony, podenerwowany. Zupełnie nie w jego stylu.

Pierścionek miał się pojawić dzisiaj. Byłam tego prawie pewna.

Bo niby z jakiego innego powodu Joel robiłby tyle tajemnic, zwłaszcza akurat tego wieczoru?

— Ślicznie dziś wyglądasz — powiedział nagle, a jednak w jego głosie coś brzmiało kompletnie nie tak.

Słowa były poprawne. Ale ton… zupełnie nie ten. Miękki, smutny, przepraszający. Jakby już mi się za coś kajał, a ja jeszcze nie wiedziałam za co.

— Joel, co się dzieje? — zapytałam.

— Możemy po prostu najpierw zjeść kolację?

— Co jest, kochanie? Mów.

W końcu na mnie spojrzał. I zobaczyłam to w jego oczach, zanim cokolwiek powiedział. To nie była kolacja z zaręczynami.

— Dostałem propozycję transferu — zaczął ostrożnie. — Vancouver chce mnie na ich podejście do play‑offów. To naprawdę świetna okazja, Harper. Prawdziwa szansa na Puchar.

Wciągnęłam powietrze, starając się utrzymać równy oddech. Transfer. Okej… Już przeżyliśmy transfery.

— Dobra — powiedziałam. — To przeprowadzamy się do Vancouver. Przerabialiśmy to. Znajdę sobie nową pracę…

— Właśnie o to chodzi. — Głos Joela zadrżał.

— Mój agent uważa, że wizerunkowo lepiej, żebym był singlem. Taki narracyjny motyw „wolnego kawalera”. To się lepiej sprzedaje, zwłaszcza w nowym klubie. A ten transfer, to moja szansa, żeby naprawdę zbudować markę.

Te słowa zupełnie nie układały mi się w głowie.

— Czekaj — powiedziałam powoli. — Zrywasz ze mną, bo twój agent uważa, że to dobre dla twojego wizerunku?

— To nie chodzi tylko o to…

— Rzucasz mnie dla SWOJEJ MARKI? — Mój głos podskoczył tak ostro, że para przy sąsiednim stoliku przestała rozmawiać i się odwróciła. Miałam to gdzieś.

— Harper, proszę, ścisz głos — syknął Joel.

— Ściszyć głos? Mówisz mi, że dziesięć lat mojego życia znaczy mniej niż twoja „sprzedawalność” i mam ściszyć głos?

— Nie to miałem na myśli.

— To co W OGÓLE masz na myśli? Bo brzmi to tak, jakbyś wybierał kontrakty reklamowe zamiast mnie.

Wyglądał na zranionego, jakby to jemu ktoś zrobił krzywdę. Oczy mu się zaszkliły, naprawdę miał łzy w oczach.

— Poświęciłaś dla mojej kariery wszystko — powiedział cicho. — To wobec ciebie nie fair, Harper. Zasługujesz na kogoś, kto postawi cię na pierwszym miejscu. A ja teraz, przy takiej okazji, muszę skupić się wyłącznie na hokeju. Bez rozpraszaczy.

Rozpraszacze.

To słowo wybiło mi powietrze z płuc.

— To ja jestem dla ciebie rozpraszaczem? — mój głos się załamał. — Po pełnych dziesięciu latach staję się… rozpraszaczem?

— Nie tak to chciałem powiedzieć…

— Przeprowadzałam się dla ciebie cztery razy, Joelu. — Całe ciało mi drżało. — Boston, Charlotte, Providence, Seattle. Cztery razy pakowałam całe życie w kartony. Cztery razy zaczynałam od zera. Robiłam to, bo cię kochałam. Bo myślałam, że coś razem budujemy.

— Nigdy cię o to nie prosiłem.

— NIE MUSIAŁEŚ PROSIĆ! — Słowa wyrwały się ze mnie jak wystrzał. Teraz już cały lokal się na nas gapił. — Zrobiłam to, bo dałeś mi tę bransoletkę i powiedziałeś, że jestem twoją kotwicą. Pamiętasz?

Złapałam się za nadgarstek i potrząsnęłam nim w jego stronę, a złota bransoletka błysnęła w blasku świecy.

— Oczywiście, że pamiętam…

— Zrezygnowałam z własnej kliniki dla ciebie. Miałam dogranych inwestorów w Charlotte. Prawdziwe pieniądze, konkretne wsparcie. Miałam wybraną lokalizację, zamówiony sprzęt, gotowy biznesplan. A potem dostałeś powołanie do Seattle i „potrzebowałeś mnie tutaj”, więc powiedziałam: jasne. Odeszłam od wszystkiego, bo myślałam, że jesteśmy drużyną.

— Nigdy nie chciałem, żebyś zrezygnowała ze swoich marzeń.

— Ale JA z nich zrezygnowałam! — poderwałam się, a krzesło zaskrzypiało, przesuwając się do tyłu. — Ze wszystkiego zrezygnowałam. Z kariery, z planów, z całego życia. A ty teraz sobie siedzisz przede mną i mówisz mi, że to wszystko było gówno warte, bo twój agent chce, żebyś wyglądał na singla przed kamerami?!

Joel zamarł z otwartymi ustami. Próbował coś powiedzieć, ale żaden dźwięk nie wydostał mu się z gardła.

— J-ja cię kocham — wykrztusił w końcu. — Harper, naprawdę cię kocham. Staram się zrobić to, co trzeba.

— To, co trzeba? — prychnęłam, śmiejąc się gorzko, aż coś we mnie pękło. — To, co trzeba, byłoby NIE marnować dziesięciu lat mojego życia. To, co trzeba, byłoby być ze mną szczerym co do tego, kim dla ciebie naprawdę jestem.

— Znaczysz dla mnie wszystko.

— To DLACZEGO? — pytanie wyrwało się ze mnie jak krzyk bólu. — Jeśli naprawdę znaczą wszystko, to czemu tak łatwo jest ci mnie wyrzucić na śmietnik?

— To nie jest łatwe, Harper. To mnie wykańcza… musisz mi uwierzyć…

— Z mojej perspektywy wygląda na całkiem łatwe — warknęłam. Chwyciłam torebkę i odepchnęłam się od stołu, dłonie trzęsły mi się tak, że ledwo byłam w stanie przełknąć wściekłość palącą mnie w środku.

— Harper, zaczekaj — Joel też wstał, próbując mnie złapać za rękę. — Proszę, chociaż pozwól mi odwieźć cię do domu.

— Nie — syknęłam. — Nie idź za mną. Nie dzwoń do mnie. I nawet nie próbuj mi pisać. Nie pokazuj się pod moim mieszkaniem z kwiatkami. Po prostu daj mi spokój. Nie chcę cię już nigdy więcej widzieć.

— Harper, proszę…

Odwróciłam się i odeszłam, zanim zdążył dokończyć.

Kiedy wypchnęłam drzwi, uderzyło we mnie zimne, wilgotne seattle’owskie powietrze, takie typowe, przesycone mżawką i zapachem deszczu. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że ledwo mogłam odblokować telefon, ale jakimś cudem udało mi się odnaleźć kontakt do Mai.

Odebrała po pierwszym sygnale.

— O MÓJ BOŻE, oświadczył ci się?!

— Zerwał ze mną — powiedziałam.

Po drugiej stronie zapadła cisza. Jakby zamarła.

— Zaraz będę — powiedziała Maja, a jej głos nagle stwardniał jak stal. — Nigdzie się nie ruszaj. Nie odzywaj się do niego, jeśli wyjdzie. Będę za dziesięć minut.

Rozłączyła się.

Stałam na chodniku przed Marcello’s, patrząc, jak pary przechadzają się, trzymając się za ręce, śmieją się cicho, pewnie przeżywają swoje idealne, małe, wieczorne randki.

Wibracja telefonu przecięła ciszę.

Joel: Proszę, pozwól mi to wyjaśnić. To nie tak miało dziś wyglądać. Przepraszam.

Skasowałam wiadomość.

Kolejny sygnał.

Joel: Kocham cię, Harper. Musisz to wiedzieć. Musisz mi uwierzyć.

Tym razem zablokowałam jego numer. Skurwysyn.

Przez okno restauracji widziałam, jak Joel wciąż siedzi przy naszym stoliku, z twarzą ukrytą w dłoniach, trzęsącymi się ramionami.

I wtedy zobaczyłam, jak kelner podchodzi z czymś małym w dłoni, okrytym ciemnym aksamitem.

Pudełeczko na pierścionek.

Serce mi stanęło.

Joel naprawdę miał dziś przy sobie pierścionek. Naprawdę planował się oświadczyć, tak jak mówił. A potem, gdzieś między winem a łososiem, zmienił zdanie.

Odwróciłam wzrok.

Samochód Mai zatrzymał się z piskiem opon przy krawężniku osiem minut później. Maja pochyliła się, otworzyła drzwi od strony pasażera i rzuciła na mnie jednym spojrzeniem, zanim zapytała:

— Lody czy wódka?

— I to, i to — mruknęłam, wsiadając.

— No i to jest moja dziewczyna.

Gdy Maja ruszyła, kątem oka zobaczyłam Joela, jak wylatuje przez drzwi restauracji, wciąż ściskając w dłoni to aksamitne pudełeczko, wołając moje imię.

Nie obejrzałam się.

Dziesięć lat mojego życia właśnie rozsypało się w drobny mak na białym obrusie, a ja skończyłam udawać, że to wszystko kiedykolwiek cokolwiek dla niego znaczyło.

— No więc — odezwała się Maja po kilku przecznicach milczenia. — W skali od „podrapać mu samochód kluczem” do „spalić mu koszulki z nazwiskiem”, jak bardzo mściwe dziś jesteśmy?

Wpatrywałam się w okno, w seattle’owską panoramę. W miasto, do którego przeprowadziłam się dla kariery Joela.

— Maja — powiedziałam cicho. — Jak się niszczy człowieka?

Spojrzała na mnie, unosząc brew, a na jej twarzy powoli rozlał się uśmiech.

— Czyje życie rujnujemy?

— Joela.

Uśmiech Mai stał się wręcz drapieżny, absolutnie wściekle dziki.

— Och, Harper — mruknęła, już wyciągając telefon. — Myślałam, że nigdy o to nie poprosisz.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

23.9k Wyświetlenia · Zakończone · Beauty m.j
POLICZEK

„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”

„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”

Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.

Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.

Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.

Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.

Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:

„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”

Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.

Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.

Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:

Lucien może urodzić dziedzica.

A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO

Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO

124.9k Wyświetlenia · Zakończone · Willow Ashford
„Emily Johnson, nawet nie waż się uciekać!” warknął Alex, ściskając jej podbródek.

Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”

Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”

Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.

Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”

——

Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.

Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.

Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.

Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

67.1k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

32k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Znalazłem swojego anioła. A potem połamałem jej skrzydła.

Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.

Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.

Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.

Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

532.2k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

511.8k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

316.1k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zły Alfa

Zły Alfa

176.2k Wyświetlenia · Zakończone · ALMOST PSYCHO
OSTRZEŻENIE - BARDZO, BARDZO DOJRZAŁE TREŚCI!!
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.

"Mogę wyjaśn- "

Przerwał mi.

"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."

Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.

"Rozbieraj się."

To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "

"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."

Czy to naprawdę się dzieje?

"2."

Myślałam, że jest gejem.

"3."

Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.

Ale nie wiedziała...

Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?

SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

828.8k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.