
Jak zepsuć ślub byłemu: Udawana randka z hokeistą
Miracle U · Zakończone · 229.3k słów
Wstęp
Rozdział 1
Perspektywa Harper
Powinnam była zorientować się, że coś jest nie tak, w chwili, kiedy Joel zamówił za mnie.
On tak nigdy nie robił.
A dziś w Marcello’s nawet na mnie nie spojrzał, tylko rzucił kelnerowi:
— Dla niej łosoś.
Objęłam dłońmi drogi kieliszek wina i próbowałam zignorować coraz ciaśniejszy supeł w żołądku.
To miało być romantyczne.
Nasza dziesiąta rocznica, w dokładnie tej samej loży w rogu, do której Joel zabrał mnie na pierwszą randkę. Wtedy był bezczelnym dwudziestoletnim hokeistą, który cytował wiersze między wznowieniami… a ja byłam naiwną studentką pierwszego roku.
Cały tydzień Joel nerwowo macał kieszeń marynarki, jakby nosił w niej coś bezcennego. Chodził rozkojarzony, podenerwowany. Zupełnie nie w jego stylu.
Pierścionek miał się pojawić dzisiaj. Byłam tego prawie pewna.
Bo niby z jakiego innego powodu Joel robiłby tyle tajemnic, zwłaszcza akurat tego wieczoru?
— Ślicznie dziś wyglądasz — powiedział nagle, a jednak w jego głosie coś brzmiało kompletnie nie tak.
Słowa były poprawne. Ale ton… zupełnie nie ten. Miękki, smutny, przepraszający. Jakby już mi się za coś kajał, a ja jeszcze nie wiedziałam za co.
— Joel, co się dzieje? — zapytałam.
— Możemy po prostu najpierw zjeść kolację?
— Co jest, kochanie? Mów.
W końcu na mnie spojrzał. I zobaczyłam to w jego oczach, zanim cokolwiek powiedział. To nie była kolacja z zaręczynami.
— Dostałem propozycję transferu — zaczął ostrożnie. — Vancouver chce mnie na ich podejście do play‑offów. To naprawdę świetna okazja, Harper. Prawdziwa szansa na Puchar.
Wciągnęłam powietrze, starając się utrzymać równy oddech. Transfer. Okej… Już przeżyliśmy transfery.
— Dobra — powiedziałam. — To przeprowadzamy się do Vancouver. Przerabialiśmy to. Znajdę sobie nową pracę…
— Właśnie o to chodzi. — Głos Joela zadrżał.
— Mój agent uważa, że wizerunkowo lepiej, żebym był singlem. Taki narracyjny motyw „wolnego kawalera”. To się lepiej sprzedaje, zwłaszcza w nowym klubie. A ten transfer, to moja szansa, żeby naprawdę zbudować markę.
Te słowa zupełnie nie układały mi się w głowie.
— Czekaj — powiedziałam powoli. — Zrywasz ze mną, bo twój agent uważa, że to dobre dla twojego wizerunku?
— To nie chodzi tylko o to…
— Rzucasz mnie dla SWOJEJ MARKI? — Mój głos podskoczył tak ostro, że para przy sąsiednim stoliku przestała rozmawiać i się odwróciła. Miałam to gdzieś.
— Harper, proszę, ścisz głos — syknął Joel.
— Ściszyć głos? Mówisz mi, że dziesięć lat mojego życia znaczy mniej niż twoja „sprzedawalność” i mam ściszyć głos?
— Nie to miałem na myśli.
— To co W OGÓLE masz na myśli? Bo brzmi to tak, jakbyś wybierał kontrakty reklamowe zamiast mnie.
Wyglądał na zranionego, jakby to jemu ktoś zrobił krzywdę. Oczy mu się zaszkliły, naprawdę miał łzy w oczach.
— Poświęciłaś dla mojej kariery wszystko — powiedział cicho. — To wobec ciebie nie fair, Harper. Zasługujesz na kogoś, kto postawi cię na pierwszym miejscu. A ja teraz, przy takiej okazji, muszę skupić się wyłącznie na hokeju. Bez rozpraszaczy.
Rozpraszacze.
To słowo wybiło mi powietrze z płuc.
— To ja jestem dla ciebie rozpraszaczem? — mój głos się załamał. — Po pełnych dziesięciu latach staję się… rozpraszaczem?
— Nie tak to chciałem powiedzieć…
— Przeprowadzałam się dla ciebie cztery razy, Joelu. — Całe ciało mi drżało. — Boston, Charlotte, Providence, Seattle. Cztery razy pakowałam całe życie w kartony. Cztery razy zaczynałam od zera. Robiłam to, bo cię kochałam. Bo myślałam, że coś razem budujemy.
— Nigdy cię o to nie prosiłem.
— NIE MUSIAŁEŚ PROSIĆ! — Słowa wyrwały się ze mnie jak wystrzał. Teraz już cały lokal się na nas gapił. — Zrobiłam to, bo dałeś mi tę bransoletkę i powiedziałeś, że jestem twoją kotwicą. Pamiętasz?
Złapałam się za nadgarstek i potrząsnęłam nim w jego stronę, a złota bransoletka błysnęła w blasku świecy.
— Oczywiście, że pamiętam…
— Zrezygnowałam z własnej kliniki dla ciebie. Miałam dogranych inwestorów w Charlotte. Prawdziwe pieniądze, konkretne wsparcie. Miałam wybraną lokalizację, zamówiony sprzęt, gotowy biznesplan. A potem dostałeś powołanie do Seattle i „potrzebowałeś mnie tutaj”, więc powiedziałam: jasne. Odeszłam od wszystkiego, bo myślałam, że jesteśmy drużyną.
— Nigdy nie chciałem, żebyś zrezygnowała ze swoich marzeń.
— Ale JA z nich zrezygnowałam! — poderwałam się, a krzesło zaskrzypiało, przesuwając się do tyłu. — Ze wszystkiego zrezygnowałam. Z kariery, z planów, z całego życia. A ty teraz sobie siedzisz przede mną i mówisz mi, że to wszystko było gówno warte, bo twój agent chce, żebyś wyglądał na singla przed kamerami?!
Joel zamarł z otwartymi ustami. Próbował coś powiedzieć, ale żaden dźwięk nie wydostał mu się z gardła.
— J-ja cię kocham — wykrztusił w końcu. — Harper, naprawdę cię kocham. Staram się zrobić to, co trzeba.
— To, co trzeba? — prychnęłam, śmiejąc się gorzko, aż coś we mnie pękło. — To, co trzeba, byłoby NIE marnować dziesięciu lat mojego życia. To, co trzeba, byłoby być ze mną szczerym co do tego, kim dla ciebie naprawdę jestem.
— Znaczysz dla mnie wszystko.
— To DLACZEGO? — pytanie wyrwało się ze mnie jak krzyk bólu. — Jeśli naprawdę znaczą wszystko, to czemu tak łatwo jest ci mnie wyrzucić na śmietnik?
— To nie jest łatwe, Harper. To mnie wykańcza… musisz mi uwierzyć…
— Z mojej perspektywy wygląda na całkiem łatwe — warknęłam. Chwyciłam torebkę i odepchnęłam się od stołu, dłonie trzęsły mi się tak, że ledwo byłam w stanie przełknąć wściekłość palącą mnie w środku.
— Harper, zaczekaj — Joel też wstał, próbując mnie złapać za rękę. — Proszę, chociaż pozwól mi odwieźć cię do domu.
— Nie — syknęłam. — Nie idź za mną. Nie dzwoń do mnie. I nawet nie próbuj mi pisać. Nie pokazuj się pod moim mieszkaniem z kwiatkami. Po prostu daj mi spokój. Nie chcę cię już nigdy więcej widzieć.
— Harper, proszę…
Odwróciłam się i odeszłam, zanim zdążył dokończyć.
Kiedy wypchnęłam drzwi, uderzyło we mnie zimne, wilgotne seattle’owskie powietrze, takie typowe, przesycone mżawką i zapachem deszczu. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że ledwo mogłam odblokować telefon, ale jakimś cudem udało mi się odnaleźć kontakt do Mai.
Odebrała po pierwszym sygnale.
— O MÓJ BOŻE, oświadczył ci się?!
— Zerwał ze mną — powiedziałam.
Po drugiej stronie zapadła cisza. Jakby zamarła.
— Zaraz będę — powiedziała Maja, a jej głos nagle stwardniał jak stal. — Nigdzie się nie ruszaj. Nie odzywaj się do niego, jeśli wyjdzie. Będę za dziesięć minut.
Rozłączyła się.
Stałam na chodniku przed Marcello’s, patrząc, jak pary przechadzają się, trzymając się za ręce, śmieją się cicho, pewnie przeżywają swoje idealne, małe, wieczorne randki.
Wibracja telefonu przecięła ciszę.
Joel: Proszę, pozwól mi to wyjaśnić. To nie tak miało dziś wyglądać. Przepraszam.
Skasowałam wiadomość.
Kolejny sygnał.
Joel: Kocham cię, Harper. Musisz to wiedzieć. Musisz mi uwierzyć.
Tym razem zablokowałam jego numer. Skurwysyn.
Przez okno restauracji widziałam, jak Joel wciąż siedzi przy naszym stoliku, z twarzą ukrytą w dłoniach, trzęsącymi się ramionami.
I wtedy zobaczyłam, jak kelner podchodzi z czymś małym w dłoni, okrytym ciemnym aksamitem.
Pudełeczko na pierścionek.
Serce mi stanęło.
Joel naprawdę miał dziś przy sobie pierścionek. Naprawdę planował się oświadczyć, tak jak mówił. A potem, gdzieś między winem a łososiem, zmienił zdanie.
Odwróciłam wzrok.
Samochód Mai zatrzymał się z piskiem opon przy krawężniku osiem minut później. Maja pochyliła się, otworzyła drzwi od strony pasażera i rzuciła na mnie jednym spojrzeniem, zanim zapytała:
— Lody czy wódka?
— I to, i to — mruknęłam, wsiadając.
— No i to jest moja dziewczyna.
Gdy Maja ruszyła, kątem oka zobaczyłam Joela, jak wylatuje przez drzwi restauracji, wciąż ściskając w dłoni to aksamitne pudełeczko, wołając moje imię.
Nie obejrzałam się.
Dziesięć lat mojego życia właśnie rozsypało się w drobny mak na białym obrusie, a ja skończyłam udawać, że to wszystko kiedykolwiek cokolwiek dla niego znaczyło.
— No więc — odezwała się Maja po kilku przecznicach milczenia. — W skali od „podrapać mu samochód kluczem” do „spalić mu koszulki z nazwiskiem”, jak bardzo mściwe dziś jesteśmy?
Wpatrywałam się w okno, w seattle’owską panoramę. W miasto, do którego przeprowadziłam się dla kariery Joela.
— Maja — powiedziałam cicho. — Jak się niszczy człowieka?
Spojrzała na mnie, unosząc brew, a na jej twarzy powoli rozlał się uśmiech.
— Czyje życie rujnujemy?
— Joela.
Uśmiech Mai stał się wręcz drapieżny, absolutnie wściekle dziki.
— Och, Harper — mruknęła, już wyciągając telefon. — Myślałam, że nigdy o to nie poprosisz.
Ostatnie Rozdziały
#137 Rozdział 137 EPILOG
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#136 Rozdział 136 Po co zostaliśmy
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#135 Rozdział 135 Maya się żegna
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#134 Rozdział 134 Dokładnie tak, jak powinno być
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#133 Rozdział 133 Zwykłe chwile
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#132 Rozdział 132 Część, w której zostajemy
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#131 Rozdział 131 Wymiana Ślubów
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#130 Rozdział 130 Rose to zrobiła
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#129 Rozdział 129 Przed przejściem
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#128 Rozdział 128 Nierozpoznawalnie lepszy
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026
Może Ci się spodobać 😍
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.












