
Jego Afrykańska Królowa Ponownie
G. E. Keilah · Zakończone · 62.6k słów
Wstęp
Teraz musi zdecydować, jaki będzie jej następny krok, aby chronić siebie i swoich bliskich.
To jest kontynuacja: Jego afrykańska królowa
Rozdział 1
Beep! Beep! Beep!
Ten wkurzający dźwięk wwiercał mi się w ucho. Co to w ogóle było? Czy ktoś mógłby to wyłączyć, błagam. Byłam zbyt zmęczona, żeby otworzyć oczy, więc zrobiłam to, co wychodzi mi najlepiej – po prostu znów zasnęłam.
Sen od zawsze był moim lekarstwem na wszystko. Kiedy jestem zestresowana – ucinam sobie drzemkę. Kiedy mam podjąć jakąś wielką decyzję i kompletnie nie wiem, co wybrać – „prześpię się z tym problemem”. Kiedy przechodzę przez złamane serce – funduję sobie kolejną drzemkę i dokładam do tego żarcie.
Złamane serce. Czemu akurat to przyszło mi do głowy? Nie chciałam o tym myśleć, więc zmusiłam się, żeby skupić się na ciszy i ciemności. Ciszy… jakiej ciszy, skoro to coś dalej piszczało bez przerwy? Serio, co to, do cholery, było?
Przekręciłam się na bok, żeby znaleźć wygodniejszą pozycję do spania. Zawsze łatwiej było mi zasnąć na boku niż na plecach. No proszę! I to był ten mały trik. Nie wiem, co dokładnie się stało, ale pikanie nagle ustało. Wreszcie trochę spokoju i ciszy.
Najwyraźniej tego mi było trzeba, bo obudziłam się trzy godziny później, czując się o wiele bardziej przytomna. Ostrożnie otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Pokój wyglądał dziwnie znajomo, jak ten, w którym leżałam po wypadku. Całkiem możliwe, że to był ten sam pokój.
Zobaczyłam maszynę stojącą obok łóżka – pewnie to ona wydawała ten piskliwy dźwięk. Teraz stała dumnie, ale w milczeniu. Ten sprzęt oznaczał tylko jedno: byłam w szpitalu. Znowu. Serio, co tym razem się wydarzyło? Podniosłam prawą rękę, żeby podrapać się po karku, ale nadgarstek był obolały i piekący.
Przyjrzałam mu się uważniej i zobaczyłam wenflon, przez który podawano mi kroplówkę. Przedłużka od wenflonu biegła aż do worka z solą fizjologiczną. Skoro musieli mi podawać płyny, to musiało być naprawdę kiepsko.
Nacisnęłam guzik podnoszący zagłówek łóżka, żeby usiąść. Najważniejsze pytanie brzmiało: dlaczego właściwie jestem w szpitalu? Pamiętałam, że poszłam na imprezę otwarcia z Zuri i Johnem. Pamiętałam, jak wkurzyłam się, kiedy odkryłam, że impreza odbywa się w Hotelu Royale, który należy do Marcusa.
Pamiętałam taniec, litry alkoholu i to, że poszłam do łazienki. Pamiętałam wszystkie przemowy aż do tej ostatniej. Pamiętałam, jak zobaczyłam Marcusa po raz pierwszy od prawie trzech lat. Najbardziej pamiętałam, jak cholernie dobrze wyglądał w garniturze.
– Kurwa mać! Zawadi, ogarnij się!
Co było dalej? Pamiętałam, jak mówił – jak zwykle pewny siebie, z tym swoim głębokim głosem, który sprawiał, że miałam ochotę na niego skoczyć. Pamiętałam, jak zawołał jakąś kobietę na scenę. Na mojej twarzy zaczął malować się grymas, gdy kolejne obrazy z tamtej nocy wracały coraz wyraźniej.
Pamiętałam, jak zastanawiałam się, skąd ją kojarzę, bo wyglądała dziwnie znajomo. Pamiętałam jego ogłoszenie. O, Boże… Powiedział, że spodziewają się razem dziecka, a na dodatek – żeby dobić sprawę – są zaręczeni. Od tego momentu nic już nie pamiętałam.
Błagam, tylko nie mówcie, że urwał mi się film od alkoholu, przecież aż tyle nie wypiłam. To byłby obciach na maksa. Chociaż… może nie aż tak źle, prawda? Co może być gorszego niż totalny blackout? Omdlenie. A co, jeśli zemdlałam? I to przy tylu ludziach. Poczułam, jak fala wstydu podnosi się we mnie jak gorąco. O mój Boże… Zemdlałam, prawda?
Właśnie tam, w tym jednym jedynym miejscu. Mogłam paść jak długa gdziekolwiek na świecie, ale nie – musiało stać się akurat tam. Boże, co za kompromitacja. Co ja teraz zrobię? Przecież nie mogę im wejść znów w oczy po czymś takim. Najchętniej zapadłabym się pod ziemię. Serio, gdyby mogła się otworzyć i mnie połknąć, nie protestowałabym ani sekundy – to wszystko było dla mnie za dużo.
Zdecydowanie za dużo jak na jedną osobę. Czemu nie mogę mieć choć odrobiny szczęścia? Chociaż raz. Czemu wszechświat, chociaż ten jeden raz, nie może dać mi wytchnienia? Jestem złym człowiekiem? O to chodzi? Dlatego jestem tak karana? Czułam się dokładnie tak, jakby ktoś mnie karał.
Moi przodkowie mieli przysłowie w naszym ojczystym języku, które mówiło o równowadze. Że kiedy życzysz komuś źle, wszechświat odda ci to, co życzyłeś, tylko dwa razy mocniej. Równowaga między światłem a ciemnością, dobrem a złem, żywymi i umarłymi.
Przodkowie, zrobiłam coś złego? Coś musi być nie w porządku, skoro wszystko, czego się tknę, rozpada mi się w rękach.
Pamiętam jego twarz, kiedy wywołał ją na scenę. Miłość, oddanie i zachwyt malujące się na jego obliczu były przytłaczające. Nigdy wcześniej nie widziałam go w takim stanie. To, jak jego twarz rozświetliła się, kiedy ją zobaczył, i jak jego uśmiech stawał się coraz szerszy, im bliżej do niego podchodziła.
Był w niej zakochany po uszy i chciał, żeby cały świat to zobaczył. Włącznie ze mną. Mój mózg nie był w stanie ogarnąć tego, co się właśnie wydarzyło. On potrafi kochać kogoś tak głęboko, po prostu nie mnie. Ja natomiast, jak ta naiwna idiotka, dałam mu wszystko, co miałam, licząc i modląc się, że pewnego dnia poczuje do mnie to samo.
Że w jego zimnym, czarnym sercu pojawi się mała iskierka miłości, a potem to serce zapłonie pragnieniem, oddaniem i miłością do mnie. Najwyraźniej problemem byłam ja. To ja byłam problemem od początku do końca. Nie zasługiwałam na jego miłość, bo w jego oczach nie byłam jej godna. Nigdy nie byłam. Wszystkie moje starania były niewystarczające.
I jak niby miałam być „wystarczająca”? Nie pochodzę z bogatej rodziny. Nie jestem prezesem żadnej wielkiej korporacji. Nie zarabiam kokosów. Nie mam własnego mieszkania. Nie mam nawet samochodu. Co najważniejsze, nie byłam żadną seksbombą, więc co ja sobie, do diabła, myślałam?
Że nagle zmieni mu się gust? Że pokocha mnie za charakter? Daj spokój. Gówno prawda. Wszystko to sobie wymyśliłam. Tak bardzo chciałam, żeby mnie kochał, że zaczęłam interpretować jego zachowania jako dowody miłości. Teraz widzę je takimi, jakie były naprawdę. Litość. On się nade mną litował.
Każda, absolutnie każda rzecz, którą robił, była z litości. Potrzebował kogoś, kto ogrzeje mu łóżko, a ja, niestety, akurat byłam pod ręką. Dawałam mu wszystko, co tylko mogłam dać. W tamtym momencie, gdyby poprosił mnie o duszę, oddałabym mu ją bez wahania.
Przypomniałam sobie słowa Jake’a: „Marcus będzie cię dobrze traktował tylko wtedy, kiedy będzie mu się to opłacać, a jak tylko zobaczy nową, błyszczącą zabawkę, wyrzuci cię na śmietnik.” Ja byłam tą zużytą zabawką, którą się pozbył. Dokładnie tak się czułam.
Powinnam była posłuchać. Czemu nie posłuchałam? Czemu nie połączyłam kropek? Wszystkie znaki były przede mną. Ludzie ostrzegali mnie z każdej strony. Nawet ten facet z Masai Mary próbował mnie ostrzec, ale moje uszy były wtedy kompletnie zatkane. Nie byłam gotowa, żeby słuchać.
Teraz byłam. Tego, co się stało, nie da się cofnąć. Musiałam iść dalej z własnym życiem i naprawdę zamknąć ten rozdział. Myślałam, że już go zamknęłam, ale w rzeczywistości kurczowo trzymałam się nadziei. Nadziei, że zrozumie swój błąd i wróci, żeby przeprosić.
Byłam święcie przekonana, że przybiegnie do mnie z podkulonym ogonem, pełen skruchy i żalu. Nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie. Zakochał się, zrobił dziecko miłości swojego życia i teraz byli zaręczeni.
A ja? Ja nie miałam nikogo. Znowu byłam całkiem sama. Po raz kolejny przypomniałam sobie, dlaczego tak szczelnie zamknęłam się na miłość. To się po prostu nie opłaca. Kilka dni czy tygodni szczęścia, a potem roztrzaskane serce – to nie dla mnie.
Przysięgłam sobie, że od dziś, w tym szpitalnym pokoju, nigdy więcej nie pozwolę nikomu zrobić ze mnie takiej idiotki. Zauważyłam swój telefon na stoliku i sięgnęłam po niego, żeby sprawdzić godzinę. Była piętnasta. Nie mam pojęcia, o której dokładnie tu trafiłam, ale mogę strzelać, że około północy.
To był ostatni raz, kiedy używałam telefonu na imprezie. Czyli wychodzi na to, że jestem tu już ponad dwadzieścia cztery godziny. Ale gdzie jest Zuri? Od jakiegoś czasu jestem przecież przytomna. Dlaczego nikt do mnie nie zajrzał, nawet pielęgniarka? Zuri pewnie jest w domu, w końcu jest w ciąży z ich dzieckiem. Niedługo miałam zostać ciotką. Przyszli na wydarzenie, żeby się trochę rozerwać, a ja – jak zwykle – wszystko im popsułam.
Pewnie zepsułam imprezę wszystkim. Kto w ogóle tak robi? Może faktycznie byłam trochę dramatyczna, bo mój były wyszedł na środek, gadał i ogłaszał rzeczy, których nie chciałam usłyszeć. Ale czy naprawdę musiałam zemdleć? Chciałabym dostać powtórkę z tego wieczoru.
Chciałabym mieć wehikuł czasu, żeby przeżyć tę scenę jeszcze raz i tym razem po prostu wyjść, z podniesioną głową i spokojem w sercu. Ale wszyscy wiemy, że to niemożliwe. Z tym jednym upokarzającym wspomnieniem będę musiała żyć już zawsze.
Nacisnęłam przycisk przy łóżku, ten, który wzywa pielęgniarkę i daje znać, że pacjent się obudził. Pielęgniarka przyszła od razu. Była wysoka, szczupła, miała czarne warkoczyki związane w kok, żeby nie przeszkadzały jej w pracy. Na sobie miała biały fartuch, granatowe spodnie i czarne, zakryte buty.
– No, wreszcie się obudziłaś – powiedziała.
Ostatnie Rozdziały
#49 Rozdział 49.
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#48 Rozdział 48
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#47 Rozdział 47
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#46 Rozdział 46
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#45 Rozdział 45
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#44 Rozdział 44
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#43 Rozdział 43
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#42 Rozdział 42
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#41 Rozdział 41
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#40 Rozdział 40
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026
Może Ci się spodobać 😍
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












