Jego Afrykańska Królowa Ponownie

Jego Afrykańska Królowa Ponownie

G. E. Keilah · Zakończone · 62.6k słów

1k
Gorące
1.6k
Wyświetlenia
322
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Zrozpaczona, zdradzona i upokorzona Zawadi musiała pogodzić się ze wszystkim, co wydarzyło się w jej przeszłości. Wszystkie zagojone rany zostały ponownie otwarte, gdy przeszłość w końcu ją dogoniła.
Teraz musi zdecydować, jaki będzie jej następny krok, aby chronić siebie i swoich bliskich.

To jest kontynuacja: Jego afrykańska królowa

Rozdział 1

Beep! Beep! Beep!

Ten wkurzający dźwięk wwiercał mi się w ucho. Co to w ogóle było? Czy ktoś mógłby to wyłączyć, błagam. Byłam zbyt zmęczona, żeby otworzyć oczy, więc zrobiłam to, co wychodzi mi najlepiej – po prostu znów zasnęłam.

Sen od zawsze był moim lekarstwem na wszystko. Kiedy jestem zestresowana – ucinam sobie drzemkę. Kiedy mam podjąć jakąś wielką decyzję i kompletnie nie wiem, co wybrać – „prześpię się z tym problemem”. Kiedy przechodzę przez złamane serce – funduję sobie kolejną drzemkę i dokładam do tego żarcie.

Złamane serce. Czemu akurat to przyszło mi do głowy? Nie chciałam o tym myśleć, więc zmusiłam się, żeby skupić się na ciszy i ciemności. Ciszy… jakiej ciszy, skoro to coś dalej piszczało bez przerwy? Serio, co to, do cholery, było?

Przekręciłam się na bok, żeby znaleźć wygodniejszą pozycję do spania. Zawsze łatwiej było mi zasnąć na boku niż na plecach. No proszę! I to był ten mały trik. Nie wiem, co dokładnie się stało, ale pikanie nagle ustało. Wreszcie trochę spokoju i ciszy.

Najwyraźniej tego mi było trzeba, bo obudziłam się trzy godziny później, czując się o wiele bardziej przytomna. Ostrożnie otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Pokój wyglądał dziwnie znajomo, jak ten, w którym leżałam po wypadku. Całkiem możliwe, że to był ten sam pokój.

Zobaczyłam maszynę stojącą obok łóżka – pewnie to ona wydawała ten piskliwy dźwięk. Teraz stała dumnie, ale w milczeniu. Ten sprzęt oznaczał tylko jedno: byłam w szpitalu. Znowu. Serio, co tym razem się wydarzyło? Podniosłam prawą rękę, żeby podrapać się po karku, ale nadgarstek był obolały i piekący.

Przyjrzałam mu się uważniej i zobaczyłam wenflon, przez który podawano mi kroplówkę. Przedłużka od wenflonu biegła aż do worka z solą fizjologiczną. Skoro musieli mi podawać płyny, to musiało być naprawdę kiepsko.

Nacisnęłam guzik podnoszący zagłówek łóżka, żeby usiąść. Najważniejsze pytanie brzmiało: dlaczego właściwie jestem w szpitalu? Pamiętałam, że poszłam na imprezę otwarcia z Zuri i Johnem. Pamiętałam, jak wkurzyłam się, kiedy odkryłam, że impreza odbywa się w Hotelu Royale, który należy do Marcusa.

Pamiętałam taniec, litry alkoholu i to, że poszłam do łazienki. Pamiętałam wszystkie przemowy aż do tej ostatniej. Pamiętałam, jak zobaczyłam Marcusa po raz pierwszy od prawie trzech lat. Najbardziej pamiętałam, jak cholernie dobrze wyglądał w garniturze.

– Kurwa mać! Zawadi, ogarnij się!

Co było dalej? Pamiętałam, jak mówił – jak zwykle pewny siebie, z tym swoim głębokim głosem, który sprawiał, że miałam ochotę na niego skoczyć. Pamiętałam, jak zawołał jakąś kobietę na scenę. Na mojej twarzy zaczął malować się grymas, gdy kolejne obrazy z tamtej nocy wracały coraz wyraźniej.

Pamiętałam, jak zastanawiałam się, skąd ją kojarzę, bo wyglądała dziwnie znajomo. Pamiętałam jego ogłoszenie. O, Boże… Powiedział, że spodziewają się razem dziecka, a na dodatek – żeby dobić sprawę – są zaręczeni. Od tego momentu nic już nie pamiętałam.

Błagam, tylko nie mówcie, że urwał mi się film od alkoholu, przecież aż tyle nie wypiłam. To byłby obciach na maksa. Chociaż… może nie aż tak źle, prawda? Co może być gorszego niż totalny blackout? Omdlenie. A co, jeśli zemdlałam? I to przy tylu ludziach. Poczułam, jak fala wstydu podnosi się we mnie jak gorąco. O mój Boże… Zemdlałam, prawda?

Właśnie tam, w tym jednym jedynym miejscu. Mogłam paść jak długa gdziekolwiek na świecie, ale nie – musiało stać się akurat tam. Boże, co za kompromitacja. Co ja teraz zrobię? Przecież nie mogę im wejść znów w oczy po czymś takim. Najchętniej zapadłabym się pod ziemię. Serio, gdyby mogła się otworzyć i mnie połknąć, nie protestowałabym ani sekundy – to wszystko było dla mnie za dużo.

Zdecydowanie za dużo jak na jedną osobę. Czemu nie mogę mieć choć odrobiny szczęścia? Chociaż raz. Czemu wszechświat, chociaż ten jeden raz, nie może dać mi wytchnienia? Jestem złym człowiekiem? O to chodzi? Dlatego jestem tak karana? Czułam się dokładnie tak, jakby ktoś mnie karał.

Moi przodkowie mieli przysłowie w naszym ojczystym języku, które mówiło o równowadze. Że kiedy życzysz komuś źle, wszechświat odda ci to, co życzyłeś, tylko dwa razy mocniej. Równowaga między światłem a ciemnością, dobrem a złem, żywymi i umarłymi.

Przodkowie, zrobiłam coś złego? Coś musi być nie w porządku, skoro wszystko, czego się tknę, rozpada mi się w rękach.

Pamiętam jego twarz, kiedy wywołał ją na scenę. Miłość, oddanie i zachwyt malujące się na jego obliczu były przytłaczające. Nigdy wcześniej nie widziałam go w takim stanie. To, jak jego twarz rozświetliła się, kiedy ją zobaczył, i jak jego uśmiech stawał się coraz szerszy, im bliżej do niego podchodziła.

Był w niej zakochany po uszy i chciał, żeby cały świat to zobaczył. Włącznie ze mną. Mój mózg nie był w stanie ogarnąć tego, co się właśnie wydarzyło. On potrafi kochać kogoś tak głęboko, po prostu nie mnie. Ja natomiast, jak ta naiwna idiotka, dałam mu wszystko, co miałam, licząc i modląc się, że pewnego dnia poczuje do mnie to samo.

Że w jego zimnym, czarnym sercu pojawi się mała iskierka miłości, a potem to serce zapłonie pragnieniem, oddaniem i miłością do mnie. Najwyraźniej problemem byłam ja. To ja byłam problemem od początku do końca. Nie zasługiwałam na jego miłość, bo w jego oczach nie byłam jej godna. Nigdy nie byłam. Wszystkie moje starania były niewystarczające.

I jak niby miałam być „wystarczająca”? Nie pochodzę z bogatej rodziny. Nie jestem prezesem żadnej wielkiej korporacji. Nie zarabiam kokosów. Nie mam własnego mieszkania. Nie mam nawet samochodu. Co najważniejsze, nie byłam żadną seksbombą, więc co ja sobie, do diabła, myślałam?

Że nagle zmieni mu się gust? Że pokocha mnie za charakter? Daj spokój. Gówno prawda. Wszystko to sobie wymyśliłam. Tak bardzo chciałam, żeby mnie kochał, że zaczęłam interpretować jego zachowania jako dowody miłości. Teraz widzę je takimi, jakie były naprawdę. Litość. On się nade mną litował.

Każda, absolutnie każda rzecz, którą robił, była z litości. Potrzebował kogoś, kto ogrzeje mu łóżko, a ja, niestety, akurat byłam pod ręką. Dawałam mu wszystko, co tylko mogłam dać. W tamtym momencie, gdyby poprosił mnie o duszę, oddałabym mu ją bez wahania.

Przypomniałam sobie słowa Jake’a: „Marcus będzie cię dobrze traktował tylko wtedy, kiedy będzie mu się to opłacać, a jak tylko zobaczy nową, błyszczącą zabawkę, wyrzuci cię na śmietnik.” Ja byłam tą zużytą zabawką, którą się pozbył. Dokładnie tak się czułam.

Powinnam była posłuchać. Czemu nie posłuchałam? Czemu nie połączyłam kropek? Wszystkie znaki były przede mną. Ludzie ostrzegali mnie z każdej strony. Nawet ten facet z Masai Mary próbował mnie ostrzec, ale moje uszy były wtedy kompletnie zatkane. Nie byłam gotowa, żeby słuchać.

Teraz byłam. Tego, co się stało, nie da się cofnąć. Musiałam iść dalej z własnym życiem i naprawdę zamknąć ten rozdział. Myślałam, że już go zamknęłam, ale w rzeczywistości kurczowo trzymałam się nadziei. Nadziei, że zrozumie swój błąd i wróci, żeby przeprosić.

Byłam święcie przekonana, że przybiegnie do mnie z podkulonym ogonem, pełen skruchy i żalu. Nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie. Zakochał się, zrobił dziecko miłości swojego życia i teraz byli zaręczeni.

A ja? Ja nie miałam nikogo. Znowu byłam całkiem sama. Po raz kolejny przypomniałam sobie, dlaczego tak szczelnie zamknęłam się na miłość. To się po prostu nie opłaca. Kilka dni czy tygodni szczęścia, a potem roztrzaskane serce – to nie dla mnie.

Przysięgłam sobie, że od dziś, w tym szpitalnym pokoju, nigdy więcej nie pozwolę nikomu zrobić ze mnie takiej idiotki. Zauważyłam swój telefon na stoliku i sięgnęłam po niego, żeby sprawdzić godzinę. Była piętnasta. Nie mam pojęcia, o której dokładnie tu trafiłam, ale mogę strzelać, że około północy.

To był ostatni raz, kiedy używałam telefonu na imprezie. Czyli wychodzi na to, że jestem tu już ponad dwadzieścia cztery godziny. Ale gdzie jest Zuri? Od jakiegoś czasu jestem przecież przytomna. Dlaczego nikt do mnie nie zajrzał, nawet pielęgniarka? Zuri pewnie jest w domu, w końcu jest w ciąży z ich dzieckiem. Niedługo miałam zostać ciotką. Przyszli na wydarzenie, żeby się trochę rozerwać, a ja – jak zwykle – wszystko im popsułam.

Pewnie zepsułam imprezę wszystkim. Kto w ogóle tak robi? Może faktycznie byłam trochę dramatyczna, bo mój były wyszedł na środek, gadał i ogłaszał rzeczy, których nie chciałam usłyszeć. Ale czy naprawdę musiałam zemdleć? Chciałabym dostać powtórkę z tego wieczoru.

Chciałabym mieć wehikuł czasu, żeby przeżyć tę scenę jeszcze raz i tym razem po prostu wyjść, z podniesioną głową i spokojem w sercu. Ale wszyscy wiemy, że to niemożliwe. Z tym jednym upokarzającym wspomnieniem będę musiała żyć już zawsze.

Nacisnęłam przycisk przy łóżku, ten, który wzywa pielęgniarkę i daje znać, że pacjent się obudził. Pielęgniarka przyszła od razu. Była wysoka, szczupła, miała czarne warkoczyki związane w kok, żeby nie przeszkadzały jej w pracy. Na sobie miała biały fartuch, granatowe spodnie i czarne, zakryte buty.

– No, wreszcie się obudziłaś – powiedziała.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

20.7k Wyświetlenia · W trakcie · midaspen78
Vivienne zawsze czuła się mała. W domu tkwi uwięziona w bólu, od którego nie potrafi uciec. W szkole chowa się w cieniu, odliczając dni do chwili, gdy wreszcie będzie wolna. Ale jedna decyzja roztrzaskuje wszystko, zostawiając ją złamaną i bardziej samotną niż kiedykolwiek.

Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.

Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Związana Kontraktem z Alfą

Związana Kontraktem z Alfą

933.4k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Moje idealne życie rozpadło się w jednym uderzeniu serca.
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

1.9m Wyświetlenia · W trakcie · Harper Rivers
Zakochać się w bracie mojego chłopaka z Marynarki.

"Co jest ze mną nie tak?

Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?

To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.

To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.

Przyzwyczaję się.

Muszę.

To brat mojego chłopaka.

To rodzina Tylera.

Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.

**

Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.

Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.

Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.

Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.

**

Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.

Rozpieszczonych.

Delikatnych.

A jednak—

Jednak.

Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.

Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.

Nie powinno mnie to obchodzić.

Nie obchodzi mnie to.

To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.

To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.

Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.

Szczególnie nie jej.

Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.

Ona nie jest moim problemem.

I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.

Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny

Requiem Grzechu - Romans Mafijny

28.2k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Weszłam do niewłaściwego pokoju hotelowego...
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.

Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.

– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.

Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...

Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.

I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Swatka dla dzieci

Swatka dla dzieci

58.2k Wyświetlenia · Zakończone · Natalia Ruth
Zdradzona przez mojego ojca i przyrodnią siostrę, zostałam zmuszona do jednorazowej przygody z Charlesem Windsor. Uciekając z domu, wkrótce odkryłam, że noszę jego trojaczki.
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

332.1k Wyświetlenia · Zakończone · Tintedverry
W Ravencrest High wszyscy znają jedną zasadę: trzymać się z daleka od Rydera Aldricha Steinmanna. To najbardziej budzący strach zły chłopak w całej szkole — chłodny, nieobliczalny i całkowicie nietykalny. Kiedy więc zjadliwa plotka grozi zniszczeniem reputacji Raisy Tyli Petrovej, cicha prymuska robi coś niewyobrażalnego — prosi go, żeby udawał jej chłopaka.

To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.

Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

1m Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

544.9k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Miłość mojego oprawcy

Miłość mojego oprawcy

245.6k Wyświetlenia · Zakończone · Stacy Rush
Przez całe życie byliśmy sąsiadami i kiedy byliśmy dziećmi, najlepszymi przyjaciółmi. Teraz jest moim dręczycielem, który twierdzi, że należę do niego — żeby mógł mnie gnębić. Jest tylko jeden drobny problem: odkąd skończyłam szesnaście lat, jestem w nim zakochana. Od dwóch lat Jace Palmer torturuje mnie swoim okrucieństwem na korytarzach naszego liceum, ale jak mam sprawić, żeby przestał, skoro to właśnie te same zachowania podniecają mnie bardziej, niż powinny. Zwłaszcza kiedy przyciska mnie do szafki i szepcze: „Byłaś niegrzeczną dziewczynką, Ella”.

Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Polowanie Alfy

Polowanie Alfy

469.2k Wyświetlenia · W trakcie · Ms.M
Każda dziewczyna w wieku osiemnastu lat, jeśli nie zostanie sparowana, jest zgłaszana do Polowania Alf. Hazel nie jest wyjątkiem i jako jedyna nie widzi w tym szansy na znalezienie silnego Alfy, który by się nią zaopiekował, lecz raczej jako ceremonię, która odbiera wolną wolę i wysyła cię do lasu, byś była ścigana jak jeleń.

Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.

Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.