
Jego Afrykańska Królowa Ponownie
G. E. Keilah · Zakończone · 62.6k słów
Wstęp
Teraz musi zdecydować, jaki będzie jej następny krok, aby chronić siebie i swoich bliskich.
To jest kontynuacja: Jego afrykańska królowa
Rozdział 1
Beep! Beep! Beep!
Ten wkurzający dźwięk wwiercał mi się w ucho. Co to w ogóle było? Czy ktoś mógłby to wyłączyć, błagam. Byłam zbyt zmęczona, żeby otworzyć oczy, więc zrobiłam to, co wychodzi mi najlepiej – po prostu znów zasnęłam.
Sen od zawsze był moim lekarstwem na wszystko. Kiedy jestem zestresowana – ucinam sobie drzemkę. Kiedy mam podjąć jakąś wielką decyzję i kompletnie nie wiem, co wybrać – „prześpię się z tym problemem”. Kiedy przechodzę przez złamane serce – funduję sobie kolejną drzemkę i dokładam do tego żarcie.
Złamane serce. Czemu akurat to przyszło mi do głowy? Nie chciałam o tym myśleć, więc zmusiłam się, żeby skupić się na ciszy i ciemności. Ciszy… jakiej ciszy, skoro to coś dalej piszczało bez przerwy? Serio, co to, do cholery, było?
Przekręciłam się na bok, żeby znaleźć wygodniejszą pozycję do spania. Zawsze łatwiej było mi zasnąć na boku niż na plecach. No proszę! I to był ten mały trik. Nie wiem, co dokładnie się stało, ale pikanie nagle ustało. Wreszcie trochę spokoju i ciszy.
Najwyraźniej tego mi było trzeba, bo obudziłam się trzy godziny później, czując się o wiele bardziej przytomna. Ostrożnie otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Pokój wyglądał dziwnie znajomo, jak ten, w którym leżałam po wypadku. Całkiem możliwe, że to był ten sam pokój.
Zobaczyłam maszynę stojącą obok łóżka – pewnie to ona wydawała ten piskliwy dźwięk. Teraz stała dumnie, ale w milczeniu. Ten sprzęt oznaczał tylko jedno: byłam w szpitalu. Znowu. Serio, co tym razem się wydarzyło? Podniosłam prawą rękę, żeby podrapać się po karku, ale nadgarstek był obolały i piekący.
Przyjrzałam mu się uważniej i zobaczyłam wenflon, przez który podawano mi kroplówkę. Przedłużka od wenflonu biegła aż do worka z solą fizjologiczną. Skoro musieli mi podawać płyny, to musiało być naprawdę kiepsko.
Nacisnęłam guzik podnoszący zagłówek łóżka, żeby usiąść. Najważniejsze pytanie brzmiało: dlaczego właściwie jestem w szpitalu? Pamiętałam, że poszłam na imprezę otwarcia z Zuri i Johnem. Pamiętałam, jak wkurzyłam się, kiedy odkryłam, że impreza odbywa się w Hotelu Royale, który należy do Marcusa.
Pamiętałam taniec, litry alkoholu i to, że poszłam do łazienki. Pamiętałam wszystkie przemowy aż do tej ostatniej. Pamiętałam, jak zobaczyłam Marcusa po raz pierwszy od prawie trzech lat. Najbardziej pamiętałam, jak cholernie dobrze wyglądał w garniturze.
– Kurwa mać! Zawadi, ogarnij się!
Co było dalej? Pamiętałam, jak mówił – jak zwykle pewny siebie, z tym swoim głębokim głosem, który sprawiał, że miałam ochotę na niego skoczyć. Pamiętałam, jak zawołał jakąś kobietę na scenę. Na mojej twarzy zaczął malować się grymas, gdy kolejne obrazy z tamtej nocy wracały coraz wyraźniej.
Pamiętałam, jak zastanawiałam się, skąd ją kojarzę, bo wyglądała dziwnie znajomo. Pamiętałam jego ogłoszenie. O, Boże… Powiedział, że spodziewają się razem dziecka, a na dodatek – żeby dobić sprawę – są zaręczeni. Od tego momentu nic już nie pamiętałam.
Błagam, tylko nie mówcie, że urwał mi się film od alkoholu, przecież aż tyle nie wypiłam. To byłby obciach na maksa. Chociaż… może nie aż tak źle, prawda? Co może być gorszego niż totalny blackout? Omdlenie. A co, jeśli zemdlałam? I to przy tylu ludziach. Poczułam, jak fala wstydu podnosi się we mnie jak gorąco. O mój Boże… Zemdlałam, prawda?
Właśnie tam, w tym jednym jedynym miejscu. Mogłam paść jak długa gdziekolwiek na świecie, ale nie – musiało stać się akurat tam. Boże, co za kompromitacja. Co ja teraz zrobię? Przecież nie mogę im wejść znów w oczy po czymś takim. Najchętniej zapadłabym się pod ziemię. Serio, gdyby mogła się otworzyć i mnie połknąć, nie protestowałabym ani sekundy – to wszystko było dla mnie za dużo.
Zdecydowanie za dużo jak na jedną osobę. Czemu nie mogę mieć choć odrobiny szczęścia? Chociaż raz. Czemu wszechświat, chociaż ten jeden raz, nie może dać mi wytchnienia? Jestem złym człowiekiem? O to chodzi? Dlatego jestem tak karana? Czułam się dokładnie tak, jakby ktoś mnie karał.
Moi przodkowie mieli przysłowie w naszym ojczystym języku, które mówiło o równowadze. Że kiedy życzysz komuś źle, wszechświat odda ci to, co życzyłeś, tylko dwa razy mocniej. Równowaga między światłem a ciemnością, dobrem a złem, żywymi i umarłymi.
Przodkowie, zrobiłam coś złego? Coś musi być nie w porządku, skoro wszystko, czego się tknę, rozpada mi się w rękach.
Pamiętam jego twarz, kiedy wywołał ją na scenę. Miłość, oddanie i zachwyt malujące się na jego obliczu były przytłaczające. Nigdy wcześniej nie widziałam go w takim stanie. To, jak jego twarz rozświetliła się, kiedy ją zobaczył, i jak jego uśmiech stawał się coraz szerszy, im bliżej do niego podchodziła.
Był w niej zakochany po uszy i chciał, żeby cały świat to zobaczył. Włącznie ze mną. Mój mózg nie był w stanie ogarnąć tego, co się właśnie wydarzyło. On potrafi kochać kogoś tak głęboko, po prostu nie mnie. Ja natomiast, jak ta naiwna idiotka, dałam mu wszystko, co miałam, licząc i modląc się, że pewnego dnia poczuje do mnie to samo.
Że w jego zimnym, czarnym sercu pojawi się mała iskierka miłości, a potem to serce zapłonie pragnieniem, oddaniem i miłością do mnie. Najwyraźniej problemem byłam ja. To ja byłam problemem od początku do końca. Nie zasługiwałam na jego miłość, bo w jego oczach nie byłam jej godna. Nigdy nie byłam. Wszystkie moje starania były niewystarczające.
I jak niby miałam być „wystarczająca”? Nie pochodzę z bogatej rodziny. Nie jestem prezesem żadnej wielkiej korporacji. Nie zarabiam kokosów. Nie mam własnego mieszkania. Nie mam nawet samochodu. Co najważniejsze, nie byłam żadną seksbombą, więc co ja sobie, do diabła, myślałam?
Że nagle zmieni mu się gust? Że pokocha mnie za charakter? Daj spokój. Gówno prawda. Wszystko to sobie wymyśliłam. Tak bardzo chciałam, żeby mnie kochał, że zaczęłam interpretować jego zachowania jako dowody miłości. Teraz widzę je takimi, jakie były naprawdę. Litość. On się nade mną litował.
Każda, absolutnie każda rzecz, którą robił, była z litości. Potrzebował kogoś, kto ogrzeje mu łóżko, a ja, niestety, akurat byłam pod ręką. Dawałam mu wszystko, co tylko mogłam dać. W tamtym momencie, gdyby poprosił mnie o duszę, oddałabym mu ją bez wahania.
Przypomniałam sobie słowa Jake’a: „Marcus będzie cię dobrze traktował tylko wtedy, kiedy będzie mu się to opłacać, a jak tylko zobaczy nową, błyszczącą zabawkę, wyrzuci cię na śmietnik.” Ja byłam tą zużytą zabawką, którą się pozbył. Dokładnie tak się czułam.
Powinnam była posłuchać. Czemu nie posłuchałam? Czemu nie połączyłam kropek? Wszystkie znaki były przede mną. Ludzie ostrzegali mnie z każdej strony. Nawet ten facet z Masai Mary próbował mnie ostrzec, ale moje uszy były wtedy kompletnie zatkane. Nie byłam gotowa, żeby słuchać.
Teraz byłam. Tego, co się stało, nie da się cofnąć. Musiałam iść dalej z własnym życiem i naprawdę zamknąć ten rozdział. Myślałam, że już go zamknęłam, ale w rzeczywistości kurczowo trzymałam się nadziei. Nadziei, że zrozumie swój błąd i wróci, żeby przeprosić.
Byłam święcie przekonana, że przybiegnie do mnie z podkulonym ogonem, pełen skruchy i żalu. Nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie. Zakochał się, zrobił dziecko miłości swojego życia i teraz byli zaręczeni.
A ja? Ja nie miałam nikogo. Znowu byłam całkiem sama. Po raz kolejny przypomniałam sobie, dlaczego tak szczelnie zamknęłam się na miłość. To się po prostu nie opłaca. Kilka dni czy tygodni szczęścia, a potem roztrzaskane serce – to nie dla mnie.
Przysięgłam sobie, że od dziś, w tym szpitalnym pokoju, nigdy więcej nie pozwolę nikomu zrobić ze mnie takiej idiotki. Zauważyłam swój telefon na stoliku i sięgnęłam po niego, żeby sprawdzić godzinę. Była piętnasta. Nie mam pojęcia, o której dokładnie tu trafiłam, ale mogę strzelać, że około północy.
To był ostatni raz, kiedy używałam telefonu na imprezie. Czyli wychodzi na to, że jestem tu już ponad dwadzieścia cztery godziny. Ale gdzie jest Zuri? Od jakiegoś czasu jestem przecież przytomna. Dlaczego nikt do mnie nie zajrzał, nawet pielęgniarka? Zuri pewnie jest w domu, w końcu jest w ciąży z ich dzieckiem. Niedługo miałam zostać ciotką. Przyszli na wydarzenie, żeby się trochę rozerwać, a ja – jak zwykle – wszystko im popsułam.
Pewnie zepsułam imprezę wszystkim. Kto w ogóle tak robi? Może faktycznie byłam trochę dramatyczna, bo mój były wyszedł na środek, gadał i ogłaszał rzeczy, których nie chciałam usłyszeć. Ale czy naprawdę musiałam zemdleć? Chciałabym dostać powtórkę z tego wieczoru.
Chciałabym mieć wehikuł czasu, żeby przeżyć tę scenę jeszcze raz i tym razem po prostu wyjść, z podniesioną głową i spokojem w sercu. Ale wszyscy wiemy, że to niemożliwe. Z tym jednym upokarzającym wspomnieniem będę musiała żyć już zawsze.
Nacisnęłam przycisk przy łóżku, ten, który wzywa pielęgniarkę i daje znać, że pacjent się obudził. Pielęgniarka przyszła od razu. Była wysoka, szczupła, miała czarne warkoczyki związane w kok, żeby nie przeszkadzały jej w pracy. Na sobie miała biały fartuch, granatowe spodnie i czarne, zakryte buty.
– No, wreszcie się obudziłaś – powiedziała.
Ostatnie Rozdziały
#49 Rozdział 49.
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#48 Rozdział 48
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#47 Rozdział 47
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#46 Rozdział 46
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#45 Rozdział 45
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#44 Rozdział 44
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#43 Rozdział 43
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#42 Rozdział 42
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#41 Rozdział 41
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#40 Rozdział 40
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026
Może Ci się spodobać 😍
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zły Alfa
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.
"Mogę wyjaśn- "
Przerwał mi.
"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."
Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.
"Rozbieraj się."
To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "
"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."
Czy to naprawdę się dzieje?
"2."
Myślałam, że jest gejem.
"3."
Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.
Ale nie wiedziała...
Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?
SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.












