Jego Afrykańska Królowa Ponownie

Jego Afrykańska Królowa Ponownie

G. E. Keilah · Zakończone · 62.6k słów

1k
Gorące
1.6k
Wyświetlenia
322
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Zrozpaczona, zdradzona i upokorzona Zawadi musiała pogodzić się ze wszystkim, co wydarzyło się w jej przeszłości. Wszystkie zagojone rany zostały ponownie otwarte, gdy przeszłość w końcu ją dogoniła.
Teraz musi zdecydować, jaki będzie jej następny krok, aby chronić siebie i swoich bliskich.

To jest kontynuacja: Jego afrykańska królowa

Rozdział 1

Beep! Beep! Beep!

Ten wkurzający dźwięk wwiercał mi się w ucho. Co to w ogóle było? Czy ktoś mógłby to wyłączyć, błagam. Byłam zbyt zmęczona, żeby otworzyć oczy, więc zrobiłam to, co wychodzi mi najlepiej – po prostu znów zasnęłam.

Sen od zawsze był moim lekarstwem na wszystko. Kiedy jestem zestresowana – ucinam sobie drzemkę. Kiedy mam podjąć jakąś wielką decyzję i kompletnie nie wiem, co wybrać – „prześpię się z tym problemem”. Kiedy przechodzę przez złamane serce – funduję sobie kolejną drzemkę i dokładam do tego żarcie.

Złamane serce. Czemu akurat to przyszło mi do głowy? Nie chciałam o tym myśleć, więc zmusiłam się, żeby skupić się na ciszy i ciemności. Ciszy… jakiej ciszy, skoro to coś dalej piszczało bez przerwy? Serio, co to, do cholery, było?

Przekręciłam się na bok, żeby znaleźć wygodniejszą pozycję do spania. Zawsze łatwiej było mi zasnąć na boku niż na plecach. No proszę! I to był ten mały trik. Nie wiem, co dokładnie się stało, ale pikanie nagle ustało. Wreszcie trochę spokoju i ciszy.

Najwyraźniej tego mi było trzeba, bo obudziłam się trzy godziny później, czując się o wiele bardziej przytomna. Ostrożnie otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Pokój wyglądał dziwnie znajomo, jak ten, w którym leżałam po wypadku. Całkiem możliwe, że to był ten sam pokój.

Zobaczyłam maszynę stojącą obok łóżka – pewnie to ona wydawała ten piskliwy dźwięk. Teraz stała dumnie, ale w milczeniu. Ten sprzęt oznaczał tylko jedno: byłam w szpitalu. Znowu. Serio, co tym razem się wydarzyło? Podniosłam prawą rękę, żeby podrapać się po karku, ale nadgarstek był obolały i piekący.

Przyjrzałam mu się uważniej i zobaczyłam wenflon, przez który podawano mi kroplówkę. Przedłużka od wenflonu biegła aż do worka z solą fizjologiczną. Skoro musieli mi podawać płyny, to musiało być naprawdę kiepsko.

Nacisnęłam guzik podnoszący zagłówek łóżka, żeby usiąść. Najważniejsze pytanie brzmiało: dlaczego właściwie jestem w szpitalu? Pamiętałam, że poszłam na imprezę otwarcia z Zuri i Johnem. Pamiętałam, jak wkurzyłam się, kiedy odkryłam, że impreza odbywa się w Hotelu Royale, który należy do Marcusa.

Pamiętałam taniec, litry alkoholu i to, że poszłam do łazienki. Pamiętałam wszystkie przemowy aż do tej ostatniej. Pamiętałam, jak zobaczyłam Marcusa po raz pierwszy od prawie trzech lat. Najbardziej pamiętałam, jak cholernie dobrze wyglądał w garniturze.

– Kurwa mać! Zawadi, ogarnij się!

Co było dalej? Pamiętałam, jak mówił – jak zwykle pewny siebie, z tym swoim głębokim głosem, który sprawiał, że miałam ochotę na niego skoczyć. Pamiętałam, jak zawołał jakąś kobietę na scenę. Na mojej twarzy zaczął malować się grymas, gdy kolejne obrazy z tamtej nocy wracały coraz wyraźniej.

Pamiętałam, jak zastanawiałam się, skąd ją kojarzę, bo wyglądała dziwnie znajomo. Pamiętałam jego ogłoszenie. O, Boże… Powiedział, że spodziewają się razem dziecka, a na dodatek – żeby dobić sprawę – są zaręczeni. Od tego momentu nic już nie pamiętałam.

Błagam, tylko nie mówcie, że urwał mi się film od alkoholu, przecież aż tyle nie wypiłam. To byłby obciach na maksa. Chociaż… może nie aż tak źle, prawda? Co może być gorszego niż totalny blackout? Omdlenie. A co, jeśli zemdlałam? I to przy tylu ludziach. Poczułam, jak fala wstydu podnosi się we mnie jak gorąco. O mój Boże… Zemdlałam, prawda?

Właśnie tam, w tym jednym jedynym miejscu. Mogłam paść jak długa gdziekolwiek na świecie, ale nie – musiało stać się akurat tam. Boże, co za kompromitacja. Co ja teraz zrobię? Przecież nie mogę im wejść znów w oczy po czymś takim. Najchętniej zapadłabym się pod ziemię. Serio, gdyby mogła się otworzyć i mnie połknąć, nie protestowałabym ani sekundy – to wszystko było dla mnie za dużo.

Zdecydowanie za dużo jak na jedną osobę. Czemu nie mogę mieć choć odrobiny szczęścia? Chociaż raz. Czemu wszechświat, chociaż ten jeden raz, nie może dać mi wytchnienia? Jestem złym człowiekiem? O to chodzi? Dlatego jestem tak karana? Czułam się dokładnie tak, jakby ktoś mnie karał.

Moi przodkowie mieli przysłowie w naszym ojczystym języku, które mówiło o równowadze. Że kiedy życzysz komuś źle, wszechświat odda ci to, co życzyłeś, tylko dwa razy mocniej. Równowaga między światłem a ciemnością, dobrem a złem, żywymi i umarłymi.

Przodkowie, zrobiłam coś złego? Coś musi być nie w porządku, skoro wszystko, czego się tknę, rozpada mi się w rękach.

Pamiętam jego twarz, kiedy wywołał ją na scenę. Miłość, oddanie i zachwyt malujące się na jego obliczu były przytłaczające. Nigdy wcześniej nie widziałam go w takim stanie. To, jak jego twarz rozświetliła się, kiedy ją zobaczył, i jak jego uśmiech stawał się coraz szerszy, im bliżej do niego podchodziła.

Był w niej zakochany po uszy i chciał, żeby cały świat to zobaczył. Włącznie ze mną. Mój mózg nie był w stanie ogarnąć tego, co się właśnie wydarzyło. On potrafi kochać kogoś tak głęboko, po prostu nie mnie. Ja natomiast, jak ta naiwna idiotka, dałam mu wszystko, co miałam, licząc i modląc się, że pewnego dnia poczuje do mnie to samo.

Że w jego zimnym, czarnym sercu pojawi się mała iskierka miłości, a potem to serce zapłonie pragnieniem, oddaniem i miłością do mnie. Najwyraźniej problemem byłam ja. To ja byłam problemem od początku do końca. Nie zasługiwałam na jego miłość, bo w jego oczach nie byłam jej godna. Nigdy nie byłam. Wszystkie moje starania były niewystarczające.

I jak niby miałam być „wystarczająca”? Nie pochodzę z bogatej rodziny. Nie jestem prezesem żadnej wielkiej korporacji. Nie zarabiam kokosów. Nie mam własnego mieszkania. Nie mam nawet samochodu. Co najważniejsze, nie byłam żadną seksbombą, więc co ja sobie, do diabła, myślałam?

Że nagle zmieni mu się gust? Że pokocha mnie za charakter? Daj spokój. Gówno prawda. Wszystko to sobie wymyśliłam. Tak bardzo chciałam, żeby mnie kochał, że zaczęłam interpretować jego zachowania jako dowody miłości. Teraz widzę je takimi, jakie były naprawdę. Litość. On się nade mną litował.

Każda, absolutnie każda rzecz, którą robił, była z litości. Potrzebował kogoś, kto ogrzeje mu łóżko, a ja, niestety, akurat byłam pod ręką. Dawałam mu wszystko, co tylko mogłam dać. W tamtym momencie, gdyby poprosił mnie o duszę, oddałabym mu ją bez wahania.

Przypomniałam sobie słowa Jake’a: „Marcus będzie cię dobrze traktował tylko wtedy, kiedy będzie mu się to opłacać, a jak tylko zobaczy nową, błyszczącą zabawkę, wyrzuci cię na śmietnik.” Ja byłam tą zużytą zabawką, którą się pozbył. Dokładnie tak się czułam.

Powinnam była posłuchać. Czemu nie posłuchałam? Czemu nie połączyłam kropek? Wszystkie znaki były przede mną. Ludzie ostrzegali mnie z każdej strony. Nawet ten facet z Masai Mary próbował mnie ostrzec, ale moje uszy były wtedy kompletnie zatkane. Nie byłam gotowa, żeby słuchać.

Teraz byłam. Tego, co się stało, nie da się cofnąć. Musiałam iść dalej z własnym życiem i naprawdę zamknąć ten rozdział. Myślałam, że już go zamknęłam, ale w rzeczywistości kurczowo trzymałam się nadziei. Nadziei, że zrozumie swój błąd i wróci, żeby przeprosić.

Byłam święcie przekonana, że przybiegnie do mnie z podkulonym ogonem, pełen skruchy i żalu. Nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie. Zakochał się, zrobił dziecko miłości swojego życia i teraz byli zaręczeni.

A ja? Ja nie miałam nikogo. Znowu byłam całkiem sama. Po raz kolejny przypomniałam sobie, dlaczego tak szczelnie zamknęłam się na miłość. To się po prostu nie opłaca. Kilka dni czy tygodni szczęścia, a potem roztrzaskane serce – to nie dla mnie.

Przysięgłam sobie, że od dziś, w tym szpitalnym pokoju, nigdy więcej nie pozwolę nikomu zrobić ze mnie takiej idiotki. Zauważyłam swój telefon na stoliku i sięgnęłam po niego, żeby sprawdzić godzinę. Była piętnasta. Nie mam pojęcia, o której dokładnie tu trafiłam, ale mogę strzelać, że około północy.

To był ostatni raz, kiedy używałam telefonu na imprezie. Czyli wychodzi na to, że jestem tu już ponad dwadzieścia cztery godziny. Ale gdzie jest Zuri? Od jakiegoś czasu jestem przecież przytomna. Dlaczego nikt do mnie nie zajrzał, nawet pielęgniarka? Zuri pewnie jest w domu, w końcu jest w ciąży z ich dzieckiem. Niedługo miałam zostać ciotką. Przyszli na wydarzenie, żeby się trochę rozerwać, a ja – jak zwykle – wszystko im popsułam.

Pewnie zepsułam imprezę wszystkim. Kto w ogóle tak robi? Może faktycznie byłam trochę dramatyczna, bo mój były wyszedł na środek, gadał i ogłaszał rzeczy, których nie chciałam usłyszeć. Ale czy naprawdę musiałam zemdleć? Chciałabym dostać powtórkę z tego wieczoru.

Chciałabym mieć wehikuł czasu, żeby przeżyć tę scenę jeszcze raz i tym razem po prostu wyjść, z podniesioną głową i spokojem w sercu. Ale wszyscy wiemy, że to niemożliwe. Z tym jednym upokarzającym wspomnieniem będę musiała żyć już zawsze.

Nacisnęłam przycisk przy łóżku, ten, który wzywa pielęgniarkę i daje znać, że pacjent się obudził. Pielęgniarka przyszła od razu. Była wysoka, szczupła, miała czarne warkoczyki związane w kok, żeby nie przeszkadzały jej w pracy. Na sobie miała biały fartuch, granatowe spodnie i czarne, zakryte buty.

– No, wreszcie się obudziłaś – powiedziała.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Ostatnia Trisolarian

Ostatnia Trisolarian

146k Wyświetlenia · Zakończone · Dancingpen
Astrid ma pozornie idealne życie jako licealistka, ale kiedy jej dobry przyjaciel Jason przedstawia ją swojemu bratu Killianowi, natychmiast przyciąga ją niebezpieczeństwo i urok Killiana. Jest nim zafascynowana, dopóki nie odkrywa, że Killian i Jason są potężnymi wilkołakami. Co gorsza, okazuje się, że jest ona połączeniem wilkołaka, wampira i czarownicy, i ostatnią potężną Trisolarianką na ziemi.
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

304k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)

Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)

275.3k Wyświetlenia · Zakończone · Marii Solaria
„N-nie! To nie tak!” błagałam, łzy spływały po mojej twarzy. „Nie chcę tego! Musisz mi uwierzyć, proszę!”

Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.

Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.

„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.

„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.

Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.

„I tym samym skazuję cię na śmierć.”


Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...

Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...

Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca

UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

825.2k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.8k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

66.6k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

547.7k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

531.3k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Bracia Varkas i ich Księżniczka

Bracia Varkas i ich Księżniczka

183.2k Wyświetlenia · W trakcie · Succy
"Powiedz to tak, jakbyś naprawdę chciała, kochanie," zamruczał, pochylając się i liżąc moją szyję, "a może przestanę."
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

511k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.