Jego Kusząca Niewolnica (Zabójcy Mogą Kochać Księga 1)

Jego Kusząca Niewolnica (Zabójcy Mogą Kochać Księga 1)

Queen-of-Sarcasm-18 · Zakończone · 69.0k słów

380
Gorące
19.8k
Wyświetlenia
1.2k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

"Chciałem cię pieprzyć od momentu, gdy zobaczyłem twoje nagie ciało."
"K-kim t-ty jesteś?" Zapytała, jej twarz wyrażała całkowitą niewinność.
"To ja będę zadawał pytania." Jego głos odbijał się echem po pokoju.
Próbowała go odepchnąć, co skończyło się tym, że obrócił ją bez wysiłku i przycisnął twarzą do ściany.
Ręcznik, który okrywał jej ciało, opadł, a ona westchnęła, łzy napływały jej do oczu. Thomas przycisnął się do jej ciała, aby uniemożliwić jej ruch. Nie był z tego dumny, ale jego ciało reagowało na nią.
Pochylił się do przodu i wyszeptał jej do ucha. "Co tu robisz?" Zapytał.
"W moim domu?" "J-ja zostałam zaproszona..."


Avril Stock stara się, aby jej rodzice nie traktowali jej jak głupiej gęsi. Miała osiemnaście lat, na litość boską. Większość dzieci w wieku szesnastu lat była wysyłana w świat, ale nie ona. Musiała urodzić się w rodzinie zbyt surowych rodziców, którzy nawet w jej wieku rządzili jej życiem żelazną ręką i nieugiętymi opiniami. Dopóki nie przyjdzie do domu tego mężczyzny, wszystkie zasady zostaną złamane...

Thomas Lynne jest znany w lustrzanym świecie ze swoich umiejętności jako profesjonalny szpieg pracujący dla tajnej organizacji. Jest człowiekiem, którego wzywają, gdy wszystko inne zawiedzie, tak taktyczne i pewne są jego techniki. Jest zaradny, zdystansowany i przede wszystkim bezlitosny.

Nie dając się zwieść żadnej kobiecie, używając ich jedynie jako anegdoty dla swoich częstych pragnień, dlaczego zewnętrznie nieśmiała Avril Stock na niego wpływa? Może to jej starannie ukrywana złość i ostry dowcip. Nie chciał wspominać o jej dusznych, miodowych oczach, które rozszerzały się, ukazując, jak naprawdę była niewinna. Jej pojawienie się pod jego dachem mogło oznaczać tylko kłopoty...

Książka pierwsza z serii "Zabójcy mogą kochać"

Rozdział 1

Szok to mało powiedziane w głowie Thomasa, gdy pojawiła się domniemana przestępczyni. Była młoda i choć nie chciał tego przyznać, bardzo piękna. Ale nauczył się, że nie ocenia się książki po okładce. Rzucił się na nią, przyciskając ją do ściany.

Krzyknęła z bólu, ale gdy tylko jej oczy otworzyły się na chwilę, zatrzymał się.

"K-kim j-jesteś?" Zapytała, jej twarz wyrażała całkowitą niewinność.

"To ja będę zadawał pytania." Jego głos odbił się echem po całym pokoju, tak zimny, że zamknęła oczy ze strachu. Próbowała go odepchnąć, co spowodowało, że obrócił ją bez wysiłku i przycisnął twarzą do ściany. Ręcznik, który okrywał jej ciało, spadł, a ona zaskomlała, łzy napływając do oczu.

Thomas przycisnął się do jej ciała, by uniemożliwić jakikolwiek ruch. Nie był z tego dumny, ale jego ciało reagowało na nią. Pochylił się i wyszeptał jej do ucha.

"Co-ty-tu-ro-bisz?" Zapytał. "W moim domu." Słowo po słowie, jego głos był powolny i niebezpieczny.

"Twój dom?" Jej głos drżał, ale Thomas starał się nie dać się poruszyć, była przestępczynią i byli dobrzy w udawaniu.

"Tak, mój dom." Warknął.

"J-ja zostałam zaproszona tutaj przez pana Lynne'a. O-o-on jest przyjacielem mojego taty." Odpowiedziała, łzy płynęły niekontrolowanie po jej policzkach.

dwa miesiące wcześniej

Westchnienie. Po prostu oddychaj...

Avril powtarzała te słowa w myślach, gdy oboje jej rodzice podnieśli głosy jednocześnie. Skupiła się na dźwięku własnego oddechu. Oboje rodzice mówili jej w zasadzie to samo, ale zlewanie się ich głosów w takich tonach nic nie robiło dla jej pulsującej skroni. Wzięła głęboki oddech i uciszyła rodziców napiętym, "Proszę, posłuchajcie..." Słowa były tak cienkie jak jej determinacja.

Oboje zatrzymali się i spojrzeli na nią oskarżycielsko. Czuła się, jakby była osądzana za jakiś straszny grzech.

"Po pierwsze, nie mam szesnastu lat i nie jestem w ciąży, więc przestańcie patrzeć na mnie, jakbym was zawiodła." Ton Avril był ostry, ale natychmiast się opanowała i próbowała okazać rodzicom szacunek, na który zasługiwali, mimo że podnosili jej ciśnienie.

"Ta uczelnia oferuje najlepszy program w mojej dziedzinie. Moi nauczyciele uważali, że najlepiej odpowiadałby moim potrzebom jako studentki. Wiem, że odległość jest problematyczna, ale gdybyście tylko mogli rozważyć, co ta szansa by znac-" w momencie, gdy Avril myślała, że ma już pełną kontrolę nad swoją argumentacją, głos jej ojca zagłuszył jej własny.

"Szansa..." Jej ojciec wyszeptał, krzyżując ramiona na piersi, co zawsze robił, gdy był zły lub zdenerwowany. "Szkoła nie ma nic wspólnego z wynikami. To uczniowie muszą mieć aspiracje. Nigdy nie pytałaś nas o zgodę na aplikowanie tak daleko." Odpowiedział, wskazując na jej matkę siedzącą przy stole jadalnym. Na rozkaz męża, matka Avril nerwowo przenosiła wzrok między wściekłym wyrazem twarzy męża a bezradnym spojrzeniem córki. Spojrzała z powrotem na męża i skinęła głową, aprobując jego słowa. Avril poczuła, jak jej serce bije coraz szybciej. Żałowała, że ten przeklęty pomysł aplikowania na uczelnię w ogóle zakiełkował w jej głowie.

Jej ojciec potrafił być zastraszający, kiedy chciał, a matka zawsze stawała po jego stronie w jego obecności. Avril była pewna swojej zdolności wyrażania myśli, ale gdy miała przedstawić swoje argumenty ojcu, jej umysł i dowcip ją opuszczały i nie wiedziała, jak obalić jego bezpodstawne argumenty.

"Ale tato..." Zaczęła słabo, zdając sobie sprawę, że jej taktyka przekonania rodziców nigdy nie powinna polegać na podkreślaniu relacji rodzic-dziecko. To tylko utwierdzało ojca w przekonaniu, że jest tylko dzieckiem. Bezmyślnym dzieckiem, które nie ma pojęcia, o czym mówi.

"Nie. To postanowione. Idziesz na uczelnię blisko domu. Nie pozwolę mojej osiemnastoletniej córce wyjechać sama do nieznanego miejsca. Czy zastanawiałaś się nad ryzykiem?" Zapytał ostro, a Avril drgnęła na dźwięk jego tonu. Spojrzała tęsknie na matkę, ale ona również wydawała się nieugięta.

"Tato..." przygryzła wargę, gdy tylko słowo opuściło jej usta. "Mam osiemnaście lat, czy nie mam nic do powiedzenia?" Rzuciła ręce w powietrze. Jej oczy zaczęły piec.

"Dobrze wiem, ile masz lat. Ale czy myślisz, że bycie osiemnastolatką czyni cię dorosłą? Myślisz, że masz wszystko poukładane? Dla nas, twojej matki i mnie, wciąż jesteś dzieckiem. My ustalamy zasady." Jego głos rozbrzmiał, wstrząsając fundamentami domu.

"Osiemnaście..." mruknął do siebie, jakby samo słowo inspirowało szaleństwo. "To tylko przeklęta liczba! Nic nie znaczy!" Mruknął, wstając i chodząc tam i z powrotem. Był wyraźnie zdenerwowany. "Jakim rodzicem będę, jeśli pozwolę mojej osiemnastoletniej córce swobodnie wędrować po nieznanych miejscach bez opieki? Nie będę zachęcał do tak lekkomyślnego i głupiego zachowania. Myślę o zabezpieczeniu twojej przyszłości." Warknął, ale tym razem Avril się rozzłościła. Zignorowała gorące pieczenie za oczami i odmówiła milczenia.

"Głupie zachowanie? Kiedy kiedykolwiek zawiodłam cię? Nie jestem jakąś tępotą, która nie rozumie, co jest dobre, a co złe. Nie ufasz mi?" Jej głos podniósł się o ton wyżej. Avril żyła według rutyny od momentu, gdy była wystarczająco duża, by znać znaczenie tego słowa. Jej życie kręciło się wokół szkoły i domu. Nigdy nie pozwolono jej uczestniczyć nawet w zajęciach pozalekcyjnych.

"Nie. Ufam swoim instynktom i decyzjom i mówię, że nigdzie nie jedziesz, Avril. Twoja matka i ja nie poślemy naszej jedynej córki na zgubę." Krzyknął, a Avril odwróciła wzrok, żeby ukryć łzy, które znowu napłynęły jej do oczu. Tym razem nie mogła ich powstrzymać. Odwróciła się gwałtownie i uciekła do swojego pokoju.

Avril zamknęła drzwi na klucz i usiadła w rogu pokoju, podciągnęła kolana i objęła je ramionami. Pozwoliła swojemu ciału i duszy pogrążyć się w smutku. Całe jej ciało trzęsło się gwałtownie, jakby znajdowała się w środku jakiegoś naturalnego zjawiska związanego z tektoniką płyt.

Myślała, że to niesamowicie niesprawiedliwe. Nigdy nie zrobiła nic, co zasługiwałoby na takie surowe traktowanie. Była wzorową uczennicą; zawsze zachowywała się z godnością i po co? Tylko po to, żeby jej staranne zachowanie zostało jej rzucone w twarz? Jak mogli jej rodzice w ogóle pomyśleć, że zrobi coś głupiego? Słowa ojca odbijały się echem w jej głowie, czuła się, jakby widzieli w niej ciężar, rozczarowanie i to bolało. Wszystko, co robiła, miało na celu sprawienie, by byli z niej dumni, ale czasami czuła, że jej wysiłki są niedoceniane.

Zgodziłaby się, że jej wiek nie był żadnym osiągnięciem, to naprawdę tylko liczba, ale rodzice często wycofują się z życia swoich dzieci we wczesnym wieku. Dlaczego jej rodzina była inna? Nadal patrzyła na swoich rodziców jak na przewodników. Tak zawsze było i bała się, że tak zawsze będzie. Pragnęła szansy, by dorosnąć na własną rękę.

Uwielbiała swoich rodziców, zazwyczaj nie byli tak surowi i lubiła ich towarzystwo, ale czasami czuła, że potrzebuje trochę przestrzeni, by rozwijać się samodzielnie. Popełniać własne błędy zamiast ciągle uczyć się na cudzych. Tak bardzo pragnęła uczęszczać na uczelnię, którą sobie wybrała, ale nie. Rodzice mieli ostatnie słowo i bolało, że nie widzieli, jak bardzo tego chciała. Jej pragnienia nigdy ich nie przekonały.

Avril wytarła oczy. Nie miało sensu płakać nad czymś, czego nie będzie w stanie naprawić. Rodzice mieli swoje powody i chociaż nigdy nie będzie w stanie zrozumieć tego konkretnego, musiała szanować ich decyzje.


Thomas delikatnie i rytmicznie stukał palcami o mahoniowy blat baru. Jego oczy fachowo szukały celu, jednocześnie rozmawiając z bardzo kształtną blondynką. Jej ciało było wszystkim, czego szukał u kobiety, ale w tej chwili jego praca miała pierwszeństwo.

Kątem oka zobaczył, jak jego cel się porusza. Ronaldo Torrid. Człowiek ten był notoryczny na czarnym rynku. Zajmował się wszystkim, od narkotyków po handel ludźmi. Thomas uważał, że zabicie tego człowieka będzie niezwykle przyjemnym wydarzeniem. Oparł się o blat i elokwentnie przeprosił, wypijając resztę swojej whisky.

Podążył za mężczyzną do łazienek. Upewniwszy się, że nie ma tam nikogo innego, Thomas zamknął drzwi i czekał spokojnie przy wyjściu, aż Rolando wyjdzie z jednej z kabin. Gdy pijany łobuz się pojawił, Thomas zaczął gwizdać, sygnał, który natychmiast zwrócił uwagę Rolanda. Jego ręka odruchowo sięgnęła po pistolet w kieszeni, ale Thomas był szybszy. Odepchnął się od drzwi i złapał Rolanda za ramię, powodując, że broń wypadła z jego ręki i zniknęła z zasięgu wzroku. Jedynym przypomnieniem o jej istnieniu był dźwięk kliknięcia, gdy upadła na podłogę.

Thomas wykorzystał okazję, by rozbić głowę Rolanda o pobliskie lustro, obrócić go i przycisnąć do ściany.

"Cholera! Kim ty, do diabła, jesteś?" zaklął Rolando, gdy ból z rozbitego czoła zaczął działać, krew sączyła się z ran.

Thomas uśmiechnął się, ukazując zęby jak kły. Był o wiele bardziej niebezpieczny niż jakiekolwiek zwierzę. "Ja, ty sadystyczny draniu, jestem tym, kogo niektórzy nazywają żniwiarzem," To był przydomek Thomasa w jego świecie i używał go z dumą. "i przyszedłem, by oddać cię twojemu stwórcy." Mówił te słowa celowo, trzymając Rolanda na miejscu.

"O czym ty bredzisz?" Warknął arogancki mężczyzna, a Thomas ocenił, że był bardziej szczekający niż gryzący. Było to zdecydowanie głupie z jego strony, że wyszedł sam, i Thomas prawie żałował, jak łatwe było to zadanie. "Chodzi ci o pieniądze? Bo mam ich mnóstwo, mogę uczynić cię bardzo bogatym człowiekiem." Próbował skusić Thomasa, ale nie zdawał sobie sprawy, że Thomas był już zamożny i pieniądze nie były jego problemem, szumowiny takie jak Rolando były.

"Tak naprawdę, Rolando, zyskam znacznie więcej na twojej śmierci, niż kiedykolwiek mógłbyś mi dać." Odpowiedział.

"Ty głupi idioto, nie możesz mnie zabić!" Zastosował większą siłę, próbując uwolnić się z uścisku Thomasa, co tylko doprowadziło do tego, że Thomas wyciągnął swój nóż sprężynowy i zrobił cienkie, zdecydowane cięcie na szyi Rolanda. Mężczyzna zwiotczał i jego ciało osunęło się na podłogę bez życia.

"Właśnie to zrobiłem." Odpowiedział pustej sali.

Thomas wyciągnął chusteczkę z kieszeni i starannie wytarł nóż. Otworzył drzwi i wyszedł. Łazienki były ukryte przed wzrokiem ludzi, więc jego wejście i wyjście pozostały niezauważone. Wyprostował garnitur i wrócił do baru, zamawiając kolejnego whisky.

Dzisiejsza noc była do świętowania. Rozmyślał, gdy blondynka, którą wcześniej zauważył, podeszła do niego. Chwyciła go za ramiona i poprowadziła do pokoju na górze. Nie ośmielił się opierać.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

831.2k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

1m Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Mała Partnerka Alphy Nicholasa

Mała Partnerka Alphy Nicholasa

955.8k Wyświetlenia · W trakcie · Becky j
"Towarzysz jest tutaj!"
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.7m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Accardi

Accardi

1m Wyświetlenia · Zakończone · Allison Franklin
Obniżył usta do jej ucha. "To będzie miało swoją cenę," wyszeptał, zanim pociągnął jej płatek ucha zębami.
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."


Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

506k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

474.4k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

353.4k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga

Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Jessica C. Dolan
Bycie drugim najlepszym jest praktycznie w moim DNA. Moja siostra dostawała miłość, uwagę, blask reflektorów. A teraz nawet jej przeklętego narzeczonego.
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

472.6k Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana Kontraktem z Alfą

Związana Kontraktem z Alfą

858.7k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Moje idealne życie rozpadło się w jednym uderzeniu serca.
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Powstanie Wygnanej Wilczycy

Powstanie Wygnanej Wilczycy

423.1k Wyświetlenia · Zakończone · Lily
„Biały wilk! Zabij tego potwora!”
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.