
Jego Kusząca Niewolnica (Zabójcy Mogą Kochać Księga 1)
Queen-of-Sarcasm-18 · Zakończone · 69.0k słów
Wstęp
"K-kim t-ty jesteś?" Zapytała, jej twarz wyrażała całkowitą niewinność.
"To ja będę zadawał pytania." Jego głos odbijał się echem po pokoju.
Próbowała go odepchnąć, co skończyło się tym, że obrócił ją bez wysiłku i przycisnął twarzą do ściany.
Ręcznik, który okrywał jej ciało, opadł, a ona westchnęła, łzy napływały jej do oczu. Thomas przycisnął się do jej ciała, aby uniemożliwić jej ruch. Nie był z tego dumny, ale jego ciało reagowało na nią.
Pochylił się do przodu i wyszeptał jej do ucha. "Co tu robisz?" Zapytał.
"W moim domu?" "J-ja zostałam zaproszona..."
Avril Stock stara się, aby jej rodzice nie traktowali jej jak głupiej gęsi. Miała osiemnaście lat, na litość boską. Większość dzieci w wieku szesnastu lat była wysyłana w świat, ale nie ona. Musiała urodzić się w rodzinie zbyt surowych rodziców, którzy nawet w jej wieku rządzili jej życiem żelazną ręką i nieugiętymi opiniami. Dopóki nie przyjdzie do domu tego mężczyzny, wszystkie zasady zostaną złamane...
Thomas Lynne jest znany w lustrzanym świecie ze swoich umiejętności jako profesjonalny szpieg pracujący dla tajnej organizacji. Jest człowiekiem, którego wzywają, gdy wszystko inne zawiedzie, tak taktyczne i pewne są jego techniki. Jest zaradny, zdystansowany i przede wszystkim bezlitosny.
Nie dając się zwieść żadnej kobiecie, używając ich jedynie jako anegdoty dla swoich częstych pragnień, dlaczego zewnętrznie nieśmiała Avril Stock na niego wpływa? Może to jej starannie ukrywana złość i ostry dowcip. Nie chciał wspominać o jej dusznych, miodowych oczach, które rozszerzały się, ukazując, jak naprawdę była niewinna. Jej pojawienie się pod jego dachem mogło oznaczać tylko kłopoty...
Książka pierwsza z serii "Zabójcy mogą kochać"
Rozdział 1
Szok to mało powiedziane w głowie Thomasa, gdy pojawiła się domniemana przestępczyni. Była młoda i choć nie chciał tego przyznać, bardzo piękna. Ale nauczył się, że nie ocenia się książki po okładce. Rzucił się na nią, przyciskając ją do ściany.
Krzyknęła z bólu, ale gdy tylko jej oczy otworzyły się na chwilę, zatrzymał się.
"K-kim j-jesteś?" Zapytała, jej twarz wyrażała całkowitą niewinność.
"To ja będę zadawał pytania." Jego głos odbił się echem po całym pokoju, tak zimny, że zamknęła oczy ze strachu. Próbowała go odepchnąć, co spowodowało, że obrócił ją bez wysiłku i przycisnął twarzą do ściany. Ręcznik, który okrywał jej ciało, spadł, a ona zaskomlała, łzy napływając do oczu.
Thomas przycisnął się do jej ciała, by uniemożliwić jakikolwiek ruch. Nie był z tego dumny, ale jego ciało reagowało na nią. Pochylił się i wyszeptał jej do ucha.
"Co-ty-tu-ro-bisz?" Zapytał. "W moim domu." Słowo po słowie, jego głos był powolny i niebezpieczny.
"Twój dom?" Jej głos drżał, ale Thomas starał się nie dać się poruszyć, była przestępczynią i byli dobrzy w udawaniu.
"Tak, mój dom." Warknął.
"J-ja zostałam zaproszona tutaj przez pana Lynne'a. O-o-on jest przyjacielem mojego taty." Odpowiedziała, łzy płynęły niekontrolowanie po jej policzkach.
dwa miesiące wcześniej
Westchnienie. Po prostu oddychaj...
Avril powtarzała te słowa w myślach, gdy oboje jej rodzice podnieśli głosy jednocześnie. Skupiła się na dźwięku własnego oddechu. Oboje rodzice mówili jej w zasadzie to samo, ale zlewanie się ich głosów w takich tonach nic nie robiło dla jej pulsującej skroni. Wzięła głęboki oddech i uciszyła rodziców napiętym, "Proszę, posłuchajcie..." Słowa były tak cienkie jak jej determinacja.
Oboje zatrzymali się i spojrzeli na nią oskarżycielsko. Czuła się, jakby była osądzana za jakiś straszny grzech.
"Po pierwsze, nie mam szesnastu lat i nie jestem w ciąży, więc przestańcie patrzeć na mnie, jakbym was zawiodła." Ton Avril był ostry, ale natychmiast się opanowała i próbowała okazać rodzicom szacunek, na który zasługiwali, mimo że podnosili jej ciśnienie.
"Ta uczelnia oferuje najlepszy program w mojej dziedzinie. Moi nauczyciele uważali, że najlepiej odpowiadałby moim potrzebom jako studentki. Wiem, że odległość jest problematyczna, ale gdybyście tylko mogli rozważyć, co ta szansa by znac-" w momencie, gdy Avril myślała, że ma już pełną kontrolę nad swoją argumentacją, głos jej ojca zagłuszył jej własny.
"Szansa..." Jej ojciec wyszeptał, krzyżując ramiona na piersi, co zawsze robił, gdy był zły lub zdenerwowany. "Szkoła nie ma nic wspólnego z wynikami. To uczniowie muszą mieć aspiracje. Nigdy nie pytałaś nas o zgodę na aplikowanie tak daleko." Odpowiedział, wskazując na jej matkę siedzącą przy stole jadalnym. Na rozkaz męża, matka Avril nerwowo przenosiła wzrok między wściekłym wyrazem twarzy męża a bezradnym spojrzeniem córki. Spojrzała z powrotem na męża i skinęła głową, aprobując jego słowa. Avril poczuła, jak jej serce bije coraz szybciej. Żałowała, że ten przeklęty pomysł aplikowania na uczelnię w ogóle zakiełkował w jej głowie.
Jej ojciec potrafił być zastraszający, kiedy chciał, a matka zawsze stawała po jego stronie w jego obecności. Avril była pewna swojej zdolności wyrażania myśli, ale gdy miała przedstawić swoje argumenty ojcu, jej umysł i dowcip ją opuszczały i nie wiedziała, jak obalić jego bezpodstawne argumenty.
"Ale tato..." Zaczęła słabo, zdając sobie sprawę, że jej taktyka przekonania rodziców nigdy nie powinna polegać na podkreślaniu relacji rodzic-dziecko. To tylko utwierdzało ojca w przekonaniu, że jest tylko dzieckiem. Bezmyślnym dzieckiem, które nie ma pojęcia, o czym mówi.
"Nie. To postanowione. Idziesz na uczelnię blisko domu. Nie pozwolę mojej osiemnastoletniej córce wyjechać sama do nieznanego miejsca. Czy zastanawiałaś się nad ryzykiem?" Zapytał ostro, a Avril drgnęła na dźwięk jego tonu. Spojrzała tęsknie na matkę, ale ona również wydawała się nieugięta.
"Tato..." przygryzła wargę, gdy tylko słowo opuściło jej usta. "Mam osiemnaście lat, czy nie mam nic do powiedzenia?" Rzuciła ręce w powietrze. Jej oczy zaczęły piec.
"Dobrze wiem, ile masz lat. Ale czy myślisz, że bycie osiemnastolatką czyni cię dorosłą? Myślisz, że masz wszystko poukładane? Dla nas, twojej matki i mnie, wciąż jesteś dzieckiem. My ustalamy zasady." Jego głos rozbrzmiał, wstrząsając fundamentami domu.
"Osiemnaście..." mruknął do siebie, jakby samo słowo inspirowało szaleństwo. "To tylko przeklęta liczba! Nic nie znaczy!" Mruknął, wstając i chodząc tam i z powrotem. Był wyraźnie zdenerwowany. "Jakim rodzicem będę, jeśli pozwolę mojej osiemnastoletniej córce swobodnie wędrować po nieznanych miejscach bez opieki? Nie będę zachęcał do tak lekkomyślnego i głupiego zachowania. Myślę o zabezpieczeniu twojej przyszłości." Warknął, ale tym razem Avril się rozzłościła. Zignorowała gorące pieczenie za oczami i odmówiła milczenia.
"Głupie zachowanie? Kiedy kiedykolwiek zawiodłam cię? Nie jestem jakąś tępotą, która nie rozumie, co jest dobre, a co złe. Nie ufasz mi?" Jej głos podniósł się o ton wyżej. Avril żyła według rutyny od momentu, gdy była wystarczająco duża, by znać znaczenie tego słowa. Jej życie kręciło się wokół szkoły i domu. Nigdy nie pozwolono jej uczestniczyć nawet w zajęciach pozalekcyjnych.
"Nie. Ufam swoim instynktom i decyzjom i mówię, że nigdzie nie jedziesz, Avril. Twoja matka i ja nie poślemy naszej jedynej córki na zgubę." Krzyknął, a Avril odwróciła wzrok, żeby ukryć łzy, które znowu napłynęły jej do oczu. Tym razem nie mogła ich powstrzymać. Odwróciła się gwałtownie i uciekła do swojego pokoju.
Avril zamknęła drzwi na klucz i usiadła w rogu pokoju, podciągnęła kolana i objęła je ramionami. Pozwoliła swojemu ciału i duszy pogrążyć się w smutku. Całe jej ciało trzęsło się gwałtownie, jakby znajdowała się w środku jakiegoś naturalnego zjawiska związanego z tektoniką płyt.
Myślała, że to niesamowicie niesprawiedliwe. Nigdy nie zrobiła nic, co zasługiwałoby na takie surowe traktowanie. Była wzorową uczennicą; zawsze zachowywała się z godnością i po co? Tylko po to, żeby jej staranne zachowanie zostało jej rzucone w twarz? Jak mogli jej rodzice w ogóle pomyśleć, że zrobi coś głupiego? Słowa ojca odbijały się echem w jej głowie, czuła się, jakby widzieli w niej ciężar, rozczarowanie i to bolało. Wszystko, co robiła, miało na celu sprawienie, by byli z niej dumni, ale czasami czuła, że jej wysiłki są niedoceniane.
Zgodziłaby się, że jej wiek nie był żadnym osiągnięciem, to naprawdę tylko liczba, ale rodzice często wycofują się z życia swoich dzieci we wczesnym wieku. Dlaczego jej rodzina była inna? Nadal patrzyła na swoich rodziców jak na przewodników. Tak zawsze było i bała się, że tak zawsze będzie. Pragnęła szansy, by dorosnąć na własną rękę.
Uwielbiała swoich rodziców, zazwyczaj nie byli tak surowi i lubiła ich towarzystwo, ale czasami czuła, że potrzebuje trochę przestrzeni, by rozwijać się samodzielnie. Popełniać własne błędy zamiast ciągle uczyć się na cudzych. Tak bardzo pragnęła uczęszczać na uczelnię, którą sobie wybrała, ale nie. Rodzice mieli ostatnie słowo i bolało, że nie widzieli, jak bardzo tego chciała. Jej pragnienia nigdy ich nie przekonały.
Avril wytarła oczy. Nie miało sensu płakać nad czymś, czego nie będzie w stanie naprawić. Rodzice mieli swoje powody i chociaż nigdy nie będzie w stanie zrozumieć tego konkretnego, musiała szanować ich decyzje.
Thomas delikatnie i rytmicznie stukał palcami o mahoniowy blat baru. Jego oczy fachowo szukały celu, jednocześnie rozmawiając z bardzo kształtną blondynką. Jej ciało było wszystkim, czego szukał u kobiety, ale w tej chwili jego praca miała pierwszeństwo.
Kątem oka zobaczył, jak jego cel się porusza. Ronaldo Torrid. Człowiek ten był notoryczny na czarnym rynku. Zajmował się wszystkim, od narkotyków po handel ludźmi. Thomas uważał, że zabicie tego człowieka będzie niezwykle przyjemnym wydarzeniem. Oparł się o blat i elokwentnie przeprosił, wypijając resztę swojej whisky.
Podążył za mężczyzną do łazienek. Upewniwszy się, że nie ma tam nikogo innego, Thomas zamknął drzwi i czekał spokojnie przy wyjściu, aż Rolando wyjdzie z jednej z kabin. Gdy pijany łobuz się pojawił, Thomas zaczął gwizdać, sygnał, który natychmiast zwrócił uwagę Rolanda. Jego ręka odruchowo sięgnęła po pistolet w kieszeni, ale Thomas był szybszy. Odepchnął się od drzwi i złapał Rolanda za ramię, powodując, że broń wypadła z jego ręki i zniknęła z zasięgu wzroku. Jedynym przypomnieniem o jej istnieniu był dźwięk kliknięcia, gdy upadła na podłogę.
Thomas wykorzystał okazję, by rozbić głowę Rolanda o pobliskie lustro, obrócić go i przycisnąć do ściany.
"Cholera! Kim ty, do diabła, jesteś?" zaklął Rolando, gdy ból z rozbitego czoła zaczął działać, krew sączyła się z ran.
Thomas uśmiechnął się, ukazując zęby jak kły. Był o wiele bardziej niebezpieczny niż jakiekolwiek zwierzę. "Ja, ty sadystyczny draniu, jestem tym, kogo niektórzy nazywają żniwiarzem," To był przydomek Thomasa w jego świecie i używał go z dumą. "i przyszedłem, by oddać cię twojemu stwórcy." Mówił te słowa celowo, trzymając Rolanda na miejscu.
"O czym ty bredzisz?" Warknął arogancki mężczyzna, a Thomas ocenił, że był bardziej szczekający niż gryzący. Było to zdecydowanie głupie z jego strony, że wyszedł sam, i Thomas prawie żałował, jak łatwe było to zadanie. "Chodzi ci o pieniądze? Bo mam ich mnóstwo, mogę uczynić cię bardzo bogatym człowiekiem." Próbował skusić Thomasa, ale nie zdawał sobie sprawy, że Thomas był już zamożny i pieniądze nie były jego problemem, szumowiny takie jak Rolando były.
"Tak naprawdę, Rolando, zyskam znacznie więcej na twojej śmierci, niż kiedykolwiek mógłbyś mi dać." Odpowiedział.
"Ty głupi idioto, nie możesz mnie zabić!" Zastosował większą siłę, próbując uwolnić się z uścisku Thomasa, co tylko doprowadziło do tego, że Thomas wyciągnął swój nóż sprężynowy i zrobił cienkie, zdecydowane cięcie na szyi Rolanda. Mężczyzna zwiotczał i jego ciało osunęło się na podłogę bez życia.
"Właśnie to zrobiłem." Odpowiedział pustej sali.
Thomas wyciągnął chusteczkę z kieszeni i starannie wytarł nóż. Otworzył drzwi i wyszedł. Łazienki były ukryte przed wzrokiem ludzi, więc jego wejście i wyjście pozostały niezauważone. Wyprostował garnitur i wrócił do baru, zamawiając kolejnego whisky.
Dzisiejsza noc była do świętowania. Rozmyślał, gdy blondynka, którą wcześniej zauważył, podeszła do niego. Chwyciła go za ramiona i poprowadziła do pokoju na górze. Nie ośmielił się opierać.
Ostatnie Rozdziały
#48 Epilog Część 2
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#47 Epilog Część 1
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#46 Rozdział 46
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#45 Rozdział 45
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#44 Rozdział 44
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#43 Rozdział 43
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#42 Rozdział 42
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#41 Rozdział 41
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#40 Rozdział 40
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#39 Rozdział 39
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Biker Alfa, który stał się moją drugą szansą
"Jesteś dla mnie jak siostra."
To były słowa, które przelały czarę goryczy.
Nie po tym, co się właśnie wydarzyło. Nie po gorącej, bezdechowej, wstrząsającej duszę nocy, którą spędziliśmy spleceni w swoich ramionach.
Od początku wiedziałam, że Tristan Hayes to granica, której nie powinnam przekraczać.
Nie był byle kim, był najlepszym przyjacielem mojego brata. Mężczyzną, którego przez lata skrycie pragnęłam.
Ale tamtej nocy... byliśmy złamani. Właśnie pochowaliśmy naszych rodziców. A żal był zbyt ciężki, zbyt realny... więc błagałam go, żeby mnie dotknął.
Żeby sprawił, że zapomnę. Żeby wypełnił ciszę, którą zostawiła śmierć.
I zrobił to. Trzymał mnie, jakbym była czymś kruchym.
Całował mnie, jakbym była jedyną rzeczą, której potrzebował, by oddychać.
A potem zostawił mnie krwawiącą sześcioma słowami, które paliły głębiej niż jakiekolwiek odrzucenie.
Więc uciekłam. Daleko od wszystkiego, co sprawiało mi ból.
Teraz, pięć lat później, wracam.
Świeżo po odrzuceniu partnera, który mnie maltretował. Wciąż nosząc blizny po szczeniaku, którego nigdy nie miałam okazji przytulić.
A mężczyzna, który czeka na mnie na lotnisku, to nie mój brat.
To Tristan.
I nie jest tym facetem, którego zostawiłam.
Jest motocyklistą.
Alfą.
A kiedy na mnie spojrzał, wiedziałam, że nie ma już gdzie uciekać.
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Kroniki Wilka Pioruna
Krew wypełnia moje usta. Zaciskam zęby mocno, odmawiając krzyku.
"Oni nigdy nie urządzili MI przyjęcia!" Wrzeszczy. "Ale wszyscy kręcą się wokół CIEBIE!"
Mój wilk warczy w mojej głowie, rozpaczliwie chcąc się uwolnić. Ale zmuszam ją do powrotu. Nie mogę się przemienić. Nie tutaj.
Kiedy w końcu zauważają, co się ze mną stało, staję przed nimi z wyczerpaniem:
"Wszystko, co wy czcicie? Nienawidzę tego. Przetrwanie najsilniejszych, silni dręczą słabych... Jesteśmy wilkołakami. Mamy mózgi, uczucia, zdolność wyboru dobroci."
Trojaczki patrzą w szoku, gdy kontynuuję.
"Jeśli teraz przyjęłabym waszą pomoc, jaka byłaby różnica między mną a wami? Byłabym tylko kolejną osobą korzystającą z tego chorego systemu."
Magnus robi krok do przodu. "Evelyn, możemy się zmienić—"
"Możecie? Kiedy będziecie liderami, powiecie wszystkim wilkom o wysokiej randze, że teraz wszyscy będą traktowani równo?"
Cisza.
"Mam nadzieję, że kiedy odejdę, przypomni wam to o czymś."
Evelyn wytrzymała lata brutalnych nadużyć, ukrywając przed wszystkimi w Polaris Pack swojego przedwcześnie obudzonego wilka i śmiertelne umiejętności bojowe. Kiedy przyszłe alfa trojaczki i ich wewnętrzny krąg w końcu odkrywają jej tajemnice, są przerażeni tym, co przeoczyli.
Ale Evelyn odmawia ich pomocy. Nauczyła się przetrwać, pozostając niewidzialna, chroniąc słabszych członków stada, kierując uwagę prześladowców na siebie.
Ze srebrnymi bliznami jako dowodem jej cierpienia i trzema potężnymi dziedzicami alfa, którzy są zdeterminowani, aby zburzyć jej mury, czy Evelyn znajdzie siłę, aby rzucić wyzwanie okrutnej hierarchii stada? Czy ujawnienie jej prawdziwej mocy zniszczy wszystko, co poświęciła, aby chronić, zanim będzie mogła zdobyć swoją wolność?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Uwodzenie Dona Mafii
Camila Rodriguez to rozpuszczona dziewiętnastolatka z dziewiczą cipką i ustami stworzonymi do grzechu. Kiedy zostaje wysłana, by zamieszkać pod dachem Alejandro Gonzaleza; króla mafii, zimnokrwistego zabójcy i człowieka, który kiedyś przysiągł ją chronić, dokładnie wie, czego chce. I nie jest to ochrona.
Chce 'Jego'.
Jego kontroli.
Jego zasad.
Jego rąk zaciskających się na jej gardle, gdy jęczy jego imię.
Ale Alejandro nie pieprzy się z dziewczynami takimi jak ona. Jest niebezpieczny, nietykalny i desperacko próbuje oprzeć się grzesznej małej kusicielce, która śpi zaledwie kilka kroków dalej, ubrana w jedwab i koronkę.
Szkoda, że Camila nie wierzy w zasady.
Nie wtedy, gdy może się pochylić i sprawić, że złamie każdą z nich.
A kiedy w końcu pęka, nie tylko ją pieprzy.
Łamie ją.
Mocno. Brutalnie. Bezlitośnie.
Dokładnie tak, jak chciała.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...












