Jego Niebezpieczna Miłość Na Lodzie

Jego Niebezpieczna Miłość Na Lodzie

Quinn Sullivan · W trakcie · 309.0k słów

480
Gorące
29.2k
Wyświetlenia
567
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

„Zagrajmy w grę.”
„W jaką grę?”
„W taką, w której ty nie wrzeszczysz.”

★★★★★

Przez dwa lata byłam idealną dziewczyną dla mojego gwiazdora hokeja.
Stałam w deszczu na jego treningach. Jechałam godzinami, żeby patrzeć, jak grzeje ławę. Nosiłam jego koszulkę, jakby to cokolwiek znaczyło.
A on mi się odwdzięczył, ruchając po kolei pół Chicago — włącznie z siostrą jedynego faceta, na punkcie którego ma obsesję od lat.

Zane Mercer.

Najniebezpieczniejszy zawodnik NHL. Najgorszy wróg mojego ojczyma. I mężczyzna, który patrzył na mnie tak, jakbym była czymś wartym tego, żeby dla mnie spalić świat do gołej ziemi.

Jedna niemożliwa oferta.
Jeden desperacki zakład.
Jedna noc, która zmieniła wszystko.

Zane nie bawi się w udawanie. Nie uznaje półśrodków.
Kiedy mówi mi, że jestem jego na dwa miesiące, to naprawdę ma to na myśli. Pod każdym względem, który się liczy.
Tylko że Zane ma sekrety zakopane tak głęboko, że łączą się z przeszłością mojej rodziny w sposób, jakiego nigdy bym nie podejrzewała. Mroczne sekrety. Śmiertelnie niebezpieczne.

To, co zaczyna się jako układ, zamienia się w obsesję.
To, co zaczyna się jako zemsta, przeradza się w coś, od czego nie potrafię odejść.
A to, co zaczyna się jako kłamstwo, może być jedyną prawdą, która ma znaczenie.
Mówią, że niektórych mężczyzn nie da się kochać, bo są zbyt niebezpieczni.
Mają rację.
Tyle że ja nigdy nie byłam dobra w słuchaniu ostrzeżeń.


Ta książka zawiera dosadne sceny seksualne, dominujące/zaborcze zachowania, moralnie niejednoznacznych bohaterów, konflikt rodzinny oraz motywy, które mogą być trudne i wywołujące. Dla dojrzałych czytelników 18+.
To nie jest zwykły romans hokejowy. Jest mroczny, surowy i bezlitosny — tam, gdzie obsesja, pożądanie i władza zderzają się ze sobą, a nie ma tematów tabu.

Rozdział 1

Rozdział 1: POV OLIVE

Na jutro miałam do przygotowania trzy prezentacje dla klientów i strategię marketingową, która była w rozsypce, ale i tak myślałam tylko o tym, że Cole wróci do domu za dwa tygodnie.

Minęły dwa miesiące, odkąd widziałam go na żywo. Dwa miesiące wideorozmów i wiadomości, które z każdą nocą przychodziły coraz później.

Grayson powiedziałby, że znowu przesadzam i nakręcam się bez sensu. Mój ojczym był tą stałą, pewną skałą odkąd mama wyszła za mąż ponownie dziesięć lat temu — takim tatą, który naprawdę jest, kiedy trzeba, który pamięta o tym, co ważne.

Wciągnęłam laptopa na łóżko i wbiłam wzrok w niedokończoną kampanię dla Hopkins Company.

Żałosne.

Odtrąciłam laptop na bok i sięgnęłam do szuflady w stoliku nocnym.

Uczucie, kiedy wibrator dociskał dokładnie tam, gdzie trzeba, a ja wyobrażałam sobie Cole’a w niebieskiej koszulce treningowej, z włosami zaczesanymi do tyłu, z dłońmi opartymi o zagłówek nad moją głową…

Już. Jeszcze chwila.

Drzwi trzasnęły i otworzyły się na oścież.

Moja matka stanęła w progu, jakby wcale nie wparowała w sam środek czegoś, czego absolutnie nie powinna oglądać. Gdy w panice próbowałam usiąść, plącząc się w prześcieradła i wciskając wibrator pod poduszkę, ona się uśmiechnęła.

Naprawdę się uśmiechnęła.

— Ojej, kochanie, przepraszam, że przeszkodziłam. Ale koniec zabawy.

— Jezu, mamo, pukanie to coś, co robią dorośli. — Płonęły mi policzki. Wcisnęłam wibrator do szuflady tak szybko, że omal nie złamałam palca.

— Drzwi miałaś na oścież, Olive. Ciesz się, że to ja, a nie Hunter.

Boże, gdyby mój przyrodni brat na to wpadł, musiałabym się chyba wynieść na drugi koniec kraju.

— Mamo, przestań. Proszę, po prostu przestań mówić.

Zacisnęła usta, ale w oczach tańczyło jej rozbawienie. Chciałam zapaść się pod ziemię.

Mieszkanie w przerobionej przestrzeni nad garażem miało dać mi niezależność, ale nie powstrzymywało mojej matki przed wchodzeniem bez pytania, kiedy tylko miała na to ochotę. Mimo wszystko i tak było lepiej niż płacenie dwóch tysięcy dolarów miesięcznie za klitkę w Seattle.

— Musimy z tobą porozmawiać. — Jej głos się zmienił, spoważniał. — Grayson i ja mamy ekscytujące wieści.

W tej rodzinie „ekscytujące wieści” zazwyczaj oznaczały coś, na czym wszyscy korzystali… poza mną.

— Olive Monroe, chcę cię na dole za pięć minut, bo inaczej sama wyciągnę cię z tego łóżka.

Gdy tylko drzwi się zamknęły, złapałam telefon. Musiałam usłyszeć głos Cole’a, potrzebowałam czegoś dobrego, żeby zrównoważyć to, jaką katastrofę rodzice zaraz na mnie zrzucą.

Stuknęłam w jego kontakt. Jeden sygnał. Drugi. Trzeci.

Cole zawsze odbierał. Zawsze, kiedy do niego dzwoniłam.

Ekran zamigotał — połączenie wideo przyjęte — i nagle patrzyłam na drżący obraz z kamery opartej o coś, ustawionej pod dziwnym kątem.

Widziałam go.

Cole’a.

Nie był sam.

— O Boże, tak — Cole, właśnie tak —

Najpierw uderzył mnie kobiecy głos, wysoki i urywany. Przez chwilę mój mózg nie potrafił poskładać tego, co widzę.

Cole leżał na plecach, z głową odrzuconą na poduszkę, z rozchylonymi ustami, kiedy jęknął. Na nim poruszała się dziewczyna, blond włosy spływały jej po plecach.

— Kurwa, jak dobrze —

— Sophia… Chryste, Sophia —

Wypowiedział jej imię. Tak, jakby było czymś cennym. Telefon podskakiwał przy każdym pchnięciu.

Powinnam była się rozłączyć.

Powinnam była cisnąć telefonem przez pokój i udawać, że nigdy tego nie widziałam, nigdy tego nie słyszałam.

A ja siedziałam jak kretynka. Zamarłam. Patrzyłam, jak mój chłopak od dwóch lat jęczy imię innej kobiety.

— Boże, już… Cole, już prawie —

Jego dłonie zacisnęły się na jej biodrach i przyciągnął ją mocniej. Ten niski pomruk, który myślałam, że wydaje tylko ze mną—

Telefon wyślizgnął mi się z palców.

Klapnął na łóżko ekranem do góry. Wciąż ich słyszałam — te mokre odgłosy, jej jęki, jego imię w jej ustach raz za razem.

Dwa lata.

Dwa lata stania w lodowatych halach i patrzenia, jak gra. Dwa lata jeżdżenia trzy godziny w jedną stronę, żeby zobaczyć go na weekend. Dwa lata noszenia jego koszulki, jakby to cokolwiek znaczyło.

A on przez cały ten czas był z kimś innym.

Z kimś, kto nazywał się Sophia.

Złapałam telefon i zaczęłam wściekle stukać w ekran, aż w końcu połączenie się zakończyło. Trzęsły mi się ręce tak bardzo, że ledwo trafiałam w przyciski.

Nie płacz. Nie waż się płakać przez niego.

Ale gardło miałam ściśnięte, oczy piekły, a ja nienawidziłam tego, że nadal słyszałam jej głos w głowie.

Przycisnęłam dłonie do oczu tak mocno, że zabolało.

Nie był tego wart. Nie był wart ani jednej łzy, nie był wart tych dwóch lat, które mu oddałam, ani niczego z tego wszystkiego.

A jednak twarz miałam już mokrą.


Nie zawracałam sobie głowy poprawianiem włosów ani myciem twarzy przed zejściem na dół. Jaki to miało sens.

W głównym domu pachniało kawą i czymś, co mama piekła wcześniej w tym tygodniu.

W chwili, gdy otworzyłam drzwi, oboje rodzice odwrócili głowy w moją stronę.

— Już miałam iść i wyciągnąć cię z— — Mama urwała w pół zdania. — Olive, co się stało?

Próbowałam coś powiedzieć, cokolwiek, ale gdy tylko zapytała, miałam wrażenie, jakby w klatce piersiowej pękła tama.

Rozszlochałam się — brzydko, szlochając i łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg.

Grayson już był w ruchu. Przeszedł pokój w dwóch krokach i przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej, jedną ręką wsuwając palce w moje włosy, drugą kładąc na plecach, trzymając mnie, kiedy kompletnie się rozsypywałam.

— Cii… hej, już dobrze. Już, spokojnie. Wszystko okej.

— Przyłapałam go na zdradzie. — Mój głos brzmiał, jakbym właśnie przejechała gardło papierem ściernym.

Cisza.

Totalna cisza.

Patrzyłam, jak mamie opada szczęka. Jak Graysonowi twardnieje szczęka i zaciska się linia żuchwy.

— Tego ładnego chłopczyka z Buffalo z idealną fryzurką? — Głos mamy zrobił się ostry. Wściekły.

— Diane — ostrzegł Grayson.

— Zasługujesz na lepszego, Olive. Zawsze zasługiwałaś.

Chciałam mu uwierzyć. Ale teraz w głowie miałam tylko twarz Cole’a, to, jak spojrzał na mnie ostatnim razem i powiedział „kocham cię”, a zaraz potem zapytał, czy mogę odebrać jego ubrania z pralni chemicznej.

— Tak naprawdę chcieliśmy ci coś powiedzieć. — Głos mamy zmiękł. — Hunter dostał telefon. Oficjalnie będzie grał w Chicago Wolves.

Żołądek mi się zapadł.

— Wezwali go?

Obietnica, którą złożyłam osiem miesięcy temu — „jak dostaniesz się do NHL, będę w pierwszym rzędzie na twoim pierwszym meczu” — huknęła o rzeczywistość: twarz Cole’a, drużyna Cole’a, miasto Cole’a.

Hunter był przy mnie we wszystkim. W każdym rozstaniu, w każdym chujowym dniu, w każdej chwili, kiedy potrzebowałam kogoś, kto rozumie, jak to jest być zapasową częścią w cudzej historii.

— Mecz jest w przyszłym tygodniu — dodał cicho Grayson. — Wiem, że to wszystko ma… fatalny timing.

— Cole jest w tej drużynie. — Głos mi pękł. — Nie mogę… nie mogę go teraz widzieć.

— To na niego nie patrz — ucięła mama ostro. — Złożyłaś obietnicę bratu.

Wina ścisnęła mi klatkę piersiową, bo miała rację. Obiecałam. Wtedy, gdy to było odległym marzeniem, czymś słodkim i teoretycznym, z czego żartowaliśmy przy pizzy i kiepskich filmach.

Teraz było prawdziwe, a moment nie mógł być gorszy.

— Mamy bilety na jego pierwszy mecz. Specjalny dostęp—

— Nie wiem, czy dam radę.

Grayson ścisnął mi ramię.

— Hunter by zrozumiał, gdybyś nie mogła przyjechać. Ale naprawdę chce, żebyś tam była, kochanie.

Mama zgarnęła magazyn ze stolika kawowego i pacnęła mi nim na kolana.

— To twój brat, proszę bardzo. Pierwsza strona „Sports Illustrated”.

Spojrzałam w dół na twarz Huntera, która patrzyła na mnie z okładki.

Nagłówek krzyczał: NOWA KREW: Tajna broń Wolves.

Mimo wszystko w piersi napęczniała mi duma. Tak ciężko na to pracował.

Przerzuciłam na następną stronę, próbując skupić się na czymkolwiek innym niż myśl o tym, że znów zobaczę Cole’a.

To, co zobaczyłam, sprawiło, że całe moje ciało znieruchomiało.

Reklama jakiegoś energetyka. Nawet ledwo zarejestrowałam, co to za produkt.

Facet na zdjęciu miał koszulę rozpiętą do połowy. Kaloryfer tak wyraźny, że wyglądał, jakby był narysowany. Puszka była przechylona przy jego ustach, płyn rozlewał się po dolnej wardze, spływał po szczęce i po szyi.

Jego spojrzenie było przeszywające. Lodowato niebieskie. Patrzył prosto w obiektyw, jakby widział przez papier.

Jakby widział mnie.

Ścisnęły mi się uda.

— Olive?

Głos Graysona wyrwał mnie z transu. Gapiłam się na zdjęcie zdecydowanie za długo.

— Tak, przepraszam, ja po prostu— — odchrząknęłam. — Kto to jest?

Cała twarz Graysona się zmieniła. Pociemniała, stężała. Złapał kubek z kawą tak mocno, że myślałam, że zaraz pęknie.

— Zane Mercer.

Sposób, w jaki wypowiedział to nazwisko, brzmiał tak, jakby fizycznie go bolało.

— Kto?

— Mój nemezis. — Jego głos był zupełnie płaski.

— Twój nemezis? Kim ty jesteś, superzłoczyńcą?

— To najlepszy zawodnik NHL — powiedziała mama, teraz ostrożniejszym tonem. — I od kiedy Grayson zaczął trenować, robił mu piekło na ziemi. Ten człowiek zrobił rzeczy, przez które Grayson musiał całkiem odejść od gry.

Przez lata słyszałam różne historie. Mgliste wzmianki o kimś, kto wszystko zrujnował, o kimś potężnym i nietykalnym, kto zniszczył jego karierę trenerską. Ale nigdy nie usłyszałam konkretnego nazwiska.

Zane Mercer.

Największa gwiazda Chicago Wolves.

I najwyraźniej ostatnia osoba, o której Grayson chciał, żebym myślała.

Znów wpatrzyłam się w zdjęcie. W te zimne, niebieskie oczy, tę niebezpieczną szczękę, to ciało wyglądające, jakby ktoś je wyrzeźbił w kamieniu.

Przynajmniej jeśli miałabym spędzić tydzień w Chicago, patrząc, jak mój były udaje, że nie istnieję, to byłoby tam coś, na co warto popatrzeć.

Zamknęłam magazyn i wstałam, wsuwając go pod ramię, zanim któreś z nich zdążyło mi go zabrać.

— Dobra. Jadę do Chicago.

Mama mrugnęła na mnie.

— Serio?

— Serio. — Spojrzałam Graysonowi prosto w oczy. — Obiecałam Hunterowi, że będę na jego pierwszym meczu. Nie złamię tej obietnicy tylko dlatego, że Cole okazał się zwykłym dupkiem.

Wyraz twarzy Graysona złagodniał. Ulga zmieszała się z czymś, co wyglądało jak duma.

— Poza tym — dodałam, próbując zabrzmieć swobodnie, choć serce waliło mi jak oszalałe — może oglądanie hokeja pomoże mi wreszcie ruszyć dalej.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

315.5k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

798.3k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Zły Alfa

Zły Alfa

175.9k Wyświetlenia · Zakończone · ALMOST PSYCHO
OSTRZEŻENIE - BARDZO, BARDZO DOJRZAŁE TREŚCI!!
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.

"Mogę wyjaśn- "

Przerwał mi.

"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."

Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.

"Rozbieraj się."

To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "

"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."

Czy to naprawdę się dzieje?

"2."

Myślałam, że jest gejem.

"3."

Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.

Ale nie wiedziała...

Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?

SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

823.3k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Niemoralna propozycja miliardera

Niemoralna propozycja miliardera

106.8k Wyświetlenia · Zakończone · Sunscar
„Mam propozycję.” Nicholas delikatnie głaskał moją skórę, patrząc na mnie. „Chcę mieć dzieci. I chcę, żebyś mi w tym pomogła.” Chciał, żebym dała mu dziecko! „W zamian dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz.”


Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.

Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.

Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

301.1k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

454.3k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

31.2k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Znalazłem swojego anioła. A potem połamałem jej skrzydła.

Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.

Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.

Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.

Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Zacznij Od Nowa

Zacznij Od Nowa

2.5m Wyświetlenia · Zakończone · Val Sims
Eden McBride całe życie spędziła, trzymając się zasad. Ale kiedy jej narzeczony porzuca ją na miesiąc przed ślubem, Eden ma dość przestrzegania reguł. Gorący romans to dokładnie to, czego potrzebuje na złamane serce. Nie, nie do końca. Ale to właśnie jest potrzebne Eden. Liam Anderson, spadkobierca największej firmy logistycznej w Rock Union, jest idealnym facetem na odbicie. Prasa nazwała go Księciem Trzech Miesięcy, ponieważ nigdy nie jest z tą samą dziewczyną dłużej niż trzy miesiące. Liam miał już sporo jednonocnych przygód i nie spodziewa się, że Eden będzie czymś więcej niż przelotnym romansem. Kiedy budzi się i odkrywa, że Eden zniknęła razem z jego ulubioną dżinsową koszulą, Liam jest zirytowany, ale dziwnie zaintrygowany. Żadna kobieta nigdy nie opuściła jego łóżka dobrowolnie ani go nie okradła. Eden zrobiła jedno i drugie. Musi ją znaleźć i zmusić do odpowiedzialności. Ale w mieście liczącym ponad pięć milionów ludzi znalezienie jednej osoby jest równie niemożliwe, jak wygranie na loterii, aż los ponownie ich łączy dwa lata później. Eden nie jest już naiwną dziewczyną, którą była, gdy wskoczyła do łóżka Liama; teraz ma sekret, który musi chronić za wszelką cenę. Liam jest zdeterminowany, by odzyskać wszystko, co Eden mu ukradła, i nie chodzi tylko o jego koszulę.

© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Wzlot Brzydkiej Luny

Wzlot Brzydkiej Luny

56.8k Wyświetlenia · W trakcie · Syra Tucker
Lyric spędziła życie w nienawiści. Dręczona za swoją bliznowatą twarz i znienawidzona przez wszystkich – w tym przez swojego własnego partnera – zawsze słyszała, że jest brzydka. Jej partner trzymał ją przy sobie tylko po to, by zdobyć terytorium, a kiedy osiągnął swój cel, odrzucił ją, zostawiając złamaną i samotną.

Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.

To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.

Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.

Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.

Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.