Jego Niebezpieczna Miłość Na Lodzie

Jego Niebezpieczna Miłość Na Lodzie

Quinn Sullivan · Zakończone · 312.9k słów

480
Gorące
39.9k
Wyświetlenia
762
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

„Zagrajmy w grę.”
„W jaką grę?”
„W taką, w której ty nie wrzeszczysz.”

★★★★★

Przez dwa lata byłam idealną dziewczyną dla mojego gwiazdora hokeja.
Stałam w deszczu na jego treningach. Jechałam godzinami, żeby patrzeć, jak grzeje ławę. Nosiłam jego koszulkę, jakby to cokolwiek znaczyło.
A on mi się odwdzięczył, ruchając po kolei pół Chicago — włącznie z siostrą jedynego faceta, na punkcie którego ma obsesję od lat.

Zane Mercer.

Najniebezpieczniejszy zawodnik NHL. Najgorszy wróg mojego ojczyma. I mężczyzna, który patrzył na mnie tak, jakbym była czymś wartym tego, żeby dla mnie spalić świat do gołej ziemi.

Jedna niemożliwa oferta.
Jeden desperacki zakład.
Jedna noc, która zmieniła wszystko.

Zane nie bawi się w udawanie. Nie uznaje półśrodków.
Kiedy mówi mi, że jestem jego na dwa miesiące, to naprawdę ma to na myśli. Pod każdym względem, który się liczy.
Tylko że Zane ma sekrety zakopane tak głęboko, że łączą się z przeszłością mojej rodziny w sposób, jakiego nigdy bym nie podejrzewała. Mroczne sekrety. Śmiertelnie niebezpieczne.

To, co zaczyna się jako układ, zamienia się w obsesję.
To, co zaczyna się jako zemsta, przeradza się w coś, od czego nie potrafię odejść.
A to, co zaczyna się jako kłamstwo, może być jedyną prawdą, która ma znaczenie.
Mówią, że niektórych mężczyzn nie da się kochać, bo są zbyt niebezpieczni.
Mają rację.
Tyle że ja nigdy nie byłam dobra w słuchaniu ostrzeżeń.


Ta książka zawiera dosadne sceny seksualne, dominujące/zaborcze zachowania, moralnie niejednoznacznych bohaterów, konflikt rodzinny oraz motywy, które mogą być trudne i wywołujące. Dla dojrzałych czytelników 18+.
To nie jest zwykły romans hokejowy. Jest mroczny, surowy i bezlitosny — tam, gdzie obsesja, pożądanie i władza zderzają się ze sobą, a nie ma tematów tabu.

Rozdział 1

Rozdział 1: POV OLIVE

Na jutro miałam do przygotowania trzy prezentacje dla klientów i strategię marketingową, która była w rozsypce, ale i tak myślałam tylko o tym, że Cole wróci do domu za dwa tygodnie.

Minęły dwa miesiące, odkąd widziałam go na żywo. Dwa miesiące wideorozmów i wiadomości, które z każdą nocą przychodziły coraz później.

Grayson powiedziałby, że znowu przesadzam i nakręcam się bez sensu. Mój ojczym był tą stałą, pewną skałą odkąd mama wyszła za mąż ponownie dziesięć lat temu — takim tatą, który naprawdę jest, kiedy trzeba, który pamięta o tym, co ważne.

Wciągnęłam laptopa na łóżko i wbiłam wzrok w niedokończoną kampanię dla Hopkins Company.

Żałosne.

Odtrąciłam laptop na bok i sięgnęłam do szuflady w stoliku nocnym.

Uczucie, kiedy wibrator dociskał dokładnie tam, gdzie trzeba, a ja wyobrażałam sobie Cole’a w niebieskiej koszulce treningowej, z włosami zaczesanymi do tyłu, z dłońmi opartymi o zagłówek nad moją głową…

Już. Jeszcze chwila.

Drzwi trzasnęły i otworzyły się na oścież.

Moja matka stanęła w progu, jakby wcale nie wparowała w sam środek czegoś, czego absolutnie nie powinna oglądać. Gdy w panice próbowałam usiąść, plącząc się w prześcieradła i wciskając wibrator pod poduszkę, ona się uśmiechnęła.

Naprawdę się uśmiechnęła.

— Ojej, kochanie, przepraszam, że przeszkodziłam. Ale koniec zabawy.

— Jezu, mamo, pukanie to coś, co robią dorośli. — Płonęły mi policzki. Wcisnęłam wibrator do szuflady tak szybko, że omal nie złamałam palca.

— Drzwi miałaś na oścież, Olive. Ciesz się, że to ja, a nie Hunter.

Boże, gdyby mój przyrodni brat na to wpadł, musiałabym się chyba wynieść na drugi koniec kraju.

— Mamo, przestań. Proszę, po prostu przestań mówić.

Zacisnęła usta, ale w oczach tańczyło jej rozbawienie. Chciałam zapaść się pod ziemię.

Mieszkanie w przerobionej przestrzeni nad garażem miało dać mi niezależność, ale nie powstrzymywało mojej matki przed wchodzeniem bez pytania, kiedy tylko miała na to ochotę. Mimo wszystko i tak było lepiej niż płacenie dwóch tysięcy dolarów miesięcznie za klitkę w Seattle.

— Musimy z tobą porozmawiać. — Jej głos się zmienił, spoważniał. — Grayson i ja mamy ekscytujące wieści.

W tej rodzinie „ekscytujące wieści” zazwyczaj oznaczały coś, na czym wszyscy korzystali… poza mną.

— Olive Monroe, chcę cię na dole za pięć minut, bo inaczej sama wyciągnę cię z tego łóżka.

Gdy tylko drzwi się zamknęły, złapałam telefon. Musiałam usłyszeć głos Cole’a, potrzebowałam czegoś dobrego, żeby zrównoważyć to, jaką katastrofę rodzice zaraz na mnie zrzucą.

Stuknęłam w jego kontakt. Jeden sygnał. Drugi. Trzeci.

Cole zawsze odbierał. Zawsze, kiedy do niego dzwoniłam.

Ekran zamigotał — połączenie wideo przyjęte — i nagle patrzyłam na drżący obraz z kamery opartej o coś, ustawionej pod dziwnym kątem.

Widziałam go.

Cole’a.

Nie był sam.

— O Boże, tak — Cole, właśnie tak —

Najpierw uderzył mnie kobiecy głos, wysoki i urywany. Przez chwilę mój mózg nie potrafił poskładać tego, co widzę.

Cole leżał na plecach, z głową odrzuconą na poduszkę, z rozchylonymi ustami, kiedy jęknął. Na nim poruszała się dziewczyna, blond włosy spływały jej po plecach.

— Kurwa, jak dobrze —

— Sophia… Chryste, Sophia —

Wypowiedział jej imię. Tak, jakby było czymś cennym. Telefon podskakiwał przy każdym pchnięciu.

Powinnam była się rozłączyć.

Powinnam była cisnąć telefonem przez pokój i udawać, że nigdy tego nie widziałam, nigdy tego nie słyszałam.

A ja siedziałam jak kretynka. Zamarłam. Patrzyłam, jak mój chłopak od dwóch lat jęczy imię innej kobiety.

— Boże, już… Cole, już prawie —

Jego dłonie zacisnęły się na jej biodrach i przyciągnął ją mocniej. Ten niski pomruk, który myślałam, że wydaje tylko ze mną—

Telefon wyślizgnął mi się z palców.

Klapnął na łóżko ekranem do góry. Wciąż ich słyszałam — te mokre odgłosy, jej jęki, jego imię w jej ustach raz za razem.

Dwa lata.

Dwa lata stania w lodowatych halach i patrzenia, jak gra. Dwa lata jeżdżenia trzy godziny w jedną stronę, żeby zobaczyć go na weekend. Dwa lata noszenia jego koszulki, jakby to cokolwiek znaczyło.

A on przez cały ten czas był z kimś innym.

Z kimś, kto nazywał się Sophia.

Złapałam telefon i zaczęłam wściekle stukać w ekran, aż w końcu połączenie się zakończyło. Trzęsły mi się ręce tak bardzo, że ledwo trafiałam w przyciski.

Nie płacz. Nie waż się płakać przez niego.

Ale gardło miałam ściśnięte, oczy piekły, a ja nienawidziłam tego, że nadal słyszałam jej głos w głowie.

Przycisnęłam dłonie do oczu tak mocno, że zabolało.

Nie był tego wart. Nie był wart ani jednej łzy, nie był wart tych dwóch lat, które mu oddałam, ani niczego z tego wszystkiego.

A jednak twarz miałam już mokrą.


Nie zawracałam sobie głowy poprawianiem włosów ani myciem twarzy przed zejściem na dół. Jaki to miało sens.

W głównym domu pachniało kawą i czymś, co mama piekła wcześniej w tym tygodniu.

W chwili, gdy otworzyłam drzwi, oboje rodzice odwrócili głowy w moją stronę.

— Już miałam iść i wyciągnąć cię z— — Mama urwała w pół zdania. — Olive, co się stało?

Próbowałam coś powiedzieć, cokolwiek, ale gdy tylko zapytała, miałam wrażenie, jakby w klatce piersiowej pękła tama.

Rozszlochałam się — brzydko, szlochając i łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg.

Grayson już był w ruchu. Przeszedł pokój w dwóch krokach i przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej, jedną ręką wsuwając palce w moje włosy, drugą kładąc na plecach, trzymając mnie, kiedy kompletnie się rozsypywałam.

— Cii… hej, już dobrze. Już, spokojnie. Wszystko okej.

— Przyłapałam go na zdradzie. — Mój głos brzmiał, jakbym właśnie przejechała gardło papierem ściernym.

Cisza.

Totalna cisza.

Patrzyłam, jak mamie opada szczęka. Jak Graysonowi twardnieje szczęka i zaciska się linia żuchwy.

— Tego ładnego chłopczyka z Buffalo z idealną fryzurką? — Głos mamy zrobił się ostry. Wściekły.

— Diane — ostrzegł Grayson.

— Zasługujesz na lepszego, Olive. Zawsze zasługiwałaś.

Chciałam mu uwierzyć. Ale teraz w głowie miałam tylko twarz Cole’a, to, jak spojrzał na mnie ostatnim razem i powiedział „kocham cię”, a zaraz potem zapytał, czy mogę odebrać jego ubrania z pralni chemicznej.

— Tak naprawdę chcieliśmy ci coś powiedzieć. — Głos mamy zmiękł. — Hunter dostał telefon. Oficjalnie będzie grał w Chicago Wolves.

Żołądek mi się zapadł.

— Wezwali go?

Obietnica, którą złożyłam osiem miesięcy temu — „jak dostaniesz się do NHL, będę w pierwszym rzędzie na twoim pierwszym meczu” — huknęła o rzeczywistość: twarz Cole’a, drużyna Cole’a, miasto Cole’a.

Hunter był przy mnie we wszystkim. W każdym rozstaniu, w każdym chujowym dniu, w każdej chwili, kiedy potrzebowałam kogoś, kto rozumie, jak to jest być zapasową częścią w cudzej historii.

— Mecz jest w przyszłym tygodniu — dodał cicho Grayson. — Wiem, że to wszystko ma… fatalny timing.

— Cole jest w tej drużynie. — Głos mi pękł. — Nie mogę… nie mogę go teraz widzieć.

— To na niego nie patrz — ucięła mama ostro. — Złożyłaś obietnicę bratu.

Wina ścisnęła mi klatkę piersiową, bo miała rację. Obiecałam. Wtedy, gdy to było odległym marzeniem, czymś słodkim i teoretycznym, z czego żartowaliśmy przy pizzy i kiepskich filmach.

Teraz było prawdziwe, a moment nie mógł być gorszy.

— Mamy bilety na jego pierwszy mecz. Specjalny dostęp—

— Nie wiem, czy dam radę.

Grayson ścisnął mi ramię.

— Hunter by zrozumiał, gdybyś nie mogła przyjechać. Ale naprawdę chce, żebyś tam była, kochanie.

Mama zgarnęła magazyn ze stolika kawowego i pacnęła mi nim na kolana.

— To twój brat, proszę bardzo. Pierwsza strona „Sports Illustrated”.

Spojrzałam w dół na twarz Huntera, która patrzyła na mnie z okładki.

Nagłówek krzyczał: NOWA KREW: Tajna broń Wolves.

Mimo wszystko w piersi napęczniała mi duma. Tak ciężko na to pracował.

Przerzuciłam na następną stronę, próbując skupić się na czymkolwiek innym niż myśl o tym, że znów zobaczę Cole’a.

To, co zobaczyłam, sprawiło, że całe moje ciało znieruchomiało.

Reklama jakiegoś energetyka. Nawet ledwo zarejestrowałam, co to za produkt.

Facet na zdjęciu miał koszulę rozpiętą do połowy. Kaloryfer tak wyraźny, że wyglądał, jakby był narysowany. Puszka była przechylona przy jego ustach, płyn rozlewał się po dolnej wardze, spływał po szczęce i po szyi.

Jego spojrzenie było przeszywające. Lodowato niebieskie. Patrzył prosto w obiektyw, jakby widział przez papier.

Jakby widział mnie.

Ścisnęły mi się uda.

— Olive?

Głos Graysona wyrwał mnie z transu. Gapiłam się na zdjęcie zdecydowanie za długo.

— Tak, przepraszam, ja po prostu— — odchrząknęłam. — Kto to jest?

Cała twarz Graysona się zmieniła. Pociemniała, stężała. Złapał kubek z kawą tak mocno, że myślałam, że zaraz pęknie.

— Zane Mercer.

Sposób, w jaki wypowiedział to nazwisko, brzmiał tak, jakby fizycznie go bolało.

— Kto?

— Mój nemezis. — Jego głos był zupełnie płaski.

— Twój nemezis? Kim ty jesteś, superzłoczyńcą?

— To najlepszy zawodnik NHL — powiedziała mama, teraz ostrożniejszym tonem. — I od kiedy Grayson zaczął trenować, robił mu piekło na ziemi. Ten człowiek zrobił rzeczy, przez które Grayson musiał całkiem odejść od gry.

Przez lata słyszałam różne historie. Mgliste wzmianki o kimś, kto wszystko zrujnował, o kimś potężnym i nietykalnym, kto zniszczył jego karierę trenerską. Ale nigdy nie usłyszałam konkretnego nazwiska.

Zane Mercer.

Największa gwiazda Chicago Wolves.

I najwyraźniej ostatnia osoba, o której Grayson chciał, żebym myślała.

Znów wpatrzyłam się w zdjęcie. W te zimne, niebieskie oczy, tę niebezpieczną szczękę, to ciało wyglądające, jakby ktoś je wyrzeźbił w kamieniu.

Przynajmniej jeśli miałabym spędzić tydzień w Chicago, patrząc, jak mój były udaje, że nie istnieję, to byłoby tam coś, na co warto popatrzeć.

Zamknęłam magazyn i wstałam, wsuwając go pod ramię, zanim któreś z nich zdążyło mi go zabrać.

— Dobra. Jadę do Chicago.

Mama mrugnęła na mnie.

— Serio?

— Serio. — Spojrzałam Graysonowi prosto w oczy. — Obiecałam Hunterowi, że będę na jego pierwszym meczu. Nie złamię tej obietnicy tylko dlatego, że Cole okazał się zwykłym dupkiem.

Wyraz twarzy Graysona złagodniał. Ulga zmieszała się z czymś, co wyglądało jak duma.

— Poza tym — dodałam, próbując zabrzmieć swobodnie, choć serce waliło mi jak oszalałe — może oglądanie hokeja pomoże mi wreszcie ruszyć dalej.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

544.9k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

759.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Adoptowany Grzech

Adoptowany Grzech

246k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
!!!UWAGA. TO DRAMAT OSADZONY W ŚRODOWISKU STUDENCKIM, ALE PAMIĘTAJ, ŻE WSZYSTKIE MOJE HISTORIE SĄ ODROBINĘ MROCZNE, A POSTACI BYWAJĄ CZASEM MORALNIE DWUZNACZNE. CZYTAJ DALEJ, JEŚLI MASZ OCHOTĘ NA COŚ GORĄCEGO, ALE TEŻ SŁODKIEGO!!! Dostanie się na jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w kraju to spełnienie marzeń, zwłaszcza że mój przyszywany brat już tam jest i jest wschodzącą gwiazdą futbolu.
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.2m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Alpha Leo i Serce Ognia

Alpha Leo i Serce Ognia

13.4k Wyświetlenia · Zakończone · Moonlight Muse
"Biegnij, mała wilczyco, jak najdalej, bo jeśli cię kiedykolwiek złapię, twoje najgorsze koszmary staną się rzeczywistością." Szepnął niebezpiecznie, jego uchwyt na mnie był boleśnie mocny.
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."


Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Śmierć przez Oddychanie

Śmierć przez Oddychanie

11.2k Wyświetlenia · Zakończone · arianniahrain
Gdy śmiercionośny wirus zniszczył cywilizację, z ruin powstał nowy świat — świat rządzony przez Alfów.

Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.

Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.

Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.

W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.

Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.

To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.

Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?

A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?

To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.

Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Zemsta Opuszczonej Luny

Zemsta Opuszczonej Luny

329k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
– Jakie to troskliwe.

– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.

– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.

– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…

Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.

Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.

Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.

Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

538.9k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Syreny Mafii

Syreny Mafii

20.6k Wyświetlenia · Zakończone · black rose
„Jak to się nazywa, kiedy robię to?” zapytał Nixxon, przyciskając swoje usta do ust Vernona.

Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.

„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.

„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.


Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.

Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.

Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?

Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.

Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.

A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny

Requiem Grzechu - Romans Mafijny

28.3k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Weszłam do niewłaściwego pokoju hotelowego...
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.

Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.

– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.

Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...

Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.

I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.