Jego Niebezpieczna Miłość Na Lodzie

Jego Niebezpieczna Miłość Na Lodzie

Quinn Sullivan · W trakcie · 275.6k słów

480
Gorące
7.3k
Wyświetlenia
150
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

„Zagrajmy w grę.”
„W jaką grę?”
„W taką, w której ty nie wrzeszczysz.”

★★★★★

Przez dwa lata byłam idealną dziewczyną dla mojego gwiazdora hokeja.
Stałam w deszczu na jego treningach. Jechałam godzinami, żeby patrzeć, jak grzeje ławę. Nosiłam jego koszulkę, jakby to cokolwiek znaczyło.
A on mi się odwdzięczył, ruchając po kolei pół Chicago — włącznie z siostrą jedynego faceta, na punkcie którego ma obsesję od lat.

Zane Mercer.

Najniebezpieczniejszy zawodnik NHL. Najgorszy wróg mojego ojczyma. I mężczyzna, który patrzył na mnie tak, jakbym była czymś wartym tego, żeby dla mnie spalić świat do gołej ziemi.

Jedna niemożliwa oferta.
Jeden desperacki zakład.
Jedna noc, która zmieniła wszystko.

Zane nie bawi się w udawanie. Nie uznaje półśrodków.
Kiedy mówi mi, że jestem jego na dwa miesiące, to naprawdę ma to na myśli. Pod każdym względem, który się liczy.
Tylko że Zane ma sekrety zakopane tak głęboko, że łączą się z przeszłością mojej rodziny w sposób, jakiego nigdy bym nie podejrzewała. Mroczne sekrety. Śmiertelnie niebezpieczne.

To, co zaczyna się jako układ, zamienia się w obsesję.
To, co zaczyna się jako zemsta, przeradza się w coś, od czego nie potrafię odejść.
A to, co zaczyna się jako kłamstwo, może być jedyną prawdą, która ma znaczenie.
Mówią, że niektórych mężczyzn nie da się kochać, bo są zbyt niebezpieczni.
Mają rację.
Tyle że ja nigdy nie byłam dobra w słuchaniu ostrzeżeń.


Ta książka zawiera dosadne sceny seksualne, dominujące/zaborcze zachowania, moralnie niejednoznacznych bohaterów, konflikt rodzinny oraz motywy, które mogą być trudne i wywołujące. Dla dojrzałych czytelników 18+.
To nie jest zwykły romans hokejowy. Jest mroczny, surowy i bezlitosny — tam, gdzie obsesja, pożądanie i władza zderzają się ze sobą, a nie ma tematów tabu.

Rozdział 1

Rozdział 1: POV OLIVE

Na jutro miałam do przygotowania trzy prezentacje dla klientów i strategię marketingową, która była w rozsypce, ale i tak myślałam tylko o tym, że Cole wróci do domu za dwa tygodnie.

Minęły dwa miesiące, odkąd widziałam go na żywo. Dwa miesiące wideorozmów i wiadomości, które z każdą nocą przychodziły coraz później.

Grayson powiedziałby, że znowu przesadzam i nakręcam się bez sensu. Mój ojczym był tą stałą, pewną skałą odkąd mama wyszła za mąż ponownie dziesięć lat temu — takim tatą, który naprawdę jest, kiedy trzeba, który pamięta o tym, co ważne.

Wciągnęłam laptopa na łóżko i wbiłam wzrok w niedokończoną kampanię dla Hopkins Company.

Żałosne.

Odtrąciłam laptop na bok i sięgnęłam do szuflady w stoliku nocnym.

Uczucie, kiedy wibrator dociskał dokładnie tam, gdzie trzeba, a ja wyobrażałam sobie Cole’a w niebieskiej koszulce treningowej, z włosami zaczesanymi do tyłu, z dłońmi opartymi o zagłówek nad moją głową…

Już. Jeszcze chwila.

Drzwi trzasnęły i otworzyły się na oścież.

Moja matka stanęła w progu, jakby wcale nie wparowała w sam środek czegoś, czego absolutnie nie powinna oglądać. Gdy w panice próbowałam usiąść, plącząc się w prześcieradła i wciskając wibrator pod poduszkę, ona się uśmiechnęła.

Naprawdę się uśmiechnęła.

— Ojej, kochanie, przepraszam, że przeszkodziłam. Ale koniec zabawy.

— Jezu, mamo, pukanie to coś, co robią dorośli. — Płonęły mi policzki. Wcisnęłam wibrator do szuflady tak szybko, że omal nie złamałam palca.

— Drzwi miałaś na oścież, Olive. Ciesz się, że to ja, a nie Hunter.

Boże, gdyby mój przyrodni brat na to wpadł, musiałabym się chyba wynieść na drugi koniec kraju.

— Mamo, przestań. Proszę, po prostu przestań mówić.

Zacisnęła usta, ale w oczach tańczyło jej rozbawienie. Chciałam zapaść się pod ziemię.

Mieszkanie w przerobionej przestrzeni nad garażem miało dać mi niezależność, ale nie powstrzymywało mojej matki przed wchodzeniem bez pytania, kiedy tylko miała na to ochotę. Mimo wszystko i tak było lepiej niż płacenie dwóch tysięcy dolarów miesięcznie za klitkę w Seattle.

— Musimy z tobą porozmawiać. — Jej głos się zmienił, spoważniał. — Grayson i ja mamy ekscytujące wieści.

W tej rodzinie „ekscytujące wieści” zazwyczaj oznaczały coś, na czym wszyscy korzystali… poza mną.

— Olive Monroe, chcę cię na dole za pięć minut, bo inaczej sama wyciągnę cię z tego łóżka.

Gdy tylko drzwi się zamknęły, złapałam telefon. Musiałam usłyszeć głos Cole’a, potrzebowałam czegoś dobrego, żeby zrównoważyć to, jaką katastrofę rodzice zaraz na mnie zrzucą.

Stuknęłam w jego kontakt. Jeden sygnał. Drugi. Trzeci.

Cole zawsze odbierał. Zawsze, kiedy do niego dzwoniłam.

Ekran zamigotał — połączenie wideo przyjęte — i nagle patrzyłam na drżący obraz z kamery opartej o coś, ustawionej pod dziwnym kątem.

Widziałam go.

Cole’a.

Nie był sam.

— O Boże, tak — Cole, właśnie tak —

Najpierw uderzył mnie kobiecy głos, wysoki i urywany. Przez chwilę mój mózg nie potrafił poskładać tego, co widzę.

Cole leżał na plecach, z głową odrzuconą na poduszkę, z rozchylonymi ustami, kiedy jęknął. Na nim poruszała się dziewczyna, blond włosy spływały jej po plecach.

— Kurwa, jak dobrze —

— Sophia… Chryste, Sophia —

Wypowiedział jej imię. Tak, jakby było czymś cennym. Telefon podskakiwał przy każdym pchnięciu.

Powinnam była się rozłączyć.

Powinnam była cisnąć telefonem przez pokój i udawać, że nigdy tego nie widziałam, nigdy tego nie słyszałam.

A ja siedziałam jak kretynka. Zamarłam. Patrzyłam, jak mój chłopak od dwóch lat jęczy imię innej kobiety.

— Boże, już… Cole, już prawie —

Jego dłonie zacisnęły się na jej biodrach i przyciągnął ją mocniej. Ten niski pomruk, który myślałam, że wydaje tylko ze mną—

Telefon wyślizgnął mi się z palców.

Klapnął na łóżko ekranem do góry. Wciąż ich słyszałam — te mokre odgłosy, jej jęki, jego imię w jej ustach raz za razem.

Dwa lata.

Dwa lata stania w lodowatych halach i patrzenia, jak gra. Dwa lata jeżdżenia trzy godziny w jedną stronę, żeby zobaczyć go na weekend. Dwa lata noszenia jego koszulki, jakby to cokolwiek znaczyło.

A on przez cały ten czas był z kimś innym.

Z kimś, kto nazywał się Sophia.

Złapałam telefon i zaczęłam wściekle stukać w ekran, aż w końcu połączenie się zakończyło. Trzęsły mi się ręce tak bardzo, że ledwo trafiałam w przyciski.

Nie płacz. Nie waż się płakać przez niego.

Ale gardło miałam ściśnięte, oczy piekły, a ja nienawidziłam tego, że nadal słyszałam jej głos w głowie.

Przycisnęłam dłonie do oczu tak mocno, że zabolało.

Nie był tego wart. Nie był wart ani jednej łzy, nie był wart tych dwóch lat, które mu oddałam, ani niczego z tego wszystkiego.

A jednak twarz miałam już mokrą.


Nie zawracałam sobie głowy poprawianiem włosów ani myciem twarzy przed zejściem na dół. Jaki to miało sens.

W głównym domu pachniało kawą i czymś, co mama piekła wcześniej w tym tygodniu.

W chwili, gdy otworzyłam drzwi, oboje rodzice odwrócili głowy w moją stronę.

— Już miałam iść i wyciągnąć cię z— — Mama urwała w pół zdania. — Olive, co się stało?

Próbowałam coś powiedzieć, cokolwiek, ale gdy tylko zapytała, miałam wrażenie, jakby w klatce piersiowej pękła tama.

Rozszlochałam się — brzydko, szlochając i łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg.

Grayson już był w ruchu. Przeszedł pokój w dwóch krokach i przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej, jedną ręką wsuwając palce w moje włosy, drugą kładąc na plecach, trzymając mnie, kiedy kompletnie się rozsypywałam.

— Cii… hej, już dobrze. Już, spokojnie. Wszystko okej.

— Przyłapałam go na zdradzie. — Mój głos brzmiał, jakbym właśnie przejechała gardło papierem ściernym.

Cisza.

Totalna cisza.

Patrzyłam, jak mamie opada szczęka. Jak Graysonowi twardnieje szczęka i zaciska się linia żuchwy.

— Tego ładnego chłopczyka z Buffalo z idealną fryzurką? — Głos mamy zrobił się ostry. Wściekły.

— Diane — ostrzegł Grayson.

— Zasługujesz na lepszego, Olive. Zawsze zasługiwałaś.

Chciałam mu uwierzyć. Ale teraz w głowie miałam tylko twarz Cole’a, to, jak spojrzał na mnie ostatnim razem i powiedział „kocham cię”, a zaraz potem zapytał, czy mogę odebrać jego ubrania z pralni chemicznej.

— Tak naprawdę chcieliśmy ci coś powiedzieć. — Głos mamy zmiękł. — Hunter dostał telefon. Oficjalnie będzie grał w Chicago Wolves.

Żołądek mi się zapadł.

— Wezwali go?

Obietnica, którą złożyłam osiem miesięcy temu — „jak dostaniesz się do NHL, będę w pierwszym rzędzie na twoim pierwszym meczu” — huknęła o rzeczywistość: twarz Cole’a, drużyna Cole’a, miasto Cole’a.

Hunter był przy mnie we wszystkim. W każdym rozstaniu, w każdym chujowym dniu, w każdej chwili, kiedy potrzebowałam kogoś, kto rozumie, jak to jest być zapasową częścią w cudzej historii.

— Mecz jest w przyszłym tygodniu — dodał cicho Grayson. — Wiem, że to wszystko ma… fatalny timing.

— Cole jest w tej drużynie. — Głos mi pękł. — Nie mogę… nie mogę go teraz widzieć.

— To na niego nie patrz — ucięła mama ostro. — Złożyłaś obietnicę bratu.

Wina ścisnęła mi klatkę piersiową, bo miała rację. Obiecałam. Wtedy, gdy to było odległym marzeniem, czymś słodkim i teoretycznym, z czego żartowaliśmy przy pizzy i kiepskich filmach.

Teraz było prawdziwe, a moment nie mógł być gorszy.

— Mamy bilety na jego pierwszy mecz. Specjalny dostęp—

— Nie wiem, czy dam radę.

Grayson ścisnął mi ramię.

— Hunter by zrozumiał, gdybyś nie mogła przyjechać. Ale naprawdę chce, żebyś tam była, kochanie.

Mama zgarnęła magazyn ze stolika kawowego i pacnęła mi nim na kolana.

— To twój brat, proszę bardzo. Pierwsza strona „Sports Illustrated”.

Spojrzałam w dół na twarz Huntera, która patrzyła na mnie z okładki.

Nagłówek krzyczał: NOWA KREW: Tajna broń Wolves.

Mimo wszystko w piersi napęczniała mi duma. Tak ciężko na to pracował.

Przerzuciłam na następną stronę, próbując skupić się na czymkolwiek innym niż myśl o tym, że znów zobaczę Cole’a.

To, co zobaczyłam, sprawiło, że całe moje ciało znieruchomiało.

Reklama jakiegoś energetyka. Nawet ledwo zarejestrowałam, co to za produkt.

Facet na zdjęciu miał koszulę rozpiętą do połowy. Kaloryfer tak wyraźny, że wyglądał, jakby był narysowany. Puszka była przechylona przy jego ustach, płyn rozlewał się po dolnej wardze, spływał po szczęce i po szyi.

Jego spojrzenie było przeszywające. Lodowato niebieskie. Patrzył prosto w obiektyw, jakby widział przez papier.

Jakby widział mnie.

Ścisnęły mi się uda.

— Olive?

Głos Graysona wyrwał mnie z transu. Gapiłam się na zdjęcie zdecydowanie za długo.

— Tak, przepraszam, ja po prostu— — odchrząknęłam. — Kto to jest?

Cała twarz Graysona się zmieniła. Pociemniała, stężała. Złapał kubek z kawą tak mocno, że myślałam, że zaraz pęknie.

— Zane Mercer.

Sposób, w jaki wypowiedział to nazwisko, brzmiał tak, jakby fizycznie go bolało.

— Kto?

— Mój nemezis. — Jego głos był zupełnie płaski.

— Twój nemezis? Kim ty jesteś, superzłoczyńcą?

— To najlepszy zawodnik NHL — powiedziała mama, teraz ostrożniejszym tonem. — I od kiedy Grayson zaczął trenować, robił mu piekło na ziemi. Ten człowiek zrobił rzeczy, przez które Grayson musiał całkiem odejść od gry.

Przez lata słyszałam różne historie. Mgliste wzmianki o kimś, kto wszystko zrujnował, o kimś potężnym i nietykalnym, kto zniszczył jego karierę trenerską. Ale nigdy nie usłyszałam konkretnego nazwiska.

Zane Mercer.

Największa gwiazda Chicago Wolves.

I najwyraźniej ostatnia osoba, o której Grayson chciał, żebym myślała.

Znów wpatrzyłam się w zdjęcie. W te zimne, niebieskie oczy, tę niebezpieczną szczękę, to ciało wyglądające, jakby ktoś je wyrzeźbił w kamieniu.

Przynajmniej jeśli miałabym spędzić tydzień w Chicago, patrząc, jak mój były udaje, że nie istnieję, to byłoby tam coś, na co warto popatrzeć.

Zamknęłam magazyn i wstałam, wsuwając go pod ramię, zanim któreś z nich zdążyło mi go zabrać.

— Dobra. Jadę do Chicago.

Mama mrugnęła na mnie.

— Serio?

— Serio. — Spojrzałam Graysonowi prosto w oczy. — Obiecałam Hunterowi, że będę na jego pierwszym meczu. Nie złamię tej obietnicy tylko dlatego, że Cole okazał się zwykłym dupkiem.

Wyraz twarzy Graysona złagodniał. Ulga zmieszała się z czymś, co wyglądało jak duma.

— Poza tym — dodałam, próbując zabrzmieć swobodnie, choć serce waliło mi jak oszalałe — może oglądanie hokeja pomoże mi wreszcie ruszyć dalej.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

696.9k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

476.9k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

388.7k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

691.4k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

375.6k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

747.1k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

417k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

3.4m Wyświetlenia · Zakończone · Charlotte Morgan
"Przykro mi, pani Parker. Nie udało nam się uratować dziecka."

Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"

"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.

Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"

Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.

Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.

Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.


Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.

Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.

Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?

Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

257.8k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?