
Jego Żal, Jej Panowanie
Lillian · Zakończone · 202.6k słów
Wstęp
Upokorzyłam jego kochankę, każąc jej wyłożyć miliony za obraz, który i tak już miałam w swoich zbiorach. A kiedy Aiden spróbował mnie przypchnąć do muru i загrać pana sytuacji, nie błagałam — przyłożyłam mu z liścia.
Tylko że zamiast wściekłości w jego oczach zapłonęła chora obsesja. Przycisnął mnie do ściany, tak blisko, że poczułam jego oddech, i wysyczał niebezpiecznie:
— Możesz zmienić twarz, Keira, ale przede mną się nie schowasz. Czyje to dziecko?
Myśli, że dalej mnie ma na własność? No chyba śni. Tym razem to ja trzymam ster.
Rozdział 1
„Bez znieczulenia” — głos Aidena Colemana przebił się przez telefon, lodowaty jak styczniowy wiatr. — „To jej kara za to, że jest nieczysta”.
Keira Lynn leżała na zimnym stole operacyjnym, z nogami rozchylonymi i przypiętymi pasami, patrząc z rozpaczą, jak lekarz podnosi lśniący skalpel.
Żeby udowodnić, że jest „czysta”, żeby odzyskać miłość męża, musiała znieść to piekło.
— Dobra, przestań udawać, że umierasz. To tylko prosty zabieg. — Matka Keiry, Martha Lynn, spojrzała na Keirę, gdy ta wyszła z sali operacyjnej blada jak ściana; w jej oczach nie było nic poza obrzydzeniem. — Wytrzyj te łzy. Zoey ląduje za godzinę i jeśli twoja żałosna mina zepsuje to przyjęcie, Aiden ci tego nie podaruje.
Aiden.
Na dźwięk tego imienia świeżo zszyta rana Keiry posłała przez jej ciało widmowe fale rozdzierającego bólu, jakby ktoś znów ją szarpał od środka.
Był jej mężem. Przez nieporozumienie w noc poślubną uznał, że jest puszczalska. Za każdym razem, gdy był niezadowolony, ciągnął ją do szpitala na tę upokarzającą „rekonstrukcję” błony dziewiczej.
Keira ciężko oparła się o zimną ścianę, twarz miała białą jak kartka. Nogi trzęsły jej się tak, że ledwo stała.
Nazwanie zabiegu naprawy błony dziewiczej, przeprowadzanego bez znieczulenia, „prostym” było naprawdę jak ponury żart.
Keira przygryzła wargę, aż poczuła smak krwi. — Jestem gotowa.
— No. — Martha prychnęła, podając jej płaszcz, żeby zakryć drżące ciało.
Keira poszła za Marthą do samochodu; każdy krok był torturą. Dla nich była tylko naczyniem. Workiem do bicia dla furii Aidena i kartą przetargową dla chciwości Marthy.
W aucie, w drodze powrotnej do rezydencji Lynnów, atmosfera była dusząca. Martha przez całą drogę wisiała na telefonie, dopinając na ostatni guzik, żeby media były gotowe przywitać powrót Zoey Lynn, kompletnie ignorując bladą twarz Keiry obok.
Kiedy dojechały, w rezydencji już wrzało jak w ulu.
— Zoey! Mój aniołku!
W chwili, gdy otworzyły się drzwi wejściowe, chłodna obojętność prysła i ustąpiła miejsca dzikiej radości. Martha rzuciła się do przodu, obejmując młodą kobietę wysiadającą z luksusowego sedana.
Zoey. Siostra Keiry, skarb rodziny Lynnów, ta, którą Aiden od początku chciał poślubić.
Zoey miała na sobie limitowaną Chanel, a jej spojrzenie prześlizgnęło się ponad ramieniem Marthy i zatrzymało na Keirze, która ledwo trzymała się na nogach, oparta o ścianę.
— Keira — Zoey uśmiechnęła się, ale ta słodycz nie dotarła do jej oczu. — Wyglądasz okropnie. Z którym facetem się wczoraj w nocy szlajałaś?
Twarz Marthy natychmiast pociemniała. — Widzisz? Nawet Zoey, ledwo wróciła do kraju, już wie o twojej brudnej reputacji. A teraz bierz jej bagaże i zanieś na górę!
Keira zacisnęła zęby, znosząc ból niżej. Podniosła ciężkie torby i weszła po schodach krok po kroku.
Za jej plecami niósł się śmiech szczęśliwej rodziny — rodziny, do której nigdy nie należała.
Ale prawdziwe upokorzenie dopiero miało się zacząć na kolacji.
Żeby przywitać Zoey, Aiden nie szczędził grosza i zarezerwował na wyłączność całą salę bankietową.
Keira stała w kącie holu, próbując wtopić się w cień. Miała na sobie zabudowaną pod szyję, długorękawną suknię, żeby ukryć siniaki na ciele i zimny pot na skórze.
– Jak poszła operacja?
Niski, okrutny głos wybuchł jej tuż przy uchu.
Aiden stał za nią, leniwie kręcąc w dłoni kieliszkiem szampana. Był oszałamiająco przystojny, a jednocześnie lodowato zimny.
– Aiden… – jej głos zadrżał. – Czemu tak bardzo mnie nienawidzisz? Nigdy cię nie zdradziłam.
– Zamknij się, ty parszywa kłamczucho – syknął, na tyle głośno, że goście obok bez trudu usłyszeli. – Twoja obecność to dla mnie największa zniewaga. Stoisz tu tylko przez Zoey. I nie myśl sobie, że jesteś moją żoną.
Wokół rozległy się chichoty. Keirę oblał rumieniec wstydu, jakby ktoś ją wychłostał na oczach wszystkich, do gołej skóry.
– Aiden! Nie pozwól, żeby taki śmieć zepsuł ci humor!
Pojawiła się Zoey w błyszczącej, srebrnej sukni, olśniewająca jak gwiazda na sylwestra. Wzięła Aidena pod ramię i posłała Keirze spojrzenie pełne wyzwania.
Aiden, jeszcze przed chwilą lodowaty, natychmiast zmiękł. – Masz rację. Nie jest tego warta.
Pociągnął Zoey na parkiet, zostawiając Keirę tylko z widokiem jego stanowczych pleców.
Keira poczuła, jak ktoś wbija jej nóż w serce—dziesięć tysięcy razy boleśniej niż ta operacja. Zachwiała się i ruszyła w stronę tarasu, łapiąc powietrze jak tonąca.
Osunęła się na ławkę w cieniu. Dopiero wtedy łzy w końcu popłynęły jej po policzkach.
Dlaczego? Zadawała sobie to pytanie tysiąc razy. Dlaczego nie potrafił zobaczyć prawdy?
Usłyszawszy zbliżające się kroki, Keira wstrzymała oddech, otarła łzy i przygotowała się, żeby odejść.
Z drugiej strony balkonu dobiegły znajome głosy.
– Aiden, tak strasznie za tobą tęskniłam. – To była Zoey.
Keira zajrzała przez przerwy między roślinami—Zoey tuliła Aidena mocno, a Aiden z czułością gładził ją po włosach.
– Ja też za tobą tęskniłem – w głosie Aidena brzmiała miękkość, jakiej Keira nigdy u niego nie słyszała. – Te trzy lata życia z Keirą to było piekło. Za każdym razem, gdy jej dotykam, robi mi się niedobrze.
– Wiem… – zamruczała Zoey. – Gdybym wtedy nie zachorowała, nie musiałbyś być zmuszony do ślubu z tą bękarcią, Keirą.
– Nieważne. To już prawie koniec. – Aiden uniósł podbródek Zoey, a jego ton znów stężał. – Keira to tylko zapchajdziura. Tymczasowe, brudne naczynie. Kiedy fuzja z rodziną Lynn będzie dopięta na ostatni guzik, zniszczę ją od razu. Zmuszę do rozwodu i wyrzucę z rodziny Colemanów jak żebraka.
W tamtej chwili świat Keiry rozsypał się na kawałki.
Czyli to nie chodziło o jej dziewictwo ani o jakieś nieporozumienie.
Nawet gdyby wyrwała sobie serce i położyła mu je w dłoniach, nawet gdyby przeszła niezliczone operacje, żeby udowodnić niewinność, i tak byłaby dla niego obrzydliwa—po prostu dlatego, że nie była Zoey.
Chciał ją zniszczyć?
Keira stała w cieniu, a jej płynące łzy wyschły w jednej chwili, jakby ktoś zgasił w niej ostatnie ciepło. Zastąpił je chłód, jakiego nigdy wcześniej nie czuła.
Patrząc, jak całują się w blasku księżyca, Keira uniosła kąciki ust w gorzkim, twardym uśmiechu.
– Chcesz, żebym wyszła z rodziny Colemanów jak żebrak? Aiden… skoro nie zostawiasz mi miejsca do życia, to idźmy wszyscy do piekła razem.
Odwróciła się i odeszła. Tym razem nie obejrzała się za siebie.
Ostatnie Rozdziały
#180 Rozdział 180: Zostaw wszystko losowi
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#179 Rozdział 179: Rozpoczyna się nowe życie
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#178 Rozdział 178 Aiden budzi się
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#177 Rozdział 177 Aiden zareagował
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#176 Rozdział 176 Aiden w stanie krytycznym
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#175 Rozdział 175 Aiden jeszcze nie umarł
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#174 Rozdział 174 Pozwalanie Keirze odejść
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#173 Rozdział 173: Zobaczmy, kto może cię tym razem uratować
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#172 Rozdział 172 Teraz nie jest czas, aby o tym rozmawiać
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#171 Rozdział 171 Wypadek samochodowy
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026
Może Ci się spodobać 😍
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."












