
Jestem jego więźniarką żoną
Agatha Christie · Zakończone · 308.9k słów
Wstęp
Podniósł moją nogę i zarzucił ją sobie na ramię, pchając tak mocno, że jęknęłam niekontrolowanie. "Boże, jesteś taka ciasna..."
Próbowałam uciec, ale złapał mnie za kostki i przyciągnął do siebie.
Błagałam, "Puść mnie... Umieram..."
Rok temu Lucy została uwięziona po tym, jak została oskarżona o celowe zranienie Ivy, pierwszej miłości swojego męża Ethana. Po uzyskaniu przepustki rodzinnej, spieszyła odwiedzić chorą babcię, ale Ethan zgwałcił ją wbrew jej woli. Bezlitośnie zmusił ją do oddania krwi Ivy, przez co Lucy nie zdążyła usłyszeć ostatnich słów swojej babci. Uwięziona, pozbawiona rodziny, z rozbitymi marzeniami, Lucy desperacko pragnie rozwodu z tym mężczyzną, który jej nie kocha, ale Ethan zimno oznajmia, "W rodzinie Storm jest tylko wdowieństwo, nie rozwód."
Rozdział 1
Punkt widzenia Lucy
"Nie byliśmy razem tak długo..." Oddech Ethana Storma był gorący na mojej szyi, jego ręce już pracowały nad guzikami mojej jedwabnej bluzki. "Chcesz, żebym cię przeleciał?"
Odwróciłam twarz, próbując skupić się na porannym świetle wpadającym przez okna naszego mieszkania przy Central Park West. Powinnam była pojechać prosto do szpitala z więzienia federalnego, ale chciałam najpierw zmienić więzienne ubrania. Teraz byłam tu, w ramionach mojego męża, gdy moja babcia umierała.
"Ethan, muszę iść do szpitala—"
"Raz, tylko ten raz!" Jego pocałunek uciszył mój protest. Jego dotyk był znajomy, ale desperacki. Moje ciało mnie zdradziło, reagując nawet gdy umysł krzyczał o babci czekającej w szpitalnym łóżku.
Ethan skubnął moje ucho, jego ciepły oddech wywoływał dreszcze na moim kręgosłupie. Jego silne ręce wędrowały zaborczo - jedna ściskała moją talię, przyciągając mnie bliżej, aż nie było między nami żadnej przestrzeni, podczas gdy druga zaplątała się w moje włosy, przechylając moją głowę do tyłu. Westchnęłam, gdy jego usta rysowały płonącą ścieżkę wzdłuż mojej szyi, moje palce wbijały się w jego ramiona.
Jego gorąco mocno ocierało się o moją cipkę. "Cholera!" Warknął, gdy się szarpałam, jego oczy stawały się niebezpieczne i dzikie. Im bardziej próbowałam uciec, tym mocniej mnie trzymał. Brutalnie ugniatał moje piersi, odciski na jego palcach ocierały moje sutki, powodując, że drżałam.
Nagle, ostre uderzenie wylądowało na moim tyłku, sprawiając, że krzyknęłam. "Nawet nie myśl o ucieczce," wyszeptał mi do ucha, jego głos ochrypły i dominujący, "przeleję cię na śmierć." Ostry ból mieszał się z przyjemnością i bólem, sprawiając, że wyginałam się przeciwko niemu.
Moje widzenie zamazało się, gdy ogromny kutas Ethana wbił się we mnie mocno, wysyłając fale elektrycznej przyjemności przez moje ciało. Moja skóra mrowiła, a palce u nóg się zwijały. O Boże.
"Cholera... jesteś taka ciasna," jęknął.
"Nie... proszę, przestań," błagałam między oddechami. "Nie mogę tego znieść..."
"Cii, po prostu się zrelaksuj," powiedział ochryple, jego szare oczy wpatrywały się we mnie z drapieżną intensywnością. "Pozwól mi sprawić, że poczujesz się dobrze." Jego umięśnione ciało lśniło potem, gdy mnie brał.
Podniósł jedną z moich nóg na swoje ramię, zmieniając kąt pchnięć, aż krzyczałam. W jasnym świetle, Ethan odgarnął włosy ręką, pot spływał po jego przystojnej twarzy i napiętym torsie. Uśmiechnął się, patrząc jak się rozpadam pod nim. Gdy próbowałam się wyrwać od intensywności, chwycił mnie za kostki i przyciągnął do siebie, pogłębiając ruchy.
"Puść mnie... umieram..."
Jęknęłam, a potem nagle zaczęłam drżeć, gdy jego kutas gwałtownie ocierał się o wrażliwą macicę. Skręciłam jego kutasa gwałtownie. Ethan stłumił jęk, gdy fala gorąca przeszła przez mnie, intensywna przyjemność wywołująca wybuch fajerwerków w mojej głowie.
Gdy w końcu skończył, słońce było wysoko na niebie. Leżałam naga na dużym łóżku, wyczerpana. Po szaleńczej przyjemności bycia przeleconą, ogarnęła mnie pustka, patrzyłam na mojego męża.
On spokojnie zapinał czarną koszulę, jego długie palce z gracją przesuwały się po każdym guziku. Dwa górne guziki były celowo pozostawione rozpięte, odsłaniając kawałek jego twardego torsu. Koszula przylegała do jego szerokich ramion, gdy podwijał rękawy do łokci, solidne mięśnie jego przedramion falowały przy każdym ruchu. Jego ciemne włosy otaczały wyraziste rysy twarzy, a jego zmysłowa linia szczęki prowadziła idealną ścieżkę do jabłka Adama.
Cholera, seksowny.
"Chodź ze mną do babci?" zapytałam, choć już znałam odpowiedź.
Rzucił mi kartę bankową, nawet na mnie nie patrząc. "Mam później pilne spotkanie zarządu. Weź to na wszelkie wydatki, które potrzebujesz." Czarna karta błyszczała w świetle słonecznym. "Pomyśl o tym roku jako o urlopie, Lucy. Szybko minie."
Urlop. Jakby więzienie federalne było jakimś luksusowym kurortem.
Uśmiechnęłam się sarkastycznie, moje serce skręcało się z bólu.
Zamówiłam zupę z kurczaka z restauracji wujka Owena w drodze wyjściowej. Starannie odwrócone oczy portiera przypomniały mi, że żadna ilość markowych ubrań nie ukryje, gdzie spędziłam ostatni rok.
Prywatne skrzydło Szpitala Rodziny Storm lśniło bogactwem i przywilejem. Moja babcia leżała nieruchomo wśród białych prześcieradeł, maska tlenowa zasłaniała jej twarz. Wyglądała tak mała, tak krucha.
„Babciu?” Wzięłam jej rękę, czując pod palcami skórę cienką jak papier.
Jej oczy otworzyły się, na chwilę pojawił się uśmiech, gdy mnie rozpoznała, potem zmienił się w nagłą troskę. Wolną ręką grzebała pod poduszką, wyciągając staroświecki zegarek kieszonkowy.
„Lucy…” Jej głos był ledwo słyszalny. „O twoich rodzicach—”
Pochyliłam się bliżej, starając się wychwycić jej słabe słowa.
Drzwi nagle otworzyły się z hukiem, sprawiając, że obie podskoczyłyśmy. Ethan wpadł do pokoju, jego twarz była zimna. „Lucy!” Jego głos był ostry z nagłością. „Musisz natychmiast przyjść. Ivy—” Zawahał się. „Potrzebuje krwi. Natychmiast.”
„Co? Nie, właśnie tu przyszłam—”
„Jesteś jedynym dopasowaniem Rh null w całym regionie. To kwestia życia i śmierci.”
Moje palce zacisnęły się na zegarku. „Babcia umiera. Zostaję!”
„Nie masz wyboru.” Jego głos stał się twardy jak stal. „Czy zapomniałaś o swoim obecnym statusie?”
Zegarek wydawał się niewiarygodnie ciężki w mojej ręce. Spojrzałam na babcię, widząc desperację w jej oczach. „Zaraz wrócę,” obiecałam, całując jej pergaminowy policzek.
Przepraszam, przepraszam...
Pobrali za dużo krwi. Osiemset mililitrów – znacznie ponad bezpieczny limit. Świat wirował, gdy zataczałam się z powrotem do pokoju babci, używając ściany jako wsparcia.
Cisza uderzyła mnie, zanim dotarłam do drzwi. Brak stałego dźwięku monitorów. Brak szumu tlenu. Moje serce stanęło.
„Nie,” wyszeptałam. „Proszę, nie.”
Ale pokój był już pusty, łóżko ogołocone. Zapach dezynfekcji palił moje nozdrza, nagle przytłaczający. Pielęgniarka sprawnie odłączała sprzęt, jej twarz była profesjonalnie współczująca, gdy mnie zobaczyła.
„Bardzo mi przykro,” powiedziała. „Zmarła około dwadzieścia minut temu. Bardzo spokojnie.”
Moje nogi się poddały. Świat wirował. Osunęłam się na ścianę, staroświecki zegarek kieszonkowy wbijał się w moją dłoń, gdzie wciąż go trzymałam. Gorące łzy zamazywały mój wzrok, gdy żal zalał mnie jak fala.
Dwadzieścia minut. Tylko dwadzieścia minut za późno.
„Gdzie…” Mój głos załamał się, każde słowo było jak szkło w gardle. „Gdzie jest mój mąż?”
„Pan Storm jest w poczekalni chirurgicznej,” odpowiedziała. „Zabieg pani Wilson nadal trwa.”
Oczywiście, że tam był. Gdzie indziej mógłby być?
Siedziałam na zimnej podłodze szpitala, moje ramię bolało tam, gdzie pobrano krew, ostatnie niewypowiedziane słowa mojej babci odbijały się echem w mojej głowie. Zegarek kieszonkowy tykał cicho przy mojej piersi.
Straciłam osobę, która kochała mnie najbardziej, całkowicie, pomyślałam otępiale, gdy łzy spływały cicho po moich policzkach.
Poranne słońce zaszło, ale mój dzień wolności nie był skończony. Miałam jeszcze sześć godzin, zanim musiałam wrócić do mojego innego więzienia. Sześć godzin na opłakiwanie jedynej osoby, która naprawdę mnie kochała, podczas gdy mój mąż czuwał nad kobietą, którą chciałby poślubić zamiast mnie.
Przycisnęłam czoło do kolan i w końcu pozwoliłam łzom popłynąć. Nie wiem, ile to trwało, ale podniosłam wzrok i przez zamglony wzrok zobaczyłam Ethana w drzwiach, z telefonem przy uchu.
„Tak, Ivy dobrze reaguje na transfuzję… Oczywiście, że zostanę z nią, Helen… Najlepsza opieka, obiecuję…”
Spojrzałam przez okno z otępiałym poczuciem bólu. Na zewnątrz, panorama Manhattanu lśniła, obojętna na moją stratę.
„Strażnicy czekają na dole.” Głos Ethana przerwał mój żal jak lód. Nawet na mnie nie spojrzał, kontynuując pisanie na telefonie. „Znacie zasady – prosto z powrotem do zakładu karnego. Nie możemy mieć skazanej przestępczyni włóczącej się po szpitalu.”
Słowa uderzyły mocniej niż jakikolwiek fizyczny cios. Powoli wstałam, moje nogi wciąż chwiejne po utracie krwi, i spojrzałam ostatni raz na puste łóżko. Moja babcia próbowała mi coś powiedzieć przed śmiercią.
Jakie sekrety zabrałaś ze sobą, babciu?
Ostatnie Rozdziały
#302 Rozdział 302
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2025#301 Rozdział 301
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2025#300 Rozdział 300
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2025#299 Rozdział 299
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2025#298 Rozdział 298
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2025#297 Rozdział 297
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2025#296 Rozdział 296
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2025#295 Rozdział 295
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2025#294 Rozdział 294
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2025#293 Rozdział 293
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2025
Może Ci się spodobać 😍
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












