
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Daniella AGUOCHA · W trakcie · 266.8k słów
Wstęp
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Rozdział 1
Grube krople deszczu rozpryskiwały się na skórze Eleny Walsh — trochę kłuły, ale były chłodne i przyjemnie odświeżające. Zerknęła w górę na niebo, teraz ciężkie od burzowych chmur i przecięte smugami błyskawic, po czym opuściła głowę i dalej tłumaczyła swoim widzom. — To łopian, korzeń, który pomaga usuwać gorąco, chłodzi krew i odżywia ciało. Zwykle zbieramy go jesienią. Mamy dopiero lipiec, więc jeszcze nie jest gotowy.
Skierowała kamerę na purpurowoczerwony kwiat kwitnący w wysokiej trawie. Obraz był wyraźny, a jej głos lekki i żywy. W rogu ekranu liczba oglądających przekroczyła już dwieście tysięcy.
Komentarze przelatywały bez przerwy.
[Uwielbiam naczelnik Elenę. Nawet pojechałam do jej miasta na leczenie i naprawdę wyleczyła mi zapalenie ścięgien.]
[Ja też! Jej ziołowe lekarstwa są niesamowite. Poczułem się lepiej już po kilku dawkach.]
[Elena, u ciebie pada? Wygląda jak ulewa. Szybko, schowaj się.]
Elena przyznała im rację. Deszcz padał coraz mocniej, a ona i tak zebrała już wszystkie zioła, których potrzebowała. Ruszyła w stronę gęstego cienia pobliskiego drzewa, mówiąc: — Naprawdę leje. To tyle na dziś. Następną transmisję zrobię…
Nie zdążyła dokończyć, bo zahaczyła stopą o coś i runęła na ziemię.
Trawa wcisnęła jej się do ust i nosa. Wypluła ją i mruknęła przekleństwo, marszcząc brwi, kiedy się podnosiła. Upadek już zakończył transmisję na żywo. Odłożywszy telefon na bok, złapała oddech i odwróciła się, żeby zobaczyć, co ją potknęło.
Spodziewała się gałęzi albo korzenia. Zamiast tego znalazła mężczyznę.
Leżał w gęstej trawie, ubrany w czarny garnitur. Przy tak ciemnym niebie i lejącym deszczu niemal się z nią zlewał.
Elena wpatrywała się w niego, przez chwilę zaskoczona. Rysy mężczyzny były uderzające — ostre, wyrzeźbione, przystojne jak z magazynu. Ale miał mocno zaciśnięte powieki, brwi ściągnięte z bólu, twarz trupio bladą, a usta w głębokim, niezdrowym odcieniu fioletu.
Elena zmarszczyła brwi. Był zatruty.
W tych górach zwykle oznaczało to ukąszenie węża.
Przysunęła się bliżej i uniosła materiał nogawki. Rzeczywiście — na lewej kostce widniał paskudny, spuchnięty ślad, czarno‑fioletowy.
Był w poważnym niebezpieczeństwie.
— No cóż, wygląda na to, że miałeś szczęście, że na mnie trafiłeś — mruknęła Elena, zsuwając z ramienia bambusowy kosz i wyciągając spomiędzy ziół niewielką apteczkę. Zawsze nosiła przy sobie leki i surowicę przeciw jadowi, na wszelki wypadek.
Chwyciła skalpel i nacięła ranę, żeby krew mogła swobodnie wypłynąć. Ręce miała szybkie, zdecydowanie niezbyt delikatne. Mężczyzna jęknął, gdy ból szarpnął nim i wyrwał go z nieprzytomności.
Elena nawet nie podniosła wzroku. — Leż spokojnie, jeśli chcesz przeżyć.
Damon miał wrażenie, że jego lewa noga przestała do niego należeć. Nie mógł nią poruszyć ani trochę. Przez zamglony wzrok i kołowaciznę w głowie czuł jednak czyjeś dłonie pracujące przy jego nodze. Bolało, ale dałby radę to wytrzymać.
Jakieś piętnaście minut później Elena opatrzyła ranę i podała mu zastrzyk z surowicy. Bezpośrednie zagrożenie minęło.
— Ukąszenie opatrzone. Zadzwoń do rodziny — powiedziała rzeczowo. Nawet nie zapytała, co robił sam w lesie. To nie był jej problem.
Czoło Damona Clifforda było mokre od zimnego potu, ale deszcz tak go przemoczył, że nie dało się już odróżnić potu od wody.
Próbował rozpoznać, kto stoi przed nim, lecz bez względu na to, jak bardzo wytężał wzrok, wszystko pozostawało zamazane.
– Brak zasięgu… – wydusił z siebie, ciężko oddychając.
Elena zmarszczyła brwi. Świetnie, dokładnie tego jej było trzeba.
– Gdzie masz telefon?
– W kieszeni.
Schyliła się, żeby go przeszukać, a jej drobne dłonie szybko przesuwały się po szerokiej piersi Damona. Zanim zdążyła posunąć się dalej, Damon chwycił ją za nadgarstek; uścisk miał słaby, a głos jeszcze słabszy.
– W środku, po prawej.
Elena spojrzała na niego ostro. Wyglądał, jakby w każdej chwili miał znowu zemdleć. Mimo to sięgnęła do wewnętrznej kieszeni jego garnituru i wyciągnęła telefon.
Damon nie otwierał oczu, ledwie szepcząc:
– Pierwszy kontakt.
Elena otworzyła listę kontaktów, nawet nie sprawdziła, do kogo dzwoni, i nacisnęła połączenie. Telefon zadzwonił raz, zanim ktoś odebrał – spanikowany, zasapany głos.
– Proszę pana! Gdzie pan jest? Na górze leje jak z cebra. Wszystko w porządku?!
Damon nie odpowiedział. Po chwili Elena odezwała się za niego.
– Jest ranny. Musicie przyjechać po niego, szybko.
Osoba po drugiej stronie zabrzmiała, jakby właśnie skończył się świat.
– Co? Jest ranny? Proszę pani, proszę… jak on się czuje? Gdzie on teraz jest?!
– Zajęłam się raną. On… – Elena rozejrzała się, ogarniając wzrokiem zbocza, po czym dostrzegła niedaleko kępę głogów. – Jest gaj głogowy na zachód od połowy drogi na górę. Obok jest mała ścieżka. Przyjedźcie po niego tam.
To nie było wiele, ale wszyscy w okolicy znali ten dziki gaj głogowy.
Rozłączyła się akurat w chwili, gdy padł ostatni procent baterii. Elena wsunęła telefon z powrotem do kieszeni Damona.
– Lepiej się czujesz? Chcesz, żebym pomogła ci tam dojść?
Damon skinął głową.
– Tak.
Odkąd ta dziewczyna się pojawiła, zaczął czuć, że może jednak naprawdę wyjdzie z tego żywy.
Pełzające poczucie śmierci wreszcie zaczęło ustępować.
Elena schyliła się, żeby go podnieść, i zdziwiła się, jaki jest ciężki. Lubiła myśleć, że jest całkiem silna, ale on zdecydowanie nie należał do lekkich.
Po raz pierwszy w życiu Damon oparł się na dziewczynie, szukając podparcia. Była mała, miękka, a jednak – w jakiś sposób – dość stabilna, żeby go utrzymać.
Nie potrafił się powstrzymać.
– Jak masz na imię?
Gdyby nie pojawiła się tej nocy, pewnie nie doczekałby rana.
Elena była wyczerpana i nie miała nastroju.
– Nie musisz wiedzieć.
Od chwili, gdy go zobaczyła, Elena wiedziała, że to nie jest ktoś, z kim chce się wikłać.
Skomplikowani ludzie oznaczali skomplikowane problemy, a ona miała dość własnych.
Damon naciskał dalej, mówiąc do niej więcej, niż kiedykolwiek powiedział jakiejkolwiek dziewczynie.
– Uratowałaś mi życie. Dam ci, czego tylko zechcesz.
Nie zawahała się ani chwili.
– Opłata medyczna to osiemset osiemdziesiąt osiem. Większość aplikacji do płatności mi pasuje, ale żadnych „oddaję później”.
Damon tylko wpatrywał się w nią osłupiały. Był najbogatszym człowiekiem w Stolicy, a ta wiejska dziewczyna zachowywała się tak, jakby mógł nie mieć z czego zapłacić?
– Zapłacę ci, jak tylko wrócę…
– Daj spokój. Mam co robić. Czekaj tu na swoich ludzi. Ja idę.
Mówiąc to, Elena zaciągnęła Damona na skraj ścieżki i zostawiła go w trawie. Zarzuciła kosz z lekami na plecy i odwróciła się, żeby odejść.
Damon był zbyt słaby, by pójść za nią, ale kiedy zaczęła się oddalać, zebrał resztkę sił i chwycił za rąbek jej koszuli. Elena nie spodziewała się tego, straciła równowagę i runęła prosto na niego.
I jakoś, niewiarygodnie, ich nosy
się zetknęły, a usta przywarły do siebie, kiedy leżała na nim.
Ostatnie Rozdziały
#452 Rozdział 452 452
Ostatnia Aktualizacja: 8/22/2026#451 Rozdział 451 451
Ostatnia Aktualizacja: 8/22/2026#450 Rozdział 450 450
Ostatnia Aktualizacja: 8/22/2026#449 Rozdział 449 449
Ostatnia Aktualizacja: 8/21/2026#448 Rozdział 448 448
Ostatnia Aktualizacja: 8/21/2026#447 Rozdział 447 447
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026#446 Rozdział 446 446
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026#445 Rozdział 445 445
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026#444 Rozdział 444 444
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026#443 Rozdział 443 443
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026
Może Ci się spodobać 😍
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?












