Królowa Alfy

Królowa Alfy

DarkesttRose · Zakończone · 111.7k słów

1.2k
Gorące
19.1k
Wyświetlenia
1.3k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Drżała z podekscytowania, a jej ręce zaciskały się na nim, chcąc, by coś zrobił z uczuciami, które w niej wzbudzał.

Alex pocałował czubek jej głowy, zanim delikatnie zdjął jej koszulę, starając się nie wywołać u niej strachu ani niepokoju. Jej ręce przesunęły się, by zasłonić ciało przed jego oczami.

"Ciii," szepnął jej do ucha, "Nie skrzywdzę cię, pozwól mi cię kochać."


Gdy upadł, w miejscu człowieka w mgle leżał czarny wilk, czarny jak noc, z lśniącą sierścią, która błyszczała w ciemności. Blizna na twarzy mężczyzny była dokładnie taka sama jak ta na wilku, a jego oczy były najczarniejsze z odcieniem złota, które rozświetlało się zgodnie z jego uczuciami. Jego łapa uderzyła o ziemię w silnym, ale pewnym ruchu.


Jego pamięć wróciła i był Alexandrem de Luca II. Alfą najsilniejszej, najbardziej szanowanej watahy z najpotężniejszą radą przywódców. Jego wataha. Wataha De Luca, gdzie honor jest na pierwszym miejscu.


"Jestem w połowie człowiekiem, a w połowie wilkiem. Wilkołakiem, a oznaczenie cię oznacza, że jesteśmy połączeni na każdy możliwy sposób. Czuję w sobie, że nie jesteś tylko zwykłym człowiekiem, ale nie mogę znaleźć w tobie wilka, rozwiążę tę twoją tajemnicę, moja Belle."


Drżąca dziesięcioletnia Isabelle Kane Knight, jedyna dziedziczka i przyszła Królowa Watahy Bane, nosiła na swoich barkach wielki ciężar i ochronę swojej Watahy.

Urodzona jako człowiek z krwią Fae płynącą w jej żyłach, Isabelle straciła swoją wilkołaczą matkę i ludzkiego ojca w wieku zaledwie 4 lat z powodu krótkiej choroby, która przetoczyła się przez jej Watahę i odeszła tak szybko, jak przyszła.

Dla jej bezpieczeństwa i bezpieczeństwa Watahy, a także ich całej przyszłości, Isabelle została zmuszona zniknąć z powierzchni ziemi, ale nie przed tym, jak jej dziadek, Christopher Knight, były Alfa Watahy Bane, przekazał jej sekret, który miał przywrócić wielkie imię jej Watahy. Przy narodzinach została zaręczona z Alfą najsilniejszej i najpotężniejszej Watahy, Alexandrem De Luca z Watahy De Luca, która była najbliższym sojusznikiem Watahy Bane.

Nikt nie słyszał o smukłej, delikatnej piękności aż do kilku lat później.

Teraz, dziesięć lat po jej zniknięciu, Isabelle natrafia na zakrwawionego mężczyznę o solidnej męskości, pozostawionego na śmierć na jej terytorium, gdzie nikt nigdy nie wtargnął. Nieznajomy budzi się i rozpala w niej pasję, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyła, a najbardziej ekscytujące było to, że uczucie to było w nim tysiąc razy silniejsze niż w niej. Nieznajomy, którego wspomnienia z przeszłości całkowicie go opuściły.

Co się stanie, jeśli prawdziwy i rzeczywisty edykt zaręczyn zostanie zignorowany i niewypełniony? Co stanie się z zaangażowanymi Watahami?

Rozdział 1

Isabelle wpatrywała się w nieruchomą sylwetkę leżącą na zardzewiałej, rudawej ziemi przed nią. Było oczywiste, że to człowiek, ale leżał kompletnie bez ruchu. Z lekkim niepokojem i dużą ostrożnością rozejrzała się dookoła, szukając jakiegokolwiek śladu tego, kto mógł go tu przywlec albo kto był odpowiedzialny za jego stan na granicy śmierci. Nie dostrzegła żadnych odcisków stóp, a powietrze nie niosło ze sobą woni żadnej innej istoty, tylko ciężki zapach krwi nieznajomego zmieszany z mocną, męską wonią.

Oburącz przewróciła go na plecy. Z okolic jego klatki piersiowej, przez podartą koszulę, sączyło się szerokie rozcięcie. Z czoła spływała kolejna rana, potęgując metaliczny odór krwi, a cienka blizna szpeciła jego uderzająco przystojną twarz, jakby ktoś celowo przejechał ostrzem od punktu kilka centymetrów od oka aż do kącika ust. Bladość jego skóry otrzeźwiła ją, wyrwała z uważnych oględzin i zmusiła do działania.

Jego stan wymagał natychmiastowej pomocy, nie tylko biernej obserwacji. Isabelle przycisnęła ucho do jego piersi, szukając bicia serca, a palce uniosła pod jego nozdrza, by wyczuć oddech. Puls był słaby, ledwie wyczuwalny, jakby powoli wymykał się z tego świata w nieznane. W tej chwili Isabelle zrozumiała, że nie ma wyboru – musi pomóc nieznajomemu.

W pośpiechu oderwała rękawy swojej sukni i przycisnęła je do miejsc, z których krew wciąż wsiąkała w ciemną, ubłoconą ziemię. Z czystej determinacji i siły, o jaką nigdy siebie nie podejrzewała, zaczęła wlec go w stronę niemal rozpadającej się chaty, w której od kilku dni znajdowała schronienie. Jęknęła wysiłkiem, gdy kładła go tuż przy palenisku, które rozpaliła, zanim wyszła na poszukiwanie jedzenia – zanim natknęła się na porzuconego na pewną śmierć mężczyznę. Nad ogniem już bulgotała woda, więc szybko chwyciła garnek, użyła czystej wody, by obmyć jego rany i ocenić, jak głębokie i groźne naprawdę są.

Jego usta straciły wszelki kolor, a reszta ciała najwyraźniej szła w ślad za nimi. Sylwetka zdradzała mężczyznę przyzwyczajonego do ciężkiej pracy fizycznej, a przyciemniona słońcem skóra jasno mówiła, że niejedno przepracował pod gołym niebem. Biła od niego surowa, męska siła, coś jak milcząca potęga, i Isabelle mimowolnie zastanowiła się, jak ktoś tak wyraźnie silny mógł zostać doprowadzony na skraj śmierci.

Odsuwając ciekawość na bok, rozchyliła koszulę przyklejoną do jego ciała zaschniętą i świeżą krwią i zadrżała, gdy przez jej palce przebiegło ostre ukłucie świadomości, gdy dotknęła jego nagiej piersi. Jej smukła, mlecznobiała dłoń powędrowała na jego czoło, by sprawdzić temperaturę. Wrzał, płonął gorączką tak silną, że zwykłego człowieka dawno by powaliła z nóg. Syknęła cicho przez zaciśnięte zęby, zmarszczyła brwi i zabrała się do roboty, czyszcząc go tak dokładnie, jak tylko była w stanie.

Isabelle porwała ze stołu swoją torbę z ziołami i całym wysiłkiem woli zmusiła się, by dokładnie oczyścić rany, wiedząc, że jeśli je zaniedba, zakażą się i mogą kosztować życie tak intrygującego mężczyzny. Zaszyła rozcięcie na jego piersi, a dopiero kiedy upewniła się, że nie zostawiła żadnego ogniska zakażenia, nałożyła maść na bliznę na jego twarzy oraz rozgniecione zioła lecznicze na ranę na czole.

Żeby mieć pewność, że wszystko jest dobrze opatrzone, Isabelle zdjęła z niego resztę ubrań, niespokojna, z drżącymi palcami. Szarpała się trochę z trokami jego spodni i, odwracając wzrok, pomogła mu je zdjąć. Jej dłonie trzęsły się, gdy podczas oględzin musnęła jego nagie uda, zanim zdjęła mu buty.

Na szczęście dolna część jego ciała nie była poraniona.

Zostawiła go w kalesonach, po czym pozbierała pozostałe rzeczy, żeby je wyprać, tak by miał czyste ubranie, kiedy się obudzi.

Dreszcz przebiegł jej po plecach od chłodu, który uderzył ją, gdy tylko wyszła na zewnątrz. Isabelle zatrzymała się jak zaczarowana w progu.

– Skoro mnie jest zimno w ubraniu, to co dopiero jemu – mruknęła do siebie, po czym popędziła z powrotem do środka.

Nieznajomy leżał dokładnie tak, jak go zostawiła. Z cichą modlitwą do Boga o jego powrót do zdrowia okryła jego ciało swoim jedynym płaszczem, zostawiając odkrytą pierś.

Szepcząc kolejną modlitwę o bezpieczeństwo, wybiegła z domu do pobliskiego strumienia. Wyprała resztki jego podartej koszuli i spodni, wyczyściła buty, a potem wróciła do chatki, żeby wysuszyć wszystko przy ogniu. Trzymała ubrania przy palenisku, aż każda strona porządnie wyschła.

Z gardła wyrwało jej się przeciągłe ziewnięcie, sprowadzone zmęczeniem i głodem, który aż dudnił jej w kościach. Zostawienie obcego w tak bezbronnym stanie było ryzykowne, tym bardziej że wciąż nie wiedziała, dlaczego porzucono go na pewną śmierć tak blisko jej domu. Ale równie niebezpieczne było przetrwać noc z pustym żołądkiem.

Jej brzuch zaprotestował głośnym burczeniem, które pchnęło ją odruchowo w stronę drzwi. Isabelle odwróciła się, rzuciła jeszcze spojrzenie na nieznajomego, po czym wyszła, nie oglądając się więcej.

W głowie kotłowały jej się różne myśli, pojawiały się i znikały, gdy szła coraz głębiej w las, gdzie było ciemniej, a drzewa uginały się pod świstem wiatru, bo mrok zdążył już pochłonąć świat. Odruchem ścisnęła mocniej poły swojej kurtki, chowając dłonie głębiej w kieszeniach.

Polowanie na jedzenie okazało się udane – zdołała złapać kilka królików, a także wyłowić ze strumienia trochę ryb.

Isabelle ani chwili nie zmarnowała na powrót do swojej chatki. Jej wzrok natychmiast powędrował do nieznajomego, który leżał nieruchomo jak posąg dokładnie tam, gdzie go zostawiła na podłodze. Tylko równy ruch jego klatki piersiowej dowodził, że serce wciąż mu biło, a krew dalej płynęła w żyłach. Padła przed nim na kolana i przyłożyła bladą dłoń do jego czoła, sprawdzając temperaturę. Westchnienie ulgi uciekło z jej ust, kiedy stwierdziła, że był odrobinę chłodniejszy niż przed jej wyjściem z chaty.

Kiedy już go ochłodziła, obdarła króliki ze skóry, zaparzyła herbatę ze świeżej mięty i trawy cytrynowej, potem nastawiła mięso, żeby się dusiło, a ryby zakonserwowała na inny dzień. Niewiele czasu zajęło jej najedzenie się do syta i odłożenie reszty dla nieznajomego – na wypadek, gdyby wkrótce się obudził – i na kolejne dni, bo mieli zapas jedzenia na jakiś czas.

Do tego momentu niebo przybrało wściekle granatowy odcień. Przez wybite okna wdarło się zimne powietrze, trzaskając w środku jak przeciąg w starym polskim drewniaku, odrzucając firanki, jakby w ogóle ich tam nie było. Isabelle zadrżała, gdy chłód wpełzł jej w kości. Spojrzała na mężczyznę leżącego na wysłużonym, wytartym dywanie, potem na łóżko w najdalszym kącie izby.

Lepiej być przykrytym, niż leżeć na miękkim materacu, pomyślała Isabelle.

– Jest nieprzytomny. Nic nie będzie wiedział – szepnęła do siebie, przesuwając się bliżej. – Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

Jej cichy głos rozpłynął się w powietrzu, zanim wsunęła się pod płaszcz.

Gdy tylko poczuła bijące od niego męskie ciepło, dreszcz świadomości przebiegł jej od czubka głowy aż po koniuszki palców u stóp. Nawet się pod płaszczem nie dotykali, a i tak wydawało się, jakby nagle zrobiło się sto stopni cieplej. Z westchnieniem ułożyła się obok niego, tak blisko, że jej dłoń musnęła jego rękę, i odpłynęła w sen.

To był najspokojniejszy odpoczynek, jaki miała od wielu dni, odkąd zamieszkała w chacie.

Isabelle obudziła się następnego ranka z gwałtownym szarpnięciem. We śnie przykleiła się do jego boku, a gorączkowe ciepło bijące od niego parzyło jej bladą skórę. Drżącymi palcami pospiesznie podłożyła drew do pieca, żeby porządnie nagrzać izbę, a potem zaczęła chłodzić jego rozpaloną skórę czystą gąbką.

Cały dzień minął, a on nawet nie drgnął. Następny również. Do tego czasu Isabelle zaczęła się bać, jaki będzie finał tej gorączki, bo ostatni raz, kiedy widziała mężczyznę leżącego tak bez życia na podłodze, nie pożył już długo. Gorączka go zmogła i wydarła z niego duszę.

Isabelle nie należała do tych, co łatwo się poddają, zwłaszcza gdy czuła tak silną więź z rannym mężczyzną. W głębi serca wiedziała, że jest twardzielem, który potrafi przeżyć najgorsze rzeczy. Facet tak silny, tak wyraźnie męski, nie mógł przecież paść tylko od upału. Bardziej pasowało do niego, by umrzeć dopiero po tym, jak podbije pół świata, a nie samotnie w lesie, bez nikogo, kto chociaż porządnie zorganizowałby mu pogrzeb.

Czwartego dnia, kiedy Isabelle spała wtulona w niego pod peleryną, jego powieki lekko drgnęły i otworzył oczy, choć ona tego nie zauważyła. Jęknęła cicho przez sen i, nieświadomie, przesunęła się bliżej. Ten ruch przyciągnął jego uwagę, ale słabość i straszna suchość w gardle nie pozwoliły mu ani mówić, ani się poruszyć. Otworzył usta, żeby coś powiedzieć, lecz nie wydobył z siebie żadnego dźwięku. Po kilku próbach dał za wygraną i znów pozwolił, by sen wciągnął go w ciemność, co doprowadzało go do szewskiej pasji.

Przez kolejne dwa dni raz po raz tracił przytomność, a gorączka, prawie tak gwałtowna jak poprzednio, znów o mało go nie zabiła. Isabelle robiła, co tylko mogła. Dokładnie oczyszczała jego rany, sprawdzała szwy i nie odstępowała go na krok, dniem i nocą. Każde jego jęknięcie bólu rozdzierało jej serce. Drgawki, które wstrząsały jego ciałem, konwulsje wysysające z niego resztki sił, sposób, w jaki jego oczy otwierały się puste, pozbawione życia w malignie gorączki i bólu – nic z tego jej nie umknęło. Widziała go w stanie absolutnej bezsilności.

Trzymała go za rękę przez cały ten czas. Ciepło ich splecionych dłoni dodawało jej otuchy. Jeszcze mocniej uświadamiało jej, że ten mężczyzna jest tylko człowiekiem. I że, jeśli Bóg da, wkrótce wyrwie się śmierci spod samej kosy.

Dopiero gdy gorączka w końcu ustąpiła, a w jego ciele została już tylko zwykła, ludzka ciepłota, odsunęła się od niego. Puściła jego dłoń i pozwoliła, by samotna łza, tak długo trzymana na uwięzi, wreszcie spłynęła z jej policzka aż na brodę. Nie ocierając jej, wpatrywała się w niespokojnie poruszającego się mężczyznę, który jeszcze dzień wcześniej był o włos od tego, by zwyczajnie poddać się śmierci.

Raz, kiedy jego powieki zadrżały i uniosły się w samym środku najgorszej gorączki, jego wzrok – zamglony, rozbiegany – nagle zatrzymał się na niej, a jego wargi poruszyły się. Wyłapała szeptane bezgłośnie słowo „anioł”, zanim znów zamknął oczy.

Tej nocy, gdy sprawdzała szwy, czy nadają się już do zdjęcia, jego oczy gwałtownie się otworzyły i utkwiły spojrzenie w jej twarzy, jakby nadal był w półśnie. Kiedy mgła w jego spojrzeniu powoli się rozproszyła, Isabelle szybko podała mu wodę z blaszanej kubki, żeby zwilżył wyschnięte gardło, i podłożyła mu swoje kolana pod głowę, by go podeprzeć.

Pił, jakby to była ostatnia woda w jego życiu – łapczywie, rozpaczliwie – i dopiero gdy kubek okazał się pusty, oderwał od niej wzrok. Przesunęła się lekko, chcąc ostrożnie opuścić jego głowę z powrotem na prowizoryczną poduszkę na podłodze, ale zatrzymała się, gdy jego dłoń zacisnęła się mocno na jej nadgarstku.

Uścisk miał zaskakująco silny, kiedy wychrypiał:

– Kim jesteś?

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

791.6k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

310.6k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

502.4k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

237.4k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Powrót do Karmazynowego Świtu

Powrót do Karmazynowego Świtu

26.8k Wyświetlenia · Zakończone · Diana Sockriter
Poddanie się nigdy nie było opcją...
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.

*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.

**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)

Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)

272.9k Wyświetlenia · Zakończone · Marii Solaria
„N-nie! To nie tak!” błagałam, łzy spływały po mojej twarzy. „Nie chcę tego! Musisz mi uwierzyć, proszę!”

Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.

Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.

„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.

„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.

Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.

„I tym samym skazuję cię na śmierć.”


Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...

Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...

Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca

UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

99.3k Wyświetlenia · W trakcie · regalsoul
"Moja siostra grozi, że zabierze mi partnera. A ja pozwalam jej go zatrzymać."
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.


Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

249.1k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Uzależniony od Niej

Uzależniony od Niej

125.9k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Przez trzy lata robiłam wszystko, aby zdobyć serce Aleksandra, tylko po to, by skończyć z nieuleczalnym rakiem i druzgocącą wiadomością, że jego pierwsza miłość wraca do domu.

Ściskając w ręku diagnozę medyczną, podpisałam papiery rozwodowe i odeszłam od życia, które budowałam przez trzy lata, zostawiając wszystko dla niego i jego prawdziwej miłości.

Ale wtedy stało się coś niespodziewanego—Aleksander porzucił swoją zimną maskę i oszalał, szukając mnie wszędzie.

Twierdził, że nigdy nie kochał nikogo poza mną...
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

791.8k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ręce Losu

Ręce Losu

104.4k Wyświetlenia · Zakończone · Lori Ameling
Cześć, nazywam się Zapas, tak jak zapasowa opona. Nie wolno mi wchodzić w interakcje z rodziną, chyba że chcą mnie czegoś nauczyć. Znam wszystkie sekrety tej grupy. Nie sądzę, żeby pozwolili mi po prostu odejść, nie chcę zniknąć jak wiele dziewczyn ostatnio. To jednak nie ma znaczenia, bo mam plan, jak się stąd wydostać. Aż do pewnej nocy w pracy, kiedy znalazłam nagiego mężczyznę leżącego na podłodze w pokoju, który miałam posprzątać.
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia