
Królowa Alfy
DarkesttRose · Zakończone · 111.7k słów
Wstęp
Alex pocałował czubek jej głowy, zanim delikatnie zdjął jej koszulę, starając się nie wywołać u niej strachu ani niepokoju. Jej ręce przesunęły się, by zasłonić ciało przed jego oczami.
"Ciii," szepnął jej do ucha, "Nie skrzywdzę cię, pozwól mi cię kochać."
Gdy upadł, w miejscu człowieka w mgle leżał czarny wilk, czarny jak noc, z lśniącą sierścią, która błyszczała w ciemności. Blizna na twarzy mężczyzny była dokładnie taka sama jak ta na wilku, a jego oczy były najczarniejsze z odcieniem złota, które rozświetlało się zgodnie z jego uczuciami. Jego łapa uderzyła o ziemię w silnym, ale pewnym ruchu.
Jego pamięć wróciła i był Alexandrem de Luca II. Alfą najsilniejszej, najbardziej szanowanej watahy z najpotężniejszą radą przywódców. Jego wataha. Wataha De Luca, gdzie honor jest na pierwszym miejscu.
"Jestem w połowie człowiekiem, a w połowie wilkiem. Wilkołakiem, a oznaczenie cię oznacza, że jesteśmy połączeni na każdy możliwy sposób. Czuję w sobie, że nie jesteś tylko zwykłym człowiekiem, ale nie mogę znaleźć w tobie wilka, rozwiążę tę twoją tajemnicę, moja Belle."
Drżąca dziesięcioletnia Isabelle Kane Knight, jedyna dziedziczka i przyszła Królowa Watahy Bane, nosiła na swoich barkach wielki ciężar i ochronę swojej Watahy.
Urodzona jako człowiek z krwią Fae płynącą w jej żyłach, Isabelle straciła swoją wilkołaczą matkę i ludzkiego ojca w wieku zaledwie 4 lat z powodu krótkiej choroby, która przetoczyła się przez jej Watahę i odeszła tak szybko, jak przyszła.
Dla jej bezpieczeństwa i bezpieczeństwa Watahy, a także ich całej przyszłości, Isabelle została zmuszona zniknąć z powierzchni ziemi, ale nie przed tym, jak jej dziadek, Christopher Knight, były Alfa Watahy Bane, przekazał jej sekret, który miał przywrócić wielkie imię jej Watahy. Przy narodzinach została zaręczona z Alfą najsilniejszej i najpotężniejszej Watahy, Alexandrem De Luca z Watahy De Luca, która była najbliższym sojusznikiem Watahy Bane.
Nikt nie słyszał o smukłej, delikatnej piękności aż do kilku lat później.
Teraz, dziesięć lat po jej zniknięciu, Isabelle natrafia na zakrwawionego mężczyznę o solidnej męskości, pozostawionego na śmierć na jej terytorium, gdzie nikt nigdy nie wtargnął. Nieznajomy budzi się i rozpala w niej pasję, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyła, a najbardziej ekscytujące było to, że uczucie to było w nim tysiąc razy silniejsze niż w niej. Nieznajomy, którego wspomnienia z przeszłości całkowicie go opuściły.
Co się stanie, jeśli prawdziwy i rzeczywisty edykt zaręczyn zostanie zignorowany i niewypełniony? Co stanie się z zaangażowanymi Watahami?
Rozdział 1
Isabelle wpatrywała się w nieruchomą sylwetkę leżącą na zardzewiałej, rudawej ziemi przed nią. Było oczywiste, że to człowiek, ale leżał kompletnie bez ruchu. Z lekkim niepokojem i dużą ostrożnością rozejrzała się dookoła, szukając jakiegokolwiek śladu tego, kto mógł go tu przywlec albo kto był odpowiedzialny za jego stan na granicy śmierci. Nie dostrzegła żadnych odcisków stóp, a powietrze nie niosło ze sobą woni żadnej innej istoty, tylko ciężki zapach krwi nieznajomego zmieszany z mocną, męską wonią.
Oburącz przewróciła go na plecy. Z okolic jego klatki piersiowej, przez podartą koszulę, sączyło się szerokie rozcięcie. Z czoła spływała kolejna rana, potęgując metaliczny odór krwi, a cienka blizna szpeciła jego uderzająco przystojną twarz, jakby ktoś celowo przejechał ostrzem od punktu kilka centymetrów od oka aż do kącika ust. Bladość jego skóry otrzeźwiła ją, wyrwała z uważnych oględzin i zmusiła do działania.
Jego stan wymagał natychmiastowej pomocy, nie tylko biernej obserwacji. Isabelle przycisnęła ucho do jego piersi, szukając bicia serca, a palce uniosła pod jego nozdrza, by wyczuć oddech. Puls był słaby, ledwie wyczuwalny, jakby powoli wymykał się z tego świata w nieznane. W tej chwili Isabelle zrozumiała, że nie ma wyboru – musi pomóc nieznajomemu.
W pośpiechu oderwała rękawy swojej sukni i przycisnęła je do miejsc, z których krew wciąż wsiąkała w ciemną, ubłoconą ziemię. Z czystej determinacji i siły, o jaką nigdy siebie nie podejrzewała, zaczęła wlec go w stronę niemal rozpadającej się chaty, w której od kilku dni znajdowała schronienie. Jęknęła wysiłkiem, gdy kładła go tuż przy palenisku, które rozpaliła, zanim wyszła na poszukiwanie jedzenia – zanim natknęła się na porzuconego na pewną śmierć mężczyznę. Nad ogniem już bulgotała woda, więc szybko chwyciła garnek, użyła czystej wody, by obmyć jego rany i ocenić, jak głębokie i groźne naprawdę są.
Jego usta straciły wszelki kolor, a reszta ciała najwyraźniej szła w ślad za nimi. Sylwetka zdradzała mężczyznę przyzwyczajonego do ciężkiej pracy fizycznej, a przyciemniona słońcem skóra jasno mówiła, że niejedno przepracował pod gołym niebem. Biła od niego surowa, męska siła, coś jak milcząca potęga, i Isabelle mimowolnie zastanowiła się, jak ktoś tak wyraźnie silny mógł zostać doprowadzony na skraj śmierci.
Odsuwając ciekawość na bok, rozchyliła koszulę przyklejoną do jego ciała zaschniętą i świeżą krwią i zadrżała, gdy przez jej palce przebiegło ostre ukłucie świadomości, gdy dotknęła jego nagiej piersi. Jej smukła, mlecznobiała dłoń powędrowała na jego czoło, by sprawdzić temperaturę. Wrzał, płonął gorączką tak silną, że zwykłego człowieka dawno by powaliła z nóg. Syknęła cicho przez zaciśnięte zęby, zmarszczyła brwi i zabrała się do roboty, czyszcząc go tak dokładnie, jak tylko była w stanie.
Isabelle porwała ze stołu swoją torbę z ziołami i całym wysiłkiem woli zmusiła się, by dokładnie oczyścić rany, wiedząc, że jeśli je zaniedba, zakażą się i mogą kosztować życie tak intrygującego mężczyzny. Zaszyła rozcięcie na jego piersi, a dopiero kiedy upewniła się, że nie zostawiła żadnego ogniska zakażenia, nałożyła maść na bliznę na jego twarzy oraz rozgniecione zioła lecznicze na ranę na czole.
Żeby mieć pewność, że wszystko jest dobrze opatrzone, Isabelle zdjęła z niego resztę ubrań, niespokojna, z drżącymi palcami. Szarpała się trochę z trokami jego spodni i, odwracając wzrok, pomogła mu je zdjąć. Jej dłonie trzęsły się, gdy podczas oględzin musnęła jego nagie uda, zanim zdjęła mu buty.
Na szczęście dolna część jego ciała nie była poraniona.
Zostawiła go w kalesonach, po czym pozbierała pozostałe rzeczy, żeby je wyprać, tak by miał czyste ubranie, kiedy się obudzi.
Dreszcz przebiegł jej po plecach od chłodu, który uderzył ją, gdy tylko wyszła na zewnątrz. Isabelle zatrzymała się jak zaczarowana w progu.
– Skoro mnie jest zimno w ubraniu, to co dopiero jemu – mruknęła do siebie, po czym popędziła z powrotem do środka.
Nieznajomy leżał dokładnie tak, jak go zostawiła. Z cichą modlitwą do Boga o jego powrót do zdrowia okryła jego ciało swoim jedynym płaszczem, zostawiając odkrytą pierś.
Szepcząc kolejną modlitwę o bezpieczeństwo, wybiegła z domu do pobliskiego strumienia. Wyprała resztki jego podartej koszuli i spodni, wyczyściła buty, a potem wróciła do chatki, żeby wysuszyć wszystko przy ogniu. Trzymała ubrania przy palenisku, aż każda strona porządnie wyschła.
Z gardła wyrwało jej się przeciągłe ziewnięcie, sprowadzone zmęczeniem i głodem, który aż dudnił jej w kościach. Zostawienie obcego w tak bezbronnym stanie było ryzykowne, tym bardziej że wciąż nie wiedziała, dlaczego porzucono go na pewną śmierć tak blisko jej domu. Ale równie niebezpieczne było przetrwać noc z pustym żołądkiem.
Jej brzuch zaprotestował głośnym burczeniem, które pchnęło ją odruchowo w stronę drzwi. Isabelle odwróciła się, rzuciła jeszcze spojrzenie na nieznajomego, po czym wyszła, nie oglądając się więcej.
W głowie kotłowały jej się różne myśli, pojawiały się i znikały, gdy szła coraz głębiej w las, gdzie było ciemniej, a drzewa uginały się pod świstem wiatru, bo mrok zdążył już pochłonąć świat. Odruchem ścisnęła mocniej poły swojej kurtki, chowając dłonie głębiej w kieszeniach.
Polowanie na jedzenie okazało się udane – zdołała złapać kilka królików, a także wyłowić ze strumienia trochę ryb.
Isabelle ani chwili nie zmarnowała na powrót do swojej chatki. Jej wzrok natychmiast powędrował do nieznajomego, który leżał nieruchomo jak posąg dokładnie tam, gdzie go zostawiła na podłodze. Tylko równy ruch jego klatki piersiowej dowodził, że serce wciąż mu biło, a krew dalej płynęła w żyłach. Padła przed nim na kolana i przyłożyła bladą dłoń do jego czoła, sprawdzając temperaturę. Westchnienie ulgi uciekło z jej ust, kiedy stwierdziła, że był odrobinę chłodniejszy niż przed jej wyjściem z chaty.
Kiedy już go ochłodziła, obdarła króliki ze skóry, zaparzyła herbatę ze świeżej mięty i trawy cytrynowej, potem nastawiła mięso, żeby się dusiło, a ryby zakonserwowała na inny dzień. Niewiele czasu zajęło jej najedzenie się do syta i odłożenie reszty dla nieznajomego – na wypadek, gdyby wkrótce się obudził – i na kolejne dni, bo mieli zapas jedzenia na jakiś czas.
Do tego momentu niebo przybrało wściekle granatowy odcień. Przez wybite okna wdarło się zimne powietrze, trzaskając w środku jak przeciąg w starym polskim drewniaku, odrzucając firanki, jakby w ogóle ich tam nie było. Isabelle zadrżała, gdy chłód wpełzł jej w kości. Spojrzała na mężczyznę leżącego na wysłużonym, wytartym dywanie, potem na łóżko w najdalszym kącie izby.
Lepiej być przykrytym, niż leżeć na miękkim materacu, pomyślała Isabelle.
– Jest nieprzytomny. Nic nie będzie wiedział – szepnęła do siebie, przesuwając się bliżej. – Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Jej cichy głos rozpłynął się w powietrzu, zanim wsunęła się pod płaszcz.
Gdy tylko poczuła bijące od niego męskie ciepło, dreszcz świadomości przebiegł jej od czubka głowy aż po koniuszki palców u stóp. Nawet się pod płaszczem nie dotykali, a i tak wydawało się, jakby nagle zrobiło się sto stopni cieplej. Z westchnieniem ułożyła się obok niego, tak blisko, że jej dłoń musnęła jego rękę, i odpłynęła w sen.
To był najspokojniejszy odpoczynek, jaki miała od wielu dni, odkąd zamieszkała w chacie.
Isabelle obudziła się następnego ranka z gwałtownym szarpnięciem. We śnie przykleiła się do jego boku, a gorączkowe ciepło bijące od niego parzyło jej bladą skórę. Drżącymi palcami pospiesznie podłożyła drew do pieca, żeby porządnie nagrzać izbę, a potem zaczęła chłodzić jego rozpaloną skórę czystą gąbką.
Cały dzień minął, a on nawet nie drgnął. Następny również. Do tego czasu Isabelle zaczęła się bać, jaki będzie finał tej gorączki, bo ostatni raz, kiedy widziała mężczyznę leżącego tak bez życia na podłodze, nie pożył już długo. Gorączka go zmogła i wydarła z niego duszę.
Isabelle nie należała do tych, co łatwo się poddają, zwłaszcza gdy czuła tak silną więź z rannym mężczyzną. W głębi serca wiedziała, że jest twardzielem, który potrafi przeżyć najgorsze rzeczy. Facet tak silny, tak wyraźnie męski, nie mógł przecież paść tylko od upału. Bardziej pasowało do niego, by umrzeć dopiero po tym, jak podbije pół świata, a nie samotnie w lesie, bez nikogo, kto chociaż porządnie zorganizowałby mu pogrzeb.
Czwartego dnia, kiedy Isabelle spała wtulona w niego pod peleryną, jego powieki lekko drgnęły i otworzył oczy, choć ona tego nie zauważyła. Jęknęła cicho przez sen i, nieświadomie, przesunęła się bliżej. Ten ruch przyciągnął jego uwagę, ale słabość i straszna suchość w gardle nie pozwoliły mu ani mówić, ani się poruszyć. Otworzył usta, żeby coś powiedzieć, lecz nie wydobył z siebie żadnego dźwięku. Po kilku próbach dał za wygraną i znów pozwolił, by sen wciągnął go w ciemność, co doprowadzało go do szewskiej pasji.
Przez kolejne dwa dni raz po raz tracił przytomność, a gorączka, prawie tak gwałtowna jak poprzednio, znów o mało go nie zabiła. Isabelle robiła, co tylko mogła. Dokładnie oczyszczała jego rany, sprawdzała szwy i nie odstępowała go na krok, dniem i nocą. Każde jego jęknięcie bólu rozdzierało jej serce. Drgawki, które wstrząsały jego ciałem, konwulsje wysysające z niego resztki sił, sposób, w jaki jego oczy otwierały się puste, pozbawione życia w malignie gorączki i bólu – nic z tego jej nie umknęło. Widziała go w stanie absolutnej bezsilności.
Trzymała go za rękę przez cały ten czas. Ciepło ich splecionych dłoni dodawało jej otuchy. Jeszcze mocniej uświadamiało jej, że ten mężczyzna jest tylko człowiekiem. I że, jeśli Bóg da, wkrótce wyrwie się śmierci spod samej kosy.
Dopiero gdy gorączka w końcu ustąpiła, a w jego ciele została już tylko zwykła, ludzka ciepłota, odsunęła się od niego. Puściła jego dłoń i pozwoliła, by samotna łza, tak długo trzymana na uwięzi, wreszcie spłynęła z jej policzka aż na brodę. Nie ocierając jej, wpatrywała się w niespokojnie poruszającego się mężczyznę, który jeszcze dzień wcześniej był o włos od tego, by zwyczajnie poddać się śmierci.
Raz, kiedy jego powieki zadrżały i uniosły się w samym środku najgorszej gorączki, jego wzrok – zamglony, rozbiegany – nagle zatrzymał się na niej, a jego wargi poruszyły się. Wyłapała szeptane bezgłośnie słowo „anioł”, zanim znów zamknął oczy.
Tej nocy, gdy sprawdzała szwy, czy nadają się już do zdjęcia, jego oczy gwałtownie się otworzyły i utkwiły spojrzenie w jej twarzy, jakby nadal był w półśnie. Kiedy mgła w jego spojrzeniu powoli się rozproszyła, Isabelle szybko podała mu wodę z blaszanej kubki, żeby zwilżył wyschnięte gardło, i podłożyła mu swoje kolana pod głowę, by go podeprzeć.
Pił, jakby to była ostatnia woda w jego życiu – łapczywie, rozpaczliwie – i dopiero gdy kubek okazał się pusty, oderwał od niej wzrok. Przesunęła się lekko, chcąc ostrożnie opuścić jego głowę z powrotem na prowizoryczną poduszkę na podłodze, ale zatrzymała się, gdy jego dłoń zacisnęła się mocno na jej nadgarstku.
Uścisk miał zaskakująco silny, kiedy wychrypiał:
– Kim jesteś?
Ostatnie Rozdziały
#92 EPILOG
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#91 Rozdział 91|Finał.
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#90 Rozdział 90|Harmonia.
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#89 Rozdział 89|Cześć, Przyjacielu.
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#88 Rozdział 88|Ti Amo, Amore Mio.
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#87 Rozdział 87|Miłość.
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#86 Rozdział 86|Zapobieganie wojnie z własnym partnerem.
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#85 Rozdział 85|Wartościowa interrucja.
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#84 Rozdział 84|Sprawiedliwość.
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#83 Rozdział 83|A Podsumowanie.
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026
Może Ci się spodobać 😍
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny
Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.
Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.
Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.
Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Zły Alfa
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.
"Mogę wyjaśn- "
Przerwał mi.
"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."
Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.
"Rozbieraj się."
To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "
"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."
Czy to naprawdę się dzieje?
"2."
Myślałam, że jest gejem.
"3."
Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.
Ale nie wiedziała...
Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?
SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Bracia Varkas i ich Księżniczka
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...












