Królowa Alfy

Królowa Alfy

DarkesttRose · Zakończone · 111.7k słów

1.2k
Gorące
19k
Wyświetlenia
1.3k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Drżała z podekscytowania, a jej ręce zaciskały się na nim, chcąc, by coś zrobił z uczuciami, które w niej wzbudzał.

Alex pocałował czubek jej głowy, zanim delikatnie zdjął jej koszulę, starając się nie wywołać u niej strachu ani niepokoju. Jej ręce przesunęły się, by zasłonić ciało przed jego oczami.

"Ciii," szepnął jej do ucha, "Nie skrzywdzę cię, pozwól mi cię kochać."


Gdy upadł, w miejscu człowieka w mgle leżał czarny wilk, czarny jak noc, z lśniącą sierścią, która błyszczała w ciemności. Blizna na twarzy mężczyzny była dokładnie taka sama jak ta na wilku, a jego oczy były najczarniejsze z odcieniem złota, które rozświetlało się zgodnie z jego uczuciami. Jego łapa uderzyła o ziemię w silnym, ale pewnym ruchu.


Jego pamięć wróciła i był Alexandrem de Luca II. Alfą najsilniejszej, najbardziej szanowanej watahy z najpotężniejszą radą przywódców. Jego wataha. Wataha De Luca, gdzie honor jest na pierwszym miejscu.


"Jestem w połowie człowiekiem, a w połowie wilkiem. Wilkołakiem, a oznaczenie cię oznacza, że jesteśmy połączeni na każdy możliwy sposób. Czuję w sobie, że nie jesteś tylko zwykłym człowiekiem, ale nie mogę znaleźć w tobie wilka, rozwiążę tę twoją tajemnicę, moja Belle."


Drżąca dziesięcioletnia Isabelle Kane Knight, jedyna dziedziczka i przyszła Królowa Watahy Bane, nosiła na swoich barkach wielki ciężar i ochronę swojej Watahy.

Urodzona jako człowiek z krwią Fae płynącą w jej żyłach, Isabelle straciła swoją wilkołaczą matkę i ludzkiego ojca w wieku zaledwie 4 lat z powodu krótkiej choroby, która przetoczyła się przez jej Watahę i odeszła tak szybko, jak przyszła.

Dla jej bezpieczeństwa i bezpieczeństwa Watahy, a także ich całej przyszłości, Isabelle została zmuszona zniknąć z powierzchni ziemi, ale nie przed tym, jak jej dziadek, Christopher Knight, były Alfa Watahy Bane, przekazał jej sekret, który miał przywrócić wielkie imię jej Watahy. Przy narodzinach została zaręczona z Alfą najsilniejszej i najpotężniejszej Watahy, Alexandrem De Luca z Watahy De Luca, która była najbliższym sojusznikiem Watahy Bane.

Nikt nie słyszał o smukłej, delikatnej piękności aż do kilku lat później.

Teraz, dziesięć lat po jej zniknięciu, Isabelle natrafia na zakrwawionego mężczyznę o solidnej męskości, pozostawionego na śmierć na jej terytorium, gdzie nikt nigdy nie wtargnął. Nieznajomy budzi się i rozpala w niej pasję, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyła, a najbardziej ekscytujące było to, że uczucie to było w nim tysiąc razy silniejsze niż w niej. Nieznajomy, którego wspomnienia z przeszłości całkowicie go opuściły.

Co się stanie, jeśli prawdziwy i rzeczywisty edykt zaręczyn zostanie zignorowany i niewypełniony? Co stanie się z zaangażowanymi Watahami?

Rozdział 1

Isabelle wpatrywała się w nieruchomą sylwetkę leżącą na zardzewiałej, rudawej ziemi przed nią. Było oczywiste, że to człowiek, ale leżał kompletnie bez ruchu. Z lekkim niepokojem i dużą ostrożnością rozejrzała się dookoła, szukając jakiegokolwiek śladu tego, kto mógł go tu przywlec albo kto był odpowiedzialny za jego stan na granicy śmierci. Nie dostrzegła żadnych odcisków stóp, a powietrze nie niosło ze sobą woni żadnej innej istoty, tylko ciężki zapach krwi nieznajomego zmieszany z mocną, męską wonią.

Oburącz przewróciła go na plecy. Z okolic jego klatki piersiowej, przez podartą koszulę, sączyło się szerokie rozcięcie. Z czoła spływała kolejna rana, potęgując metaliczny odór krwi, a cienka blizna szpeciła jego uderzająco przystojną twarz, jakby ktoś celowo przejechał ostrzem od punktu kilka centymetrów od oka aż do kącika ust. Bladość jego skóry otrzeźwiła ją, wyrwała z uważnych oględzin i zmusiła do działania.

Jego stan wymagał natychmiastowej pomocy, nie tylko biernej obserwacji. Isabelle przycisnęła ucho do jego piersi, szukając bicia serca, a palce uniosła pod jego nozdrza, by wyczuć oddech. Puls był słaby, ledwie wyczuwalny, jakby powoli wymykał się z tego świata w nieznane. W tej chwili Isabelle zrozumiała, że nie ma wyboru – musi pomóc nieznajomemu.

W pośpiechu oderwała rękawy swojej sukni i przycisnęła je do miejsc, z których krew wciąż wsiąkała w ciemną, ubłoconą ziemię. Z czystej determinacji i siły, o jaką nigdy siebie nie podejrzewała, zaczęła wlec go w stronę niemal rozpadającej się chaty, w której od kilku dni znajdowała schronienie. Jęknęła wysiłkiem, gdy kładła go tuż przy palenisku, które rozpaliła, zanim wyszła na poszukiwanie jedzenia – zanim natknęła się na porzuconego na pewną śmierć mężczyznę. Nad ogniem już bulgotała woda, więc szybko chwyciła garnek, użyła czystej wody, by obmyć jego rany i ocenić, jak głębokie i groźne naprawdę są.

Jego usta straciły wszelki kolor, a reszta ciała najwyraźniej szła w ślad za nimi. Sylwetka zdradzała mężczyznę przyzwyczajonego do ciężkiej pracy fizycznej, a przyciemniona słońcem skóra jasno mówiła, że niejedno przepracował pod gołym niebem. Biła od niego surowa, męska siła, coś jak milcząca potęga, i Isabelle mimowolnie zastanowiła się, jak ktoś tak wyraźnie silny mógł zostać doprowadzony na skraj śmierci.

Odsuwając ciekawość na bok, rozchyliła koszulę przyklejoną do jego ciała zaschniętą i świeżą krwią i zadrżała, gdy przez jej palce przebiegło ostre ukłucie świadomości, gdy dotknęła jego nagiej piersi. Jej smukła, mlecznobiała dłoń powędrowała na jego czoło, by sprawdzić temperaturę. Wrzał, płonął gorączką tak silną, że zwykłego człowieka dawno by powaliła z nóg. Syknęła cicho przez zaciśnięte zęby, zmarszczyła brwi i zabrała się do roboty, czyszcząc go tak dokładnie, jak tylko była w stanie.

Isabelle porwała ze stołu swoją torbę z ziołami i całym wysiłkiem woli zmusiła się, by dokładnie oczyścić rany, wiedząc, że jeśli je zaniedba, zakażą się i mogą kosztować życie tak intrygującego mężczyzny. Zaszyła rozcięcie na jego piersi, a dopiero kiedy upewniła się, że nie zostawiła żadnego ogniska zakażenia, nałożyła maść na bliznę na jego twarzy oraz rozgniecione zioła lecznicze na ranę na czole.

Żeby mieć pewność, że wszystko jest dobrze opatrzone, Isabelle zdjęła z niego resztę ubrań, niespokojna, z drżącymi palcami. Szarpała się trochę z trokami jego spodni i, odwracając wzrok, pomogła mu je zdjąć. Jej dłonie trzęsły się, gdy podczas oględzin musnęła jego nagie uda, zanim zdjęła mu buty.

Na szczęście dolna część jego ciała nie była poraniona.

Zostawiła go w kalesonach, po czym pozbierała pozostałe rzeczy, żeby je wyprać, tak by miał czyste ubranie, kiedy się obudzi.

Dreszcz przebiegł jej po plecach od chłodu, który uderzył ją, gdy tylko wyszła na zewnątrz. Isabelle zatrzymała się jak zaczarowana w progu.

– Skoro mnie jest zimno w ubraniu, to co dopiero jemu – mruknęła do siebie, po czym popędziła z powrotem do środka.

Nieznajomy leżał dokładnie tak, jak go zostawiła. Z cichą modlitwą do Boga o jego powrót do zdrowia okryła jego ciało swoim jedynym płaszczem, zostawiając odkrytą pierś.

Szepcząc kolejną modlitwę o bezpieczeństwo, wybiegła z domu do pobliskiego strumienia. Wyprała resztki jego podartej koszuli i spodni, wyczyściła buty, a potem wróciła do chatki, żeby wysuszyć wszystko przy ogniu. Trzymała ubrania przy palenisku, aż każda strona porządnie wyschła.

Z gardła wyrwało jej się przeciągłe ziewnięcie, sprowadzone zmęczeniem i głodem, który aż dudnił jej w kościach. Zostawienie obcego w tak bezbronnym stanie było ryzykowne, tym bardziej że wciąż nie wiedziała, dlaczego porzucono go na pewną śmierć tak blisko jej domu. Ale równie niebezpieczne było przetrwać noc z pustym żołądkiem.

Jej brzuch zaprotestował głośnym burczeniem, które pchnęło ją odruchowo w stronę drzwi. Isabelle odwróciła się, rzuciła jeszcze spojrzenie na nieznajomego, po czym wyszła, nie oglądając się więcej.

W głowie kotłowały jej się różne myśli, pojawiały się i znikały, gdy szła coraz głębiej w las, gdzie było ciemniej, a drzewa uginały się pod świstem wiatru, bo mrok zdążył już pochłonąć świat. Odruchem ścisnęła mocniej poły swojej kurtki, chowając dłonie głębiej w kieszeniach.

Polowanie na jedzenie okazało się udane – zdołała złapać kilka królików, a także wyłowić ze strumienia trochę ryb.

Isabelle ani chwili nie zmarnowała na powrót do swojej chatki. Jej wzrok natychmiast powędrował do nieznajomego, który leżał nieruchomo jak posąg dokładnie tam, gdzie go zostawiła na podłodze. Tylko równy ruch jego klatki piersiowej dowodził, że serce wciąż mu biło, a krew dalej płynęła w żyłach. Padła przed nim na kolana i przyłożyła bladą dłoń do jego czoła, sprawdzając temperaturę. Westchnienie ulgi uciekło z jej ust, kiedy stwierdziła, że był odrobinę chłodniejszy niż przed jej wyjściem z chaty.

Kiedy już go ochłodziła, obdarła króliki ze skóry, zaparzyła herbatę ze świeżej mięty i trawy cytrynowej, potem nastawiła mięso, żeby się dusiło, a ryby zakonserwowała na inny dzień. Niewiele czasu zajęło jej najedzenie się do syta i odłożenie reszty dla nieznajomego – na wypadek, gdyby wkrótce się obudził – i na kolejne dni, bo mieli zapas jedzenia na jakiś czas.

Do tego momentu niebo przybrało wściekle granatowy odcień. Przez wybite okna wdarło się zimne powietrze, trzaskając w środku jak przeciąg w starym polskim drewniaku, odrzucając firanki, jakby w ogóle ich tam nie było. Isabelle zadrżała, gdy chłód wpełzł jej w kości. Spojrzała na mężczyznę leżącego na wysłużonym, wytartym dywanie, potem na łóżko w najdalszym kącie izby.

Lepiej być przykrytym, niż leżeć na miękkim materacu, pomyślała Isabelle.

– Jest nieprzytomny. Nic nie będzie wiedział – szepnęła do siebie, przesuwając się bliżej. – Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

Jej cichy głos rozpłynął się w powietrzu, zanim wsunęła się pod płaszcz.

Gdy tylko poczuła bijące od niego męskie ciepło, dreszcz świadomości przebiegł jej od czubka głowy aż po koniuszki palców u stóp. Nawet się pod płaszczem nie dotykali, a i tak wydawało się, jakby nagle zrobiło się sto stopni cieplej. Z westchnieniem ułożyła się obok niego, tak blisko, że jej dłoń musnęła jego rękę, i odpłynęła w sen.

To był najspokojniejszy odpoczynek, jaki miała od wielu dni, odkąd zamieszkała w chacie.

Isabelle obudziła się następnego ranka z gwałtownym szarpnięciem. We śnie przykleiła się do jego boku, a gorączkowe ciepło bijące od niego parzyło jej bladą skórę. Drżącymi palcami pospiesznie podłożyła drew do pieca, żeby porządnie nagrzać izbę, a potem zaczęła chłodzić jego rozpaloną skórę czystą gąbką.

Cały dzień minął, a on nawet nie drgnął. Następny również. Do tego czasu Isabelle zaczęła się bać, jaki będzie finał tej gorączki, bo ostatni raz, kiedy widziała mężczyznę leżącego tak bez życia na podłodze, nie pożył już długo. Gorączka go zmogła i wydarła z niego duszę.

Isabelle nie należała do tych, co łatwo się poddają, zwłaszcza gdy czuła tak silną więź z rannym mężczyzną. W głębi serca wiedziała, że jest twardzielem, który potrafi przeżyć najgorsze rzeczy. Facet tak silny, tak wyraźnie męski, nie mógł przecież paść tylko od upału. Bardziej pasowało do niego, by umrzeć dopiero po tym, jak podbije pół świata, a nie samotnie w lesie, bez nikogo, kto chociaż porządnie zorganizowałby mu pogrzeb.

Czwartego dnia, kiedy Isabelle spała wtulona w niego pod peleryną, jego powieki lekko drgnęły i otworzył oczy, choć ona tego nie zauważyła. Jęknęła cicho przez sen i, nieświadomie, przesunęła się bliżej. Ten ruch przyciągnął jego uwagę, ale słabość i straszna suchość w gardle nie pozwoliły mu ani mówić, ani się poruszyć. Otworzył usta, żeby coś powiedzieć, lecz nie wydobył z siebie żadnego dźwięku. Po kilku próbach dał za wygraną i znów pozwolił, by sen wciągnął go w ciemność, co doprowadzało go do szewskiej pasji.

Przez kolejne dwa dni raz po raz tracił przytomność, a gorączka, prawie tak gwałtowna jak poprzednio, znów o mało go nie zabiła. Isabelle robiła, co tylko mogła. Dokładnie oczyszczała jego rany, sprawdzała szwy i nie odstępowała go na krok, dniem i nocą. Każde jego jęknięcie bólu rozdzierało jej serce. Drgawki, które wstrząsały jego ciałem, konwulsje wysysające z niego resztki sił, sposób, w jaki jego oczy otwierały się puste, pozbawione życia w malignie gorączki i bólu – nic z tego jej nie umknęło. Widziała go w stanie absolutnej bezsilności.

Trzymała go za rękę przez cały ten czas. Ciepło ich splecionych dłoni dodawało jej otuchy. Jeszcze mocniej uświadamiało jej, że ten mężczyzna jest tylko człowiekiem. I że, jeśli Bóg da, wkrótce wyrwie się śmierci spod samej kosy.

Dopiero gdy gorączka w końcu ustąpiła, a w jego ciele została już tylko zwykła, ludzka ciepłota, odsunęła się od niego. Puściła jego dłoń i pozwoliła, by samotna łza, tak długo trzymana na uwięzi, wreszcie spłynęła z jej policzka aż na brodę. Nie ocierając jej, wpatrywała się w niespokojnie poruszającego się mężczyznę, który jeszcze dzień wcześniej był o włos od tego, by zwyczajnie poddać się śmierci.

Raz, kiedy jego powieki zadrżały i uniosły się w samym środku najgorszej gorączki, jego wzrok – zamglony, rozbiegany – nagle zatrzymał się na niej, a jego wargi poruszyły się. Wyłapała szeptane bezgłośnie słowo „anioł”, zanim znów zamknął oczy.

Tej nocy, gdy sprawdzała szwy, czy nadają się już do zdjęcia, jego oczy gwałtownie się otworzyły i utkwiły spojrzenie w jej twarzy, jakby nadal był w półśnie. Kiedy mgła w jego spojrzeniu powoli się rozproszyła, Isabelle szybko podała mu wodę z blaszanej kubki, żeby zwilżył wyschnięte gardło, i podłożyła mu swoje kolana pod głowę, by go podeprzeć.

Pił, jakby to była ostatnia woda w jego życiu – łapczywie, rozpaczliwie – i dopiero gdy kubek okazał się pusty, oderwał od niej wzrok. Przesunęła się lekko, chcąc ostrożnie opuścić jego głowę z powrotem na prowizoryczną poduszkę na podłodze, ale zatrzymała się, gdy jego dłoń zacisnęła się mocno na jej nadgarstku.

Uścisk miał zaskakująco silny, kiedy wychrypiał:

– Kim jesteś?

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

3.4m Wyświetlenia · Zakończone · Charlotte Morgan
"Przykro mi, pani Parker. Nie udało nam się uratować dziecka."

Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"

"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.

Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"

Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.

Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.

Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.


Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.

Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.

Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?

Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Zacznij Od Nowa

Zacznij Od Nowa

2.4m Wyświetlenia · Zakończone · Val Sims
Eden McBride całe życie spędziła, trzymając się zasad. Ale kiedy jej narzeczony porzuca ją na miesiąc przed ślubem, Eden ma dość przestrzegania reguł. Gorący romans to dokładnie to, czego potrzebuje na złamane serce. Nie, nie do końca. Ale to właśnie jest potrzebne Eden. Liam Anderson, spadkobierca największej firmy logistycznej w Rock Union, jest idealnym facetem na odbicie. Prasa nazwała go Księciem Trzech Miesięcy, ponieważ nigdy nie jest z tą samą dziewczyną dłużej niż trzy miesiące. Liam miał już sporo jednonocnych przygód i nie spodziewa się, że Eden będzie czymś więcej niż przelotnym romansem. Kiedy budzi się i odkrywa, że Eden zniknęła razem z jego ulubioną dżinsową koszulą, Liam jest zirytowany, ale dziwnie zaintrygowany. Żadna kobieta nigdy nie opuściła jego łóżka dobrowolnie ani go nie okradła. Eden zrobiła jedno i drugie. Musi ją znaleźć i zmusić do odpowiedzialności. Ale w mieście liczącym ponad pięć milionów ludzi znalezienie jednej osoby jest równie niemożliwe, jak wygranie na loterii, aż los ponownie ich łączy dwa lata później. Eden nie jest już naiwną dziewczyną, którą była, gdy wskoczyła do łóżka Liama; teraz ma sekret, który musi chronić za wszelką cenę. Liam jest zdeterminowany, by odzyskać wszystko, co Eden mu ukradła, i nie chodzi tylko o jego koszulę.

© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Niemowa żona kobieciarza

Niemowa żona kobieciarza

459.9k Wyświetlenia · Zakończone · faithogbonna999
"Nie ma nic złego w złamaniu jej nóg, żeby ją zatrzymać. Albo przykuciu jej do łóżka. Jest moja."
Ona szukała wolności. On dał jej obsesję, owiniętą w czułość.
Genesis Caldwell myślała, że ucieczka z przemocowego domu oznacza zbawienie – ale jej aranżowane małżeństwo z miliarderem Kieranem Blackwoodem może być własnym rodzajem więzienia.
Jest zaborczy, kontrolujący, niebezpieczny. A jednak w swoim zepsutym sposobie... jest dla niej delikatny.
Dla Kierana, Genesis nie jest tylko żoną. Jest wszystkim.
I będzie chronił to, co jego. Nawet jeśli oznacza to zniszczenie wszystkiego innego.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

649.7k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam

Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam

475.2k Wyświetlenia · W trakcie · bjin09036
Pozwoliłam obcemu zniszczyć mnie w hotelowym pokoju.

Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.

Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.


Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.

June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.

Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.

Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.

Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

985.5k Wyświetlenia · W trakcie · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

436.8k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa

Mała Partnerka Alphy Nicholasa

1m Wyświetlenia · W trakcie · Becky j
"Towarzysz jest tutaj!"
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

1.7m Wyświetlenia · W trakcie · Harper Rivers
Zakochać się w bracie mojego chłopaka z Marynarki.

"Co jest ze mną nie tak?

Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?

To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.

To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.

Przyzwyczaję się.

Muszę.

To brat mojego chłopaka.

To rodzina Tylera.

Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.

**

Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.

Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.

Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.

Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.

**

Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.

Rozpieszczonych.

Delikatnych.

A jednak—

Jednak.

Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.

Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.

Nie powinno mnie to obchodzić.

Nie obchodzi mnie to.

To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.

To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.

Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.

Szczególnie nie jej.

Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.

Ona nie jest moim problemem.

I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.

Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Accardi

Accardi

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · Allison Franklin
Obniżył usta do jej ucha. "To będzie miało swoją cenę," wyszeptał, zanim pociągnął jej płatek ucha zębami.
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."


Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników