Książę Wampirów Luny

Książę Wampirów Luny

Bella Moondragon · Zakończone · 193.2k słów

784
Gorące
38.7k
Wyświetlenia
1.3k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Książę Rafe pochyla się nade mną, opierając się na jednym łokciu, gdy wpatruje się w moją twarz. Czuję, jak jego oczy wędrują po każdym zakamarku, od mojego czoła do oczu, wzdłuż nosa, aż do ust i podbródka, po czym wracają, by przez chwilę zatrzymać się na moim spojrzeniu. Mały uśmiech w kąciku jego ust sprawia, że myślę, iż podoba mu się to, co widzi.
Jego dłoń jest chłodna, gdy odgarnia luźny lok z mojego policzka, ale nie odsuwam się od niego. Nie mam pojęcia, co się dzieje. Nie rozumiem, dlaczego tu jestem. Nie wiem, co przyniesie jutro. Wydaje się, że wielu wpływowych ludzi chce mnie - żywą lub martwą. A jednak, jedyne, o czym teraz mogę myśleć, to jak bardzo pragnę, by ręce tego wampira dotykały moje ciało.


Mieszkam w opuszczonej wiosce na skraju ziem Króla Wampirów. Kiedyś to były tereny wilkołaków, ale teraz tylko próbujemy przetrwać.
Kiedy popełniam błąd i znajduję się w środku rzezi, wiem, że jestem martwa. Żaden wilkołak nigdy nie przeżywa takich wydarzeń.
A po tym, co zrobiłam w środku wioski, książę Rafe prawdopodobnie chce mojej śmierci.
Czy to dobrze, czy źle, gdy wampir patrzy na ciebie jak na przekąskę?
Coś mi mówi, że gdy dotrę do zamku, będę tęsknić za moim nędznym życiem we wiosce.
Ale potem - okazuje się, że nie mam zielonego pojęcia, kim właściwie jestem, a kiedy królewscy zaczynają nazywać mnie księżniczką Ainslee, zdaję sobie sprawę, że moje życie zaraz się zmieni - na lepsze czy na gorsze.

Rozdział 1

Ainslee

Mój skarpetka jest mokra.

To naprawdę nie jest niespodzianka. Mam dziurę w bucie, a od prawie trzech tygodni pada deszcz z przerwami. Wszystko jest szare. Niebo. Błotnista ziemia. Nawet budynki. Nikt w mojej wiosce nie ma pieniędzy na malowanie czegokolwiek. Gdziekolwiek spojrzę, widzę tylko szarość. Ponura, ponura, chora szarość.

"Ainslee?"

Głos Lenny'ego przywraca mnie do rzeczywistości. Odwracam się i patrzę za siebie, gdzie stoi w kolejce przed piekarnią. Większość dni kończymy oddawanie krwi w tym samym czasie, więc znajdujemy się tutaj razem. Nie przeszkadza mi to. Jest jednym z niewielu ludzi w tym mieście, których towarzystwo trochę lubię.

"Słyszałaś, co cię zapytałem?" Ma ten głupkowaty uśmiech na twarzy, jakby już znał odpowiedź. Nie, oczywiście, że nie słyszałam, co mnie zapytał. Byłam w swoim własnym małym świecie, jak zwykle.

"Przepraszam." Wzruszam ramionami, zmęczenie, które noszę w kościach, zaczyna promieniować do mózgu. Oddałam tyle krwi w tym tygodniu, że prawdopodobnie sama jestem na wyczerpaniu.

"Pytałem, jak się czuje twoja matka dzisiaj rano," powtarza Lenny, przeczesując ciemne włosy ręką. Jest dużo wyższy ode mnie, więc muszę unieść głowę, żeby zobaczyć jego brązowe oczy. "Czuje się lepiej?"

Każdego dnia Lenny pyta mnie, jak się czuje moja matka, a każdego dnia mówię mu, że jest mniej więcej tak samo, może trochę gorzej. Dziś nie jest inaczej. Wzruszam ramionami. "Dużo kaszlała rano, ale nie wymiotowała, więc to coś."

"Dobrze. Może będzie mogła utrzymać chleb." Jest optymistą, coś co lubię w nim. Znamy się całe życie. Chodziliśmy razem do szkoły. Teraz, gdy mamy dziewiętnaście lat, oboje jesteśmy zobowiązani do pracy społecznej, aby pomóc naszym współobywatelom z Beotown lub znaleźć pracę. Trudno o stałą pracę w dzisiejszych czasach, a ja mam dwoje młodszych rodzeństwa i chorą matkę do opieki, więc pomagam w zbieraniu śmieci każdego ranka, zanim pójdę oddać krew. Wilkołaki mogą oddawać krew dużo częściej niż większość innych gatunków, ale to nadal wyczerpujące - dosłownie.

"Może mama utrzyma chleb," mówię w końcu, ale teraz jestem rozproszona nie tylko przez utratę życiowych płynów. Biorę głęboki oddech, próbując się uspokoić i nie czuć nudności, i znowu to czuję, jeszcze intensywniej teraz. Zwracam się do Lenny'ego, pytając, "Czy czujesz to?"

Unosi brew. "Czuć co? Wszystko, co czuję, to ty, Ainslee."

Przewracam oczami. „Więc czujesz pot, i ubrania, które nie były właściwie prane od miesięcy, bo nie stać nas na mydło?” Kręcę głową, przyciągając bliżej do siebie mój ciemnoniebieski płaszcz. Kiedyś należał do mojej matki. Nitki są tak cienkie, że miejscami są praktycznie przezroczyste, więc niewiele robi, żeby chronić przed jesiennym chłodem. Dobrze odżywione wilkołaki rzadko marzną. Ci na skraju głodu, jak większość mojej watahy, często są zziębnięci. Poza tym niewielu z nas potrafi się jeszcze przemieniać z tego samego powodu.

Nie, że jestem wystarczająco dorosła. Kiedy skończę dwadzieścia lat za kilka miesięcy, wtedy powinnam móc. Podobnie, będę mogła wyczuć zapach mojego partnera. Nie jestem pewna, czy to dobra rzecz, czy zła. Czy naprawdę chcę znaleźć prawdziwą miłość w tym nędznym świecie?

„Co czujesz?”

Moje myśli błądzą, kiedy jestem głodna, a teraz jestem wygłodniała. Nie jadłam od dwóch dni. Poza tym, wspominałam o utracie krwi?

Odwracam się, żeby spojrzeć na Lenego, zastanawiając się, jak nie wyczuł tego żelaznego, aluminiowego zapachu, który zabarwia każdy oddech, który wciągam. „Muszą być blisko.”

Linia przesuwa się do przodu, więc Leny gestem każe mi zrobić krok naprzód, co robię, cofając się, a potem czekam, aż odpowie. Kręci głową. „Nie sądzę.”

„Dlaczego nie? Zawsze się kręcą, próbując zobaczyć, co jeszcze mogą nam zabrać.” Obracam się, żeby stanąć przodem do linii trochę za szybko i robi mi się słabo. Leny kładzie rękę na moim ramieniu, żeby mnie ustabilizować. Nic nie czuję, tylko obojętność. Szkoda, bo to dobry chłopak. Słyszałam, jak niektóre dziewczyny w szkole mówiły o mrowieniu elektrycznym, kiedy dotykają ich pewni chłopcy, ale nigdy nie doświadczyłam czegoś takiego.

„Gdyby tu byli, burmistrz wysłałby wiadomość, żebyśmy zachowywali się jak najlepiej,” zauważa Leny. Prawdopodobnie ma rację. Ale były czasy, kiedy burmistrz Black nie miał wystarczająco dużo czasu, żeby nas ostrzec, że będziemy mieli gości.

Biorę kolejny głęboki oddech i wiem na pewno, że ich rodzaj jest wśród nas. Zbliżają się coraz bardziej. Kręcąc głową, postanawiam to puścić. Jeśli będę miała szczęście, nie zobaczę żadnego z nich. Nienawidzę większości ludzi w dzisiejszych czasach, ale bardziej niż cokolwiek innego nienawidzę ich, ludzi, którzy zrujnowali wszystko dla nas.

Wampiry.

Przesuwamy się znowu. Teraz jestem prawie przy drzwiach. Leny i ja stoimy w kolejce po chleb już prawie dwie godziny. Moje stopy są przemoczone. Jestem zmęczona i chcę wrócić do domu do mojej rodziny. Mama naprawdę nie radzi sobie z moim młodszym bratem i siostrą sama w dzisiejszych czasach, a mój ojczym pracuje w kopalniach.

„Przykro mi, Mildred, ale to tylko czterdzieści cztery vlady.” Piekarz, pan Laslo Black, brat burmistrza, Angusa Blacka, odprawia starą kobietę, która mieszka obok mnie. „Potrzebuję jeszcze jednego vlada.”

„Ale… Liczyłam je dziś rano, zanim wyszłam z domu.” Zaglądam przez drzwi i widzę, że pani Mildred jest na skraju łez. Musi mieć już około osiemdziesięciu lat, a krew może oddawać tylko raz w tygodniu. Kto wie, jak długo nie jadła niczego? Żadnych ogródków. Żadnego polowania. Wszystko to jest tu nielegalne, dzięki nim. Oddajemy krew, żeby kupić chleb, czasem mięso lub warzywa, ale rzadko. Rolnicy i hodowcy są ściśle kontrolowani przez gubernatorów, ludzi króla.

Wampiry.

„Nie wiem, ile vladów miałaś, kiedy wychodziłaś z domu, Mildred, ale teraz masz tylko czterdzieści cztery. Więc daj mi jeszcze jedną monetę, albo wynoś się stąd, starucho. Mam innych klientów.” Laslo wskazuje grubym palcem na drzwi, a wszyscy w kolejce między Mildred a mną milkną jak kamień. Jest ich czworo, trzech mężczyzn i jedna kobieta, wszyscy ludzie, których znam.

„Na pewno ktoś ma vlad, który może jej dać,” mruczę, odwracając się do Lenny'ego. Ja nie mam. Mam dokładnie czterdzieści pięć, wystarczająco, żeby kupić jeden bochenek chleba dla mojej matki i rodzeństwa. Ja zjem… coś innego. Nie ma nic innego, ale jakoś sobie poradzę.

Lenny kręci głową. Nikt inny też nie kwapi się, żeby pomóc.

„Lenny, masz go,” szepczę. On ma cztery osoby w rodzinie, które mogą oddać krew. Jego rodzice, on sam i jego starsza siostra. Żadnych małych dzieci. Żadnych chorych. Żadnych starszych. Musi mieć wystarczająco.

On wzrusza ramionami. „Muszę kupić cztery bochenki.”

„Masz go.” Patrzę na niego z wściekłością, szepcząc głośniej niż powinnam, jeśli naprawdę nie chcę, żeby reszta kolejki mnie usłyszała.

„Nie mogę być pewny.”

Kręcąc głową, odwracam się z powrotem i widzę, jak pani Mildred zbiera swoje monety, łzy spływają jej po twarzy, gdy wychodzi z piekarni.

Wściekłość pali moją duszę. Chcę krzyczeć na Laslo Blacka i jego korpulentną żonę Maude, która stoi za nim z zadowolonym wyrazem na swojej pulchnej twarzy, że oboje są parą dupków. Moje ręce zaciskają się po bokach, i przesuwam się o jedno miejsce w kolejce.

Nie mogę nic powiedzieć. Laslo ma kontrolę nad tym, kto dostaje chleb, a kto nie. Już mnie nie lubi, bo jego córka Olga i ja nigdy się nie dogadywaliśmy. Nie mogę pomóc, że zawsze była wyniosłą suką. Powiedziała swojemu ojcu, że nazwałam ją krową, co zrobiłam, ale tylko dlatego, że nadepnęła mi na stopę i to bolało.

Pan Carter wychodzi z piekarni z czterema bochenkami chleba, dwa dla niego, dwa dla jego żony, i myślę, że jest najwięcej szczęścia w całym Beotown.

Prawie moja kolej.

W środku piekarni czuję zapach ciepłego, świeżo upieczonego chleba. Inne wypieki zerkają na mnie zza lady, ale tylko bogaci mogą je kupić. Ludzie, którzy prowadzą to miejsce, jak burmistrz, i niektórzy rolnicy. Może szeryf. Reszta z nas tylko marzy o muffinach i duńskich ciastkach.

Przez zapach świeżo wypieczonego chleba, czuję delikatny zapach metalu i ignoruję go. Mam nadzieję, że Lenny ma rację. Oni tu nie są - czyż nie? Dupki, każdy z nich.

Teraz moja kolej. Laslo Czarny mruży swoje paciorkowate oczy na mnie. „Co chcesz, Asslee?”

On mnie prowokuje. Muszę to ignorować. „Jeden bochenek chleba, proszę pana.” Kładę monety na ladzie.

Dokładnie je liczy. To właśnie dlatego tak cholernie długo trwa kupienie bochenka chleba. Czasami nawet sprawdza monety, żeby upewnić się, że nie są fałszywe.

Gdy jest zadowolony, że nie oszukałam go moimi „fałszywymi” vladami, daje znak swojej korpulentnej żonie, żeby podała mi bochenek chleba. Biorę go od niej i zmuszam się do uśmiechu. „Dziękuję.”

„Uważaj na siebie, Panno Gray.” Laslo patrzy na mnie, jego łysa głowa błyszczy w przyćmionym świetle jego sklepu. „Nie lubię, gdy ludzie mają postawy w moim sklepie. Dobrze by było, gdybyś o tym pamiętała.”

Przełykam ślinę, wewnętrznie błagając się, żeby nie odpowiadać werbalnie. Ale nie mogę się powstrzymać. Słowa wymykają się z moich ust. „To Panna Bleiz, bardzo dziękuję. Miłego dnia, dupku.”

Jego oczy się rozszerzają, a jego policzki opadają. Jego usta całkowicie się otwierają, gdy walczy z jakąś odpowiedzią. Śpiesznie wychodzę z piekarni, Lenny jęczy za mną.

On wie. On wie, że całkowicie spieprzyłam, a moje usta znów wpędziły mnie w kłopoty. Jutro będę musiała błagać pana Czarnego, żeby dał mi chleb. Będę musiała udawać, że cierpię na jakąś okropną chorobę, która sprawia, że mówię szalone rzeczy.

Ale na razie mam chleb. Piękny, cudowny, świeżo wypieczony chleb. Pewnie, bochenek jest prawdopodobnie najmniejszy, jaki miał w sklepie, ale to chleb. To jedzenie. I jest moje. Wyobrażam sobie wyraz twarzy mamy, gdy go zobaczy, słyszę okrzyki Brocka i Sinead, gdy klaszczą w swoje małe ręce i sięgają po kawałek.

Wychodzę na mżawkę i zbliżam się do schodów prowadzących z chodnika przy piekarni na ulicę. Zbliżam się do rogu, uśmiech na twarzy, chleb trzymany wysoko w ręce. Widzę kilka bezpańskich psów oblizujących wargi. „Nie, to moje,” mówię im, przeskakując przez kałużę.

Zanim moja stopa dotknie ziemi, czuję uderzenie w ramię. Coś, albo ktoś, uderzył mnie w ramię. Moje wyciągnięte ramię. To, które trzyma chleb.

Wszystko dzieje się w zwolnionym tempie. Chleb wychodzi z papierowej osłonki, w której był owinięty. Widzę go na tle szarego nieba, patrzę, jak leci w stronę ziemi, krzyk niedowierzania zatrzymuje się w moim gardle.

Chleb, bochenek, na który tak ciężko pracowałam, żeby go kupić, wpada do kałuży, rozpryskując błotnistą wodę, gdy ląduje. Rzucam się na niego, myśląc, że może jakoś da się go uratować.

Ale w tym przypadku, psy są szybsze niż wilk, i w kilka sekund mój chleb znika.

Z przerażeniem szukam drania, który okradł moją rodzinę z naszego jedzenia.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

304k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Polowanie Alfy

Polowanie Alfy

469.3k Wyświetlenia · W trakcie · Ms.M
Każda dziewczyna w wieku osiemnastu lat, jeśli nie zostanie sparowana, jest zgłaszana do Polowania Alf. Hazel nie jest wyjątkiem i jako jedyna nie widzi w tym szansy na znalezienie silnego Alfy, który by się nią zaopiekował, lecz raczej jako ceremonię, która odbiera wolną wolę i wysyła cię do lasu, byś była ścigana jak jeleń.

Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.

Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Zemsta Opuszczonej Luny

Zemsta Opuszczonej Luny

329.1k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
– Jakie to troskliwe.

– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.

– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.

– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…

Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.

Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.

Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.

Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Alpha Leo i Serce Ognia

Alpha Leo i Serce Ognia

13.5k Wyświetlenia · Zakończone · Moonlight Muse
"Biegnij, mała wilczyco, jak najdalej, bo jeśli cię kiedykolwiek złapię, twoje najgorsze koszmary staną się rzeczywistością." Szepnął niebezpiecznie, jego uchwyt na mnie był boleśnie mocny.
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."


Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Miłość mojego oprawcy

Miłość mojego oprawcy

246.1k Wyświetlenia · Zakończone · Stacy Rush
Przez całe życie byliśmy sąsiadami i kiedy byliśmy dziećmi, najlepszymi przyjaciółmi. Teraz jest moim dręczycielem, który twierdzi, że należę do niego — żeby mógł mnie gnębić. Jest tylko jeden drobny problem: odkąd skończyłam szesnaście lat, jestem w nim zakochana. Od dwóch lat Jace Palmer torturuje mnie swoim okrucieństwem na korytarzach naszego liceum, ale jak mam sprawić, żeby przestał, skoro to właśnie te same zachowania podniecają mnie bardziej, niż powinny. Zwłaszcza kiedy przyciska mnie do szafki i szepcze: „Byłaś niegrzeczną dziewczynką, Ella”.

Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Syreny Mafii

Syreny Mafii

20.6k Wyświetlenia · Zakończone · black rose
„Jak to się nazywa, kiedy robię to?” zapytał Nixxon, przyciskając swoje usta do ust Vernona.

Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.

„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.

„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.


Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.

Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.

Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?

Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.

Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.

A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Swatka dla dzieci

Swatka dla dzieci

58.2k Wyświetlenia · Zakończone · Natalia Ruth
Zdradzona przez mojego ojca i przyrodnią siostrę, zostałam zmuszona do jednorazowej przygody z Charlesem Windsor. Uciekając z domu, wkrótce odkryłam, że noszę jego trojaczki.
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.2m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.9k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Dziewczyna, którą miliarder stracił

Dziewczyna, którą miliarder stracił

423.9k Wyświetlenia · W trakcie · sirenbeauty
Wybrał władzę zamiast niej. Teraz zaryzykuje wszystko, by ją odzyskać.

Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.

Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.

A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.

Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.

Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.

Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.

Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.

Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)