
Księżyc Godowy
loreleidelacruz · Zakończone · 202.6k słów
Wstęp
Rozdział 1
Ashlynn
Siedziałam w naszej ciężarówce Ford F350, ciągnącej za sobą przyczepę dla koni, z policzkiem przyciśniętym do zimnej szyby. Mama teraz prowadziła, dając mi chwilę wytchnienia, nucąc jakąś starą, country piosenkę. Nawet nie zwracałam uwagi, co to było. Byliśmy w drodze już od trzech dni. Trzy długie dni. Nie mogłam się doczekać, aż dotrzemy na miejsce.
Westchnęłam głośno i zwróciłam się do mamy: "Jak daleko jeszcze do postoju? Muszę do toalety."
Spojrzała na wskaźnik paliwa i na GPS na desce rozdzielczej. Wzruszyła ramionami: "Myślę, że jeszcze jakieś dwadzieścia minut do najbliższej stacji benzynowej. Dasz radę tyle wytrzymać? Czy mam się zatrzymać i znajdziesz jakiś krzak?" Uśmiechnęła się, wiedząc, że nie chcę "znaleźć krzaka". Zwłaszcza nie na nieznanym terenie.
"Mogę poczekać." Usiadłam prosto i sięgnęłam do radia, naciskając przycisk wysuwania płyty CD, którą miała włączoną.
"Hej," wyglądała na wkurzoną. "Słuchałam tego."
Wzruszyłam ramionami. "To mnie usypia. Potrzebujemy czegoś bardziej energicznego. Nie wiem, jak możesz słuchać tego przez całe godziny."
"Chodzi o to, moja droga córko, ŻEBYŚ spała." Uśmiechnęła się, ale nie dotarło to do jej oczu. Patrzyłam na mamę przez kilka minut. Wyglądała na zmęczoną. Wyglądała na napiętą. Ciągle zerkała w lusterka, zgaduję, że myślała, że ktoś nas śledzi. Miała swoje długie włosy spięte w kucyk, małe kosmyki jej brązowych loków opadały wokół twarzy. Moja mama była piękna. Zawsze była. Siniak na jej policzku był teraz prawie niewidoczny, bladożółty. Westchnęłam i odwróciłam wzrok, pocierając obolałe udo. Musimy tylko dotrzeć na miejsce, a będziemy bezpieczne.
Trzy Dni Wcześniej
Właśnie ukończyłam studia weterynaryjne. Byłam w domu z mamą w ciągu dnia, co było rzadkością, bo zazwyczaj byłam w szkole. Ale teraz skończyłam. Byłam Dr. Ashlyn Cane. Pracowałam nad swoim CV i przeglądałam oferty pracy dla weterynarzy w okolicy. Mama pochylała się nade mną, od czasu do czasu wyrażając swoje zdanie. Wiedziała więcej o tych miejscach niż ja. Była tu przez większość swojego życia.
Mój ojciec nie był w domu. Cieszyłem się. Był pijany przez większość czasu. Był głośny i apodyktyczny. Spędzał dużo czasu w barze, podrywając kelnerki i pijąc whisky jak wodę. Potrzeba było dużo alkoholu, żeby nasz rodzaj się upił. Wilkołaki miały wysoką tolerancję, ponieważ nasze metabolizmy były tak szybkie, że szybko go spalały. Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że Grady Cane (to był mój ojciec, ale rzadko nazywałem go tatą) pił około dwóch galonów whisky dziennie. Jego upojenie trwało zazwyczaj wystarczająco długo, by zaliczyć jakąś panienkę w barze, a potem wrócić do domu i trochę pobić moją mamę. Odsypiał to, a potem wstawał i szedł na nocną zmianę w tartaku. Moja opinia o moim ojcu była taka, że był kawałkiem gówna. Ale mama była z nim związana, więc czuła to przyciąganie, które sprawiało, że zostawała. Czuła też za każdym razem, kiedy ją zdradzał, ból w brzuchu. Czasami słyszałem, jak leżała w swoim pokoju i płakała. Nienawidziłem go.
Mama właśnie wyciągała obiad z piekarnika, kiedy pakowałem laptopa i papiery, żeby je odłożyć. Grady wtoczył się do kuchni, jego oczy natychmiast skierowały się na mnie. "Co ty tu, kurwa, robisz?" warknął.
"Um, mieszkam tutaj." Próbowałem dalej iść w stronę schodów, żeby udać się do swojego pokoju.
Warknął na mnie. Naprawdę warknął. Zatrzymałem się w miejscu, patrząc mu w oczy. Jego oczy były przekrwione, a zapach alkoholu był ciężki. Spojrzałem nerwowo na mamę, która postawiła pieczeń na blacie i odwróciła się do niego. "Grady, zostaw Ash w spokoju. Skończyła szkołę. Próbuje pracować nad swoim CV i znaleźć pracę. Teraz przygotujmy się do kolacji, zanim ostygnie." Jej głos był miękki, nieśmiały. Wiedziałem, że próbowała rozładować coś, czego nawet nie byłem do końca świadomy. Spojrzałem z powrotem na jego twarz, nadal na mnie patrzył. Nawet nie spojrzał w stronę mamy.
"Nie pierdol mi, co mam robić, Carolyn," przeniósł wzrok na moją matkę. Zrobiła krok w tył od blatu, zbliżając się do drugiego końca wyspy kuchennej. Stałem tam, sparaliżowany. Nie byłem pewien, co powinienem zrobić, ale w momencie, gdy rzucił się na mnie, przemieniłem się. Nie pozwolę mu nas skrzywdzić. Ponieważ był tak pijany, nie mógł się przemienić.
Grady musiał zdać sobie sprawę, co się dzieje, bo chwycił nóż kuchenny leżący na blacie i machnął nim w moją stronę, kiedy rzuciłem się na niego. Wbił mi go w nogę. Jęknąłem, gdy padłem na podłogę, krew sączyła się z mojej nogi. Natychmiast wróciłem do ludzkiej formy, naciskając na udo. Grady nigdy wcześniej mnie nie skrzywdził, ale też zazwyczaj nie byłem w domu w tym samym czasie co on.
Mama krzyknęła na niego, "Co ty, do cholery, robisz, Grady?" Leżałem na podłodze, trzymając nacisk na ranę, obserwując, jak zbliża się do mojej matki z groźnym wyrazem twarzy. Upuścił nóż na podłogę w momencie, gdy trafił w moją nogę. Spojrzałem na niego, a potem z powrotem na niego, jak zbliżał się do mojej matki.
Patrzyłem, jak Grady wbił pięść w twarz mojej matki. Był ogromny, a moja matka drobna, posłał ją do tyłu. Jej plecy uderzyły mocno w lodówkę, a ona osunęła się na podłogę. "Nie podnosisz na mnie głosu! To jest mój cholerny dom," syczał, plując jej w twarz. Mama siedziała tam z ręką przy oku. Po prostu siedziała, patrząc na podłogę, nie nawiązując kontaktu wzrokowego.
Byłem wściekły. Podniosłem nóż, chwyciłem telefon komórkowy i utykając wyszedłem tylnymi drzwiami. Zamierzałem zadzwonić do wujka. Był Alfą. Nasz dom znajdował się na samym skraju Ziemi Stada, najbliżej ludzkiego miasteczka, ale daleko od innych członków stada. Mój ojciec nigdy nie chciał być blisko innych członków stada. Lubił swoją prywatność. Przypuszczam, że po to, by mógł terroryzować moją matkę bez niczyjej wiedzy. Zwłaszcza Alfy.
Mieliśmy pięć akrów, pastwisko za domem, które było ogrodzone, i stajnię. Miałem dwa konie w stajni. Sam je wyszkoliłem, co było dla mnie powodem do dumy. Mój ojciec nienawidził, że jestem utalentowany w opiece nad zwierzętami. Zawsze robił uwagi, że dziwi się, że ktoś tak słaby jak ja potrafi oswoić jakiekolwiek zwierzę. Był dupkiem.
Utknąłem do stajni, wybierając numer wujka. Odpowiedział po pierwszym sygnale. "Hej Ash, słyszałem, że zdałeś! Gratulacje."
Jęknąłem, gdy uderzyłem nogą o płot, wspinając się przez niego. Usłyszał mnie. "Ash, co się dzieje?"
"Myślę, że musisz tu przyjechać jak najszybciej. Mój ojciec jest pijany. Dźgnął mnie w nogę i jest w środku z mamą. Uderzył ją w twarz." Zaczęłam płakać, coś, czego rzadko robiłem.
Mój wujek nie wiedział, że moja mama była maltretowana, nigdy nikomu nie mówiła. Wstydziła się. Unikała innych, gdy miała widoczne obrażenia. Kazała mi nigdy nie mówić wujkowi Tobiasowi. Tym razem, nie obchodziło mnie to. Mój ojciec musiał zapłacić. Usłyszałem, jak mój wujek odkłada słuchawkę, bez słowa. Wiedziałem, że to tylko kilka minut, zanim przyjedzie z kilkoma egzekutorami.
Mój wujek Tobias przybył pięć minut później, ze swoim Beta i trzema egzekutorami. Zobaczył mnie siedzącego na pastwisku, z plecami opartymi o słupek ogrodzenia, trzymającego nacisk na nogę. Prawie przestała krwawić. Potrzebowałem tylko kilku szwów, żeby nie została blizna, ale nie mogłem dotrzeć do stajni, żeby zabrać zestaw do szycia z biura. Drżałem w środku. Tobias dał znak swojemu Beta, żeby przyszedł mi z pomocą, podczas gdy sam udał się do domu, jeden z egzekutorów pozostał na zewnątrz, jego oczy zwrócone na mnie, a potem na drzwi, przez które właśnie przeszedł mój wujek.
Usłyszałem jakieś krzyki, ale nie mogłem zrozumieć, co mówili. Beta pomógł mi wstać i ruszyliśmy w stronę stodoły. Szybko oczyściłem ranę i założyłem kilka ciasnych szwów. Wyszliśmy na zewnątrz. Gdy szliśmy w stronę domu, nagle zobaczyłem, jak Grady zostaje wyrzucony prosto z drzwi na podwórko, a dwóch strażników było tuż za nim. Mój wujek wyszedł kilka minut później, niosąc moją matkę w ramionach. Jej cała twarz była zakrwawiona, warga rozcięta, a z czoła spływała strużka krwi. Słyszałem, jak cicho jęczy.
Strażnicy złapali Grady'ego za ramiona, podnosząc go. Trzeci strażnik zaczął okładać jego twarz pięściami. Mój wujek powiedział coś do nich, tak cicho, że nie mogłem tego usłyszeć. Oni tylko skinęli głowami, wrzucili Grady'ego na tył jednego z ich samochodów i odjechali. Mój wujek spojrzał na mnie ostro, nawiązując kontakt wzrokowy. "Ash, wsiadaj do samochodu teraz. Muszę zabrać twoją matkę do lekarza. Potem musimy poważnie porozmawiać." Szedł do samochodu, kładąc mamę na tylnym siedzeniu. Beta pomógł mi doczłapać do auta i wsiąść do tyłu, delikatnie kładąc głowę mamy na moich kolanach. Siedziała tam, cicho płacząc.
I tak właśnie opuściliśmy Północną Kalifornię i nasze piękne lasy sekwojowe. Oboje zostaliśmy opatrzeni w szpitalu, a potem usiedliśmy z moim wujkiem, gdy wykonał kilka telefonów. Zapytał mnie, czy sądzę, że dam radę prowadzić z moją nogą w takim stanie. Mogłem. To była moja lewa noga, a ciężarówka miała automatyczną skrzynię biegów. Wróciliśmy do domu, spakowaliśmy kilka rzeczy, załadowaliśmy moje konie i sprzęt, i ruszyliśmy w drogę, kierując się do Montany. Mieliśmy jechać gdzieś poza Great Falls. Gdybyśmy oboje byli w pełni sił, to była łatwa dwudniowa podróż. Ale musieliśmy częściej się zatrzymywać, żeby rany mogły się goić. Nie mogliśmy się przekształcać podczas podróży, to mogło być niebezpieczne. A przekształcanie było najszybszym sposobem na leczenie.
Nie miałem pojęcia, że mamy rodzinę w Montanie, ale okazało się, że mam tam jeszcze jednego wujka, i był on Alfą Stajni Samotnego Wilka w Montanie. Nazwa była oczywiście przykrywką, żeby ludzie się nie zorientowali. I rzeczywiście była to stadnina koni, co mnie bardzo cieszyło. Miałem być ich weterynarzem, ku mojemu zaskoczeniu. To była część układu, który wujek zawarł, żebyśmy mogli zacząć nowe życie. Nie chciał, żeby moja matka czuła się zawstydzona tym, co się stało, więc dał jej to, o co prosiła, pozwolił nam się przeprowadzić i zacząć od nowa.
Ostatnie Rozdziały
#204 Rozdział 201
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#203 Rozdział 200
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#202 Rozdział 199
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#201 Rozdział 198
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#200 Rozdział 197
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#199 Rozdział 196
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#198 Rozdział 195
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#197 Rozdział 194
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#196 Rozdział 193
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#195 Rozdział 192
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026
Może Ci się spodobać 😍
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?












