
Księżyc Godowy
loreleidelacruz · Zakończone · 201.7k słów
Wstęp
Rozdział 1
Ashlynn
Siedziałam w naszej ciężarówce Ford F350, ciągnącej za sobą przyczepę dla koni, z policzkiem przyciśniętym do zimnej szyby. Mama teraz prowadziła, dając mi chwilę wytchnienia, nucąc jakąś starą, country piosenkę. Nawet nie zwracałam uwagi, co to było. Byliśmy w drodze już od trzech dni. Trzy długie dni. Nie mogłam się doczekać, aż dotrzemy na miejsce.
Westchnęłam głośno i zwróciłam się do mamy: "Jak daleko jeszcze do postoju? Muszę do toalety."
Spojrzała na wskaźnik paliwa i na GPS na desce rozdzielczej. Wzruszyła ramionami: "Myślę, że jeszcze jakieś dwadzieścia minut do najbliższej stacji benzynowej. Dasz radę tyle wytrzymać? Czy mam się zatrzymać i znajdziesz jakiś krzak?" Uśmiechnęła się, wiedząc, że nie chcę "znaleźć krzaka". Zwłaszcza nie na nieznanym terenie.
"Mogę poczekać." Usiadłam prosto i sięgnęłam do radia, naciskając przycisk wysuwania płyty CD, którą miała włączoną.
"Hej," wyglądała na wkurzoną. "Słuchałam tego."
Wzruszyłam ramionami. "To mnie usypia. Potrzebujemy czegoś bardziej energicznego. Nie wiem, jak możesz słuchać tego przez całe godziny."
"Chodzi o to, moja droga córko, ŻEBYŚ spała." Uśmiechnęła się, ale nie dotarło to do jej oczu. Patrzyłam na mamę przez kilka minut. Wyglądała na zmęczoną. Wyglądała na napiętą. Ciągle zerkała w lusterka, zgaduję, że myślała, że ktoś nas śledzi. Miała swoje długie włosy spięte w kucyk, małe kosmyki jej brązowych loków opadały wokół twarzy. Moja mama była piękna. Zawsze była. Siniak na jej policzku był teraz prawie niewidoczny, bladożółty. Westchnęłam i odwróciłam wzrok, pocierając obolałe udo. Musimy tylko dotrzeć na miejsce, a będziemy bezpieczne.
Trzy Dni Wcześniej
Właśnie ukończyłam studia weterynaryjne. Byłam w domu z mamą w ciągu dnia, co było rzadkością, bo zazwyczaj byłam w szkole. Ale teraz skończyłam. Byłam Dr. Ashlyn Cane. Pracowałam nad swoim CV i przeglądałam oferty pracy dla weterynarzy w okolicy. Mama pochylała się nade mną, od czasu do czasu wyrażając swoje zdanie. Wiedziała więcej o tych miejscach niż ja. Była tu przez większość swojego życia.
Mój ojciec nie był w domu. Cieszyłem się. Był pijany przez większość czasu. Był głośny i apodyktyczny. Spędzał dużo czasu w barze, podrywając kelnerki i pijąc whisky jak wodę. Potrzeba było dużo alkoholu, żeby nasz rodzaj się upił. Wilkołaki miały wysoką tolerancję, ponieważ nasze metabolizmy były tak szybkie, że szybko go spalały. Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że Grady Cane (to był mój ojciec, ale rzadko nazywałem go tatą) pił około dwóch galonów whisky dziennie. Jego upojenie trwało zazwyczaj wystarczająco długo, by zaliczyć jakąś panienkę w barze, a potem wrócić do domu i trochę pobić moją mamę. Odsypiał to, a potem wstawał i szedł na nocną zmianę w tartaku. Moja opinia o moim ojcu była taka, że był kawałkiem gówna. Ale mama była z nim związana, więc czuła to przyciąganie, które sprawiało, że zostawała. Czuła też za każdym razem, kiedy ją zdradzał, ból w brzuchu. Czasami słyszałem, jak leżała w swoim pokoju i płakała. Nienawidziłem go.
Mama właśnie wyciągała obiad z piekarnika, kiedy pakowałem laptopa i papiery, żeby je odłożyć. Grady wtoczył się do kuchni, jego oczy natychmiast skierowały się na mnie. "Co ty tu, kurwa, robisz?" warknął.
"Um, mieszkam tutaj." Próbowałem dalej iść w stronę schodów, żeby udać się do swojego pokoju.
Warknął na mnie. Naprawdę warknął. Zatrzymałem się w miejscu, patrząc mu w oczy. Jego oczy były przekrwione, a zapach alkoholu był ciężki. Spojrzałem nerwowo na mamę, która postawiła pieczeń na blacie i odwróciła się do niego. "Grady, zostaw Ash w spokoju. Skończyła szkołę. Próbuje pracować nad swoim CV i znaleźć pracę. Teraz przygotujmy się do kolacji, zanim ostygnie." Jej głos był miękki, nieśmiały. Wiedziałem, że próbowała rozładować coś, czego nawet nie byłem do końca świadomy. Spojrzałem z powrotem na jego twarz, nadal na mnie patrzył. Nawet nie spojrzał w stronę mamy.
"Nie pierdol mi, co mam robić, Carolyn," przeniósł wzrok na moją matkę. Zrobiła krok w tył od blatu, zbliżając się do drugiego końca wyspy kuchennej. Stałem tam, sparaliżowany. Nie byłem pewien, co powinienem zrobić, ale w momencie, gdy rzucił się na mnie, przemieniłem się. Nie pozwolę mu nas skrzywdzić. Ponieważ był tak pijany, nie mógł się przemienić.
Grady musiał zdać sobie sprawę, co się dzieje, bo chwycił nóż kuchenny leżący na blacie i machnął nim w moją stronę, kiedy rzuciłem się na niego. Wbił mi go w nogę. Jęknąłem, gdy padłem na podłogę, krew sączyła się z mojej nogi. Natychmiast wróciłem do ludzkiej formy, naciskając na udo. Grady nigdy wcześniej mnie nie skrzywdził, ale też zazwyczaj nie byłem w domu w tym samym czasie co on.
Mama krzyknęła na niego, "Co ty, do cholery, robisz, Grady?" Leżałem na podłodze, trzymając nacisk na ranę, obserwując, jak zbliża się do mojej matki z groźnym wyrazem twarzy. Upuścił nóż na podłogę w momencie, gdy trafił w moją nogę. Spojrzałem na niego, a potem z powrotem na niego, jak zbliżał się do mojej matki.
Patrzyłem, jak Grady wbił pięść w twarz mojej matki. Był ogromny, a moja matka drobna, posłał ją do tyłu. Jej plecy uderzyły mocno w lodówkę, a ona osunęła się na podłogę. "Nie podnosisz na mnie głosu! To jest mój cholerny dom," syczał, plując jej w twarz. Mama siedziała tam z ręką przy oku. Po prostu siedziała, patrząc na podłogę, nie nawiązując kontaktu wzrokowego.
Byłem wściekły. Podniosłem nóż, chwyciłem telefon komórkowy i utykając wyszedłem tylnymi drzwiami. Zamierzałem zadzwonić do wujka. Był Alfą. Nasz dom znajdował się na samym skraju Ziemi Stada, najbliżej ludzkiego miasteczka, ale daleko od innych członków stada. Mój ojciec nigdy nie chciał być blisko innych członków stada. Lubił swoją prywatność. Przypuszczam, że po to, by mógł terroryzować moją matkę bez niczyjej wiedzy. Zwłaszcza Alfy.
Mieliśmy pięć akrów, pastwisko za domem, które było ogrodzone, i stajnię. Miałem dwa konie w stajni. Sam je wyszkoliłem, co było dla mnie powodem do dumy. Mój ojciec nienawidził, że jestem utalentowany w opiece nad zwierzętami. Zawsze robił uwagi, że dziwi się, że ktoś tak słaby jak ja potrafi oswoić jakiekolwiek zwierzę. Był dupkiem.
Utknąłem do stajni, wybierając numer wujka. Odpowiedział po pierwszym sygnale. "Hej Ash, słyszałem, że zdałeś! Gratulacje."
Jęknąłem, gdy uderzyłem nogą o płot, wspinając się przez niego. Usłyszał mnie. "Ash, co się dzieje?"
"Myślę, że musisz tu przyjechać jak najszybciej. Mój ojciec jest pijany. Dźgnął mnie w nogę i jest w środku z mamą. Uderzył ją w twarz." Zaczęłam płakać, coś, czego rzadko robiłem.
Mój wujek nie wiedział, że moja mama była maltretowana, nigdy nikomu nie mówiła. Wstydziła się. Unikała innych, gdy miała widoczne obrażenia. Kazała mi nigdy nie mówić wujkowi Tobiasowi. Tym razem, nie obchodziło mnie to. Mój ojciec musiał zapłacić. Usłyszałem, jak mój wujek odkłada słuchawkę, bez słowa. Wiedziałem, że to tylko kilka minut, zanim przyjedzie z kilkoma egzekutorami.
Mój wujek Tobias przybył pięć minut później, ze swoim Beta i trzema egzekutorami. Zobaczył mnie siedzącego na pastwisku, z plecami opartymi o słupek ogrodzenia, trzymającego nacisk na nogę. Prawie przestała krwawić. Potrzebowałem tylko kilku szwów, żeby nie została blizna, ale nie mogłem dotrzeć do stajni, żeby zabrać zestaw do szycia z biura. Drżałem w środku. Tobias dał znak swojemu Beta, żeby przyszedł mi z pomocą, podczas gdy sam udał się do domu, jeden z egzekutorów pozostał na zewnątrz, jego oczy zwrócone na mnie, a potem na drzwi, przez które właśnie przeszedł mój wujek.
Usłyszałem jakieś krzyki, ale nie mogłem zrozumieć, co mówili. Beta pomógł mi wstać i ruszyliśmy w stronę stodoły. Szybko oczyściłem ranę i założyłem kilka ciasnych szwów. Wyszliśmy na zewnątrz. Gdy szliśmy w stronę domu, nagle zobaczyłem, jak Grady zostaje wyrzucony prosto z drzwi na podwórko, a dwóch strażników było tuż za nim. Mój wujek wyszedł kilka minut później, niosąc moją matkę w ramionach. Jej cała twarz była zakrwawiona, warga rozcięta, a z czoła spływała strużka krwi. Słyszałem, jak cicho jęczy.
Strażnicy złapali Grady'ego za ramiona, podnosząc go. Trzeci strażnik zaczął okładać jego twarz pięściami. Mój wujek powiedział coś do nich, tak cicho, że nie mogłem tego usłyszeć. Oni tylko skinęli głowami, wrzucili Grady'ego na tył jednego z ich samochodów i odjechali. Mój wujek spojrzał na mnie ostro, nawiązując kontakt wzrokowy. "Ash, wsiadaj do samochodu teraz. Muszę zabrać twoją matkę do lekarza. Potem musimy poważnie porozmawiać." Szedł do samochodu, kładąc mamę na tylnym siedzeniu. Beta pomógł mi doczłapać do auta i wsiąść do tyłu, delikatnie kładąc głowę mamy na moich kolanach. Siedziała tam, cicho płacząc.
I tak właśnie opuściliśmy Północną Kalifornię i nasze piękne lasy sekwojowe. Oboje zostaliśmy opatrzeni w szpitalu, a potem usiedliśmy z moim wujkiem, gdy wykonał kilka telefonów. Zapytał mnie, czy sądzę, że dam radę prowadzić z moją nogą w takim stanie. Mogłem. To była moja lewa noga, a ciężarówka miała automatyczną skrzynię biegów. Wróciliśmy do domu, spakowaliśmy kilka rzeczy, załadowaliśmy moje konie i sprzęt, i ruszyliśmy w drogę, kierując się do Montany. Mieliśmy jechać gdzieś poza Great Falls. Gdybyśmy oboje byli w pełni sił, to była łatwa dwudniowa podróż. Ale musieliśmy częściej się zatrzymywać, żeby rany mogły się goić. Nie mogliśmy się przekształcać podczas podróży, to mogło być niebezpieczne. A przekształcanie było najszybszym sposobem na leczenie.
Nie miałem pojęcia, że mamy rodzinę w Montanie, ale okazało się, że mam tam jeszcze jednego wujka, i był on Alfą Stajni Samotnego Wilka w Montanie. Nazwa była oczywiście przykrywką, żeby ludzie się nie zorientowali. I rzeczywiście była to stadnina koni, co mnie bardzo cieszyło. Miałem być ich weterynarzem, ku mojemu zaskoczeniu. To była część układu, który wujek zawarł, żebyśmy mogli zacząć nowe życie. Nie chciał, żeby moja matka czuła się zawstydzona tym, co się stało, więc dał jej to, o co prosiła, pozwolił nam się przeprowadzić i zacząć od nowa.
Ostatnie Rozdziały
#203 Rozdział 201
Ostatnia Aktualizacja: 9/3/2025#202 Rozdział 200
Ostatnia Aktualizacja: 9/3/2025#201 Rozdział 199
Ostatnia Aktualizacja: 9/3/2025#200 Rozdział 198
Ostatnia Aktualizacja: 9/3/2025#199 Rozdział 197
Ostatnia Aktualizacja: 9/3/2025#198 Rozdział 196
Ostatnia Aktualizacja: 9/3/2025#197 Rozdział 195
Ostatnia Aktualizacja: 9/3/2025#196 Rozdział 194
Ostatnia Aktualizacja: 9/3/2025#195 Rozdział 193
Ostatnia Aktualizacja: 9/3/2025#194 Rozdział 192
Ostatnia Aktualizacja: 9/3/2025
Może Ci się spodobać 😍
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Moja Oznaczona Luna
„Tak.”
Wypuszcza powietrze, podnosi rękę i ponownie uderza mnie w nagi tyłek... mocniej niż wcześniej. Dyszę pod wpływem uderzenia. Boli, ale jest to takie gorące i seksowne.
„Zrobisz to ponownie?”
„Nie.”
„Nie, co?”
„Nie, Panie.”
„Dobra dziewczynka,” przybliża swoje usta, by pocałować moje pośladki, jednocześnie delikatnie je głaszcząc.
„Teraz cię przelecę,” sadza mnie na swoich kolanach w pozycji okrakiem. Nasze spojrzenia się krzyżują. Jego długie palce znajdują drogę do mojego wejścia i wślizgują się do środka.
„Jesteś mokra dla mnie, maleńka,” mówi z zadowoleniem. Rusza palcami w tę i z powrotem, sprawiając, że jęczę z rozkoszy.
„Hmm,” Ale nagle, jego palce znikają. Krzyczę, gdy moje ciało tęskni za jego dotykiem. Zmienia naszą pozycję w sekundę, tak że jestem pod nim. Oddycham płytko, a moje zmysły są rozproszone, oczekując jego twardości we mnie. Uczucie jest niesamowite.
„Proszę,” błagam. Chcę go. Potrzebuję tego tak bardzo.
„Więc jak chcesz dojść, maleńka?” szepcze.
O, bogini!
Życie Apphii jest ciężkie, od złego traktowania przez członków jej stada, po brutalne odrzucenie przez jej partnera. Jest sama. Pobita w surową noc, spotyka swojego drugiego szansowego partnera, potężnego, niebezpiecznego Lykańskiego Alfę, i cóż, czeka ją jazda życia. Jednak wszystko się komplikuje, gdy odkrywa, że nie jest zwykłym wilkiem. Dręczona zagrożeniem dla swojego życia, Apphia nie ma wyboru, musi stawić czoła swoim lękom. Czy Apphia będzie w stanie pokonać zło, które zagraża jej życiu i w końcu będzie szczęśliwa ze swoim partnerem? Śledź, aby dowiedzieć się więcej.
Ostrzeżenie: Treści dla dorosłych
Zabawa z Ogniem
„Wkrótce sobie porozmawiamy, dobrze?” Nie mogłam mówić, tylko wpatrywałam się w niego szeroko otwartymi oczami, podczas gdy moje serce biło jak oszalałe. Mogłam tylko mieć nadzieję, że to nie mnie szukał.
Althaia spotyka niebezpiecznego szefa mafii, Damiana, który zostaje zauroczony jej dużymi, niewinnymi zielonymi oczami i nie może przestać o niej myśleć. Althaia była ukrywana przed tym niebezpiecznym diabłem. Jednak los przyprowadził go do niej. Tym razem nie pozwoli jej już odejść.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Zakazane pragnienie króla Lykanów
Te słowa spłynęły okrutnie z ust mojego przeznaczonego-MOJEGO PARTNERA.
Odebrał mi niewinność, odrzucił mnie, dźgnął, a potem kazał zabić w naszą noc poślubną. Straciłam swoją wilczycę, pozostawiona w okrutnym świecie, by znosić ból sama...
Ale tej nocy moje życie przybrało inny obrót - obrót, który wciągnął mnie do najgorszego piekła możliwego.
Jednego momentu byłam dziedziczką mojego stada, a następnego - niewolnicą bezwzględnego Króla Lykanów, który był na skraju obłędu...
Zimny.
Śmiertelny.
Bez litości.
Jego obecność była samym piekłem.
Jego imię szeptem terroru.
Przyrzekł, że jestem jego, pożądana przez jego bestię; by zaspokoić, nawet jeśli miałoby to mnie złamać
Teraz, uwięziona w jego dominującym świecie, muszę przetrwać mroczne uściski Króla, który miał mnie owiniętą wokół palca.
Jednak w tej mrocznej rzeczywistości kryje się pierwotny los...
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Kontraktowa Żona Prezesa
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Narzeczona Wojennego Boga Alpha
Jednak Aleksander jasno określił swoją decyzję przed całym światem: „Evelyn jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek poślubię.”
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.
Uwodzenie Dona Mafii
Camila Rodriguez to rozpuszczona dziewiętnastolatka z dziewiczą cipką i ustami stworzonymi do grzechu. Kiedy zostaje wysłana, by zamieszkać pod dachem Alejandro Gonzaleza; króla mafii, zimnokrwistego zabójcy i człowieka, który kiedyś przysiągł ją chronić, dokładnie wie, czego chce. I nie jest to ochrona.
Chce 'Jego'.
Jego kontroli.
Jego zasad.
Jego rąk zaciskających się na jej gardle, gdy jęczy jego imię.
Ale Alejandro nie pieprzy się z dziewczynami takimi jak ona. Jest niebezpieczny, nietykalny i desperacko próbuje oprzeć się grzesznej małej kusicielce, która śpi zaledwie kilka kroków dalej, ubrana w jedwab i koronkę.
Szkoda, że Camila nie wierzy w zasady.
Nie wtedy, gdy może się pochylić i sprawić, że złamie każdą z nich.
A kiedy w końcu pęka, nie tylko ją pieprzy.
Łamie ją.
Mocno. Brutalnie. Bezlitośnie.
Dokładnie tak, jak chciała.












