
Miłość Lity do Alfy
Unlikely Optimist 🖤 · Zakończone · 178.2k słów
Wstęp
"KTO jej to zrobił?!" Andres zapytał ponownie, wciąż wpatrując się w dziewczynę.
Jej obrażenia ciemniały z każdą minutą.
Jej skóra wydawała się jeszcze bledsza w porównaniu do głębokich brązów i fioletów.
"Wezwałem lekarza. Myślisz, że to krwawienie wewnętrzne?"
Stace zwróciła się do Alexa, ale spojrzała z powrotem na Litę, "Była w porządku, znaczy zdenerwowana i posiniaczona, ale w porządku, wiesz. A potem nagle, zemdlała. Nic, co robiliśmy, nie mogło jej obudzić..."
"CZY KTOŚ MOŻE MI POWIEDZIEĆ, KTO JEJ TO ZROBIŁ?!"
Oczy Cole'a zmieniły kolor na głęboko czerwony, "To nie twoja cholernie sprawa! Czy ona jest teraz TWOJĄ partnerką?!"
"Widzisz, o to mi chodzi, gdyby miała TAKIEGO mężczyznę, który by ją chronił, może to by się nie wydarzyło," krzyknęła Stace, machając rękami w powietrzu.
"Stacey Ramos, będziesz zwracać się do swojego Alfy z należnym mu szacunkiem, czy to jasne?"
Alex warknął, jego lodowato niebieskie oczy wpatrywały się w nią.
Skinęła cicho głową.
Andres również lekko opuścił głowę, okazując uległość, "Oczywiście, że nie jest moją partnerką, Alfo, jednakże..."
"Jednakże co, Delto?!"
"Na ten moment, nie odrzuciłeś jej. To by znaczyło, że jest naszą Luną..."
Po nagłej śmierci brata, Lita postanawia zacząć nowe życie i przenosi się do Stanford, Kalifornia, ostatniego miejsca, gdzie mieszkał. Jest zdesperowana, by zerwać więzi z toksyczną rodziną i toksycznym byłym, który podąża za nią prosto do Kalifornii. Pochłonięta poczuciem winy i przegrywająca walkę z depresją, Lita decyduje się dołączyć do tego samego klubu walki, do którego należał jej brat. Szuka ucieczki, ale zamiast tego znajduje coś, co zmienia jej życie, gdy mężczyźni zaczynają zmieniać się w wilki. (Treści dla dorosłych i erotyka) Śledź autorkę na Instagramie @the_unlikelyoptimist
Rozdział 1
„Co ja do diabła robię?”
Lita wyszeptała te słowa do pustego samochodu. „To jest szaleństwo.” Potrząsając głową, przeciągnęła dłonie po ustach, mówiąc przez palce. „Zaraz się zabiję.”
Lita znalazła się w środku opuszczonego parku przemysłowego, który od dawna był porzucony, albo przynajmniej pozostawiony w swoim nędznym stanie. Przez przednią szybę samochodu widziała zrujnowane budynki i pokruszone fundamenty zaśmiecające tyły działek. Jej skóra napięła się, gdy wpatrywała się w najbliższy zniszczony budynek i rozważała wejście do środka. Jakby nie było wystarczająco dużo horrorów zaczynających się w ten sposób. A co gorsza, to miejsce było przynajmniej trzydzieści minut od głównej drogi, a Lita miała mniej niż godzinę do zachodu słońca.
Biorąc głęboki oddech, spojrzała na zdjęcie w swojej dłoni: grupa ludzi szczęśliwie pozująca przed tym samym budynkiem, na który teraz patrzyła. Tylko że na zdjęciu Lita nie widziała większego tła pustych biurowców i obdartego asfaltu. Nie mogła nawet zobaczyć drzwi wejściowych za ciałami ani zabitych deskami okien. Widząc to, mogłaby zrezygnować z tego głupiego pomysłu, a teraz było już za późno. Zaszła już za daleko, zaryzykowała zbyt wiele. Lita wpatrywała się w zdjęcie, przesuwając palcami po zagięciach, jakby to mogło naprawić postrzępiony obraz.
Westchnęła, składając zdjęcie jeszcze raz i chowając je w osłonie przeciwsłonecznej samochodu dla bezpieczeństwa. Lita przesunęła kciukiem po wewnętrznej stronie nadgarstka, zatrzymując się na tatuażu, który mówił myślisz, że masz wieczność, ale nie masz. Wciąż słyszała jego głos wypowiadający te słowa. I naprawdę potrzebowała teraz tej odwagi.
Zaciągając rękaw z powrotem, Lita sprawdziła się w lusterku i wysiadła z samochodu. Związała swoje czarne włosy w niechlujny kok, zmęczona zabawą z fryzurą sięgającą talii, a jej za duży strój—dresy i koszulka z długim rękawem zespołu—był teraz o trzy rozmiary za duży. Kiedy je kupiła kilka lat wcześniej, nie były tak ogromne, ale nawet jej obszerne ubrania nie mogły ukryć jej chudości. Wystarczyło spojrzeć na jej szyję lub nadgarstki, by to zobaczyć.
Nie było też nic do zrobienia z ciemnymi kręgami pod oczami ani bladą skórą. Pewnie, trochę korektora by pomogło, ale nie było na to czasu, a Lita nie sądziła, że ktokolwiek w środku doceniłby ją w makijażu. Lita wyglądała tak źle, jak się czuła, ale wcześniej wyglądała jeszcze gorzej, więc to musiało wystarczyć. Nie miała zamiaru nikogo tam zaimponować, z makijażem czy bez, więc autentyczność musiała wystarczyć.
Przechodząc przez parking, Lita przyglądała się pojazdom—mieszance przyzwoitych samochodów i gratów oraz kilku motocykli, które widziały lepsze dni. Z pewnością nie był to luksus, jakiego oczekiwaliby jej rodzice. Dobrze, pomyślała. Polubi to miejsce o odrobinę bardziej z tego powodu. Ciągnąc lekko zardzewiałe metalowe drzwi z głośnym skrzypieniem, Lita pogodziła się z faktem, że pieniądze mogą być jej jedynym atutem tutaj i zamierzała je wykorzystać.
W środku rozejrzała się po otwartym planie siłowni z oczekiwaniem. Nie wiedziała, czego się spodziewała, ale na pewno nie tego. Od momentu, gdy weszła do siłowni, powinna poczuć się lepiej, albo przynajmniej poczuć, że jej życie zmienia się na lepsze. Ale siłownia była po prostu siłownią i nic w niej magicznie jej nie naprawiło. Owszem, było to ładniejsze miejsce, niż się spodziewała, ale to niewiele znaczyło.
Mimo wszystko, coś można było powiedzieć o estetyce tego miejsca. Było wielkości magazynu, wystarczająco duże, aby pomieścić kilka równomiernie rozmieszczonych stref treningowych. Coś, co wyglądało na standardowy ring bokserski i ring z metalową klatką wokół, znajdowało się przy tylnej ścianie. Nigdy wcześniej nie widziała sprzętu bokserskiego z bliska, ale przypuszczała, że tak to wygląda. Była tam też strefa z grubymi matami obok innej sekcji z wiszącymi workami i workami z podstawami na podłodze. Widziała takie worki treningowe podczas swoich badań online. Najbliżej drzwi wejściowych, Lita zauważyła podwójną sekcję z maszynami do cardio i ciężarami. Pomimo surowego wyglądu zewnętrznego, wszystko wydawało się być stosunkowo nowe i dobrze utrzymane. Pomieszczenie pachniało wybielaczem i cytrynami, a jasne fluorescencyjne światła ujawniały, jak czysto wszystko wyglądało. Nawet betonowa podłoga była nieskazitelna, poza porysowanymi rowkami, które wyglądały, jakby ktoś przeciągał po niej meble.
Patrząc w górę, mogła dostrzec plamy rdzy i linie zacieków na odsłoniętych rurach. Naprawdę, wydawało się, że problemem był sam budynek. Gdyby miała zgadywać, Lita stwierdziła, że właściciel siłowni musiał ją remontować stopniowo. Mimo niedoskonałości, Lita czuła, że siłownia miała wspólnotową atmosferę, którą doceniała.
Ludzie byli inną historią. Mocno umięśnieni mężczyźni chodzili tam i z powrotem między sekcjami, wyglądając dokładnie tak imponująco, jak się spodziewała. Zmarszczone brwi i zaciśnięte usta śledziły jej spojrzenie, a sztywne, ale ciekawskie wyrazy twarzy były jedynym, co ją przywitało. Nic z tego nie sprawiało, że czuła się mile widziana. Czy mogła ich winić? Cicho porównywała się do wszystkich wysportowanych mężczyzn w siłowni i od razu zrozumiała, dlaczego patrzyli na nią podejrzliwie. To nie dlatego, że była kobietą, bo mogła dostrzec kilka kobiecych sylwetek w tylnej części sali. Nie, to dlatego, że wyglądała, jakby nigdy nie widziała wnętrza siłowni. Prawdę mówiąc, nie widziała, i to sprawiało, że czuła się bardzo nie na miejscu.
To był okropny pomysł, pomyślała znowu, cicho się karcąc. Jak miała ich przekonać, żeby pozwolili jej tu trenować, skoro wyglądała jak ludzki odpowiednik nowo narodzonego kociaka?
„Zgubiłaś się, dziewczyno?” Nagle zapytał krępy mężczyzna z krótkim jeżykiem, pojawiając się znikąd. Miał na sobie odciętą bluzę, która kończyła się na dole jego piersi, i parę nylonowych spodni treningowych. Oba elementy miały nazwę siłowni na sobie—co było szczerze mówiąc bez znaczenia. Było zdecydowanie za dużo widocznego męskiego brzucha, a mięśnie nie były ukryte. Lita przełknęła ślinę, starając się utrzymać wzrok na jego twarzy. Może był pracownikiem, ale mógł być też właścicielem. Mężczyzna szedł w jej stronę z tylnego pokoju, wycierając opalone czoło ręcznikiem. Ten ruch tylko podniósł jego półkoszulkę wyżej, a Lita przygryzła język.
Studiowała jego wyblakłe niebieskie oczy, ciemne brwi, które osłaniały jego szeroki nos i zwężone nozdrza. Nie mogła stwierdzić, czy subtelna opalenizna była naturalnym kolorem skóry, czy zasługą słońca. Tak czy inaczej, Lita zanotowała w myślach jego cechy, planując porównać go do zdjęcia w samochodzie, gdy wróci. Nigdy wcześniej nie widziała kogoś z taką ilością mięśni. Szeroki i masywny, z pewnością wyróżniał się w pomieszczeniu.
Nie był nieatrakcyjny, każdy mógł to zobaczyć, ale gdy szedł w jej stronę, Lita poczuła, że nie podoba jej się aura, którą emanował. Coś przytłaczającego wisiało w powietrzu między nimi. Jakby chciał ją zdominować swoją fizyczną groźbą, a jej ciało się buntowało. Gdy zbliżył się na kilka kroków, Lita zdała sobie sprawę, że był prawdopodobnie o cztery lub pięć cali wyższy od niej, a sposób, w jaki lekko rozstawiał ramiona, sprawiał, że wydawał się jeszcze większy. Ściana człowieka. Nie mogła powstrzymać się od automatycznego kroku w tył, gdy on zbliżył się na te ostatnie kilka cali.
„Powiedziałem... zgubiłaś się, dziewczyno?” zapytał ponownie, z czymś, co działo się z jego ustami. Nie był to dokładnie uśmiech, ale też nie grymas. Ta zuchwała twarz i sposób, w jaki wycierał kark ręcznikiem, sprawiły, że jej mięśnie niespodziewanie drgnęły. Czy ją drażnił, czy lekceważył? Po pierwsze, jej imię nie brzmiało dziewczyno, ale nie wydawało się, żeby go to obchodziło, a po drugie, jak miała odpowiedzieć na jego pytanie? Dlaczego zakładał, że się zgubiła? Nie było mowy, żeby ktoś przypadkowo trafił do siłowni ukrytej w głębi zalesionego obszaru. Musiała dokładnie wiedzieć, co tu jest, zanim spróbowała. Więc to nie było tak naprawdę pytanie, tylko obserwacja, jak bardzo tu nie pasowała.
To, jak Lita zareaguje na to lekceważenie, prawdopodobnie zadecyduje, jak daleko zajdzie ta interakcja, a ona potrzebowała, żeby poszło dobrze. Nie lubiła, gdy ktoś ją lekceważył, ale była przyzwyczajona do przełknięcia dumy na rzecz spokoju, zwłaszcza z takimi mężczyznami jak ten. Więc zrobiła to, i uśmiechnęła się delikatnie.
„Czy to jest Alpha’s?” zapytała Lita, jej głos brzmiał ciszej, niż zamierzała, i natychmiast odchrząknęła. Wyglądanie na zbyt słabą psychicznie nie pomoże jej tutaj, gdy jej ciało już zdradzało, jak fizycznie słaba była.
„Oczywiście,” wskazał na logo na swojej koszulce, „Co cię to obchodzi? Twój chłopak tu jest?”
„Co? Nie? Nie. Chcę tylko porozmawiać z właścicielem,” odparła Lita, wdzięczna, że jej głos nabrał trochę ostrości.
„Brzmisz, jakbyś nie była pewna, gdzie jest twój chłopak, dziewczyno. Co Alpha zrobił tym razem? Zapomniał do ciebie zadzwonić? Czasem tak bywa. To nie znaczy, że powinnaś pojawiać się w jego siłowni. Powinnaś przełknąć tę porażkę w prywatności, kochanie,” szydził mężczyzna, krzyżując ramiona na piersi. „Chociaż, jesteś trochę blada i chuda jak na jego zwykły gust... Masz jakieś specjalne umiejętności?”
„Masz na myśli kopanie dupków w jaja?” zapytała Lita, dając mu okropny uśmiech. Naprawdę zaczynał działać jej na nerwy, ale starała się na tym nie skupiać. Nie znała tych ludzi, a oni nie znali jej. Jego założenia nie miały znaczenia, pomyślała, zaciskając zęby.
Wydał humorystyczny dźwięk z tyłu gardła.
„Słuchaj,” westchnęła Lita, „Chcę porozmawiać z właścicielem, bo chcę dołączyć do siłowni—”
Głośny śmiech mężczyzny przerwał Lita. Śmiał się, jakby właśnie opowiedziała żart stulecia. I to ją paliło, wywołując nagły przypływ gniewu. Przyciągnął ciekawskie spojrzenia niektórych innych mężczyzn, gdy trzymał się za boki w napadzie śmiechu. Lita była o sekundę od zrujnowania swoich szans tutaj swoim ciętym językiem.
„Ty? Dołączyć do siłowni?” Wybuchł kolejną serią śmiechu. „Nie mogłabyś nawet—mam na myśli, czy kiedykolwiek podnosiłaś coś? Cokolwiek?” Dyszał. „Nawet nie będę pytał, czy kiedykolwiek rzuciłaś cios, ale, kochanie, prawdopodobnie nigdy nie przebiegłaś nawet jednego okrążenia.”
Lita spięła się, zmuszając się do uśmiechu, którego wcale nie czuła. Śmiał się z niej. Gorący, kłujący pot pojawił się na karku, gdy myślała o wszystkich sposobach, w jakie mogłaby go zniszczyć swoimi słowami. Ale nie mogła. Jeszcze nie. Nie dopóki nie porozmawia z właścicielem. Jeden. Dwa. Trzy. Cztery. Pięć. Lita liczyła w myślach, próbując się uspokoić. To była sztuczka, którą przysięgał jej brat, i była jedną z niewielu rzeczy, które przez lata okazały się pomocne.
„Czy możesz mnie po prostu zaprowadzić do właściciela, proszę?” Lita podniosła głos trochę, żeby mógł ją usłyszeć przez swoje ciężkie chichoty. Musiała się kontrolować. Jej matka desperacko starała się powstrzymać jej agresję, bo to nie było stosowne dla damy. Miała przepisane leki na zbyt silne impulsy. Ostatnio wydawało się, że cały czas tylko łykała tabletki.
„Cóż, nie zamierzam cię zaprowadzić do właściciela, panno-chcę-dołączyć-do-siłowni,” facet wydusił między westchnieniami po tak intensywnym śmiechu. „Nie lubi być przerywany. A poza tym, to nie jest siłownia do Insta-selfie czy cokolwiek, po co tu przyszłaś. To nie jest taka siłownia. To klub walki. Więc dlaczego nie wrócisz tam, skąd przyszłaś.” Zaczął się odwracać.
Lita zobaczyła czerwono. Przez ułamek sekundy czuła, że widzi czerwono, i to sprawiło, że warknęła, „Nie wyjdę, dopóki nie zobaczę właściciela.” Jej głos opadł niebezpiecznie nisko, nawet gdy jej wzrok się rozjaśnił.
Mężczyzna zatrzymał się, odwrócił do niej z napięciem w szczęce, „Jak nas znalazłaś? Nie reklamujemy się.”
„Znajomy mi o tym powiedział. Dał mi adres.”
Uniósł brew, „A kto to taki?” Sposób, w jaki wyprostował ramiona, sprawił, że twarz Lity zrobiła się gorąca. Nie ufał jej historii. Ledwo mogła powstrzymać pulsującą agresję. Było coraz gorzej, nie lepiej. To była siłownia, nie tajne stowarzyszenie. Co za różnica, od kogo dostała adres? Wyciągnęła tabletkę z kieszeni i połknęła ją, popijając wodą, żeby stłumić gniew.
„I jeszcze ćpunka? Nie ma mowy, kochanie, możesz się wynosić. Nie obchodzi mnie, kto dał ci adres ani dlaczego tu jesteś.”
„To jest na receptę na moje nerwy... i jestem pewna, że to nic innego niż to, co ty wstrzykujesz, żeby wyglądać tak,” powiedziała lodowato, wykonując ręką gest obejmujący jego sylwetkę. Nie umknęło jej jego zszokowane wyrażenie twarzy ani humorystyczny uśmiech, który ścigał zaskoczenie.
„O nie, mała damo, to wszystko naturalne,” mrugnął, a Lita mimowolnie przełknęła ślinę. Flirtowanie sprawiało, że jej skóra się jeżyła, bo zawsze oznaczało, że musiała chodzić na palcach. „W każdym razie,” przerwał jej myśli, „dzięki za wizytę, dałaś mi powód do śmiechu, zmykaj.”
Wciągnęła gwałtownie powietrze, wyprostowała się i wypaliła, „Ile?” Przez chwilę studiował jej twarz, niepewny, jak poważnie mówiła.
„Co masz na myśli, ile, słodycze?” To było lepsze niż dziewczyno, ale zdrobnienia nie były ulubioną rzeczą Lity, a on już kilka razy ją tak nazwał.
„Ile za roczne członkostwo?”
Ostatnie Rozdziały
#104 Rozdział bonusowy - Pierścienie i rzeczy
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#103 Rozdział bonusowy - Zapytaj ładnie
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#102 Rozdział bonusowy - New Kink odblokowany
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#101 Rozdział bonusowy- Podoba ci się to, co?
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#100 Rozdział bonusowy - nie mój problem
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#99 Rozdział bonusowy - rozczarowanie czeka
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#98 Rozdział bonusowy - Jabłko i drzewo
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#97 Rozdział bonusowy - Wszystkie rzeczy, które pachniała
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#96 Rozdział bonusowy - tęsknisz za mną?
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#95 Rozdział bonusowy - Uhonorowanie zmarłych
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.












