
Miłość Lity do Alfy
Unlikely Optimist 🖤 · Zakończone · 178.2k słów
Wstęp
"KTO jej to zrobił?!" Andres zapytał ponownie, wciąż wpatrując się w dziewczynę.
Jej obrażenia ciemniały z każdą minutą.
Jej skóra wydawała się jeszcze bledsza w porównaniu do głębokich brązów i fioletów.
"Wezwałem lekarza. Myślisz, że to krwawienie wewnętrzne?"
Stace zwróciła się do Alexa, ale spojrzała z powrotem na Litę, "Była w porządku, znaczy zdenerwowana i posiniaczona, ale w porządku, wiesz. A potem nagle, zemdlała. Nic, co robiliśmy, nie mogło jej obudzić..."
"CZY KTOŚ MOŻE MI POWIEDZIEĆ, KTO JEJ TO ZROBIŁ?!"
Oczy Cole'a zmieniły kolor na głęboko czerwony, "To nie twoja cholernie sprawa! Czy ona jest teraz TWOJĄ partnerką?!"
"Widzisz, o to mi chodzi, gdyby miała TAKIEGO mężczyznę, który by ją chronił, może to by się nie wydarzyło," krzyknęła Stace, machając rękami w powietrzu.
"Stacey Ramos, będziesz zwracać się do swojego Alfy z należnym mu szacunkiem, czy to jasne?"
Alex warknął, jego lodowato niebieskie oczy wpatrywały się w nią.
Skinęła cicho głową.
Andres również lekko opuścił głowę, okazując uległość, "Oczywiście, że nie jest moją partnerką, Alfo, jednakże..."
"Jednakże co, Delto?!"
"Na ten moment, nie odrzuciłeś jej. To by znaczyło, że jest naszą Luną..."
Po nagłej śmierci brata, Lita postanawia zacząć nowe życie i przenosi się do Stanford, Kalifornia, ostatniego miejsca, gdzie mieszkał. Jest zdesperowana, by zerwać więzi z toksyczną rodziną i toksycznym byłym, który podąża za nią prosto do Kalifornii. Pochłonięta poczuciem winy i przegrywająca walkę z depresją, Lita decyduje się dołączyć do tego samego klubu walki, do którego należał jej brat. Szuka ucieczki, ale zamiast tego znajduje coś, co zmienia jej życie, gdy mężczyźni zaczynają zmieniać się w wilki. (Treści dla dorosłych i erotyka) Śledź autorkę na Instagramie @the_unlikelyoptimist
Rozdział 1
„Co ja do diabła robię?”
Lita wyszeptała te słowa do pustego samochodu. „To jest szaleństwo.” Potrząsając głową, przeciągnęła dłonie po ustach, mówiąc przez palce. „Zaraz się zabiję.”
Lita znalazła się w środku opuszczonego parku przemysłowego, który od dawna był porzucony, albo przynajmniej pozostawiony w swoim nędznym stanie. Przez przednią szybę samochodu widziała zrujnowane budynki i pokruszone fundamenty zaśmiecające tyły działek. Jej skóra napięła się, gdy wpatrywała się w najbliższy zniszczony budynek i rozważała wejście do środka. Jakby nie było wystarczająco dużo horrorów zaczynających się w ten sposób. A co gorsza, to miejsce było przynajmniej trzydzieści minut od głównej drogi, a Lita miała mniej niż godzinę do zachodu słońca.
Biorąc głęboki oddech, spojrzała na zdjęcie w swojej dłoni: grupa ludzi szczęśliwie pozująca przed tym samym budynkiem, na który teraz patrzyła. Tylko że na zdjęciu Lita nie widziała większego tła pustych biurowców i obdartego asfaltu. Nie mogła nawet zobaczyć drzwi wejściowych za ciałami ani zabitych deskami okien. Widząc to, mogłaby zrezygnować z tego głupiego pomysłu, a teraz było już za późno. Zaszła już za daleko, zaryzykowała zbyt wiele. Lita wpatrywała się w zdjęcie, przesuwając palcami po zagięciach, jakby to mogło naprawić postrzępiony obraz.
Westchnęła, składając zdjęcie jeszcze raz i chowając je w osłonie przeciwsłonecznej samochodu dla bezpieczeństwa. Lita przesunęła kciukiem po wewnętrznej stronie nadgarstka, zatrzymując się na tatuażu, który mówił myślisz, że masz wieczność, ale nie masz. Wciąż słyszała jego głos wypowiadający te słowa. I naprawdę potrzebowała teraz tej odwagi.
Zaciągając rękaw z powrotem, Lita sprawdziła się w lusterku i wysiadła z samochodu. Związała swoje czarne włosy w niechlujny kok, zmęczona zabawą z fryzurą sięgającą talii, a jej za duży strój—dresy i koszulka z długim rękawem zespołu—był teraz o trzy rozmiary za duży. Kiedy je kupiła kilka lat wcześniej, nie były tak ogromne, ale nawet jej obszerne ubrania nie mogły ukryć jej chudości. Wystarczyło spojrzeć na jej szyję lub nadgarstki, by to zobaczyć.
Nie było też nic do zrobienia z ciemnymi kręgami pod oczami ani bladą skórą. Pewnie, trochę korektora by pomogło, ale nie było na to czasu, a Lita nie sądziła, że ktokolwiek w środku doceniłby ją w makijażu. Lita wyglądała tak źle, jak się czuła, ale wcześniej wyglądała jeszcze gorzej, więc to musiało wystarczyć. Nie miała zamiaru nikogo tam zaimponować, z makijażem czy bez, więc autentyczność musiała wystarczyć.
Przechodząc przez parking, Lita przyglądała się pojazdom—mieszance przyzwoitych samochodów i gratów oraz kilku motocykli, które widziały lepsze dni. Z pewnością nie był to luksus, jakiego oczekiwaliby jej rodzice. Dobrze, pomyślała. Polubi to miejsce o odrobinę bardziej z tego powodu. Ciągnąc lekko zardzewiałe metalowe drzwi z głośnym skrzypieniem, Lita pogodziła się z faktem, że pieniądze mogą być jej jedynym atutem tutaj i zamierzała je wykorzystać.
W środku rozejrzała się po otwartym planie siłowni z oczekiwaniem. Nie wiedziała, czego się spodziewała, ale na pewno nie tego. Od momentu, gdy weszła do siłowni, powinna poczuć się lepiej, albo przynajmniej poczuć, że jej życie zmienia się na lepsze. Ale siłownia była po prostu siłownią i nic w niej magicznie jej nie naprawiło. Owszem, było to ładniejsze miejsce, niż się spodziewała, ale to niewiele znaczyło.
Mimo wszystko, coś można było powiedzieć o estetyce tego miejsca. Było wielkości magazynu, wystarczająco duże, aby pomieścić kilka równomiernie rozmieszczonych stref treningowych. Coś, co wyglądało na standardowy ring bokserski i ring z metalową klatką wokół, znajdowało się przy tylnej ścianie. Nigdy wcześniej nie widziała sprzętu bokserskiego z bliska, ale przypuszczała, że tak to wygląda. Była tam też strefa z grubymi matami obok innej sekcji z wiszącymi workami i workami z podstawami na podłodze. Widziała takie worki treningowe podczas swoich badań online. Najbliżej drzwi wejściowych, Lita zauważyła podwójną sekcję z maszynami do cardio i ciężarami. Pomimo surowego wyglądu zewnętrznego, wszystko wydawało się być stosunkowo nowe i dobrze utrzymane. Pomieszczenie pachniało wybielaczem i cytrynami, a jasne fluorescencyjne światła ujawniały, jak czysto wszystko wyglądało. Nawet betonowa podłoga była nieskazitelna, poza porysowanymi rowkami, które wyglądały, jakby ktoś przeciągał po niej meble.
Patrząc w górę, mogła dostrzec plamy rdzy i linie zacieków na odsłoniętych rurach. Naprawdę, wydawało się, że problemem był sam budynek. Gdyby miała zgadywać, Lita stwierdziła, że właściciel siłowni musiał ją remontować stopniowo. Mimo niedoskonałości, Lita czuła, że siłownia miała wspólnotową atmosferę, którą doceniała.
Ludzie byli inną historią. Mocno umięśnieni mężczyźni chodzili tam i z powrotem między sekcjami, wyglądając dokładnie tak imponująco, jak się spodziewała. Zmarszczone brwi i zaciśnięte usta śledziły jej spojrzenie, a sztywne, ale ciekawskie wyrazy twarzy były jedynym, co ją przywitało. Nic z tego nie sprawiało, że czuła się mile widziana. Czy mogła ich winić? Cicho porównywała się do wszystkich wysportowanych mężczyzn w siłowni i od razu zrozumiała, dlaczego patrzyli na nią podejrzliwie. To nie dlatego, że była kobietą, bo mogła dostrzec kilka kobiecych sylwetek w tylnej części sali. Nie, to dlatego, że wyglądała, jakby nigdy nie widziała wnętrza siłowni. Prawdę mówiąc, nie widziała, i to sprawiało, że czuła się bardzo nie na miejscu.
To był okropny pomysł, pomyślała znowu, cicho się karcąc. Jak miała ich przekonać, żeby pozwolili jej tu trenować, skoro wyglądała jak ludzki odpowiednik nowo narodzonego kociaka?
„Zgubiłaś się, dziewczyno?” Nagle zapytał krępy mężczyzna z krótkim jeżykiem, pojawiając się znikąd. Miał na sobie odciętą bluzę, która kończyła się na dole jego piersi, i parę nylonowych spodni treningowych. Oba elementy miały nazwę siłowni na sobie—co było szczerze mówiąc bez znaczenia. Było zdecydowanie za dużo widocznego męskiego brzucha, a mięśnie nie były ukryte. Lita przełknęła ślinę, starając się utrzymać wzrok na jego twarzy. Może był pracownikiem, ale mógł być też właścicielem. Mężczyzna szedł w jej stronę z tylnego pokoju, wycierając opalone czoło ręcznikiem. Ten ruch tylko podniósł jego półkoszulkę wyżej, a Lita przygryzła język.
Studiowała jego wyblakłe niebieskie oczy, ciemne brwi, które osłaniały jego szeroki nos i zwężone nozdrza. Nie mogła stwierdzić, czy subtelna opalenizna była naturalnym kolorem skóry, czy zasługą słońca. Tak czy inaczej, Lita zanotowała w myślach jego cechy, planując porównać go do zdjęcia w samochodzie, gdy wróci. Nigdy wcześniej nie widziała kogoś z taką ilością mięśni. Szeroki i masywny, z pewnością wyróżniał się w pomieszczeniu.
Nie był nieatrakcyjny, każdy mógł to zobaczyć, ale gdy szedł w jej stronę, Lita poczuła, że nie podoba jej się aura, którą emanował. Coś przytłaczającego wisiało w powietrzu między nimi. Jakby chciał ją zdominować swoją fizyczną groźbą, a jej ciało się buntowało. Gdy zbliżył się na kilka kroków, Lita zdała sobie sprawę, że był prawdopodobnie o cztery lub pięć cali wyższy od niej, a sposób, w jaki lekko rozstawiał ramiona, sprawiał, że wydawał się jeszcze większy. Ściana człowieka. Nie mogła powstrzymać się od automatycznego kroku w tył, gdy on zbliżył się na te ostatnie kilka cali.
„Powiedziałem... zgubiłaś się, dziewczyno?” zapytał ponownie, z czymś, co działo się z jego ustami. Nie był to dokładnie uśmiech, ale też nie grymas. Ta zuchwała twarz i sposób, w jaki wycierał kark ręcznikiem, sprawiły, że jej mięśnie niespodziewanie drgnęły. Czy ją drażnił, czy lekceważył? Po pierwsze, jej imię nie brzmiało dziewczyno, ale nie wydawało się, żeby go to obchodziło, a po drugie, jak miała odpowiedzieć na jego pytanie? Dlaczego zakładał, że się zgubiła? Nie było mowy, żeby ktoś przypadkowo trafił do siłowni ukrytej w głębi zalesionego obszaru. Musiała dokładnie wiedzieć, co tu jest, zanim spróbowała. Więc to nie było tak naprawdę pytanie, tylko obserwacja, jak bardzo tu nie pasowała.
To, jak Lita zareaguje na to lekceważenie, prawdopodobnie zadecyduje, jak daleko zajdzie ta interakcja, a ona potrzebowała, żeby poszło dobrze. Nie lubiła, gdy ktoś ją lekceważył, ale była przyzwyczajona do przełknięcia dumy na rzecz spokoju, zwłaszcza z takimi mężczyznami jak ten. Więc zrobiła to, i uśmiechnęła się delikatnie.
„Czy to jest Alpha’s?” zapytała Lita, jej głos brzmiał ciszej, niż zamierzała, i natychmiast odchrząknęła. Wyglądanie na zbyt słabą psychicznie nie pomoże jej tutaj, gdy jej ciało już zdradzało, jak fizycznie słaba była.
„Oczywiście,” wskazał na logo na swojej koszulce, „Co cię to obchodzi? Twój chłopak tu jest?”
„Co? Nie? Nie. Chcę tylko porozmawiać z właścicielem,” odparła Lita, wdzięczna, że jej głos nabrał trochę ostrości.
„Brzmisz, jakbyś nie była pewna, gdzie jest twój chłopak, dziewczyno. Co Alpha zrobił tym razem? Zapomniał do ciebie zadzwonić? Czasem tak bywa. To nie znaczy, że powinnaś pojawiać się w jego siłowni. Powinnaś przełknąć tę porażkę w prywatności, kochanie,” szydził mężczyzna, krzyżując ramiona na piersi. „Chociaż, jesteś trochę blada i chuda jak na jego zwykły gust... Masz jakieś specjalne umiejętności?”
„Masz na myśli kopanie dupków w jaja?” zapytała Lita, dając mu okropny uśmiech. Naprawdę zaczynał działać jej na nerwy, ale starała się na tym nie skupiać. Nie znała tych ludzi, a oni nie znali jej. Jego założenia nie miały znaczenia, pomyślała, zaciskając zęby.
Wydał humorystyczny dźwięk z tyłu gardła.
„Słuchaj,” westchnęła Lita, „Chcę porozmawiać z właścicielem, bo chcę dołączyć do siłowni—”
Głośny śmiech mężczyzny przerwał Lita. Śmiał się, jakby właśnie opowiedziała żart stulecia. I to ją paliło, wywołując nagły przypływ gniewu. Przyciągnął ciekawskie spojrzenia niektórych innych mężczyzn, gdy trzymał się za boki w napadzie śmiechu. Lita była o sekundę od zrujnowania swoich szans tutaj swoim ciętym językiem.
„Ty? Dołączyć do siłowni?” Wybuchł kolejną serią śmiechu. „Nie mogłabyś nawet—mam na myśli, czy kiedykolwiek podnosiłaś coś? Cokolwiek?” Dyszał. „Nawet nie będę pytał, czy kiedykolwiek rzuciłaś cios, ale, kochanie, prawdopodobnie nigdy nie przebiegłaś nawet jednego okrążenia.”
Lita spięła się, zmuszając się do uśmiechu, którego wcale nie czuła. Śmiał się z niej. Gorący, kłujący pot pojawił się na karku, gdy myślała o wszystkich sposobach, w jakie mogłaby go zniszczyć swoimi słowami. Ale nie mogła. Jeszcze nie. Nie dopóki nie porozmawia z właścicielem. Jeden. Dwa. Trzy. Cztery. Pięć. Lita liczyła w myślach, próbując się uspokoić. To była sztuczka, którą przysięgał jej brat, i była jedną z niewielu rzeczy, które przez lata okazały się pomocne.
„Czy możesz mnie po prostu zaprowadzić do właściciela, proszę?” Lita podniosła głos trochę, żeby mógł ją usłyszeć przez swoje ciężkie chichoty. Musiała się kontrolować. Jej matka desperacko starała się powstrzymać jej agresję, bo to nie było stosowne dla damy. Miała przepisane leki na zbyt silne impulsy. Ostatnio wydawało się, że cały czas tylko łykała tabletki.
„Cóż, nie zamierzam cię zaprowadzić do właściciela, panno-chcę-dołączyć-do-siłowni,” facet wydusił między westchnieniami po tak intensywnym śmiechu. „Nie lubi być przerywany. A poza tym, to nie jest siłownia do Insta-selfie czy cokolwiek, po co tu przyszłaś. To nie jest taka siłownia. To klub walki. Więc dlaczego nie wrócisz tam, skąd przyszłaś.” Zaczął się odwracać.
Lita zobaczyła czerwono. Przez ułamek sekundy czuła, że widzi czerwono, i to sprawiło, że warknęła, „Nie wyjdę, dopóki nie zobaczę właściciela.” Jej głos opadł niebezpiecznie nisko, nawet gdy jej wzrok się rozjaśnił.
Mężczyzna zatrzymał się, odwrócił do niej z napięciem w szczęce, „Jak nas znalazłaś? Nie reklamujemy się.”
„Znajomy mi o tym powiedział. Dał mi adres.”
Uniósł brew, „A kto to taki?” Sposób, w jaki wyprostował ramiona, sprawił, że twarz Lity zrobiła się gorąca. Nie ufał jej historii. Ledwo mogła powstrzymać pulsującą agresję. Było coraz gorzej, nie lepiej. To była siłownia, nie tajne stowarzyszenie. Co za różnica, od kogo dostała adres? Wyciągnęła tabletkę z kieszeni i połknęła ją, popijając wodą, żeby stłumić gniew.
„I jeszcze ćpunka? Nie ma mowy, kochanie, możesz się wynosić. Nie obchodzi mnie, kto dał ci adres ani dlaczego tu jesteś.”
„To jest na receptę na moje nerwy... i jestem pewna, że to nic innego niż to, co ty wstrzykujesz, żeby wyglądać tak,” powiedziała lodowato, wykonując ręką gest obejmujący jego sylwetkę. Nie umknęło jej jego zszokowane wyrażenie twarzy ani humorystyczny uśmiech, który ścigał zaskoczenie.
„O nie, mała damo, to wszystko naturalne,” mrugnął, a Lita mimowolnie przełknęła ślinę. Flirtowanie sprawiało, że jej skóra się jeżyła, bo zawsze oznaczało, że musiała chodzić na palcach. „W każdym razie,” przerwał jej myśli, „dzięki za wizytę, dałaś mi powód do śmiechu, zmykaj.”
Wciągnęła gwałtownie powietrze, wyprostowała się i wypaliła, „Ile?” Przez chwilę studiował jej twarz, niepewny, jak poważnie mówiła.
„Co masz na myśli, ile, słodycze?” To było lepsze niż dziewczyno, ale zdrobnienia nie były ulubioną rzeczą Lity, a on już kilka razy ją tak nazwał.
„Ile za roczne członkostwo?”
Ostatnie Rozdziały
#104 Rozdział bonusowy - Pierścienie i rzeczy
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#103 Rozdział bonusowy - Zapytaj ładnie
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#102 Rozdział bonusowy - New Kink odblokowany
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#101 Rozdział bonusowy- Podoba ci się to, co?
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#100 Rozdział bonusowy - nie mój problem
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#99 Rozdział bonusowy - rozczarowanie czeka
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#98 Rozdział bonusowy - Jabłko i drzewo
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#97 Rozdział bonusowy - Wszystkie rzeczy, które pachniała
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#96 Rozdział bonusowy - tęsknisz za mną?
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#95 Rozdział bonusowy - Uhonorowanie zmarłych
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












