Należąc do Lockharta

Należąc do Lockharta

Veejay · Zakończone · 243.8k słów

265
Gorące
25.3k
Wyświetlenia
900
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Zawsze się zastanawiałam, czy przypadkiem nie jestem przeklęta od urodzenia, bo pech, który mnie prześladuje, bywa tak absurdalny, że aż zakrawa na nadprzyrodzone.

Ludzie nazywają mnie komputerowym geniuszem, ale mój prawdziwy talent to coś, czego nikt nie widzi. Mówią, że jestem piękna, a ja i tak chowam to pod wielkimi jak po starszej siostrze ubraniami i całym górami kompleksów.

Po tym, jak kopnęłam w tyłek mojego zdradzającego chłopaka, jedyną stałą rzeczą w moim życiu została moja wysysająca duszę robota… dopóki i tego nie straciłam. A człowiek odpowiedzialny? Theron Lockhart.

Mój licealny prześladowca nie tylko wrócił — wrócił jako nowy prezes mojej firmy. A jego pierwszy „genialny” ruch zarządczy? Wywalić mnie i cały mój dział, jakby historia złośliwie postanowiła odegrać się na mnie jeszcze raz, tylko mocniej.

Nie poznał mnie, co powinno przynieść ulgę. Ale los najwyraźniej wciąż miał ochotę ciągnąć mnie za nos.

W jednej chwili ratował mnie przed spotkaniem z moim ex. W następnej po firmie poszła plotka: że jestem jego dziewczyną. A potem role się odwróciły, bo Theron musiał uniknąć skandalu, a ja byłam dla niego najlepszą opcją.

— Podaj swoją cenę — powiedział, a ten arogancki uśmieszek nawet mu nie drgnął.

— Chcesz z powrotem swoją pracę?

Nie zawahałam się ani sekundy.

— Zrób mnie dyrektorką. Dopiero wtedy będę udawać twoją kochającą dziewczynę.

Myślałam, że parsknie śmiechem. Nie spodziewałam się, że powie „tak”.

— Umowa stoi — odparł, wbijając we mnie wzrok.

— Tylko pamiętaj, Amaris Kennerly: kiedy podpiszesz ten kontrakt, należysz do mnie.

Rozdział 1

„To musi być jakiś koszmar” — mruknęłam pod nosem, kiedy przeszłam przez obrotowe drzwi do holu recepcyjnego.

Półkole moich współpracowników stało ściśnięte wokół mojego byłego chłopaka, a na ich twarzach przyklejone były uśmiechy, gdy robił teatrzyk z wręczania zaproszeń ślubnych. Gratulowali mu, jakby właśnie dostał Nobla, pompując ego, które kiedyś, głupia ja, sama karmiłam. Wyglądał na zadowolonego z siebie w szarym, szytym na miarę garniturze, który ewidentnie kosztował więcej, niż mógłby wyłożyć, chyba że jego bogata narzeczona pokryła rachunek — co prawie na pewno było prawdą.

Twarz miał świeżo ogoloną, popielaty blond zaczesany gładko do tyłu, a nawet paznokcie lśniły od manicure z aptekarską wręcz dokładnością. Chodząca, gadająca metamorfoza. Oczywiście na koszt jego absurdalnie bogatej przyszłej żony. Nienawidziłam go już wcześniej, ale teraz? Odraza wystrzeliła mi w kosmos.

Mrucząc kolejne przekleństwo, odbiłam w prawo i przykleiłam się do ściany, próbując wtopić się w cień, zanim ten nadęty bufon mnie zauważy. Ostatnie, czego potrzebowałam, to dokładać jeszcze cegiełkę do jego ego, już i tak napompowanego przez tłum.

— Ami! — zawołał, przeciągając moje imię jak dzwonek na następną rundę na boksie. Szczerze? To nie było dalekie od prawdy.

Od trzech miesięcy krążyliśmy wokół siebie, przerzucając się słownymi kuksańcami. A to? To był jego celowany strzał na ostateczny nokaut.

Zastygłam, aż nazbyt świadoma dziesiątek spojrzeń, które teraz wypalały mi plecy. Z zaciśniętymi zębami odwróciłam się i przykleiłam do twarzy kruchy uśmiech. — Ansel. Cóż za wykwintnie okropna niespodzianka.

Wypuścił suche chichnięcie i ruszył w moją stronę, trzymając w dłoni zaproszenie. — Och, Ami. Daj spokój z tą szopką. — Machnął ręką z takim lekceważeniem, jakbym była dowcipem, który już dawno mu się znudził. Krew zaczęła mi buzować. — Wiem, że nadal mnie chcesz. Musisz tylko pogodzić się z tym, że to nie twoja liga.

Zacisnęłam pięści wzdłuż ciała. Chęć, żeby przywalić mu w tę zadowoloną mordę, stawała się niebezpiecznie realna. — Chcę cię z powrotem? Ty się w ogóle słyszysz? Kto, do cholery, chciałby zdradzającego, manipulującego—

— Nie róbmy dramatu, kochanie. — Uciął mi, wsadzając dłoń na kilka centymetrów od mojej twarzy i zmuszając mnie, żebym się cofnęła. — Co było, minęło. — Wyciągnął zaproszenie ślubne. — Weź to jako gałązkę oliwną.

Gałązka oliwna, jasne. Ta cała „zgoda” była jak plaster na złamaną nogę. To nie była żadna propozycja pokoju. On chciał mnie tam mieć, żebym mogła patrzeć, jak paraduje ze swoją dziedziczką jak z trofeum. Chciał mi wetrzeć w twarz, że on „awansował”, a ja zostałam w tyle.

Stado soczystych przekleństw cisnęło mi się na język, ale zanim zdążyłam je wypluć, napięcie przeciął głos za moimi plecami.

— Ona będzie — oznajmiła Romilly, a jej głos był ostry i niewzruszony. Stanęła obok mnie, wpatrzona w Ansela, a swoje kręcone brązowe włosy przerzuciła pewnie przez jedno ramię. Jedną rękę oparła na biodrze jak rewolwerowiec przed pojedynkiem. — Przyjmuje twoje zaproszenie.

Odwróciłam się do niej z szeroko otwartymi oczami. — Romilly, co ty, do cholery, wyprawiasz? — syknęłam.

Puściła do mnie oko, nie odrywając wzroku od Ansela. — Ja też idę — dodała. — Tylko dopilnuj, żeby nasze zaproszenia były z osobą towarzyszącą.

Brwi Ansela uniosły się w rozbawieniu. — Osoba towarzysząca? Mam uwierzyć, że ona — dźgnął palcem w moją stronę — ma kogoś?

Otworzyłam usta, ale Romilly mnie ubiegła. — Ma. — Jej głos ani drgnął. — Pójdzie ze swoim chłopakiem.

Stałam jak wryta, niezdolna wydusić z siebie choćby jednego słowa, kiedy Ansel parsknął niedowierzająco.

— No, to się zapowiada ciekawie. — Wcisnął zaproszenia w ręce Romilly, obrócił się na pięcie i zanim mój mózg zdążył nadążyć, z nonszalanckim krokiem wrócił do swojej paczki współpracowników.

Gorąco uderzyło mi do policzków nie ze wstydu, tylko ze złości. Chwyciłam pasek torby Romilly i szarpnęłam ją do najbliższej klatki schodowej.

— Co ty, do diabła, wyprawiasz, Romilly? — wydarłam się na pół szeptem, na pół krzykiem.

Przewróciła oczami, jakby ją to w ogóle nie ruszało.

— Wyluzuj. Czas, żebyś pokazała mu, że nie boisz się stanąć z nim twarzą w twarz.

Zrobiłam wielkie oczy.

— Dając mu idealną okazję, żeby mnie upokorzyć?

Spojrzała na mnie znacząco.

— Kiedy ostatnio miałaś na sobie prawdziwy makijaż i sukienkę? I nie, krem BB i pomadka ochronna się nie liczą. Tak samo jak ta za duża bluza, w którą praktycznie się wprowadziłaś.

Wyrwał mi się słaby, bezradny chichot.

— Nosiłam sukienki, kiedy z nim byłam.

— A potem złamał ci serce i przestałaś. — Jej uśmieszek był irytująco pewny siebie. — Przyznaj, Ami. Pozwoliłaś mu wygrać.

Złość we mnie skoczyła jak iskra.

— To nie jest żadna pieprzona gra.

— Jest — odbiła. Jej wzrok przejechał po moim dzisiejszym „wydaniu”: niechlujny kok, sprana kurtka, prastary żółty T-shirt, szara spódnica do kostek i zdarte trampki. — I grasz tak, jakbyś chciała przegrać. Czas zmienić zasady.

Otworzyłam usta, żeby się kłócić, ale ona obróciła się na pięcie i ruszyła w dół schodów. Poszłam za nią, kipiąc. Jak niby miałam „oddać”? Ansel żenił się z kimś z królewskich sfer, a ja kurczowo trzymałam się emocjonalnych odłamków i rachunków opłacanych na styk.

Jedyne, co jako tako trzymało mnie w pionie, to praca. Praca w Lockhart Digital Entertainment zawsze była marzeniem, nawet jeśli utknęłam w najgorszym dziale, jaki można sobie wyobrazić, przy biurku zakopanym w piwnicy.

Ansel, który nie potrafił sklecić porządnego zdania bez potknięcia, jakimś cudem wylądował na stanowisku kierowniczym dosłownie znikąd. Oczarował rekrutera, cyk — i proszę, pan menedżer. A ja nawet nie byłam pewna, jak właściwie brzmi mój tytuł.

Westchnęłam i powlokłam się za Romilly korytarzem do naszego biura — oficjalnie nazywało się Działem Weryfikacji Danych, a nieoficjalnie: Pokoikiem Recyklingu. Dnie spędzałyśmy na przeglądaniu odrzuconych albo ledwo żywych projektów. Glamour? Żaden. Konieczne do przetrwania? Jak najbardziej.

Pchnęłam drzwi i weszłam do ciasnego pokoju, gdzie pięć biurek upchnięto jedno przy drugim. Reszta zespołu już była na miejscu. Przeszłam do swojego stanowiska, włączyłam komputer i dopiero wtedy zauważyłam ten przytłaczający bezruch.

Tallis Montclair, nasza liderka, stała przy swoim biurku i była blada jak ściana. Uśmiechnęła się do nas z zaciśniętymi wargami.

— Co się dzieje? — zapytałam ostrożnie.

— Słyszeliście, że mamy nowego prezesa… prawda? — zapytała.

Rzadko nadążałam za firmową polityką, ale Romilly weszła jej w słowo:

— Ta, słyszałam. Syn pana Jaretha Lockharta przejął stery. Podobno jest strasznie przystojny — dodała z rozmarzonym tonem.

Tallis wydała z siebie wysoki, odrobinę histeryczny śmiech.

— Tak, cóż. Pan Theron Lockhart jest… atrakcyjny, owszem.

Żołądek mi opadł na dźwięk tego imienia. Nie. To nie mógł być ten Theron Lockhart. Ten, który zamienił moje licealne lata w koszmar. Czy mógł?

Tallis wciągnęła powietrze drżąco.

— W każdym razie wprowadził pewne… zmiany.

Zawiesiła głos, przełknęła ślinę, a potem powiedziała słowa, których nikt nie chciał usłyszeć.

— Wszyscy zostaliśmy zwolnieni.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

707.7k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

595.4k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

421.2k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

734.7k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

396.2k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

758.9k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

424.4k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

3.4m Wyświetlenia · Zakończone · Charlotte Morgan
"Przykro mi, pani Parker. Nie udało nam się uratować dziecka."

Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"

"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.

Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"

Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.

Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.

Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.


Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.

Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.

Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?

Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

270.2k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?