
Nie Porwał Mnie. Nie Dokładnie
clintoneditss · W trakcie · 235.2k słów
Wstęp
Chciałabym powiedzieć, że moja pierwsza reakcja była odważna, ale to była głównie panika. Wepchnięto mnie do ogromnej kamiennej rezydencji — takiej ze złotymi kolumnami i żyrandolami wielkości samochodów. Jeśli już ktoś ma mnie porwać, to szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś odrobinę mniej... kosztownego.
Zaciągnięto mnie do pokoju pełnego przerażających mężczyzn w garniturach. Wtedy wszedł on. Adrian DeLuca. Wysoki, barczysty, o przenikliwych zielonych oczach i spokojnie niebezpiecznej sylwetce, która sprawiła, że wszyscy inni w pomieszczeniu znieruchomieli. Był prezesem porwań i irytująco przystojny. Wpatrywał się we mnie, z napiętą ostrą linią szczęki, i powiedział spokojnie: — To nie jest córka Vipera. Kim ona jest?
Wypuściłam powietrze. — No cóż, porwaliście mnie przez pomyłkę. Mogę już wrócić do domu? Muszę zapłacić czesne.
Ale Adrian się nie zaśmiał. Zrobił krok bliżej, a jego obecność była dusząco potężna. Sprawdził mnie. — Panieńskie nazwisko twojej matki to Volkov — wyszeptał, a w jego oczach zapłonęła mroczna, śmiertelna obietnica. — Kobieta, którą mieliśmy porwać, jest córką Vipera... a ty też nią jesteś.
Mój mózg się zawiesił. Mój nieobecny ojciec był bezwzględnym lordem przestępczego świata?
— Jesteś mi teraz potrzebna — rozkazał Adrian, tonem niepozostawiającym miejsca na sprzeciw. — Zostaniesz w tym domu. Pójdziesz tam, gdzie ci każę, i zrobisz to, co ci każę.
Spojrzałam na niego spode łba. — Nie należę do ciebie!
Pochylił się, a jego oddech musnął mi ucho. — Teraz należysz.
Rozdział 1
{Punkt widzenia: Daisy}
Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam po przebudzeniu, było to, że mam sklejone ręce.
Drugą rzeczą, którą zauważyłam, było to, że podłoga pode mną drży.
Nie delikatnie. Nie jak pralka na wirowaniu. To bardziej przypominało równomierne, wściekłe dudnienie pojazdu jadącego po drodze, z której najwyraźniej dawno zrezygnowano… co doprowadziło mnie do trzeciej rzeczy, którą zauważyłam.
Leżałam na podłodze jadącego furgonu.
Przez chwilę leżałam zupełnie bez ruchu, bo mój mózg wciąż się uruchamiał jak stary laptop, który widział za dużo złych sytuacji.
Sklejone ręce…
Jadący pojazd…
Ciemne metalowe ściany…
Dwóch wielkich facetów siedzących naprzeciwko mnie…?
Och.
Och.
O, cholera. Zostałam porwana.
Chciałabym móc powiedzieć, że moją pierwszą reakcją było coś pełnego gracji i odwagi, jakaś heroiczna, niezłomna postawa, ale nie było.
Moją pierwszą reakcją było kilkakrotne mrugnięcie i myśl: „No cóż, to nowe”.
Potem przyszła panika.
Serce zaczęło tłuc mi o żebra tak mocno, że autentycznie bałam się, iż po drodze coś połamię, próbując się wydostać. Usiadłam powoli, a taśma na nadgarstkach nieprzyjemnie naciągnęła skórę.
Dobra.
Dobra.
Myśl, Daisy. Myśl.
Ostatnie, co pamiętałam, to że wychodziłam z biblioteki na kampusie.
Pracowałam tam na wieczornej zmianie, bo najwyraźniej moje życie samo z siebie nie było wystarczająco stresujące i potrzebowałam jeszcze lęku o pieniądze, żeby naprawdę dodać mu smaczku.
Było późno i zimno, szłam przez prawie pusty parking na kampusie. A potem—
Pustka.
Nic, a teraz byłam tutaj; w furgonie, z taśmą i dwoma facetami, którzy wyglądali, jakby mogli wyciskać na ławce lodówki.
Świetnie.
Po prostu absolutnie fantastycznie.
Odchrząknęłam i jeden z mężczyzn spojrzał na mnie. Był łysy i miał wyraz twarzy kogoś, kto ani razu w życiu się nie zaśmiał. Przykre.
— Dobry wieczór — powiedziałam, a on natychmiast się skrzywił.
— Przestań mówić.
Mrugnęłam na niego.
— No cóż, porwaliście mnie — zauważyłam rozsądnie. — Mam wrażenie, że gadanie to jedyna rekompensata, jaka mi została.
Mężczyzna wpatrywał się we mnie, jakby właśnie na nowo rozważał swoje życiowe wybory.
Siedzący naprzeciwko drugi facet zmarszczył brwi.
— Nic do niej nie mów — powiedział do pierwszego, po czym odwrócił się do mnie. — Możesz się zamknąć?
Też westchnęłam.
— Technicznie rzecz biorąc, tak — odparłam. — W praktyce? Raczej nie.
Wtedy furgon wjechał na wyboj, a moje ramię walnęło w metalową ścianę.
— Poza tym — dodałam, krzywiąc się z bólu — ta przejażdżka jest strasznie niewygodna. Jeśli już zamierzacie kogoś porywać, powinniście naprawdę zainwestować w lepsze warunki siedzenia.
Łysy przetarł twarz, jakby właśnie mu powiedziano, że jego żona jest w ciąży z bliźniakami, kiedy on nawet nie chciał kolejnego dziecka.
— Fritzo — mruknął do kierowcy, a z przodu odezwał się głos.
— Co?
Mężczyzna pochylił się odrobinę do przodu.
— Nie wygląda ani nie zachowuje się jak cel. Chyba zgarnęliśmy nie tę dziewczynę.
Cisza.
Furgon dalej jechał, po czym po chwili kierowca się odezwał.
— To ta dziewczyna. A DeLuca zajmie się sprawą, kiedy dotrzemy do bazy.
DeLuca.
To nazwisko brzmiało poważnie i słysząc je, spróbowałam usiąść prościej, ignorując taśmę wżynającą mi się w nadgarstki.
— Więc — zagadnęłam swobodnym tonem. — Kto to DeLuca? — zapytałam, ale żaden z mężczyzn nie odpowiedział.
Niemili.
Drugi facet mruknął teraz coś pod nosem, wyraźnie w stresie, i wyłapałam tylko fragment.
„…jak szef się dowie, że spartoliliśmy robotę z Viperem…”
Viper.
No jasne, brzmi zupełnie normalnie i wcale nie przerażająco. Postanowiłam zapytać też o to.
— Jaki Viper? — zapytałam, a obaj mężczyźni posłali mi mordercze spojrzenia. Przeniosłam wzrok z jednego na drugiego.
— Wiecie — dodałam — mam wrażenie, że jeśli w tej sytuacji jest jakiś Viper, to powinnam jednak zostać poinformowana.
— Przestań gadać! — warknął stanowczo łysy.
— Ja tylko mówię — ciągnęłam — że komunikacja jest ważna w stresującym środowisku — pouczyłam ich.
Furgonetka zwolniła, a silnik zawarczał, gdy skręcili na coś, co brzmiało jak żwir. Obaj nagle się wyprostowali i jeden z nich zerknął przez tylne okienko.
— Jesteśmy.
Jesteśmy?
Gdzie „jesteśmy”?
Furgonetka potoczyła się jeszcze kawałek, po czym nagle stanęła, a zaraz potem usłyszałam na zewnątrz mechaniczny dźwięk — głębokie, metaliczne jęknięcie.
Ciekawość wzięła górę, więc przechyliłam się na bok, próbując zajrzeć przez maleńkie tylne okno, i wtedy ich zobaczyłam.
Ogromne żelazne bramy.
Takie jak w filmach, gdzie bogaci złoczyńcy mieszkają w dramatycznych rezydencjach na klifach. Właśnie się powoli otwierały, a furgonetka wjechała przez nie do środka.
Siedziałam w osłupiałej ciszy, gdy samochód toczył się długim podjazdem, wzdłuż którego rosły idealnie przystrzyżone żywopłoty, a ogrodowe lampy żarzyły się ciepłym światłem.
To nie był magazyn ani szemrana alejka. To nawet nie było choćby w przybliżeniu na poziomie porwania, na jaki psychicznie się przygotowałam.
Minęliśmy fontannę; prawdziwą fontannę!… z podświetleniem i eleganckimi rzeźbami.
Jacy przestępcy mają ogrodnika?
Furgonetka w końcu się zatrzymała, silnik zgasł, a potem otworzyły się drzwi. Do środka wdarło się zimne nocne powietrze, podczas gdy jeden z mężczyzn złapał mnie za ramię i postawił na nogi. Zachwiałam się lekko, kiedy wyciągnął mnie z auta.
A potem zobaczyłam dom.
Nazwanie tego domem było właściwie obrazą, bo to monstrum było ogromne:
Przed nami wznosiła się masywna kamienna rezydencja, oświetlona ciepłymi, złotymi światłami, które rozlewały się z wysokich okien.
Balkony.
Złote kolumny.
Szklane drzwi.
Miejsce, które wyglądało, jakby należało do miliardera albo europejskiej rodziny królewskiej — albo kogoś, kto ma przynajmniej trzy jachty.
Wpatrywałam się w to, potem spojrzałam na oklejone taśmą nadgarstki. I z powrotem na rezydencję.
— O rany — powiedziałam cicho.
Łysy popchnął mnie do przodu.
— Idź.
Ruszyłam w stronę ogromnych drzwi wejściowych, wciąż gapiąc się jak sroka w gnat. Bo jeśli już miałam zostać porwana, to szczerze mówiąc, spodziewałam się czegoś odrobinę mniej… drogiego.
Kiedy drzwi się otworzyły i weszłam do środka, przemknęła mi przez głowę jedna bardzo jasna myśl — coś, czym powinnam była zająć się wcześniej.
Kim w ogóle jest mój porywacz?
Ostatnie Rozdziały
#176 Rozdział 176 ~ Volkov w twojej torebce
Ostatnia Aktualizacja: 8/22/2026#175 Rozdział 175 - Gorzej niż strach
Ostatnia Aktualizacja: 8/21/2026#174 Rozdział 174 ~ Węże w szeregach
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026#173 Rozdział 173 - Czekaj, Czekaj, Czekaj
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026#172 Rozdział 172 - Bez zabawek
Ostatnia Aktualizacja: 8/21/2026#171 Rozdział 171 - Te same oczy
Ostatnia Aktualizacja: 8/21/2026#170 Rozdział 170 - Jak kwiat
Ostatnia Aktualizacja: 8/15/2026#169 Rozdział 169 ~ Uklęknij
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#168 Rozdział 168 - Niewłaściwy rodzaj pomocy
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#167 Rozdział 167 - Bez wymówek, nie więcej
Ostatnia Aktualizacja: 8/11/2026
Może Ci się spodobać 😍
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.












