
Logan
N. F. Coeur · Zakończone · 137.3k słów
Wstęp
Logan nagle znalazł swoją przeznaczoną partnerkę! Jedyny problem polega na tym, że ona nie wie, że wilkołaki istnieją, ani że on jest technicznie jej szefem. Szkoda, że nigdy nie potrafił oprzeć się zakazanemu. Który sekret powinien jej wyjawić najpierw?
Rozdział 1
-Emory-
Beep, beep, beep, beep… Beep, beep, beep, beep… Beep, beep, beep, beep. Uderzyłam w przycisk „drzemka” na telefonie, aby zakończyć tę dźwiękową torturę. Większość ludzi ustawia sobie poranny budzik na jakąś przyjemną muzykę, która delikatnie ich budzi. Ja muszę mieć najbardziej irytujący hałas, żeby wstać na czas, inaczej kończę śniąc o windach.
Nie chcę wstawać z łóżka. Jest przytulnie i ciepło, po pierwsze. Po drugie, wczoraj ćwiczyłam z kacem i dzisiaj to odczuwam. Kiedy mówię „odczuwam”, mam na myśli, że jestem trzy tabletki przeciwbólowe od bycia w stanie wstać z toalety. Ale nie poddam się! Nie mogę być tą osobą, która rezygnuje z noworocznych postanowień już trzeciego dnia. Spoglądam na zegar - cholera, już 7:15 - i szybko zmieniam plan na poranek.
Chociaż bardzo chcę zadzwonić i powiedzieć, że jestem chora, potrzebuję tej pracy. Potrzebuję jej jak jedzenia. No, potrzebuję jej, bo muszę jeść. Wiedziałam, że lepiej nie zdobywać dyplomu z projektowania wnętrz, ale tak bardzo kochałam wszystkie te zabawne tekstury i kolory, a możliwość przekształcenia przestrzeni to chyba moje ulubione uczucie na świecie. Nie jestem pewna, ile miałam lat, kiedy to zrozumiałam, ale odkąd pamiętam, uwielbiałam zmieniać i przestawiać przestrzenie. Wiedziałam, że takie prace nie rosną na drzewach... przynajmniej nie tego rodzaju. Więc kiedy w końcu, w końcu zostałam zatrudniona w dziale projektowania w Úlfur Industries, wiedziałam, że muszę się wyróżniać, inaczej mogłabym zmienić swoje nazwisko na McPrzegrana.
To moje postanowienie, by być najlepszą, napędzało tegoroczną nadmiernie ambitną listę postanowień: być najlepszą w pracy, znaleźć sobie chłopaka, którego polubię bardziej niż spokojny wieczór w samotności, i schudnąć 7 kilogramów. Mam nadzieję, że tylko dwa z tych postanowień będą niemożliwe. W mojej determinacji, by mieć wszystko, postanawiam, że zamiast taksówki pójdę na piechotę, a w pracy wybiorę schody zamiast windy. Pracuję na ósmym piętrze, więc czuję się dość pewnie, licząc schody jako mój trening. Pięć razy w tygodniu, kochanie! 3 stycznia, wchodzę do pracy z moim nowym planem treningowym, zaczynam swoją podróż od pierwszego kroku.
Dziewięć przecznic miasta - w ciężkim płaszczu, eleganckich ubraniach i parze butów Louboutin, nie mniej - i pięć pięter później, jestem czerwona, spocona i spóźnię się do pracy. Absolutnie pogodziłam się z tym faktem. Wlokę się po schodach, trzymając się poręczy, w symbolicznym oporze przed znalezieniem windy i nie sądzę, że wytrzymam dużo dłużej. Pogodziłam się również z upokorzeniem, że dogonił mnie i wyprzedził najsprawniejszy mężczyzna, jakiego kiedykolwiek widziałam na żywo. Serio, wygląda jak model anatomiczny z podręcznika, ale z wyrzeźbioną szczęką i ciemnymi falującymi włosami oraz, o Boże, naturalnie śniadą skórą, która ma ten pyszny opaleniznę przez cały rok. Nie że naprawdę zauważam, jak zbliża się za mną, bo mój wzrok się zawęża. Może jest aniołem, który przyszedł mi powiedzieć, że moje serce eksplodowało i jednak nie idę do piekła. Może powinnam się tu położyć i zaakceptować swoje życie po śmierci. Może anioł poniesie mnie do nieba i będę mogła położyć głowę na jego masywnym ramieniu i sprawdzić, czy pachnie niebiańsko. Zjeżdżam tyłkiem na betonową podłogę klatki schodowej w pełnej akceptacji. Jestem gotowa.
-Logan-
Nie wiem, jak długo jeszcze mogę iść za tą kobietą, nie tracąc cierpliwości. Zwykle biegnę szybko po wszystkich piętnastu piętrach tych schodów, żeby spalić nadmiar energii wystarczająco, by przetrwać dzień przy biurku. To było po tym, jak biegłem tutaj z mojego mieszkania, a to było po szybkim biegu w pobliskim parku w mojej wilczej formie o 5 rano. Im więcej mogę się zmęczyć, tym lepszą kontrolę mam nad moim wilkiem. Po tylu latach samotności, staje się on mniej wilkiem w temperamencie, a bardziej syberyjskim husky - ładnym do oglądania, ale nerwowym, gadatliwym i skłonnym do zniszczenia wszystkiego bez starannego zarządzania.
Podczas gdy irytuję się tempem tak bardzo, że czuję, jakby mnie wysypka łapała, ciągle łapię się na tym, że zauważam... atuty mojej przeszkody. Ma przyjemny blask na skórze, prawdopodobnie od ćwiczeń. Musi nie wiedzieć, jak dostosować tempo do cardio. Ten blask oświetla nawet dekolt widoczny spod jej bluzki. Oczywiście, minęło zbyt dużo czasu, skoro nie mogę przestać zauważać. To ulga, gdy w końcu zatrzymuje się, by złapać oddech, więc mogę przestać gapić się na jej tyłek. Jestem pewien, że mam jakieś zasady zapisane w HR przeciwko odczuwaniu tego w stosunku do kogokolwiek w tym budynku - mam nadzieję, że nie zauważy, gdzie poszły moje myśli.
Próbując odzyskać spokój, stoję jak idiota przez chwilę, zanim pomyślę, żeby zaoferować jej pomocną dłoń. Oczyszczam gardło, żeby spróbować zwrócić jej uwagę, albo przynajmniej sprawić, żeby otworzyła oczy. Mam nadzieję, że nie zemdlała. Nie jestem pewien, czy mógłbym znieść taki rodzaj ekscytacji dzisiaj, biorąc pod uwagę, jak mój wilk teraz się zachowuje.
-Emory-
Po chwili zdaję sobie sprawę, że nie umarłam. Chciałabym, bo Pan Anatomia wygląda tylko jak anioł i patrzy na mnie, jakby był dwie sekundy od wezwania karetki. Nie stać mnie na to, ani w portfelu, ani w dumie. Próbując szybko myśleć, mówię: „Czy mogę ci pomóc?” Jedyną odpowiedzią jest uniesiona brew, bo co to, do cholery, znaczy?
„Czy mogę... pomóc ci? Wszystko w porządku?” Nie. Nie jest. Chciałabym zapaść się pod ziemię, przez fundamenty budynku, do środka Ziemi i wyjść po drugiej stronie, gdzie nikt mnie nie zna i mogę zniknąć. Na zawsze.
„Tak, wszystko w porządku. Po prostu potrzebuję chwili - biegałam po schodach przez godzinę lub dwie przed pracą i chyba przesadziłam. W przyszłości ograniczę cardio.” To było wiarygodne, prawda? Brzmiało wiarygodnie dla mnie.
„Wyobrażam sobie, że zazwyczaj nie robisz cardio w bluzce ani na obcasach. Może jesteś przyzwyczajona do ćwiczeń w lepszych ubraniach do tego i nie doceniłaś różnicy, jaką mogą zrobić?” Boże, to było o wiele bardziej wiarygodne niż to, co powiedziałam. Nie chcę potwierdzać ani zaprzeczać, więc po prostu mówię coś w stylu „Prawdopodobnie!”
Pan Anatomia - powinnam chyba wkrótce poznać jego imię, zanim to wymsknie mi się w rozmowie - uśmiecha się do mnie i wydaje cichy, niedowierzający pomruk, zanim wyciąga rękę, żeby pomóc mi wstać. „Jeśli jesteś gotowa? Powinniśmy oboje dotrzeć do naszych biurek.” O cholera, jestem tak spóźniona. To nie jest sposób na bycie najlepszą w pracy. Chwytam jego rękę i staram się ignorować, jak miło się czuje w mojej. Jest tam coś jak... rozpoznanie, prawie. Jakby nasze ręce należały do siebie, biorąc ślub w kościele dla rąk, mając dzieci ręce i dostając plamy starcze i zmarszczki razem, ale to szaleństwo.
Moje myśli znowu błądzą, więc wracam do rzeczywistości w samą porę, by zobaczyć, jak oczy Pana Anatomii rozszerzają się, a nozdrza się rozszerzają, jakby właśnie poczuł zapach plaży, albo może świeżo upieczonych ciasteczek czekoladowych, stojąc pośrodku wysypiska śmieci. Wyglądał, jakby myślał, że jestem duchem i zaskoczyłam go, będąc cielesną. Nigdy wcześniej nie byłam mylona z czymś innym niż solidna - nie jestem, jakby, ciężka, ale mogłabym schudnąć piętnaście kilogramów. Dobra, dwadzieścia. Dodaj do tego moje falujące rude włosy i skłonność do noszenia obcasów, mimo że mam 173 cm wzrostu, i to wszystko sprawia, że nigdy nie znikam w tle, niezależnie od tego, jak bardzo czasem tego chcę. Może to moje perfumy? Albo, co bardziej zawstydzające, moje spocone ręce? Niestety, stają się jeszcze bardziej spocone, gdy podnosi mnie na nogi i zdaję sobie sprawę, że nadal jest wyższy ode mnie w moich trzycalowych Louies.
Aby odwrócić jego uwagę od możliwego poziomu potu na mojej skórze, wykorzystuję moment, by się przedstawić. „Jestem Emory, tak przy okazji. Dzięki za pomoc.” Dostaję jedno powolne mrugnięcie, zanim odpowiada „Logan. Zawsze do usług,” i przechodzi obok mnie, by sprintem wbiec po schodach przede mną. Cóż, sposób, w jaki się poruszał, wyglądał jak jogging, ale był o wiele szybszy niż cokolwiek, co mogłabym zrobić, nawet przed moimi „godzinami cardio na obcasach.” Nie mogę uwierzyć, że próbowałam zagrać coś tak głupiego. Prawdopodobnie chciał wydostać się z klatki schodowej i za biurko, zanim złapie ode mnie szaleństwo. Teraz, gdy zostałam podniesiona na nogi, pokonuję ostatnie trzy piętra napędzana wyłącznie upokorzeniem.
Ostatnie Rozdziały
#151 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 7/5/2025#150 Rozdział 150
Ostatnia Aktualizacja: 7/5/2025#149 Rozdział 149
Ostatnia Aktualizacja: 7/5/2025#148 Rozdział 148
Ostatnia Aktualizacja: 7/5/2025#147 Rozdział 147
Ostatnia Aktualizacja: 7/5/2025#146 Rozdział 146
Ostatnia Aktualizacja: 7/5/2025#145 Rozdział 145
Ostatnia Aktualizacja: 7/5/2025#144 Rozdział 144
Ostatnia Aktualizacja: 7/5/2025#143 Rozdział 143
Ostatnia Aktualizacja: 7/5/2025#142 Rozdział 142
Ostatnia Aktualizacja: 7/5/2025
Może Ci się spodobać 😍
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.












