
Niechciana Partnerka Królów Lykanów
Jessica Hall · Zakończone · 164.2k słów
Wstęp
Spotykając trzech Królów Lykanów, Zirah dowiaduje się, że Królowie nie są żadnymi książętami z bajki. To nie będzie opowieść o miłości jak z baśni, ale taka, w której jej życie będzie ciągle balansować na ostrzu noża. Noża, który jest gotów odebrać jej życie lub zostawić ją straszliwie złamaną. Królowie nie chcą mieć z nią nic wspólnego, ani ze sobą nawzajem, i planują się jej pozbyć.
Nie spodziewają się jednak, że Zirah stawi opór, a ona zagra czymś znacznie bardziej niebezpiecznym niż broń. Zagra ich sercami.
Zirah musi wybrać jednego Króla, ale sekrety zostaną ujawnione, a walka między Królami będzie toczyć się o coś więcej niż tylko tron. Będą walczyć o królową, którą próbowali złamać. Ale jest jeden problem: Zirah pragnie zemsty, a cóż może być lepszą zemstą niż odebranie im ich cennego tronu?
Rozdział 1
Wyjące wilki i zgrzytające szczęki przerywają ciszę jaskini, a moje oczy otwierają się gwałtownie w duszącej ciemności. Na początku zastanawiam się, czy miałem kolejny koszmar o inwazji, ale krzyk mrożący krew w żyłach powoduje, że dreszcz paniki przebiega mi po kręgosłupie. To już koniec. Żyliśmy w strachu, że nas znajdą; to była tylko kwestia czasu, a nasz czas w końcu się skończył.
Moje koszmary o wilkach stały się tak częste i przerażające, że wiedziałem, że nadchodzi coś strasznego—tak jak wiedziała babcia.
Warknięcia i krzyki sprawiają, że siadam prosto, a pierwszy dziki ryk gdzieś w korytarzu jaskini powoduje, że serce podskakuje mi w piersi. Są zdecydowanie za blisko.
Moje oczy przeszukują ciemną jaskinię, podczas gdy potajemnie modlę się, żeby się mylić. Jednak dźwięk rozrywanego ciała i pazurów drapiących skałę sprawia, że zrzucam nogi z krawędzi mojego posłania z niedźwiedziej skóry.
Jaskinie są chłodne w ciągu dnia, a jeszcze zimniejsze w nocy, ale były jedynym miejscem, w którym czuliśmy się bezpiecznie. Kolejny przeraźliwy wycie przypomina mi, jak bardzo się myliliśmy. Nie ma bezpiecznego miejsca.
Moje oczy kierują się w stronę pustego posłania babci ze strachem, ale zanim krzyk w moim gardle się uwolni, zauważam ją, jak idzie w stronę dogasającego ognia z dzbankiem wody. Gasi żarzące się resztki i trzyma drżący palec na ustach. Przez smugę dymu między nami patrzę na wejście do jaskini szeroko otwartymi, przerażonymi oczami.
To nie są zwykłe wilki; są częściowo ludźmi, częściowo zwierzętami. Bestie człowieka. Wilkołaki.
Te dzikie bestie są częściowo odpowiedzialne za straszne zmniejszenie liczby ludności. To również one zmusiły nas do ukrycia się w tych jaskiniach, daleko od potworów, które krążą na granicy góry i otaczają sąsiednie królestwo.
Kolejne krzyki rozbrzmiewają głośno, gdy zrywam się z miejsca odpoczynku i podchodzę do niej. Babcia spogląda na czarną jak smoła otwartą przestrzeń tunelu, gdzie krzyki stają się coraz głośniejsze, i daje mi znak, żeby za nią podążać.
Nie ma potrzeby. Ćwiczyliśmy ten scenariusz więcej razy, niż mogę zliczyć; wpajano mi go od najmłodszych lat. Poruszamy się szybko, idąc głębiej w jaskinię, wspinając się po skałach i przeciskając przez wąskie szczeliny. Mimo że babcia ma prawie siedemdziesiąt lat, porusza się w ciemności jak rwąca woda.
„Szybciej, Zirah, to nie tylko wilkołaki,” szepcze, a ja spoglądam przez ramię, nagle bojąc się ciemności, którą kiedyś uważałem za kojącą. Mam lepszy wzrok niż większość, ale ta jaskinia jest jak zamknięta trumna bez ani jednego promienia światła. Bylibyśmy zgubieni, gdybyśmy teraz nie liczyli kroków i nie drapali palcami po ścianach dla orientacji.
„Co jeszcze?” pytam.
„Strażnicy Króla Lykanów,” odpowiada. Wiem, że nie warto jej wątpić. Moja babcia ma dar widzenia. Jest czarownicą, wizjonerką, starą, ale nie mniej potężną. Jednak jej sztuczki, mikstury i zaklęcia nie miałyby szans w starciu z lykanem. To zupełnie inny rodzaj bestii. Podobni do wilkołaków, ale jednak bardzo różni. Chodzą na dwóch nogach i są szybsze, silniejsze i bardziej zabójcze – i o wiele większe.
„Tędy, szybko,” syczy babcia, popychając mnie szybciej i dalej przez zimne korytarze. „Nie możemy pozwolić, żeby cię znaleźli,” mówi, chwytając mnie za rękę i prowadząc w kolejną odnogę jaskini. Natarczywość w jej głosie jest przerażająca, a kiedy próbuję szukać w jej twarzy pocieszenia, jej rysy są zasłonięte przez ciemność.
„Wiedziałam. Wiedziałam, że kiedy ten drań odszedł, to nas zdradzi. Zrujnował wszystko. Potrzebuję więcej czasu; powinnam mieć więcej czasu. Proroctwo jest dopiero za rok...” mamrocze, zanim jej słowa zanikają.
„Babciu—” próbuję zapytać, ale jej ręka zaciska się na moich ustach. Słuchamy biegnących ludzi i wiem, że to lykanie. Ich tempo jest znacznie szybsze niż wilkołaków i słyszę, jak się zbliżają. Włosy mojej babci smagają moją twarz, gdy patrzy w kierunku, z którego przyszliśmy.
Jej ręka drży na moich ustach. „Jeśli król cię znajdzie i dowie się, kim jesteś—”
„Babciu, o czym ty mówisz?” syczę. Brzmi jak szalona.
„Cicho, dziecko. Ścisz głos.” Chwyta mnie za ramię i wciąga w wąski obszar.
„Nie mówisz z sensem,” szepczę, gdy zatrzymuje się przy wzniesieniu. Spogląda w górę na dziurę powyżej, która wygląda jak maleńka plamka od światła księżyca przeświecającego przez nią.
„Obiecałam twojej matce. Teraz ją zawiodłam. Ten głupiec sprowadził ich prosto do ciebie,” szlocha. Gdy chwytam jej ramię, odwraca się i chwyta moją głowę w swoje ręce.
„Słuchaj mnie! Nie mogą dowiedzieć się, kim jesteś. Musisz to ukryć przed królem. Śmierć byłaby bardziej miłosierna,” bełkocze, jej ręce drżą po obu stronach mojej twarzy.
„O czym ty mówisz?”
„Synowie króla,” mówi, puszczając mnie, by zacząć się wspinać. Pędzę za nią, chcąc wiedzieć, o czym mówi, ale nie dostaję więcej odpowiedzi.
Dźwięk stóp uderzających o kamień i krzyki mężczyzn sprawiają, że wstrzymuję oddech, gdy wspinamy się przez wąską szczelinę do otworu powyżej, używając nóg i rąk, by nie ześlizgnąć się z powrotem na dno jaskini. Każdy krok mojej babci powoduje, że kurz i małe kamienie spadają na mnie, ale moje ręce i nogi odmawiają utraty tego, co mało przyczepności mam, gdy wspinamy się wyżej.
„Zirah, pośpiesz się!” syczy moja babcia, a gdy wyłania się z otworu powyżej, słyszę warczenie poniżej. Babcia wyciąga się na zewnątrz, a ja patrzę w dół, by zobaczyć bursztynowe oczy patrzące na mnie.
Nic nie zmusza do szybszego ruchu niż świadomość, że pazury i zęby czekają na twój upadek. Krzyczę. Nie mogę się powstrzymać. Moja babcia macha ręką nad moją głową, gdy lykan wskakuje do wąskiej szczeliny. Chwyta mnie za kostkę i prawie sprawia, że zsuwam się z powrotem.
Moje paznokcie odrywają się od opuszków palców, gdy drapię ścianę jaskini, trzęsąc się i kopiąc nogą. Wilkołak ryczy poniżej, a jego pazury przecinają moją delikatną skórę jak gorący nóż masło.
„Zirah, pośpiesz się”, syczy babcia, ledwo dotykając moich opuszków palców. Zaciskając zęby, próbuję użyć nogi — która wciąż jest na ścianie — aby wspiąć się wyżej. Wilkołak poniżej mnie traci trochę uchwyt, ale jego ostre pazury wczepiają się w moją kostkę i ściągają mnie z powrotem w dół.
Moja ręka macha, próbując dosięgnąć babci. Kiedy udaje się jej złapać moje ramię, siła, którą dysponuje, jest zaskakująca. Wilkołak drapie wewnętrzne ściany tunelu, próbując mnie dosięgnąć.
Kopnięciem trafiam go w bok głowy, a on spada z powrotem w dół. Babcia jęczy, a ja patrzę w górę, widząc, jak jej oczy świecą na biało. Jej źrenice potem świecą na niebiesko, gdy prąd powietrza otacza mnie, a ona wyciąga mnie z wąskiej dziury. Spoglądam nieśmiało w dół, widząc, jak wilkołak próbuje przecisnąć się przez małe otwarcie, zanim zsuwa się z powrotem na dno jaskini, nie mogąc się zmieścić.
Moja kostka jest krwawą miazgą. Cięcia pieką, ale tam, gdzie wbił pazury jak haczyki, boli najbardziej. Makabryczne rany są prawie do kości. Jęcząc, wstaję na nogi, odpychając troskliwe ręce babci.
„Szybko, pokaż mi”, syczy babcia, ale kręcę głową, popychając ją, by szła dalej.
„Nie mamy czasu. Idź”, szepczę do niej gniewnie. Kiwa głową, wspinając się po skalistym terenie, próbując ominąć tych, którzy nas ścigają, każdy krok bolesny, gdy moja kostka puchnie. Musimy tylko dotrzeć na drugą stronę góry, gdzie jest plaża. Skalistą stroną klifu jest trochę osłony, ale nasz zapach szybko nas zdradzi.
I tak się dzieje natychmiast.
Na domiar złego jest pełnia księżyca, co oznacza, że bestie, które nas gonią, są w pełni sił. Babcia poślizguje się na luźnym kamieniu, a ja ledwo ją łapię. Stabilizując ją na nogach, popycham i ciągnę ją wokół krawędzi góry. Kiedy z kierunku, w którym biegniemy, wybucha chrapliwy ryk, zamieram, a babcia też. Moje oczy nerwowo przeskakują, próbując dostrzec intruzów, szukając innej drogi, ale widzę tylko małą platformę przed krawędzią klifu.
Babcia rusza, ślizgając się i zjeżdżając po śliskiej powierzchni, a ja podążam za nią, myśląc, że może widzi coś, czego ja nie dostrzegam. Gdy tylko moje bose stopy dotykają gładkiej skały poniżej, pazury zarysowują głazy, wydając okropny dźwięk.
Moje spojrzenie podskakuje w górę, a ja staję twarzą w twarz z warczącym wilkołakiem. To pierwszy raz, kiedy widzę jednego z bliska, i są bardziej przerażające, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Tropi nas, a gdy cofam się, babcia chwyta mnie mocno za ramię. Kolejny dziki ryk dochodzi z drugiej strony, a ja obracam się, by zobaczyć drugiego wilkołaka zbliżającego się.
Moja głowa skacze z boku na bok, próbując obserwować oba, gdy babcia puszcza moje ramię. Z jakiegoś dziwnego powodu, gdy odwracam wzrok od wilkołaków, babcia ma na twarzy najpiękniejszy uśmiech.
„Nie mamy już czasu. Czas to coś, z czym walczę od osiemnastu lat. Mogą być synami króla, ale są dalecy od bycia godnymi,” szepcze, a ja robię krok w jej stronę.
Ona cofa się o krok, a ja wyciągam do niej rękę z szeroko otwartymi oczami, ale ona kręci głową. Serce wali mi w piersi. Intuicyjne poczucie tego, co ma nadejść, sprawia, że moje usta drgają, a ręka szuka jej w powietrzu. „Muszę cię puścić, moja słodka dziewczyno. Użyj umiejętności. Pamiętaj, czego cię nauczyłam.”
„Nie,” wyjąkam, gdy dźwięk drapiących pazurów o skały staje się coraz głośniejszy za mną. Bez oglądania się w tył wiem, że jesteśmy uwięzione, zapędzone w kozi róg bez drogi ucieczki.
„Nie wrócę tam, Zirah. Nie mogę, nie po ostatnim razie.” Jej słowa mnie dezorientują. Nigdy nie opuściłyśmy gór; to jedyny dom, jaki kiedykolwiek znałam. Jej oczy przesuwają się za mnie, zwężając się wściekle.
„Znaleźli cię, ale będą tego żałować.” Chichocze, robiąc kolejny krok w tył.
Czując, że coś jest nie tak, sięgam po nią, ale ona nagle biegnie w stronę krawędzi klifu. Moje oczy rozszerzają się z przerażenia; to zbyt wysoko, by skoczyć stąd. Mój krzyk jest głośny i przenikliwy, gdy patrzę, przerażona, jak odbiera sobie życie.
Ocean może być poniżej, ale bez względu na to, jak szybki jest prąd, uderzenie z tej wysokości będzie jak uderzenie w beton. Jeśli jakimś cudem przeżyje początkowe uderzenie, nigdy nie przetrwa ostrych skał na dnie.
Moje stopy ślizgają się na powierzchni, a ja padając na kolana, zaglądam przez krawędź w ciemność. Łzy palą moje oczy, gdy ruch za mną sprawia, że zerkam przez ramię. Zabiła się. Wolała umrzeć, niż iść z nimi, co przekonuje mnie do decyzji.
Babcia jest nieustraszona; jeśli boi się tych bestii, najlepiej pójdę z nią. Szybko podnosząc się na nogi, cofam się, zbierając odwagę, zanim pobiegnę w stronę krawędzi.
Warkot, który przerywa powietrze, przyprawia mnie o gęsią skórkę. Potem powietrze nagle zostaje wytrącone z moich płuc, a ja zostaję przygnieciona ciężarem. Natychmiast się szarpię, krzyczę i próbuję się uwolnić. Ciężar lekko się unosi, a ogromne, pazurzaste ręce chwytają mnie, przewracając na brzuch i przyciskając do ziemi.
Futrzaste stopy zatrzymują się obok mnie, a gorący oddech spływa mi po karku. Odchylam głowę do tyłu, a ból wibruje przez moją czaszkę, gdy stykam się z bestią na górze, która jęczy i głośno węszy. Odwracając się, uderzam go w bok głowy, tylko po to, by on z powrotem przycisnął mnie do ziemi. Wciska ciężkie kolano między moje łopatki i uderza pięścią w bok mojej głowy. Cios jest silny, a moje oczy trzepoczą, gdy moje uszy głośno dzwonią. Moje widzenie zawęża się, a ja mrugam. Czuję się, jakby moja głowa została rozbita o skałę jak jajko. Ból eksploduje, przepływając przez moją czaszkę i pulsując za oczami, odbierając mi widzenie. W następnej sekundzie widzę tylko czerń.
Ostatnie Rozdziały
#136 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#135 Rozdział 66
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#134 Rozdział 65
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#133 Rozdział 64
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#132 Rozdział 63
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#131 Rozdział 62
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#130 Rozdział 61
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#129 Rozdział 60
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#128 Rozdział 59
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#127 Rozdział 58
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025
Może Ci się spodobać 😍
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Biker Alfa, który stał się moją drugą szansą
"Jesteś dla mnie jak siostra."
To były słowa, które przelały czarę goryczy.
Nie po tym, co się właśnie wydarzyło. Nie po gorącej, bezdechowej, wstrząsającej duszę nocy, którą spędziliśmy spleceni w swoich ramionach.
Od początku wiedziałam, że Tristan Hayes to granica, której nie powinnam przekraczać.
Nie był byle kim, był najlepszym przyjacielem mojego brata. Mężczyzną, którego przez lata skrycie pragnęłam.
Ale tamtej nocy... byliśmy złamani. Właśnie pochowaliśmy naszych rodziców. A żal był zbyt ciężki, zbyt realny... więc błagałam go, żeby mnie dotknął.
Żeby sprawił, że zapomnę. Żeby wypełnił ciszę, którą zostawiła śmierć.
I zrobił to. Trzymał mnie, jakbym była czymś kruchym.
Całował mnie, jakbym była jedyną rzeczą, której potrzebował, by oddychać.
A potem zostawił mnie krwawiącą sześcioma słowami, które paliły głębiej niż jakiekolwiek odrzucenie.
Więc uciekłam. Daleko od wszystkiego, co sprawiało mi ból.
Teraz, pięć lat później, wracam.
Świeżo po odrzuceniu partnera, który mnie maltretował. Wciąż nosząc blizny po szczeniaku, którego nigdy nie miałam okazji przytulić.
A mężczyzna, który czeka na mnie na lotnisku, to nie mój brat.
To Tristan.
I nie jest tym facetem, którego zostawiłam.
Jest motocyklistą.
Alfą.
A kiedy na mnie spojrzał, wiedziałam, że nie ma już gdzie uciekać.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Uwodzenie Dona Mafii
Camila Rodriguez to rozpuszczona dziewiętnastolatka z dziewiczą cipką i ustami stworzonymi do grzechu. Kiedy zostaje wysłana, by zamieszkać pod dachem Alejandro Gonzaleza; króla mafii, zimnokrwistego zabójcy i człowieka, który kiedyś przysiągł ją chronić, dokładnie wie, czego chce. I nie jest to ochrona.
Chce 'Jego'.
Jego kontroli.
Jego zasad.
Jego rąk zaciskających się na jej gardle, gdy jęczy jego imię.
Ale Alejandro nie pieprzy się z dziewczynami takimi jak ona. Jest niebezpieczny, nietykalny i desperacko próbuje oprzeć się grzesznej małej kusicielce, która śpi zaledwie kilka kroków dalej, ubrana w jedwab i koronkę.
Szkoda, że Camila nie wierzy w zasady.
Nie wtedy, gdy może się pochylić i sprawić, że złamie każdą z nich.
A kiedy w końcu pęka, nie tylko ją pieprzy.
Łamie ją.
Mocno. Brutalnie. Bezlitośnie.
Dokładnie tak, jak chciała.
Niewidzialna dla Swojego Prześladowcy
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...












