
Niechciana Partnerka Królów Lykanów
Jessica Hall · Zakończone · 164.2k słów
Wstęp
Spotykając trzech Królów Lykanów, Zirah dowiaduje się, że Królowie nie są żadnymi książętami z bajki. To nie będzie opowieść o miłości jak z baśni, ale taka, w której jej życie będzie ciągle balansować na ostrzu noża. Noża, który jest gotów odebrać jej życie lub zostawić ją straszliwie złamaną. Królowie nie chcą mieć z nią nic wspólnego, ani ze sobą nawzajem, i planują się jej pozbyć.
Nie spodziewają się jednak, że Zirah stawi opór, a ona zagra czymś znacznie bardziej niebezpiecznym niż broń. Zagra ich sercami.
Zirah musi wybrać jednego Króla, ale sekrety zostaną ujawnione, a walka między Królami będzie toczyć się o coś więcej niż tylko tron. Będą walczyć o królową, którą próbowali złamać. Ale jest jeden problem: Zirah pragnie zemsty, a cóż może być lepszą zemstą niż odebranie im ich cennego tronu?
Rozdział 1
Wyjące wilki i zgrzytające szczęki przerywają ciszę jaskini, a moje oczy otwierają się gwałtownie w duszącej ciemności. Na początku zastanawiam się, czy miałem kolejny koszmar o inwazji, ale krzyk mrożący krew w żyłach powoduje, że dreszcz paniki przebiega mi po kręgosłupie. To już koniec. Żyliśmy w strachu, że nas znajdą; to była tylko kwestia czasu, a nasz czas w końcu się skończył.
Moje koszmary o wilkach stały się tak częste i przerażające, że wiedziałem, że nadchodzi coś strasznego—tak jak wiedziała babcia.
Warknięcia i krzyki sprawiają, że siadam prosto, a pierwszy dziki ryk gdzieś w korytarzu jaskini powoduje, że serce podskakuje mi w piersi. Są zdecydowanie za blisko.
Moje oczy przeszukują ciemną jaskinię, podczas gdy potajemnie modlę się, żeby się mylić. Jednak dźwięk rozrywanego ciała i pazurów drapiących skałę sprawia, że zrzucam nogi z krawędzi mojego posłania z niedźwiedziej skóry.
Jaskinie są chłodne w ciągu dnia, a jeszcze zimniejsze w nocy, ale były jedynym miejscem, w którym czuliśmy się bezpiecznie. Kolejny przeraźliwy wycie przypomina mi, jak bardzo się myliliśmy. Nie ma bezpiecznego miejsca.
Moje oczy kierują się w stronę pustego posłania babci ze strachem, ale zanim krzyk w moim gardle się uwolni, zauważam ją, jak idzie w stronę dogasającego ognia z dzbankiem wody. Gasi żarzące się resztki i trzyma drżący palec na ustach. Przez smugę dymu między nami patrzę na wejście do jaskini szeroko otwartymi, przerażonymi oczami.
To nie są zwykłe wilki; są częściowo ludźmi, częściowo zwierzętami. Bestie człowieka. Wilkołaki.
Te dzikie bestie są częściowo odpowiedzialne za straszne zmniejszenie liczby ludności. To również one zmusiły nas do ukrycia się w tych jaskiniach, daleko od potworów, które krążą na granicy góry i otaczają sąsiednie królestwo.
Kolejne krzyki rozbrzmiewają głośno, gdy zrywam się z miejsca odpoczynku i podchodzę do niej. Babcia spogląda na czarną jak smoła otwartą przestrzeń tunelu, gdzie krzyki stają się coraz głośniejsze, i daje mi znak, żeby za nią podążać.
Nie ma potrzeby. Ćwiczyliśmy ten scenariusz więcej razy, niż mogę zliczyć; wpajano mi go od najmłodszych lat. Poruszamy się szybko, idąc głębiej w jaskinię, wspinając się po skałach i przeciskając przez wąskie szczeliny. Mimo że babcia ma prawie siedemdziesiąt lat, porusza się w ciemności jak rwąca woda.
„Szybciej, Zirah, to nie tylko wilkołaki,” szepcze, a ja spoglądam przez ramię, nagle bojąc się ciemności, którą kiedyś uważałem za kojącą. Mam lepszy wzrok niż większość, ale ta jaskinia jest jak zamknięta trumna bez ani jednego promienia światła. Bylibyśmy zgubieni, gdybyśmy teraz nie liczyli kroków i nie drapali palcami po ścianach dla orientacji.
„Co jeszcze?” pytam.
„Strażnicy Króla Lykanów,” odpowiada. Wiem, że nie warto jej wątpić. Moja babcia ma dar widzenia. Jest czarownicą, wizjonerką, starą, ale nie mniej potężną. Jednak jej sztuczki, mikstury i zaklęcia nie miałyby szans w starciu z lykanem. To zupełnie inny rodzaj bestii. Podobni do wilkołaków, ale jednak bardzo różni. Chodzą na dwóch nogach i są szybsze, silniejsze i bardziej zabójcze – i o wiele większe.
„Tędy, szybko,” syczy babcia, popychając mnie szybciej i dalej przez zimne korytarze. „Nie możemy pozwolić, żeby cię znaleźli,” mówi, chwytając mnie za rękę i prowadząc w kolejną odnogę jaskini. Natarczywość w jej głosie jest przerażająca, a kiedy próbuję szukać w jej twarzy pocieszenia, jej rysy są zasłonięte przez ciemność.
„Wiedziałam. Wiedziałam, że kiedy ten drań odszedł, to nas zdradzi. Zrujnował wszystko. Potrzebuję więcej czasu; powinnam mieć więcej czasu. Proroctwo jest dopiero za rok...” mamrocze, zanim jej słowa zanikają.
„Babciu—” próbuję zapytać, ale jej ręka zaciska się na moich ustach. Słuchamy biegnących ludzi i wiem, że to lykanie. Ich tempo jest znacznie szybsze niż wilkołaków i słyszę, jak się zbliżają. Włosy mojej babci smagają moją twarz, gdy patrzy w kierunku, z którego przyszliśmy.
Jej ręka drży na moich ustach. „Jeśli król cię znajdzie i dowie się, kim jesteś—”
„Babciu, o czym ty mówisz?” syczę. Brzmi jak szalona.
„Cicho, dziecko. Ścisz głos.” Chwyta mnie za ramię i wciąga w wąski obszar.
„Nie mówisz z sensem,” szepczę, gdy zatrzymuje się przy wzniesieniu. Spogląda w górę na dziurę powyżej, która wygląda jak maleńka plamka od światła księżyca przeświecającego przez nią.
„Obiecałam twojej matce. Teraz ją zawiodłam. Ten głupiec sprowadził ich prosto do ciebie,” szlocha. Gdy chwytam jej ramię, odwraca się i chwyta moją głowę w swoje ręce.
„Słuchaj mnie! Nie mogą dowiedzieć się, kim jesteś. Musisz to ukryć przed królem. Śmierć byłaby bardziej miłosierna,” bełkocze, jej ręce drżą po obu stronach mojej twarzy.
„O czym ty mówisz?”
„Synowie króla,” mówi, puszczając mnie, by zacząć się wspinać. Pędzę za nią, chcąc wiedzieć, o czym mówi, ale nie dostaję więcej odpowiedzi.
Dźwięk stóp uderzających o kamień i krzyki mężczyzn sprawiają, że wstrzymuję oddech, gdy wspinamy się przez wąską szczelinę do otworu powyżej, używając nóg i rąk, by nie ześlizgnąć się z powrotem na dno jaskini. Każdy krok mojej babci powoduje, że kurz i małe kamienie spadają na mnie, ale moje ręce i nogi odmawiają utraty tego, co mało przyczepności mam, gdy wspinamy się wyżej.
„Zirah, pośpiesz się!” syczy moja babcia, a gdy wyłania się z otworu powyżej, słyszę warczenie poniżej. Babcia wyciąga się na zewnątrz, a ja patrzę w dół, by zobaczyć bursztynowe oczy patrzące na mnie.
Nic nie zmusza do szybszego ruchu niż świadomość, że pazury i zęby czekają na twój upadek. Krzyczę. Nie mogę się powstrzymać. Moja babcia macha ręką nad moją głową, gdy lykan wskakuje do wąskiej szczeliny. Chwyta mnie za kostkę i prawie sprawia, że zsuwam się z powrotem.
Moje paznokcie odrywają się od opuszków palców, gdy drapię ścianę jaskini, trzęsąc się i kopiąc nogą. Wilkołak ryczy poniżej, a jego pazury przecinają moją delikatną skórę jak gorący nóż masło.
„Zirah, pośpiesz się”, syczy babcia, ledwo dotykając moich opuszków palców. Zaciskając zęby, próbuję użyć nogi — która wciąż jest na ścianie — aby wspiąć się wyżej. Wilkołak poniżej mnie traci trochę uchwyt, ale jego ostre pazury wczepiają się w moją kostkę i ściągają mnie z powrotem w dół.
Moja ręka macha, próbując dosięgnąć babci. Kiedy udaje się jej złapać moje ramię, siła, którą dysponuje, jest zaskakująca. Wilkołak drapie wewnętrzne ściany tunelu, próbując mnie dosięgnąć.
Kopnięciem trafiam go w bok głowy, a on spada z powrotem w dół. Babcia jęczy, a ja patrzę w górę, widząc, jak jej oczy świecą na biało. Jej źrenice potem świecą na niebiesko, gdy prąd powietrza otacza mnie, a ona wyciąga mnie z wąskiej dziury. Spoglądam nieśmiało w dół, widząc, jak wilkołak próbuje przecisnąć się przez małe otwarcie, zanim zsuwa się z powrotem na dno jaskini, nie mogąc się zmieścić.
Moja kostka jest krwawą miazgą. Cięcia pieką, ale tam, gdzie wbił pazury jak haczyki, boli najbardziej. Makabryczne rany są prawie do kości. Jęcząc, wstaję na nogi, odpychając troskliwe ręce babci.
„Szybko, pokaż mi”, syczy babcia, ale kręcę głową, popychając ją, by szła dalej.
„Nie mamy czasu. Idź”, szepczę do niej gniewnie. Kiwa głową, wspinając się po skalistym terenie, próbując ominąć tych, którzy nas ścigają, każdy krok bolesny, gdy moja kostka puchnie. Musimy tylko dotrzeć na drugą stronę góry, gdzie jest plaża. Skalistą stroną klifu jest trochę osłony, ale nasz zapach szybko nas zdradzi.
I tak się dzieje natychmiast.
Na domiar złego jest pełnia księżyca, co oznacza, że bestie, które nas gonią, są w pełni sił. Babcia poślizguje się na luźnym kamieniu, a ja ledwo ją łapię. Stabilizując ją na nogach, popycham i ciągnę ją wokół krawędzi góry. Kiedy z kierunku, w którym biegniemy, wybucha chrapliwy ryk, zamieram, a babcia też. Moje oczy nerwowo przeskakują, próbując dostrzec intruzów, szukając innej drogi, ale widzę tylko małą platformę przed krawędzią klifu.
Babcia rusza, ślizgając się i zjeżdżając po śliskiej powierzchni, a ja podążam za nią, myśląc, że może widzi coś, czego ja nie dostrzegam. Gdy tylko moje bose stopy dotykają gładkiej skały poniżej, pazury zarysowują głazy, wydając okropny dźwięk.
Moje spojrzenie podskakuje w górę, a ja staję twarzą w twarz z warczącym wilkołakiem. To pierwszy raz, kiedy widzę jednego z bliska, i są bardziej przerażające, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Tropi nas, a gdy cofam się, babcia chwyta mnie mocno za ramię. Kolejny dziki ryk dochodzi z drugiej strony, a ja obracam się, by zobaczyć drugiego wilkołaka zbliżającego się.
Moja głowa skacze z boku na bok, próbując obserwować oba, gdy babcia puszcza moje ramię. Z jakiegoś dziwnego powodu, gdy odwracam wzrok od wilkołaków, babcia ma na twarzy najpiękniejszy uśmiech.
„Nie mamy już czasu. Czas to coś, z czym walczę od osiemnastu lat. Mogą być synami króla, ale są dalecy od bycia godnymi,” szepcze, a ja robię krok w jej stronę.
Ona cofa się o krok, a ja wyciągam do niej rękę z szeroko otwartymi oczami, ale ona kręci głową. Serce wali mi w piersi. Intuicyjne poczucie tego, co ma nadejść, sprawia, że moje usta drgają, a ręka szuka jej w powietrzu. „Muszę cię puścić, moja słodka dziewczyno. Użyj umiejętności. Pamiętaj, czego cię nauczyłam.”
„Nie,” wyjąkam, gdy dźwięk drapiących pazurów o skały staje się coraz głośniejszy za mną. Bez oglądania się w tył wiem, że jesteśmy uwięzione, zapędzone w kozi róg bez drogi ucieczki.
„Nie wrócę tam, Zirah. Nie mogę, nie po ostatnim razie.” Jej słowa mnie dezorientują. Nigdy nie opuściłyśmy gór; to jedyny dom, jaki kiedykolwiek znałam. Jej oczy przesuwają się za mnie, zwężając się wściekle.
„Znaleźli cię, ale będą tego żałować.” Chichocze, robiąc kolejny krok w tył.
Czując, że coś jest nie tak, sięgam po nią, ale ona nagle biegnie w stronę krawędzi klifu. Moje oczy rozszerzają się z przerażenia; to zbyt wysoko, by skoczyć stąd. Mój krzyk jest głośny i przenikliwy, gdy patrzę, przerażona, jak odbiera sobie życie.
Ocean może być poniżej, ale bez względu na to, jak szybki jest prąd, uderzenie z tej wysokości będzie jak uderzenie w beton. Jeśli jakimś cudem przeżyje początkowe uderzenie, nigdy nie przetrwa ostrych skał na dnie.
Moje stopy ślizgają się na powierzchni, a ja padając na kolana, zaglądam przez krawędź w ciemność. Łzy palą moje oczy, gdy ruch za mną sprawia, że zerkam przez ramię. Zabiła się. Wolała umrzeć, niż iść z nimi, co przekonuje mnie do decyzji.
Babcia jest nieustraszona; jeśli boi się tych bestii, najlepiej pójdę z nią. Szybko podnosząc się na nogi, cofam się, zbierając odwagę, zanim pobiegnę w stronę krawędzi.
Warkot, który przerywa powietrze, przyprawia mnie o gęsią skórkę. Potem powietrze nagle zostaje wytrącone z moich płuc, a ja zostaję przygnieciona ciężarem. Natychmiast się szarpię, krzyczę i próbuję się uwolnić. Ciężar lekko się unosi, a ogromne, pazurzaste ręce chwytają mnie, przewracając na brzuch i przyciskając do ziemi.
Futrzaste stopy zatrzymują się obok mnie, a gorący oddech spływa mi po karku. Odchylam głowę do tyłu, a ból wibruje przez moją czaszkę, gdy stykam się z bestią na górze, która jęczy i głośno węszy. Odwracając się, uderzam go w bok głowy, tylko po to, by on z powrotem przycisnął mnie do ziemi. Wciska ciężkie kolano między moje łopatki i uderza pięścią w bok mojej głowy. Cios jest silny, a moje oczy trzepoczą, gdy moje uszy głośno dzwonią. Moje widzenie zawęża się, a ja mrugam. Czuję się, jakby moja głowa została rozbita o skałę jak jajko. Ból eksploduje, przepływając przez moją czaszkę i pulsując za oczami, odbierając mi widzenie. W następnej sekundzie widzę tylko czerń.
Ostatnie Rozdziały
#136 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#135 Rozdział 66
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#134 Rozdział 65
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#133 Rozdział 64
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#132 Rozdział 63
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#131 Rozdział 62
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#130 Rozdział 61
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#129 Rozdział 60
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#128 Rozdział 59
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025#127 Rozdział 58
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2025
Może Ci się spodobać 😍
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Niania i Alfa Tatuś
Gdy upiłem się w barze, nie spodziewałem się, że przeżyję najlepszy seks w życiu.
A następnego ranka również nie spodziewałem się, że obudzę się i odkryję, że mój partner z jednorazowej przygody był Alfą miliarderem, szefem mojego chłopaka...
Jak potoczą się sprawy, gdy przypadkowo zostanę nianią jego 5-letniej córki na pełen etat?
Jak to się stało? Jak to możliwe, że w końcu znalazłem pracę, tylko po to, aby okazało się, że mój nowy pracodawca to ta sama osoba, z którą miałem jednorazową przygodę zaledwie dwie noce temu?
"Nie wiedziałem, że będziesz pracodawcą. Gdybym wiedział, nie aplikowałbym..."
"Nic się nie stało. Wiedziałem, że to ty, gdy cię zatrudniałem. Zrobiłem to celowo."
Zmarszczyłem brwi. "Co masz na myśli?"
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Udawane związanie z potężnym wrogiem mojego byłego
Moja siostra Beatrice dostała wszystko – miłość, uwagę, traktowano ją jak złote dziecko.
Ja dostawałam ochłapy i ciągłe przypomnienia, że nigdy nie jestem dość dobra.
Aż odkryłam, że Niall – boski Alfa z sąsiedniej watahy – jest moim przeznaczonym partnerem.
Wreszcie miała nadejść moja kolej, żeby to mnie wybrano.
Boże, jaka ja byłam naiwna.
Cztery lata narzeczeńskiego piekła.
Rozjaśniałam włosy, żeby pasowały do jego gustu. Wciskałam się w obcisłe sukienki, grałam jego osobistą służącą – tylko po to, żeby usłyszeć, że bardziej nadaję się na pokojówkę niż na partnerkę.
Tylko dlatego, że jego serce należało do mojej siostry.
Tamtej nocy przypadkiem strąciłam ramkę z ich zdjęciem.
Uderzył mnie. Mocno. Powiedział, że nigdy jej nie dorównam.
Więc odciągnęłam mu w policzek, podarłam ich zdjęcie i przyjęłam odrzucenie.
Myślałam, że to koniec.
Do chwili, gdy zobaczyłam ich w klubie, jak śmieją się z tego, jaka byłam żałosna przez te cztery lata starań.
Całe to narzeczeństwo było ich chorym żartem.
Pijana i wściekła zrobiłam coś skrajnie głupiego z moim tajemniczym sąsiadem.
Alfa Hudson – twarz jak wyrzeźbiona przez bogów, niebezpieczeństwo w każdej idealnie skrojonej linii garnituru.
Najważniejsze?
Jest największym wrogiem mojego byłego.
No i? Najlepszy seks w moim życiu.
Byłam pewna, że to będzie jednorazowy numer, żeby o wszystkim zapomnieć.
Znowu pudło.
On jest bogatszy od Nialla, potężniejszy niż moja rodzina i nieskończenie bardziej niebezpieczny.
I wcale nie zamierza mnie wypuścić z rąk.
Tym razem nie będę niczyją opcją „na zastępstwo”.
Potrójny Alfa: Moi Przeznaczeni Partnerzy
„Nie.” Przełykam ślinę. „Nic mi nie jest.”
„Kurwa…” wypuszcza powietrze. „Jesteś—”
„Nie.” Mój głos się łamie. „Błagam, nie mów tego.”
„Podniecona.” I tak to mówi. „Jesteś podniecona.”
„Nie jestem—”
„Twój zapach.” Jego nozdrza się rozszerzają. „Kara, pachniesz jak—”
„Przestań.” Zakrywam twarz dłońmi. „Po prostu… przestań.”
A potem jego dłoń zaciska się na moim nadgarstku, odciągając moje ręce od twarzy.
„Nie ma nic złego w tym, że nas pragniesz,” mówi łagodnie. „To naturalne. Jesteś naszą partnerką. My jesteśmy twoi.”
„Wiem.” Mój głos jest ledwo szeptem.
Przez dziesięć lat byłam duchem w rezydencji Sterlingów — niewolnicą długu u potrójnych Alfa, którzy zamienili moje życie w piekło. Mówili na mnie „Marchewa”, wpychali mnie do zamarzniętej rzeki i zostawili w śniegu na pewną śmierć, kiedy miałam jedenaście lat.
W moje osiemnaste urodziny wszystko się zmieniło. Podczas pierwszej przemiany z mojego ciała uwolnił się zapach białego piżma i pierwszego śniegu — a trzech dawnych oprawców stało przed moimi drzwiami, twierdząc, że jestem ich przeznaczoną partnerką. Ich własną.
W jednej chwili dług zniknął. Rozkazy Ashera zmieniły się w przysięgi, pięści Blake’a w drżące przeprosiny, a Cole zarzekał się, że czekali na mnie przez cały ten czas. Ogłosili mnie swoją Luną i przyrzekli, że spędzą życie na odkupieniu win.
Moja wilczyca wyje, żeby ich przyjąć. Ale jedno pytanie nie daje mi spokoju:
Czy ta jedenastoletnia dziewczynka, zamarzająca w śniegu i pewna, że zaraz umrze, wybaczyłaby wybór, który zamierzam teraz podjąć?
Niech przed Nią klękną
Wyrzucona z własnej watahy. Zapomniana przez Likanów.
Mieszkała wśród ludzi – cicha, niewidzialna, schowana w miasteczku, na które nikt nawet nie rzucał drugiego spojrzenia.
Ale kiedy jej pierwsza ruja przychodzi bez ostrzeżenia, wszystko staje na głowie.
Jej ciało płonie. Instynkty wyją. A coś pierwotnego budzi się pod skórą –
przyzywając wielkiego, groźnego Alfę, który doskonale wie, jak ugasić ten ogień.
Kiedy ją znaczy, to i ekstaza, i upadek.
Po raz pierwszy Kaelani wierzy, że została przyjęta.
Zauważona.
Wybrana.
Do chwili, gdy następnego ranka on po prostu odchodzi –
jak sekret, którego nigdy nie wolno wypowiedzieć na głos.
Ale Kaelani nie jest tym, za kogo ją wzięli.
Nie jest bezwilkiem. Nie jest słaba.
Jest w niej coś pradawnego. Coś potężnego. I to coś się budzi.
A kiedy w końcu się przebudzi –
wszyscy przypomną sobie dziewczynę, którą próbowali wymazać z istnienia.
Zwłaszcza on.
Będzie snem, za którym będzie gonił… jedyną rzeczą, przez którą kiedykolwiek poczuł, że naprawdę żyje.
Bo sekrety nigdy nie zostają pogrzebane.
Tak samo jak sny.
Ścigając swoją bezwonną Partnerkę
Tej samej nocy, z sercem rozsypanym na milion kawałków i poczuciem głębokiego upokorzenia, pozwoliła najlepszej przyjaciółce wyciągnąć się na bal maskowy.
Tam oddała się zamaskowanemu Alfie – mężczyźnie nieodgadnionemu i wręcz zabójczo przystojnemu.
Nie padły żadne imiona. Została im tylko ta jedna, szalona noc pełna zachłannych pocałunków i brutalnie namiętnego dotyku. Przyparł ją do ściany, a jego potężne ciało napierało na nią z obezwładniającą siłą, podczas gdy ona cicho jęczała, całkowicie ulegając jego wygłodniałym ustom.
To, co miało być jedynie słodką chwilą zapomnienia na jedną noc, zaowocowało nieoczekiwaną ciążą.
Trzy lata później Caroline zdołała ułożyć sobie życie na nowo w zupełnie innym stadzie. Odcięła się grubą kreską od przeszłości i skupiła na wychowywaniu syna.
Problem w tym, że jej nowy szef, Alfa Draven, jest bezlitosny, władczy do bólu i... cholernie, niebezpiecznie pociągający.
A już w szczególności te jego fiołkowe oczy. Dokładnie te same, w które patrzy każdego dnia, widząc swojego synka.
Alfa Draven daje jej w pracy nieźle popalić, jednak ona nie pozostaje mu dłużna i stawia mu się na każdym kroku.
Mężczyzna nie ma bladego pojęcia, że to właśnie ona jest kobietą, której szukał jak szalony od tamtej pamiętnej nocy.
Podczas gdy on wciąż obsesyjnie tropi swoją prawdziwą, przeznaczoną mu partnerkę,
Nie zdaje sobie sprawy, że ona od dawna siedzi w jego własnym biurze... i wychowuje jego dziedzica.












