Niemała Partnerka Trojaczków

Niemała Partnerka Trojaczków

judels.lalita · Zakończone · 161.5k słów

461
Gorące
7.9k
Wyświetlenia
363
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Nigdy nie wypowiedziała ani słowa... aż do dnia, w którym została ich partnerką...

Ayla nie odezwała się ani razu od nocy, gdy jej świat spłonął.

Miała pięć lat, kiedy straciła wszystko — rodzinę, swoją watahę i tę część siebie, która wiedziała, jak dać się usłyszeć. Przygarnięta przez rywalizującego Alfę, dorasta w miejscu, które pozwala jej przeżyć... ale nigdy nie pozwala jej naprawdę do niego należeć.

Większość watahy ją ignoruje.

Synowie Alfy nie.

Trojlęta dopilnowały, by dokładnie zrozumiała, ile jest warta — nic. Lata milczenia nauczyły ją, jak ich znosić, jak znikać, jak nie reagować.

Tak było łatwiej.

Aż do jej osiemnastych urodzin.

Jej wilczyca się budzi.

A wraz z nią więź partnerska.

Nie jedna. Nie dwie.

Trzy.

Wszyscy trzej.

Te same trzy wilki, które uczyniły jej życie nie do zniesienia.

Teraz wszystko jest inne. Patrzą na nią tak, jakby miała znaczenie. Jakby była kimś, kogo muszą chronić, zatrzymać przy sobie, komu muszą wynagrodzić przeszłość.

Ayla nie wie, co z tym zrobić.

Nie chce ich poczucia winy. Nie ufa temu, w co ta więź próbuje się przemienić. I zdecydowanie nie chce ich na tyle blisko, by znów mogli ją doszczętnie złamać.

Ale zmienia się też coś jeszcze — coś głębszego niż więź.

Jest w niej moc, która nie powinna istnieć. Coś, co było tam na długo przed tym, jak obudziła się jej wilczyca.

I nie tylko ona zaczyna to dostrzegać.

Cokolwiek po nią nadciąga... nie boi się Alf.

A jeśli Ayla chce mieć jakąkolwiek szansę, by to przetrwać, będzie musiała zmierzyć się z jedyną rzeczą, której unikała przez trzynaście lat.

Będzie musiała użyć swojego głosu.

Nawet jeśli będzie to oznaczało zaakceptowanie tych, którym przysięgła, że nigdy nie zaufa.

Bo jeśli tego nie zrobi —

tym razem nie tylko ona straci wszystko.

Rozdział 1

Punkt widzenia Ayli

Śnieg opadał wokół mnie powoli i cicho — nie w taki sposób, żeby wyglądało to magicznie. Po prostu bez końca, biało i zimno.

Pokrywał wszystko — drzewa, ziemię i dachy — jakby próbował to ukryć. Jakby, jeśli nasypie się go wystarczająco dużo, nikt nie pamiętałby już, co jest pogrzebane pod spodem. Jakby krew nigdy nie wsiąkła w ziemię pod moimi stopami.

Zimno przegryzało się przez moją cienką, znoszoną bluzę z kapturem. I tak naciągnęłam ją mocniej, bardziej z przyzwyczajenia niż z nadziei. To nie wystarczało nawet w najmniejszym stopniu, żeby mnie ogrzać. Chłód we mnie sięgał kości — od lat.

Spróbowałam to z siebie strząsnąć i skupić się na czymś innym. Zapach sosen wypełniał moje nozdrza, a powietrze pachniało świeżo i czysto. Od domostwa watahy unosił się dym z drewna, ale pod tym zawsze czaiło się coś jeszcze — coś ostrego, coś metalicznego, co przypominało mi krew, nawet kiedy jej nie było.

Zatrzymałam się na skraju drogi, a mój wzrok powędrował ku domostwu watahy. Jarzyło się przed sobą — ciepłe, radosne i zachęcające. Wszystko to, czego unikałam.

Przy wejściu stała grupa, a ich śmiech wypełniał nocne powietrze. Prawdziwy śmiech — swobodny i głośny. Uderzył w coś w mojej piersi, czemu nie umiałam nadać nazwy. Nie pamiętałam, czy kiedykolwiek śmiałam się w ten sposób. Szybko odepchnęłam od siebie tę myśl.

Podeszłam bliżej — bez pośpiechu. Zawsze przychodziłam ostatnia. Przeważnie trzymałam się cieni. Tak było łatwiej.

Moje nozdrza drgnęły i znieruchomiałam. Coś skręciło się we mnie. Zapach uderzył we mnie cały naraz, napływając z domostwa watahy — pieczone mięso, ziemniaki i coś słodkiego pod tym wszystkim — cynamon, może ciasto dyniowe — intensywne, ciepłe i niemożliwe do zignorowania.

W piersi ścisnęło mnie, zanim zdążyłam to powstrzymać, i na krótką chwilę osiadł we mnie ciężar.

Boże Narodzenie.

Dzień, którego nienawidziłam najbardziej. Nie dlatego, że nigdy nie ceniłam tego czasu — kiedyś ceniłam — ale przez to, co miał oznaczać.

Rodzina.

To słowo nie miało już dla mnie żadnego znaczenia. Przełknęłam ślinę, próbując otrząsnąć się z tego uczucia, ale mimo to w oczach zapiekły mnie łzy. Smutek zawsze znajdował drogę przez szczeliny, nieważne jak mocno próbowałam trzymać się w całości.

Jakaś grupa minęła mnie w drodze do domostwa watahy, trącając mnie ramionami i nawet nie zwalniając. Jeden z nich uderzył mnie mocniej niż pozostali.

— Hej, uważaj! — wrzasnął, odwracając się gwałtownie. Jego spojrzenie spotkało moje i na jego ustach wykrzywił się szyderczy uśmiech.

Odzyskałam równowagę i spuściłam wzrok. Tak było łatwiej — unikać kontaktu, nie podnosić głowy, nie rzucać się w oczy.

— Daj spokój — powiedział inny chłopak. — To tylko niema przybłęda. Nic z niej nie wyciągniesz.

Roześmiali się, jakby nic ich to nie kosztowało.

Nie podniosłam wzroku i nie zareagowałam. Szybko nauczyłam się, że reakcja tylko daje im paliwo.

Miałam pięć lat, kiedy przestałam mówić, jakby niemówienie znaczyło, że nic nie czuję. Nie pamiętałam, żebym kiedykolwiek podjęła decyzję o milczeniu — to po prostu się stało. Jakby gdzieś głęboko we mnie pstryczek został przestawiony w pozycję wyłączoną i już nigdy nie wrócił na swoje miejsce.

To, co pamiętałam, przychodziło we fragmentach — porozrzucanych, brutalnych i nigdy w odpowiedniej kolejności.

Ogromny, wściekły ogień pochłaniający wszystko na swojej drodze.

Zapach palącego się futra, krwi i dymu był tak gęsty, że osiadał mi w gardle.

Dłoń mojej matki wyślizgująca się z mojej, śliska od krwi. Jej oczy traciły blask — gasły.

Głos mojego ojca wołający mnie — a potem cisza.

Moje ciało się spięło, gdy wspomnienie się zmieniło: para czerwonych oczu, utkwionych we mnie — obserwujących.

Zawsze wierzyłam, że to samotni zniszczyli moją watahę. W niektóre dni nie byłam już tego taka pewna. Nie pamiętałam wyraźnie — minęło tyle czasu, a reszta tamtej nocy była schowana gdzieś głęboko, pogrzebana razem z moim głosem.

Stłumiłam to wszystko. Nie było tu na to miejsca.

— Hej. Niema.

Moje ramiona napięły się, zanim zdążyłam to powstrzymać.

Nie odwróciłam się. Nie musiałam. Już wiedziałam.

Ich kroki były powolne i celowe — jakby chcieli, żebym usłyszała każdy pojedynczy. Ten dźwięk wibrował we mnie. Tętno przyspieszyło mi tak bardzo, że aż bolało, ale nie uciekłam. Ucieczka tylko pogarszała sprawę. Goniliby mnie jak ofiarę i cieszyliby się każdą sekundą.

Powietrze zmieniło się, kiedy podeszli bliżej. Stało się cięższe, bardziej dominujące i w jakiś sposób cieplejsze — ale nie tak, by miało mi to w czymkolwiek pomóc.

Trojaczki.

Zawsze poruszali się razem. Na pierwszy rzut oka trzej bracia mogli wydawać się jedną i tą samą osobą — ten sam wzrost, te same ciemne włosy, te same zimne, błękitne oczy, które zdawały się przeszywać człowieka na wskroś. Ale z bliska różnili się w sposób, który miał znaczenie.

Kael pojawił się pierwszy. Nie spieszył się — nigdy tego nie robił. Wszystko w nim sprawiało wrażenie celowego, jakby jeszcze przed przyjściem już zdecydował, jak to spotkanie się potoczy. Jego oczy odnalazły moje — blade, lodowate i całkowicie obojętne.

Jeszcze zanim tytuł Alfy oficjalnie do niego należał, już spoczywał na nim tak, jakby od zawsze był jego.

Ryker stanął obok niego, już uśmiechnięty, jakby ta chwila była najlepszą częścią jego wieczoru. Dla niego pewnie tak właśnie było. Miał zostać Betą Kaela, kiedy przejmą władzę nad watahą, i coś mi mówiło, że nie mógł się doczekać tego dnia.

Soren trzymał się trochę z tyłu — ten cichy, zawsze obserwujący, przyszły delta watahy. Zachowywał dystans i nigdy nie przyłączał się bezpośrednio — choć to wcale nie pomagało. Jego milczenie było własnym rodzajem nacisku.

— No i? — Ryker przechylił lekko głowę, próbując uchwycić moje spojrzenie spod kaptura. W kącikach ust drgał mu drwiący uśmiech. — Ona też ogłuchła, czy po prostu cię ignoruje?

Zanim zdążyłam się odwrócić, czyjaś dłoń zacisnęła się na moim ramieniu i obróciła mnie gwałtownie. Zachwiałam się, ale Kael przytrzymał mnie na miejscu, jego uchwyt był twardy i nieustępliwy.

Nie puścił mnie od razu. Lekko zmarszczył brwi, jakby czegoś szukał na mojej twarzy. Przez moment tylko się wpatrywał, a ciepło jego ciała wypełniało przestrzeń między nami mimo zimna. To tylko jeszcze bardziej uświadamiało mi, jak bardzo sama byłam zmarznięta.

— Odpowiedz mu — prychnął Ryker.

Potem parsknął cichym śmiechem.

— Racja. Zapomniałem.

Skądś zza nich wybuchł śmiech. Nie podniosłam wzroku, żeby sprawdzić, kto się przyłączył. Zamiast tego spuściłam spojrzenie — nie dlatego, że nie potrafiłam się z nimi zmierzyć, ale dlatego, że nie zamierzałam dać im tego, czego chcieli.

— Żałosne — powiedział Kael beznamiętnie i popchnął mnie z powrotem w zaspę śniegu.

— Trzynaście lat i ani słowa. — Ryker powoli pokręcił głową, niemal z uznaniem. — W ogóle jeszcze pamiętasz, jak się to robi?

— Może nigdy nie umiała — dorzucił ktoś za nim.

Kolejny wybuch śmiechu. Niósł się dłużej, niż powinien — zwłaszcza tej nocy.

Nie zareagowałam — od lat tego nie robiłam. Tak było łatwiej. W końcu się znudzą i odejdą. Zawsze odchodzili.

Soren patrzył na mnie dłużej niż zwykle — nie drwiąco, ale też nie życzliwie — jakby próbował coś zrozumieć. Lekko ściągnął brwi i przez moment wyglądało to niemal jak frustracja. Cokolwiek to było, zachował to dla siebie. Jak zawsze.

Długie, głośne wycie przecięło noc i wszystko zamarło.

Spojrzenie Kaela mignęło ku mnie.

— Nigdzie się nie włócz — rzucił chłodno. — Dziś nie będziemy się tobą zajmować.

Ryker prychnął.

— Może znajdź sobie inne miejsce do spania. To pasożytowanie? Tak. Skończyło się.

Odwrócili się, jakbym już zniknęła i nie miała żadnego znaczenia.

Soren zawahał się tylko na moment, jego wzrok przesunął się między mną a jego braćmi. Potem bez słowa ruszył za nimi.

I tak po prostu znów zrobiło się cicho.

Podniosłam się ze śniegu i wypuściłam powoli oddech, nie zdając sobie wcześniej sprawy, że go wstrzymywałam. Trzęsły mi się ręce — nie z zimna, ale z czegoś, co trudniej było nazwać. Przycisnęłam je do boków, aż się uspokoiły.

Przestrzeń wokół mnie wydawała się teraz większa, bardziej pusta i zimniejsza, kiedy ich już nie było.

W oddali nadal jarzył się dom watahy, pełen ciepła, którego nie wolno mi było dotknąć. Za każdym razem, gdy ktoś otwierał drzwi, dobiegał stamtąd śmiech — jasny i ulotny — zanim znów rozpływał się w nocy.

Zostałam tam, gdzie byłam. Tam, gdzie było moje miejsce. Na zewnątrz.

Wtedy coś się zmieniło.

Zmarszczyłam brwi, a moja dłoń przycisnęła się do piersi, zanim w ogóle zdążyłam o tym pomyśleć. To nie był ból — nie do końca. Raczej obce poruszenie w miejscu, które od tak dawna pozostawało całkowicie nieruchome, że ledwie to pamiętałam.

Wciągnęłam powoli powietrze. To tylko nerwy, powiedziałam sobie.

Ale to uczucie wróciło — tym razem silniejsze — i wiedziałam już. Nic mi się nie wydawało.

Mój wilk się przebudził.

Drzwi domu watahy otworzyły się szeroko, nim zdążyłam to pojąć, a łagodne oczy odnalazły mnie po drugiej stronie śniegu.

— Ayla — zawołała miękko Luna Ria. — Chodź, drogie dziecko. Wszyscy czekają.

Podniosłam wzrok, by spojrzeć na nią, i lekko skinęłam głową, po czym ruszyłam.

Ale nawet kiedy szłam w stronę ciepła i światła, nie mogłam pozbyć się uczucia nacisku pod żebrami.

Tej nocy coś miało się zmienić — i cokolwiek to było, nie było już odwrotu.


Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.6k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

20.4k Wyświetlenia · W trakcie · midaspen78
Vivienne zawsze czuła się mała. W domu tkwi uwięziona w bólu, od którego nie potrafi uciec. W szkole chowa się w cieniu, odliczając dni do chwili, gdy wreszcie będzie wolna. Ale jedna decyzja roztrzaskuje wszystko, zostawiając ją złamaną i bardziej samotną niż kiedykolwiek.

Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.

Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Zemsta Opuszczonej Luny

Zemsta Opuszczonej Luny

327.4k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
– Jakie to troskliwe.

– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.

– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.

– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…

Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.

Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.

Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.

Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.8k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

150k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Śmierć przez Oddychanie

Śmierć przez Oddychanie

11.1k Wyświetlenia · Zakończone · arianniahrain
Gdy śmiercionośny wirus zniszczył cywilizację, z ruin powstał nowy świat — świat rządzony przez Alfów.

Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.

Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.

Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.

W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.

Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.

To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.

Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?

A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?

To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.

Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Syreny Mafii

Syreny Mafii

20.6k Wyświetlenia · Zakończone · black rose
„Jak to się nazywa, kiedy robię to?” zapytał Nixxon, przyciskając swoje usta do ust Vernona.

Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.

„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.

„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.


Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.

Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.

Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?

Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.

Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.

A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

840.3k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Swatka dla dzieci

Swatka dla dzieci

58.2k Wyświetlenia · Zakończone · Natalia Ruth
Zdradzona przez mojego ojca i przyrodnią siostrę, zostałam zmuszona do jednorazowej przygody z Charlesem Windsor. Uciekając z domu, wkrótce odkryłam, że noszę jego trojaczki.
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Miłość mojego oprawcy

Miłość mojego oprawcy

245.3k Wyświetlenia · Zakończone · Stacy Rush
Przez całe życie byliśmy sąsiadami i kiedy byliśmy dziećmi, najlepszymi przyjaciółmi. Teraz jest moim dręczycielem, który twierdzi, że należę do niego — żeby mógł mnie gnębić. Jest tylko jeden drobny problem: odkąd skończyłam szesnaście lat, jestem w nim zakochana. Od dwóch lat Jace Palmer torturuje mnie swoim okrucieństwem na korytarzach naszego liceum, ale jak mam sprawić, żeby przestał, skoro to właśnie te same zachowania podniecają mnie bardziej, niż powinny. Zwłaszcza kiedy przyciska mnie do szafki i szepcze: „Byłaś niegrzeczną dziewczynką, Ella”.

Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?