Zemsta Opuszczonej Luny

Zemsta Opuszczonej Luny

Sherry · Zakończone · 187.2k słów

274
Gorące
214.1k
Wyświetlenia
15.3k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

– Jakie to troskliwe.

– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.

– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.

– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…

Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.

Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.

Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.

Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.

Rozdział 1

Telefon zawibrował i o 4:47 nad ranem roztrzaskał ciszę.

Zerwałam się ze snu, a moja dłoń instynktownie sięgnęła przez ogromne łóżko, zanim jeszcze na dobre otworzyłam oczy. Palce natrafiły na zimną pościel. Pusto. Znowu. Trzeci dzień z rzędu, odkąd Ethan ostatni raz spał w naszym pokoju.

Po omacku znalazłam telefon na szafce nocnej, mrużąc oczy przed ostrym, niebieskim światłem ekranu. Nieznany numer. W wiadomości był pojedynczy zaszyfrowany plik. Dotknęłam, żeby go otworzyć.

Wideo ładowało się powoli, pasek postępu pełzł po ekranie. Kiedy obraz wreszcie się wyostrzył, zabrakło mi tchu.

Siedziałam w ciemności, a serce waliło mi w skroniach, w nadgarstkach, w pustce u dołu gardła.

Oddychaj — powiedziałam sobie. Po prostu oddychaj.

Tyle że oddychanie było jak połykanie potłuczonego szkła.

Chwyciłam telefon, wepchnęłam go do kieszeni i odrzuciłam kołdrę. Potem ruszyłam do drzwi.


Podziemny ośrodek treningowy rozciągał się pod Eclipse Pack House. Ruszyłam prosto do ciężkich worków zawieszonych na wzmocnionych belkach stropowych, w przytłumionym świetle awaryjnym.

Moje bose stopy nie wydawały dźwięku na gumowej posadzce. Nie zawracałam sobie głowy owijkami ani rękawicami. Po prostu stanęłam przed najbliższym workiem i wbiłam w niego pięść z całej siły.

Uderzenie posłało wstrząs w górę ramienia, ale przyjęłam ból z ulgą. Uderzyłam jeszcze raz, i jeszcze raz, wpadając w rytm, który nie miał nic wspólnego z techniką, a wszystko z potrzebą, by coś rozbić, skrzywdzić coś tak, jak bolało mnie. Lewy hak. Prawy prosty. Uderzenie łokciem. Kolano. Worek huśtał się dziko na łańcuchu, metalowe ogniwa skrzeczały w proteście.

Pot wsiąkał w moją szarą koszulkę na ramiączkach, przyklejając ją do skóry. Kostki mi popękały, krew rozmazywała się po skórzanej powierzchni worka, ale rany zasklepiały się niemal tak szybko, jak powstawały.

Straciłam poczucie czasu, zagubiona w przemocy ruchu, w satysfakcjonującym głuchym łupnięciu ciała o opór.

Ustawiałam się do kolejnego kopnięcia, kiedy górne lampy zapłonęły, zalewając salę treningową ostrym, jarzeniowym światłem.

— Bella! Właśnie cię szukałem—

Głos Ethana rozległ się gdzieś za mną. Byłam już w pełni zaangażowana w uderzenie, ciało miałam w ruchu, i usłyszałam jego kroki pędzące bliżej. Poruszał się szybko, za szybko, i gdy obróciłam się do kopnięcia okrężnego, nagle znalazł się dokładnie na mojej linii, na tyle blisko, że nie zdążyłam się wycofać.

Moja piszczel uderzyła w jego lewą kość policzkową z solidnym trzaskiem.

Ethan zatoczył się do tyłu o dwa kroki, ręka natychmiast poleciała do twarzy, a okulary w czarnych oprawkach przekrzywiły mu się na nosie. Przez jedną krótką, satysfakcjonującą chwilę zobaczyłam na jego twarzy błysk szoku i gniewu.

— Kurwa — syknął, prostując się i poprawiając okulary gwałtownymi, zirytowanymi ruchami.

Powoli opuściłam nogę, z wyrazem twarzy starannie pustym. — Nie widziałam cię.

Wypuścił powietrze ostro przez nos, pocierając szczękę. — No tak. Za bardzo się nakręciłem, wpakowałem się prosto w twoje kopnięcie. — Jego ton był urwany, niecierpliwy; już zbywał to, co się stało, jakby nie miało znaczenia, przechodząc do tego, po co naprawdę tu przyszedł.

Położył mi dłonie na ramionach. Zesztywniałam pod jego dotykiem; każdy mięsień w moim ciele wrzeszczał, żebym się odsunęła, ale zmusiłam się, by stać nieruchomo.

— Bella, słuchaj — powiedział głosem podniesionym z ledwie powstrzymywanej radości. — Faye urodziła. Chłopca. Jest idealny. Zupełnie zdrowy.

Te słowa uderzyły mnie jak pojedyncze ciosy, każdy lądujący z chirurgiczną precyzją w pustej przestrzeni za moimi żebrami.

— Mama się rozpłakała, kiedy go zobaczyła — ciągnął Ethan, mówiąc teraz szybciej, słowa potykały się o siebie w pośpiechu. — Powiedziała, że to dar od Bogini Księżyca. Babcia nawet nie była w stanie nic powiedzieć, taka była szczęśliwa. A Faye… Boże, Bella, biedna Faye. Poród strasznie ją wymęczył, jest wykończona. Naprawdę potrzebuje teraz odpoczynku.

Patrzyłam na niego — na mężczyznę, z którym trzy lata temu stworzyłam parę, na tego Alfę, który stał obok mnie przy Moonstone Altar i obiecał szanować mnie jako swoją Lunę, swoją równą, swoją partnerkę.

— Wróciłeś tylko po to, żeby mi to powiedzieć? — Mój głos zabrzmiał płasko, bez emocji.

Dłonie Ethana zsunęły się z moich ramion. Zacisnął szczękę.

— Wróciłem, bo nie odbierałaś telefonu. Mama chciała, żebym ci przypomniał, że masz dziś odwiedzić szpital. Faye jest na VIP-owskim oddziale położniczym w Emberhold General. Naprawdę chce cię zobaczyć.

— Jak miło.

— Bella. — Jego ton się zmienił, przybierając tę ostrzegawczą nutę, którą znałam aż za dobrze. — Wiem, że może ci być trudno tego słuchać, ale Faye jest teraz najbardziej bezbronna. Martwiła się na śmierć, że będziesz miała do niej żal o to wszystko, że to stworzy podziały w watasze. Ostatnią rzeczą, jakiej chce, jest to, żeby to dziecko stanęło między nami.

Śmiech, który mi się wyrwał, był ostry jak brzytwa.

— To może nie powinieneś był robić tego w ogóle.

Ethan znieruchomiał.

— Co ty właśnie powiedziałaś?

— Słyszałeś. — Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając, żeby zobaczył w moich lodowaty chłód. — Wróć do swojego syna, Ethan. Jestem pewna, że bardziej cię potrzebuje niż ja.

Położyłam szczególny nacisk na słowo syna, pozwoliłam mu ociekać całym jadem, który powstrzymywałam, i patrzyłam, jak jego twarz ciemnieje od rumieńca.

— Do kurwy nędzy. — Przeciągnął dłonią po włosach. — Ile razy mamy odbyć tę rozmowę? To była pomoc medyczna. Sztuczne zapłodnienie. Użyli mojej spermy, tak, ale ja i Faye nigdy— my nie—

— To czemu nie mogłeś mi powiedzieć od samego początku? — przerwałam mu, głosem śmiertelnie cichym.

Otworzył usta, po czym je zamknął.

Prawda była taka, że Ethan nie był jedynym, którego w ostatnich dniach prawie nie było w Domu. Cała rodzina Grave koczowała w Emberhold General Hospital, czekając, aż Faye urodzi. Faye Porter, córka Alfy Duskcrown Pack, która trzy lata temu — tak jak ja — wyszła za mąż do Eclipse Pack. Mieliśmy podwójną ceremonię związania — ja zostałam związana ze starszym bratem, Ethanem, a Faye z młodszym, Evanem. Całe Emberhold o tym mówiło: dwie córki Alf dołączające do jednej z najpotężniejszych watah w regionie.

Tyle że to szczęście nie trwało długo. W noc przed tym, gdy Ethan i Evan mieli rywalizować o pozycję Alfy, Evan zginął w nagłym wypadku. Rodzina Grave była zdruzgotana, zżerana poczuciem winy. Namawiali Faye, żeby poszła dalej, znalazła innego partnera, ale ona odmówiła. Zdecydowała się zostać, uczcić pamięć Evana, pozostając częścią jego rodziny.

A Gravesowie pokochali ją za to. Ubóstwiali tę oddaną, lojalną dziewczynę, która z miłości do ich zmarłego syna poświęciła własną przyszłość. Ubóstwiali ją na tyle, by znaleźć sposób, żeby dać jej to, czego pragnęła najbardziej — dziecko niosące krew Grave’ów. Skoro Evana już nie było, zostawało tylko jedno źródło tej linii krwi.

Szczęka Ethana znów się zacisnęła.

— Chcesz wiedzieć, czemu ci nie powiedzieliśmy? Bo wiedzieliśmy, że zareagujesz dokładnie tak jak teraz. Robiąc sceny, zachowując się nieracjonalnie. — Jego oczy stwardniały. — Jesteś Luną tej watahy, Bella. Powinnaś świętować, że Eclipse w końcu ma dziedzica. Bogini Księżyca raczy wiedzieć, że tobie nie udało się go dać przez trzy lata.

Patrzyłam na niego długo, pozwalając ciszy rozciągnąć się między nami, pozwalając mu zobaczyć coś w moich oczach — coś, co sprawiło, że jego wyraz twarzy zadrżał. Potem odwróciłam się, schyliłam i podniosłam telefon z miejsca, w którym zostawiłam go na podłodze.

— Wracaj do szpitala, Ethan. Jestem pewna, że Faye na ciebie czeka.

Usłyszałam, jak nabiera powietrza, jak zaczyna mówić coś jeszcze, ale wtedy zawibrował jego telefon. Wyciągnął go, zerknął na ekran i to, co tam zobaczył, sprawiło, że zaklął pod nosem.

— Muszę iść — powiedział, już kierując się do drzwi.

Drzwi trzasnęły za nim, zostawiając mnie samą w zbyt jasno oświetlonej sali treningowej, z zakrwawionymi kostkami i roztrzaskanymi złudzeniami.

Spojrzałam na telefon, na ekran blokady z fotografią z naszej ceremonii związania sprzed trzech lat. Ja w tradycyjnej srebrnoszarej sukni Luny, Ethan w ceremonialnym, ciemnogranatowym stroju Eclipse Pack, uśmiechnięci w blasku księżyca przy Ołtarzu Moonstone.

Przesunęłam palcem, odblokowując telefon. Ekran rozświetlił się, pokazując nagranie, które oglądałam wcześniej tego ranka.

Marynarka od garnituru Ethana rzucona na podłogę. Letnia sukienka Faye podciągnięta i zebrana wokół talii. Ich ciała poruszające się w rytmie, który opowiadał prawdziwą historię stojącą za cudownym dzieckiem Eclipse Pack. To była prawda o tym, co nazywali „pomocą medyczną”.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zawłaszczona przez Miliardera

Zawłaszczona przez Miliardera

299.8k Wyświetlenia · W trakcie · Khey Coco
„Podpisz.”

Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.

„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”

„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.

Przełknęłam ślinę z trudem.

Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.

I podpisałam.

Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.

Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

65.2k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

508.7k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Powrót do Karmazynowego Świtu

Powrót do Karmazynowego Świtu

27.5k Wyświetlenia · Zakończone · Diana Sockriter
Poddanie się nigdy nie było opcją...
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.

*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.

**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

817.8k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Ręce Losu

Ręce Losu

106.5k Wyświetlenia · Zakończone · Lori Ameling
Cześć, nazywam się Zapas, tak jak zapasowa opona. Nie wolno mi wchodzić w interakcje z rodziną, chyba że chcą mnie czegoś nauczyć. Znam wszystkie sekrety tej grupy. Nie sądzę, żeby pozwolili mi po prostu odejść, nie chcę zniknąć jak wiele dziewczyn ostatnio. To jednak nie ma znaczenia, bo mam plan, jak się stąd wydostać. Aż do pewnej nocy w pracy, kiedy znalazłam nagiego mężczyznę leżącego na podłodze w pokoju, który miałam posprzątać.
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Niemoralna propozycja miliardera

Niemoralna propozycja miliardera

106.4k Wyświetlenia · Zakończone · Sunscar
„Mam propozycję.” Nicholas delikatnie głaskał moją skórę, patrząc na mnie. „Chcę mieć dzieci. I chcę, żebyś mi w tym pomogła.” Chciał, żebym dała mu dziecko! „W zamian dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz.”


Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.

Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.

Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Wzlot Brzydkiej Luny

Wzlot Brzydkiej Luny

56.6k Wyświetlenia · W trakcie · Syra Tucker
Lyric spędziła życie w nienawiści. Dręczona za swoją bliznowatą twarz i znienawidzona przez wszystkich – w tym przez swojego własnego partnera – zawsze słyszała, że jest brzydka. Jej partner trzymał ją przy sobie tylko po to, by zdobyć terytorium, a kiedy osiągnął swój cel, odrzucił ją, zostawiając złamaną i samotną.

Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.

To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.

Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.

Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.

Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

97.7k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.