
Obsesja Miliardera
Ana Karoline Mendes · Zakończone · 266.4k słów
Wstęp
Czy ta gorąca i intensywna miłość będzie w stanie przetrwać próby losu i pułapki czasu?
#TRÓJKĄT #RÓŻNICA_WIEKU #GORĄCE #PREZES #MILIARDERZY #ODWRÓCONY_HAREM
Rozdział 1
POV Isabella:
"Jesteśmy na miejscu!" powiedziała moja mama podekscytowana, gdy tylko zaparkowała przed niebieskim budynkiem.
"Tak, jesteśmy," mruknęłam, odwracając się, by spojrzeć przez okno na całkowicie lustrzany budynek na zewnątrz. Szybko oszacowałam, ile pięter może mieć ta luksusowa konstrukcja — może trzydzieści, ponieważ nawet napinając szyję, nie mogłam zobaczyć szczytu.
"Spokojnie, kochanie, wszystko będzie dobrze."
"Tak, będzie." Wzięłam głęboki oddech i oparłam się o siedzenie. "Mój pierwszy dzień jako stażystka." Wyszeptałam świętowany powód, dla którego tu byłam.
Ana odczytała każdy sygnał, jaki wysyłało moje ciało, uśmiechnęła się ciepło — ten rodzaj uśmiechu, który mógłby zmienić świat — i przyciągnęła mnie do zachęcającego uścisku. Świetnie, rozpłynęłam się.
W jej ramionach łzy napłynęły mi do oczu, gdy wszystkie nasze zmagania powróciły, aby mi przypomnieć: wygrałam, jestem tutaj, i to jest prawdziwe.
WIS UNIVERSITY CONECT było moim marzeniem od liceum, kiedy studia były tylko odległą możliwością. Spędzałam godziny przeglądając stronę internetową tej uczelni, fantazjując o dniu, w którym postawię stopę w jej brazylijskim oddziale. Międzynarodowa uczelnia miała swoją siedzibę w Kalifornii, a Brazylia stała się jej celem kilka lat temu.
Nie mogłam w to uwierzyć. Pamiętam dzień, kiedy spędziłam godziny, wpatrując się w ekran komputera, zamarła, nie mogąc przetworzyć e-maila, którego właśnie otrzymałam. Co więcej, byłam całkowicie sparaliżowana, łzy płynęły, gdy czytałam i ponownie czytałam każdy akapit. Eksplodujące uczucie spełnienia marzenia było zbyt wielkie dla mojego serca. Walczyłam tak ciężko, uczyłam się dniem i nocą, i tak — każda sekunda tej walki była tego warta. Byłam nową stażystką na stypendium w WIS UNIVERSITY CONECT, najlepszej międzynarodowej uczelni w kraju.
"Dobrze, Isabella, Brazylia ma świetne uniwersytety. Dlaczego WUC?"
Tak, rozumiem. Nie podważam naszej edukacji — wręcz przeciwnie. Moje zainteresowanie WUC wynikało ze stażu i stypendium, z szansy na pracę i naukę w dużej korporacji. Co dwa lata otwierano dwadzieścia pięć miejsc — najbardziej konkurencyjnych w kraju, przyciągających studentów z całego kraju. Rywalizacja była zacięta, a do tej pory niemożliwa dla uczniów szkół publicznych jak ja.
Bądźmy szczerzy, jakie szanse ma uczeń szkoły publicznej w porównaniu z kimś z prywatnej edukacji? Zero. To obrzydliwe i wstyd dla naszego kraju.
Tak czy inaczej, skończyłam liceum i spędziłam dwa lata przygotowując się na kursie przygotowawczym, opłacanym z ogromnym poświęceniem — często opóźniając rachunki w domu, pozbawiając mamę i mnie wycieczek, piątkowych pizz czy nawet prostych, tanich grillów z przyjaciółmi.
Walcząc, znalazłam swoje paliwo. I tak — udało się!
"Isabella, spokojnie, wyprostuj się, podnieś głowę i idź..."
Zawsze żartownisia, mama sprawiła, że się uśmiechnęłam, ale nie zrelaksowałam się. Moje nerwowe oczy skupiły się na najważniejszej kobiecie w moim życiu, tej, której wszystko zawdzięczam.
"Twoje usta potrzebują koloru. Może czerwone szminki na szczęście i żeby odgonić złe oko?"
Sprawdziłam swoje odbicie w lusterku wstecznym — miała rację, potrzebowałam wykończenia. Puściłam jej oczko i sięgnęłam po kosmetyk. Krwisto-czerwone usta. Idealnie.
Nie zdecydowałam się na mocny makijaż, ponieważ nie znałam jeszcze zasad firmy, więc tylko podkreśliłam oczy i dodałam różu, aby uzyskać różowy blask.
Ważny szczegół — wiem, że to może cię zmylić: jak wspomniałam, WUC przyznało zatwierdzonym kandydatom zarówno staż, jak i stypendium. Tego ranka był mój pierwszy dzień jako stażystka; pytania dotyczące studiów miały zostać wyjaśnione podczas szkolenia. Mówiąc o tym, musiałam się pospieszyć — już byłam na styk.
"Perfekcyjnie," powiedziała, oceniając efekt. "Lepiej idź. Spóźnienie się pierwszego dnia nie wygląda dobrze."
"Dobrze, zróbmy to. Trzymaj kciuki."
"Powodzenia, Isabella." Jej słowa brzmiały jak piękny urok. "Zasługujesz na to, kochanie. Poświęciłaś ostatnie dwa lata na to marzenie, więc idź tam i przytul swoją przyszłość." Ciepłe uczucie zaczęło rosnąć w mojej piersi, sprawiając, że śmiałam się, ale także płakałam w wspaniałej mieszance emocji, które popsuły mi twarz. "Kocham cię, Mamo!"
"Ja ciebie bardziej!"
Dałam jej ostatni uścisk, otarłam łzy i wyszłam na chodnik. Stałam tam przez chwilę, zamarznięta, obserwując ludzi przychodzących i odchodzących, podczas gdy moje myśli biegały na temat tego, jak teraz będzie wyglądało moje życie. Dziewczynka z biednej rodziny dała radę! Nie mogłam powstrzymać tej myśli, tak jak wszystkich innych, które przez lata napędzały moją złość. Zakopałam się w nauce, aby osiągnąć ten cel, zamknęłam się w pokoju, by odbudować się po zdradzie, która wbiła mi nóż w plecy, i rozczarowaniu, które zwaliło mnie z nóg.
Wzięłam głęboki oddech, próbując skupić się na pozytywnych myślach, na dobrych rzeczach, które mnie tu doprowadziły.
Mam wszystko, o czym marzyłam. Teraz pozostaje tylko... Zrobiłam krok w stronę wejścia. Wejść.
Budynek administracyjny WUC przyciągnął mój wzrok na długie sekundy – elegancja i technologia na zdumiewającym poziomie. Jezus Maria! Zatrzymałam się przed recepcją, mierząc w myślach długość nieskazitelnie białego kontuaru, który zakrzywiał się przez większą część holu. Nie udało mi się – moje oczy nie mogły podążyć za unikalną architekturą do samego końca. W środku recepcjonistki uśmiechały się ciepło, ich zęby były tak białe, że prawie mnie oślepiały. Idealne koki na głowach, ani jeden kosmyk nie odstawał. A ich uroda... musiały być modelkami. Przełknęłam ślinę, kurcząc się pod luksusem.
Cholera jasna! Wyprostuj te ramiona, Izabelo.
Wyprostowałam postawę, wzięłam oddech i zmusiłam się do przodu. Gdy się zbliżałam, ogromny ekran nad głową wyświetlał reklamę WUC, wypełniając ostatnie sekundy przed dotarciem do recepcji.
Nerwowa, z pocącymi się dłońmi i bijącym sercem, spojrzałam na kobietę.
"Dzień dobry, proszę pani! Jak mogę pomóc?" Modelka-przebrana-za-recepcjonistkę przywitała mnie. Wymusiłam uśmiech, szybko wyciągając dowód osobisty z torby i podając go jej z idealnie pomalowanymi na czerwono paznokciami. "Izabela Kensington," sprawdziła dokument, "jak mogę pomóc, Pani Izabelo?"
"Mój pierwszy dzień. Jestem w programie profesjonalnym." Wyjaśniłam, a ona zaczęła wpisywać coś na swoim Macu. Cholera! Recepcja miała Maki. Nie mogłam ukryć ekscytacji – może mój dział będzie miał taką samą jakość. I wow, myśląc o moim starym laptopie, który ledwo się włączał, moje oczy lśniły szczęściem. "Mój trener to Maico Oliveira."
"Tak, widzę to tutaj." Oddała mi dowód osobisty i przekazała przepustkę przypominającą kartę kredytową. "Pani Izabelo, to jest Pani tymczasowa karta dostępu. Po szkoleniu zarejestrujemy Pani odciski palców do bezpośredniego wejścia przy bramkach. Szkolenie odbywa się w pierwszym pokoju po lewej, na jedenastym piętrze. Jakieś pytania?"
"Nie, dziękuję!"
"Witamy w WIS UNIVERSITY CONNECT!" powiedziała ciepło.
Podniosłam przepustkę, już z zamglonym wzrokiem.
"Dziękuję!" powiedziałam ponownie, czując, jak emocje grożą wytrąceniem mnie z równowagi. Skierowałam się do windy, która szybko przyjechała, i weszłam do lustrzanej kabiny, ponownie sprawdzając swój wygląd – prosty strój, który wybrałam na pierwszy dzień, moje zawsze niesforne włosy. Ugh. Zacisnęłam usta, niezadowolona z nerwowego bałaganu odbijającego się w lustrze. "Zrelaksuj się, Izabelo, bo dostaniesz zawału, a to wszystko będzie stratą czasu," poradziłam swojemu nerwowemu systemowi. Drzwi się otworzyły.
Podążyłam za wskazówkami recepcjonistki do przestronnego pokoju wypełnionego rozmowami. Absorbowałam jak najwięcej informacji, stojąc blisko drzwi. Nic różnego od tego, co budynek już mi pokazał. Moje oczy zatrzymały się na grupach formujących się – jednej z przodu z trzema osobami: mężczyzną i dwiema kobietami, które od razu przyciągnęły moją uwagę swoją nienaganną elegancją.
Czy to są trenerzy? Zastanawiałam się, gdy kolejna para zwróciła moją uwagę – chłopak i dziewczyna, wydający się w moim wieku, ale z niesamowitym stylem.
"Izabelo!"
Szukałam głosu i zobaczyłam uśmiechającego się chłopaka idącego w moją stronę.
"Cześć…" odpowiedziałam zdezorientowana, próbując go rozpoznać.
"Nie pamiętasz mnie? To ja, Lucca!" Zmrużyłam oczy, przeszukując pamięć. Nic, żadnych wskazówek!
"Ja…" próbowałam zamaskować odpowiedź migającą w mojej głowie.
"Podczas rozmowy kwalifikacyjnej, w budynku selekcyjnym, rozmawialiśmy krótko w poczekalni." Wyjaśnił. Prawie się zaśmiałam – to było krótko? Nie pamiętam tego chłopaka w ogóle, a jestem fatalna w zapamiętywaniu twarzy.
Cholera jasna.
Ostatnie Rozdziały
#286 286- Co straciliśmy, czym się staliśmy
Ostatnia Aktualizacja: 11/21/2025#285 285- Najsłodsza niespodzianka
Ostatnia Aktualizacja: 11/21/2025#284 284- Pierścień i K-drama
Ostatnia Aktualizacja: 11/21/2025#283 283- Czy wyjdziesz za mnie?
Ostatnia Aktualizacja: 11/21/2025#282 282- Powrót mojej miłości
Ostatnia Aktualizacja: 11/21/2025#281 281- Ciężar pożegnania
Ostatnia Aktualizacja: 11/21/2025#280 280- Cienie kontroli
Ostatnia Aktualizacja: 11/21/2025#279 279- Nowy początek
Ostatnia Aktualizacja: 11/21/2025#278 278- Więź krwi
Ostatnia Aktualizacja: 11/21/2025#277 277- Obiecaj mu szczęście
Ostatnia Aktualizacja: 11/21/2025
Może Ci się spodobać 😍
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Udawana Randka z Ulubionym Hokeistą Mojego Byłego
Zane i ja byliśmy razem przez dziesięć lat. Kiedy nie miał nikogo, trwałam przy jego boku, wspierając jego karierę hokejową, wierząc, że po wszystkich naszych trudach zostanę jego żoną i jedyną osobą przy jego boku. Ale po sześciu latach randkowania i czterech latach narzeczeństwa, nie tylko mnie zostawił, ale siedem miesięcy później otrzymałam zaproszenie... na jego ślub! Jakby tego było mało, miesięczny rejs weselny jest tylko dla par i wymaga osoby towarzyszącej. Jeśli Zane myśli, że złamane serce uczyniło mnie zbyt nieszczęśliwą, aby ruszyć dalej, to się mylił! Nie tylko uczyniło mnie to silniejszą... uczyniło mnie na tyle silną, by ruszyć dalej z jego ulubionym złym chłopcem hokeistą, Liamem Callowayem.
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












