
Ostatnia Klauzula Miliardera
Benedicta Nkemjika · Zakończone · 202.2k słów
Wstęp
Trzy lata małżeństwa skończyły się na jednej kresce i długopisie, który drżał w jej dłoni. To nie papiery bolały najbardziej — tylko to, że on nawet nie drgnął, kiedy ona zadrżała.
Amelia Hart wyszła tamtej nocy z jego penthouse’u jak z cudzego życia — z jedną walizką i sercem roztrzaskanym na kawałki. Dała Danielowi Sterlingowi wszystko: miłość, własną tożsamość, cichą, wierną obecność — a on odstawił ją na bok, gdy tylko stała się niewygodna. Jak niechciany gość po imieninach, którego nikt już nie odprowadza do drzwi.
Ale kiedy imperium, które zbudował, zaczyna się sypać jak domek z kart, kiedy lodowaty prezes, co nigdy nie oglądał się za siebie, nagle potrzebuje kobiety, którą wyrzucił ze swojego świata, wraca. Wraca z tymi samymi dłońmi, które kiedyś ją puściły — a teraz wyciąga je po to, co sam zniszczył.
Tylko że tym razem w umowie jest jeden haczyk, którego nie przeczytał…
Rozdział 1
POV Amelii
Papiery rozwodowe leżały na marmurowym blacie jak wyrok.
Palce mi drżały, kiedy sunęłam po krawędzi dokumentu, nie potrafiąc skupić wzroku na słowach, które rozmazywały się za zasłoną łez. Deszcz tłukł w okna od podłogi aż po sufit w naszym penthousie, a każda kropla brzmiała jak strzał w tej dusznej, dławiącej ciszy. Miasto rozciągało się pod nami, obojętne i błyszczące, tysiąc żyć toczyło się dalej, kiedy moje pękało na kawałki.
— Podpisz. — Głos Daniela przeciął burzę, chłodny i ostateczny.
Podniosłam na niego wzrok — na człowieka, którego kochałam każdą, nawet najbardziej poobijaną cząstką siebie. Stał po drugiej stronie wyspy kuchennej, idealnie odprasowany w grafitowym garniturze, zerkając na zegarek, jakby byłam tylko kolejnym spotkaniem, które się przeciąga. Zegarek, który dałam mu na pierwszą rocznicę — z grawerem, który teraz brzmiał jak szyderstwo. Na zawsze Twój.
— Daniel, proszę. — Głos mi się załamał. — Nie możemy po prostu o tym porozmawiać?
— Nie ma o czym rozmawiać. — Nie spojrzał mi w oczy. — To małżeństwo nie działa, Amelia. Musisz to zobaczyć.
Przycisnęłam dłonie płasko do blatu, żeby przestały mi się trząść. Zimny marmur wgryzał się w skórę, trzymał mnie przy ziemi, kiedy wszystko inne przypominało ruchome piaski. — Ja tego nie widzę. Widzę męża, który przestał wracać do domu. Który przestał na mnie patrzeć. Który…
— Spowalniasz mnie.
Te słowa uderzyły jak w twarz. Oddech utknął mi w piersi, ostry i bolesny. Na języku poczułam metaliczny posmak, jakbym przegryzła coś żywego, ważnego.
— Spowalniam cię? — powtórzyłam, głosem ledwie słyszalnym. — Przecież ja robiłam wszystko, żeby cię wspierać. Każda noc do późna, każda odwołana kolacja, każdy raz, gdy wybierałeś pracę zamiast nas — rozumiałam. Czekałam.
Pomyślałam o kolacjach, które stygnęły na stole, o urodzinach, które zapomniał, o rocznicy spędzonej w Tokio. Wmawiałam sobie, że to przejściowe, że budowanie jego imperium wymaga poświęceń. Byłam tak chętna, żeby to ja była tym poświęceniem.
Daniel w końcu na mnie spojrzał, i ta pustka w jego stalowoszarych oczach była gorsza niż złość. Te oczy, które kiedyś znajdowały mnie w tłumie, które rozjaśniały się, kiedy wchodziłam do pokoju. Teraz patrzyły przeze mnie, jakbym już mnie nie było. — I właśnie w tym problem. Ty czekasz. Ty akceptujesz. Nigdy niczego nie kwestionujesz. Potrzebuję partnerki, nie…
Urwał, ale i tak to usłyszałam. Niewypowiedziane słowo zawisło między nami jak trucizna.
— Nie czego? — Wyprostowałam się, a pod bólem coś we mnie mignęło, dzikie i uparte. — Nie czego, Daniel?
Odwrócił się, wbijając wzrok w deszczowe miasto. Jego odbicie w szybie było zniekształcone, obce. — To do niczego nie prowadzi.
Wspomnienie spadło na mnie jak fala — trzy lata temu, ten sam penthouse, Daniel kręcący mną po pustym salonie, zanim przyjechały meble. Przestrzeń niosła echo naszego śmiechu, jasną obietnicę. „To jest nasze” — powiedział wtedy, całując mnie w czoło. — „Nasz początek”. Jego dłonie były wtedy delikatne, niemal nabożne. Patrzył na mnie tak, jakby byłam odpowiedzią na wszystkie pytania, o które nawet nie wiedział, że je ma.
Wierzyłam mu. Boże, wierzyłam w każde słowo.
— Oświadczyłeś mi się w ogrodzie — powiedziałam cicho. — Pamiętasz? Powiedziałeś, że przy mnie znowu czujesz się człowiekiem. Że przede mną tylko odhaczasz kolejne dni. — To wspomnienie było tak wyraźne, że aż bolało: jak uklęknął między różami, jak drżały mu ręce, kiedy otwierał aksamitne pudełeczko. Był zdenerwowany, odsłonięty, prawdziwy. Gdzie się podział tamten mężczyzna?
Szczęka Daniela stężała, mięsień pod skórą drgnął. Przynajmniej nadal potrafiłam wywołać w nim jakąś reakcję, nawet jeśli była to tylko irytacja.
— Co się zmieniło? — Obeszłam wyspę kuchenną, rozpaczliwie próbując sprawić, by mnie zobaczył. Żebym nie była tylko duchem we własnym życiu. — Powiedz mi, co zrobiłam źle. Naprawię to. Cokolwiek to jest, ja…
„Tego się nie da naprawić.” Cofnął się o krok, trzymając między nami dystans jak mur obronny. Ta fizyczna przestrzeń wydawała się mieć kilometry, całe kontynenty. „Popełniłem błąd. Oboje. Lepiej skończyć to teraz, zanim zmarnujemy jeszcze więcej czasu.”
Zmarnujemy jeszcze więcej czasu. Trzy lata mojego życia, sprowadzone do zmarnowanego czasu.
Nogi miałam jak z waty, kiedy chwyciłam się krawędzi blatu, jakbym tylko to jedno trzymało mnie w pionie. Pokój lekko się przechylił — albo to ja, cały mój świat strącony z osi. „Nie mówisz poważnie.”
„Mój prawnik już wszystko przygotował.” Daniel wyciągnął telefon i przewijał wiadomości, jakby mój świat właśnie nie walił się z hukiem. Niebieskie światło ekranu rzucało ostre cienie na jego twarz. „Finansowo będziesz zabezpieczona. Ugoda jest hojna.”
„Nie chcę twoich pieniędzy.” Wyszło ostrzej, niż zamierzałam. „Chcę mojego męża.”
„To nie wchodzi w grę.”
Ta ostateczność w jego głosie coś we mnie złamała, jakby pękło mi w środku żebro. Patrzyłam na obcego człowieka w twarzy Daniela, mówiącego jego głosem, i z rozdzierającą jasnością dotarło do mnie — jego już nie było. Może nie było go od miesięcy, a ja byłam zbyt zdesperowana, zbyt pełna nadziei, zbyt ślepa, żeby to zobaczyć.
Moja dłoń odnalazła długopis obok papierów. Był niewiarygodnie ciężki, jakby był z ołowiu, nie z metalu. Jakby ważył dokładnie tyle, co trzy lata miłości, nadziei i zmarnowanej wiary.
„Kiedy przestałeś mnie kochać?” zapytałam pustym głosem.
Ramiona Daniela zesztywniały, ale nawet się nie odwrócił. „To ma jakieś znaczenie?”
„Tak.” Łza spłynęła mi po policzku, gorąca na zimnej skórze. „Dla mnie ma.”
Cisza rozciągnęła się między nami, wypełniona tylko uporczywym bębniącym deszczem. Kiedy w końcu się odezwał, jego słowa były wyważone co do milimetra, umyślnie okrutne.
„Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek kochałem.”
To kłamstwo było tak oczywiste i tak bolesne, że aż się roześmiałam — dźwiękiem połamanym, gorzkim. Znałam go na tyle dobrze, żeby zobaczyć tchórzostwo stojące za tymi słowami. Ciął głęboko, żeby łatwiej było odciąć, żeby wszystko poszło równo jak nożem. I to działało.
Podniosłam długopis, a obraz przede mną falował. Linia na podpis czekała — niewinna i oskarżycielska. Pani Amelia Sterling. Przez trzy lata to nazwisko znaczyło wszystko. Jednym podpisem miało nie znaczyć nic.
„Kochałam cię” wyszeptałam, bardziej do siebie niż do niego. „Kochałam cię tak bardzo, że zapomniałam, jak kochać samą siebie.”
Daniel nic nie powiedział. Wpatrywał się w miasto, które podbił, w imperium ważniejsze niż kobieta stojąca za jego plecami.
Przyłożyłam długopis do papieru. Ręka trzęsła mi się tak mocno, że mój podpis był ledwo czytelny, ale był. Zrobione. Skończone. Atrament wyglądał zbyt trwało, zbyt ostatecznie — czarny i nieodwołalny na białej kartce.
Odłożyłam długopis ostrożnie, jakby mój świat się nie kończył.
„Dokąd pójdziesz?” zapytał Daniel, wciąż do mnie nie odwrócony.
To pytanie przyszło za późno, owinięte w obowiązek, nie w troskę.
„To ma jakieś znaczenie?” Odbiłam mu jego własne słowa.
Tym razem nie miał odpowiedzi.
Ruszyłam w stronę drzwi penthouse’u, a każdy krok był cięższy od poprzedniego. Obcasy stukały o drewnianą podłogę — dźwięk, którego wcześniej nigdy nie zauważałam, teraz ogłuszający w tej ciszy. Na progu przystanęłam, oglądając się po raz ostatni na dom, który tak naprawdę nigdy nie był mój. Kuchnię otwartą na salon, gdzie gotowałam obiady, na które on nigdy nie wracał. Salon, w którym czekałam noc po nocy. Życie, które zbudowałam, okazało się z papieru.
Daniel stał nieruchomo przy oknie, a jego odbicie było upiorne w deszczem poplamionej szybie. Przez moment — jedno mgnienie — wydawało mi się, że jego ramiona drgnęły.
Ale zaraz potem przyłożył telefon do ucha, już przechodząc do następnego połączenia, następnego interesu, następnej rzeczy, która miała większe znaczenie niż ja kiedykolwiek.
Drzwi zamknęły się za mną cichym kliknięciem.
Ostatnie Rozdziały
#161 Rozdział 161 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#160 Rozdział 160 Miłość bez klauzul (Finał)
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#159 Rozdział 159 Dziesięć lat wieczności
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#158 Rozdział 158 Pierwsze złamane serce Grace
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#157 Rozdział 157 Dzień, w którym poznaliśmy Jego imię
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#156 Rozdział 156 Kiedy przeszłość zostaje zwolniona warunkowo
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#155 Rozdział 155 Życie, które prawie straciliśmy
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#154 Rozdział 154 List o przebaczeniu
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#153 Rozdział 153 Fundacja Grace
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#152 Rozdział 152 Przybycie Liama
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026
Może Ci się spodobać 😍
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.












