
Ostatnia Klauzula Miliardera
Benedicta Nkemjika · Zakończone · 202.2k słów
Wstęp
Trzy lata małżeństwa skończyły się na jednej kresce i długopisie, który drżał w jej dłoni. To nie papiery bolały najbardziej — tylko to, że on nawet nie drgnął, kiedy ona zadrżała.
Amelia Hart wyszła tamtej nocy z jego penthouse’u jak z cudzego życia — z jedną walizką i sercem roztrzaskanym na kawałki. Dała Danielowi Sterlingowi wszystko: miłość, własną tożsamość, cichą, wierną obecność — a on odstawił ją na bok, gdy tylko stała się niewygodna. Jak niechciany gość po imieninach, którego nikt już nie odprowadza do drzwi.
Ale kiedy imperium, które zbudował, zaczyna się sypać jak domek z kart, kiedy lodowaty prezes, co nigdy nie oglądał się za siebie, nagle potrzebuje kobiety, którą wyrzucił ze swojego świata, wraca. Wraca z tymi samymi dłońmi, które kiedyś ją puściły — a teraz wyciąga je po to, co sam zniszczył.
Tylko że tym razem w umowie jest jeden haczyk, którego nie przeczytał…
Rozdział 1
POV Amelii
Papiery rozwodowe leżały na marmurowym blacie jak wyrok.
Palce mi drżały, kiedy sunęłam po krawędzi dokumentu, nie potrafiąc skupić wzroku na słowach, które rozmazywały się za zasłoną łez. Deszcz tłukł w okna od podłogi aż po sufit w naszym penthousie, a każda kropla brzmiała jak strzał w tej dusznej, dławiącej ciszy. Miasto rozciągało się pod nami, obojętne i błyszczące, tysiąc żyć toczyło się dalej, kiedy moje pękało na kawałki.
— Podpisz. — Głos Daniela przeciął burzę, chłodny i ostateczny.
Podniosłam na niego wzrok — na człowieka, którego kochałam każdą, nawet najbardziej poobijaną cząstką siebie. Stał po drugiej stronie wyspy kuchennej, idealnie odprasowany w grafitowym garniturze, zerkając na zegarek, jakby byłam tylko kolejnym spotkaniem, które się przeciąga. Zegarek, który dałam mu na pierwszą rocznicę — z grawerem, który teraz brzmiał jak szyderstwo. Na zawsze Twój.
— Daniel, proszę. — Głos mi się załamał. — Nie możemy po prostu o tym porozmawiać?
— Nie ma o czym rozmawiać. — Nie spojrzał mi w oczy. — To małżeństwo nie działa, Amelia. Musisz to zobaczyć.
Przycisnęłam dłonie płasko do blatu, żeby przestały mi się trząść. Zimny marmur wgryzał się w skórę, trzymał mnie przy ziemi, kiedy wszystko inne przypominało ruchome piaski. — Ja tego nie widzę. Widzę męża, który przestał wracać do domu. Który przestał na mnie patrzeć. Który…
— Spowalniasz mnie.
Te słowa uderzyły jak w twarz. Oddech utknął mi w piersi, ostry i bolesny. Na języku poczułam metaliczny posmak, jakbym przegryzła coś żywego, ważnego.
— Spowalniam cię? — powtórzyłam, głosem ledwie słyszalnym. — Przecież ja robiłam wszystko, żeby cię wspierać. Każda noc do późna, każda odwołana kolacja, każdy raz, gdy wybierałeś pracę zamiast nas — rozumiałam. Czekałam.
Pomyślałam o kolacjach, które stygnęły na stole, o urodzinach, które zapomniał, o rocznicy spędzonej w Tokio. Wmawiałam sobie, że to przejściowe, że budowanie jego imperium wymaga poświęceń. Byłam tak chętna, żeby to ja była tym poświęceniem.
Daniel w końcu na mnie spojrzał, i ta pustka w jego stalowoszarych oczach była gorsza niż złość. Te oczy, które kiedyś znajdowały mnie w tłumie, które rozjaśniały się, kiedy wchodziłam do pokoju. Teraz patrzyły przeze mnie, jakbym już mnie nie było. — I właśnie w tym problem. Ty czekasz. Ty akceptujesz. Nigdy niczego nie kwestionujesz. Potrzebuję partnerki, nie…
Urwał, ale i tak to usłyszałam. Niewypowiedziane słowo zawisło między nami jak trucizna.
— Nie czego? — Wyprostowałam się, a pod bólem coś we mnie mignęło, dzikie i uparte. — Nie czego, Daniel?
Odwrócił się, wbijając wzrok w deszczowe miasto. Jego odbicie w szybie było zniekształcone, obce. — To do niczego nie prowadzi.
Wspomnienie spadło na mnie jak fala — trzy lata temu, ten sam penthouse, Daniel kręcący mną po pustym salonie, zanim przyjechały meble. Przestrzeń niosła echo naszego śmiechu, jasną obietnicę. „To jest nasze” — powiedział wtedy, całując mnie w czoło. — „Nasz początek”. Jego dłonie były wtedy delikatne, niemal nabożne. Patrzył na mnie tak, jakby byłam odpowiedzią na wszystkie pytania, o które nawet nie wiedział, że je ma.
Wierzyłam mu. Boże, wierzyłam w każde słowo.
— Oświadczyłeś mi się w ogrodzie — powiedziałam cicho. — Pamiętasz? Powiedziałeś, że przy mnie znowu czujesz się człowiekiem. Że przede mną tylko odhaczasz kolejne dni. — To wspomnienie było tak wyraźne, że aż bolało: jak uklęknął między różami, jak drżały mu ręce, kiedy otwierał aksamitne pudełeczko. Był zdenerwowany, odsłonięty, prawdziwy. Gdzie się podział tamten mężczyzna?
Szczęka Daniela stężała, mięsień pod skórą drgnął. Przynajmniej nadal potrafiłam wywołać w nim jakąś reakcję, nawet jeśli była to tylko irytacja.
— Co się zmieniło? — Obeszłam wyspę kuchenną, rozpaczliwie próbując sprawić, by mnie zobaczył. Żebym nie była tylko duchem we własnym życiu. — Powiedz mi, co zrobiłam źle. Naprawię to. Cokolwiek to jest, ja…
„Tego się nie da naprawić.” Cofnął się o krok, trzymając między nami dystans jak mur obronny. Ta fizyczna przestrzeń wydawała się mieć kilometry, całe kontynenty. „Popełniłem błąd. Oboje. Lepiej skończyć to teraz, zanim zmarnujemy jeszcze więcej czasu.”
Zmarnujemy jeszcze więcej czasu. Trzy lata mojego życia, sprowadzone do zmarnowanego czasu.
Nogi miałam jak z waty, kiedy chwyciłam się krawędzi blatu, jakbym tylko to jedno trzymało mnie w pionie. Pokój lekko się przechylił — albo to ja, cały mój świat strącony z osi. „Nie mówisz poważnie.”
„Mój prawnik już wszystko przygotował.” Daniel wyciągnął telefon i przewijał wiadomości, jakby mój świat właśnie nie walił się z hukiem. Niebieskie światło ekranu rzucało ostre cienie na jego twarz. „Finansowo będziesz zabezpieczona. Ugoda jest hojna.”
„Nie chcę twoich pieniędzy.” Wyszło ostrzej, niż zamierzałam. „Chcę mojego męża.”
„To nie wchodzi w grę.”
Ta ostateczność w jego głosie coś we mnie złamała, jakby pękło mi w środku żebro. Patrzyłam na obcego człowieka w twarzy Daniela, mówiącego jego głosem, i z rozdzierającą jasnością dotarło do mnie — jego już nie było. Może nie było go od miesięcy, a ja byłam zbyt zdesperowana, zbyt pełna nadziei, zbyt ślepa, żeby to zobaczyć.
Moja dłoń odnalazła długopis obok papierów. Był niewiarygodnie ciężki, jakby był z ołowiu, nie z metalu. Jakby ważył dokładnie tyle, co trzy lata miłości, nadziei i zmarnowanej wiary.
„Kiedy przestałeś mnie kochać?” zapytałam pustym głosem.
Ramiona Daniela zesztywniały, ale nawet się nie odwrócił. „To ma jakieś znaczenie?”
„Tak.” Łza spłynęła mi po policzku, gorąca na zimnej skórze. „Dla mnie ma.”
Cisza rozciągnęła się między nami, wypełniona tylko uporczywym bębniącym deszczem. Kiedy w końcu się odezwał, jego słowa były wyważone co do milimetra, umyślnie okrutne.
„Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek kochałem.”
To kłamstwo było tak oczywiste i tak bolesne, że aż się roześmiałam — dźwiękiem połamanym, gorzkim. Znałam go na tyle dobrze, żeby zobaczyć tchórzostwo stojące za tymi słowami. Ciął głęboko, żeby łatwiej było odciąć, żeby wszystko poszło równo jak nożem. I to działało.
Podniosłam długopis, a obraz przede mną falował. Linia na podpis czekała — niewinna i oskarżycielska. Pani Amelia Sterling. Przez trzy lata to nazwisko znaczyło wszystko. Jednym podpisem miało nie znaczyć nic.
„Kochałam cię” wyszeptałam, bardziej do siebie niż do niego. „Kochałam cię tak bardzo, że zapomniałam, jak kochać samą siebie.”
Daniel nic nie powiedział. Wpatrywał się w miasto, które podbił, w imperium ważniejsze niż kobieta stojąca za jego plecami.
Przyłożyłam długopis do papieru. Ręka trzęsła mi się tak mocno, że mój podpis był ledwo czytelny, ale był. Zrobione. Skończone. Atrament wyglądał zbyt trwało, zbyt ostatecznie — czarny i nieodwołalny na białej kartce.
Odłożyłam długopis ostrożnie, jakby mój świat się nie kończył.
„Dokąd pójdziesz?” zapytał Daniel, wciąż do mnie nie odwrócony.
To pytanie przyszło za późno, owinięte w obowiązek, nie w troskę.
„To ma jakieś znaczenie?” Odbiłam mu jego własne słowa.
Tym razem nie miał odpowiedzi.
Ruszyłam w stronę drzwi penthouse’u, a każdy krok był cięższy od poprzedniego. Obcasy stukały o drewnianą podłogę — dźwięk, którego wcześniej nigdy nie zauważałam, teraz ogłuszający w tej ciszy. Na progu przystanęłam, oglądając się po raz ostatni na dom, który tak naprawdę nigdy nie był mój. Kuchnię otwartą na salon, gdzie gotowałam obiady, na które on nigdy nie wracał. Salon, w którym czekałam noc po nocy. Życie, które zbudowałam, okazało się z papieru.
Daniel stał nieruchomo przy oknie, a jego odbicie było upiorne w deszczem poplamionej szybie. Przez moment — jedno mgnienie — wydawało mi się, że jego ramiona drgnęły.
Ale zaraz potem przyłożył telefon do ucha, już przechodząc do następnego połączenia, następnego interesu, następnej rzeczy, która miała większe znaczenie niż ja kiedykolwiek.
Drzwi zamknęły się za mną cichym kliknięciem.
Ostatnie Rozdziały
#161 Rozdział 161 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#160 Rozdział 160 Miłość bez klauzul (Finał)
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#159 Rozdział 159 Dziesięć lat wieczności
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#158 Rozdział 158 Pierwsze złamane serce Grace
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#157 Rozdział 157 Dzień, w którym poznaliśmy Jego imię
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#156 Rozdział 156 Kiedy przeszłość zostaje zwolniona warunkowo
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#155 Rozdział 155 Życie, które prawie straciliśmy
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#154 Rozdział 154 List o przebaczeniu
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#153 Rozdział 153 Fundacja Grace
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#152 Rozdział 152 Przybycie Liama
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












