Pan Regnante

Pan Regnante

Serena Light · Zakończone · 76.4k słów

244
Gorące
33.1k
Wyświetlenia
1.1k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Kiedy jesteś najbardziej szanowanym bossem włoskiej mafii, nie możesz pozwolić, aby świat dowiedział się o twoim istnieniu lub jakichkolwiek osobistych powiązaniach. W przeciwnym razie złe rzeczy mają tendencję do zdarzania się, a ten człowiek nauczył się tej lekcji na własnej skórze. Odmawiał wpuszczenia kogokolwiek za swoją zimną fasadę.
To jednak nie powstrzymało ich historii.
Nie mieli spotkać się w taki sposób, w jaki to się stało.
W końcu ona była tylko studentką, a on był duchem.
Nieistniejącym, plotką, opowieścią, którą opowiadasz dzieciom na dobranoc.
Ale kiedy najbardziej nieprzewidziane okoliczności sprawiają, że ich drogi krzyżują się nie raz, nie dwa, ale trzy razy - spotkanie, które kończy się przysięgą unikania. Nie mają wyboru, muszą przyznać, że muszą trzymać się z daleka, zanim jedno z nich zostanie zranione.
Co dokładnie się dzieje.
To powoduje kolejne spotkanie między nimi, ale tym razem z obietnicą bezpieczeństwa i ochrony, ponieważ on jest jej winien swoje życie.

Rozdział 1

Toskańskie słońce lało się na przechodniów, którzy kręcili się przy swoich sprawach. Rozsiedli się w ogródkach kawiarnianych, gadali jeden przez drugiego, a jednak wszyscy chłonęli pogodę.

Zima już się czaiła za rogiem, a pierwszy śnieg jeszcze nie spadł, więc ludzie mieli chwilę, żeby nacieszyć się ostatnimi miłymi dniami, zanim zamkną się w czterech ścianach z kaloryferem na full i „świętym spokojem”.

Korzystając z tego, wyciskali z czasu, ile się dało.

Dziewczyna o jasnokasztanowych włosach, w kwiecistej sukience, zgarnęła swoje rzeczy i ruszyła do samochodu. Ledwo zapięła pas, kiedy drzwi od strony pasażera rozleciały się z impetem. Aż podskoczyła i pisnęła, gdy obcy facet wpakował się na siedzenie obok.

— Jedź! — warknął, a ona tylko gapiła się na jego stan.

Ciemne włosy miał zlepione i przyklejone do czoła, oczy latały mu na wszystkie strony. Obie dłonie ubrudzone krwią: jedną dociskał ranę w brzuchu, w drugiej trzymał czarny pistolet.

— Kurwa, jedź! — ryknął znowu, a ona wreszcie się otrząsnęła. Wcisnęła gaz i ruszyła na oślep jak wariatka, jakby od tego zależało jej życie.

Bo mogło.

— Na… trasę. Już — jęknął przez zaciśnięte zęby i odchylił głowę do tyłu, zaciskając powieki, a krew zaczęła kapać na jej siedzenia. Przesiąkała przez koszulę i zbierała się mu na kolanach. Dziewczynie podeszła żółć do gardła i wiedziała, że musi coś zrobić, zanim on umrze w jej aucie, a tłumaczenie się z obecności trupa to będzie dopiero osobna jazda.

— Pozwól, że ci pomogę. — Głos jej drżał, kiedy kierowała się w stronę drogi szybkiego ruchu, co chwilę zerkając w lusterka. Za nimi ciągnął się pusty, martwy odcinek szosy.

— Tylko… dowieź… mnie… na trasę.

— Do trasy jest trzydzieści minut, nawet przy tej prędkości, a wykrwawisz się, jeśli nie pozwolisz mi zatamować krwawienia — wyjaśniła, gdy zmrużył oczy i spojrzał na nią podejrzliwie. — Jestem studentką medycyny. Proszę, pozwól mi.

— A czemu? Bo ja wiem… ja wiem… może jesteś jedną z nich.

— To ty masz broń, proszę pana. To mi powiedz, kto tu jest na przegranej pozycji.

Obcy zamilkł, zaciskając oczy z bólu. Z jego ust wyrwał się jęk, a ona zauważyła, że pistolet mu drży.

— Dobra! Dobra! — warknął, wiercąc się na siedzeniu. — Tylko się pospiesz…

Zjechała na pobocze i wysiadła. Podeszła do bagażnika, wyciągnęła apteczkę. Uniosła ręce, pokazując ją, zanim podeszła, otworzyła drzwi i zobaczyła, że mężczyzna cały się trzęsie, trzymając broń wymierzoną w nią — na granicy szoku.

— Ja… ja nie… nie ryzykuję. Ani trochę.

— Okej. — Kiwnęła głową, rozumiejąc, i przykucnęła przy nim. Zaczęła rozpinać jego poplamioną, białą koszulę, przepraszając, gdy syknął z bólu. Jego drżenie się nasiliło, kiedy zaczęła oczyszczać ranę, żeby w ogóle móc ją obejrzeć. Jej zmysły weszły na najwyższe obroty — aż za dobrze wiedziała, co to znaczy.

— Musisz do mnie mówić, żebyś nie wpadł w ostry wstrząs — powiedziała, oglądając ranę. — Jak masz na imię? Ja jestem Rosalie.

— Arcangelo.

— Arcangelo, powiedz mi, czy ktoś na ciebie czeka w domu. Rodzina? Przyjaciele?

— Siostrzeniec i siostrzenica… i moja, moja, moja siostra…

— Dobrze. To dobrze — masz do kogo wracać, są ludzie, którzy czekają. Opowiesz mi o nich?

„Mój siostrzeniec... siostrzeniec...” wyjąkał, kiedy Rosalie przykładała gazę do jego rany. „M-ma sześć lat... nie ma, nie ma nikogo...”

Nie zwróciła większej uwagi na jego słowa i skontrolowała opatrunek, widząc, że na razie udało jej się zatamować krwawienie. Oddech Arcangela się uspokoił.

– Dobrze, Arcangelo? Musisz mi powiedzieć, dokąd mam cię zawieźć.

– Wzdłuż... wzdłuż drogi... będziesz wiedziała.

– No dobra – Rosalie skinęła głową na jego zagadkową gadkę, po czym sięgnęła do tyłu po swój szal i okryła nim go. Pomogła mu ułożyć się z powrotem na siedzeniu, odchyliła je odrobinę, a potem wróciła za kierownicę i ruszyła dalej.

Odbili od krawężnika i jechali w ciszy, a Rosalie zerkała na sylwetkę Arcangela. Siedział z pistoletem luźno zaciśniętym w dłoni, wzrok miał utkwiony w mijanym krajobrazie.

– Czemu mi pomogłaś? – wychrypiał. Rosalie spojrzała na niego na moment, po czym znów skupiła się na drodze. – Mogłaś mnie zostawić na pewną śmierć; w końcu celuję w ciebie z broni.

– Wiem – potwierdziła. – Ale to by znaczyło, że umarłbyś w moim aucie, a ja nie potrzebuję czegoś takiego na sumieniu.

– I tak uważam, że nie powinnaś była mi pomagać.

– Ale wtedy też nie potrafiłabym cię zostawić. Nie chcę żyć ze świadomością, że miałam szansę kogoś uratować, a zamiast tego wybrałam egoizm i pozwoliłam mu umrzeć.

Arcangelo nie odpowiedział, kiedy Rosalie podjechała do dwóch czarnych SUV-ów stojących na środku drogi. Obok stali faceci w garniturach, z bronią trzymaną w dłoniach. I wtedy zrozumiała, że dla niej to koniec tej trasy.

Zatrzymała samochód i uniosła ręce, gdy podeszło do niej dwóch mężczyzn, a kolejni ruszyli do Arcangela, który próbował się wydostać, zanim jeden z nich otworzył drzwi, a pozostali pomogli mu wyjść.

– Ostrożnie. Ta gaza długo nie wytrzyma – zawołała Rosalie do mężczyzn, gdy wyciągnięto ją z auta. Trzymali ją na muszce, a jej kolana się ugięły. Przełknęła ślinę z trudem, zamknęła oczy i wzdrygnęła się na jednoznaczne kliknięcie bezpiecznika.

– Zostawcie ją – rzucił Arcangelo przez ramię, kiedy prowadzili go w stronę samochodów.

– Tak jest, szefie – mężczyźni skinęli głowami i odsunęli się, przez co oczy Rosalie gwałtownie się otworzyły. Arcangelo jeszcze raz złapał z nią kontakt wzrokowy, przekazując jej komunikat wyraźnie, bez cienia wątpliwości.

Piśniesz słowo i nie żyjesz.

Patrzyła, jak auta odjeżdżają, zostawiając za sobą smugę dymu.

Rosalie obserwowała, jak czarne pojazdy robią się coraz mniejsze, aż całe jej ciało zaczęło drżeć. Nogi odmówiły posłuszeństwa i osunęła się na kolana, a przez nią przetoczył się przerażony szloch. Wpatrywała się w dłonie, oblepione krwią, i próbowała uspokoić oddech.

Nie miała pojęcia, jak długo siedziała na żwirowej drodze. W końcu otarła łzy i zaschniętą krew o skórę dłoni, zatoczyła się na nogi i zapadła się na siedzenie w samochodzie.

Gdy wreszcie się jakoś pozbierała, włączyła radio, żeby uciszyć rozedrgane nerwy, i postanowiła, że po powrocie do domu weźmie prysznic. Droga była długa, a przez jej niecierpliwość, żeby wrócić, wydawała się jeszcze dłuższa. Gdy tylko zaparkowała, chwyciła swoje rzeczy, chowając ręce w fałdach książek, i pośpiesznie wbiegła do środka z głową nisko spuszczoną.

Potykając się przypadkiem o jakąś osobę, w pośpiechu przeprosiła i czmychnęła od niego prosto do windy, wciskając szósty przycisk. Chciała tylko wrócić do domu, wziąć prysznic i wypłakać się w łóżku.

Plan na dzień miała banalny: uczyć się do nadchodzących egzaminów. Nigdzie w grafiku nie przewidziała, że jakiś ranny obcy będzie trzymał ją na muszce.

Strach znów zalał jej zmysły na wspomnienie wydarzeń z całego dnia; źrenice jej się rozszerzyły, a oddech spłycił. Przełykając gulę w gardle, spróbowała się uspokoić.

*Wdech. Wydech.

Wdech.

Wydech.*

Dźwięk windy wyrwał ją z tych ćwiczeń oddechowych. Wypuszczając powietrze z ulgą, wyciągnęła klucze, idąc korytarzem.

Otwierając drzwi, omal nie osunęła się do środka i nie wysypała wszystkich rzeczy na podłogę. Odwróciła się z powrotem do drzwi, szybko je zamknęła, zarzuciła łańcuch i oparła czoło o drewno, wypuszczając drżące westchnienie — wreszcie znów była w granicach znajomości i tej złudnej pewności, że tu nic jej nie grozi.

„Kąpiel.” Mruknęła do siebie i otarła łzy. „Potrzebuję kąpieli.”

Wypuszczając chwiejny oddech, odwróciła się, gotowa podnieść książki, kiedy czyjaś dłoń brutalnie zacisnęła się na jej ramieniu, zmuszając ją do krzyku, który ugrzązł jej w gardle. Rosalie została rzucona na ścianę; wyrwał jej się bolesny skowyt, gdy jedna ręka owinęła się wokół jej szyi, a druga przycisnęła jej usta, żeby nie wydostał się żaden dźwięk.

Para jabłkowo-zielonych oczu wwiercała się w nią, gdy szarpała się w jego uścisku; opór sprawił tylko, że zacisnął palce mocniej na jej gardle.

— Co ty wiesz? — warknął nisko, a łzy popłynęły jej po policzkach; każda próba wyrwania się była na nic.

— Nic — wydusiła w panice. — Ja nic nie wiem.

— Nie kłam mi, puttana.

— P-proszę… ja nic nie wiem! — zaszlochała, tłumiona jego dłonią.

— Kłamstwa! — warknął i zwiększył nacisk, odcinając jej dopływ powietrza; stopy oderwały jej się od podłogi, gdy próbowała odrywać jego ręce. Patrzył na nią zimnymi, niewzruszonymi oczami, a ona czuła, jak świadomość wymyka jej się spod palców, jakby odpływała pod lodowatą wodę.

Uścisk na szyi nagle zniknął, pozwalając jej runąć na podłogę w kłębie kaszlu. Mężczyzna nad nią sięgnął po drzwi, wyszedł i trzasnął nimi za sobą.

Rosalie leżała na podłodze, trzymając się za szyję, kaszląc, żeby złapać oddech; zgarbiona, dławiła się na sucho, a szloch szarpał całym jej ciałem.

Próbowała oddychać głęboko, żeby się pozbierać, ale kiedy usiłowała odzyskać kontrolę, powieki same jej opadły, a całe ciało rozluźniło się na drewnianej podłodze.

Rosalie obudził dźwięk dzwoniącego telefonu. Jęknęła, przyciskając policzek do parkietu, podniosła się i przetarła oczy, po czym zaczęła grzebać w torbie w poszukiwaniu urządzenia. Wyłączyła alarm i rozejrzała się, gdy wczorajsze wydarzenia znów uderzyły w nią z całą siłą.

Przełknęła ślinę i syknęła, bo przeszył ją ból, po czym zataczając się, stanęła na nogi.

Oszołomiona i jakby nieobecna, Rosalie weszła pod prysznic, unikając spojrzenia w lustro. Gdy wyszła, przetarła dłonią lekko zaparowaną taflę. Krzyk rozpaczy utknął jej w gardle.

Jej szyja była cała czarna od siniaków — granatowa, fioletowa, jakby ktoś ją okładał bez opamiętania. Skóra była tkliwa przy dotyku i bolało ją za każdym razem, kiedy próbowała mówić albo wydobyć z siebie choćby dźwięk. Oczy miała przekrwione, a twarz w plamach.

W tamtej chwili Rosalie postanowiła olać dzisiejsze zajęcia i zadzwonić do pracy, że jest chora.

Nie chciała już nigdy w życiu przechodzić przez to, co wydarzyło się wczoraj.

Przebrała się w coś wygodnego, próbowała coś zjeść, ale skończyło się na tym, że zwymiotowała. W końcu uznała, że weźmie tylko tabletkę przeciwbólową i pójdzie spać.

Rosalie mogłaby przespać cały dzień, ale obudziło ją bzyczenie telefonu. 36 nieodebranych połączeń. Od różnych osób. Po odpisaniu na wiadomości wymówką, że dopadła ją grypa, osunęła się z powrotem na łóżko. Powieki niemal od razu jej opadły, sen znów ją przykrył; działanie leków wciąż krążyło jej w żyłach, zostawiając w głowie ciężką mgłę.

Ty idiotko!” — usłyszała w swoim śnie czyjś syk, głęboki, mroczny i aksamitny głos, jakby mówił tuż nad nią. „Popatrz, co narobiłaś!

Po tym syczącym szeptu przyszło najdelikatniejsze muśnięcie jej szyi.

Nie mogłam być pewna!” — odszepnął nowy głos.

Powinienem cię zabić, Vincent.” — pierwszy głos odbił to z upiornym spokojem. „Ona uratowała mi życie, a ty próbujesz ją zabić? Dziewczyna ma już dość traum. A jeśli jest na tyle mądra, to wie, żeby nie otwierać buzi. Nie tylko dlatego, że nie zna niewłaściwych ludzi, ale też dlatego, że i tak nikt jej nie uwierzy. Jestem duchem, pamiętasz? Nie istnieję w świecie na zewnątrz. Jestem tylko plotką.

W śnie Rosalie poruszyła się nerwowo, próbując namierzyć źródło głosów, ale zobaczyła tylko ciemność.

Chodźmy.” — głos przemówił ponad nią, kiedy szukała w panice, chcąc wiedzieć, dlaczego ją przez to przepuścili i co takiego zrobiła, że spadła na nią ta trauma.

Musiała wiedzieć: dlaczego ona.

Chciała krzyknąć, ale gardło bolało ją zbyt mocno, by w ogóle ułożyć sensowne słowo. Ból nagle się nasilił i wyrwał ją ze snu; zakrztusiła się kaszlem, zwinęła na łóżku i próbowała uśmierzyć pieczenie.

Kiedy atak kaszlu wreszcie odpuścił, wpatrywała się w sufit, a łzy ciekły jej po policzkach — bo nigdy, przenigdy nie chciała, żeby coś takiego ją spotkało. Palce jej drżały, kiedy uniosła je do szyi, pewna, że ten dotyk był prawdziwy… a jednak był tylko urojeniem, echem mężczyzny, którego wczoraj uratowała.

Antacio? Antonio? Angelo?

Nawet jego imienia nie potrafiła dobrze sobie przypomnieć, a już jej się śnił.

Rosalie sięgnęła w stronę szafki nocnej po telefon, ale coś zachrzęściło i zmięło się pod jej dłonią.

Odwróciła się i zobaczyła kartkę. Nie pamiętała, żeby zostawiała sobie jakąkolwiek notatkę. Uniosła ją nad twarz i od razu wiedziała, że to nie jej pismo — litery były zbyt eleganckie, idealnie pochylone, jak z zeszytu do kaligrafii.

Gorąca zupa pomaga, kiedy ktoś cię dusił. Powinna na tyle udrożnić drogi oddechowe, żeby dało się znieść oddychanie. Poza tym kup maść z arniką na siniaki.

AR

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

98.5k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Bracia Varkas i ich Księżniczka

Bracia Varkas i ich Księżniczka

181.5k Wyświetlenia · W trakcie · Succy
"Powiedz to tak, jakbyś naprawdę chciała, kochanie," zamruczał, pochylając się i liżąc moją szyję, "a może przestanę."
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

108.9k Wyświetlenia · W trakcie · regalsoul
"Moja siostra grozi, że zabierze mi partnera. A ja pozwalam jej go zatrzymać."
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.


Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.7k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
Sekret Surogacji

Sekret Surogacji

57.4k Wyświetlenia · Zakończone · Tatienne Richard
Kiedy Royal Robinson traci swojego brata i bratową w śmiertelnym wypadku samochodowym, prawda o ich dziecku wychodzi na jaw. Odkrycie, że skorzystali z surogatki i ukryli to przed rodziną, zdruzgotało go, zwłaszcza gdy dowiedział się, że nigdy nie zalegalizowali tego procesu i biologiczna matka nadal ma prawo do dziecka.
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

315k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

821.3k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Niemoralna propozycja miliardera

Niemoralna propozycja miliardera

106.7k Wyświetlenia · Zakończone · Sunscar
„Mam propozycję.” Nicholas delikatnie głaskał moją skórę, patrząc na mnie. „Chcę mieć dzieci. I chcę, żebyś mi w tym pomogła.” Chciał, żebym dała mu dziecko! „W zamian dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz.”


Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.

Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.

Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)

Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)

275.2k Wyświetlenia · Zakończone · Marii Solaria
„N-nie! To nie tak!” błagałam, łzy spływały po mojej twarzy. „Nie chcę tego! Musisz mi uwierzyć, proszę!”

Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.

Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.

„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.

„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.

Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.

„I tym samym skazuję cię na śmierć.”


Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...

Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...

Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca

UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

546.5k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

66.2k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?