
Poddając się Przeznaczeniu
Allison Franklin · Zakończone · 187.8k słów
Wstęp
Graham MacTavish nie był przygotowany na to, że znajdzie swoją partnerkę w małym miasteczku Sterling, które graniczy z terenami watahy Blackmoore. Z pewnością nie spodziewał się, że będzie to wyrzutek, półkrwi, który pachnie krwią Alfy. Z jej wielobarwnymi oczami, nie mógł powstrzymać się od zakochania się w niej od momentu, gdy ich więź partnerów zaskoczyła. Zrobiłby wszystko, aby ją zdobyć, chronić i cenić, bez względu na koszty.
Od mściwych byłych kochanków, przez politykę watahy, uprzedzenia gatunkowe, ukryte intrygi, magię, porwania, trucizny, ataki wyrzutków, po górę sekretów, w tym prawdziwe pochodzenie Catherine - nie brakuje rzeczy, które próbują ich rozdzielić.
Pomimo trudności, płonące pragnienie i gotowość do zaufania pomogą stworzyć silną więź między nimi... ale żadna więź nie jest niezniszczalna. Kiedy tajemnice trzymane blisko serca powoli wychodzą na jaw, czy oboje będą w stanie przetrwać burzę? Czy dar przyznany Catherine przez boginię księżyca okaże się zbyt trudny do pokonania?
Rozdział 1
Catherine wjechała swoim zardzewiałym samochodem na miejsce parkingowe za farmą Gulf Breeze i zatrzasnęła drzwi z przeraźliwym piskiem. Słysząc znany dźwięk, Matt, właściciel farmy, wyjrzał zza zasłony i uśmiechnął się.
„Catherine! Jak miło cię widzieć, jak zawsze,” powiedział z mrugnięciem oka.
„Cześć, przystojniaku,” przywitała się.
Matt był starszy, miał pewnie siedemdziesiąt lat, z plamkami wątrobowymi, skórą przypominającą skórę zamszową od słońca i siwe włosy, ale uwielbiała patrzeć, jak jego twarz czerwieni się na komplement każdego sobotniego poranka. Jego jasnoniebieskie oczy błyszczały, a on ruszył w jej stronę.
„Co masz dla mnie w tym tygodniu?” zapytała.
„To dobry tydzień na korzenie! Rzodkiewki, rzodkiewki, więcej rzodkiewek,” powiedział, wskazując na kartonowe pudła, które ułożył. „Mam dla ciebie kapusty, jarmuż i kilka innych zielonych warzyw i…” Położył dłoń na dużym pudełku. „Marchewki, twoje ulubione.”
„Kocham cię, dziękuję!” wykrzyknęła, zabierając się do pracy, by załadować tył samochodu.
Kiedy skończyła, zatarła ręce i wyciągnęła torebkę z kabiny, żeby zobaczyć, co jeszcze mogła znaleźć na rynku. Odwróciła się i zobaczyła Matta tuż za sobą, naruszającego jej przestrzeń osobistą. Lekko się odchyliła.
„Mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę w tym tygodniu,” zaświergotał, wręczając jej małe pudełko.
„Uh, dziękuję,” powiedziała, omijając go. Wzięła pudełko i zauważyła, że drapał się po karku z nerwów. Jego oczy przeskakiwały po tłumie ludzi. Catherine otworzyła pudełko i pisnęła z radości: boczniaki. „Dziękuję, Matt!” wykrzyknęła, rzucając mu się na szyję.
„Ile to kosztuje?” zapytała.
„Za darmo,” zapewnił ją z uśmiechem.
„Jesteś… jesteś pewien?”
„Twój kontrakt sprzedaży przez te ostatnie lata utrzymał moją małą farmę na powierzchni. Gdyby nie ty, musiałbym ją zamknąć lata temu. To moja forma podziękowania,” powiedział.
Ścisnęła pudełko do piersi. „Dziękuję.”
Matt nadal wyglądał na zdenerwowanego. „Nie chcesz ich spróbować teraz?” zapytał.
„Och, nie, jeszcze nie. Wolałabym je zachować.”
„No, ale przynajmniej jednego powinnaś spróbować, prawda?” naciskał, znowu się do niej zbliżając i podnosząc pudełko.
Czując się po raz pierwszy bardziej niż niekomfortowo w obecności starego rolnika, Catherine przeprosiła, mówiąc, że ma zakupy do zrobienia. Gdy odchodziła, czuła na sobie zirytowane spojrzenie Matta i powstrzymała dreszcz.
Targ rolny w centrum Sterling był jednym z jej ulubionych miejsc. Dwie rzędy namiotów wypełniały rynek. Byli tam rolnicy, rzemieślnicy, rękodzielnicy, a latem nawet sprzedawca waty cukrowej. Robiła tu zakupy w każdą sobotę od momentu, gdy przeprowadziła się do Sterling pięć lat temu. Kilka miesięcy po przeprowadzce miała szczęście znaleźć pracę jako szef kuchni w Shepherd’s Bar and Grill, gdzie jej przyjaciel pracował jako barman. Paul był jedyną osobą, która nie przejmowała się jej statusem wilka renegata. Miał tylko jeden warunek: nie wychodzić na front podczas pracy.
Niestety, piętno związane z jej statusem renegata przylgnęło do niej jak kurz. Nawet teraz, gdy przeglądała namioty, wiedziała, że niektórzy z nich odmówią przyjęcia jej pieniędzy z tego powodu. Kilku z nich nawet na nią napluło w przeszłości. To była ich strata. Kupowała całe jedzenie potrzebne do restauracji na tym rynku, wydając tysiące co tydzień. Jeśli nie chcieli zarobić dużej sumy, bo uciekła od tamtego drania, trudno.
Ciężko pracowała w barze. Kiedy została zatrudniona, był to bar dla zmiennokształtnych, którzy mogli się upić i być hałaśliwi. Fakt, że bar serwował jedzenie, nie był nawet zauważany. Wkrótce po jej rozpoczęciu pracy, strona grillowa zarabiała prawie tyle samo co bar. W godzinach od 14:00 do 22:00 wszystkie stoliki były zajęte, a talerze wylizywane do czysta. To było dla niej źródło ogromnej dumy. Catherine otrzymała nawet prośby od kilku magazynów i gazet, które chciały zrobić o niej artykuł. Zawsze odmawiała. Każda uwaga skierowana na nią mogła przyciągnąć jego uwagę, a musiała zrobić wszystko, by do tego nie doszło.
Po zakupie mięsa na tydzień i obietnicy, że odbierze je przed wyjściem, weszła do Amherst’s Honey Hives, aby uzupełnić zapasy. Kiedy Mike pozwolił jej spróbować swojego nowego miodu z dzikich kwiatów, zauważyła, że przez rynek przeszedł szmer. Włożyła patyczek do lodów do ust i spojrzała w stronę ulicy. Jej serce zamarło. Cztery czarne SUV-y zatrzymały się przy krawężniku. Czy to on? Czy ją znalazł? Drzwi środkowego SUV-a otworzyły się, a Catherine szybko ukryła twarz, udając niezwykłe zainteresowanie różnymi patyczkami z miodem ułożonymi na stole.
„Wygląda na to, że znowu mają spotkanie,” wyszeptał Mike konspiracyjnie.
Catherine spojrzała, widząc, jak przygląda się mężczyznom wychodzącym z samochodu. „Stali bywalcy?” zapytała z nadzieją w głosie.
Skinął głową. „Lykanie.”
Catherine odetchnęła z ulgą, co wywołało u Mike'a uniesienie brwi. Lykanie nie byli powodem do odetchnięcia z ulgą, mimo że Sterling sąsiadowało z jednym z największych stad w kraju. Byli lepsi od wilków, mieli prawie nieśmiertelne życie, wyostrzone zmysły, wrodzoną intuicję i znacznie bardziej zabójcze zdolności. Catherine powinna to wiedzieć, sama była w połowie lykanem. Bezpańskim kundelkiem… najgorszym z najgorszych w obu kręgach. Odrzuciła pytające spojrzenie Mike'a, wybierając patyczek miodowy, łamiąc go i wdychając.
„Mmmm, jabłko i… czy to goździk?” zapytała, patrząc w górę z cieknącą śliną.
Jego brwi zmarszczyły się jeszcze bardziej. Spojrzał na patyczek. „To jest lawenda.”
„Hm,” powiedziała Catherine, dodając patyczek do swojej kupki zakupów.
Rozejrzała się i uniosła nos wyżej w powietrze. Jej kolana zadrżały od pysznego zapachu. Chciała go znaleźć i dodać cokolwiek to było do swojego menu na tydzień. Odsunęła się i ponownie powąchała. Obróciła głowę w kierunku zapachu i otworzyła oczy. Jej oddech utknął w gardle, a całe ciało zadrżało.
Jej oczy przyciągnęła grupa mężczyzn odchodzących od SUV-ów. Wszyscy byli dobrze ubrani, a ich kroki pochłaniały chodnik, wyraźnie spiesząc się gdzieś. Czterech mężczyzn szło z przodu. Dwóch szło nieco z tyłu. Obaj byli szczupli, z blond włosami i grymasami na twarzach. Zauważyła tatuaże wystające spod ich marynarek, a jeden z nich miał nawet obraz na twarzy.
Jeden mężczyzna szedł w środku grupy, jakby pod ich ochroną. Był ogromny. Zbudowany jak dom, wpatrywał się w telefon, pisząc coś gorączkowo. Spojrzał w górę raz i ona westchnęła. Jego oczy… nigdy nie widziała nikogo z takim samym stanem genetycznym jak ona: heterochromią. Podczas gdy ona zawsze nosiła brązowy kontakt w swoim pojedynczym niebieskim oku, aby unikać niechcianej uwagi, ten mężczyzna chwalił się tym, co sprawiało, że kobiety wokół niego gapiły się na tę rzadkość.
Jednak żaden z tych mężczyzn nie przyciągnął jej wzroku na początku. Nie, mężczyzna o pysznej woni cydru jabłkowego prowadził grupę. Ciągnął mankiety swojej marynarki i bawił się kołnierzykiem. Wyraźnie nie był przyzwyczajony do noszenia garnituru, choć nie była pewna dlaczego, skoro wyglądał w nim tak dobrze. Musiał mieć co najmniej 190 cm wzrostu. Był dokładnie w jej typie, z szczupłym ciałem, które z pewnością kryło dobrze wyrzeźbione mięśnie. Jego kroki były długie, a ciemne oczy skanowały rynek, przez który przechodzili, jakby był na baczności przed jakimkolwiek niebezpieczeństwem. Przeciągnął lewą ręką przez ciemne włosy, sprawiając, że kilka pasm opadło mu na czoło, zanim znowu próbował poprawić kołnierzyk.
„Towarzysz,” Catherine wyszeptała na wiatr. Zatrzasnęła usta zszokowana. Nie zamierzała tego mówić na głos. A wiedziała, że to zrobiła, bo w momencie, gdy to słowo opuściło jej usta, jego głowa odwróciła się w jej kierunku.
Jej towarzysz stanął jak wryty, jego ramiona uniesione w niezręcznym kącie za szyją. Nawet z drugiej strony rynku zauważyła, jak jego ciemne oczy stają się czarne od rozpoznania. Chwyciła słup namiotu obok siebie i poczuła, jak metal wygina się pod napięciem. Jej towarzysz nadal wpatrywał się w nią w szoku, dopóki mężczyzna piszący na telefonie nie uderzył w jego ramię. Wielki mężczyzna spojrzał na nią z gniewem, wyraźnie nieprzyzwyczajony do tego, że jej towarzysz przerywał to, co prawdopodobnie było rutynową formacją. Dwóch mężczyzn za nim rzuciło mu pytające spojrzenia, gdy przechodzili.
Catherine czekała z nadzieją. Uśmiechnęła się nieśmiało i uniosła rękę na powitanie. On nie odwzajemnił uśmiechu, zamiast tego nadal patrzył na nią z tym samym niepewnym, zszokowanym wyrazem twarzy. Chwilę później mrugnął, spojrzał na mężczyzn, którzy go minęli, zerknął z powrotem na nią i potrząsnął głową. Catherine mrugnęła kilka razy w zamieszaniu, a potem on odwrócił się i poszedł za pozostałymi mężczyznami. Poczuła, jak coś ściska jej serce, gdy oddalał się coraz bardziej. Patrzyła na jego plecy, gdy znikał za rogiem na Main Street.
Jej towarzysz, lykan, po prostu odszedł od niej bez drugiego spojrzenia. Co ona, do diabła, miała teraz zrobić?
Ostatnie Rozdziały
#139 *Sneak Peek do nowej powieści romantasy - Soltbound and Bloodsworn*
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#138 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#137 Rozdział Sto trzydzieści siódmy
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#136 Rozdział Sto trzydzieści szósty
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#135 Rozdział Sto trzydzieści piąty
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#134 Rozdział Sto trzydziesty czwarty
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#133 Rozdział Sto trzydziesty trzeci
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#132 Rozdział Sto trzydzieści drugi
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#131 Rozdział Sto trzydzieści jeden
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026#130 Rozdział Sto trzydziesty
Ostatnia Aktualizacja: 5/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?












