
Porzucona Przez Mojego EX, Poderwałam Magnata
TheBlues · Zakończone · 174.8k słów
Wstęp
Ten ich jednonocny wyskok powinien był zakończyć sprawę.
Ale kiedy choroba jej brata, Alana, i zemsta Damona sprawiają, że zostaje bez pracy, los popycha Isabellę prosto w paszczę jej najbardziej niebezpiecznej pomyłki — Matteo Morettiego, teraz jej bezwzględnego nowego szefa.
Uwięziona między mściwymi gierkami Damona a niebezpiecznym urokiem Morettiego Isabella musi zdecydować — czy przetrwanie jest warte ceny, jaką zapłaci jej serce?
Zwłaszcza gdy siedmioletni syn Matteo, Noah, zaczyna nazywać ją „mamą”.
Rozdział 1
Perspektywa Isabelli
Łzy spływały mi po policzkach, kiedy rozpoznałam parę skąpaną w świetle reflektora — reflektora, który powinien był należeć do mnie.
Serce roztrzaskało mi się na kawałki, a każdy jego skurcz był jak ostrze wkręcające się coraz głębiej, gdy patrzyłam, jak Damon, mężczyzna, którego kochałam przez pięć lat, opada na jedno kolano… przed kimś innym.
I to nie przed byle kim.
Giana. Moja najlepsza przyjaciółka z liceum.
Jak w jakimś oklepanym filmie utknęłam w nędznej eksplozji prawdy rozgrywającej się na moich oczach — i to zabija mnie z każdą kolejną sekundą. Moja dusza krzyczała o przycisk pauzy — żeby ktoś, ktokolwiek, zobaczył mój ból. Ale tłum tylko westchnął z zachwytu, zagubiony w błogiej chwili, która mnie zniszczyła.
— Wyjdziesz za mnie, kochanie. — Damon klęczał na jednym kolanie, wpatrując się w Gianę z tym samym uwielbieniem, które kiedyś zachowywał dla mnie — z tym samym spojrzeniem, którym obdarzał mnie za każdym razem, gdy jego usta spotykały się z moimi.
— Tak! — Głos Giany był równie słodki jak w liceum, a jej promienny uśmiech rozświetlił salę. Kiedyś ten uśmiech był moją kotwicą. Teraz czułam go jak nóż obracany w piersi.
Nie. Nie, to się nie dzieje.
Damon i Giana? To nie miało sensu. To nie mogło być prawdą.
Wbiłam paznokcie w dłonie, a ostry ból był brutalnym przypomnieniem — to nie był koszmar. To była rzeczywistość.
Myśli wirowały mi w głowie. Damon był ze mną jeszcze wczoraj. Wciąż czułam na sobie jego dłonie, jego ciało zawłaszczające moje z desperacją, która wydawała się oddaniem. Pożerał mnie, jakby to był koniec świata — i dla mnie właśnie nim się stawał.
Myślałam, że ta jego namiętność zeszłej nocy była sposobem, by wynagrodzić mi to, że dziś przegapi naszą rocznicę. Ostatnio był zdystansowany — pogrzebany w rodzinnych interesach — ale nie kwestionowałam tego. W końcu nigdy nie wątpiłam w jego miłość. Nie wtedy, gdy jego dotyk wciąż rozpalał mi skórę do czerwoności. Nie wtedy, gdy jego szeptane obietnice brzmiały jak przysięgi.
Więc co mnie tu doprowadziło? Obraz rozmazał mi się, gdy wpatrywałam się w grawerowane zaproszenie zgniecione w mojej drżącej dłoni — okrutne wezwanie od samego ojca Damona.
[Droga Isabello, serdecznie zapraszamy Cię do bycia świadkiem tej doniosłej okazji dla naszej rodziny.]
Ścisnęło mnie w piersi, kiedy przypomniałam sobie, jak zabiło mi serce, gdy koperta przyszła po raz pierwszy. Pan Sanchez — najbliższe, co miałam do rodziny po śmierci moich rodziców — osobiście poprosił o moją obecność. Byłam tak pewna, że to sprawka Damona, że jego ostatni dystans to tylko zasłona dymna, podczas gdy planował jakiś wielki romantyczny gest na naszą rocznicę.
Spędziłam długie godziny na przygotowaniach do dzisiejszego wieczoru — wygładzałam na sobie szmaragdową sukienkę, którą Damon uwielbiał, zapinałam perłowy naszyjnik, który podarował mi zeszłe święta, i wyobrażałam sobie, jak ciemnieją mu oczy z pożądania, kiedy mnie zobaczy. Każde pociągnięcie tuszem do rzęs, każdy lok starannie przypięty spinką, były aktem nadziei.
Niespodzianka rzeczywiście nadeszła. Tylko nie ta, o której marzyłam. Starannie skonstruowana fantazja o naszej przyszłości roztrzaskała się jak upuszczony kryształ — i tak samo moje serce.
Tłum wybuchł wiwatami, ale ich radość tylko zaostrzyła ostrze, które skręcało mi się w piersi. Damon przyciągnął Gianę w ramiona, pieczętując ich zaręczyny pocałunkiem, kiedy wokół nich spadał deszcz złotych wstążek. Zacisnęłam powieki — to tylko koszmar, tylko koszmar — ale gdy je otworzyłam, scena nie zniknęła.
Okrutna, niezaprzeczalna rzeczywistość.
Damon mnie zdradził. I nie z jakąś nieznajomą — z Gianą. Moją najlepszą przyjaciółką. Moją powiernicą.
Kłamca. Drań. Wściekłość paliła mi żyły, gorętsza niż wstyd rozlewający się po skórze. Nie mieli prawa mnie tak upokorzyć. Nie dopóki miałam w płucach oddech.
Rzuciłam się do przodu — tylko po to, by czyjaś dłoń zacisnęła się na moim nadgarstku i szarpnęła mnie w tył.
Przede mną stanęła siostra Damona, Daniella, jak księżniczka w eleganckiej sukni — z założonymi rękami, z idealnie uniesioną brwią. Mogła równie dobrze być strażniczką bramy zamku. Nigdy nie byłam mile widziana w tej rodzinie, nie kiedy wszyscy widzieli we mnie jakąś chciwą na pieniądze intruzkę.
— Jakież to zaskakujące — zamruczała, a jej uśmiech był ostry jak brzytwa. — Nie sądziłam, że się pojawisz.
Spojrzałam jej prosto w oczy. — Oszczędź sobie teatru, Daniella. Nie mam dziś czasu na twoją nudną gierkę.
— Nie psuj zabawy, Isabella — podniosła głos, ściągając spojrzenia gości stojących w pobliżu. — Nie chcesz zobaczyć szczęśliwego zakończenia mojego brata z kobietą, którą naprawdę kocha? — Udawała zduszony okrzyk. — Czekaj… śniłaś o tym, żeby za niego wyjść, prawda?
Szepty w tłumie narastały. Potem, jak reflektor skierowany nagle na mnie, w naszą stronę odwróciły się dwie znajome twarze. Damon pobladł. A Giana? Rozbłysła jak fajerwerki.
Zanim zdążyłam zareagować, biegła już do mnie, prawie przewracając kieliszek szampana w pośpiechu. — Belly! — Zgniotła mnie w uścisku, a jej radość była tak namacalna, że aż bolała.
— Jesteś! Byłam zdruzgotana, że możesz to przegapić! — Odsunęła się, z iskrzącymi oczami. — To się dzieje! Wychodzę za miłość mojego życia!
Powinnam była się z nią cieszyć.
Gdyby tylko tą miłością nie był mój chłopak od pięciu lat.
Zacisnęłam szczękę, żeby zatrzymać łzy piekące mnie pod powiekami, i zwróciłam się do Damona. Jego wyraz twarzy był lodowaty, a spojrzenie ostrzegało, żebym nie robiła sceny — ale nie zamierzałam go już słuchać. Potrzebowałam odpowiedzi.
Delikatnie wyswobadzając się z objęć Giany, zmusiłam się do wypowiedzenia tych słów:
— Więc… to Damon jest tym, w kim jesteś zakochana?
— Tak! — promieniała, nieświadoma spustoszenia w moim głosie. — Jesteśmy razem od dwóch lat. Przepraszam, że trzymaliśmy to w tajemnicy, ale to był pomysł Damona — chciał wszystkich zaskoczyć! — Splotła dłonie, a jej oczy lśniły. — Spójrz, jaka jesteś w szoku! Udało się idealnie!
— Doskonale — powtórzyłam, a głos mi pękł.
Dwa. Lata.
Każda sylaba, która padała z jej ust, była kolejnym nożem przekręcanym w mojej piersi. Dwa lata kłamstw. Dwa lata, kiedy robiłam z siebie idiotkę, a oni śmiali się za moimi plecami.
W żyłach zapłonęła wściekłość. Uniosłam rękę, gotowa spoliczkować Damona i zetrzeć z jego twarzy tę arogancką obojętność—
Wprost na nas pędził rozpędzony wózek z deserami. Odruchowo wyciągnęłam rękę do Damona — ale on odepchnął mnie na bok, przyciągając do siebie Gianę, bezpiecznie osłaniając ją własnym ciałem, podczas gdy ja uderzyłam o podłogę.
Świat przechylił się w zwolnionym tempie.
Ogromny tort weselny zachwiał się i runął, roztrzaskując się na mnie w eksplozji kremu i lukru plastycznego. Lodowaty maślany krem opryskał mi twarz, włosy, zniszczoną sukienkę — w uszach dudnił ryk śmiechu tłumu, ostry jak odłamki szkła.
Upokorzenie paliło mocniej niż łzy, które przeciskały się przez to obrzydliwe lepiszcze na moich policzkach.
W tamtej chwili nie chciałam po prostu zniknąć.
Chciałam, żeby ziemia mnie pochłonęła.
— O mój Boże! — głos pana Sancheza przeciął gwar, gdy ruszył do przodu; troska wyryła się w jego rysach. Pochylił się, by pomóc mi wstać, a jego uścisk był pewny, mimo że między naszymi palcami ślizgał się krem. — Isabella, nic ci nie jest?
— Ona totalnie zniszczyła tort — przeciągnęła Daniella, a w jej głosie ociekał jad. Zacisnęłam dłonie w pięści po bokach — jak bardzo pragnęłam zetrzeć z jej twarzy ten zadowolony uśmieszek. Zawsze traktowała mnie jak jakiegoś niechcianego intruza w ich idealnym świecie.
— Dosyć, Daniella! — ostra reprymenda pana Sancheza uciszyła szemrzący tłum. — Nie wychowałem cię na kogoś, kto jest okrutny wobec naszych gości.
Gości. To słowo ukuło bardziej niż tort, który zasychał mi teraz na skórze. Po wszystkich tych minionych latach tyle dla nich znaczyłam — tylko kolejny gość. Gorzki smak upokorzenia zalał mi usta, na szczęście ukryty pod warstwami maślanego kremu.
Giana zrobiła niepewny krok do przodu, w białej sukni nieskazitelnej na tle mojej zrujnowanej.
— Pozwól, że pomogę—
— Nie — wtrącił łagodnie, ale stanowczo pan Sanchez. — Ty i Damon jesteście dziś gwiazdami. Idźcie, mieszajcie się z gośćmi. Ja zajmę się Isabellą.
Jego życzliwe oczy spotkały się z moimi, a ta szczera ciepłota sprawiła, że poczułam jeszcze większe zagubienie.
— Chodź, doprowadzimy cię do porządku. — Poprowadził mnie w stronę okazałych schodów.
Otępiała od szoku, poszłam za nim w milczeniu.
— Dlaczego wysłał mi pan zaproszenie? — Słowa wyrwały mi się z gardła, gdy tylko wyszliśmy poza zasięg słuchu tłumu. Ręce drżały mi przy bokach, lepkie od kremu i zdrady.
Pan Sanchez był najbliższym przyjacielem mojego ojca, moim opiekunem po tragicznej śmierci rodziców. Sfinansował moją edukację, przyjął mnie pod swój dach i ocierał moje łzy, kiedy świat wydawał się zbyt okrutny. I wiedział — wiedział o mnie i o Damonie. Ten sekretny uśmiech, gdy dwa lata temu przyłapał nas, jak trzymamy się za ręce, to, że nigdy nie protestował, gdy w towarzystwie szeptano, że nie jestem dość dobra dla jego dziedzica... Brałam to wszystko za ciche przyzwolenie.
Jego szerokie ramiona zesztywniały. Kiedy się odwrócił, jego westchnienie niosło ciężar tysiąca niewypowiedzianych żalów. – Belly – wymamrotał, wyciągając do mnie rękę tak, jak robił to, kiedy byłam pogrążonym w żałobie dzieckiem. – Nieważne, co się stanie, zawsze będziesz rodziną.
– Nie! – cofnęłam się, a głos mi pękł. – Wiedziałeś, że my się koch—
– Dość! – jego ostry ton zatrzymał mnie w pół zdania. Po raz pierwszy przez wszystkie lata, odkąd go znałam, jego dobre oczy stwardniały jak krzemień. – Jakiekolwiek obietnice Damon ci złożył, nie mają znaczenia. Jego żoną będzie Giana. To nie podlega negocjacjom.
Podłoga przechyliła się pode mną. To nie mógł być ten sam człowiek, który uczył mnie jeździć na rowerze, który otulał mnie kołdrą po koszmarach. Ta ukochana twarz stała się maską obcego, a jego pożegnalne słowa – „Pokojówka przyniesie czyste ubrania” – spadły jak uderzenie sędziowskiego młotka.
Sama w wystawnym pokoju gościnnym w końcu zrozumiałam: każdy prezent urodzinowy, każde klepnięcie po głowie, były jałmużną. Nie miłością. Nigdy miłością.
– Panno Belly... – łagodny głos Johanny przebił się przez moje odrętwienie. Matczyną służącą, która opatrywała zdarte kolana mojego dzieciństwa, teraz patrzyła na mnie z tym samym zmartwionym wyrazem twarzy.
Zmusłam usta do uśmiechu. – Naprawdę, ja—
– Dziecko, nie kłam mi. – jej spracowane dłonie ujęły moje; ciepłe na tle moich lodowatych palców. – Jest coś, co musisz wiedzieć.
Kiedy pochyliła się bliżej, jej szept niósł ciężar topora kata. – Rodzina Sanchezów planuje te zaręczyny od dwóch miesięcy.
Powietrze uciekło mi z płuc. – Wszyscy... wiedzieli? – mój głos zabrzmiał obco w moich własnych uszach.
Oczy Johanny zaszkliły się. – Cały dom. Czekałam, aż pan Damon najpierw zakończy z tobą to jak należy, ale... – urwała, bezradnie wzruszając ramionami.
Dwa miesiące tajnych przygotowań. Dwa miesiące uśmiechów i kłamstw, podczas gdy dekorowali mój stos pogrzebowy. „Życzliwość” rodziny Sanchezów nie była niczym więcej niż eleganckim okrucieństwem, a ich czułość – równie starannie wyreżyserowana jak to przeklęte przyjęcie.
Uciekłam do łazienki, szarpiąc zniszczoną sukienkę, jakbym mogła razem z nią zdjąć z siebie zdradę. Jedwab osunął się u moich stóp, wraz z każdą iluzją, którą pielęgnowałam. Nie chcieli mnie? Proszę bardzo. Nie dam im satysfakcji patrzenia, jak błagam o ochłapy ich uczucia.
Świeżo ubrana w pożyczone rzeczy pachnące cudzym lawendowym detergentem, szarpnęłam drzwi — i znieruchomiałam.
Damon stał w korytarzu na tle światła, a jego niegdyś ukochana twarz była teraz portretem obcego.
Ostatnie Rozdziały
#150 Rozdział 150
Ostatnia Aktualizacja: 6/14/2026#149 Rozdział 149
Ostatnia Aktualizacja: 6/14/2026#148 Rozdział 148
Ostatnia Aktualizacja: 6/14/2026#147 Rozdział 147
Ostatnia Aktualizacja: 6/14/2026#146 Rozdział 146
Ostatnia Aktualizacja: 6/14/2026#145 Rozdział 145
Ostatnia Aktualizacja: 6/14/2026#144 Rozdział 144
Ostatnia Aktualizacja: 6/14/2026#143 Rozdział 143
Ostatnia Aktualizacja: 6/14/2026#142 Rozdział 142
Ostatnia Aktualizacja: 6/14/2026#141 Rozdział 141
Ostatnia Aktualizacja: 6/14/2026
Może Ci się spodobać 😍
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?












