Potomek Księżyca

Potomek Księżyca

Kay Pearson · Zakończone · 386.9k słów

640
Gorące
190.3k
Wyświetlenia
7.8k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

!! Treść dla dorosłych 18+ !!

„Myślisz, że pozwolę mojej córce spać z kimkolwiek zechce?” wypluł. Kopnął mnie w żebra, a ja poleciałem w tył po podłodze.
„Nie zrobiłem tego” zakaszlałem, łapiąc powietrze.
Czułem, jakby moja klatka piersiowa się zapadła. Myślałem, że zaraz zwymiotuję, gdy Hank złapał mnie za włosy i podniósł moją głowę. TRZASK. To było jakby moje oko eksplodowało wewnątrz czaszki, gdy uderzył mnie w twarz. Wylądowałem na zimnym betonie i przycisnąłem twarz do podłogi. Użył stopy, żeby przewrócić mnie na plecy.
„Spójrz na siebie, ty obrzydliwa szmato” sapnął, kucając obok mnie i odgarniając włosy z mojej twarzy. Uśmiechnął się, przerażającym, złowrogim uśmiechem.
„Mam dla ciebie coś wyjątkowego na dzisiejszą noc” wyszeptał.

Ukryta w ciemnym lesie, na wyspie Cape Breton, żyje mała społeczność Wilkołaków. Przez pokolenia pozostawali ukryci przed ludźmi i prowadzili spokojne życie. Aż do momentu, gdy do ich stada dołącza mała kobieta, która wywraca ich świat do góry nogami.
Gunner, przyszły Alfa, pełniąc rolę rycerza w lśniącej zbroi, ratuje młodą kobietę przed pewną śmiercią. Przynosząc ze sobą tajemniczą przeszłość i możliwości, o których wielu dawno zapomniało, Zelena jest światłem, którego nie wiedzieli, że potrzebują.
Z nową nadzieją, przychodzą nowe niebezpieczeństwa. Klany łowców chcą odzyskać to, co uważają, że stado im ukradło, Zelenę.
Z nowymi mocami, nowymi przyjaciółmi i nową rodziną, wszyscy walczą, aby chronić swoją ojczyznę i dar, który Bogini Księżyca im ofiarowała, Potrójną Boginię.

Rozdział 1

Zelena.

Podniosłam lekko głowę, gdy chłodny powiew musnął moją szyję. Moje długie, kruczoczarne włosy delikatnie falowały na wietrze. To był wspaniały poranek, powietrze było świeże i na niebie nie było ani jednej chmury. Słońce ogrzewało moją twarz, próbując przedrzeć się przez drzewa. Jest coś w byciu na zewnątrz samotnie, co zawsze uwielbiałam. Większość ludzi tutaj boi się lasu i nie zbliża się do niego, ja natomiast uwielbiam las. Szum wiatru w drzewach, uczucie świeżego powietrza na skórze i delikatny zapach słonej wody. Sprawia, że czuję się, nie wiem, wolna, chyba. Cenię sobie czas spędzony na zewnątrz, choćby był krótki.

Mieszkam w małym miasteczku rybackim na północy wyspy Cape Breton, Nowa Szkocja, liczącym około dwóch tysięcy mieszkańców. Mieszkańcy rozproszeni są na przestrzeni około dwudziestu kilometrów wzdłuż wybrzeża, z morzem po jednej stronie i gęstym lasem po drugiej. Jesteśmy trochę odizolowani, ale tak właśnie lubią to miejscowi. Ludzie w tym miasteczku żyją tu od pokoleń, nigdy nie wyjeżdżają, a ci, którzy mają szczęście się wydostać, nie wracają. Małe miasteczko ma wszystkie podstawowe potrzeby, a ludzie zazwyczaj znajdują to, czego potrzebują w jednym z kilku małych sklepów. Jeśli czegoś nie mogą dostać, wtedy udają się do jednego z większych miast, jeśli można je tak nazwać. Nie, że kiedykolwiek byłam, nigdy nie opuszczałam wyspy.

Ten krótki spacer przez drzewa każdego dnia w drodze do szkoły był moją jedyną pociechą w moim piekielnym życiu. Stawiałam krótkie, powolne kroki, jakby chciała, aby każda mijająca sekunda na świeżym powietrzu trwała dłużej. Zostało tylko kilka tygodni do końca mojego ostatniego roku szkolnego i chociaż każda sekunda ostatnich dwunastu lat była piekłem na ziemi, drżę na myśl, co się stanie, gdy to wszystko się skończy.

Gdy dotarłam do czarnych, żeliwnych bram szkoły, moje małe poczucie wolności zniknęło. Spojrzałam na ciemne ceglane ściany i małe okna i westchnęłam, to była więzienie. Naciągnęłam kaptur na twarz, opuściłam głowę i ruszyłam do wejścia. Pchnęłam ciężkie drzwi i wypuściłam oddech z ulgą, przynajmniej hol był jeszcze pusty. Większość innych uczniów była jeszcze na parkingu, stojąc i rozmawiając ze swoimi przyjaciółmi, dopóki nie zadzwoni dzwonek. Ale nie ja, wolę iść prosto do swojej szafki, wepchnąć torbę do środka i czekać przy drzwiach pierwszej klasy. Jeśli dotrę tam przed zapełnieniem korytarzy, zazwyczaj mogę uniknąć większości porannych obelg. Patrząc na dzieci maszerujące przez korytarze, często pozwalam sobie na chwilę zadumy, jak to by było mieć przyjaciół, z którymi można by stać i rozmawiać. Pewnie byłoby miło mieć chociaż jednego przyjaciela w tym pieprzonym miejscu.

Dziś rano zatrzymałam się przy swojej szafce, wspominając wydarzenia z ostatniej nocy. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w swoje ciało. Części koszuli, które przyklejały się do surowych ran na moich plecach, piekły przy każdym ruchu. Rozcięta skóra była gorąca i napięta pod ubraniem. Rana na czole wciąż pulsowała, powodując ból głowy rozprzestrzeniający się od linii włosów do za uchem. Zrobiłam co mogłam, żeby zakryć ją makijażem, ale podkład piekł, gdy próbowałam wetrzeć go w otwartą ranę. Więc przykleiłam plaster zamiast tego. Plaster był w kolorze skóry, więc powinien w miarę wtapiać się w moją twarz. Moje ciemne, niechlujne włosy mogły zakryć większość twarzy, a kaptur resztę.

Nagle zdałam sobie sprawę z wzmożonego hałasu na korytarzu za mną. Inni uczniowie zaczęli wchodzić. Cholera. Szybko zamknęłam szafkę, opuściłam głowę i ruszyłam korytarzem do pierwszej klasy. Szybko skręciłam za róg i uderzyłam twarzą w coś twardego. Upadłam na plecy na środku korytarza, upuszczając książki, próbując się złapać. Korytarz zamilkł, gdy leżałam na bolących plecach, rozciągnięta na podłodze. Zacisnęłam oczy, ból promieniujący z moich ran był prawie wystarczający, żeby mnie zemdlić.

"Co za przegryw" usłyszałam, jak Demi parsknęła śmiechem, reszta ludzi na korytarzu szybko dołączyła. Zaczęłam zbierać się na ręce i kolana, próbując zebrać swoje rzeczy, żeby uciec.

Sięgnęłam po zeszyt, ale nie było go już na ziemi. Rozglądając się za nim, zamarłam. Kucał przede mną, jego kolana widoczne przez ciemne, podarte jeansy. Czułam, jakby ciepło emanowało od niego. Był nie dalej niż dwa stopy ode mnie. Mogłam go poczuć, jego słodki pot pachniał jak powietrze w gorący letni dzień. Wciągnęłam go w siebie. Kim on jest?

"Przepraszam, czy to twoje?" zapytał, wyciągając rękę z moją książką. Jego głos był kojący i aksamitny, gładki z niskim pomrukiem.

Wyrwałam swoją książkę z jego uścisku i zaczęłam wstawać. Poczułam, jak jego duże dłonie chwytają mnie za ramiona i podnoszą do góry. Szok po jego dotyku sprawił, że znów upadłam na ziemię. Zacisnęłam mocno oczy, odwróciłam głowę w stronę ramienia i czekałam, aż mnie uderzy. Śmiech na korytarzu znów wybuchł.

"Whoa" - chłopak z tajemniczym wyrazem twarzy westchnął, gdy się przed nim skuliłam.

"Jest taka cholernie dziwna" - zaśmiała się Demi.

Ból, którego się spodziewałam, nigdy nie nadszedł, nikt mnie nie uderzył. Wyjrzałam spod kaptura, a łza spłynęła po moim policzku. On zrobił krok do tyłu, wyciągając ręce, aby odciągnąć innych dzieciaków, które zebrały się, żeby się ze mnie śmiać.

Siedziałam przez chwilę na zimnej podłodze, przyglądając się temu chłopakowi. Nigdy wcześniej go w szkole nie widziałam. Jego ciemne brązowe buty były rozwiązane i bardzo zużyte, podarte dżinsy przylegały do bioder. Miał na sobie wyblakły szary t-shirt z czerwonym "W" nadrukowanym na nim. Luźno wisiał nad jego paskiem, ale przylegał do muskularnej klatki piersiowej. Był wysoki. Bardzo wysoki. Wznosił się wysoko ponad innych uczniów za nim. Przyglądałam się jego ramionom, które wciąż były wyciągnięte obok niego. Rękawy obejmowały jego napompowane bicepsy. Spojrzałam na jego twarz, jego szczęka była gładka i mocna, różowe usta zaciśnięte razem. Jego ciemne piaskowe blond włosy idealnie ułożone na głowie, krótkie po bokach i długie na górze. Jego jasnoniebieskie oczy patrzyły na mnie z przerażającą intensywnością. Był hipnotyzujący, jak starożytny grecki bóg. Motyle wybuchły w moim żołądku i zaczęły tańczyć. Zaczęłam czuć się gorąco i nerwowo, patrząc na to piękne stworzenie. Wow. Przechylił lekko głowę na bok i przyglądał mi się. Cholera! Zorientował się, że na niego patrzyłam. Zerwałam się z ziemi i pobiegłam, przeciskając się przez tłum śmiejących się nastolatków.

Dotarłam do klasy angielskiego i pośpiesznie zajęłam swoje miejsce w tylnym rogu sali. Położyłam książki na biurku i zwinęłam się w krześle. Ocierając łzy z policzka, szepnęłam do siebie: "Nienawidzę tego miejsca". Oparłam głowę na złożonych ramionach i odtwarzałam w myślach wydarzenie na korytarzu. Nigdy nie interesowały mnie chłopaki ani randki, ale coś w tym nowym chłopaku sprawiło, że mój żołądek robił fikołki.

"Klasa" - zawołała nauczycielka, wchodząc do sali.

"To są nasi nowi uczniowie, Cole i Peter".

Podniosłam głowę, tylko na tyle, by zobaczyć nowych uczniów, i odchyliłam się lekko. O rany, oni też byli bogami. Pierwszy, wyższy, miał ciemnobrązowe włosy, gładką kremową skórę i smukłe, umięśnione ciało. Jego ciemne oczy patrzyły w moim kierunku z drugiego końca klasy. Drugi był nieco niższy, z ciemnoczerwonymi włosami, opaloną skórą i świecącymi zielonymi oczami, które także patrzyły w moją stronę. Znów opuściłam głowę i westchnęłam. Dlaczego te piękne okazy miałyby na mnie patrzeć? Jestem tylko brudną i złamaną lalką.

"Chłopcy, proszę, zajmijcie miejsca" - powiedziała nauczycielka.

Dwaj chłopcy ruszyli do tyłu klasy. Czułam zmianę atmosfery w sali i nie miałam wątpliwości, że każda para kobiecych oczu śledziła ich, gdy szli. Wyższy usiadł przy biurku obok mnie, drugi usiadł przede mną. Chłopak z przodu odwrócił się do mnie, pochylając głowę, próbując zobaczyć moją twarz spod kaptura. Pewnie chciał tylko zobaczyć ohydną bestię, która spowodowała całe to zamieszanie na korytarzu tego ranka.

"Hej, jestem Cole" - szepnął chłopak obok mnie. Jego głos miał coś uspokajającego, ale sceptycznego. Wskazał na biurko przede mną.

"To jest Peter, ale wszyscy mówią na niego Smith" - powiedział chłopak, Cole. Chłopak siedzący tam uśmiechnął się krzywo i pomachał mi palcami. Na pierwszy rzut oka wyglądał przynajmniej miło, ale zwykle wszyscy tak zaczynają.

Niezręcznie skinęłam na nich głową i znów opuściłam głowę, starając się jak najlepiej obserwować ich. Nie podobało mi się to, nie ufałam temu pokazowi uprzejmości. Obaj spojrzeli na siebie i wzruszyli ramionami, odwracając się do przodu klasy. Czułam, jak narasta we mnie panika, czego oni chcieli? Dlaczego ze mną rozmawiali? To musi być żart, na pewno. Będą jak wszyscy inni dupki w tym miejscu i będą mnie dręczyć, jak wszyscy inni. Nie ma powodu, żeby byli dla mnie mili, więc to musi być podstęp.

W miarę jak lekcja trwała, obecność tych dwóch nowych chłopaków sprawiała, że czułam się nieswojo. Kręciłam się na krześle, bo ich bliskość zdawała się zmniejszać z każdą sekundą. W końcu zadzwonił pierwszy poranny dzwonek i uczniowie zaczęli wstawać i wychodzić z sali. Cole i Smith stanęli przed moim biurkiem, blokując wyjście, wszyscy inni już opuścili salę. Od razu wiedziałam, że to musi oznaczać kłopoty, i zsunęłam się niżej w krześle, przygotowując się na ich nadchodzący atak.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

532.2k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Własność Foki Wojennej

Własność Foki Wojennej

284.1k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
Kurwa, OSTRZEŻENIE!!!!!!! NIE DLA OSÓB PONIŻEJ OSIEMNASTU LAT! TREŚCI EROTYCZNE********************************************Wpycha mi do ust dwa palce. „Ssij. Zrób je dla mnie ładnie mokre”.

Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.

Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.

„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.

Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.

Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.

Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.

Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.

Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

67.1k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

309.4k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Trisolarian

Ostatnia Trisolarian

146.1k Wyświetlenia · Zakończone · Dancingpen
Astrid ma pozornie idealne życie jako licealistka, ale kiedy jej dobry przyjaciel Jason przedstawia ją swojemu bratu Killianowi, natychmiast przyciąga ją niebezpieczeństwo i urok Killiana. Jest nim zafascynowana, dopóki nie odkrywa, że Killian i Jason są potężnymi wilkołakami. Co gorsza, okazuje się, że jest ona połączeniem wilkołaka, wampira i czarownicy, i ostatnią potężną Trisolarianką na ziemi.
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Projekt Więzień

Projekt Więzień

758.6k Wyświetlenia · Zakończone · Bethany D
Najświeższy eksperyment rządu w dziedzinie resocjalizacji przestępców - wysyłanie tysięcy młodych kobiet, aby żyły obok najniebezpieczniejszych mężczyzn trzymanych za kratami...

Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?

Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.

Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.

Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...

W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...

Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?

Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?

To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...

Temperamentna powieść romantyczna.
Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.8k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

23.9k Wyświetlenia · Zakończone · Beauty m.j
POLICZEK

„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”

„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”

Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.

Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.

Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.

Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.

Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:

„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”

Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.

Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.

Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:

Lucien może urodzić dziedzica.

A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Wzlot Brzydkiej Luny

Wzlot Brzydkiej Luny

57.2k Wyświetlenia · W trakcie · Syra Tucker
Lyric spędziła życie w nienawiści. Dręczona za swoją bliznowatą twarz i znienawidzona przez wszystkich – w tym przez swojego własnego partnera – zawsze słyszała, że jest brzydka. Jej partner trzymał ją przy sobie tylko po to, by zdobyć terytorium, a kiedy osiągnął swój cel, odrzucił ją, zostawiając złamaną i samotną.

Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.

To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.

Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.

Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.

Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Ręce Losu

Ręce Losu

107.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lori Ameling
Cześć, nazywam się Zapas, tak jak zapasowa opona. Nie wolno mi wchodzić w interakcje z rodziną, chyba że chcą mnie czegoś nauczyć. Znam wszystkie sekrety tej grupy. Nie sądzę, żeby pozwolili mi po prostu odejść, nie chcę zniknąć jak wiele dziewczyn ostatnio. To jednak nie ma znaczenia, bo mam plan, jak się stąd wydostać. Aż do pewnej nocy w pracy, kiedy znalazłam nagiego mężczyznę leżącego na podłodze w pokoju, który miałam posprzątać.
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

109.8k Wyświetlenia · W trakcie · regalsoul
"Moja siostra grozi, że zabierze mi partnera. A ja pozwalam jej go zatrzymać."
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.


Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."