
Prawnie Uzależniona, Od Mojego Małżonka
Clara Whitfield · Zakończone · 271.8k słów
Wstęp
Dno nie było wystarczająco głębokie—potem przyszło wezwanie od policji.
"Adeline? Ty i twój chłopak jesteście podejrzani o dystrybucję nielegalnych filmów. Przyjedźcie tutaj."
Na komisariacie jej przerażenie osiągnęło szczyt: dowody wideo nie były tym, co sugerowali, ale graficzną zdradą—jej chłopak i jej najlepsza przyjaciółka. Rozbita to za mało powiedziane.
Ale los zainterweniował tej samej nocy. Topiąc swoje smutki, napotkała wzrok Ronalda Williamsa. Zobaczył jej ból, a zanim noc dobiegła końca, zaoferował jej linę ratunkową owiniętą w śmiałość: "A może zostaniesz panią Williams?"
Pytanie nie było propozycją; było objawieniem. W tej chwili, pośród ruin jej życia, Adeline poczuła przerażający, elektryzujący pociąg.
Nie była tylko kuszona—była już uzależniona.
Cztery rozdziały aktualizowane codziennie...
Rozdział 1
Adeline Smith wciąż była otępiała, kiedy wyszła z komisariatu.
Wcześnie rano dostała telefon z prośbą, żeby stawiła się na posterunku i pomogła w śledztwie.
Kiedy usłyszała, że chodzi o to, iż ktoś potajemnie nagrał ją i jej chłopaka, Allena Jonesa, podczas seksu w hotelowym pokoju, odetchnęła z ulgą.
Przecież umówili się na „białe małżeństwo” aż do końca studiów, a tak naprawdę byli ze sobą dopiero po obronie. Na pewno policja się pomyliła.
Ale kiedy przyjechała i zobaczyła nagranie, kompletnie ją sparaliżowało.
Allen i jej najlepsza przyjaciółka, Emily Miller, leżeli nadzy w łóżku, złączeni w namiętnym splocie. Mało tego – bawili się w kajdanki i ostre SM. Nagranie było wyjątkowo dosadne, a na jednym z portali z filmami dla dorosłych miało już ponad dziesięć milionów wyświetleń.
Ponieważ Emily miała na twarzy maskę, policja uznała, że tą kobietą była Adeline.
W dzień swoich urodzin Adeline odkryła, że zdradził ją i chłopak, i najlepsza przyjaciółka.
Dotknęła palcami prezerwatywy i karty do pokoju hotelowego w kieszeni i poczuła gorzki, niemal karykaturalny absurd całej sytuacji.
Wybrała ten szczególny dzień, żeby zrobić Allenowi urodzinową niespodziankę, a on zafundował jej „niespodziankę” o wiele większego kalibru.
Odruchem chciała wyrzucić prezerwatywę do kosza, ale przypomniała sobie, że kupiła najdroższą markę, specjalnie na swój pierwszy raz, żeby wszystko było wyjątkowe. Ostatecznie więc się powstrzymała.
Dlaczego miałaby marnować pieniądze przez cudzą głupotę?
Kiedy tak siedziała zdołowana, zadzwonił telefon. To była Elisa Garcia, koleżanka z roku, która pytała, czy Adeline nie mogłaby za nią przyjść na zmianę do baru.
– Adeline, błagam cię, na kolanach proszę. Mój chłopak tak rzadko do mnie przyjeżdża!
Adeline westchnęła z rezygnacją. Wszyscy wokół się zabawiali, tylko ona miała zasuwać za kogoś na zmianie?
Już miała odmówić, kiedy Elisa dorzuciła:
– Oddam ci trzydzieści procent napiwków.
– Dobra, przyjdę.
Adeline głęboko wciągnęła powietrze. Stare porzekadło jednak miało sens – pech w miłości, szczęście w kasie. Przynajmniej zarobi.
Jako studentka projektowania biżuterii Adeline często dorabiała w barze. Była ładna, miała gadane jak rasowa krakowska handlarka, więc klienci bardzo ją lubili.
Tego wieczoru bar pękał w szwach z powodu dużej imprezy, a napiwki leciały jak z nieba. Adeline szybko wyrzuciła z głowy zdradzieckiego chłopaka i skupiła się na robocie.
Przeciskała się między ludźmi, cały czas wciskając kolejne drinki.
Elaine Wilson wypatrzyła ją od razu przy stoliku VIP.
Rzuciła okiem na swojego śmiertelnie poważnego brata i sięgnęła po termos z ręki Ronalda Williamsa.
– Ronald, ty naprawdę przyszłeś do baru pić wodę? Wszystko z tobą okej? Rozejrzyj się, ile tu ślicznych dziewczyn. Rodzina cię ciśnie, żebyś się wreszcie ożenił, i nawet ci nie stawiają wymagań. Byle kobieta by przeszła, nie?
Samo wspomnienie tego tematu wyprowadziło Ronalda z równowagi.
Odebrał jej termos i wziął duży łyk.
Od dziecka szykowany na spadkobiercę rodzinnego interesu, nigdy specjalnie nie zaprzątał sobie głowy romansami. A teraz nagle oczekują, że ożeni się od ręki? Absurd.
– Ale wiesz, sama „kobieta” to za mało. Powinna być ładna, mieć figurę jak należy i – co najważniejsze – być grzeczna i posłuszna – mruknęła Elaine, machając ręką. – Numer 01, podejdź tutaj.
Na ten okrzyk Adeline podeszła z uśmiechem.
– Słucham panią, co podać?
Zauważyła w uszach kobiety diamentowe kolczyki Louis Vuitton, więc natychmiast wyciągnęła najdroższą kartę win i posłała swój popisowy uśmiech.
– Te alkohole dotarły do nas dosłownie dziś rano.
– Jak go namówisz, żeby wypił jeden drink, zamawiam wszystko z tej strony – rzuciła Elaine, zerkając na Ronalda i widząc, jak jego twarz robi się coraz bardziej posępna.
Już był wkurzony, że dał się wyciągnąć Elaine „na kolację”, a nawet mu się nie śniło, że ona będzie chciała go tu swatać.
Jedno spojrzenie na Ronalda wystarczyło Adeline, żeby wiedzieć, że to będzie najtrudniejszy klient w całym lokalu.
Miał na sobie szyty na miarę garnitur, koszulę zapiętą pod samą szyję, wyglądał na człowieka zapiętego na ostatni guzik – i to dosłownie.
Tacy faceci byli zazwyczaj albo zupełnie oziębli, albo skrycie bardzo, bardzo rozpasani.
Przerzuciła wzrokiem ceny na karcie.
– Jest pani pewna?
– Tu jest moja karta. Jak on się napije chociaż jednego drinka, biorę wszystko z tej strony.
Widząc, że Elaine podaje jej czarno‑złotą kartę SVIP, Adeline uśmiechnęła się, przyjęła ją zgrabnym ruchem, po czym płynnie usiadła obok Ronalda.
Gdy Ronald natychmiast odsunął się na bok, Adeline uniosła brew. Przynajmniej nie próbował od razu łapać jej za kolano – to już był plus na jego korzyść.
– Proszę pana, ja mam na utrzymaniu schorowanych rodziców i małe dzieci… Cała rodzina żyje z tego, co tu zarobię. Nie da się pan namówić chociaż na jeden łyczek? – Podniosła kieliszek, robiąc najbardziej żałosną minę, jaką potrafiła.
Ronald nawet się nie poruszył, tylko patrzył na nią w milczeniu. Gra aktorska dziewczyny była koszmarna, gorsza niż u reklamowych gwiazdek, które jego firma zatrudniła w tym roku.
Twarz miała jednak niewątpliwie ładną, a zwłaszcza oczy – jakby mówiły za nią tysiąc rzeczy naraz. Jego podwładni śmiali się, że to „brzoskwiniowe oczy, co nawet na kundla potrafią spojrzeć z wielką czułością”.
Badawcze spojrzenie Ronalda sprawiło, że Adeline miała ochotę się cofnąć, ale kiedy pomyślała o tej prowizji z pięcioma zerami, znowu się uśmiechnęła.
– Proszę pana, może spróbuje pan wytrawnego Malbeca? Mogę dodać cynamonu i podgrzać, jak grzańca.
Wcześniej zauważyła jego termos. Wyglądał młodo, ale może jednak był już po czterdziestce?
Może zdrowie już nie to, więc pewnie nie przepada za mocnym alkoholem.
Elaine, stojąca obok, ledwo powstrzymywała śmiech.
– Kochana, oko to ty masz! Od razu widzisz, że z kondycją u pana to tak średnio, co?
– Nie piję – Ronald uniósł wzrok na Adeline, po czym dodał: – I nie płacę.
Adeline musiała w myślach kilka razy powtórzyć kwotę prowizji, żeby nie wyrwać się z soczystym przekleństwem.
– To… co chciałby pan się napić?
Ronald podał jej termos.
– Wody.
Adeline zacisnęła zęby i sięgnęła po termos, kiedy nagle inny klient na nią wpadł. Straciła równowagę i poleciała prosto na Ronalda.
Ronald błyskawicznie cofnął rękę i odchylił się do tyłu, żeby uniknąć zderzenia, ale Adeline i tak zdążyła złapać go za nadgarstek. Mrowiące uczucie momentalnie rozeszło się po jego ciele, na chwilę go paraliżując.
Klient za nią przepraszał jak najęty i w ramach rekompensaty zamówił dwie butelki wina. Adeline aż zaświeciły się oczy; natychmiast chwyciła pełny kieliszek ze stolika.
– Proszę pana, dziękuję za pomoc. Ja to wypiję, a pan niech już robi, jak uważa.
Odchyliła głowę i wychyliła kieliszek do dna.
Ronald tylko na nią patrzył, nic nie mówiąc i nie ruszając się z miejsca.
Widząc to, Adeline zacisnęła zęby i nalała sobie jeszcze dwa kieliszki.
– Za taką przysługę to samo „dziękuję” to za mało. Ja wypiję trzy, a pan tylko jeden łyczek, żeby mi zrobić przyjemność!
Zupełnie nie przejmując się miną Ronalda, opróżniła dwa kolejne kieliszki jeden po drugim.
Przy takiej piękności jak Adeline, która stoi i ciurkiem wlewa w siebie trzeciego drinka, ludzie wokół zaczęli ją zagrzewać okrzykami i brawami. Ronald spojrzał w te hipnotyzujące oczy, w duchu nazywając ją „małym lisem”, i w końcu z niechęcią wziął łyk.
– Dziś mam urodziny, to jeszcze raz się napiję za pana zdrowie! – Adeline wlała w siebie kolejne trzy kieliszki. Nawet Elaine zaczęła się niepokoić. – Kochana, nie musisz się tak zarzynać.
Adeline była już wyraźnie wstawiona i huknęła się na siedzenie obok Ronalda.
Może to przez alkohol, ale nagle poczuła falę żalu do całego świata.
– Naprawdę mam dziś urodziny – pociągnęła nosem, klepiąc kieszeń, w której wciąż leżała prezerwatywa i karta do hotelowego pokoju. – Wszystko miałam przygotowane, a ten dupek mi to zepsuł!
Kiedy przypomniała sobie seks-nagranie Allena i Emily, aż ją zagotowało od środka i zaczęła pić kieliszek za kieliszkiem.
Ronald patrzył, jak pije, z kamienną twarzą, nie odrywając wzroku od jej pięknych oczu.
Elaine nie wiedziała, co powiedzieć. Ronald wyglądał, jakby go ktoś zaczarował – gapił się na Adeline, cokolwiek by nie robiła, jakby ktoś pociągał za jego sznurki.
Bar miał zaraz zamykać. W krótkiej chwili, kiedy Elaine poszła do łazienki, para, która jeszcze przed chwilą siedziała przy stoliku, po prostu zniknęła!
W przytłumionym świetle hotelowego korytarza Adeline spojrzała na stojącego przed nią Ronalda, mając wrażenie, że to wszystko jest jakieś nierealne.
Jakoś tak wyszło, że karta do pokoju i prezerwatywa wypadły jej z kieszeni i leżały bezczelnie na widoku. Zanim zdążyła zareagować, sparaliżowana konsternacją, Ronald bez słowa schylił się i grzecznie jej je podał.
Patrząc na jego przystojną twarz, Adeline wyrwało się nagle, bez zastanowienia:
– Pójdziesz ze mną?
Ronald zacisnął usta, a potem naprawdę poszedł za nią do hotelu.
Kiedy weszli do zarezerwowanego przez nią luksusowego pokoju z łóżkiem king size, Adeline spojrzała na niego nieco zamglonym wzrokiem i przełknęła ślinę.
Wyraźne rysy twarzy, głębokie spojrzenie, mocno zaciśnięte usta – wyglądał o niebo lepiej niż ten zdradliwy Allen.
Przecież to właśnie na twarz Allena dała się nabrać, to jego aparycja ją złapała na haczyk.
Jaka właściwie jest różnica między miłością od pierwszego wejrzenia a zwykłym pożądaniem na widok ładnej buzi?
Dzisiaj miał być jej „ten dzień”, dzień, w którym w końcu straci dziewictwo. Pokój był bezzwrotny, prezerwatywy kupione, a przed nią stał facet jak z okładki magazynu. Zmarnować to wszystko – to by była dopiero zbrodnia.
Adeline podeszła bliżej, jej oddech stał się szybszy.
– Jeśli będziemy ze sobą spali, nie biorę żadnej odpowiedzialności za to, co będzie później.
Oczy Ronalda pociemniały, a w następnej chwili jego usta gwałtownie odnalazły jej wargi.
Ostatnie Rozdziały
#232 Rozdział 232: Ostateczny wniosek
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#231 Rozdział 231: Propozycja
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#230 Rozdział 230 Konferencja prasowa
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#229 Rozdział 229: Allen zostaje aresztowany
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#228 Rozdział 228 Pułapka
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#227 Rozdział 227 Zniknięcie Rhiannon
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#226 Rozdział 226: Udane ratowanie
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#225 Rozdział 225 Ratowanie
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#224 Rozdział 224 Wyjazd za granicę
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#223 Rozdział 223 Różowy diament należy do Ciebie
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026
Może Ci się spodobać 😍
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Zaproszenie śmierci
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny
Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.
Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.
Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.
Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.












