
Proroctwa Wilka
Catherine Thompson · W trakcie · 197.0k słów
Wstęp
Rozdział 1
Lexie
Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że jestem zwykłą dziewiętnastoletnią dziewczyną. Nic we mnie się nie wyróżnia, jeśli nie przyglądasz się uważnie. Pracuję w rodzinnym barze w Gwinn, Michigan. Studiuję zoologię na miejscowym uniwersytecie. Mieszkam sama w małym, dwupiętrowym domu na skraju miasta. Proste i zwyczajne, prawda? Do niedawna całkowicie bym się z tym zgodziła. Mam na imię Aleksandra, ale wszyscy mówią na mnie Lexie. A to jest historia o tym, jak moje życie zmieniło się w magiczną opowieść, jaką widuje się tylko w filmach lub książkach.
Zaczęło się to pierwszego dnia sezonu śnieżnego, kiedy ziemia była już pokryta stopą puszystego, białego puchu, który wciąż padał. „Więc to są lekkie opady śniegu,” mówię do siebie, kręcąc głową. Zaciągam płaszcz bliżej siebie i wsiadam do mojego granatowego Chevroleta Silverado z 1998 roku. Nie śmiej się, tata kupił go tanio, kiedy dostałam prawo jazdy. Razem go naprawiliśmy, żeby działał jak marzenie. Rzucam plecak na siedzenie pasażera i odpalam silnik, mając nadzieję, że szybko się nagrzeje.
Mój strój do pracy nie jest zaprojektowany na zimno. To czerwono-biała sukienka w paski, sięgająca do kolan, rozszerzająca się w talii, podkreślająca biodra i tyłek. Góra niestety pokazuje zbyt dużo dekoltu jak na mój gust. Do tego czerwone rajstopy i białe buty, i strój jest kompletny. Dopełnia go moja szkarłatna czerwona włosy związane w kucyk i biały szalik. Szczerze mówiąc, wyglądam jak pięć stóp siedem cali cukrowej laski i kelnerki z lat pięćdziesiątych. Tak, jestem wysoka, ale mam mnóstwo krągłości, których mój uniform wcale nie ukrywa. Mam figurę klepsydry, z której jestem dumna, ale ten strój pokazuje jej trochę za dużo.
Myślę, że mój szef ma słabość do lat pięćdziesiątych, bo bar wygląda tak samo, ale hej, to praca. Praca, która płaci rachunki i dostosowuje się do mojego planu zajęć. Poza tym ludzie, z którymi pracuję, są świetni, a klienci zawsze mili i dobrze napiwkują. Wjeżdżam na mały parking naprzeciwko baru. Akurat kiedy zaczęłam się rozgrzewać, muszę znowu wyjść na śnieg. Biorę plecak, wkładam klucze do kieszeni kurtki i zamykam samochód. Idę tak szybko, jak mogę, nie poślizgując się i nie upadając na tyłek, do baru.
Sam bar to urocze, małe miejsce w kształcie litery L. Jasnoczerwone kabiny ustawione są wzdłuż zewnętrznych ścian i przednich okien. Srebrne stoliki dwuosobowe z czerwonymi blatami z formiki i srebrnymi krzesłami z czerwonymi poduszkami ustawione są pośrodku między kabinami a ladą. Lada zajmuje resztę przodu baru. Kuchnia znajduje się za ladą z dużym prostokątnym oknem, przez które odbieramy zamówienia. W korytarzu są łazienki, szatnia oraz biuro. Podłoga wyróżnia się czarno-białymi kafelkami w szachownicę. Ma klimat lat pięćdziesiątych, kiedy widzisz vintage'owe płyty i stare plakaty wiszące na ścianach.
„Hej, mała,” wita mnie Patsy z ciepłym uśmiechem zza lady. Patsy to miła pani w wieku około sześćdziesięciu lat, przynajmniej tak myślę, nigdy bym nie zapytała. Jest drobną kobietą, ma około pięciu stóp trzech cali wzrostu, z jasnobrązowymi włosami, które zawsze trzyma w ciasnym koku. Jedną z najlepszych rzeczy w Patsy jest to, że bez względu na porę dnia zawsze jest w dobrym humorze. Lubię z nią pracować. „Jak ci się podoba pierwszy śnieg?” pyta Patsy.
Strząsając śnieg z włosów i kurtki, odpowiadam: „Nie wiem, czy kiedykolwiek się do tego przyzwyczaję. Zamarzam. Nigdy wcześniej nie widziałam śniegu. Nie wiem, jak sobie z nim radzić. Jestem z Florydy, na litość boską.” Patsy tylko się uśmiecha. „Nie martw się. Wiem, że dasz sobie radę. Pamiętaj tylko, co ci mówiłam o ubieraniu się na cebulkę. A teraz chodź tutaj i pomóż mi.” Odkładam plecak na zapleczu i wracam, żeby pomóc Patsy.
„Gdzie mam zacząć?” pytam, podczas gdy Patsy nastawia świeży dzbanek kawy. „Tutaj, napij się tego, podczas gdy przygotujesz sztućce,” mówi, podając mi filiżankę gorącej herbaty z miodem. „To powinno cię rozgrzać,” dodaje. Siadam na końcu lady, zawijając łyżki, widelce i noże razem, popijając herbatę. Patsy miała rację, to mnie rozgrzewa. Chwyta solniczki, żeby je napełnić, i siada obok mnie. Bar jest pusty, więc teraz jest idealny moment na to, co Patsy nazywa „czasem dla dziewczyn”. To jej sposób na sprawdzenie, jak się mam. Robi to odkąd się tu przeprowadziłam.
„Jak idzie w szkole? Jak podobają ci się zajęcia?” pyta. „Idzie dobrze. Profesorowie są w porządku. Pracy domowej jest trochę więcej, niż się spodziewałam, więc muszę uczyć się przy każdej okazji, żeby utrzymać oceny,” mówię. „Lexi, kochanie, nie możesz żyć tylko książkami. Wiem, że to dla ciebie ważne, ale co z przyjaciółmi? Znalazłaś już jakichś? Wiem, że nie byłaś na żadnych imprezach ani randkach.” Prawie wypluwam herbatę, którą właśnie wzięłam łyk, i zaczynam kaszleć. Muszę złapać oddech, żeby odpowiedzieć: „Patsy, wszystko w porządku. Zaproszono mnie do kilku grup studenckich. Imprezy to nie moja bajka. A co do randek, nie mam na nie czasu. Jestem szczęśliwa, spędzając czas z tobą i moimi książkami,” mówię jej.
W większości to prawda, z wyjątkiem części o randkach. Nie randkuję. Nigdy nie randkowałam. Kilka razy zaproszono mnie na randkę przez lata, a nawet kilka razy odkąd się tu przeprowadziłam, ale zawsze odmawiałam. Nie zrozum mnie źle, chcę randkować. Ale z jakiegoś powodu mój instynkt mówi mi, żeby tego nie robić. Muszę czekać. Na co, nie wiem. Zawsze ufałam swoim instynktom, więc czekam. Moja mama nazywała to moim wewnętrznym głosem i mówiła, że powinnam go słuchać. I zawsze to robiłam.
„Och, Lexi,” zaczyna Patsy, gdy starsza para wchodzi i siada w jej sekcji. „Wracamy do pracy, ale ta rozmowa nie jest skończona,” mówi i idzie przywitać się z klientami. Jeśli chodzi o mnie, Patsy jest jak pies z kością. Wiem, że tego nie odpuści, choć chciałabym, żeby to zrobiła. Stały strumień klientów wchodzi, zajmując nas na jakiś czas. Jestem za to wdzięczna. Dzięki temu zmiana mija szybciej i mogę unikać pytań Patsy. Wiem, że ma dobre intencje, ale nie mam ochoty rozmawiać o moim życiu miłosnym, zwłaszcza o czymś, czego sama nie rozumiem. To nie tak, że nie chcę kogoś, ale trzymam się tego, co mówi mój instynkt. Czuję, że na końcu będzie warto.
Tak szybko, jak wszyscy przyszli, przysięgam, że wszyscy wyszli w tym samym czasie. Teraz jesteśmy tylko Patsy, ja i nasz kucharz. Patsy i ja sprzątamy stoliki i porządkujemy. „Pomóż mi skończyć, a potem możesz zająć tylną kabinę, żeby się pouczyć,” mówi Patsy. Mam zamiar się z nią kłócić, ale zanim zdążę otworzyć usta, kontynuuje: „Jeśli się zrobi tłoczno, przyjdę po ciebie. Śnieg pada dość mocno, więc nie sądzę, żebyśmy mieli wielu klientów, jeśli w ogóle.” Zgadzam się z nią: „Ok, ale ja zamknę lokal, a ty pójdziesz do domu wcześniej, dla odmiany.” Patsy uśmiecha się szeroko: „Mała, masz umowę.”
Patsy miała rację, zostaliśmy sami, gdy skończyliśmy sprzątanie. Wzięłam plecak i poszłam do ostatniej kabiny z tyłu, żeby być z dala, jeśli ktoś by przyszedł. Rozłożyłam książki na całym stole, a przed sobą miałam zeszyty. Byłam tak pochłonięta pracą, że nie zauważyłam, że Patsy przyniosła mi kolejną filiżankę herbaty, dopóki nie stuknęła mnie w ramię. „Hej, napij się,” mówi. „Jak idzie praca domowa?” pyta. „Nieźle. Myślę, że prawie skończyłam. A najlepsze jest to, że chyba rozumiem większość z tego,” Patsy śmieje się: „Jestem pewna, że rozumiesz więcej, niż myślisz. Wiem, jaka jesteś mądra, nawet jeśli ty tego nie wiesz. Wiem, że ukończyłaś liceum z wyróżnieniem.” „Liceum było łatwe. To tutaj, nie za bardzo,” mówię. Patsy tylko ściska mnie na pocieszenie. „Zostawię cię z tym,” i wraca do lady, żeby czytać swoją książkę. Czasami jej zazdroszczę. Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam dla przyjemności.
Ostatnie Rozdziały
#165 Rozdział 166
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2025#164 Rozdział 165
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#163 Rozdział 164
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#162 Rozdział 163
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#161 Rozdział 162
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#160 Rozdział 161
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#159 Spotkanie z dziećmi
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#158 Rano później
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#157 Rozdział 158
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025#156 Rozdział 157
Ostatnia Aktualizacja: 8/1/2025
Może Ci się spodobać 😍
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Biker Alfa, który stał się moją drugą szansą
"Jesteś dla mnie jak siostra."
To były słowa, które przelały czarę goryczy.
Nie po tym, co się właśnie wydarzyło. Nie po gorącej, bezdechowej, wstrząsającej duszę nocy, którą spędziliśmy spleceni w swoich ramionach.
Od początku wiedziałam, że Tristan Hayes to granica, której nie powinnam przekraczać.
Nie był byle kim, był najlepszym przyjacielem mojego brata. Mężczyzną, którego przez lata skrycie pragnęłam.
Ale tamtej nocy... byliśmy złamani. Właśnie pochowaliśmy naszych rodziców. A żal był zbyt ciężki, zbyt realny... więc błagałam go, żeby mnie dotknął.
Żeby sprawił, że zapomnę. Żeby wypełnił ciszę, którą zostawiła śmierć.
I zrobił to. Trzymał mnie, jakbym była czymś kruchym.
Całował mnie, jakbym była jedyną rzeczą, której potrzebował, by oddychać.
A potem zostawił mnie krwawiącą sześcioma słowami, które paliły głębiej niż jakiekolwiek odrzucenie.
Więc uciekłam. Daleko od wszystkiego, co sprawiało mi ból.
Teraz, pięć lat później, wracam.
Świeżo po odrzuceniu partnera, który mnie maltretował. Wciąż nosząc blizny po szczeniaku, którego nigdy nie miałam okazji przytulić.
A mężczyzna, który czeka na mnie na lotnisku, to nie mój brat.
To Tristan.
I nie jest tym facetem, którego zostawiłam.
Jest motocyklistą.
Alfą.
A kiedy na mnie spojrzał, wiedziałam, że nie ma już gdzie uciekać.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Uwodzenie Dona Mafii
Camila Rodriguez to rozpuszczona dziewiętnastolatka z dziewiczą cipką i ustami stworzonymi do grzechu. Kiedy zostaje wysłana, by zamieszkać pod dachem Alejandro Gonzaleza; króla mafii, zimnokrwistego zabójcy i człowieka, który kiedyś przysiągł ją chronić, dokładnie wie, czego chce. I nie jest to ochrona.
Chce 'Jego'.
Jego kontroli.
Jego zasad.
Jego rąk zaciskających się na jej gardle, gdy jęczy jego imię.
Ale Alejandro nie pieprzy się z dziewczynami takimi jak ona. Jest niebezpieczny, nietykalny i desperacko próbuje oprzeć się grzesznej małej kusicielce, która śpi zaledwie kilka kroków dalej, ubrana w jedwab i koronkę.
Szkoda, że Camila nie wierzy w zasady.
Nie wtedy, gdy może się pochylić i sprawić, że złamie każdą z nich.
A kiedy w końcu pęka, nie tylko ją pieprzy.
Łamie ją.
Mocno. Brutalnie. Bezlitośnie.
Dokładnie tak, jak chciała.
Niewidzialna dla Swojego Prześladowcy
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...












