
PRZYWŁASZCZONY PRZEZ MOJEGO WAMPIROWEGO PRZYRODNEGO BRATA
Anna Kendra · Zakończone · 374.7k słów
Wstęp
Przeprowadzka do nowej szkoły w drugiej klasie liceum okazuje się jeszcze trudniejsza, niż myślał. Szkolne łobuzy mają z niego niezłą uciechę, dzień w dzień robią sobie z niego pośmiewisko, podczas gdy jego przyrodni brat, Alexander Marshall, zachowuje się tak, jakby Chase w ogóle nie istniał. Aż do momentu, kiedy… ktoś popycha go ze schodów, a on uderza głową tak mocno, że powinien zginąć, a zamiast tego się… goi. W jednej chwili jego życie wywraca się do góry nogami: budzi się otoczony przez istoty z kłami i pazurami, bez najmniejszej szansy na ucieczkę.
I właśnie wtedy przed nim staje jakaś mroczna sylwetka i przegania syczące stwory.
— Witaj w piekle, braciszku — mówi jego wybawca. — Od tej chwili należysz do mnie. Ja mam prawo cię sobie rościć, ja mogę z tobą robić, co mi się tylko podoba.
Rozdział 1
Perspektywa Chase’a
Mówią, że stare domy potrafią mówić, jeśli tylko wystarczająco dobrze ich słuchasz.
Zawsze brałem to za gadkę z horrorów, żebyś spał przy zapalonym świetle. Ale stojąc w mrocznym korytarzu liceum nad Diablim Jeziorem, zaczynałem w to wierzyć.
Szkoła była stara jak świat, zbudowana jeszcze zanim ktoś wpadł na pomysł ogrzewania albo okien w normalnym rozmiarze. Ściany trzeszczały przy każdym podmuchu wiatru, szafki potrafiły zatrzaskiwać się same z siebie, a w klatkach schodowych zawsze śmierdziało wilgotnym kamieniem i tajemnicami. Jeśli mój nowy dom przyprawiał mnie o ciarki, to to miejsce wrzeszczało na mnie, żebym brał nogi za pas.
Ale ja już próbowałem uciec – psychicznie, emocjonalnie, a nawet fizycznie, kiedy błagałem mamę, żeby jednak się nie przeprowadzaliśmy. Nie posłuchała.
Bo w końcu była teraz szczęśliwa. Zakochana. Dosłownie promieniała. Jakby jej nowy mąż wyssał z niej cały niepokój i wlał w nią szampana i róże. Nie ogarniałem tego. Nie rozumiałem, jak taki facet jak Landon Marshall – milczący, nie do odczytania, lodowaty – mógł tak po prostu sprawiać, że moja matka się uśmiecha.
Wciąż próbowałem poukładać sobie w głowie, jakim cudem skończyłem z nowym nazwiskiem, nowym miasteczkiem i nowym przyrodnim bratem, który patrzył na mnie jak na robaka, którego nawet nie chce mu się rozgnieść.
Alexander Marshall.
Wysoki. Ciemne włosy. Lodowato niebieskie oczy, którymi mógłby ciąć szkło, i szczęka jak rzeźbiona od linijki. Był z tych, co nie tyle wchodzą do pomieszczenia, co je zawłaszczają. Ludzie albo na niego zadzierali głowę, albo po prostu mu schodzili z drogi. Nikt się Alexanderowi nie odszczekiwał. Nikt go nie dotykał. Miał w sobie tę cichą, niebezpieczną energię, przez którą zapominało się, jak się oddycha.
I mnie nienawidził.
Nie wiedziałem dlaczego. Od przeprowadzki nie wymieniłem z nim nawet dziesięciu słów. Ale od pierwszego dnia napięcie między nami było jak naprężony drut – gotowy pęknąć w każdej chwili. W domu ledwo zauważał moje istnienie, w szkole nie spojrzał na mnie ani razu, a przy każdej okazji dawał mi jasno do zrozumienia, że w jego świecie jestem obcym.
Mimo to, nawet jeśli mnie nie lubił, miałem nadzieję, że nie pozwoli, żeby ktoś mnie przy nim zbił na kwaśne jabłko.
Na serio, ależ ja byłem naiwny.
—
Zaczęło się w chwili, kiedy się odezwałem.
Ogromny błąd.
Był tam taki chłopak – przy kości, w okrągłych okularach, z koszulą wciśniętą w spodnie jak na olimpiadę z fizyki, a nie do liceum. Taki typ, o którym od razu wiesz, że jest ostatni wybierany do każdej drużyny. Grupa kolesi zepchnęła go pod szafki, śmiali się z niego, nawet naśmiewali się z tego, jak oddycha.
I ja po prostu… nie umiałem siedzieć cicho.
– Ej – rzuciłem, głupi bohater. – Może spróbujecie zaczepić kogoś, kto faktycznie się postawi?
Odwrócili się do mnie jak wataha wygłodniałych wilków.
No i teraz leżałem zwinięty na podłodze na trzecim piętrze, w korytarzu, żebra pulsowały bólem, szczęka piekła, a moja godność rozlała się gdzieś za wózkiem woźnego.
– Kurde, ten gość ma jaja – zakpił jeden z nich, wycierając pot z czoła po kolejnym ciosie. – Szkoda tylko, że nic za tym nie idzie.
– Co jest, nowy? Już nie taki kozak, co? – drażnił się ze mną Brad. Szef tej całej bandy, która mnie obstawiła i przycisnęła do muru.
– Myślę, że trzeba mu jeszcze raz wytłumaczyć, jak się tu wszystko załatwia – zaśmiał się Tyler. To prawa ręka Brada, trzaskał kostkami palców jak w jakimś filmie i bawił się tym wszystkim jak dzieciak na placu zabaw.
Spróbowałem się podnieść. Błąd. But trafił mnie prosto w brzuch i wybił ze mnie powietrze.
Korytarz zawirował. Obraz się rozmazał. W ustach poczułem krew – metaliczną, ciepłą, lepko rozlewającą się po zębach. Oddychałem krótkimi, rwanymi haustami powietrza. W uszach mi dzwoniło.
I przez ten pisk w głowie usłyszałem dźwięk, przez który żołądek zacisnął mi się jeszcze mocniej.
Kroki. Spokojne. Niespieszne.
Nie musiałem patrzeć. Już wiedziałem.
Alexander.
Odwróciłem głowę – powoli, z bólem – i zobaczyłem go. Szedał korytarzem obok bójki, jakby omijał kałużę na chodniku.
Nasze spojrzenia się spotkały.
Jego spojrzenie zatrzymało się na mnie. Przez sekundę przysiągłbym, że coś mu tam mignęło w oczach. Nie troska. Nie, nic tak ludzkiego. Bardziej… rozpoznanie. Głód, może. Dziwne napięcie przeskoczyło między nami, jak ładunek w powietrzu.
Potem mrugnął, odwrócił wzrok i po prostu poszedł dalej.
Bez słowa. Bez zawahania.
Po prostu wyszedł.
I coś się we mnie urwało.
Chciałem wrzeszczeć. Nie tylko z bólu, ale z poczucia zdrady. Z tej świadomości, że nawet mój przyrodni brat—który mógł to zatrzymać jednym spojrzeniem—wybrał, żeby nic nie zrobić.
Następny cios był rozmazaną plamą, ale już go nie poczułem. Byłem za bardzo otępiały. Myśli krążyły gdzieś daleko, gubiły się w narastającej ciemności za powiekami.
A potem trzasnęło.
Gdzieś dalej na korytarzu drzwi wyleciały z hukiem tak głośnym, że wszyscy zamarli w pół ruchu.
– Co wy, do cholery, wyprawiacie?!
Głos – kobiecy. Ostry, stanowczy, wkurzony tak, że potrafiłby obudzić umarłego.
Rudowłosa dziewczyna wpadła do sali jak po zejściu z pola bitwy, zielone oczy płonęły jej ze złości.
Typy się zawahały. – Lucia?
– Zgadza się – warknęła. – I jeśli nie chcecie szlabanów do matury, to radzę zacząć spier… uciekać.
– Odwal się, Lucio – warknął Brad. – To nie twoja sprawa.
Lucia podeszła bliżej i chociaż była malutka, miała w sobie taką aurę, jakby tu rządziła, odważna i bezczelnie pewna siebie.
– Trzech kolesi rzuca się na nowego? Ależ bohaterowie – odpaliła. – Już powiedziałam trenerowi Petersonowi. Idzie tu z dyrektorem Williamsem.
Uśmieszek Brada zgasł od razu. – Kłamiesz.
– To sprawdź – Lucia skrzyżowała ręce na piersi. – Zobaczymy, jak bezpieczne jest twoje miejsce w drużynie, jak się dowiedzą, że znęcasz się nad świeżakami na terenie szkoły.
Zapadła chwila ciszy. A potem rozpętało się piekło.
Chłopaki rzucili się do ucieczki, klęli, potykali się o siebie, byle tylko zwiać, zanim ich cenne opiniotwórcze dupska ucierpią. Jeden wywalił krzesło po drodze. Drugi przywalił kolanem w ławkę. Pewnie bym się zaśmiał, gdybym nie miał wrażenia, że żebra mam w drzazgach.
Lucia odwróciła się do nas, a ogień w jej spojrzeniu nieco przygasł.
– Keith? – rzuciła, podbiegając do dzieciaka dalej skulonego przy szafkach. – Wszystko gra?
Kiwnął niepewnie głową. – T-tak. Dzięki, Lucio…
Potem przykucnęła przy mnie. – A ty? Jak się nazywasz, futbolowa gwiazdo?
Mrugnąłem na nią, oszołomiony. – Chase.
– Dasz radę wstać?
– Zależy, co rozumiesz przez „dać radę” – wymamrotałem.
– Mądrala. Chodź – zarzuciła sobie moją rękę na ramię i podniosła mnie z zaskakującą siłą jak na kogoś ledwo metr pięćdziesiąt. – Musimy się zawijać. Teraz.
– Czekaj – wychrypiałem. – A nauczyciele?
– Nie ma żadnych nauczycieli – uśmiechnęła się krzywo. – Blefowałam.
Parsknąłem śmiechem, który przeszedł w kaszel. – Jesteś stuknięta.
– Dziękuję. A teraz biegiem.
Poprowadziła nas korytarzem jak dowódca swoją drużynę, Keith kuśtykał z tyłu, ściskając plecak. Przemknęliśmy pustą klatką schodową i wcisnęliśmy się do schowka woźnego, podczas gdy Lucia zerkała na korytarz przez uchylone drzwi.
– Dobra – powiedziała w końcu, otrzepując dłonie. – Chyba jesteśmy czyści.
Dopiero wtedy odwróciła się do mnie i naprawdę mi się przyjrzała. Jej uśmiech trochę przygasł, kiedy zobaczyła zaschniętą krew na mojej wardze i siniejący łuk pod okiem.
– Nieźle ich wkurzyłeś, co?
Wzruszyłem ramionami i syknąłem z bólu. – Chyba nie umiem trzymać języka za zębami.
Znowu wyciągnęła dłoń. – Lucia Randall. Oficjalna specjalistka od chaosu w liceum Devil’s Lake.
Uścisnąłem ją. – Chase Tanning. Oficjalny worek treningowy dla nowych.
– Oj, biedactwo – zakpiła, po czym przekrzywiła głowę z zaciekawieniem. – Czekaj… Tanning?
Kiwnąłem głową.
– Dopiero się tu wprowadziłeś?
– W zeszłym tygodniu. Moja mama wyszła ponownie za mąż, więc przeprowadziliśmy się do jej nowego męża.
Oczy Lucii zwęziły się. – Jak on się nazywa?
– …Landon Marshall.
Jej wyraz twarzy zmienił się natychmiast. Cała się napięła, jak drapieżnik, który nagle wyczuł niespodziewaną zdobycz.
– Mieszkasz u rodziny Marshallów?
– No… tak? – odpowiedziałem powoli, niepewnie. – Mój przyrodni brat to Alexander—
Jej oczy rozszerzyły się gwałtownie.
– O ja pierdolę – wyszeptała.
Ostatnie Rozdziały
#268 Rozdział 268: Wieczna obietnica
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#267 Rozdział 267: Nowe początki
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#266 Rozdział 266: Zmiany w powietrzu
Ostatnia Aktualizacja: 7/30/2026#265 Rozdział 265: Zimna prawda
Ostatnia Aktualizacja: 7/30/2026#264 Rozdział 264: Pustka i awangarda
Ostatnia Aktualizacja: 7/29/2026#263 Rozdział 263: Cena suwerenności
Ostatnia Aktualizacja: 7/29/2026#262 Rozdział 262: Lustro suwerenności
Ostatnia Aktualizacja: 7/28/2026#261 Rozdział 261: Utrata własnego
Ostatnia Aktualizacja: 7/28/2026#260 Rozdział 260: Cena duszy
Ostatnia Aktualizacja: 7/27/2026#259 Rozdział 259: Rozbite zasłony
Ostatnia Aktualizacja: 7/27/2026
Może Ci się spodobać 😍
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.












