PRZYWŁASZCZONY PRZEZ MOJEGO WAMPIROWEGO PRZYRODNEGO BRATA

PRZYWŁASZCZONY PRZEZ MOJEGO WAMPIROWEGO PRZYRODNEGO BRATA

Anna Kendra · W trakcie · 316.4k słów

235
Gorące
6.2k
Wyświetlenia
0
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Kiedy matka Chase’a Tanninga wychodzi ponownie za mąż, dziesięć lat po śmierci jego ojca, chłopak naprawdę cieszy się, że znów widzi ją szczęśliwą. Ale gdy wprowadza się do nowego domu, razem z nowym ojczymem i przyrodnim bratem, ma coraz mocniejsze wrażenie, że wszyscy popełnili katastrofalny błąd. Dom jest nie tylko kilkusetletni i emanuje upiorną atmosferą jak stary dworek z horroru, ale jego nowa „rodzinka” okazuje się jeszcze bardziej tajemnicza i chłodna wobec niego, niż się spodziewał.

Przeprowadzka do nowej szkoły w drugiej klasie liceum okazuje się jeszcze trudniejsza, niż myślał. Szkolne łobuzy mają z niego niezłą uciechę, dzień w dzień robią sobie z niego pośmiewisko, podczas gdy jego przyrodni brat, Alexander Marshall, zachowuje się tak, jakby Chase w ogóle nie istniał. Aż do momentu, kiedy… ktoś popycha go ze schodów, a on uderza głową tak mocno, że powinien zginąć, a zamiast tego się… goi. W jednej chwili jego życie wywraca się do góry nogami: budzi się otoczony przez istoty z kłami i pazurami, bez najmniejszej szansy na ucieczkę.

I właśnie wtedy przed nim staje jakaś mroczna sylwetka i przegania syczące stwory.

— Witaj w piekle, braciszku — mówi jego wybawca. — Od tej chwili należysz do mnie. Ja mam prawo cię sobie rościć, ja mogę z tobą robić, co mi się tylko podoba.

Rozdział 1

Perspektywa Chase’a

Mówią, że stare domy potrafią mówić, jeśli tylko wystarczająco dobrze ich słuchasz.

Zawsze brałem to za gadkę z horrorów, żebyś spał przy zapalonym świetle. Ale stojąc w mrocznym korytarzu liceum nad Diablim Jeziorem, zaczynałem w to wierzyć.

Szkoła była stara jak świat, zbudowana jeszcze zanim ktoś wpadł na pomysł ogrzewania albo okien w normalnym rozmiarze. Ściany trzeszczały przy każdym podmuchu wiatru, szafki potrafiły zatrzaskiwać się same z siebie, a w klatkach schodowych zawsze śmierdziało wilgotnym kamieniem i tajemnicami. Jeśli mój nowy dom przyprawiał mnie o ciarki, to to miejsce wrzeszczało na mnie, żebym brał nogi za pas.

Ale ja już próbowałem uciec – psychicznie, emocjonalnie, a nawet fizycznie, kiedy błagałem mamę, żeby jednak się nie przeprowadzaliśmy. Nie posłuchała.

Bo w końcu była teraz szczęśliwa. Zakochana. Dosłownie promieniała. Jakby jej nowy mąż wyssał z niej cały niepokój i wlał w nią szampana i róże. Nie ogarniałem tego. Nie rozumiałem, jak taki facet jak Landon Marshall – milczący, nie do odczytania, lodowaty – mógł tak po prostu sprawiać, że moja matka się uśmiecha.

Wciąż próbowałem poukładać sobie w głowie, jakim cudem skończyłem z nowym nazwiskiem, nowym miasteczkiem i nowym przyrodnim bratem, który patrzył na mnie jak na robaka, którego nawet nie chce mu się rozgnieść.

Alexander Marshall.

Wysoki. Ciemne włosy. Lodowato niebieskie oczy, którymi mógłby ciąć szkło, i szczęka jak rzeźbiona od linijki. Był z tych, co nie tyle wchodzą do pomieszczenia, co je zawłaszczają. Ludzie albo na niego zadzierali głowę, albo po prostu mu schodzili z drogi. Nikt się Alexanderowi nie odszczekiwał. Nikt go nie dotykał. Miał w sobie tę cichą, niebezpieczną energię, przez którą zapominało się, jak się oddycha.

I mnie nienawidził.

Nie wiedziałem dlaczego. Od przeprowadzki nie wymieniłem z nim nawet dziesięciu słów. Ale od pierwszego dnia napięcie między nami było jak naprężony drut – gotowy pęknąć w każdej chwili. W domu ledwo zauważał moje istnienie, w szkole nie spojrzał na mnie ani razu, a przy każdej okazji dawał mi jasno do zrozumienia, że w jego świecie jestem obcym.

Mimo to, nawet jeśli mnie nie lubił, miałem nadzieję, że nie pozwoli, żeby ktoś mnie przy nim zbił na kwaśne jabłko.

Na serio, ależ ja byłem naiwny.

Zaczęło się w chwili, kiedy się odezwałem.

Ogromny błąd.

Był tam taki chłopak – przy kości, w okrągłych okularach, z koszulą wciśniętą w spodnie jak na olimpiadę z fizyki, a nie do liceum. Taki typ, o którym od razu wiesz, że jest ostatni wybierany do każdej drużyny. Grupa kolesi zepchnęła go pod szafki, śmiali się z niego, nawet naśmiewali się z tego, jak oddycha.

I ja po prostu… nie umiałem siedzieć cicho.

– Ej – rzuciłem, głupi bohater. – Może spróbujecie zaczepić kogoś, kto faktycznie się postawi?

Odwrócili się do mnie jak wataha wygłodniałych wilków.

No i teraz leżałem zwinięty na podłodze na trzecim piętrze, w korytarzu, żebra pulsowały bólem, szczęka piekła, a moja godność rozlała się gdzieś za wózkiem woźnego.

– Kurde, ten gość ma jaja – zakpił jeden z nich, wycierając pot z czoła po kolejnym ciosie. – Szkoda tylko, że nic za tym nie idzie.

– Co jest, nowy? Już nie taki kozak, co? – drażnił się ze mną Brad. Szef tej całej bandy, która mnie obstawiła i przycisnęła do muru.

– Myślę, że trzeba mu jeszcze raz wytłumaczyć, jak się tu wszystko załatwia – zaśmiał się Tyler. To prawa ręka Brada, trzaskał kostkami palców jak w jakimś filmie i bawił się tym wszystkim jak dzieciak na placu zabaw.

Spróbowałem się podnieść. Błąd. But trafił mnie prosto w brzuch i wybił ze mnie powietrze.

Korytarz zawirował. Obraz się rozmazał. W ustach poczułem krew – metaliczną, ciepłą, lepko rozlewającą się po zębach. Oddychałem krótkimi, rwanymi haustami powietrza. W uszach mi dzwoniło.

I przez ten pisk w głowie usłyszałem dźwięk, przez który żołądek zacisnął mi się jeszcze mocniej.

Kroki. Spokojne. Niespieszne.

Nie musiałem patrzeć. Już wiedziałem.

Alexander.

Odwróciłem głowę – powoli, z bólem – i zobaczyłem go. Szedał korytarzem obok bójki, jakby omijał kałużę na chodniku.

Nasze spojrzenia się spotkały.

Jego spojrzenie zatrzymało się na mnie. Przez sekundę przysiągłbym, że coś mu tam mignęło w oczach. Nie troska. Nie, nic tak ludzkiego. Bardziej… rozpoznanie. Głód, może. Dziwne napięcie przeskoczyło między nami, jak ładunek w powietrzu.

Potem mrugnął, odwrócił wzrok i po prostu poszedł dalej.

Bez słowa. Bez zawahania.

Po prostu wyszedł.

I coś się we mnie urwało.

Chciałem wrzeszczeć. Nie tylko z bólu, ale z poczucia zdrady. Z tej świadomości, że nawet mój przyrodni brat—który mógł to zatrzymać jednym spojrzeniem—wybrał, żeby nic nie zrobić.

Następny cios był rozmazaną plamą, ale już go nie poczułem. Byłem za bardzo otępiały. Myśli krążyły gdzieś daleko, gubiły się w narastającej ciemności za powiekami.

A potem trzasnęło.

Gdzieś dalej na korytarzu drzwi wyleciały z hukiem tak głośnym, że wszyscy zamarli w pół ruchu.

– Co wy, do cholery, wyprawiacie?!

Głos – kobiecy. Ostry, stanowczy, wkurzony tak, że potrafiłby obudzić umarłego.

Rudowłosa dziewczyna wpadła do sali jak po zejściu z pola bitwy, zielone oczy płonęły jej ze złości.

Typy się zawahały. – Lucia?

– Zgadza się – warknęła. – I jeśli nie chcecie szlabanów do matury, to radzę zacząć spier… uciekać.

– Odwal się, Lucio – warknął Brad. – To nie twoja sprawa.

Lucia podeszła bliżej i chociaż była malutka, miała w sobie taką aurę, jakby tu rządziła, odważna i bezczelnie pewna siebie.

– Trzech kolesi rzuca się na nowego? Ależ bohaterowie – odpaliła. – Już powiedziałam trenerowi Petersonowi. Idzie tu z dyrektorem Williamsem.

Uśmieszek Brada zgasł od razu. – Kłamiesz.

– To sprawdź – Lucia skrzyżowała ręce na piersi. – Zobaczymy, jak bezpieczne jest twoje miejsce w drużynie, jak się dowiedzą, że znęcasz się nad świeżakami na terenie szkoły.

Zapadła chwila ciszy. A potem rozpętało się piekło.

Chłopaki rzucili się do ucieczki, klęli, potykali się o siebie, byle tylko zwiać, zanim ich cenne opiniotwórcze dupska ucierpią. Jeden wywalił krzesło po drodze. Drugi przywalił kolanem w ławkę. Pewnie bym się zaśmiał, gdybym nie miał wrażenia, że żebra mam w drzazgach.

Lucia odwróciła się do nas, a ogień w jej spojrzeniu nieco przygasł.

– Keith? – rzuciła, podbiegając do dzieciaka dalej skulonego przy szafkach. – Wszystko gra?

Kiwnął niepewnie głową. – T-tak. Dzięki, Lucio…

Potem przykucnęła przy mnie. – A ty? Jak się nazywasz, futbolowa gwiazdo?

Mrugnąłem na nią, oszołomiony. – Chase.

– Dasz radę wstać?

– Zależy, co rozumiesz przez „dać radę” – wymamrotałem.

– Mądrala. Chodź – zarzuciła sobie moją rękę na ramię i podniosła mnie z zaskakującą siłą jak na kogoś ledwo metr pięćdziesiąt. – Musimy się zawijać. Teraz.

– Czekaj – wychrypiałem. – A nauczyciele?

– Nie ma żadnych nauczycieli – uśmiechnęła się krzywo. – Blefowałam.

Parsknąłem śmiechem, który przeszedł w kaszel. – Jesteś stuknięta.

– Dziękuję. A teraz biegiem.

Poprowadziła nas korytarzem jak dowódca swoją drużynę, Keith kuśtykał z tyłu, ściskając plecak. Przemknęliśmy pustą klatką schodową i wcisnęliśmy się do schowka woźnego, podczas gdy Lucia zerkała na korytarz przez uchylone drzwi.

– Dobra – powiedziała w końcu, otrzepując dłonie. – Chyba jesteśmy czyści.

Dopiero wtedy odwróciła się do mnie i naprawdę mi się przyjrzała. Jej uśmiech trochę przygasł, kiedy zobaczyła zaschniętą krew na mojej wardze i siniejący łuk pod okiem.

– Nieźle ich wkurzyłeś, co?

Wzruszyłem ramionami i syknąłem z bólu. – Chyba nie umiem trzymać języka za zębami.

Znowu wyciągnęła dłoń. – Lucia Randall. Oficjalna specjalistka od chaosu w liceum Devil’s Lake.

Uścisnąłem ją. – Chase Tanning. Oficjalny worek treningowy dla nowych.

– Oj, biedactwo – zakpiła, po czym przekrzywiła głowę z zaciekawieniem. – Czekaj… Tanning?

Kiwnąłem głową.

– Dopiero się tu wprowadziłeś?

– W zeszłym tygodniu. Moja mama wyszła ponownie za mąż, więc przeprowadziliśmy się do jej nowego męża.

Oczy Lucii zwęziły się. – Jak on się nazywa?

– …Landon Marshall.

Jej wyraz twarzy zmienił się natychmiast. Cała się napięła, jak drapieżnik, który nagle wyczuł niespodziewaną zdobycz.

– Mieszkasz u rodziny Marshallów?

– No… tak? – odpowiedziałem powoli, niepewnie. – Mój przyrodni brat to Alexander—

Jej oczy rozszerzyły się gwałtownie.

– O ja pierdolę – wyszeptała.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

429.4k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

741.7k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

403.2k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

762k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

427k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

3.4m Wyświetlenia · Zakończone · Charlotte Morgan
"Przykro mi, pani Parker. Nie udało nam się uratować dziecka."

Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"

"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.

Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"

Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.

Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.

Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.


Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.

Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.

Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?

Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam

Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam

552k Wyświetlenia · W trakcie · bjin09036
Pozwoliłam obcemu zniszczyć mnie w hotelowym pokoju.

Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.

Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.


Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.

June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.

Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.

Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.

Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

271.3k Wyświetlenia · W trakcie · Honeybird
Odrzucił ją i upokorzył za to, że była nikim – nie wiedząc, że wkrótce będzie przed nią błagał o litość.
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.

Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.

Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.

Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.

– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.

Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

276.3k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Ukochana Luna Lykaniego Króla

Ukochana Luna Lykaniego Króla

279.9k Wyświetlenia · Zakończone · Jasmine S
Król spętany żądzą władzy, dziewczyna naznaczona przez los i więź dusz tak potężna, że potrafi rzucić całe królestwo na kolana.

Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.

Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.

To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.

Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.

Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.

Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.

Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?

Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.

Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.