
Raz Odrzucona, Dwa Razy Pożądana
ambernique411 · W trakcie · 162.5k słów
Wstęp
Podążaj za nią, gdy podnosi się po wszystkim i wyrywa dla siebie to, o czym zawsze marzyła, tylko bała się poprosić — na głos, bez owijania w bawełnę. Kiedyś Odrzucona, teraz Podwójnie Pożądana.
Rozdział 1
Punkt widzenia Alai
Znowu miałam sen o nim.
Nie wiedziałam, kim był — nigdy nie wiedziałam. Tylko wrażenie kogoś niewiarygodnie wysokiego, pachnącego czymś ciepłym i drożdżowym, jak chleb prosto z pieca. I te oczy. Krystalicznie czyste, jakby się patrzyło przez lód w głąb ciemnej wody. We śnie wyciągnął do mnie rękę, a ja… naprawdę mu pozwoliłam. I właśnie to poderwało mnie ze snu przerażoną.
Leżałam w ciemności, z sercem walącym jak oszalałe, i wmawiałam sobie, że to nic nie znaczy.
Za cztery dni kończyłam osiemnaście lat. Moja wilczyca miała się obudzić. A razem z nią — więź partnerska. Ta niewidzialna, nieunikniona nić, którą Bogini Księżyca wiąże dwie osoby jeszcze zanim w ogóle przyjdą na świat. Wszyscy dookoła dostawali na jej punkcie totalnego fioła. Mój brat Aaron niemal wyskakiwał ze skóry na samo wspomnienie o tym. Mama planowała imprezę od tygodni.
Tylko ja w tym wilczym domu byłam po cichu, w sekrecie, przerażona.
„A co, jeśli on mnie nie zechce?”
Ta myśl zaległa mi w klatce piersiowej jak kamień, którego nie dało się ruszyć. Wepchnęłam ją głębiej, tak jak zawsze, i sięgnęłam po telefon. Budzik jeszcze nie dzwonił. No jasne, że nie — zdążyłam już trzy razy nacisnąć drzemkę.
— Alaia, wstawaj natychmiast! Nie każ mi tam do ciebie iść!
Głos mamy przeciął sufit, jakby miała bezpośrednie połączenie z moją czaszką. Wyskoczyłam z łóżka i wpadłam do łazienki, klnąc pod nosem, kiedy prysznic poleciał lodowaty, zanim w ogóle zdążyłam się przygotować. Zadziałało. Sen się rozpłynął. Kamień w piersi został.
W lustrze złapałam swoje odbicie, gdy woda zaczęła się nagrzewać — złote, miodowe oczy wpatrywały się we mnie, takie same jak u mamy, w tej samej gładkiej, karmelowej twarzy. Długie ciemne loki były katastrofą, rozczochrane po spaniu, więc zwinęłam je w niedbały koczek, zanim doprowadziłyby mnie do spóźnienia. Tusz do rzęs. Błyszczyk. Żółta maxi sukienka z supełkiem z przodu, bo przy moich 157 cm wzrostu dół ciągnął się po podłodze, jeśli nie kombinowałam.
Dziewczyna w lustrze wyglądała okej. Wyglądała normalnie. Nie wyglądała jak ktoś, kto po cichu się sypie przez partnera, którego nawet jeszcze nie poznał.
— Ogarnij się, Alaia.
Złapałam torbę i zeszłam na dół.
Kuchnia w packhousie już tętniła życiem, kiedy tam dotarłam — niski pomruk członków stada, jedzących, śmiejących się, krążących w porannym rytmie. Zapach kawy i czegoś wytrawnego poprowadził mnie prosto do lodówki. Wsadziłam do niej głowę i zaczęłam swój nieświadomy rekonesans po półkach, już robiąc to, co Jordyn nazywała moim „szczęśliwym tańcem jedzeniowym”.
— No dobra… lodóweczko, jakie skarby chowasz?
Nie doczekałam się odpowiedzi.
Aaron zakradł się za mnie i wydał z siebie pisk tak ostry, że walnęłam głową w półkę, wrzasnęłam na tyle głośno, że ucichła każda rozmowa w kuchni, i prawie połknęłam własne serce.
Odwróciłam się na pięcie i wpakowałam mu prawy sierpowy prosto w żebra, zanim zdążył dokończyć śmiech.
— Alaia, co do—
— Nie. — Wskazałam na niego palcem. — Nawet się nie waż. Jeszcze mi oczy uciekły do środka.
Zgiął się w pół, trzymając się za bok, i szczerzył się mimo bólu. Wokół nas z dwudziestu członków stada robiło fatalną robotę, udając, że wcale ich to nie bawi.
— Ten prawy jest coraz lepszy — wychrypiał. — Sześć miesięcy treningu i wreszcie się pokazuje.
„Zawsze byłem. To ty dopiero w końcu zaczęłaś to czuć.”
Wyprostował się i potargał mi włosy, jakbym była golden retrieverem, a ja strąciłam mu rękę, zanim zdążył to zrobić drugi raz.
„Szesnaście minut” — przypomniałam mu. — „Jesteś ode mnie starszy o szesnaście minut. Tyle. Cały fundament twojego kompleksu wyższości.”
„A jakie to było chwalebne szesnaście minut.”
Chciałam walnąć go jeszcze raz, ale on się uśmiechał tym swoim durnym, ciepłym uśmiechem, przez który nie dało się długo się wkurzać — tym samym, którym miał całą szkołę owiniętą wokół palca, przyszły alfa czy nie. Kochałam go bardziej, niż kiedykolwiek potrafiłabym powiedzieć. Właśnie dlatego nigdy nie powiedziałabym tego na głos.
Mama wpadła do kuchni, zanim zdążyłam wrócić do lodówki, prawie podskakując na palcach. Znałam to spojrzenie. To było jej spojrzenie mam nowiny i czekałam cały poranek, żeby je wam wykrzyczeć.
Usztywniłam się w środku.
„No, moje dzieciaki, gotowi?”
Z Aaronem wymieniliśmy spojrzenia.
„…Na co?” — powiedzieliśmy równocześnie.
Rozłożyła ręce. „Na wasze urodziny! W tę sobotę! Cała wataha już się szykuje, a wasz tata zaprosił czterech alf z sąsiednich watah — Alfę Blacka, Alfę Rolanda, Alfę Greya i Alfę Becka. To będzie najpiękniejsza noc—”
„Czekaj.” Podniosłam dłoń. „Czterech alf?”
Rozpromieniła się. „Wszyscy bez pary. No czy to nie cudownie?”
To nie było cudowne. To było dokładnie tym rodzajem strachu, który przełykałam od samego rana, odkąd się obudziłam.
Aaron, zdrajca, wyglądał na zachwyconego. Szybko otworzyłam naszą prywatną więź mentalną, zanim moja twarz mnie zdradzi.
Cztery watahy, Aaron. To cztery razy większa szansa, że znajdę swoją parę. Cztery razy większa szansa, że spojrzy na mnie raz i uzna, że jestem niewystarczająca.
Albo cztery razy większa szansa, że to właśnie on — i wszystko się zmieni. Jego głos w głowie był irytująco łagodny. Nie warto zaryzykować?
Nie odpowiedziałam. Ucięłam połączenie.
„O rany—” Ugryzłam się w język w ostatniej chwili. Oczy mamy już się wyostrzyły. „Przepraszam. Po prostu… jestem zaskoczona.”
Przyglądała mi się o ułamek sekundy za długo — tym przenikliwym, wiedzącym spojrzeniem Luny, przez które zawsze miałam wrażenie, że jestem zrobiona ze szkła — a potem znów ruszyła, trajkocząc o kompozycjach z kwiatów, listach gości i sukience, którą już zamówiła, nawet mnie nie pytając.
Stałam i pozwoliłam, żeby jej słowa spływały po mnie jak woda, a pod spodem, cicho, zapętlała się jedna myśl:
Za cztery dni wszystko się zmieni. I tylko ja w tym domu boję się, co to właściwie znaczy.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo mam rację.
Wypchnęła nas za drzwi, zanim zdążyłam cokolwiek zjeść. Przez całą drogę do samochodu Aarona burczało mi w brzuchu w proteście. Usłyszał to, bo oczywiście, że usłyszał, i wyszczerzył się.
„To cię nauczy wciskać drzemkę trzy razy.”
„Zabiję cię.”
Roześmiał się i otworzył samochód, a ja opadłam na fotel pasażera, policzkiem do zimnej szyby, patrząc, jak dom watahy maleje za nami.
Cztery dni.
Gdzieś tam był mężczyzna, którego Bogini Księżyca wybrała specjalnie dla mnie. Gdzieś tam robił swoje, przeżywał zwykły poranek, nie mając pojęcia, że istnieję. A za cztery dni, w chwili, gdy będziemy w tym samym pokoju, oboje będziemy wiedzieć.
Wciąż powtarzałam sobie, że to coś pięknego.
Prawie w to wierzyłam.
Ostatnie Rozdziały
#77 Rozdział 77 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2026#76 Rozdział 76 SIEDEMDZIESIĄT SZEŚĆ | FLASHBACK
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2026#75 Rozdział 75 SIEDEMDZIESIĄT PIĘĆ | PRZEZNACZENIE
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2026#74 Rozdział 74 SIEDEMDZIESIĄT CZTERY | PRZYGOTOWANIE
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2026#73 Rozdział 73 SIEDEMDZIESIĄT TRZY | WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2026#72 Rozdział 72 SIEDEMDZIESIĄT DWA | DZWONY ŚLUBNE PT. 3
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2026#71 Rozdział 71 SIEDEMDZIESIĄT JEDEN | DZWONY ŚLUBNE PT. 2
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2026#70 Rozdział 70 SIEDEMDZIESIĄT | DZWONY ŚLUBNE PT. 1
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2026#69 Rozdział 69 SZEŚĆDZIESIĄT DZIEWIĘĆ | DATY I TERMINY
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2026#68 Rozdział 68 ROZDZIAŁ SZEŚĆDZIESIĄT ÓSMY | POPEŁNIONO BŁĘDY
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2026
Może Ci się spodobać 😍
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.












