
Rozgrywający i Niania
omotoyosibeth · W trakcie · 274.1k słów
Wstęp
Kiedy przyjmuje pracę niani mieszkającej na miejscu, spodziewa się długich nocy i wrzeszczących dzieci. Nie spodziewa się jednak Romea Sinclaira, gwiazdy szkolnej drużyny futbolowej, i swojego najgorszego wroga.
Roman Sinclair jest gwiazdą futbolu w Riverfield High — uwielbiany, nietykalny i współwinny każdego aktu prześladowania. W szkole patrzy, jak jego dziewczyna i koledzy z drużyny rozrywają Milly na strzępy. W domu nie chce mieć z nią nic wspólnego.
Gdzieś pomiędzy ukradkowymi spojrzeniami a dzieloną ciszą nienawiść zaczyna pękać, a coś nieoczekiwanego zaczyna rozkwitać. Romeo musi wybrać między rolą, którą wszyscy każą mu odgrywać, a dziewczyną, która może kosztować go wszystko.
Rozdział 1
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Odebrała mi wszystko
MILICIENT STARK
— Przykro mi, Milly, ale musimy cię zwolnić. — Szef kuchni Julius unika mojego wzroku, gdy przekazuje mi tę wiadomość.
— C... co? — jąkam się, zastanawiając się, czy dobrze go usłyszałam.
Pociera kark. — Wiesz, że jesteś jedną z naszych najbardziej pracowitych osób, prawda?
Żołądek mi się gwałtownie zaciska. To naprawdę się dzieje. Skórę pokrywają mi ciarki, a na czole, pod niedbałym kokiem, zbiera się pot. Pod warstwami ubrań pali mnie gorąco, ale nie zdejmuję swetra. Zamiast tego poprawiam wielkie okulary, przygryzam wargę i szepczę:
— Dlaczego? Czy... Czy zrobiłam coś nie tak?
— Nie, nie, byłaś idealna, wszyscy cię lubią, ale... to po prostu... biznes... interesy nie idą tak, jak powinny, i musimy ciąć koszty. — Wyjaśnia, wciąż na mnie nie patrząc.
Mam sucho w gardle, a język jakby mi ciążył. Oczy szczypią od łez, ale nie płaczę. Nie będę tu płakać.
— Przepraszam, Milicient. Mam nadzieję, że to wystarczy, żebyś jakoś dotrwała do następnej pracy. — Wyciąga z kieszeni pogniecione banknoty i wciska mi je w dłoń.
— Dziękuję. — Uśmiecham się, choć wiem, że to niewiele mi pomoże. Mam tyle rachunków do opłacenia.
Miles i Emma potrzebują nowych ubrań na dzień zdjęć, a za kilka dni jadą też do zoo. Muszę im również obciąć włosy. Ja też potrzebuję nowych butów, a za to ledwie kupię sobie nowe buty. Przez chwilę stoję, użalając się nad sobą. Zmęczenie wsiąka mi w kości, ale nie mam czasu do stracenia. W powietrzu wciąż unosi się zapach środka dezynfekującego i oleju. Muszę natychmiast znaleźć kolejną pracę, ale kto zatrudni osiemnastoletnią dziewczynę, która nie ma nic?
Panika rozlewa się we mnie, a klatkę piersiową ściska mi boleśnie.
Nie wiem, jak długo tak stoję, ale w końcu robię głęboki wydech i zdejmuję fartuch.
— Milly! — woła Maggie, kiedy przechodzę obok.
Patrzę na nią, odsuwam na bok nerwy i uśmiecham się. — Cześć, Maggie.
Dobrze nam się razem pracowało.
— Słyszałam, że cię zwolnili. Przykro mi, Milly. — Szepcze i przyciąga mnie do uścisku.
Przez sekundę trwam w jej ramionach i staram się nie rozpłakać, kiedy się odsuwam. — Muszę iść. Do zobaczenia, Maggie.
— Powinnaś wiedzieć — mówi, zatrzymując mnie w pół kroku.
Odwracam się do niej z uniesionymi brwiami. — Co?
— Szef nie chciał cię zwolnić.
Serce przeskakuje mi jedno uderzenie i kompletnie tego nie rozumiem. — To dlaczego to zrobił?
— Bo ktoś nie przestawał narzekać. — Szepcze, a ja rozchylam usta ze zdumienia. To brzmi aż nazbyt znajomo.
— Kto? — pytam w końcu, chociaż i tak już wiedziałam.
Maggie waha się przez chwilę, po czym mówi: — Poppy Barnes. Powiedziała, że nie przestajesz flirtować z jej chłopakiem za każdym razem, kiedy ich obsługujesz.
Serce mi opada.
Poppy Barnes.
To ona doprowadziła do mojego zwolnienia.
— Nie ode mnie to usłyszałaś — dodaje Maggie i znika z powrotem za ladą.
Nie odpowiadam. Nie potrafię odpowiedzieć. Powinnam już być przyzwyczajona do prześladowania ze strony Poppy, ale nie jestem.
Dzwonek nad drzwiami rozbrzmiewa, brzęcząc mi w czaszce jak tłuczone szkło.
Maggie prycha. — O wilku mowa, a ona tu.
Podążam za jej spojrzeniem i zamieram, gdy Poppy Barnes wchodzi do środka ze swoją świtą. Skóra pali mnie rumieńcem, a oczy szczypią. To ona mnie zwolniła. To była moja deska ratunku, a ona mi ją odebrała — po co?
— Och, kochanie — śmieje się Poppy, trzymając się kurczowo ramienia swojego chłopaka.
Romeo Sinclair. Gwiazdorski quarterback szkolnej drużyny.
Klatka piersiowa zapada mi się do środka, a oczy pieką od łez.
Jej jadowite spojrzenie przykuwa mnie do miejsca, a ona szczerzy się.
– Ooo, jednak jesteś. Już wychodzisz, tak? I bardzo dobrze. Niech się wynosi ten śmieć.
Patrzę na nią przez ułamek sekundy, po czym przenoszę wzrok na jej chłopaka. Nasze spojrzenia się spotykają i wiem, że on wie, co zrobiła jego dziewczyna, ale oczywiście go to nie obchodzi. A czemu miałoby?
Muszę się stąd wydostać, więc to robię. Kieruję się do drzwi i nie oglądam się za siebie, nawet kiedy Poppy zaczyna krzyczeć moje imię – no, to „kreatywne” imię, którym mnie nazywa. Przestaję biec dopiero, gdy docieram na przystanek.
Łzy płyną swobodnie, a klatka piersiowa boleśnie się zapada. Rozpacz osiada na mnie jak mokry koc i mam ochotę wyrwać sobie serce. Nie wiem, co robić. Sześćdziesiąt dolarów nie wystarczy na długo.
Po czekaniu w słońcu przez coś, co wydaje się godziną, autobus wreszcie przejeżdża.
Uśmiecham się ciepło do kierowcy i siadam jak zwykle przy oknie.
Dwadzieścia minut później wysiadam, macham mu i idę do domu.
Mój dom to mały, podupadający bungalow. To jedna z rzeczy, które tata zostawił po sobie, zanim odszedł. Jestem za niego nieustannie wdzięczna, bo nie musimy płacić czynszu. Mój wzrok przesuwa się po zarośniętej trawie. Muszę znaleźć czas, żeby ją skosić.
Popycham drzwi i wchodzę w ciepło. Przestrzeń wypełnia zapach domowego obiadu, a w brzuchu mi burczy.
– Milly! – wrzeszczy Emma i biegnie w moją stronę.
– Cześć, kochanie. – Uśmiecham się i łapię ją w ramiona. Staram się nie jęknąć. Nie ma już pięciu lat. Ma osiem i jest już dużą dziewczynką. Niedługo nie będę w stanie jej nosić.
Przytula mnie mocno, a ja próbuję się nie rozpłynąć.
– A gdzie twój brat? – pytam, ostrożnie stawiając ją na podłodze.
– W kuchni. – odpowiada, z rozświetlonymi oczami.
Idziemy do kuchni i zastaję tam mamę, która miesza coś w garnku, podczas gdy Miles sieka cebulę.
– Nasz mały kucharz. – łaskoczę go, a on chichocze. – Cześć, Milly.
– Wróciłaś wcześnie. – Mama marszczy brwi, patrząc na mnie.
Mój uśmiech gaśnie i szepczę ze wstydem:
– Zwalniali ludzi. Wyrzucili mnie.
Przestaje mieszać na sekundę, a łyżka zawisa nieruchomo; potem mama się uśmiecha i zapewnia mnie:
– Jakoś to ogarniemy.
Resztę wieczoru spędziłam na sprzątaniu kuchni i sprawdzaniu naszych zadań domowych. Pilnuję, żeby pójść spać wcześnie, żebym mogła wstać na czas.
Następnego ranka, gdy słońce zaczyna wschodzić, ja też wstaję. Budzę bliźniaki, co zajmuje chwilę, potem je kąpię i daję im śniadanie. Mama w końcu się budzi, więc zostawiam ich z nią, a sama szybko szykuję się do szkoły. Zwijam włosy w ciasny kok, wkładam granatowy sweter i wyblakłe dżinsy. Zakładam znoszone buty i poganiam dzieciaki do wyjścia.
– Pa, moje skarby! – Mama macha nam na pożegnanie.
Szybko odprowadzam bliźniaki do szkoły i z ulgą wypuszczam powietrze, kiedy wreszcie wchodzę do zatłoczonego korytarza Riverfield High.
Do pierwszej lekcji zostało pięć minut, więc przepycham się przez tłum do swojej szafki, tylko po to, by ktoś mocno uderzył mnie od tyłu i zwalił na podłogę. Dłonie uderzają o posadzkę, a książki rozsypują się na wszystkie strony.
Poppy uśmiecha się do mnie, a w jej oczach błyska okrucieństwo.
– Powinnaś była dziś zostać w domu, bo jeśli myślisz, że to, że cię zwolnili, było złe, to jeszcze nic nie widziałaś.
NOTA AUTORSKA
Millicent ma osiemnaście lat na początku książki, a Romeo dziewiętnaście. Dajcie mi proszę znać, jeśli gdzieś pojawi się inny wiek, żebym mogła to poprawić. Dziękuję za czytanie i miłej lektury.
Ostatnie Rozdziały
#261 Rozdział 261 Moje wydarzenie kanoniczne - Nie ma odpowiedzi. Milly jest odpowiedzią.
Ostatnia Aktualizacja: 8/22/2026#260 Rozdział 260 Dążę do wielkości.
Ostatnia Aktualizacja: 8/22/2026#259 Rozdział 259 Zmieniłeś wszystko.
Ostatnia Aktualizacja: 8/21/2026#258 Rozdział 258 Ukradłeś mi życie.
Ostatnia Aktualizacja: 8/21/2026#257 Rozdział 257 Współudział jest równie zły.
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026#256 Rozdział 256 A królowa balu jest...
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026#255 Rozdział 255 Masz zamiar zemdleć?
Ostatnia Aktualizacja: 8/19/2026#254 Rozdział 254 Koniec mojego dzieciństwa.
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026#253 Rozdział 253 Rośnie na mnie.
Ostatnia Aktualizacja: 8/17/2026#252 Rozdział 252 Dlaczego mi nie powiedziałeś?
Ostatnia Aktualizacja: 8/16/2026
Może Ci się spodobać 😍
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.












