
Służąca dla Mafii
Jaylee · W trakcie · 206.9k słów
Wstęp
"Nie, powiedziałeś, że nie mogę pieprzyć się z żadnym z szefów, a nie że nie mogę z nimi rozmawiać."
Alex zaśmiał się bez humoru, jego usta wykrzywiły się w szyderczym uśmiechu. "On nie jest jedyny. Czy myślałaś, że nie wiem o innych?"
"Serio?"
Alex ruszył w moją stronę, jego potężna klatka piersiowa przycisnęła mnie do ściany, a jego ramiona uniosły się po obu stronach mojej głowy, zamykając mnie w pułapce i wywołując falę gorąca między moimi nogami. Pochylił się do przodu, "To ostatni raz, kiedy mnie nie szanujesz."
"Przepraszam-"
"Nie!" warknął. "Nie jesteś przepraszająca. Jeszcze nie. Złamałaś zasady i teraz je zmienię."
"Co? Jak?" jęknęłam.
Uśmiechnął się złośliwie, gładząc moje włosy za głową. "Myślisz, że jesteś wyjątkowa?" Prychnął, "Myślisz, że ci mężczyźni są twoimi przyjaciółmi?" Ręce Alexa nagle zacisnęły się w pięści, brutalnie odciągając moją głowę do tyłu. "Pokażę ci, kim naprawdę są."
Przełknęłam szloch, gdy mój wzrok się zamazał i zaczęłam się przeciw niemu szarpać.
"Nauczę cię lekcji, której nigdy nie zapomnisz."
Romany Dubois właśnie została porzucona, a jej życie wywróciło się do góry nogami przez skandal. Kiedy notoryczny przestępca składa jej ofertę, której nie może odrzucić, podpisuje kontrakt wiążący ją z nim na rok. Po jednym małym błędzie jest zmuszona zadowolić czterech najbardziej niebezpiecznie zaborczych mężczyzn, jakich kiedykolwiek spotkała. Jedna noc kary przeradza się w seksualną grę władzy, w której staje się ostateczną obsesją. Czy nauczy się ich rządzić? Czy oni nadal będą rządzić nią?
Rozdział 1
ROMANY
Czerwone i różowe światła klubu pulsowały żywo z każdej powierzchni nocnego klubu. Migotały i tańczyły w rytm mocnego rockowego remiksu, który dudnił przez gigantyczne głośniki. Siedziałam na samym końcu. W samotności zapomnianego stolika, obserwując morze spoconych imprezowiczów, którzy wirowali po parkiecie.
Moje myśli były w rozsypce. Tak było od tego popołudnia, kiedy całe moje popieprzone życie zboczyło z piekła prosto w nicość. Teraz siedziałam tam, czekając na moją kuzynkę Ruby. Mając nadzieję, że jakoś uda jej się rzucić trochę światła na czarną otchłań mojego istnienia.
Biorąc głęboki oddech, sięgnęłam po mojego Long Island Iced Tea i uniosłam słomkę do ust, szybkie oddechy parowały schłodzoną szklankę, gdy wciągałam do ust łyk ledwo smakującego alkoholu. „Cholera,” zakrztusiłam się. Barman w tym miejscu najwyraźniej zna wartość pijanego dolara. W ogóle nie oszczędzał na alkoholu.
Podnosząc wzrok w stronę parkietu, przeszukiwałam tłum półnagich klientów w poszukiwaniu mojej kuzynki. Mówiła, że będzie o ósmej. Jest dziewiąta. Gdzie do cholery ona jest?
Wyciągając telefon, napisałam do niej ponownie.
Ja-
Ruby??? Gdzie do diabła jesteś? Mówiłaś, że mnie wspierasz, ale nigdzie cię nie ma. Jeśli nie będziesz tu za pięć minut, wychodzę.
Wpatrywałam się w telefon, już zbierając torebkę w smutnej rezygnacji, że znowu ktoś w moim życiu mnie zawiódł, kiedy telefon zabrzęczał z odpowiedzią.
Ruby-
Spokojnie Ro. Jestem na górze w VIP, rozmawiam z szefem o tobie. Daj mi chwilę.
Ja-
Rozmawiasz z szefem o mnie????? Dlaczego?!?!?! Już ci mówiłam, że NIE CHCĘ TU PRACOWAĆ!
Ruby-
Słuchaj, suko, działam swoją magią. Po prostu trzymaj majtki na sobie - albo je zdejmij - nie obchodzi mnie to, ale po prostu wyluzuj jeszcze przez kilka minut.
„Cholera jej!” syknęłam, kładąc telefon na stole przede mną, wyrzucając słomkę i połykając resztę mojego drinka.
Krzyżując ramiona na piersi, wpatrywałam się w dal. Moje myśli krążyły wokół wydarzeń tego popołudnia i drania, który zniszczył moje życie. Matthew Jenson, mój były chłopak, były współlokator, były profesor angielskiego. Ten pieprzony skurwiel, który powinien tu być zamiast mnie. To on powinien siedzieć tutaj, próbując utopić się w tanich drinkach za dziesięć dolarów. Nie ja! To on nalegał, że mnie kocha i powinniśmy mieć romans, mimo że kodeks postępowania wyraźnie tego zabrania. To jego mieszkanie, do którego kazał mi się wprowadzić, na miłość boską!
Niestety, to on obiecał wziąć na siebie winę, jeśli cokolwiek o nas wyjdzie na jaw, ale co zrobił? Twierdził, że go uwiodłam, a potem szantażowałam, żeby kontynuować związek. Wyrzucił mnie ze studiów, a najgorsze jest to, że zgodziłam się na to, bo mnie o to poprosił. Tylko po to, żeby mnie wyrzucić z naszego mieszkania. Przepraszam, jego mieszkania. Ten pieprzony skurwiel.
Ale co gorsza, pozwolił mi wierzyć, że mnie wspiera, wystarczająco długo, żeby mnie jeszcze raz przelecieć na naszym łóżku, zanim wyłożył mi brzydką, samolubną prawdę. Gdybym nie była tak zawstydzona, że jestem kompletną idiotką, walczyłabym z tym. Może opowiedziałabym swoją wersję. Ale nie, Matthew przysiągł, że się mną zaopiekuje, jeśli tylko pójdę za jego historią. Powiedział, że nie może mnie wspierać bez swojej pracy i że chce się ze mną ożenić. Głupia suka, którą jestem, uwierzyłam mu. Poszłam za tym. Podpisałam swoje pieprzone życie w biurze dziekana tego popołudnia. Tylko po to, żeby znowu wsadził we mnie swojego małego fiuta, a potem wyrzucił mnie na bruk jak dwunastodolarową dziwkę. Ten skurwiel nawet spakował moje rzeczy i schował je w naszej szafie, dopóki nie skończył.
Byłabym teraz wściekła, gdybym nie czuła się tak cholernie głupia. Zrujnował moje życie bez chwili zastanowienia. Mam nadzieję, że następna dziewczyna, na którą zapoluje, będzie miała więcej rozumu niż ja. Chciałabym wiedzieć, kim będzie, żeby ją ostrzec. Żeby jej powiedzieć, że brakuje mu trzech cali do dorosłego mężczyzny i że jego język jest lepszym wyborem. Jest dłuższy niż jego fiut, w każdym razie.
Teraz moja twarz jest na pierwszej stronie gazety uniwersyteckiej, a ja jestem na ulicy jak cholerny żebrak. Co prowadzi mnie do mojej kuzynki, która obiecała mi pomóc.
Ale nadal tu siedzę i czekam.
Mój telefon zabrzęczał.
Ruby-
Idź tylnymi schodami do VIP. Powiedz wielkiemu niedźwiedziowi na balkonie, że jesteś ze mną, a on zaprowadzi cię do tylnego biura. Ale pośpiesz się, bo DeMarco już chce wychodzić.
Ja-
DeMarco? Serio???
Ruby-
Po prostu chodź! Pośpiesz się!
Alexander DeMarco był właścicielem klubu i szefem mojej kuzynki. Znany w całym mieście ze swoich podejrzanych interesów. Krążą nawet plotki, że ma powiązania z mafią, a chociaż moja kuzynka nigdy tego nie potwierdziła, znam ją na tyle dobrze, że wiem, że to musi być prawda. Pracuje dla niego od dziesięciu lat, od piętnastego roku życia aż do teraz. Ale gdybyś zapytał mnie, jak zarabia pieniądze, nie mogłabym ci powiedzieć. Nie mam absolutnie żadnego pojęcia, jaka wielka umiejętność utrzymała ją zatrudnioną przez DeMarco przez cały ten czas. W sensie, nie jest zabójczynią.
Przynajmniej tak mi się wydaje.
Ruby jest o dwa lata starsza ode mnie, ale czuję się, jakbym była za nią o całe wieki. Wciąż pamiętam dzień, kiedy powiedziała mojemu wujkowi, żeby się odwalił, i uciekła z miasta, żeby żyć własnym życiem. Wyskoczyła tego dnia, znalazła sposób na zarabianie pieniędzy i wychowała się sama. Ruby jest przetrwałą i bystrą jak bicz. Jest niezależna i budzi respekt. Czasami zastanawiam się, jak możemy być spokrewnione, bo tam, gdzie ona stała mocno przeciwko przeciwnościom, ja uginałam się jak młode drzewko. Kiedy sprawy się komplikowały, ona stawała się twardsza. Ja? Chyba jestem po prostu frajerką, urodzoną, by pochłaniać grzechy i ból innych. Bo wydaje się, że wszystko, co robię, to kruszę się i poddaję.
Z ciężkim westchnieniem wstałam i ruszyłam przez platformę w stronę sześciostopniowych schodów, w kierunku świecącego na czerwono znaku z napisem VIPs Only. Moje uszy były zmłotkowane od całej muzyki, a głowa zaczynała boleć. Migotanie świateł na parkiecie zdawało się palić moje oczy, zniekształcając zmysły i wpływając na równowagę, gdy potykałam się w stronę umięśnionego ochroniarza pilnującego liny.
„Za dużo wypiłaś, mała?” zapytał z ciemnym chichotem. Jego gruba ręka wystrzeliła, by mnie ustabilizować, gdy potknęłam się w stronę ściany po przeciwnej stronie. „Chcesz, żebym zadzwonił po taksówkę?”
Uśmiechnęłam się do niego, z lekkim potrząśnięciem głową. To musi być ten niedźwiedź, o którym mówiła Ruby. Jego szerokie czoło i groźne rysy kontrastowały z przyjaznym uśmiechem, nadając mu wygląd dokładnie taki, jak mówiła - niedźwiedzia.
„Nie,” odpowiedziałam. „Jestem kuzynką Ruby. Powiedziała, że mnie przeprowadzisz.”
Oczy niedźwiedzia rozszerzyły się, jego ciemne czekoladowe usta wykrzywiły się w półuśmiechu. „Aha. Panna Romany,” zamruczał. Jego czarne oczy studiowały mnie, jego brwi zmarszczyły się, gdy przyglądał się mojej wysokości i niechlujnemu wyglądowi. „Nie wyglądasz, jakbyś była spokrewniona z Red.”
Założyłam, że odnosił się do jasnoczerwonych włosów Ruby. Farbuje je na ten kolor od dnia, kiedy opuściła dom.
Spojrzałam na niego gniewnie, krzyżując ramiona na moich obfitych piersiach z irytacją. Nie pierwszy raz to słyszałam. Jestem niska, może pięć stóp dwa cale. Mam za dużo krągłości w za małym opakowaniu, a Ruby jest długa i smukła z elegancko ukształtowanymi kończynami. Jej ciało jest giętkie i jędrne, gdzie moje jest grube i miękkie. Nie jestem gruba ani nic, ale co bym dała, żeby mieć jej brzuch i kilka jej cali. Ma przynajmniej pięć więcej ode mnie.
Niedźwiedź zauważył mój grymas, wybuchając pełnym uśmiechem. „O, tu jest podobieństwo. Macie ten sam zły wzrok i dziwne turkusowe oczy.”
Moje brwi uniosły się. „Uh-huh.”
Uśmiechnął się, kiwając swoją głową jak głaz w rytm muzyki, gdy odczepił aksamitną linę i wskazał mi schody. „Idź dalej, kochanie, nie potrzebujesz mnie, żeby cię przeprowadzić. Skręć w lewo na półpiętrze w stronę jedynych drzwi na końcu korytarza. Upewnij się, że skręcisz w lewo, bo inaczej trafisz do zupełnie innego świata i możesz nie wyjść.”
Dobra, okej. „Cokolwiek. Dzięki, Niedźwiedziu.”
Zaśmiał się. „Nie ma sprawy, Cukiereczku.”
Okej, po pierwsze, nienawidzę przezwiska Cukiereczek i jeśli Ruby myśli, że zostanę tancerką w tym miejscu i wszyscy zaczną nazywać mnie jakimś pieprzonym scenicznym imieniem, to jest szalona.
Przechodząc obok mięśniaka, pokonałam resztę pozostałych schodów tak ostrożnie, jak tylko mogłam. Ignorując dziwną, przejrzystą muzykę wydobywającą się z ciemności po mojej prawej stronie i migające niebieskie światła, które zdawały się migotać i odbijać na polu nagich tancerzy. Skręciłam w lewo, skupiając się na jedynych widocznych podwójnych drzwiach.
Głębokie oddechy, Romany, dasz radę. Potrzebujesz pracy! Jakiejkolwiek pracy! Nawet pracy jako striptizerka. Pewnie mają niezłe napiwki, prawda? Masz świetny biust i tyłek, pomyśl o przepływie gotówki. Pomyśl o pieniądzach!
Cholera. Naprawdę bym tego nienawidziła. Nigdy nie byłam zbytnio ekshibicjonistką.
Po kilku uspokajających oddechach, zapukałam do dużych marmurowych drzwi i czekałam.
I czekałam... I czekałam... i nic.
Ostatnie Rozdziały
#202 Zła krew
Ostatnia Aktualizacja: 8/19/2026#201 Jeden wschód słońca w Kalifornii
Ostatnia Aktualizacja: 8/10/2026#200 Pierwszy obiad
Ostatnia Aktualizacja: 3/29/2026#199 Jest test
Ostatnia Aktualizacja: 3/29/2026#198 Na dzisiejszy wieczór
Ostatnia Aktualizacja: 3/29/2026#197 Nie mogę
Ostatnia Aktualizacja: 3/29/2026#196 Wielki błąd
Ostatnia Aktualizacja: 3/29/2026#195 Niebieski dzwonek
Ostatnia Aktualizacja: 8/11/2026#194 Po prostu... idź na to
Ostatnia Aktualizacja: 3/29/2026#193 Umieranie, by się złamać
Ostatnia Aktualizacja: 3/29/2026
Może Ci się spodobać 😍
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.












