Serce Smoka

Serce Smoka

Eva Monroe · W trakcie · 235.3k słów

955
Gorące
5.5k
Wyświetlenia
210
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

— Zdejmij koszulę — powiedziałam.

Kaelen spojrzał na mnie zaskoczony, ale w przygaszonym świetle jego oczy zaczęły jarzyć się blaskiem. — Słucham?

— Wczoraj płonąłeś z gorączki. Dosłownie. Twoja skóra była tak gorąca, że powinno cię to zabić, a jednak jesteś tutaj. — Wstałam z łóżka. — Muszę zobaczyć.

Uśmiech rozlał mu się po twarzy, kiedy ściągnął koszulę, odsłaniając wyraźnie zarysowane mięśnie i skórę, która zdawała się świecić własnym światłem.

— To na pewno chodzi o naukę, Annabeth? — zapytał, a jego głos obniżył się, stał się chropawszy, bardziej szorstki.

Podeszłam bliżej, niezdolna się powstrzymać, choć wiedziałam, że to zły pomysł. Moja dłoń uniosła się niemal sama, sięgając w stronę jego piersi, i położyłam ją płasko na jego skórze.

— Cholera — mruknął ochryple. — Nie rób tego.

— Dlaczego?

— Bo nie masz pojęcia, co mi robisz, kiedy dotykasz mnie w ten sposób. — Jego dłonie zacisnęły się w pięści po bokach, drżąc od wysiłku, by je tam utrzymać. — Moja kontrola i tak jest do dupy, kiedy jesteś w pobliżu.

**

Kaelen ucieka od lat. Troje rodzeństwa złotych smoków ukrywa się wśród ludzi, próbując przetrwać, podczas gdy pewna organizacja poluje na nich dla ich krwi. Ostatnie, czego mu trzeba, to wikłać się z kimkolwiek.

Annabeth ufa nauce i nie wierzy w magię. Ale facet, którego uratowała przed pobiciem, goi się zbyt szybko, jej własne oczy jarzą się w lustrze, a w snach lata, zionąc ogniem.

Kiedy spotykają się na kampusie, Kaelen dostrzega ten czerwony błysk w oczach Annabeth i rozumie, że ona nie jest człowiekiem. Jest czymś, co uważał za wymarłe. A co gorsza: jego dusza rozpoznaje w niej przeznaczoną mu bratnią duszę.

Co robisz, kiedy odnalezienie swojej bratniej duszy może zniszczyć wszystko, co walczyłeś, by ochronić?

Rozdział 1

Perspektywa Kaelena:

Plastikowe torby wrzynały mi się w palce, kiedy szedłem ulicą. Zimno nie dokuczało mi tak bardzo, jak powinno, ale musiałem udawać, że tak jest. Musiałem udawać, że jestem jak wszyscy: normalny.

Lucian poprosił o te cholerne ciastka, które sprzedawali tylko w sklepie po drugiej stronie miasta, a Marlen potrzebowała więcej zeszytów do szkoły.

Zawsze coś. Zegar na rynku pokazywał 8:30 — później, niż planowałem — a latarnie uliczne migotały żółtawym światłem, przez które wszystko wyglądało brudniej, niż było w rzeczywistości.

Emberdale było naprawdę małym miasteczkiem i po zmroku szybko pustoszało, za co zwykle byłem wdzięczny. Mniej oczu, mniej pytań i mniejsza szansa, że ktoś zauważy w nas cokolwiek dziwnego.

Ale dziś w nocy ulica była zbyt pusta, zbyt cicha, poza dźwiękiem moich własnych kroków na chodniku.

Poczułem zapach alkoholu, zanim ich zobaczyłem.

Trzech facetów, może czterech, wytoczyło się z zaułka jakieś dwadzieścia jardów przede mną. Jeden potknął się o własną stopę, a reszta parsknęła tym głośnym, przesadnym śmiechem pijanych.

Cholera.

Od razu zmieniłem kierunek, przechodząc na drugą stronę ulicy, ale ten najwyższy mnie zauważył.

— Hej, ty! — krzyknął, a jego głos odbił się echem od ścian pozamykanych budynków. — Dokąd tak się spieszysz?

Szedłem dalej. Ani szybko, ani wolno. Normalnie. Jakbym go nie słyszał.

— Mówię do ciebie, skurwysynu!

Kroki za mną przyspieszyły. Było ich czterech — potwierdziłem, słuchając nieskoordynowanego rytmu ich ruchów. Jeden trochę powłóczył lewą nogą. Drugi oddychał świszcząco, jak ktoś, kto pali od lat.

To były szczegóły, których normalny człowiek nie wyłapałby z takiej odległości, ale wepchnęły mi się do głowy, nawet o to nie proszone. Bo nie byłem normalnym człowiekiem. Tak naprawdę nie byłem nawet człowiekiem.

— Co, głuchy jesteś czy jak? — Najwyższy dogonił mnie i stanął przede mną, zastępując mi drogę. Śmierdział whiskey i miał na koszuli plamę z wymiocin. — Mój kolega zadał ci pytanie.

— Nie chcę kłopotów — powiedziałem, utrzymując głos spokojny i neutralny. — Po prostu wracam do domu.

— Ooo, po prostu wraca do domu — powtórzył szyderczo drugi. Był młodszy, może w moim wieku, z rozciętą brwią, z której wciąż trochę sączyła się krew. — Jakie to słodkie. Słyszeliście, chłopaki? Śliczniutek chce tylko wrócić do domku.

Pozostali się roześmiali. Jeden popchnął mnie w ramię — niezbyt mocno, tylko na próbę. Torby zakołysały mi się w dłoni.

— Przepraszam — powiedziałem i spróbowałem ich obejść. Mogłem to zrobić. Mogłem po prostu odejść, a oni byliby zbyt pijani, żeby mnie gonić, jeśli przyspieszę.

Ale ten wysoki złapał mnie za ramię i ścisnął. Mocno.

Pierwszym odruchem było wyrwać się, złamać mu chwyt, a w razie potrzeby złamać mu też rękę. To byłoby łatwe. Cholernie łatwe.

Tyle że wtedy zobaczyłem inny problem: na słupie po drugiej stronie ulicy wisiała na wpół uszkodzona kamera monitoringu — pewnie nawet nie działała, ale co, jeśli jednak? Co, jeśli ktoś patrzył? Co, jeśli użyję swojej prawdziwej siły, a potem ktoś zacznie zadawać pytania?

Byliśmy tu od trzech miesięcy. Trzy miesiące od chwili, kiedy uciekliśmy z miasta po tym, jak uleczyłem tamtego dzieciaka, a niewłaściwi ludzie to zobaczyli.

Trzy miesiące ukrywania się w tym malutkim miasteczku, gdzie nikt nas nie znał i nikt niczego nie podejrzewał. Lucian dopiero zaczynał znowu spać bez koszmarów, a Marlen przestała pytać mnie każdego ranka, czy znów musimy uciekać.

Nie mogłem ryzykować. Nie przez bandę pijanych idiotów.

— Puść mnie — powiedziałem i wyszarpnąłem ramię, nie używając zbyt dużo siły.

Zacisnął uścisk.

— Bo co? Co zrobisz, śliczniutku?

Pierwszy cios padł, zanim zdążyłem go uniknąć. Trafił mnie w policzek, a ból eksplodował ostry i gorący. Zachwiałem się, torby wypadły mi z ręki i usłyszałem, jak ciastka dla Luciana kruszą się w opakowaniu.

— No dawaj, oddaj — powiedział ten młody z rozciętą brwią i pchnął mnie znowu, mocniej. — Co jest? Boisz się?

Tak. Ale nie ich.

Kolejne uderzenie, tym razem w żebra. Zgiąłem się wpół, powietrze wyrwało mi się z płuc. Poczułem, jak w gardle narasta gorąco — to piekące wrażenie, które zawsze poprzedzało przemianę, kiedy byłem zbyt zestresowany.

Nie. Nie tam. Nie teraz.

— Przestańcie — powiedziałem i nienawidziłem brzmienia własnego głosu, niemal jak błaganie. — Dość.

– Dość? – powtórzył ten wysoki, kopiąc mnie w nogę. – Dopiero się rozkręcamy, koleś.

Potem kopniaki posypały się ze wszystkich stron. Plecy, żebra, brzuch. Zwinąłem się, próbując osłonić głowę ramionami.

Każde uderzenie przypominało mi, jak słabo muszę wyglądać, jak bardzo po ludzku muszę się zachowywać. Czułem, jak moje kości przyjmują na siebie obrażenia, jak ciało chce automatycznie się uleczyć, ale powstrzymywałem je. Pozwalałem, żeby bolało. Pozwalałem, żeby tworzyły się siniaki.

Pomyślałem o Lucianie i Marlenie czekających na mnie w domu. O tym, że Marlen pewnie już nakrył do stołu, a Lucian zrobił ten okropny makaron, który ostatnio ciągle przyrządzał, bo zobaczył przepis na TikToku.

Pomyślałem, jak bardzo by się przestraszyli, gdybym się nie pojawił, albo co gorsza, gdybym wrócił i powiedział im, że znowu musimy wyjechać.

Nie mogłem im tego zrobić.

Czyjaś stopa trafiła mnie w twarz i poczułem, jak pęka mi warga, a ciepła krew spływa po brodzie. Dzwoniło mi w uszach. Jeden z nich mówił coś o moim portfelu, ale słowa były stłumione, zniekształcone.

Wtedy zobaczyłem światła.

Wysokie, jasne, zbyt blisko. Pisk opon na asfalcie rozdarł powietrze i nagle tamci przestali mnie kopać, a zamiast tego zaczęli krzyczeć i odskakiwać.

Czarny samochód zatrzymał się kilka cali od miejsca, w którym jeszcze sekundę wcześniej stał jeden z nich.

– Co do cholery?! – wrzasnął ktoś.

Leżałem na ziemi, ciężko oddychając i próbując skupić wzrok. Drzwi się otworzyły. Szybkie kroki na chodniku.

– Wynocha albo zadzwonię na policję! – To był kobiecy głos, stanowczy, bez cienia drżenia. – Mam telefon w ręce, skurwysyny!

– Tylko się bawiliśmy – mruknął ten wysoki, ale już się cofał.

– To bawcie się gdzie indziej. Wynosić się stąd!

Usłyszałem, jak odchodzą, ich ciężkie, niezdarne kroki znikające w oddali pośród mamrotanych obelg.

Spróbowałem się podnieść i świat lekko zawirował. Cholera. Uderzyłem się w głowę mocniej, niż myślałem.

– Nic ci nie jest?

Kobieta podeszła bliżej, a jej buty znalazły się w moim polu widzenia. Białe trampki, znoszone. Powoli uniosłem głowę i...

To było tak, jakby zmieniło się powietrze.

Nie wiem, jak inaczej to wyjaśnić. Uklękła przy mnie i kiedy jej palce musnęły moje ramię, pomagając mi usiąść, coś poruszyło się pod moją skórą.

Coś ciepłego i dziwnego, i zupełnie nieoczekiwanego, co sprawiło, że nawet przestałem słyszeć, co do mnie mówi.

Przez sekundę, zaledwie sekundę, poczułem pieczenie w oczach, ten złoty żar, który normalnie potrafiłem kontrolować bez najmniejszego problemu.

Mocno zamrugałem i stłumiłem to. Kiedy znowu na nią spojrzałem, jej ciemne oczy były utkwione we mnie z autentyczną troską. Jasnobrązowe włosy miała związane w koński ogon, a jej twarz była pozbawiona makijażu. Była mniej więcej w moim wieku, może trochę młodsza.

– Dasz radę wstać? – zapytała.

Skinąłem głową, choć nie byłem pewien. Pozwoliłem jej pomóc mi się podnieść; jej mała dłoń była zaskakująco pewna na moim ramieniu.

Kiedy już stałem, szybko mnie puściła i cofnęła się o krok, jakby dopiero teraz uświadomiła sobie, że dotknęła zakrwawionego nieznajomego pośrodku ulicy.

– Powinieneś jechać do szpitala – powiedziała. – Nieźle cię urządzili.

– Nic mi nie jest – skłamałem, wycierając usta dłonią. Kiedy ją odsunąłem, była czerwona od krwi. – Ja tylko... muszę wrócić do domu.

– Wcale nie wyglądasz dobrze.

– Bywało gorzej. – A tego akurat nie kłamałem.

Spojrzała na mnie z tym wyrazem twarzy, jaki ludzie mają, kiedy wiedzą, że mówisz coś głupiego, ale nie znają cię na tyle dobrze, żeby powiedzieć ci to prosto w twarz.

– Przynajmniej pozwól, że cię podrzucę. Nie powinieneś iść w takim stanie.

– Nie, dzięki. Naprawdę. I tak zrobiłaś już wystarczająco dużo.

Przez chwilę staliśmy w niezręcznej ciszy. Wyglądała, jakby chciała się kłócić, ale w końcu westchnęła i skinęła głową.

– Jak sobie chcesz – powiedziała i wróciła do samochodu. Zanim wsiadła, odwróciła się jeszcze. – Uważaj bardziej na siebie, dobrze? Nie każdy pijany ucieka, kiedy pojawia się samochód.

– Będę – powiedziałem.

Patrzyłem, jak odjeżdża, a tylne światła jej samochodu znikają za rogiem. Podniosłem z ziemi rozerwane torby, zgniecione ciastka i zeszyty, które jakimś cudem ocalały.

Bolało mnie całe ciało, ale już czułem, jak zaczyna się goić, jak znajome ciepło rozchodzi się po moich żebrach i zasklepia rozciętą wargę.

Ale nie mogłem przestać myśleć o tamtej chwili, kiedy mnie dotknęła.

O tym, jak moje oczy zareagowały bez mojej woli.

I o tym, że po raz pierwszy od lat człowiek sprawił, że poczułem coś innego niż ostrożność.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Syreny Mafii

Syreny Mafii

20.6k Wyświetlenia · Zakończone · black rose
„Jak to się nazywa, kiedy robię to?” zapytał Nixxon, przyciskając swoje usta do ust Vernona.

Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.

„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.

„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.


Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.

Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.

Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?

Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.

Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.

A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Jej Zakazane Fantazje

Jej Zakazane Fantazje

167.3k Wyświetlenia · Zakończone · HerMajesty Writes
Uszczypnął ją w sutek, "Pozwolę ci robić wszystkie te szalone rzeczy, których nigdy wcześniej nie próbowałaś."

"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.

"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.

Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.

"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."


Tylko dla dorosłych (18+)

To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.

To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.

"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:

Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.

Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.

Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.

Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.

Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.

I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...

Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

759.9k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

20.9k Wyświetlenia · W trakcie · midaspen78
Vivienne zawsze czuła się mała. W domu tkwi uwięziona w bólu, od którego nie potrafi uciec. W szkole chowa się w cieniu, odliczając dni do chwili, gdy wreszcie będzie wolna. Ale jedna decyzja roztrzaskuje wszystko, zostawiając ją złamaną i bardziej samotną niż kiedykolwiek.

Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.

Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

333.5k Wyświetlenia · Zakończone · Tintedverry
W Ravencrest High wszyscy znają jedną zasadę: trzymać się z daleka od Rydera Aldricha Steinmanna. To najbardziej budzący strach zły chłopak w całej szkole — chłodny, nieobliczalny i całkowicie nietykalny. Kiedy więc zjadliwa plotka grozi zniszczeniem reputacji Raisy Tyli Petrovej, cicha prymuska robi coś niewyobrażalnego — prosi go, żeby udawał jej chłopaka.

To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.

Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Alpha Leo i Serce Ognia

Alpha Leo i Serce Ognia

13.5k Wyświetlenia · Zakończone · Moonlight Muse
"Biegnij, mała wilczyco, jak najdalej, bo jeśli cię kiedykolwiek złapię, twoje najgorsze koszmary staną się rzeczywistością." Szepnął niebezpiecznie, jego uchwyt na mnie był boleśnie mocny.
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."


Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

151.1k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata

95k Wyświetlenia · Zakończone · Calista York
Trzy dni przed zaręczynami przyłapała swojego narzeczonego i przyrodnią siostrę na zdradzie, co złamało jej serce. W strugach deszczu, mężczyzna, który ją kochał, podniósł ją, mówiąc: "W końcu cię znalazłem." Po jednorazowej nocy, pośpiesznie się pobrali. Wkrótce odkryła, że jest Ministrem Finansów i prezesem największego konglomeratu. Jednocześnie zdała sobie sprawę, że straciła osiem lat wspomnień, a jej tożsamość wydawała się niezwykle wyjątkowa...
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.9m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

317.4k Wyświetlenia · Zakończone · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."