Serce Smoka

Serce Smoka

Eva Monroe · W trakcie · 235.3k słów

955
Gorące
5.4k
Wyświetlenia
210
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

— Zdejmij koszulę — powiedziałam.

Kaelen spojrzał na mnie zaskoczony, ale w przygaszonym świetle jego oczy zaczęły jarzyć się blaskiem. — Słucham?

— Wczoraj płonąłeś z gorączki. Dosłownie. Twoja skóra była tak gorąca, że powinno cię to zabić, a jednak jesteś tutaj. — Wstałam z łóżka. — Muszę zobaczyć.

Uśmiech rozlał mu się po twarzy, kiedy ściągnął koszulę, odsłaniając wyraźnie zarysowane mięśnie i skórę, która zdawała się świecić własnym światłem.

— To na pewno chodzi o naukę, Annabeth? — zapytał, a jego głos obniżył się, stał się chropawszy, bardziej szorstki.

Podeszłam bliżej, niezdolna się powstrzymać, choć wiedziałam, że to zły pomysł. Moja dłoń uniosła się niemal sama, sięgając w stronę jego piersi, i położyłam ją płasko na jego skórze.

— Cholera — mruknął ochryple. — Nie rób tego.

— Dlaczego?

— Bo nie masz pojęcia, co mi robisz, kiedy dotykasz mnie w ten sposób. — Jego dłonie zacisnęły się w pięści po bokach, drżąc od wysiłku, by je tam utrzymać. — Moja kontrola i tak jest do dupy, kiedy jesteś w pobliżu.

**

Kaelen ucieka od lat. Troje rodzeństwa złotych smoków ukrywa się wśród ludzi, próbując przetrwać, podczas gdy pewna organizacja poluje na nich dla ich krwi. Ostatnie, czego mu trzeba, to wikłać się z kimkolwiek.

Annabeth ufa nauce i nie wierzy w magię. Ale facet, którego uratowała przed pobiciem, goi się zbyt szybko, jej własne oczy jarzą się w lustrze, a w snach lata, zionąc ogniem.

Kiedy spotykają się na kampusie, Kaelen dostrzega ten czerwony błysk w oczach Annabeth i rozumie, że ona nie jest człowiekiem. Jest czymś, co uważał za wymarłe. A co gorsza: jego dusza rozpoznaje w niej przeznaczoną mu bratnią duszę.

Co robisz, kiedy odnalezienie swojej bratniej duszy może zniszczyć wszystko, co walczyłeś, by ochronić?

Rozdział 1

Perspektywa Kaelena:

Plastikowe torby wrzynały mi się w palce, kiedy szedłem ulicą. Zimno nie dokuczało mi tak bardzo, jak powinno, ale musiałem udawać, że tak jest. Musiałem udawać, że jestem jak wszyscy: normalny.

Lucian poprosił o te cholerne ciastka, które sprzedawali tylko w sklepie po drugiej stronie miasta, a Marlen potrzebowała więcej zeszytów do szkoły.

Zawsze coś. Zegar na rynku pokazywał 8:30 — później, niż planowałem — a latarnie uliczne migotały żółtawym światłem, przez które wszystko wyglądało brudniej, niż było w rzeczywistości.

Emberdale było naprawdę małym miasteczkiem i po zmroku szybko pustoszało, za co zwykle byłem wdzięczny. Mniej oczu, mniej pytań i mniejsza szansa, że ktoś zauważy w nas cokolwiek dziwnego.

Ale dziś w nocy ulica była zbyt pusta, zbyt cicha, poza dźwiękiem moich własnych kroków na chodniku.

Poczułem zapach alkoholu, zanim ich zobaczyłem.

Trzech facetów, może czterech, wytoczyło się z zaułka jakieś dwadzieścia jardów przede mną. Jeden potknął się o własną stopę, a reszta parsknęła tym głośnym, przesadnym śmiechem pijanych.

Cholera.

Od razu zmieniłem kierunek, przechodząc na drugą stronę ulicy, ale ten najwyższy mnie zauważył.

— Hej, ty! — krzyknął, a jego głos odbił się echem od ścian pozamykanych budynków. — Dokąd tak się spieszysz?

Szedłem dalej. Ani szybko, ani wolno. Normalnie. Jakbym go nie słyszał.

— Mówię do ciebie, skurwysynu!

Kroki za mną przyspieszyły. Było ich czterech — potwierdziłem, słuchając nieskoordynowanego rytmu ich ruchów. Jeden trochę powłóczył lewą nogą. Drugi oddychał świszcząco, jak ktoś, kto pali od lat.

To były szczegóły, których normalny człowiek nie wyłapałby z takiej odległości, ale wepchnęły mi się do głowy, nawet o to nie proszone. Bo nie byłem normalnym człowiekiem. Tak naprawdę nie byłem nawet człowiekiem.

— Co, głuchy jesteś czy jak? — Najwyższy dogonił mnie i stanął przede mną, zastępując mi drogę. Śmierdział whiskey i miał na koszuli plamę z wymiocin. — Mój kolega zadał ci pytanie.

— Nie chcę kłopotów — powiedziałem, utrzymując głos spokojny i neutralny. — Po prostu wracam do domu.

— Ooo, po prostu wraca do domu — powtórzył szyderczo drugi. Był młodszy, może w moim wieku, z rozciętą brwią, z której wciąż trochę sączyła się krew. — Jakie to słodkie. Słyszeliście, chłopaki? Śliczniutek chce tylko wrócić do domku.

Pozostali się roześmiali. Jeden popchnął mnie w ramię — niezbyt mocno, tylko na próbę. Torby zakołysały mi się w dłoni.

— Przepraszam — powiedziałem i spróbowałem ich obejść. Mogłem to zrobić. Mogłem po prostu odejść, a oni byliby zbyt pijani, żeby mnie gonić, jeśli przyspieszę.

Ale ten wysoki złapał mnie za ramię i ścisnął. Mocno.

Pierwszym odruchem było wyrwać się, złamać mu chwyt, a w razie potrzeby złamać mu też rękę. To byłoby łatwe. Cholernie łatwe.

Tyle że wtedy zobaczyłem inny problem: na słupie po drugiej stronie ulicy wisiała na wpół uszkodzona kamera monitoringu — pewnie nawet nie działała, ale co, jeśli jednak? Co, jeśli ktoś patrzył? Co, jeśli użyję swojej prawdziwej siły, a potem ktoś zacznie zadawać pytania?

Byliśmy tu od trzech miesięcy. Trzy miesiące od chwili, kiedy uciekliśmy z miasta po tym, jak uleczyłem tamtego dzieciaka, a niewłaściwi ludzie to zobaczyli.

Trzy miesiące ukrywania się w tym malutkim miasteczku, gdzie nikt nas nie znał i nikt niczego nie podejrzewał. Lucian dopiero zaczynał znowu spać bez koszmarów, a Marlen przestała pytać mnie każdego ranka, czy znów musimy uciekać.

Nie mogłem ryzykować. Nie przez bandę pijanych idiotów.

— Puść mnie — powiedziałem i wyszarpnąłem ramię, nie używając zbyt dużo siły.

Zacisnął uścisk.

— Bo co? Co zrobisz, śliczniutku?

Pierwszy cios padł, zanim zdążyłem go uniknąć. Trafił mnie w policzek, a ból eksplodował ostry i gorący. Zachwiałem się, torby wypadły mi z ręki i usłyszałem, jak ciastka dla Luciana kruszą się w opakowaniu.

— No dawaj, oddaj — powiedział ten młody z rozciętą brwią i pchnął mnie znowu, mocniej. — Co jest? Boisz się?

Tak. Ale nie ich.

Kolejne uderzenie, tym razem w żebra. Zgiąłem się wpół, powietrze wyrwało mi się z płuc. Poczułem, jak w gardle narasta gorąco — to piekące wrażenie, które zawsze poprzedzało przemianę, kiedy byłem zbyt zestresowany.

Nie. Nie tam. Nie teraz.

— Przestańcie — powiedziałem i nienawidziłem brzmienia własnego głosu, niemal jak błaganie. — Dość.

– Dość? – powtórzył ten wysoki, kopiąc mnie w nogę. – Dopiero się rozkręcamy, koleś.

Potem kopniaki posypały się ze wszystkich stron. Plecy, żebra, brzuch. Zwinąłem się, próbując osłonić głowę ramionami.

Każde uderzenie przypominało mi, jak słabo muszę wyglądać, jak bardzo po ludzku muszę się zachowywać. Czułem, jak moje kości przyjmują na siebie obrażenia, jak ciało chce automatycznie się uleczyć, ale powstrzymywałem je. Pozwalałem, żeby bolało. Pozwalałem, żeby tworzyły się siniaki.

Pomyślałem o Lucianie i Marlenie czekających na mnie w domu. O tym, że Marlen pewnie już nakrył do stołu, a Lucian zrobił ten okropny makaron, który ostatnio ciągle przyrządzał, bo zobaczył przepis na TikToku.

Pomyślałem, jak bardzo by się przestraszyli, gdybym się nie pojawił, albo co gorsza, gdybym wrócił i powiedział im, że znowu musimy wyjechać.

Nie mogłem im tego zrobić.

Czyjaś stopa trafiła mnie w twarz i poczułem, jak pęka mi warga, a ciepła krew spływa po brodzie. Dzwoniło mi w uszach. Jeden z nich mówił coś o moim portfelu, ale słowa były stłumione, zniekształcone.

Wtedy zobaczyłem światła.

Wysokie, jasne, zbyt blisko. Pisk opon na asfalcie rozdarł powietrze i nagle tamci przestali mnie kopać, a zamiast tego zaczęli krzyczeć i odskakiwać.

Czarny samochód zatrzymał się kilka cali od miejsca, w którym jeszcze sekundę wcześniej stał jeden z nich.

– Co do cholery?! – wrzasnął ktoś.

Leżałem na ziemi, ciężko oddychając i próbując skupić wzrok. Drzwi się otworzyły. Szybkie kroki na chodniku.

– Wynocha albo zadzwonię na policję! – To był kobiecy głos, stanowczy, bez cienia drżenia. – Mam telefon w ręce, skurwysyny!

– Tylko się bawiliśmy – mruknął ten wysoki, ale już się cofał.

– To bawcie się gdzie indziej. Wynosić się stąd!

Usłyszałem, jak odchodzą, ich ciężkie, niezdarne kroki znikające w oddali pośród mamrotanych obelg.

Spróbowałem się podnieść i świat lekko zawirował. Cholera. Uderzyłem się w głowę mocniej, niż myślałem.

– Nic ci nie jest?

Kobieta podeszła bliżej, a jej buty znalazły się w moim polu widzenia. Białe trampki, znoszone. Powoli uniosłem głowę i...

To było tak, jakby zmieniło się powietrze.

Nie wiem, jak inaczej to wyjaśnić. Uklękła przy mnie i kiedy jej palce musnęły moje ramię, pomagając mi usiąść, coś poruszyło się pod moją skórą.

Coś ciepłego i dziwnego, i zupełnie nieoczekiwanego, co sprawiło, że nawet przestałem słyszeć, co do mnie mówi.

Przez sekundę, zaledwie sekundę, poczułem pieczenie w oczach, ten złoty żar, który normalnie potrafiłem kontrolować bez najmniejszego problemu.

Mocno zamrugałem i stłumiłem to. Kiedy znowu na nią spojrzałem, jej ciemne oczy były utkwione we mnie z autentyczną troską. Jasnobrązowe włosy miała związane w koński ogon, a jej twarz była pozbawiona makijażu. Była mniej więcej w moim wieku, może trochę młodsza.

– Dasz radę wstać? – zapytała.

Skinąłem głową, choć nie byłem pewien. Pozwoliłem jej pomóc mi się podnieść; jej mała dłoń była zaskakująco pewna na moim ramieniu.

Kiedy już stałem, szybko mnie puściła i cofnęła się o krok, jakby dopiero teraz uświadomiła sobie, że dotknęła zakrwawionego nieznajomego pośrodku ulicy.

– Powinieneś jechać do szpitala – powiedziała. – Nieźle cię urządzili.

– Nic mi nie jest – skłamałem, wycierając usta dłonią. Kiedy ją odsunąłem, była czerwona od krwi. – Ja tylko... muszę wrócić do domu.

– Wcale nie wyglądasz dobrze.

– Bywało gorzej. – A tego akurat nie kłamałem.

Spojrzała na mnie z tym wyrazem twarzy, jaki ludzie mają, kiedy wiedzą, że mówisz coś głupiego, ale nie znają cię na tyle dobrze, żeby powiedzieć ci to prosto w twarz.

– Przynajmniej pozwól, że cię podrzucę. Nie powinieneś iść w takim stanie.

– Nie, dzięki. Naprawdę. I tak zrobiłaś już wystarczająco dużo.

Przez chwilę staliśmy w niezręcznej ciszy. Wyglądała, jakby chciała się kłócić, ale w końcu westchnęła i skinęła głową.

– Jak sobie chcesz – powiedziała i wróciła do samochodu. Zanim wsiadła, odwróciła się jeszcze. – Uważaj bardziej na siebie, dobrze? Nie każdy pijany ucieka, kiedy pojawia się samochód.

– Będę – powiedziałem.

Patrzyłem, jak odjeżdża, a tylne światła jej samochodu znikają za rogiem. Podniosłem z ziemi rozerwane torby, zgniecione ciastka i zeszyty, które jakimś cudem ocalały.

Bolało mnie całe ciało, ale już czułem, jak zaczyna się goić, jak znajome ciepło rozchodzi się po moich żebrach i zasklepia rozciętą wargę.

Ale nie mogłem przestać myśleć o tamtej chwili, kiedy mnie dotknęła.

O tym, jak moje oczy zareagowały bez mojej woli.

I o tym, że po raz pierwszy od lat człowiek sprawił, że poczułem coś innego niż ostrożność.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

840.5k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

37.4k Wyświetlenia · W trakcie · ranatalashier
— Rozpierdolę cię, zniszczę cię tak samo, jak twój ojciec zniszczył mojego.

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

759.3k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

544.9k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera

Po Romansie: W Ramionach Miliardera

997.4k Wyświetlenia · W trakcie · Louisa
Od pierwszego zauroczenia do przysięgi małżeńskiej, George Capulet i ja byliśmy nierozłączni. Ale w naszym siódmym roku małżeństwa, on zaczął romansować ze swoją sekretarką.

W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...

Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.

George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.

Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"

Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.

Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.

"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"

George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"

"Obawiam się, że to niemożliwe."

Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

537.7k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

64.6k Wyświetlenia · Zakończone · chalista saqila
„Potrzebuję męża w trzy dni, albo stracę wszystko”.

Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,

Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.

Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.

Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.

Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Dziewczyna, którą miliarder stracił

Dziewczyna, którą miliarder stracił

421.1k Wyświetlenia · W trakcie · sirenbeauty
Wybrał władzę zamiast niej. Teraz zaryzykuje wszystko, by ją odzyskać.

Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.

Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.

A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.

Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.

Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.

Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.

Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.

Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Śmierć przez Oddychanie

Śmierć przez Oddychanie

11.2k Wyświetlenia · Zakończone · arianniahrain
Gdy śmiercionośny wirus zniszczył cywilizację, z ruin powstał nowy świat — świat rządzony przez Alfów.

Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.

Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.

Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.

W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.

Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.

To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.

Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?

A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?

To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.

Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.