
Śmierć, randki i inne dylematy
Kit Bryan · Zakończone · 178.0k słów
Wstęp
Zamiast tego opanowałam sztukę unikania magicznego świata. Moja strategia? Ukrywać się za ekranami komputerów i trzymać się z dala od wszelkich dramatów. To w większości działa—dopóki biurowy palant, który przypadkiem jest także czytającym w myślach, nie postanowi wtrącić się w mój starannie zbudowany spokój. Potem pojawia się w pracy półżywy, a ja nagle jestem po uszy w magicznych kłopotach, na które się nie pisałam.
Teraz ten irytujący, czytający w myślach dupek jest przekonany, że jego problemy są moimi problemami, zaginione ciała się piętrzą, a nasze rodziny są uwikłane w ten nadprzyrodzony bałagan. Wszystko, czego chciałam, to grać w gry wideo, spędzać czas z moim kotem i udawać, że magiczny świat nie istnieje. Zamiast tego utknęłam w roli amatorskiego detektywa, radzenia sobie z wścibskimi krewnymi i spędzania zbyt dużo wymuszonego czasu z facetem, który jest jednocześnie irytujący i... dobra, może trochę intrygujący.
To? To jest powód, dla którego nie umawiam się na randki.
Rozdział 1
Więc oto sprawa, jestem czarownicą. Nie powiedziałbyś tego, patrząc na mnie. Może to przez pastelowo różowe włosy, starannie rozjaśnione, farbowane i układane w wałki każdej nocy, aby uzyskać idealny skręt. Może dlatego, że nigdy nie rozstaję się z telefonem, tabletem czy laptopem. A może przez jaskrawe, kolorowe stroje i niepraktyczne buty, które psują "starożytne wibracje sabatu". Tak czy inaczej, nikt nie spojrzałby na mnie i pomyślał "czarownica". Reszta mojej rodziny? Są trochę bardziej... przewidywalni. Myśl o długich, neutralnych sukienkach, bez makijażu i włosach, które nigdy nie widziały wnętrza salonu fryzjerskiego. 'Zanurzenie się w naturze' nazywają to.
Tymczasem ja uważam makijaż za sztukę, a moją twarz za płótno. Ale hej, każdy ma swoje. Nie zrozum mnie źle - nie porzuciłam całkowicie swoich korzeni. Nadal potrafię czarować, kiedy mam na to ochotę. Szczególnie magia żywiołów to moja specjalność. I tak, noszę naturalne tkaniny, jak nauczyli mnie rodzice, ale moje są naprawdę ładne.
Największa różnica polega na tym, że nie podzielam ich estetyki "jedności z naturą" i przesadnie tradycyjnego podejścia. Gdy tylko skończyłam osiemnaście lat, porzuciłam rytuały, zapisałam się na internetowy uniwersytet i studiowałam nocami. W wieku dwudziestu trzech lat ukończyłam studia z wyróżnieniem i zdobyłam pracę w dużej kancelarii prawnej. Wyprowadziłam się w tym samym tygodniu. Moi rodzice byli przerażeni. Najwyraźniej "korporacyjne IT" nie pasowało do ich wielkich planów, bym osiedliła się z miłym, kochającym naturę czarodziejem i rodziła magiczne dzieci.
Przewińmy do przodu pięć lat. Mam teraz dwadzieścia osiem lat, pracuję w wsparciu IT i żyję swoim najlepszym życiem. No, prawie. Mam własne biuro w piwnicy firmy. Jest wypełnione bibelotami, światełkami i uroczymi drobiazgami, które sprawiłyby, że dział HR firmy zemdlałby. Ale ponieważ prawnicy z góry rzadko tu schodzą, nikogo to nie obchodzi.
Jeśli coś się zepsuje, wysyłają stażystę lub piszą do mnie maila. Stażyści, biedne dusze zestresowane, nie mają czasu ani energii, by krytykować mój wystrój, dopóki rozwiązuję ich problemy. Dziś mój spokój przerywa najrzadsze z wydarzeń, faktyczny telefon. Mój służbowy telefon wibruje. Westchnę. Nikt tutaj nie dzwoni, chyba że jest w pełnej panice. Odbieram w najbardziej profesjonalnym tonie. Jest radosny, grzeczny i trochę zbyt wesoły. Dlaczego? Bo wiem, że to irytuje ludzi, którzy już są sfrustrowani. I szczerze? To moja mała nagroda w tej pracy, gdzie ludzie rzadko są zadowoleni, że mnie widzą.
"Dzień dobry, wsparcie techniczne. Z tej strony Clare. Jak mogę dziś uratować ci tyłek?"
Cisza. Potem, zirytowany męski głos odpowiada, ociekając niecierpliwością.
"Piąte piętro. Biuro 503. Mój komputer nie działa." Burczy. Ach, czarujący.
"Próbowałeś go zrestartować?" pytam słodko, już zbierając swoje rzeczy. Pauza jest tak długa, że praktycznie słyszę, jak przewraca oczami przez telefon.
"Oczywiście. Po prostu przyjdź tutaj."
Klik.
Rozłączył się bez choćby "dziękuję".
"Czarujący," mruczę pod nosem. Chwytam swoje narzędzia, przyklejam uśmiech na twarz i ruszam na górę.
Idę na piąte piętro i znajduję biuro 503. Nigdy wcześniej tu nie byłam, więc naturalnie jestem ciekawa spotkać tego marudnego faceta, który mnie wezwał. Tabliczka z jego imieniem głosi Lukas Hollen. Lekko pukam do drzwi.
"Wejdź," odzywa się męski głos. Przyklejam najszerszy uśmiech i otwieram drzwi.
"Wsparcie techniczne! Jestem Clare. Rozmawialiśmy przez telefon?" Facet pracujący w tym biurze jest bardzo zadbany. Jego ciemnobrązowe włosy są idealnie uczesane i wystylizowane. Jego ciemnoszary garnitur idealnie komponuje się z ciemnoniebieskim krawatem. Niestety, jego ładną twarz psuje zirytowany grymas.
„Naprawdę uważasz, że ten strój jest odpowiedni do twojej roli tutaj?” pyta z pretensją. Spoglądam w dół na swoje ubranie. Mam na sobie białą bluzkę wsuniętą w różową spódnicę. Noszę te fantastyczne białe buty na obcasie z małymi kryształkami, które sprawiają, że moje nogi wyglądają świetnie i rekompensują moją niewielką posturę. Moje różowe włosy są idealnie zakręcone jak zwykle, a dzisiaj mam okulary z różowymi oprawkami, które pasują do całości. Marszczę brwi.
„Co dokładnie jest nie tak z moim strojem?” pytam, unosząc brew.
„To nie jest zbyt profesjonalne. Ledwo wyglądasz na kompetentną,” odpowiada Lukas z pogardą. O nie, tego już za wiele. Bez słowa wchodzę do jego biura, przechodzę za jego biurko i staję przed nim. Zanim zdąży zaprotestować, sięgam i czochram jego starannie ułożone włosy, zamieniając je w chaotyczny bałagan.
„Co do diabła?!” wykrzykuje. Wydaje się kompletnie zszokowany przez chwilę, a potem odsuwa krzesło, żeby ode mnie uciec.
Uśmiecham się słodko. „Twoje włosy są teraz w nieładzie. Powiedz mi, czy to sprawia, że jesteś mniej zdolny do wykonywania swojej pracy?” Patrzy na mnie oszołomiony, jedna ręka już próbuje naprawić jego włosy. W końcu mruczy: „Chyba nie.”
„Dokładnie. A teraz,” mówię radośnie, „Pokaż mi, co jest nie tak z twoim komputerem, a ja to naprawię. Albo, jeśli wolisz, możesz sam to rozgryźć.” Wzdycha, wyraźnie pokonany, i wskazuje na ekran.
Naprawienie problemu zajmuje mi całe dwie minuty. Tylko aktualizacja sterownika, nic wielkiego. Cofam się.
„Gotowe!” śpiewam radośnie.
„Naprawdę?” pyta, unosząc brew.
„Tak! Możesz mi teraz podziękować,” mówię znacząco, odrzucając włosy za ramię.
„Dzięki,” mruczy. Następnie, ku mojemu zaskoczeniu, nagle wyciąga rękę. „Jestem Lukas.” Ujmuję jego rękę, kładąc swoją lekko w jego.
„Clare,” odpowiadam, wciąż wymuszając radosny ton. Wewnątrz jednak kipię ze złości. Ten facet ma szczęście, że rzadko używam magii, bo inaczej kusiłoby mnie, żeby podpalić jego głupie włosy zamiast je tylko rozczochrać. Jego oczy zwężają się. „Nie odważyłabyś się.”
„Co?” mrugam. Poczekaj chwilę, nie powiedziałam tego na głos… czyżby? Poczekaj chwilę, jego nazwisko brzmiało znajomo… Nadal trzyma moją rękę, więc wyciągam ją gwałtownie i patrzę na niego z gniewem. „Lukas Hollen. Syn Marian Hollen?” Kiwa lekko głową, jego wyraz twarzy nieczytelny.
„Jesteś czarodziejem! Moja matka ciągle narzeka na twoją matkę. Jesteś tym gościem, który czyta myśli!” oskarżam.
„Winny jak zarzucono.” Odpowiada gładko, wyglądając na zbyt zadowolonego z siebie.
„Trzymaj swoje wścibskie głowy z dala od moich myśli, dupku!” krzyczę, cofając się o kilka kroków.
Przez chwilę wygląda na zaskoczonego. Potem jego wyraz twarzy się rozjaśnia, jakby coś zrozumiał.
„Jesteś Clare Mead.”
„Tak, to ja,” mówię, wciąż patrząc gniewnie.
„Moi rodzice też nie lubią twoich,” zauważa.
„Bez żartów,” odpowiadam. „A teraz, jeśli to wszystko, wychodzę. Uważaj się za szczęściarza, że cię nie podpaliłam. A jeśli jeszcze raz przeczytasz moje myśli bez pozwolenia, nie będziesz miał tyle szczęścia.” Lukas kiwa głową, jego twarz irytująco spokojna.
„Racja.”
Ugh. Wychodzę z jego biura, jadę windą prosto do mojego sanktuarium w piwnicy i zaczynam się pakować. Jest trochę za wcześnie, żeby wychodzić, ale nie obchodzi mnie to. Jeśli ktoś zapyta, powiem, że jestem chora. Jedno jest pewne, rzadko zgadzam się z moją matką, ale ma rację co do Lukasa Hollena. To zdecydowanie dupek.
Ostatnie Rozdziały
#143 OSTATNI ROZDZIAŁ- 143- Mam tę irytującą cechę, w której wszyscy, z którymi rozmawiam, zakochują się we mnie, czy to zadziałało?
Ostatnia Aktualizacja: 10/14/2025#142 142- Cześć, nazywam się Jane, ale możesz zadzwonić do mnie dziś wieczorem.
Ostatnia Aktualizacja: 10/14/2025#141 141- Wierzę w uczciwość, więc pozwól mi być szczery. Jesteś najbardziej atrakcyjnym mężczyzną, jakiego widziałem.
Ostatnia Aktualizacja: 10/14/2025#140 140- Gdybyś był kurczakiem, byłbyś „niezdolny do dziobania”
Ostatnia Aktualizacja: 10/14/2025#139 139- Czy jesteś pandą? Bo nie mogę znieść bycia bez ciebie.
Ostatnia Aktualizacja: 10/14/2025#138 138- Czy jesteś pszczołą? Bo jesteś słodki jak miód.
Ostatnia Aktualizacja: 10/14/2025#137 137- Możesz mnie spamować całą noc, a ja nadal nie rezygnuję z subskrypcji.
Ostatnia Aktualizacja: 10/14/2025#136 136- Twoja metodologia jest tak płynna i celowa.
Ostatnia Aktualizacja: 10/14/2025#135 135- Czy możesz złożyć raport z incydentu bezpieczeństwa w miejscu pracy? Po prostu się w tobie zakochałem.
Ostatnia Aktualizacja: 10/14/2025#134 134- Czy chcesz omówić, czy kosmici są prawdziwi przy drinku ze mną?
Ostatnia Aktualizacja: 10/14/2025
Może Ci się spodobać 😍
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Bracia Varkas i ich Księżniczka
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?












